FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Żelazny Rycerz
Autor Wiadomość
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-07-10, 23:19   Żelazny Rycerz

Żelazny Rycerz / Ironclad
reż. Jonathan English (Wielka Brytania, USA 2011)

Jest rok 1215. Zbuntowani angielscy baronowie zmuszają wzgardzanego króla Jana, by położył królewską pieczęć na Magnę Cartę - szlachetny, nowatorski dokument, który miałby podtrzymywać prawa wolnych ludzi. Jednak kilka miesięcy później po ślubowaniu, Król łamie dane słowo i zaczyna gromadzić armię na południowym wybrzeżu Anglii, z zamiarem ponownego, tyranicznego władania nad baronami oraz krajem. Na drodze tej stoi zamek Rochester - miejsce, które stanie się symbolem walki o sprawiedliwość i wolność. [opis filmweb]

Film w zasadzie tak do obejrzenia na raz, bez przesadnych ochów i achów, ale coś go jednak odróżnia na tle chłamowatej reszty. Cóż to takiego? Przede wszystkim dosyć naturalistycznie oddany klimat czasów angielskiego średniowiecza. Możemy się niemal zanurzyć w błocie i smrodzie pola walki, poczuć stęchliznę karczm, wilgotnych murów oraz odór dziwek, żołnierzy i oprychów. Do tego konkretne, brutalne sceny walki, egzekucji, etc. Nie jakieś tam rurki z kremem czy romantyczne machanie mieczykiem dla ciot, tylko tępy topór w zanurzony w tkance mózgowej. Szkoda, że fabuła i dialogi momentami nieco przynudzające bo mogło wyjść coś dalece ponad przeciętną, a tak dostaliśmy rzecz wywołującą spory niedosyt. Zgodność z realiami historycznymi też jak sądzę tu i ówdzie szyta bardzo grubą nicią. Mimo wszystko polecam bo plusy zdecydowanie przeważają minusy. Gdyby film był bardziej na serio (bez tych ckliwych i "drużynopierścieniowatych" naleciałości) to mielibyśmy do czynienia z prawdziwą perełką. A tak...

7/10 - myślę, że jak ktoś lubi takie kino to jak najbardziej warto rzucić okiem. :fingerok:

trailer (zawiera drobne spoilery): http://www.youtube.com/watch?v=A-tpqF-zXuU
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-07-13, 14:48   

Zajebisty film, jak dla mnie właśnie mamy do czynienia z perełką. Bije na łeb jakiegoś tam dennego Robin Hooda, Black Death czy Arna. To po prostu obraz o kilka klas lepszy od tychże.

Co do zgodności z faktami historycznymi, to na pewno tzw. wielka polityka się zgadza (bunt baronów, Wielka Karta Swobód, wojna w jej obronie itd.), nie wiem tylko, czy faktycznie miało miejsce oblężenie tego konkretnego zamku, ale kogo to obchodzi? :) Świetnie odtworzono uzbrojenie (zarówno ochronne, jak i zaczepne), z wyjątkiem miecza dwuręcznego, który jest anachroniczny. Klimat też dobry, wyczuwamy, że akcja rozgrywa się w średniowieczu (i na szczęście obyło się bez głupstw typu ciemnota i zabobon itd.). Nie rozumiem tylko, o co chodziło z tymi Duńczykami, że niby to poganie byli? W XIII wieku Skandynawowie byli już dawno schrystianizowani...

Fakt, że Ironclad jest epicki (fabuła i dialogi może momentami i przypominają stenogram z sesji RPG), ale przy tym moim zdaniem zupełnie bezpretensjonalny, a osiągnąć taki efekt to sztuka nie lada. Scen walk (na szczęście wypełniają one większość czasu trwania filmu) są zaś po prostu genialne. Rzeź - bieganina, wrzaski, rąbanina, krew, wyprute flaki i odrąbane kończyny; wrażenia potęguje znakomita praca kamery - generalnie chaos pola bitwy oddany został w 102 % :yesyesyes: A te egzekucje to już sroga makabra... Głupawy był tylko udział laski w walce - można było to sobie podarować, bo mało to realistyczne. Wątek miłosny też dołożony na siłę. Te elementy trochę zepsuły mi seans.

W filmie gra sporo znajomych aktorów, choć raczej tych mniej znanych. Co nie znaczy, że marnych! Wręcz przeciwnie. W roli templariusza Tomasza Marshalla - Marek Antoniusz z Rzymu, do tego Derek Jacobi i Brian Cox, kardynała kojarzę z Gry o tron, król też wygląda znajomo, a wielki kapitan najemników to nie kto inny, jak przywódca wikingów z Trzynastego wojownika.

Generalnie jak najbardziej polecam. Nie zwracajcie uwagi na niskie oceny w necie. Jeden z najlepszych "średniowiecznych" filmów, choć to produkcja raczej dla mężczyzn, którzy nie wzdragają się przed przemocą :hahaha:
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-07-13, 15:11   

Właściwie masz rację. Chyba go trochę skrzywdziłem tą szóstką. Po namyśle dam 7/10 ale więcej raczej nie bo uważam, że potencjał na hicior zapadający w pamięć na dłużej został tu jednak roztrwoniony.

Arcyznawca napisał/a:
Nie rozumiem tylko, o co chodziło z tymi Duńczykami, że niby to poganie byli? W XIII wieku Skandynawowie byli już dawno schrystianizowani...

No właśnie też nie wiem o co chodzi. I trochę mi to zgrzytało szczerze mówiąc. Czyżby Farerowie? A może Islandczycy? Ew. jakaś inna "luźna prowincja" duńska, odizolowany nieschrystianizowany obszar, etc.? Nieee, chyba jednak kiks scenarzystów i tyle.

Arcyznawca napisał/a:
Głupawy był tylko udział laski w walce - można było to sobie podarować, bo mało to realistyczne.

Takich głupawych momentów było jeszcze kilka ale na szczęście nie przysłoniły one całości.

Arcyznawca napisał/a:
to produkcja raczej dla mężczyzn, którzy nie wzdragają się przed przemocą

Brzmi jak rekomendacja dla fanów Spartacusa. Ale faktycznie - coś jest na rzeczy. ;)


Co do samego klimatu to mi jeszcze zapadły w pamięć dwie sceny. Jedna jak ojciec zostawia dzieci w rodzinnej chatce i daje im instrukcje na życie (niby nic ale mnie to rozwaliło - w pozytywnym sensie oczywiście). A druga gdy Król tłumaczy nad mokradłami dlaczego władca winien był okrutny. Szkoda, że tego typu "obyczajowo-filozoficznych" wstawek nie było jeszcze więcej. Bardzo szkoda.

No i łucznik z ekipy po prostu wykreowany zajebiście. Takiego angola-zakapiora to ja ostatnio widziałem chyba jedynie w ekipie kultowego Robin of Sherwood (Will Szkarłatny). :fingerok:

p. s.
Obadaj jeszcze to (też ma solidne momenty mimo, że są to filmy raczej zupełnie różne):
http://www.forum-filmowe.pl/topics5/2586.htm
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-07-13, 15:31   

BM napisał/a:
Czyżby Farerowie? A może Islandczycy? Ew. jakaś inna "luźna prowincja" duńska

Islandczycy przyjęli chrzest w 1000 r. Farerowie pewno też coś koło tego. Nawet jeśli prywatnie tradycyjna religia jeszcze gdzieniegdzie funkcjonowała (przez długi czas tolerowane były takie praktyki - byle by odbywały się po cichu), to chyba horda otwarcie pogańskich Normanów by nie przeszła...to raczej klimaty z X-XI stulecia, a nie początków XIII. W filmie jest zasygnalizowana jakaś rozgrywka dyplomatyczna między królem Janem, papieżem a tym duńskim wodzem (noszącym skądinąd rzymskie imię Tyberiusz), jednak bliżej nic o tym nie ma. Pewno kiks, albo coś, o czym nie wiem?
BM napisał/a:
Takich głupawych momentów było jeszcze kilka ale na szczęście nie przysłoniły one całości.

może jeszcze np. budowa katapulty była trochę naciągana, z MacGyvera rodem.
BM napisał/a:
Szkoda, że tego typu "obyczajowo-filozoficznych" wstawek nie było więcej. Bardzo szkoda.

No faktycznie były to elementy bardzo fajne, ale z drugiej strony - żeby dołożyć ich więcej, to wtedy albo film musiałby trwać bardzo długo, albo wywalono by jakieś sceny walki. Co to, to nie! Jak dla mnie takich "klimatycznych" momentów było zresztą całkiem sporo, poza tymi które wymieniłeś np. rozterki moralne templariusza (bądź co bądź mnicha) czy nauka czytania i pisania.

A łucznik konkretny, fakt. Jak cała ta wesoła kompania zresztą. Postać giermka, który partycypując w wydarzeniach opowiedzianych w filmie przekracza smugę cienia i staje się mężczyzną, też mi się podobała.
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-07-13, 15:49   

Giermek mnie trochę irytował ale za to król (mimo, że postać negatywna, taka do znielubienia przez widza) zagrany świetnie. Tyberiusz natomiast taki trochę nieokrzesany był (szczerze mówiąc jak na dowódcę to sprawiał mi nawet wrażenie przesadnie gorącokrwistego idioty).

Panna na zamku też mi się podobała. Fajnie, że nie wzięli jakiejś cukierkowej laluni tylko taką aktorkę o bardziej charakterystycznej urodzie.


Edit:
Właśnie sobie uświadomiłem, że mi się trochę pomerdało z postaciami. Mając na myśli rzeczonego wcześniej angola-zakapiora myślałem o postaci poniżej (i to jednak nie był łucznik):


A łucznik swoją drogą też prezentował się bardzo ok. :fingerok:
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-07-13, 16:10   

BM napisał/a:
Giermek mnie trochę irytował

Dlaczego? Młody, zapalczywy chłopak z głową nabitą ideami i romantycznymi opowieściami o szlachetnych rycerzach, bitwę wyobrażał sobie pewno jak wielki turniej, a tu guzik - musiał rozkwasić facetowi twarz buzdyganem.
BM napisał/a:
król (mimo, że postać negatywna, taka do znielubienia przez widza) zagrany świetnie

to prawda, facet rozdał. Nie tylko w ww. wspomnianej scenie nad jeziorem, ale i np. świetny był wykład podczas egzekucji na temat pochodzenia i kompetencji władzy królewskiej. Typ był dogłębnie przejęty :kotyeee:
BM napisał/a:
Tyberiusz natomiast taki trochę nieokrzesany był (szczerze mówiąc jak na dowódcę to sprawiał mi nawet wrażenie przesadnie gorącokrwistego idioty)

ejże, nie wymagaj zbyt wiele od dowódcy najemnych żołdaków! Najemnicy sami wybierali swoich wodzów (jak potem Armia Czerwona :hahaha: ), a ci Normanowie byli chyba na tyle prymitywną hordą, że wybrali pewno najsilniejszego maderfakera z największym toporem. Poza tym był wysoki, postawny i głośno pohukiwał, a to w dawnych czasach były ważne cechy dowódcy, a nie zmysł strategiczny i taktyczny ;) choć rzecz jasna największe sukcesy odnosili ci, którzy łączyli siłę, charyzmę i szaleńczą odwagę z wiedzą taktyczną - jak np. Ryszard Lwie Serce.
BM napisał/a:
Panna na zamku też mi się podobała. Fajnie, że nie wzięli jakiejś cukierkowej laluni tylko taką aktorkę o bardziej charakterystycznej urodzie.

Zgadzam się w całej rozciągłości.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2011-07-13, 17:10   

BM napisał/a:
Panna na zamku też mi się podobała. Fajnie, że nie wzięli jakiejś cukierkowej laluni tylko taką aktorkę o bardziej charakterystycznej urodzie.
Obrazek


Toż to jest... http://www.forum-filmowe....start=300#47501
 
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-07-16, 12:14   

Swoją drogą poczytałem trochę o tym oblężeniu - rzeczywiście miało ono miejsce, tylko że obrońców było 5x więcej, a i skończyło się nieco inaczej. Natomiast patent z podkopem i świniami jest, jak się okazuje, jak najbardziej faktem historycznym :hahaha: myślę więc, że w porównaniu z takim np. Braveheart, to Ironclad i tak w miarę wiernie trzymano się faktów...
 
 
Mad_X 
kinomaniak



Wiek: 30
Dołączył: 09 Mar 2009
Posty: 417
Skąd: P-ń
Wysłany: 2011-07-19, 22:13   

Jeśli mowa o naciąganiu to w tym filmie chyba nic nie przebije sytuacji
Spoiler:
gdy podczas walki wewnątrz zamku (po wdarciu się hordy Jana) naszego bohatera - Templariusza powalono z konia i obijano czymś na kształt buław, a "traf chciał" że nogą zahaczył o uzdę po czym koń go uratował wciągając po schodach do miejsca gdzie ostatni bastion się zabarykadował. Strasznie mnie to uraziło.
:zalamka

Sceny walk były brutalne i bardzo dobrze nakręcone, a to właściwie cała moc tego filmu. :fingerok:
Spoiler:
W obecnym stanie film ten to dla mnie po trosze klimat "Rambo" z zakonu.
Ot, moje subiektywne zdanie ale powiem też szczerze, że dawno nie widziałem tak ładnego filmu o tamtych czasach.

Ode mnie 6,5/10
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-07-19, 22:47   

Mad_X napisał/a:
Jeśli mowa o naciąganiu to w tym filmie chyba nic nie przebije sytuacji

Tak, masz oczywiście słuszność, też mnie to uraziło, ale potem zapomniałem :lol:
 
 
Bratko 
świeżak



Dołączył: 20 Lip 2011
Posty: 5
Skąd: Elbląg
Wysłany: 2011-07-21, 12:13   

Naprawdę można poczuć klimat tamtych czasów, niektóre rzeczywiście sytuacje były trochę naciągane, ale to małe minusy w porównaniu do plusów jakie ma ten film. I ta walka templariusza z samym sobą, ale jak wszyscy tu zgodnie zaznaczyli aktor Paul Giamatti świetnie zagrał króla Jana, jak dla mnie oskarowa rola:)
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2011-07-29, 11:44   

Kolejny zajebisty polski tytuł...

Sam film mnie nie powalił chociaż po zachwalaniach Arcyznawcy strasznie się napaliłem bo nawet podchodzą mi te średniowieczne filmy o ucinaniu głów jakich ostatnio sporo wyszło. Niestety "Ironclad" niestety zalicza się do słabszych produkcji z tego grona.

Od minusów zacznę. Po pierwsze i najważniejsze. Po co ten idiotyczny wątek miłosny? Za to dwa oczka w dół, Paul Giamatti (mimo mojego ogromnego uwielbiena dla tego aktora) w ogóle nie pasował do roli króla, niektóre sceny zagrał wybornie, ale on nie ma do tego twarzy, a z tą swoją brodą wyglądał ciut komicznie. Do tego zero jakichkolwiek zbliżeń na postaci drugoplanowe. Po co ta początkowa scena z kompletowaniem drużyny jeśli tak naprawdę mogli zebrać pierwszych lepszych najemników i szybciutko, bez zapoznania z nimi widza, uśmiercać żołdaków? Podróż za towarzyszami dała mi nadzieję na jakieś drużynowo-robin-hoodowe rozkminki z postaciami, które będzie się fajnie wspomniało, a tu nikt mi nie zapadł w pamięci.

Na plus, fajny Marek Antoniusz. Można powiedzieć, że nie zagrał, że chujowa postać itp. ale mi się podobało, tak sobie templariusza w takim filmie wyobrażam :fingerok: do tego niezły temat, sporo chamówy i (już wyżej wspomniane) monologi króla :fingerok:

P.S. Niech mi ktoś wytłumaczy. Wiem, że film jest na jakiś tam faktach, ale wysadzanie zamku to chyba inwencja reżysera bo jeśli król wiedział, że nadciągają Francuzi to jego jedyna szansą było przejęcie nienaruszonej twierdzy, z której potem mógłby się przed żabojadami bronić, a ten rozpieprza wszystko i liczy na co? Przecież nic mu po zniszczonym zamku, nawet gdyby wybił obrońców musiałby spierdalać.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2011-07-29, 23:24   

mr Orange napisał/a:
Wiem, że film jest na jakiś tam faktach, ale wysadzanie zamku to chyba inwencja reżysera bo jeśli król wiedział, że nadciągają Francuzi to jego jedyna szansą było przejęcie nienaruszonej twierdzy, z której potem mógłby się przed żabojadami bronić, a ten rozpieprza wszystko i liczy na co?


Tam jest sporo inwencji, ale wysadzenie za pomocą świń faktycznie się odbyło (z tym że nie zakończyło oblężenia). Popraw mnie jeśli się mylę, ale filmowy Jan chyba nie wiedział, że idą Francuzi. A jeśli nawet wiedział, to był tak wkurwiony na obrońców, że miał to gdzieś.

Dlatego właśnie podobał mi się Giamatti w tym filmie (to w ogóle genialny aktor). Świetnie zrobił wrednego, zadufanego w sobie buca, który wierzy, że siedzi na tronie z cholerną boską pomocą a wszyscy, którzy w to wątpią (czyli ośmielają mu się przeciwstawić) zasługują na najgorsze męczarnie i śmierć.

mr Orange napisał/a:
Po co ten idiotyczny wątek miłosny?


To już chyba służy bardziej postaci Thomasa Marshalla - długie lata odmawiał sobie tego i owego, walczył w tej Ziemi Świętej bez sensu, prawie że zcyniczniał do szczętu - a tu nagle mu się lala trafia i jest zonk. Przynajmniej wątek zwięzły. Mnie nie znudził.

Film fajny, bo to w sumie prosta historia, że jedni ludzie chcą wejść do zamku a drudzy nie chcą ich wpuścić.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2011-07-30, 09:55   

John Bigboote napisał/a:
Popraw mnie jeśli się mylę, ale filmowy Jan chyba nie wiedział, że idą Francuzi.


Wiedział. Jest motyw z posłańcem. Dlatego te świnie. Spieszył się. A jeśli chodzi o o Jana to podobno historycznie był uważany za strasznego idiotę (zasłyszane od absolwentki historii więc pewnie prawda) więc mógł nie myśleć aż tak daleko naprzód.

John Bigboote napisał/a:

To już chyba służy bardziej postaci Thomasa Marshalla - długie lata odmawiał sobie tego i owego, walczył w tej Ziemi Świętej bez sensu, prawie że zcyniczniał do szczętu - a tu nagle mu się lala trafia i jest zonk. Przynajmniej wątek zwięzły. Mnie nie znudził.


No ja czaje, ale i tak jakoś mnie nie przekonali. Strasznie po macoszemu potraktowali ten wątek. Na zasadzie są oddzielnie, potem trochę razem, on na nie i na zawsze razem.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2011-07-31, 15:27   

Wreszcie ktoś (James Purefoy) kto nieźle jeździ konno. Dobijają mnie produkcje w których najlepsi wojownicy królestwa drobią na koniach jak grupa panien z dobrego domu :hahaha:

Ładne choreografie walk, realistyczna charakteryzacja i templariusze o odpowiednim formacie. Do tego taniutki romans i nijaki podkład muzyczny. Solidne 6,5 - za zebranie dobrej obsady (Guy Siner :lol: ) i klimacik.

Mackenzie Crook prawie nie do poznania; a już Vladimir Kulich - totalne Déjà vu O_o
 
 
Eva 
filmożerca



Wiek: 31
Dołączyła: 17 Lis 2008
Posty: 2070
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-08-06, 21:55   

Jak ja lubię takie filmy. Pod tym względem jestem niepoprawną babą, lubię jak przystojni, silni mężczyźni zakuci w zbroje tłuką się wielkimi mieczami w błocie i rozprutych flakach, podczas gdy w oknach oblężonej twierdzy wzdychają do nich panny w pięknych średniowiecznych sukniach. :eoauwtf?:

Nie znam się na realiach historycznych (aż tak dobrze, jak Arcyznawca), ale odniosłam wrażenie, że całość oddana jest realistycznie i wiarygodnie, szczególnie podobało mi się to, że oblegana twierdza była w zasadzie malutka, ilekroć odwiedzam ruiny jakichś zamków wczesnośredniowiecznych - dziwią mnie ich niewielkie rozmiary (jeśli to były całe miasta ówczesne, to ile osób tam mogło mieszkać, 400, 600?). Poza tym fajnie wyglądało to, że wzdłuż murów nie było żadnego wywalonego w kosmos pola bitwy czy wielkich fos, tylko po prostu zabłocona droga. Czasami mam wrażenie, że w świadomości człowieka współczesnego utarło się jakieś mocno przerośnięte wyobrażenie na temat skali konstrukcji i budowli średniowiecznych.

No, ale wracając do filmu - plus za dobrze dobranych aktorów, od Thomasa przez całą jego ekipę (patrząc na łucznika nie mogłam nie kojarzyć go z jednym piratem z Czarnej Perły - tym z drewnianym okiem), po kardynała, króla Jana i Duńczyków. Plus za sceny walk i egzekucji (obcinanie dłoni, brrr), plus za robiący wrażenie miecz templariusza. Ogólnie same plusy. Spokojnie mogę polecić do obejrzenia, szczególnie, jeśli ktoś lubi kino historyczne/średniowieczne. :fingerok:

8/10
 
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2011-08-06, 21:59   

Eva napisał/a:
silni mężczyźni zakuci w zbroje tłuką się wielkimi mieczami w błocie i rozprutych flakach
Polecam zjazd Wikingów i Słowian na Wolinie - ustawki na kilkadziesiąt chłopa :)
 
 
Eva 
filmożerca



Wiek: 31
Dołączyła: 17 Lis 2008
Posty: 2070
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-08-06, 22:13   

Nie szaleję za takimi scenami aż tak bardzo, żeby telepać się 600 km w jedną stronę polskimi szosami krajowymi. Jestem leniem, wolę obejrzeć sobie solidną walkę na ekranie, w wygodnym fotelu, z kuflem zimnego Ciechana w dłoni. :yessir:

Ale jak kiedyś zrobią Wolin pod Warszawą to chętnie zajrzę, przyznaję. :fingerok:
 
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-08-07, 11:09   

Eva napisał/a:
jeśli to były całe miasta ówczesne

to nie było miasto, tylko wolno stojący zamek-twierdza.

Jarod napisał/a:
Polecam zjazd Wikingów i Słowian na Wolinie - ustawki na kilkadziesiąt chłopa

Daj pan spokój. Wszelkie Grunwaldy, Woliny i inne sriny tyle mają wspólnego ze średniowieczną bitwą, co Donald Tusk z liberalizmem. Traktowanie ich jako punkt odniesienia byłoby nieporozumieniem.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2011-08-07, 11:28   

Arcyznawca napisał/a:
Wszelkie Grunwaldy, Woliny i inne sriny tyle mają wspólnego ze średniowieczną bitwą, co Donald Tusk z liberalizmem
Ojtamojtam. Kolesie napierdalają się na miecze, mnie to wystarczy :) Oczywistym jest, że nie należy tego traktować jako punkt odniesienia do średniowiecznej historii, ale widowisko przednie.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-08-07, 11:47   

Jarod napisał/a:
Arcyznawca napisał/a:
Wszelkie Grunwaldy, Woliny i inne sriny tyle mają wspólnego ze średniowieczną bitwą, co Donald Tusk z liberalizmem
Ojtamojtam. Kolesie napierdalają się na miecze, mnie to wystarczy :) Oczywistym jest, że nie należy tego traktować jako punkt odniesienia do średniowiecznej historii, ale widowisko przednie.

No właśnie - widowisko. Jest to rodzaj teatru i nic poza tym. Jeden nadstawia tarczę, a drugi w nią wali. Zakazane są sztychy, bicie po głowie i poniżej pasa czy w ogóle agresywne ciosy. To że raz na parę lat ktoś straci palce bądź oko to wynik nie tyle brutalności tego typu rozrywek, co nieszczęśliwy przypadek. Średniowieczne bitwy zdecydowanie tak nie wyglądały, na co mamy wiele dowodów, z porąbanymi szkieletami włącznie.
 
 
Eva 
filmożerca



Wiek: 31
Dołączyła: 17 Lis 2008
Posty: 2070
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-08-07, 17:34   

Arcyznawca napisał/a:
to nie było miasto, tylko wolno stojący zamek-twierdza.

Tak czy siak, załoga tej twierdzy musiała z czegoś żyć, więc musieli mieć zaplecze handlowo-usługowe, nawet na bazie jakichś pobliskich wsi. A ten ich dziedzińczyk tam był zupełnie malutki. Jakby się tam zmieściło 5 straganów to góra. :hmm:
 
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-08-07, 17:52   

Eva napisał/a:
Arcyznawca napisał/a:
to nie było miasto, tylko wolno stojący zamek-twierdza.

Tak czy siak, załoga tej twierdzy musiała z czegoś żyć, więc musieli mieć zaplecze handlowo-usługowe, nawet na bazie jakichś pobliskich wsi. A ten ich dziedzińczyk tam był zupełnie malutki. Jakby się tam zmieściło 5 straganów to góra. :hmm:

Oczywiście, najpewniej do lenna zamkowego - obok samego zamku - przynależał szereg wsi. Tylko że zamek był przede wszystkim ufortyfikowaną siedzibą mieszkalną pana feudalnego - nie pełnił roli targu, więc żadne stragany nie były tam rozstawiane. Po prostu średniowieczne zamki na ogół nie były tak gargantuicznych rozmiarów, jak to się powszechnie uważa.
 
 
Reszke 
kinomaniak



Dołączył: 07 Wrz 2011
Posty: 354
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2011-09-09, 09:50   

Moje klimaty, tylko cały czas czegoś mi brakowało podczas oglądania. Wcześniej myślałem że to o muzykę chodzi ale właśnie wrzuciłem sobie soundtracka, no i jest niezły. Za jakiś czas pewnie do tego filmu wrócę - może będę miał inny odbiór.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u