FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Trzynasty wojownik
Autor Wiadomość
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-09-09, 01:17   Trzynasty wojownik

Trzynasty wojownik / The 13th Warrior
reż. Michael Crichton, John McTiernan (USA 1999)

Film fantastyczno-przygodowy, ekranizacja bestsellerowej powieści Michaela Crichtona. Antonio Banderas w roli średniowiecznego wędrowca, który przenika do świata wojowniczych Wikingów, prześladowanych przez tajemnicze istoty. [opis dystrybutora]

Widziałem parę razy. Całkiem przyjemny filmik. Banderas odgrywa tu rolę pociesznego Araba-poety w obcym kraju. Warto nadmienić, że powieść (a co za tym idzie, scenariusz filmu) to bardzo luźna adaptacja staroangielskiego eposu Beowulf. Nie ma tu jednak potwora Grendela, a okolicznych Normanów nękają najazdy Wendolów, prymitywnego, zamieszkującego pobliskie góry ludu pożeraczy trupów, prawdopodobnie wywodzącego się od Neandertalczyków, a o nazwie dającej się wyprowadzić od germańskiego określenia Słowian (np. niem. Wenden). Historyjka prosta jak budowa cepa. Jest tu sporo podniosłych, epickich scen, poświęcenia, braterstwa, honoru etc., dużo sieki oczywiście, jest też nastrój grozy (jak chociażby scena z nadciągającym Ognistym Żmijem). Nie brakuje również licznych humorystycznych akcentów. Niezła muzyka. Co mi się natomiast nie podobało, to mało krwawe walki i w ogóle trochę za mało przemocy, do tego ahistoryczne uzbrojenie (akcja filmu rozgrywa się w 922 roku, zatem co tu robią XVI-wieczne moriony i kirysy? :eee?: ).
  
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2011-09-09, 12:31   

Uczciwie przyznaję się do wyjątkowej słabości do tego filmu.
Nie wiem czy to klimacik, czy aktorzy, czy scenografia i kostiumy; obraz rzeczywiście mało krwawy i momentami niespójny, ale mam wrażenie, że temat potraktowano z dużym szacunkiem. Zawsze wracam do Trzynastego wojownika z niezmienną przyjemnością.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2011-09-09, 16:57   

Same here. Lubię ten film, chociaż teoretycznie nie jest to nic nadzwyczajnego. Fajna ekipa wikingów, Banderas o dziwo nawet pasował, całkiem sugestywny klimat. Minus jedno oczko z oceny za motyw nauki obcego języka w stopniu PRO poprzez kilkutygodniowe przysłuchiwanie się - ja rozumiem, Hollywood itp, ale :nigga:
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2011-09-09, 18:41   

Jarod napisał/a:
Minus jedno oczko z oceny za motyw nauki obcego języka w stopniu PRO poprzez kilkutygodniowe przysłuchiwanie się - ja rozumiem, Hollywood itp, ale :nigga:
co innego gdyby to był stok przekleństw :hahaha:

a ekipa skandynawska była malownicza :fingerok:
 
 
gentleman 
kinomaniak



Dołączył: 21 Gru 2008
Posty: 216
Skąd: Kraków
Wysłany: 2011-09-10, 18:19   

Widziałem go spokojnie ze 30 razy, był taki czas, że leciał w telewizji codziennie (dosłownie, telewizja Puls kupiła sobie go i puszczała ze dwa razy dziennie). Bardzo lubię.
Pewnie znowu mnie poprawisz, Arcyznawco, ale o ile się nie mylę "13." jest nie tyle adaptacją eposu, co opowiadania Michaela Crichtona o tytule "Eaters of the dead". :)
 
 
Simpson 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 2851
Skąd: Kielce
Wysłany: 2011-09-10, 18:26   

Chyba każdy lubi ten film :) Nie był raczej żadnym kasowym sukcesem ani nie spotkał się z zachwytami krytyki, ale jednak ma w sobie coś, co pozwoliło mi obejrzeć go bez znużenia kilka razy. Po prostu fajna przygodówka.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-09-10, 22:21   

gentleman napisał/a:
Pewnie znowu mnie poprawisz, Arcyznawco, ale o ile się nie mylę "13." jest nie tyle adaptacją eposu, co opowiadania Michaela Crichtona o tytule "Eaters of the dead".

Zgoda, ale rzeczone opowiadanie właśnie jest adaptacją eposu, a więc film, zrealizowany na jego podstawie, pośrednio również ;)
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2011-09-11, 13:45   

Arcyznawca napisał/a:
gentleman napisał/a:
Pewnie znowu mnie poprawisz, Arcyznawco, ale o ile się nie mylę "13." jest nie tyle adaptacją eposu, co opowiadania Michaela Crichtona o tytule "Eaters of the dead".

Zgoda, ale rzeczone opowiadanie właśnie jest adaptacją eposu, a więc film, zrealizowany na jego podstawie, pośrednio również ;)


To było bardziej tak, że Crichton postanowił udowodnić jakiemuś kumplowi, że "Beowulf" jest wciąż fascynującą opowieścią, jeśli tylko we właściwy sposób ją przedstawić. I napisał książkę (jak dla mnie, właśnie średnio fascynującą, choć z pewnych względów ciekawą).

Wyłamię się z nurtu poparcia dla filmu - strasznie się wynudziłem. Zgraja nordyków słabo zindywidualizowana, walki z nieznanym przeciwnikiem (kto to w końcu był? Czemu nie wyjaśnili?) odbywały się w pieczarach i kiepsko było je widać, ogólnie, po zejściu Banderasa ze statku jest nuda, nuda, nuda.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-09-11, 15:36   

John Bigboote napisał/a:
To było bardziej tak, że Crichton postanowił udowodnić jakiemuś kumplowi, że "Beowulf" jest wciąż fascynującą opowieścią, jeśli tylko we właściwy sposób ją przedstawić. I napisał książkę (jak dla mnie, właśnie średnio fascynującą, choć z pewnych względów ciekawą).

Zgadza się (też sprawdziłem na Wikipedii hehe), co nie zmienia faktu, że jest to wciąż adaptacja Beowulfa.
John Bigboote napisał/a:
walki z nieznanym przeciwnikiem (kto to w końcu był? Czemu nie wyjaśnili?)

A wszystko powinno być zaraz wyjaśnione? Moim zdaniem akurat fajnie, że pozostawili to bez odpowiedzi, bo i niby w jaki sposób jakiś tam Arab czy tym bardziej Wikingowie mieli dojść, kim oni byli? Po prostu byli i już.
 
 
Krwawy Świt 
kinomaniak



Dołączył: 20 Gru 2008
Posty: 232
Skąd: Bergen-Belsen
Wysłany: 2011-09-11, 17:42   

nowela jest niezła, bo zaczyna się jak autentyczna relacja podróży ibn Fadlana do kraju Bułgarów Kamskich, gdzie spotyka druhinę blondwłosych olbrzymów i pałuje się nad nimi (krytykując za brak higieny), no i ogólnie w porównaniu do filmu zachowana jest narracja z pierwszej osoby, więc się człowiek bardziej wczuwa w cierpienia młodego kozojebcy.
Film mi się przejadł, ale scena ataku Żmija Ogiennego do dziś poraża!
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u