FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Tańczący z wilkami
Autor Wiadomość
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-09-20, 12:29   Tańczący z wilkami

Tańczący z wilkami / Dances with Wolves
reż. Kevin Costner (USA, UK 1990)

Dunbar, porucznik wojsk Unii, zostaje wysłany daleko na Zachód, by strzec fortu. Tam spotyka Siuksów. Początkowe obawy i wzajemna rezerwa powoli ustępują przyjaźni i sympatii. W końcu Indianie zaczynają traktować Dunbara jako pełnoprawnego członka szczepu. Innego zdania są jednak pojawiający się w okolicy amerykańscy żołnierze, którzy uważają go za zdrajcę i renegata. [opis dystrybutora DVD]

Wstyd przyznać, ale obejrzałem ten film dopiero teraz. Nie wiem, dlaczego przez lata wzbraniałem się przed seansem, niesłusznie i z bliżej nieokreślonych przyczyn sobie imaginując, że ten obsypany nagrodami i doceniony obraz nie może być udany. Tymczasem jest wręcz przeciwnie. Zaznaczam, że zapoznałem się od razu z wersją reżyserską, która jest o godzinę dłuższa od kinowej (razem 236 min.) i całkiem zatonąłem w klimacie tej epickiej sagi. W wielu miejscach można wyczytać, że ten film jako pierwszy przedstawił Indian w pozytywnym świetle, co nie jest do końca prawdą, jeśli wziąć pod uwagę takie tytuły jak Mały Wielki Człowiek czy Wyjęty spod prawa Josey Wales. Niemniej wciąż mamy do czynienia z obrazem wybitnym, przede wszystkim świetnie zrealizowanym (reżyseria, zdjęcia, muzyka) i jak nie przepadam za Costnerem, to tutaj wcale dobrze wypadł. Film porusza ważkie tematy, jak kolonizację prerii przez Anglosasów, gwałtowne kurczenie się terenów zamieszkiwanych przez Indian i powolny zmierzch ich kultury. Słowem zderzenie cywilizacji. Film na pewno zapisze się w mojej pamięci i nie wykluczam, że jeszcze do niego wrócę.
  
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-09-20, 14:40   

Arcyznawca napisał/a:
i jak nie przepadam za Costnerem, to tutaj wcale dobrze wypadł

W końcu to rola jego życia.

Film widziałem bardzo dawno temu. Obraz epicki, malowniczy, wciągający. Z jednej strony gratka dla miłośników kultury Indian północnoamerykańskich (patrz scena polowania na bizony, charakteryzacja, etc.), a z drugiej film nie wybielający przesadnie ich wizerunku (okrucieństwo, dzikość, harmonijna koegzystencja z naturą ale w zderzeniu z pionierami metodyczne wręcz barbarzyństwo). Zawsze jednak można powiedzieć - nikt się nie kazał białym tam pchać, prawda? ;)

9/10 (polecać w zasadzie nie ma co bo wszyscy znają).
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-09-20, 15:08   

Racja. W filmie odmalowano nie tyle lukrowany, co właśnie dość obiektywny pejzaż indiańskiej prerii. Choć nie da się nie zauważyć, że w zdecydowanie gorszym świetle pokazano raczej Paunisów, niż Siuksów.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2011-09-20, 15:32   

Ogólnie ten gatunek jakoś mi nie leży, ale są chlubne wyjątki, do których „Tańczący z wilkami” zdecydowanie się zalicza.

Jak wspomniał BM - rola życia Costnera. Może i aktor z niego pośledni, ale odpowiednio poprowadzony, w odpowiednim repertuarze potrafi ściągnąć na siebie uwagę widza. Nawet szczególnie nie mam powodu by po nim jechać, poniżej pewnego poziomu raczej nie spada.

Swego czasu Polsat katował Tańczącego do znudzenia (na równi z Dwójką) – teraz od dawna nie widziałam w rozkładzie, a nawet bym sobie przypomniała…
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-09-20, 17:08   

BM napisał/a:
Z jednej strony gratka dla miłośników kultury Indian północnoamerykańskich (patrz scena polowania na bizony

a to akurat było błędnie zrobione, oczywiście jeśli wierzyć tropicielom błędów w filmach z imdb.com ;)
Cytat:
During the hunt scene, the Lakota are repeatedly shown immediately bringing down the stampeding buffalo with single arrow shots. Bowhunting does not work that way. In reality, the hunters would have to track the wounded animals, sometimes for miles, until they bled out.
 
 
Thief 
użytkownik zbanowany


Dołączył: 01 Wrz 2011
Posty: 93
Skąd: Skądinąd
Wysłany: 2011-09-20, 19:54   

Sam bardzo lubię ten film, tyle, że zrobiono tutaj coś co być może ci umknęło. Ja w każdym razie zwróciłem na to uwagę. O ile Indianie przedstawieni zostali w bardzo ciepłych barwach, biali ukazano jako zgraję psychopatów. Jak było naprawdę? Oczywiście pewnie mniej więcej po środku.

W każdym razie film jak najbardziej wart zobaczenia. Mimo, że jest bardzo długi, to absolutnie nie nuży. Howgh. :lol:
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-09-20, 21:09   

Thief napisał/a:
O ile Indianie przedstawieni zostali w bardzo ciepłych barwach, biali ukazano jako zgraję psychopatów.

Nie ukazano. Oprócz oczywiście głównego bohatera tak naprawdę w filmie jest mało białych. Pomijając żołnierzy na froncie, o których niewiele da się powiedzieć, podobnie jak o rodzicach Mary McDonnell znanych jedynie z krótkiej retrospekcji, mamy tu lekko ześwirowanego, ale przecież pozytywnego majora w miasteczku, woźnicę-zaopatrzeniowca (co prawda prymityw, ale sympatyczny). Na minus zaliczyć można niewidzianych w filmie myśliwych wybijających bizony (psychopatia? niekoniecznie — raczej totalna wojna na wyniszczenie) i żołnierzy z oddziału w forcie. Zgodzę się, że kilku spośród nich to prymitywni barbarzyńcy, ale przecież nie wszyscy, jak np. porucznik, który
Spoiler:
okazuje ludzkie odruchy, nie pozwala maltretować więźnia, co docenia zresztą sam Costner, nie pozwalając go oskalpować (co było oznaką wielkiego szacunku wobec powalonego przeciwnika).
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-09-21, 16:15   

podaję linka do omówienia wersji reżyserskiej: http://www.kmf.org.pl/dir_cut/dances_wolves.html

Cytat:
Krótkie podsumowanie: Jak na film o 56 minut dłuższy od wersji kinowej, stosunkowo niewiele się zmieniło. W gruncie rzeczy, dodane sceny i ujęcia skupiają się na pogłębianiu i dokładniejszym przedstawieniu wszystkiego, co widzieliśmy już w kinie - czyli relacji Dunbara z Indianami, z wilkiem, z przyrodą i wreszcie z "Podniesioną pięścią". Wyraźniej został także zaznaczony wątek zachwytu nad pięknem dzikiej przyrody i różnice kulturowe między "białymi" a Indianami. Film w wersji reżyserskiej to jednak nic innego jak rozbudowana wersja oryginału, która jest znacznie klarowniejsza, bardziej poukładana i naprawiająca kilka błędów montażowo-narracyjnych, które przez mnóstwo cięć wkradły się do wersji kinowej. Nie można bowiem zapominać, że wersja 3-godzinna znana z kin jest wersją pociętą. Fani "Tańczącego z wilkami" będą zatem zachwyceni mogąc obcować z bohaterami filmu aż o (prawie) 1 godzinę dłużej. Inni będą tylko narzekać na nudę, bo rozbudowana wersja (przypomnijmy) trwa aż 4 godziny bez czterech minut.
 
 
piotreek070 
użytkownik zbanowany


Dołączył: 12 Wrz 2011
Posty: 11
Skąd: Limanowa
Wysłany: 2011-09-22, 21:22   

Kultowy film ze wspaniałym aktorem. Fabuła zasługuje na ogromny plus. Taki film nie nudzi się nigdy
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u