FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Tombstone
Autor Wiadomość
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-09-21, 15:27   Tombstone

Tombstone
reż. George P. Cosmatos (USA 1993)

Historia zaczyna się w 1879 roku, gdy Wyatt Earp (Kurt Russel), były zastępca szeryfa w Dodge City, przybywa do Tombstone w Arizonie.Miasteczka wyrosłego i szybko rozwijającego się wokół kopalni srebra. Postanawia rozpocząć spokojne życie rodzinne. Tombstone - legenda Dzikiego Zachodu - ze swoimi nieograniczonymi możliwościami zbicia majątku, był magnesem przyciągającym wielu uczciwych i pracowitych ludzi, jak i całej plejady drobnych rzezimieszków i bandytów. Earp musi więc szybko porzucić swoją postawę nieangażowania się w miejscowe problemy, bowiem miastu i jego mieszkańcom coraz bardziej doskwiera banda pod przywództwem McLaurych i Clantonów. [opis dystrybutora]

Tombstone to dowód na to, że klasyczny western nie odszedł jeszcze całkiem do lamusa i wciąż da się zrobić porządny film w tym gatunku. Bardzo solidny, choć nienowatorski, raczej odświeża stare motywy. Scenariusz oparty na epizodzie z życia legendy Dzikiego Zachodu Wyatta Earpa. Jest więc podział na dobrego szeryfa i jego zastępców oraz złych bandytów. Dobra reżyseria, fajna muzyka oraz przede wszystkim — aktorzy. Obsada to największa zaleta tej produkcji. Kurt Russel dał radę (w ogóle go lubię), ale co z tego, skoro cały film ukradł mu Val Kilmer, fenomenalny jako rewolwerowiec-gruźlik Doc Holliday. Godny uwagi występ zaliczył Michael Biehn jako demoniczny Johnny Ringo; wspomnijmy jeszcze o polskim akcencie w postaci udziału Joanny Pacuły. Zawsze z przyjemnością wracam do Tombstone, a scena słynnej strzelaniny w O.K. Corral jest po prostu rewelacyjna (choć nie ustrzeżono się błędów — trzystrzałowe dwururki, rewolwery z niewyczerpaną amunicją...widocznie wpisali wcześniej kody ;) ). Ktoś tego nie zna?
  
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2011-09-22, 16:09   

Arcyznawca napisał/a:
cały film ukradł mu Val Kilmer, fenomenalny jako rewolwerowiec-gruźlik Doc Holliday.


Niewątpliwie. Pojedynek na kubki. :kult:
Nie pamiętam już jakoś bardzo dobrze tego filmu, ale wiem, że zdecydowanie podobał się.
 
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-09-22, 16:28   

jazu napisał/a:
Pojedynek na kubki.

Ba. W ogóle cały ów poboczny wątek — konflikt Holliday vs Ringo jest mistrzowski.
"I'm your huckleberry!" :kult:

EDIT: zajrzałem na imdb.com na wykaz błędów w filmie; doszukano się ich tu ponad 60, co chyba nie najlepiej świadczy o reżyserii i montażu, i stawia pod znakiem zapytania epitet "bardzo solidny", którym obdarzyłem Tombstone powyżej :kotyeee:

http://www.imdb.com/title/tt0108358/goofs
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1984
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-11-20, 14:32   

Odświeżone po latach. Super. Podpisuję się pod każdym słowem, które napisał o filmie w pierwszym poście Arcyznawca. Val Kilmer - absolutnie zawładnął całym filmem. II miejsce Biehn jako Ringo. Jeśli chodzi o panie, niestety, nasza Pacuła wypada dość ładnie, ale aktorsko o wiele słabiej od Delany.
To prawda, dziadziuś western, ciągle jeszcze daje radę. Tylko trzeba go odpowiednio oprawić. Oprócz doskonałego aktorstwa, muszą być dobre zdjęcia, a tych tu także nie brakuje. Mimo, że typowe jak na western przystało, ale są naprawdę piękne. No i ta cała historia, rodzenie się w bólach praworządności, to zawsze działa, bo lata lecą, a tej ciągle gdzieś tam.może w mniej drastycznej formie, ale brakuje. Świetne, błyskotliwe, inteligentne dialogi, głownie te w których brał udział Doc.

Teraz by trzeba sobie powtórzyć, i porównać, inny film o Earpie, ten z Costnerem w roli głównej "Wyatt Earp" właśnie. O ile pamiętam był bardziej spokojny, mniej widowiskowy, bardziej skupiony na jego postaci, może bardziej psychologiczny, ale też dobry. Chyba.

A co do błedów formalnych, które ludzie wytykają filmowi, może i były, na szczęście nie znam się na broni, nie mogłam się więc dowartościowywać ich wyszukiwaniem, ale za to jaką radochę miałam z filmu!
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-11-20, 14:39   

DA napisał/a:
Teraz by trzeba sobie powtórzyć, i porównać, inny film o Earpie, ten z Costnerem w roli głównej "Wyatt Earp" właśnie. O ile pamiętam był bardziej spokojny, mniej widowiskowy, bardziej skupiony na jego postaci, może bardziej psychologiczny, ale też dobry. Chyba.

Ostatnio go obejrzałem i jest dokładnie tak, jak piszesz. Podobał mi się, może nawet bardziej od Tombstone. Trzeba będzie założyć temat (zrobię to niebawem).

DA napisał/a:
A co do błedów formalnych, które ludzie wytykają filmowi, może i były, na szczęście nie znam się na broni, nie mogłam się więc dowartościowywać ich wyszukiwaniem

Za pierwszym razem też tego nie wyłapałem, ale chyba się domyślasz, że oglądałem ten film więcej, niż raz, a scenę strzelaniny — razy kilkadziesiąt (co najmniej) :)
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u