FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Captain America: Pierwsze starcie
Autor Wiadomość
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2011-10-16, 19:23   Captain America: Pierwsze starcie

Captain America: Pierwsze starcie / Captain America: The First Avenger
reż. Joe Johnston (USA 2011)

Kapitan Ameryka /właściwie Steve Rogers/ to pierwsza postać stworzona przez Marvel Comics. Steve przed wojną był studentem sztuki, który w 1940 postanowił zaciągnąć się do wojska. Nie został przyjęty z powodu słabego zdrowia, ale dostał propozycję uczestniczenia w tajnym eksperymencie. Został poddany terapii, która zwiększyła jego inteligencję i siłę. Przemienił się w super bohatera nazwanego Kapitan Ameryka. Zostaje wysłany do walki z nazistami, jego największym wrogiem jest Red Skull. [opis dystrybutora kino]

Miłe zaskoczenie. Spodziewałem się kiczowatego badziewia, dostałem całkiem zacną przygodówkę. Jasne, miłośnicy fabuł za bardzo nie mają tu czego szukać, ale jeżeli ktoś lubi klimaty steampunkowe czy też "avengersowe" kino komiksowe powinien rzucić okiem. Dużo nawiązań do klasyki (zwłaszcza prolog, który jest jednym wielkim ukłonem w kierunku Indiany), sporo zabawy konwencją i ogranymi motywami (superhipertajna baza pod antykwariatem - LOL). Fajna stylizacja, wyszło to IMO lepiej niż w nowych X-menach np (chociaż wczechobecne bluebox czy lans flary momentami mocno rozwalają klimat). Aktorsko poprawnie, ale bez szału - główna parka nie powala, Jones gra Jonesa, Weaving w ogóle zdaje się mieć ten film i tą rolę w nosie. W sumie najciekwiej wypada Tucci, który praktycznie toczka w toczkę kopiuje Hurta z Hellboya. A, i dyżurne cameo Stana Lee - dobre :)

Moim zdaniem warto - w przeciwieństwie do takiego np. Thora widać tutaj pomysł na sprzedanie kiczu, nie ma napinek i mega powagi, jest za to feeling "kina nowej przygody" - oczywiście do klasyki Kapitan nie podskoczy, ale taki poziom np. pierwszej Mumii osiągnął. Chyba najlepszy avengersowy Marvel od czasu pierwszego Ironmana.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2011-10-16, 21:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2011-10-16, 19:40   

Jarod napisał/a:
Moim zdaniem warto - w przeciwieństwie do takiego np. Thora widać tutaj pomysł na sprzedanie kiczu, nie ma napinek i mega powagi, jest za to feeling "kina nowej przygody" - oczywiście do klasyki Kapitan nie podskoczy, ale taki poziom np. pierwszej Mumii osiągnął. Chyba najlepszy avengersowy Marvel od czasu pierwszego Ironmana.


Thora oczywiście przebił, ale uważam, że do ostatnich X-menów nie ma startu, a to przez spapraną drugą część filmu. Przez pierwszą godzinę rozważałem ocenę w okolicach 8. Fajny klimat, dużo dawania w kość głównemu bohaterowi, film był zabawny i ściągnęli do niego całą masę fajnych aktorów (Tucci, Weaving, Jones), ale potem kiedy zaczyna się właściwa akcja ze zwalczaniem zła para gdzieś znika, zaczyna się robić nudno i chwilami kiczowato. Ode mnie ocena 5,5/10.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2011-10-16, 19:56   

mr Orange napisał/a:
ale potem kiedy zaczyna się właściwa akcja ze zwalczaniem zła para gdzieś znika,
Czy ja wiem? Fakt, dwie połówki filmu ("gadana" i "tłuczona") średnio do siebie przystają, ale ze względu na design (te mega czołgi! :) ) ja np. bawiłem się świetnie również na drugiej.
mr Orange napisał/a:
kiczowato
Cały film był taki przecież. Ale w tym wydaniu kicz ja akurat kupuję.
W sumie jak dla mnie największą wadą Kapitana była jednak bezbarwność postaci. Nawet Weaving nie wymiata.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2011-10-17, 21:21   

Jarod napisał/a:
Chyba najlepszy avengersowy Marvel od czasu pierwszego Ironmana.


I drugiego!

Też się nieźle bawiłem. Scenariuszowo (bardzo zabawne dialogi) i aktorsko (obu Jonesów, Tucci, Weaving, Evans) film stoi bardzo mocno, w dodatku są fajne machiny zniszczenia Made in Germany. No i zakończenie dobre, smutnawe nieco.

Dostałem jednak po tym filmie jakiegoś CGI Overload, idę chyba obejrzeć coś, gdzie efekty robione były bardziej tradycyjnie.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2011-10-18, 03:02   

John Bigboote napisał/a:
zakończenie dobre, smutnawe nieco.


Zakończenie to już nie sprawa scenarzystów filmu, a komiksów. Jest świetne, ale chwała za nie się twórcom filmu nie należy.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2011-10-18, 20:35   

No dobra, nie należy, choć gdyby Kapitan Ameryka nie miał nic wspólnego z Avengers, to zamiast tego moglibyśmy
Spoiler:
oglądać w sequelach jego kolejne przygody podczas II wojny światowej. Ba, nawet komunistów mógłby trzepać.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2011-10-19, 03:01   

John Bigboote napisał/a:
komunistów mógłby trzepać.


Na to bym popatrzył :faja: ale tak naprawdę historia Kapitana zaczyna się już po "odlowaceniu" więc nawet gdyby "Avengers" miało nie być to zakończenie wyglądałoby pewnie tak samo.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2011-10-27, 18:30   

Jarod napisał/a:
Chyba najlepszy avengersowy Marvel od czasu pierwszego Ironmana.


Ke?
A "Iron Man 2" niby zły był? :Oo:
"Captain America: Pierwsze starcie" nie podobał mi się prawie w ogóle (ale i tak bardziej od "Thora"). Jakaś straszna hamerykańska napinka w tym filmie i w ogóle najdenniejsza postać komiksowa mi znana. Nie chodzi tylko o jego moce, ale straszny z niego harcerzyk. A aktor wcielający się straszne drewno. 4/10
 
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2011-10-27, 21:21   

jazu napisał/a:
Jakaś straszna hamerykańska napinka w tym filmie i w ogóle najdenniejsza postać komiksowa mi znana. Nie chodzi tylko o jego moce, ale straszny z niego harcerzyk. A aktor wcielający się straszne drewno.


Gdzie tam jest napinka? Steve Rogers nie jest zbyt skomplikowaną postacią, ale dla mnie to nie jest wada. Lubię faceta, co ma jedno w życiu szczere pragnienie - chce napierdalać nazistów, bo mu się kojarzą ze szkolnymi byczkami dręczącymi słabeuszy, nie dlatego, że im to przydaje splendoru czy czegoś, ale dlatego, że mogą.

A Chris Evans jest spoko, ale widać tylko na mnie działa jego charyzma (bo nie wiem, czy zdolności aktorskie, choć sądzę, że ma takowe).
 
 
Aske 
filmożerca



Wiek: 42
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 1958
Skąd: Wielka Brytania
Wysłany: 2011-11-06, 17:59   

Przezabawny film. Idealny na niedzielne popołudnie. W sumie nie ma się za bardzo do czego przyczepić. Nie liczyłem na wiele, wiele nie dostałem, ale i tak oglądało się bardzo dobrze. Patos wylewał się w każdej scenie, można było się pośmiać, efekty też niczego. Z czystym sumieniem 6/10.
Jarod napisał/a:
W sumie najciekwiej wypada Tucci

Spoiler:
Fakt, choć najlepsza scena z nim to ta w której przekrzywia mu się maska, niepotrzebnie ją ściągał, bo to przekrzywienie robiło większe wrażenie niż ta jego czerwona morda.

Heil Hydra! :lolokopter:

Dodam jeszcze, że fajnie zrobione są scenografie i rekwizyty, momentami na maxa falloutowskie, ech te maszyny, komputery, sprzęt bojowy, miód! :fingerok:
 
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2011-11-06, 18:29   

Ziom, ale Red Skulla nie Tucci grał, ale Weaving ;)
 
 
Aske 
filmożerca



Wiek: 42
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 1958
Skąd: Wielka Brytania
Wysłany: 2011-11-06, 18:44   

Racja. O niego mi chodziło.
 
 
 
dwayne1890 
świeżak



Dołączył: 12 Maj 2012
Posty: 22
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-05-16, 16:00   

A mi zbyt do gustu nie przypadł. Nie przepadam za samą główną postacią. Pierwsza część, jak to określiliście "gadana" - lepsza od drugiej. W tej drugiej akcja dla mnie nieciekawa, bez szału - jak ja to ładnie ujmę ;) Ponadto końcowa konfrontacja nudnawa. Niemniej, sam finał rewelacyjny. Aktorsko ok, po prostu. Do pierwszego Iron Mana się zupełnie nie umywa, do drugiego z resztą też. Koniec końców ocena 5/10.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2012-06-24, 16:41   

Moja znajomość tego cyklu komiksowego jest żadna, co najwyżej kojarzyłam wcześniej postać (trudno zapomnieć takie wdzianko).
Spodziewałam się campu i tony kiczu, zamiast tego zaserwowano mi całkiem przyjemny retro klimacik, który niestety ulega rozcieńczeniu gdy tylko na ekranie zaczynają pojawiać się elementy pseudo Sci-Fi. O ile stylizacja oddziałów Hydry jest jeszcze do przełknięcia i nie pozbawiona swoistego steampunkowego uroku (właśnie steam bardziej mi pasuje niż cyber :hmm: ) to już motyw ze znikającymi pod wpływem wiązki denatami kojarzy mi się tylko z ostatnią "Wojną światów" :P Do tego Weaving rozmieniający swoją postać na drobne i zero wpadającej w ucho muzyki.
Evans to fajny facet i dobry aktor, ale mam wrażenie, że swoją postać mógł w pełni zaprezentować dopiero w Avengersach. Kapitan dowódca i strateg, bo przecież nie posiada żadnych fenomenalnych mocy - jest silniejszy, szybszy itd, ale sonaru z tyłka nie zrobi ;)

W filmie niestety brakuje łącznika pomiędzy pierwszą a drugą częścią. Nowy Steve od razu wie co umie i w pełni kontroluje swoje nowe ja, wskakuje na motocykl i jedzie "karać i niewolić" - dobrze, że wystarczyło im czasu przynajmniej na etap 'tresowanej małpy".
Zakończenie koszmarne i zupełnie bez charakteru, aż się chciało pacnąć w czoło.

Gdzieś pomiędzy Thorem a Iron manem 2. Może dwójka będzie miała więcej szczęścia, choć (sądząc po reżyserach) to wątpliwa sprawa :P
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2012-06-24, 23:02   

Nuz napisał/a:
W filmie niestety brakuje łącznika pomiędzy pierwszą a drugą częścią. Nowy Steve od razu wie co umie i w pełni kontroluje swoje nowe ja, wskakuje na motocykl i jedzie "karać i niewolić" - dobrze, że wystarczyło im czasu przynajmniej na etap 'tresowanej małpy".


Racja to jest. Przydałoby się tam coś w stylu środkowej części Iron Mana. Obczajania się co i jak. Swoją drogą ostatnio właśnie przy powtarzaniu IM stwierdziłem, że ten film jest taki dobry właśnie dzięki zajebistemu wstępowi bez zbroi (właściwa akcja zaczyna się gdzieś w okolicach 80 minuty, a to jak na superbohaterskie filmy całkiem odważny zabieg).
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u