FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Władca Pierścieni (seria)
Autor Wiadomość
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2012-12-21, 16:02   Władca Pierścieni (seria)


Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia
reż. Peter Jackson (Nowa Zelandia, USA 2001)

Ekranizacja pierwszej części trylogii Tolkiena, "Drużyna pierścienia" zapoznaje widzów z czarodziejskim światem Śródziemia i jego mieszkańcami - ludźmi, hobbitami, elfami, krasnoludami, czarodziejami, trollami i orkami. W tej części trylogii młody i nieśmiały hobbit Frodo Baggins odziedzicza pierścień - Jedyny Pierścień, narzędzie władzy absolutnej, które pozwoliłoby Sauronowi, mrocznemu Władcy Mordoru, rządzić Śródziemiem i zniewolić zamieszkujące je ludy. Frodo, wraz z lojalną kompanią hobbitów, ludzi, czarodzieja, krasnoluda i elfa, musi zabrać Pierścień do Szczelin Zagłady, gdzie został kiedyś wykuty, i zniszczyć go raz na zawsze. Taka podróż oznacza zapuszczenie się głęboko do krainy Czarnego Władcy, gdzie gromadzi on armię orków. Drużyna musi walczyć nie tylko ze złem czającym się wokół, ale i z wewnętrznymi waśniami, oraz niszczącym wpływem samego Pierścienia. Przyszłość świata i przeznaczenie drużyny są ze sobą splecione. [opis dystrybutora dvd]


Władca Pierścieni: Dwie wieże
reż. Peter Jackson (Nowa Zelandia, USA 2002)

Frodo i Samwise zmierzają do Mordoru. Gollum nalega, by wskazać im drogę. Czy ktoś tak opętany przez Pierścień może być godny zaufania? Czy Frodo, na którego Pierścień wywiera coraz większy wpływ, może ufać samemu sobie? W tym samym czasie Aragorn podąża w kierunku swego królewskiego przeznaczenia, gromadząc sojusznicze siły do walki, która musi wkrótce nastąpić. Reżyser Peter Jackson zrealizował drugą część trylogii, która z 6 nominacji do Nagrody Akademii zdobyła 2 statuetki, w tym za Najlepszy film. Wyprawa trwa. Tak jak zadziwiające, pełne splendoru widowisko.
[opis dystrybutora dvd]



Władca Pierścieni: Powrót Króla
reż. Peter Jackson (Nowa Zelandia, USA 2003)

Nadszedł ten czas. Czas Frodo, który musi pokonać przebiegłego Golluma, przetrwać przerażający atak olbrzymiego pająka Sheloby i oprzeć się zniewalającej mocy Pierścienia, który niesie za sobą zniszczenie i zgubę. Czas Aragorna, który musi dobyć miecza swych przodków i przyjąć koronę swojego dziedzictwa. Czas potężnego starcia, które czarodziej Gandalf nazwał największą bitwą naszych czasów. Nadszedł też czas inspirującej kulminacji trylogii opartej na klasyce literatury autorstwa J.R.R. Tolkiena. Po raz trzeci film z kultowej trylogii zdobył nominację do Nagrody Akademii w kategorii Najlepszy film i po raz pierwszy ją otrzymał (oraz 10 innych). Król zasłużył na swoją koronę.
[opis dystrybutora dvd]


Zbliża się polska premiera Hobbita, przydałby się więc temat o LOTRze, myślę sobie. Cóż można napisać o tych filmach? Projekt z pewnością imponuje pieczołowitością i detalami, scenografią, zdjęciami, itp - widać, że Jackson z ekipą długo siedzieli nad projektami i starali się by wszystko było pod tym względem tip - top. Z obsadą jest różnie; zdarzają się typy zarówno obsadzone w 100 %(Gandalf, Saruman, Gollum, Aragorn, Gimli, Sam, Theoden i wielu innych), jak i obsadowe faile na całej linii (Frodo, Arwena, Garadriela). Z fabułą jest na dwa razy: imponujące jest to że z tak bogatego materiału źródłowego udało się wykroić historię płynną i pozbawioną większych dziur, co nie jest regułą przy ekranizacjach knig (panowie scenarzyści Pottera, patrzę teraz na was kpiącym wzrokiem), ale zmiany autorskie Jacksona nie wszystkie mnie niestety przekonują; podobają mi się pogłębione psychologiczne wizerunki władców ludzi (bez przesady, ale lepsze to niż tektura z książek), "ujednolicenie" klimatu (Tolkien sam nie wiedział,czy pisze sequel Hobbita czy coś w mroczniejszych klimatach), bardzo natomiast irytuje efekciarstwo Jacksona i skłonność do długich, przegiętych i nudnych scen akcji. Takowe zresztą są umieszczane w fabule czesto wbrew spójności wewnętrznej świata przedstawionego (proch, really? Jedi - pojedynek czarodziejów?). Z każdej części bez problemu można byłoby wywalić z 15 - 20 minut zbędnych akcyjek: z Drużyny parkour w Morii, trolla jaskiniowego i potyczkę z Uruk-Hai, z Dwóch Wież wargów i większą część Helmowego jaru, z Powrotu walki z Szelobą czy 3/4 obrony Minas Tirith.
Nie wiem, jakoś za Chiny się nie mogę przekonać do tej ekranizacji. Teoretycznie nie jest przecież zła, pod względem realizacyjnym jest tip top, ale nie potrafię się wkręcić po prostu. Dodatkowo jedynie jakieś 3-4 sceny wywołują we mnie jakiekolwiek emocje/ podobają mi się, co jest słabym wynikiem jak na bite 12 godzin filmu. Nie ukrywam że wpis ten traktuję bardziej jako zalążek do dyskusji, bo do LOTRa filmowego mam stosunek wybitnie nijaki. Ostatnio obejrzałem wersje rozszerzone w HD z pół roku temu i podejrzewam, że nie wrócę do jaksonowskiej wersji Śródziemia przez ładnych kilka lat.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2012-12-21, 19:56   

Przyznam szczerze, że z większą przyjemnością wracam do materiałów dodatkowych, którymi zostało wypchane po brzegi wydanie rozszerzone (12 DVD) niż do samych, mocno już opatrzonych, filmów. "The making off' LOTRa to najlepszy znany mi materiał tego typu - rzecz kultowa dla ludzi interesujących się się produkcją filmową.

Mam oczywiście swoje "ulubione" fragmenty sagi (Hobbiton i Brie z cz. 1, Moria, genialny plan Rohanu i Argonath); ponad to z wielkich plusów odnotowuję brak niektórych postaci literackich z irytującym Tomem Bombardilem na czele, pieczołowitość w odtworzeniu (czy tworzeniu- w końcu to fikcja) uzbrojenia, kostiumów oraz wszelkiego rodzaju drobiazgu od kubków po the Golden Hall of the King of Rohan. Nie da się też zapomnieć o współpracy reżysera z bogami Alanem Lee i Johnem Howe, odpowiedzialnymi w dużej mierze za to jak każdy czytelnik widział świat opisany przez Tolkiena.

Irytujące wstawki typu surfujący Legolas, czy wiecznie rozdziawiony Frodo wrosły już tak bardzo w całość, że zdołałam się do nich przyzwyczaić.

Bardzo lubię ekipę odpowiedzialną za role Merry'ego i Pippina - moim zdaniem jeden ze strzałów w obsadową dziesiątkę; do tego oczywiście niepodobny, ale bardzo dobry Bean w roli Boromira, czy Christopher Lee jako Saruman.
Sporo smaczków, bardzo dobrych ról drugo-, czy nawet trzecio-planowych, ciekawa muzyka i (mimo wszystko) przywiązanie do tradycyjnych efektów specjalnych - oczywiście tam gdzie dało się je wykorzystać, sprawia że po tak wielu latach film ogląda się ciągle dobrze i niczym szczególnym (poza entami) w oko nie kole.

Na Hobbita kupiłam już bilety ale, choć cenię talent komediowy Freemana, niczego wybitnego po filmie sobie nie obiecuję - zniechęca mnie rozwleczenie krótkiej i raczej przynudnawej bajeczki dla dzieci do formy 3 kilkugodzinnych filmów kinowych :P
  
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2012-12-21, 21:55   

Nie podobał mi się. Pierwsza część stosunkowo najlepsza, potem dużo gorzej (choć to zarzut raczej do Tolkiena, któremu powieść w pewnym momencie zaczęła się rozłazić). O ile jest tam kilka zapadających w pamięć scen (Moria, Argonath, śmierć Boromira), to pozostałych dwóch nie da się już tego powiedzieć. Obsada w większości zła lub bardzo zła (żałuję, że propozycji zagrania nie przyjęli S. Connery i D. Day-Lewis). Nie akceptuję też poczynionych przez Jacksona odmian w fabule względem książki, na ogół odmian na gorsze, sprawiających wrażenie jakby niezbyt przemyślanych i wprowadzonych nie wiadomo w jakim celu. Niewybaczalne jest przede wszystkim pominięcie rozdziału Porządki w Shire. Podobały mi się zdjęcia, muzyka w pierwszej części i Gollum. To trochę zbyt mało. Nie jest to ani dobra ekranizacja Władcy Pierścieni, ani żaden wybitny film fantasy (tu króluje niepodzielnie Conan Barbarzyńca w reż. Miliusa). Miliony dolców i wykonane z rozmachem efekty z komputera to jeszcze nie wszystko. Najważniejszy jest klimat, a tego tu najzwyczajniej nie stwierdziłem. Jest za to w cholerę monotonnych bitew pikselowych ludzików. Pomijam debilizmy typu deskorolka Legolasa (notabene najbardziej denna postać w całym filmie), czy przepicie przez tegoż Gimlego (z którego w sposób mocno dlań krzywdzący zrobiono ciamajdowatą lebiodę). Zamiast ekranizacji jednej z ważniejszych książek XX wieku wyszła mazgajowata bajeczka. Obawiam się zresztą, że porządne przeniesienie LOTR na ekran może być zwyczajnie niemożliwe.
  
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2012-12-21, 22:10   Re: Władca Pierścieni (seria)

Nie jestem fanem Tolkiena a do książki mam stosunek taki, że miejscami podoba mi się bardzo, niektóre wątki są super, a niektóre są okropnie nudne i ledwo przebrnąłem jak pamiętam gdy czytałem. Z ksiązek fantasy wyżej cenię sobie dzieła Sapkowskiego, choćby naszego Wiedźmina. A marzeniem jest żeby za serial wzieło się HBO, choć to pewnie nigdy się nie stanie. Tak samo marzy mi się serial o Thorgalu ale też nic z tego pewnie.
A w przypadku filmu jest tak że nawet te nudniejsze fragmenty z powieści podobały mi się jak np. cały wątek z Drzewcami. Oczywiście że lubi przedłużać w nieskonczoność sceny Jackson ale to samo mamy w King Kongu jakoś specjalnie mi to nie przeszkadza. Choć chyba najbardziej ze wszystkich filmów, a ogólnie lubię fantasy to podoba mi się DP. DW i PK bardzo dobre ale jakoś najbardziej lubię jedynke. No nie wiem co dziwne jak uważam że Viggo Mortensen jest świetny jako Aragorn to już jako król przyszły w PK takiego wrażenia na mnie nie zrobił. Do ról kobiecych nie mam nic, choć i tak najbardziej polubiłem Mirandę Otto. A i tak nie zmienia faktu że największą laską filmu jest Legolas :)
W przeciwieństwie do Jaroda ja akurat nie wywalił nic z DP a cała sekwencja w Morii jest kapitalna. W sumie to wersja kinowa jedyna jaka akceptuję w całości. Nie mam nic do rozszerzonej ale mogę też oglądać kinową. W przeciwieństwie do DW i PK bo tylko rozszerzone akceptuję, a zwłaszcza PK z którego wyleciało zbyt dużo scen jak z Sarumanem, ustami Saurona czy przeprawa Aragorna Ścieżką Umarłych, które powinny znależć się w powszechnie znanej wersji. Mnie oczywiście nie każdy pomysł Jacksona odpowiada np. zawiodłem się na armii Umarłych, którzy bardziej się spodziewałem biorąc pod uwagę wcześniejsze filmy Jacksona myślałem, że będą wyglądali jak zombiaki a bardziej wyglądali jak z pogromców duchów. Jest sporo irytujących rzeczy ale plusy dominują nad minusami.
Co do Frodo to zgadzam się ale też Wood nie jest złym aktorem to bardziej wina scenarzystów na czele z Jacksonem bo wymyślili sobie że z Froda będzie taka ciepła klucha. Przez cały film przestraszony, podłamany ciężarem pierścienia co zrozumiałe, ale pamiętam albo mi się miesza, że w książce Frodo był bardziej waleczny, nie unikał bijatyk, nie był tak pasywny a tutaj wszystko za niego robi drużyna i dopiero w PK ma coś więcej do zagrania. Choć zaś z drugiej strony w PK wygląda na to, że prawdziwym bohaterem jest Sam a na dodatek Jakson nie ułatwia sprawy bo nawet jak polubi się tego płaczliwego Froda to wprowadza scenę, w której on wypędza Sama (i nie ma znaczenia że pod wpływem Golluma) a tego to w książce chyba nie było.
Z wątku z Szelobą nic bym nie wywalił, w sumie to jest jeden z moich ulubionych fragmentów filmu(poza sceną jak Frodo został ukąszony, która jest niezamierzenie zabawna), tak samo w książce . Nie mam nic przeciwko temu że wywalił Toma Bombadila czy nawet Porządki w Shire, bo tak naprawdę to by musiał powstać wtedy jeszcze jeden film, ale chociaż mógł zostawić fragment że do Shire doszła ciemność, nie omineła, tylko nie wiem jakby musiał to zrobić. W sumie w filmie PK mamy więcej wątków z DW książkowych.

Nuz napisał/a:
niczego wybitnego po filmie sobie nie obiecuję - zniechęca mnie rozwleczenie krótkiej i raczej przynudnawej bajeczki dla dzieci do formy 3 kilkugodzinnych filmów kinowych :P


Też niczego wybitnego sobie nie obiecuję bo Peter Jackson to dobry rzemieślnik a nie wybitny twórca na którego filmach dobrze się bawię. Tak było z jego niszowymi filmami jak i Przerażaczami (tak na marginesie to nie wiem co wszyscy mają do tego filmu, fajny komedio horror z Foxem,;a wogóle to czy tylko mnie te mordercze upiory z tego filmu nie przypominają komuś więcej jak mnie jezdzców Sarumana z WP? ) i King Kongiem. Choć potrafi nakręcić i dobry powaźniejszy film jak Niebiańskie stworzenia. Ale jestem ciekaw Hobbita zwłaszcza po Nostalgii Anioła która spotkała się z dość chłodnym przyjęciem i ciekawe czy to jednorazowy wypadek czy nie. A opinie są bardzo różne i pozytywne i negatywne.Obrywa się głównie za to że zbyt długo akcja się rozkręca, jakby czegoś takiego nie było w DP i że jest lżejszy klimatem od WP, że to nie co WP i ten zarzut najbardziej mnie rozbawia. No i narzekają na tą nową technikę kręcenia ale z tym akurat ja nie mam problemu bo wybieram się na wersję tradycyjna czyli w 24 FPS i z napisami oczywiście. Z zarzutów i wywiadów jakieś mam takie wrażenie że Jackson tym razem nic nie chciał wyciąć i do kin zawita wersja od razu rozszerzona, choć jestem pewien, że za jakiś czas wyjdzie wersja rozszerzona na DVD.
A co do tego że trzy filmy na podstawie króciutkiej książki to też mi się nie podobało za bardzo ale poczytałem trochę i się okazuje to co myślałem, to nie jest ekranizacja tylko Hobbitta ale i dodatków Tolkiena. Kolejne filmy będą mniej dziecinne jak część 1, będą zbliżone klimatem do poprzedniej trylogii i zaprezentują podobno co się działo w tych latach które dzielą Hobbitta i Władce. Teraz rozumiem skąd na planie np. Orlando Bloom bo akurat jego w przeciwieństwie do innych aktorów trudno byłoby dołożyć do Hobbitta.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u