FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Hobbit: Niezwykła podróż
Autor Wiadomość
Wielka Pani 
bywalec



Dołączyła: 20 Mar 2012
Posty: 160
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-01-02, 10:33   

Nie dotrwałam do końca żadnej ekranizacji Tolkiena, wlecze się toto i usypia. Tej też nie ruszę. :lol:
 
 
KNKS 
świeżak



Dołączył: 02 Gru 2012
Posty: 31
Skąd: Sosnowiec / Katowice
Wysłany: 2013-01-10, 12:54   

O zgrozo... Po raz pierwszy w życiu, siedząc w kinie, niecierpliwie spoglądałem na zegarek wyczekując końca seansu...
Nie zrozumcie mnie żle. Ja bardzo lubie podobna konwencję,a LOTR oglądałem z zapartym tchem i dalej chętnie pakuje ten film do odtwarzacza DVD.
Proza Tolkiena jest specyficzna, ale jak pojazał LOTR da się ją ciekawie zekranizować.
Czego brakuje mi w Hobbicie ?
Brakuje mi spójności. Brakuje mi charyzmy głównych bohaterów, brakuje mi postępującego napięcia.
Ogląda się toto nawet przyjemnie, ale po jaka cholerę robić z banalnej historyjki 3 godzinne filmidło, Dłużyzny ciągną się w nieskończoność. Nie chce się czepiać niespójności wynikających z różnic między filmem a książką bo takie różnice są nie do uniknięcia.
Jednak oczekiwałbym od głównych bohaterów odrobiny charakteru i indywidualizmu. Tym czasem mamy tutaj zlepek mdłych i bezbarwnych postaci, które w jakimś tam celu, bez ładu i składu wędrują w bliżej nieokreślonym celu...

Nawiązania do LOTR troche też za częste i zbyt nachalne.
Nie chce się czepiać poszczególnych scen typu Gandalf z Galadrielą na balkonie, czy debilna scena biesiady u Bilba.
Jak dla mnie totalna klapa i mega rozczarowanie.
Odnoszę wrażenie że chłopakom od LOTR skończyła się kasa i postanowili zrobić, na siłę, coś podobnego. Moim zdaniem nie wyszło... Ale co z tego. Trzeba kręcić... Przecież miłośnicy gatunku i tak wybiorą się do kina....

Ian McKellen jakis taki przygaszony i nieprzekonywujący.Christopher Lee również..
Pewnie panowie mieli świadomość tego, że nic dobrego z tego nie wyniknie....



Proszę wybaczyć mi porównania do LOTR, ale uważam, żw w w/w przypadku są one nieuniknione...
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2013-01-10, 19:49   

KNKS napisał/a:
Brakuje mi charyzmy głównych bohaterów, brakuje mi postępującego napięcia
KNKS napisał/a:
oczekiwałbym od głównych bohaterów odrobiny charakteru i indywidualizmu.


Aż żal zad ściska bo PJ zebrał całkiem sympatyczną i zgraną ekipę.

KNKS napisał/a:
Ian McKellen jakis taki przygaszony


Dziwne rzeczy dzieją się w filmie z jego charakteryzacją - raz wygląda jak młodsza wersja samego siebie a raz jakby mu kostucha (tfu, tfu na psa urok) w oczy zaglądała.

Jest i pozytyw - rozkręci się kilka karier a i dzieciaki chwycą po książkę.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2013-01-10, 20:22   

Nuz napisał/a:
KNKS napisał/a:
Brakuje mi charyzmy głównych bohaterów, brakuje mi postępującego napięcia
KNKS napisał/a:
oczekiwałbym od głównych bohaterów odrobiny charakteru i indywidualizmu.


Aż żal zad ściska bo PJ zebrał całkiem sympatyczną i zgraną ekipę.

No dobra, ale to akurat zarzut do samego Tolkiena. Poza Bilbem i Gandalfem trudno wskazywać na jakieś inne główne postacie, które miałyby być charyzmatyczne (przynajmniej do tego momentu, do którego sięga cz. 1 filmu). Zbiorowego bohatera, tj. Krasnoludów, jest zwyczajnie za dużo jak na tak krótką książkę, żeby zbudować jakąkolwiek psychologiczną głębię u każdego z nich. Bardziej uchwytni pozostają Thorin, Balin, Fili, Kili i Bombur. Czyli mniej więcej tak, jak w filmie (widziałem już).
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2013-01-10, 20:35   

Arcyznawca napisał/a:
No dobra, ale to akurat zarzut do samego Tolkiena


Zarzut nie zarzut - film to inne medium, czasu ni "taśmy" im nie brakowało. Z Gollumem się nie krępowali. Mieli wybór i wybrali landszafty.

Swoją drogą jak ja tą książkę czytałam, że ledwo co grubsze epizody pamiętam :hmm: A, już wiem - w bólach :)
 
 
hajarka 
świeżak



Dołączył: 11 Sty 2013
Posty: 1
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-01-11, 08:28   

Arcyznawca napisał/a:
Nuz napisał/a:
KNKS napisał/a:
Brakuje mi charyzmy głównych bohaterów, brakuje mi postępującego napięcia
KNKS napisał/a:
oczekiwałbym od głównych bohaterów odrobiny charakteru i indywidualizmu.


Aż żal zad ściska bo PJ zebrał całkiem sympatyczną i zgraną ekipę.

No dobra, ale to akurat zarzut do samego Tolkiena. Poza Bilbem i Gandalfem trudno wskazywać na jakieś inne główne postacie, które miałyby być charyzmatyczne (przynajmniej do tego momentu, do którego sięga cz. 1 filmu). Zbiorowego bohatera, tj. Krasnoludów, jest zwyczajnie za dużo jak na tak krótką książkę, żeby zbudować jakąkolwiek psychologiczną głębię u każdego z nich. Bardziej uchwytni pozostają Thorin, Balin, Fili, Kili i Bombur. Czyli mniej więcej tak, jak w filmie (widziałem już).


W mojej opinii Peter Jackson starał się stworzyć postać Thorina bardziej charyzmatyczną niż była w książce i chyba to mu się udało, ponieważ Thorin na wszystko reaguje bardzo emocjonalnie. Niestety gra Thorina przyćmiewa grę Bilba, który jak dla mnie jest monotonny i mówi wszystko w jednakowy sposób. Być może aktor nie do końca był trafiony.
 
 
Leia 
świeżak



Wiek: 27
Dołączyła: 09 Lis 2012
Posty: 46
Skąd: Lublin
Wysłany: 2013-01-11, 14:25   

Poszłam wczoraj do kina z dość sceptycznym nastawieniem. Jakoś nie byłam przekonana co do 3d i rozciągnięcia książki na aż trzy filmy. Ale nie dłużyło mi się i bawiłam się bardzo dobrze;) Różnice w stosunku do książki absolutnie mi nie przeszkadzały. Jedynie sceny z Radagastem jakieś takie od czapy, właściwie nie wiem po co były. Jeż Sebastian - najlepsza postać! :)
 
 
 
Duzeom 
bywalec



Dołączył: 13 Sty 2011
Posty: 122
Skąd: Stolica
Wysłany: 2013-01-20, 11:51   

Moim zdaniem ten film nic nowego nie oferuje. Dostajemy płaską historyjkę, nudną i rozciągniętą do maksimum, z mało wyrazistymi postaciami, w którym fala pieknych landszaftów (ha ktoś użył wcześniej tego słowa i bardoz mi sie spodobało ;) ) i CGI zalewa widza w sposób drażniący i chaotyczny. Władca Pierścieni był o tyle innowacyjne, że byłpierwszy. To już tylko wypłuczyny.
 
 
KinoKoneser 
kinomaniak



Dołączył: 05 Sty 2013
Posty: 314
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2013-01-20, 13:27   

Nie sposób się nie zgodzić. Zadziwiają mnie te zachwyty nad tym przeciętnym jak dla mnie filmidłem nie prezentującym niczego nowego ;)
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2013-02-18, 15:33   

Widziałem już jakiś czas temu, a zapomniałem się wypowiedzieć. Ogólnie to, czego się spodziewałem - tzn. głupia komedia fantasy w tej samej konwencji, co Władca pierścieni. Szału więc nie ma. Najważniejsze, żeby nie nastawiać się na ekranizację książki. Wpleciono sporo z dodatków do LOTR oraz z Silmarillionu, co na pewno wzbogaca opowieść. Część motywów całkowicie jednak zmieniono. I to niestety na gorsze. Są wprawdzie potężne momenty (pieśń krasnoludów u Bilba chociażby, Gollum jest doskonały), ale jest cała masa głupot też. Niepotrzebny jest np. wątek Radagasta i wielkiego białego orka z Morii :zalamka Obejrzałem w 3D wersje 48 klatek i nie żałuję wydanej kasy. Efekty super, oglądało się przyjemnie i komfortowo, choć przeładowana patosem końcówka nuży. Chyba też nie wszyscy aktorzy zostali odpowiednio dobrani. No nic - zobaczymy, jak będzie dalej. Rozwleczenie fabuły na 3 części wskazuje, że może przynajmniej nie będzie cięć i opuszczeń jak w LOTR.
 
 
Syn marnotrawny 
bywalec



Dołączył: 20 Sty 2013
Posty: 143
Skąd: Stare krzywe
Wysłany: 2013-02-18, 20:25   

Władca pierścieni nie był głupią komedią fantasy, niewątpliwie były w nim elementy komiczne, ale to dobrze. W każdym dramacie powinno być trochę do śmiechu.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2013-02-18, 22:10   

Arcyznawca napisał/a:
Chyba też nie wszyscy aktorzy zostali odpowiednio dobrani.

Rzuć nazwiska - zobaczymy czy pokrywają się z moją listą.

Jak wspominałam - jest szansa, że 2 i 3 część będą lepsze albowiem na tapetę biorą je Panie odpowiedzialne za scenariusz LOTRa.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2013-02-18, 22:17   

Nuz napisał/a:
Rzuć nazwiska - zobaczymy czy pokrywają się z moją listą.

Na pewno Bilbo i Thorin - zupełnie inaczej ich sobie wyobrażałem i inaczej są też opisani. Dr Watson pasowałby mi dużo bardziej na Froda. Do wymiany nadaje się również prawie że cała Biała Rada (choć to się tyczy raczej LOTR, tutaj to tylko rezultat poprzednich, błędnych mym zdaniem decyzji): Gandalf, Elrond i Galadriela. Część krasnoludów jest też b. słabo ucharakteryzowana i rozpisana. Przykładowo Balin powinien być młodszy od Thorina.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-02-19, 11:44   

No proszę, pierwszy raz stykam sie z kimś komu nie podchodzi McKellen w roli Gandalfa. Kogo byś widział zamiast niego?
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2013-02-19, 12:22   

Sean Connery - tak jak miało być zresztą. Niestety, propozycję odrzucił.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-02-19, 13:22   

Ja tam nadal wolę sir Iana - Connery jest zbyt charakterystyczny, nie widziałbym postaci, tylko aktora. A McKellen fajnie odtwarza książkowego Gandalfa, łącząc humor i dobrotliwość z surowością i bezwzględnością w odpowiednich momentach. Inna sprawa że w LoTRze sporo scen z jego udziałem zostało mocno spieprzonych względem oryginału (Jedi - pojedynek z Sarumanem, egzorcyzmy przede wszystkim).
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-02-19, 18:48   

Zgadzam się z Jarodem, McKellen jestem jednym z naprawdę niewielu mocnych punktów kinowego Tolkiena, a Connery zwyczajnie by przeważył osobowością postać, którą miałby grać.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2013-02-19, 18:58   

A ja się nie zgadzam. Moim zdaniem McKellen jest zbyt ciapowaty jak na Gandalfa. Gandalf był bystry i przenikliwy, do tego momentami lekko szalony, a więc Connery ze swoją ekspresją, gestykulacją i mimiką pasowałby tu idealnie. Jest jeden moment w książce, kiedy czarodziej jest wyraźnie zgnębiony i przytłoczony sytuacją (czyli taki, jak McKellen przez cały czas), a mianowicie w Morii, kiedy orientuje się, że po piętach depcze im sam Balrog. Choć zgodzę się, że w porównaniu z Thorinem, Radagastem, Legolasem czy Aragornem i tak wypada in plus. Miał też potężne momenty, jak choćby pojedynek z rzeczonym demonem. Natomiast w Hobbicie niewiele pokazał.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2013-02-19, 20:27   

Arcyznawca napisał/a:
Moim zdaniem McKellen jest zbyt ciapowaty jak na Gandalfa

Mnie jakoś szczególnie nie razi. Z tego co pamiętam, literacki pierwowzór Gandalfa także nie słynął ze szczególnej charyzmy. Widać taka konstrukcja postaci została zapisana w scenariuszu - trudno winić McKellena.
Szkoda, że w Hobbicie staruszek praktycznie nie istnieje - widać wiek oraz problemy ze zdrowiem odcisnęły swoje piętno.

Cytat:
Na pewno Bilbo

Pełna zgoda. Freeman rzeczywiście bardziej pasuje na Froda, chociaż i Wood jak na nastoletniego gówniarza zagrał dobrze (tylko ta facjata i mimika do bani). Dr Watson w Hobbicie wpadł drętwo i smętnie - zupełnie nie jak na komika przystało.

Arcyznawca napisał/a:
Thorin

Kto to wcześniej pisał o "Wiecznie skwaszonym księciu krasnoludów" ? Zabiło mnie to określenie :hahaha: Aktora nie kojarzę dosłownie z niczego. Zdecydowanie dobre wrażenie robi w wywiadach (polecam posłuchać jak koleś się wypowiada - urodzony mówca) ale na ekranie kojarzę go tylko z paskudnie patetycznej sceny walki z wargami.

Elrod, Legolas i Galadriela są mi obojętni - elfy raczej mi zwisaj i powiewają.

Arcyznawca napisał/a:
Aragornem

Ja tam lubię - na pewno lepszy on niż Stuart Townsend (Lestat z Królowej potępionych :pukpuk: )

W wyglądzie krasnoludów zaszło tyle zmian, ze właściwie w ogóle nie kojarzą mi się z książką, ale w sumie wypadają ok - raczej zgrana ekipa
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-03-03, 12:42   

Rany koguta, ten film to taki krok wstecz względem poprzedniej trylogii że po prostu brak mi słów. Po świetnym, pomysłowo nakręconym prologu byłem naprawdę dobrej myśli, niestety, im dalej w las tym było gorzej. Zawiniły przede wszystkim dwie rzeczy:
- scenariusz - można sie na LoTRa złościć, ale moim zdaniem scenariusze potrafiły tam dość zręcznie uchwycić postacie (chociaż nie zawsze wychodziło to aktorom) i charakter, klimat kolejnych lokacji. Tych rzeczy tu nie znajdziemy, skrypt bezlitośnie spłyca Bilba (robiąc z niego ciamajdę i labiegę oraz kastrując świetny wątek stopniowej przemiany na rzecz disneyowskiej przemiany podczas jednej sceny) i Thorina (który zamienił sie w paranoicznego buca, co powinno mieć miejsce dopiero w późniejszym etapie opowieści - a tak facet jest tak skrajnie irytujący, że jego niekwestionowane przywództwo wydaje mi sie być nieuzasadnione. Żeby chociaż jakieś porządne sceny interakcji ze swoimi ziomkami dostał...). Gandalfa oglądałem momentami wręcz z przerażeniem na twarzy, aktor wygląda i zachowuje sie jakby jedną nogą stał już w grobie. Strasznie irytują wrzucane od czapy lotrowe postacie (powodzenia dla dzieciarni która będzie za kilka lat oglądać Hobbita przed LoTRem, ciekawe czy się połapią o co chodzi w scenie z Frodem czy kim są członkowie Rady i co właściwie robią w tym filmie). W ogóle nawiązania do LoTRa to galopująca żenada, rozumiem kilka mrugnięć okiem, ale tutaj Jackson plagiatuje sam siebie co jakieś 5 - 10 minut, powtarzając IDENTYCZNE ujęcia i montując je z identyczną muzyką. Skyfall nagle wydał mi siesubtelny i stonowany pod tym względem.
Strona wizualna - pamiętam jak ludzie narzekali na plakat z Gandalfem, tak wygląda cały film niestety. Jak gra z hdr ustawionym na full. A wrażenia dopełnia wszechobecne cgi. Serio, nie można było jeża czy drozda żywych sfilmować? Nie można było Azoga stworzyć przez charakteryzację? Żeby było zabawniej, efekty często wypadają gorzej niż w oryginale (wargi choćby).
Hobbit miewa dobre momenty (prolog, piosenka, Gollum), ale toną one niestety w morzu kiepskiego cgi i indolencji twórczej Jacksona. Wielki, wielki zawód.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2013-03-10, 21:46   

Obejrzałem dziś drugi raz i na chłodno i w sumie obawiałem się, że nie będzie mi się podobał tak jak w kinie, a w sumie chyba nawet jeszcze bardziej. Naprawdę świetna rozrywka, a nie należę do jakiś fanów Jacksona jak i książek Tolkiena, ale podoba mi się jego pomysł na ożywienie tego świata, ale nie miałbym nic przeciwko jakby kiedyś kto inny zekranizował powieści Tolkiena w innym stylu. Oczywiście są tu minusy ale zupełnie nie przeszkadzają, plusy przesłaniają wszystkie minusy.
Jak dla mnie w jednym aspekcie jest lepszy od Lotr ma lepszego aktora a przynajmniej lepiej zagrał Freeman jak Wood w Lotr, jest po prostu świetny (w sumie albo mi się wydaje ale nawet trochę podobny do Holma) i nie wyobrażam sobie innego aktora w tej roli na tą chwilę, idealnie trafili z aktorem. Nie zgadzam się co do Bilba że ciamajda z niego jest, do ciamajdy bliżej było Frodo w Lotr, aż miejscami był irytujący w tym, że wszyscy muszą coś za niego robić. W sumie jest o wiele ciekawszy od Frodo,choć do Wooda nic nie mam, lubię go, i chyba tak wymyślili postać scenarzyści, bo w książce był ciekawsza postacią Frodo. To wina Jaksona i spółki jak skonstruowali tą postać we WP, bo w książce był bardziej waleczny. W sumie szkoda że Freemana nie obsadzili w Lotr bo byłby idealny Frodo z niego.
To samo Thorin wogóle nie irytujący jest i świetnie też zagrał. Dla mnie to takie połączenie Aragorna z Boromirem w jedno i może mało znany aktor ale świetnie się spisał. Choć ja go znam z 1 serii Strike Back. Więcej uważam że jego przywództwo widać w filmie. może trochę uparty i bucowaty, ale nie na tyle by irytować. Ja mam chyba jakiś podobny gust do Jaksona bo nawet to na co większość narzeka jak cały wątek z Radagastem to podobał mi się, a przynajmniej nie przeszkadzał mi.
A co do Gandalfa to rzeczywiście się postarzał ale nie wypadł źle, dobrze zagrał, o wiele gorzej wygląda Saruman.
Choć jest pare rzeczy z którymi się zgodzę ale wogóle w filmie nie przeszkadzają mi. Niektóre nawiązania są fajne ale z niektórymi bardzo przesadził. Jackson, tu się zgodzę z Jarodem. Tak samo z CGI przesadził, ja wolę też charakteryzację, tak jak było we Wladcy. No i minusem jest przeciąganie w nieskończoność scen akcji i popisywanie się efektami jak w pojedynku kamiennych olbrzymów, ale to mamy chyba w każdym filmie Jacksona, a przynajmniej superprodukcji i jakoś nie irytuje mnie to na tyle bym film za słaby uznawał.
W sumie na Hobbicie po raz pierwszy i nie pamiętam jak od dawna miałem dreszcze w niektórych scenach jak np w scenie gdy dowiadujemy się jak Thorin zdobył przydomek lub na końcu gdy idzie w płomieniach. Naprawdę nie wiem co można zarzucić, świetna postać. Muzyka nie jest minusem, jest po prostu taka sobie, a też miał ciężkie zadanie bardzo Howard Shore bo z jednej strony nawiązania muszą być a z drugie coś nowego i w sumie wyszło tak sobie. Poza jednym motywem czyli intsrumentalną wersją piosenki, która nie jest autorstwa Shore'a.
Cieszę się że wciąż Jackson kręci w Nowej Zelandii bo powiem szczerze że mogę w nieskonczoność oglądać te sekwencje z krajobrazami, rozpływam się, czułem się na filmie dzisiaj trochę jakbym oglądał reklamę Nowej Zelandii, aż chce się tam jechać.
Myślałem że za drugim razem będę się nudził, zwłaszcza na tym długim wprowadzeniu z imprezą, a wciąż uważam że to świetna scena, tak samo jak sam początek ze smokiem. Scena cała z Gollumem i to jak zagrali Serkis i Freeman to mistrzostwo świata a z tego co słyszałem to była pierwsza scena jaką nakręcili z Freemanem.
Nie wiem co mam powiedzieć więcej, jak dla mnie w niczym Jackson nie zawiódł i w sumie na tą chwilę część druga to najbardziej oczekiwany film jak dla mnie.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2013-03-11, 20:12   

gall anonim napisał/a:
Jak dla mnie w jednym aspekcie jest lepszy od Lotr ma lepszego aktora a przynajmniej lepiej zagrał Freeman jak Wood w Lotr


Mocno naciągana ta supremacja Freemana nad Woodem.
 
 
Daguch 
kinomaniak



Dołączyła: 18 Gru 2010
Posty: 479
Skąd: Stepy Akermańskie
Wysłany: 2013-10-28, 13:42   

Dla mnie Freeman ma supremację nad każdym bez naciągania :P

Można powiedzieć, że ja miałam o tyle łatwiej, że pierwowzór książkowy czytałam dawno, z "Władcy..." oglądałam tylko pierwszą część, że już o czytaniu oryginału nie będę mówić, także nie miałam chyba jakichś wygórowanych oczekiwań. I było okej. Aktorstwo w porządku, ładne widoki, dobre efekty specjalne. Fabularnie trochę gorzej, w połowie zaczęłam się trochę nudzić, ale wysiedziałam do końca bez jakiegoś poczucia, że oto straciłam ponad dwie godziny życia. Dla kogoś, kto w Tolkienie nie siedzi, to taka fajna, dość urodziwa historyjka.
Tylko nadal zachodzę w głowę, jak Jackson z tej jednej książeczki 3 filmy wymodził.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2013-10-30, 20:45   

Daguch napisał/a:
Tylko nadal zachodzę w głowę, jak Jackson z tej jednej książeczki 3 filmy wymodził.

Nastrzykiwał solą fizjologiczną :hahaha:
 
 
Syn marnotrawny 
bywalec



Dołączył: 20 Sty 2013
Posty: 143
Skąd: Stare krzywe
Wysłany: 2013-11-06, 23:22   

Jarod, uważam, że zwyczajnie się czepiasz. Lejesz na ten film tylko i wyłącznie z czystej przekory, jako, że pełni on dosyć niewdzięczną rolę będąc tym "drugim" po obsypanym laurami "Władcy pierścieni".

Zastanów się w ogóle nad swoimi zarzutami. Bilbo lebiegą i ciamajdą? Usiłujesz mi wmówić, że w książce jest inny? To oczywiste, że ta postać musiała być zbudowana w opozycji do dzielnych, zawsze na wszystko gotowych krasonludów. Dostrzegasz to w ogóle?

Sypiesz typowo subiektywnymi odczuciami na temat stosunku do poszczególnych postaci, typu (Gandalf stojący nad grobem) Chryste, bo jest stary?????? Bardziej chodzi mi o aktora niż samą postać czarodzieja i naciągasz na to płachtę pt "marny scenariusz".

Nie twierdzę, że Hobbit jest skończonym arcydziełem. Jest może w połowie tak dobry jak Władca... Jednak to wciąż naprawdę dobry film w swoim gatunku oczywiście. Inna rzecz, że konkurencji nie ma żadnej, co mnie bardzo dziwi. Zastanawialiście się, że wszystkie filmy fantasy jakie kiedykolwiek powstały da się policzyć na palcach jednej ręki? To jest niepojęte, ale prawdziwe.

Wracając do "Hobbita", Jackson rzeczywiście przesadził w jednej miejscu. Podobnie jak Jarod czepiałbym się odniesień do "Władcy...". Jest tak, że stary Bilbo najpierw pisze "dawno, dawno temu... i snuje opowieść o twierdzy Erebor, a zaraz potem zaczyna opowieść o Hobbicie przytaczając fragment od którego zaczyna się książka Tolkiena. W takim układzie czym jest opowieść o Erebor? Rozdziałem? Wstępem? Inną książką, którą pisze Bilbo? Nie do końca wiadomo i to rzeczywiście jest trochę do kitu i dziwię się, że Jackson na to pozwolił, a może, kto wie, nie zdawał sobie z tego sprawy. Cała reszta jest jednak świetna. Wspaniałe zdjęcia, świetnie oddane postacie Krasnoludów. no i rzeczywiście idealnie dobrany aktor w roli Bilba. To film który można oglądać wiele razy.

Dziękuję za uwagę.
  
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u