FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Hobbit: Niezwykła podróż
Autor Wiadomość
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2012-12-27, 23:09   Hobbit: Niezwykła podróż

Hobbit: Niezwykła podróż / The Hobbit: An Unexpected Journey
reż. Peter Jackson (Nowa Zelandia, USA 2012)

Młody Hobbit, Bilbo Baggins, dołącza do grupy krasnoludów dowodzonych przez Thorina II Dębowej Tarczy. Razem wyruszają w podróż, której celem jest odzyskanie strzeżonego przez smoka Smauga, starożytnego krasnoludziego miasta, położonego we wnętrzu Samotnej Góry.

Zgodnie z przewidywaniami - ładne toto, ale patetyczne i rozwleczone do niemożliwości. Oryginalny tekst został potraktowany co najwyżej jako źródło inspiracji, bo choćby nie wiem jak się starać nie da się Hobbita rozciągnąć do trzech części trwających bez mała trzy godziny. To co w książce jest jednym z wielu epizodów, w filmie osiąga rangę wydarzenia - a resztę sobie po prostu wymyślono - wszystko w myśl pierwszego prawa Hollywood: każdy kolejny film dotyczący danego uniwersum musi być bardziej widowiskowy i zawierać więcej wszystkiego. W całym natłoku niekończących się walk (ziew) człowiek zaczyna skupiać się na elementach dekoracyjnych i innych pierdołach - wszystko po to by zająć czymś mózg i wytrwać do końca.

Nie jest to zupełnie złe kino - bez klimatu, nijakie, z mnóstwem bezosobowego CGI i całą masą landszaftowych widoczków czy postaci wciśniętych od czapy, ale zagrane w miarę przyzwoicie (Gollum); z dobrą muzyką (krasnoludzkie chóry brzmią świetnie, reszta nie) i masą "akcji" (dla niektórych to zaleta). Są i elementy niezamierzenie humorystyczne jak: papa Legolasa - Thranduil (?!) na łosiu z rzęsami podkręconymi zalotką, czy widok "na Samotną Górę" przypominający logo Disneya lub zamek z Disneylandu...

Wyrób hobbitopodobny. Jedyna nadzieja w tym, że scenariusze do kolejnych części maję wyjść spod ręki pań Walsh i Boyens - Guillermo del Toro swoją szansę po prostu spartolił.
Ostatnio zmieniony przez BM 2014-02-08, 01:13, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2012-12-28, 00:10   

Czyli wszystkie moje się obawy się ziściły w 100 procent. Idę w niedzielę na Atlas Chmur w takim razie :)
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2012-12-29, 17:24   

Nie chce mi się powtarzać, że film na siłę rozwleczony, patetyczny i w ogóle niepotrzebny, to wynotuję parę pozytywów:

- krasnoludy na czele z ich skwaszonym księciem ładnie prezentują syndrom oblężonej twierdzy: nikomu nie ufają, nikogo nie lubią, wierzą, że świat ma gdzieś ich kopalnie i zamek, w których zainstalował się wredny smok. Wszyscy ich zdradzili o świcie.
- Radegast Bury wnosi do filmu dawkę zdrowego szaleństwa. Najlepsza postać. Powinien dostać spin-offa. W ogóle film mógłby być tylko o jego przygodach.
- fajny też James Nesbitt w roli krasnoluda.

Nuz napisał/a:
Są i elementy niezamierzenie humorystyczne jak: papa Legolasa - Thranduil (?!) na łosiu z rzęsami podkręconymi zalotką


Dla mnie to on jest mocno zećpany i na pewno brał mocniejszy stuff, niż fajkowe ziele.

Nuz napisał/a:
czy widok "na Samotną Górę" przypominający logo Disneya lub zamek z Disneylandu...


...albo logo Paramount.

Świetna była też scena z Gollumem. Stasznie żal mi się go zrobiło. Czy mają w Śródziemiu profesjonalną opiekę psychiatryczną?

Dobrze, że przynajmniej jak już kompania rusza w tą nieoczekiwaną podróż, to dużo się dzieje - niekoniecznie z sensem, ale trolle i gobliny były całkiem fajne. Gobliny trochę bez sensu budują swe osiedla - łatwo spaść w przepaść i się rozkwasić, chyba że się jest członkiem głównej obsady - wtedy nawet przygniecenie
Spoiler:
Królem Goblinów
nie zaszkodzi.

Patos i niezamierzona śmieszność wielu scen prowokuje do robienia sobie jaj, już się nie mogę doczekac parodii na The Editing Room.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2012-12-29, 18:39   

John Bigboote napisał/a:
- krasnoludy na czele z ich skwaszonym księciem ładnie prezentują syndrom oblężonej twierdzy: nikomu nie ufają, nikogo nie lubią, wierzą, że świat ma gdzieś ich kopalnie i zamek, w których zainstalował się wredny smok. Wszyscy ich zdradzili o świcie.

czyli tak samo, jak w książce. To dobrze. Nic zresztą nic dziwnego - Tolkienowskie krasnoludy to przecież wypisz wymaluj Żydzi (nie tylko językowo).
John Bigboote napisał/a:
- Radegast Bury wnosi do filmu dawkę zdrowego szaleństwa. Najlepsza postać. Powinien dostać spin-offa. W ogóle film mógłby być tylko o jego przygodach.

ale to już byłby zupełny odlot od spuścizny Janusza, jako że o R. było tam bardzo mało - tylko tyle, że z tymi zwierzętami...ale domyślam się, że w tych nietolerancyjnych czasach, w których powstawała książka, nie można było pisać o tym otwarcie. Jeśli już Radagast, to może od razu dwaj błękitni czarodzieje (istnieją 2 wersje wydarzeń na temat wyniku ich misji na Wschodzie). Skojarzenia z Breaking Bad same się nasuwają :hahaha:

Zapewne i tak to obejrzę i zapewne będę marudził. Powiedźcie mi tylko, na którą wersję mam się wybrać?
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2012-12-29, 19:51   

John Bigboote napisał/a:
fajny też James Nesbitt w roli krasnoluda.

:hahaha: Świetny jest. Z drugiej strony - niewiele da się powiedzieć o reszcie; kamera ciągle skupia się na nim, Thorinie i braciach.

Moim zdaniem Freeman nie do końca się sprawdził - albo nie wykorzystano należycie jego vis comica, albo po prostu nie pasuje do roli.

Wiem, że ludzie walą na wersję kręconą w 48fps, ale skoro już przy 24fsp niektóre plany wyglądają jak teatr telewizji to nie sądzę by warto było się fatygować. Słyszałam, że technika poprawia jakość (ostrość) w bardziej dynamicznych scenach, które - co tu kryć - przy 24fps zlewają się w jedno wielkie kolorowe maźnięcie (sama byłam na 3D w 24fps i to niestety widać - szczególnie w sekwencji z królem goblinów). Coś za coś.

Nieoficjalna lista kin które poszczają Hobbita w 48fps:

Warszawa – CC Arkadia i CC Galeria Mokotów
Kraków – CC Kazimierz,
Katowice – CC Silesia,
Łódź – CC Manufaktura,
Gdańsk – CC Krewetka,
Wrocław – CC Korona,
Poznań – CC Kinepolis.

Multikino w wersji 48 fps w ośmiu kinach:

Gdańsk,
Kraków,
Poznań Malta,
Szczecin,
Warszawa Targówek,
Warszawa Ursynów,
Wrocław Arkady,
Warszawa Złote Tarasy.

Helios w wersji 48 fps w siedmiu kinach:

Helios Gdańsk,
Helios Białystok Alfa,
Helios Bielsko Biała,
Helios Kielce,
Helios Szczecin,
Helios Rzeszów,
Helios Wrocław Magnolia Park,
Helios Bydgoszcz.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2012-12-29, 20:13   

Ja byłem na zwykłym 2D, 24 klatki i z napisami. Obraz straszliwie się nie rozmazywał, ucieczka przed goblinami była całkiem wyraźna. Do przeżycia. Takich wad jak patos czy ślamazarność 48 FPS w 3D nie naprawi, chociaż sceny bitek i zwisów nad przepaściami wypadną zapewne lepiej.

Arcyznawca napisał/a:
Nic zresztą nic dziwnego - Tolkienowskie krasnoludy to przecież wypisz wymaluj Żydzi (nie tylko językowo).


Kumpel stwierdził, że mają semickie nosy. A kumpela uznała, że są alegorią Kurdów. Ja natomiast twierdzę, że relacje Bilbo - krasnoludy podszyte są klasową pogardą (z obu stron), przynajmniej na początku. Można sobie zinterpretować baję ;)

Cytat:
ale to już byłby zupełny odlot od spuścizny Janusza, jako że o R. było tam bardzo mało - tylko tyle, że z tymi zwierzętami...ale domyślam się, że w tych nietolerancyjnych czasach, w których powstawała książka, nie można było pisać o tym otwarcie.


Ojtam, nie wychodzi człowiek całe dnie z lasu i czasem grzyba zarzuci a już wredne ploty sie pojawiają. Radegast jest wzruszający i szczery w swojej trosce o zwierzątka. Nie przeszkadza też, że ma sanki zaprzężone w króliki. W porównaniu z nim reszta postaci jest płaska jak żaba na autostradzie. Oprócz Golluma.

Nuz napisał/a:
Moim zdaniem Freeman nie do końca się sprawdził - albo nie wykorzystano należycie jego vis comica, albo po prostu nie pasuje do roli.


Pasuje, ale do doktora Watsona pasuje bardziej. Drugi powód, dla którego "Hobbit" jest filmem niepotrzebnym. :tomato:
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2012-12-29, 21:01   

John Bigboote napisał/a:
Kumpel stwierdził, że mają semickie nosy. A kumpela uznała, że są alegorią Kurdów. Ja natomiast twierdzę, że relacje Bilbo - krasnoludy podszyte są klasową pogardą (z obu stron), przynajmniej na początku. Można sobie zinterpretować baję

można, ale raczej klasową interpretację bym odrzucił - Tolkien w końcu był tradycjonalistycznym katolikiem i monarchistą-anarchistą, więc z marksistami nie było mu raczej po drodze. Za identyfikacją krasnoludów z Żydami (czy przynajmniej stereotypową charakterystyką tychże) przemawiają liczne argumenty:
- język krasnoludów był przez JRRT wzorowany na j. semickich
- żyją w diasporze, wyraźnie obok innych ras
- unikają mieszania się z innymi rasami, zazdrośnie strzegą swoich kobiet
- podobnie zazdrośnie strzegą swojego języka
- uwielbiają złoto, srebro i klejnoty, są zachłanni
- są b. bogaci
- parają się handlem i rzemiosłem
- mają brody i garbate nosy
- mają swoje utracone królestwo (a nawet dwa - Samotna Góra oraz Moria), o odzyskaniu którego marzą
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2012-12-29, 21:07   

:pukpuk:

poza tym tym odkurz trochę zbiory grafik LOL
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2012-12-29, 21:12   

Nuz napisał/a:
poza tym tym odkurz trochę zbiory grafik LOL

aż sprawdziłem: http://en.wikipedia.org/wiki/Dwarf_(Middle-earth)

Cytat:
Tolkien also elaborated on Jewish influence on his Dwarves in a letter: "I do think of the 'Dwarves' like Jews: at once native and alien in their habitations, speaking the languages of the country, but with an accent due to their own private tongue..."


Cytat:
In the last interview before his death, Tolkien, after discussing the nature of Elves, briefly says of his Dwarves: "The dwarves of course are quite obviously, wouldn't you say that in many ways they remind you of the Jews? Their words are Semitic, obviously, constructed to be Semitic."


Wybacz, ale w momencie, gdy sam Mistrz Janusz tak twierdzi, dyskusję uznaję za zakończoną. Jak zwykle miałem rację. Wygrałem :)
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2012-12-29, 21:24   

Arcyznawca napisał/a:

- podobnie zazdrośnie strzegą swojego języka
- uwielbiają złoto, srebro i klejnoty, są zachłanni
- są b. bogaci
- parają się handlem i rzemiosłem
- mają brody i garbate nosy


taa...



A z tymi grafikami chodzi mi o wygląd Żydów - jesteś poza nurtem - ci których spotkałam wyglądali, tak że mucha nie siada :faja:
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2012-12-29, 21:31   

miałem na myśli stereotypowy wygląd Żyda z ulotki NSDAP. Wydaje mi się, że wyraźnie to zaznaczyłem. Oczywiście - jak wszystkie stereotypy - jest on nieprawdziwy, z tej prostej przyczyny, że żydostwo było pojęciem kulturowym, a nie biologicznym. Nowoczesny naród żydowski powstał - podobnie, jak wszystkie inne narody - w XIX wieku. Stąd nie każdy jego członek musi być zaraz potomkiem biologicznym Żydów starożytnych, podobnie jak wielu takich potomków jest dziś przedstawicielami narodów europejskich (konwertytów). Tyle tytułem offtopa.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2012-12-29, 21:43   

Teraz to w pełni popieram. Choć nie sądzę by akurat te cechy miał na myśli Mr. Tolkien.

A co do filmu - box office: http://www.boxofficemojo.com/movies/?id=hobbit.htm

Najbardziej rozczarowujący wynik "Hobbit" uzyskał przed tygodniem w Japonii, gdzie podczas premierowego weekendu zarobił zaledwie 2,7 miliona dolarów. Tymczasem "Władca Pierścieni: Powrót Króla" zebrał na starcie 14,7 miliona dolarów. Dziewięć lat temu i tylko na kopiach 2D…
[Stopklatka]

i filmweb http://www.filmweb.pl/new...ar%C3%B3w-91718
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2012-12-29, 21:59   

Nuz napisał/a:
Teraz to w pełni popieram. Choć nie sądzę by akurat te cechy miał na myśli Mr. Tolkien.

Jeśli nie miał, to czemu je w nich jednak wyposażył? Można uzupełnić powyższą charakterystykę jeszcze o hart ducha i ogólną wojowniczość. W końcu starożytni Żydzi to jedni z twardszych wojowników antyku; nawet jeśli odrzucić ich własną tradycję biblijną, to takim np. Rzymianom też bruździli sporo. Tyle, że w Hobbicie krasnoludy raczej zbierają cięgi i są na każdym kroku upokarzane, czy to przez trolli, czy gobliny, czy elfy. Gdyby nie Bilbo i Gandalf, zginęliby kilka razy. Dopiero na samym końcu pokazują swoją wartość militarną w trakcie bitwy pięciu armii. Choć bez odsieczy ze strony niedźwiedziołaka Beorna chyba by jednak nie wygrali. W każdym razie wydaje mi się, że pewien syndrom oblężonej twierdzy też można krasnoludom przypisać, tak jak zawsze odbierałem tych krasnoludów z Hobbita, a zwłaszcza dumnego Thorina.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2012-12-30, 00:13   

Nie opierał się na starszych źródłach (mity, folklor) tworząc swoją wizję krasnoludów ?
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2012-12-30, 02:10   

Na pewno się opierał, ale trzeba pamiętać, że obraz krasnoludów w mitologii jest jednak mocno zaciemniony. Na pewno są bardzo mądre, są wybitnymi rzemieślnikami, żyją pod ziemią i w skałach, są też silnie powiązane z Asami, Elfami, Olbrzymami, a nawet smokami. Jest ileś tam hipotez nt. ich genezy i pierwotnego znaczenia (demony natury, trupy etc.), chyba żadna z nich nie przekonuje do końca. Wykazują się przy tym podstępem, mściwością i okrucieństwem, ale to można przypisać i innym istotom z mitologii rodem. Szerzej pisał o tym L.P. Słupecki (tam też dalsza, obcojęzyczna literatura). Jestem absolutnie przekonany, że JRRT czerpał z mitów i legend pełnymi garściami, ale jednak skojarzenia z Żydami nasuwają się nieodparcie, do tego jeszcze ten quasi-semicki język i wyznania samego pisarza; nic nie stoi chyba na przeszkodzie, aby twórca połączył sobie karłów mitycznych z historycznym ludem, w końcu to nie opracowanie naukowe.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2012-12-30, 14:28   

Widzę, że nie tylko ja nie śpię po nocach ;)

Korzystając z okazji - jedna z fajniejszych rzeczy zrobionych na potrzeby Hobbita, czyli projekty postaci krasnoludzkich (brodatych) kobiet i dzieci. W pierwszym filmie widać je tylko w kilu ujęciach (ucieczka z Ereboru). Mam nadzieję, że znajdą pretekst by je pokazać bo wyglądają fantastycznie:

z The Hobbit: An Unexpected Journey Chronicles
  
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2012-12-30, 15:03   

Arcyznawca napisał/a:
można, ale raczej klasową interpretację bym odrzucił - Tolkien w końcu był tradycjonalistycznym katolikiem i monarchistą-anarchistą, więc z marksistami nie było mu raczej po drodze.


Monarchista - anarchista? Ciekawe połączenie. Klasowa interpretacja jest taka, że Bilbo jako członek warstwy uprzywilejowanej pomaga tym nieuprzywilejowanym, nie mając w tym wyraźnego interesu. Trochę jak te dzieciaki z dobrych rodzin, angażujące się politycznie po lewej stronie, chodzące na demonstracje polityczne w obronie imigrantów itd. Bilbo postrzega krasnoludów stereotypowo, chociaż trzeba przyznać, ze oni też wiele robią, by się wpisać w stereotyp nieokrzesanego obcego, nieprzestrzegającego tradycyjnych norm. Dopiero później dociera do niego, że oni po prostu nie mogą się inaczej zachowywać i że wynika to z hm, obiektywnych warunków (bycia uchodźcami bez domu). Dlatego chce im pomóc te obiektywne warunki zmienić.

Krasnoludy natomiast postrzegają Bilba jako jeszcze jednego buca z warstw wyższych, który o ile im nie zaszkodzi, to będzie bezużytecznym ciężarem i z początku mają rację ("Wracamy, zapomniałem chusteczki do nosa!"). Mają złe doświadczenia z takimi typkami, więc co się im dziwić. Dopiero po kilku przygodach zmieniają nastawienie.

Takie tam bajdurzenie z mojej strony, te klasowe akcenty nie są zbyt silne, ale jednak można sobie to i owo dopasować. Że Tolkien nie był marksistą - nic nie szkodzi, dzieło nie jest wyłączną własnością autora.

EDIT - Nuz, dzięki, miałem właśnie pytać, czy krasnoludzkie kobiety noszą brody :)
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2012-12-30, 16:28   

John Bigboote napisał/a:
Monarchista - anarchista? Ciekawe połączenie.

Pewnie, że ciekawe. Król/konung/kneź jako pierwszy wśród równych, naczelny wódz wojskowy i gwarant przestrzegania umów, ograniczony niepisanym prawem zwyczajowym (de facto przyzwoleniem wspólnoty). Czyli mniej więcej tak, jak z powodzeniem funkcjonowały europejskie społeczeństwa przez lat tysiące, zanim nie zostały wzięte pod but przez kryminalistów pokroju Mieszka I i jego gang ("drużynę").
John Bigboote napisał/a:
Klasowa interpretacja jest taka, że Bilbo jako członek warstwy uprzywilejowanej pomaga tym nieuprzywilejowanym, nie mając w tym wyraźnego interesu.

No nie bardzo - wyraźnie wskazano (przynajmniej w książce), że krasnoludom z rodu Throra całkiem dobrze się powodziło. Po ucieczce spod Samotnej Góry tułali się przez jakiś czas, ale w końcu zdążyli odbudować kapitał. Cała ta wyprawa była czysto awanturniczym przedsięwzięciem garstki romantycznych szaleńców, z których napad Smauga pamiętali tylko Thorin i Balin. Czyli coś jak Legiony Polskie - "dziadek" Piłsudski i sfanatyzowani inteligenci młodego pokolenia. Z tym, że Bilbo to nie Franciszek Józef. Dlatego też twoja koncepcja nie trzyma się kupy.
John Bigboote napisał/a:
Krasnoludy natomiast postrzegają Bilba jako jeszcze jednego buca z warstw wyższych

niezbyt - traktują go z wyraźną pogardą (najbardziej Thorin, najmniej - Dwalin i potem Balin), bo uważają samych siebie za przedstawicieli wyższej rasy. Czyli dokładnie tak, jak Żydzi traktują gojów zgodnie z zasadami judaizmu talmudycznego (rabinicznego). Myśmy tu sporo wycierpieli, więc na kolana i słuchaj, jak moja dupa gada.
John Bigboote napisał/a:
można sobie to i owo dopasować. Że Tolkien nie był marksistą - nic nie szkodzi, dzieło nie jest wyłączną własnością autora.

można sobie pewno dopasować sto innych rzeczy, ale nie zmienia to faktu, że nie ma to nic wspólnego z tym, czym miała być proza Tolkiena według niego samego i gdzie leżą jej inspiracje. No chyba, że założymy, że był nieświadomie gwałcony przez Heglowski absolut i dlatego pisał, to co pisał. Nie siedzę w postmodernie, ale nie zdziwiłbym się, gdyby dziesiątki przemądrzałych dziewczątek uzyskiwały stopnie naukowe na podstawie prac o rasistowskiej, homoseksualnej czy feministycznej interpretacji dzieł JRRT.

Co do bród u krasnoludzkich kobiet to tak jak pisałem - krasnoludy zazdrośnie ich strzegą i nikomu nie pokazują, więc nigdy nic nie wiadomo; niemniej o ile mi wiadomo pan Janusz nigdy tego nie rozstrzygnął. Tylko jedna była wymieniona z imienia (córka Thraina, siostra Thorina a matka Filego i Kilego - Dis).

Nie wiem ponadto, jak tam karlice, ale za to wszystkie ludzkie dziewczyny o ciemnych oczach mają wąsy, więc...
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2012-12-30, 18:10   

Arcyznawca napisał/a:
córka Thraina, siostra Thorina a matka Filego i Kilego - Dis).

Dobrze odmieniasz? Nie powinno być Filiego i Kiliego?

Arcyznawca napisał/a:
No nie bardzo - wyraźnie wskazano (przynajmniej w książce), że krasnoludom z rodu Throra całkiem dobrze się powodziło. Po ucieczce spod Samotnej Góry tułali się przez jakiś czas, ale w końcu zdążyli odbudować kapitał. Cała ta wyprawa była czysto awanturniczym przedsięwzięciem garstki romantycznych szaleńców, z których napad Smauga pamiętali tylko Thorin i Balin.

Rozczarowało mnie to, że dysponując nadmiarem czasu reżyser nie zdecydował się rzucić czegoś więcej ponad kilka ujęć (Thorin - kowal) z życia krasnoludów po opuszczeniu Ereboru (zamiast tego dopchał kolanem kilka wątków z Silmarillionu). Nie było możliwości by bliżej im się przyjrzeć; nie zostali tak naprawdę przedstawieni. Szkoda, bo z tego co pamiętam dla większości z nich była to pierwsza prawdziwa "wojenna" wyprawa - to znaczy, że nie tylko Bilbo wyrusza w "podróż życia"
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2012-12-30, 18:58   

Nuz napisał/a:
Dobrze odmieniasz? Nie powinno być Filiego i Kiliego?

Powinno być. Dzięki za poprawkę.

Nuz napisał/a:
Rozczarowało mnie to, że (...)

no to kiepsko. Szkoda. Domyślam się, że odpowiednio wiele czasu na ekranie musieli dostać nieobecni w powieści Galadriela czy Legolas (tzn. Justin Timberlake), a nie jakieś tam krasnoludy. Kogo to obchodzi? W końcu mają brody i są brzydcy ;)
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2012-12-30, 19:36   

Arcyznawca napisał/a:
Domyślam się, że odpowiednio wiele czasu na ekranie musieli dostać nieobecni w powieści Galadriela czy Legolas (tzn. Justin Timberlake)

Gandalf i Galadriela dzielą jedną z najdziwniejszych (i najbardziej niepotrzebnych) scen w filmie.

Arcyznawca napisał/a:
a nie jakieś tam krasnoludy. Kogo to obchodzi? W końcu mają brody i są brzydcy ;)
Jest dwóch siostrzeńców z boysbandu :lol:

Projekty uzbrojenia, ubrań (i inne) przygotowane dla krasnoludów wyglądają bardzo dobrze (są też i smaczki - Glóin walczy toporami które w LOTRze odziedziczy po nim Gimli). Tylko nie za bardzo jest kiedy to zauważyć w filmie.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2012-12-30, 21:37   

Arcyznawca napisał/a:
No nie bardzo - wyraźnie wskazano (przynajmniej w książce), że krasnoludom z rodu Throra całkiem dobrze się powodziło. Po ucieczce spod Samotnej Góry tułali się przez jakiś czas, ale w końcu zdążyli odbudować kapitał. Cała ta wyprawa była czysto awanturniczym przedsięwzięciem garstki romantycznych szaleńców, z których napad Smauga pamiętali tylko Thorin i Balin. Czyli coś jak Legiony Polskie - "dziadek" Piłsudski i sfanatyzowani inteligenci młodego pokolenia. Z tym, że Bilbo to nie Franciszek Józef. Dlatego też twoja koncepcja nie trzyma się kupy.


W stosunku do książki pewnie się moja koncepcja kupy nie trzyma, ale w filmie krasnoludy wcale tak dobrze nie przędą. Wyraźnie jest powiedziane, że aby przeżyć muszą się tułać po różnych królestwach od jednej roboty do drugiej. Prawie jak dzisiejsi uchodźcy. Jedna ważna różnica, to brak w Śródziemiu restrykcyjnych praw imigracyjnych, dlatego krasnoludy mogą sobie wędrować do woli i przejmować się najwyżej ryzykiem napaści ze strony jakiegoś stwora.

O książce ciężko mi się wypowiadać, bo czytałem za gówniarza i mnie wynudziła, nawet nie dokończyłem. Możliwe, że film ci podejdzie, o ile zignorujesz tą całą walkę klas, która zresztą wcale nie jest tak silnie zarysowana.

Arcyznawca napisał/a:
można sobie pewno dopasować sto innych rzeczy, ale nie zmienia to faktu, że nie ma to nic wspólnego z tym, czym miała być proza Tolkiena według niego samego i gdzie leżą jej inspiracje. No chyba, że założymy, że był nieświadomie gwałcony przez Heglowski absolut i dlatego pisał, to co pisał.


Ale są jeszcze inspiracje twórców filmu. Nawet do wiernych adaptacji przedostaje się to i owo i bardzo dobrze, bo inaczej umarlibyśmy z nudów przy oglądaniu.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2012-12-30, 21:52   

John Bigboote napisał/a:
W stosunku do książki pewnie się moja koncepcja kupy nie trzyma, ale w filmie krasnoludy wcale tak dobrze nie przędą. Wyraźnie jest powiedziane, że aby przeżyć muszą się tułać po różnych królestwach od jednej roboty do drugiej. Prawie jak dzisiejsi uchodźcy.

Przepraszam, ale w scenie w której Balin tłumaczy dlaczego Thorin jest jaki jest (zaraz po tym jak szczyle straszą Bilbo dla zabawy i dostają po łbie od wója), ten sam krasnolud mówi mu (Thorinowi), żeby się tak nie spinał bo już zaprowadził porządek i zapewnił dostatnie życie swojemu klanowi. Ergo - sceny tułaczki (zbyt mało, za krótko) dotyczyły czasów sprzed obecnej prosperity. Arczi ma rację - krasnoludy chcą odzyskać złoto i dom z powodów prestiżowych i dlatego, że nie mają w zwyczaju odpuszczać nigdy i nikomu.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2012-12-30, 22:17   

Nuz napisał/a:
rzepraszam, ale w scenie w której Balin tłumaczy dlaczego Thorin jest jaki jest (zaraz po tym jak szczyle straszą Bilbo dla zabawy i dostają po łbie od wója), ten sam krasnolud mówi mu (Thorinowi), żeby się tak nie spinał bo już zaprowadził porządek i zapewnił dostatnie życie swojemu klanowi. Ergo - sceny tułaczki (zbyt mało, za krótko) dotyczyły czasów sprzed obecnej prosperity.


Ale co to znaczy "swojemu klanowi"? Serio pytam, ma na myśli wszystkie krasnoludy czy tylko spokrewione z Thorinem?

Scen tułaczki rzeczywiście jest mało, ale ujął mnie moment, w którym wyraźnie jest zaznaczone, że Thorin mimo bycia księciem krasnoludów żadnej roboty się nie boi. To chyba nawet on mówi, że imał się różnych zajęć przed wyruszeniem wyprawy.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2012-12-30, 22:36   

Cytat:
Ale co to znaczy "swojemu klanowi"? Serio pytam, ma na myśli wszystkie krasnoludy czy tylko spokrewione z Thorinem?
Nie sądzę by chodziło o wszystkie krasnoludy - raczej o uciekinierów z Ereboru.

John Bigboote napisał/a:
ale ujął mnie moment,
I mnie ujął. Toteż zachodzę w głowę dlaczego zrezygnowano choćby z 15 minut świetnego materiału w zamian rzucając widoczki na Dale i inne bzdury.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u