FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Django
Autor Wiadomość
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2013-01-15, 16:31   

Ok, podnoszę ocenę na 6.5-7/10. Postać grana przez S.L. Jacksona była ciekawa i komiczna.
 
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2013-01-17, 19:50   

jaz napisał/a:
Postać grana przez S.L. Jacksona była ciekawa i komiczna.


Bo w ogóle "Django Unchained" poprawia się nieco wraz z wejściem Samuela L. Jacksona. Do tego momentu fajny, lajtowy western z niedorzeczną ilością posoki ( :klaszcze: ), nieco się wlokący, ale w sumie mnie nie znużył. Lubię filmy Tarantino, więc nie bedę narzekał na celowe zapewne anachronizmy i dużą ilośc gadaniny. Natomiast Stephen jako postać jest fantastyczny, bo stanowi częściową odpowiedź na pytanie postawione przez Candiego - czemu czarnoskórzy się nie buntują? No między innymi dlatego, że mają takich Stephenów, sprzedawczyków, którzy myślą, że za dobre sprawowanie dostąpią kiedyś statusu "honorowego białego". Akcja filmu bardzo ładnie pokazuje fałsz takiego rozumowania i cierpienie, jakie sprowadza. Calvin Candie w ogóle też się Tarantino i DiCaprio udał, ale show kradnie Jackson.

Nie mogę tylko Tarantino wybaczyć, ze w filmie o tytule "Django Unchained" nie ma akcji z wykorzystaniem
Spoiler:
karabinu Gatlinga.
Byłby anachronizm, za to fajny. Ale by się Arcyznawca czepiał ;)
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2013-01-27, 19:59   

A mnie się podobało bardziej jak wcześniejszy film Tarantino, który był dobry, choć to nie jest western, spagheti western, antywestern, w sumie to jest film z gatunku Tarantino. Chyba po raz pierwszy rola kobieca u Tarantino jest marginalna, w sensie takim, że nie ma nic do grania, a chyba poza Wsciekłymi psami to chyba w każdym filmie role kobiece odgrywały istotną rolę. Tu niby też ale tak naprawdę żona Django jest tylko i nic więcej a w każdym filmie mieliśmy ciekawe postacie kobiece u Tarantino. Niby to western ale więcej z tego gatunku mieliśmy klimatu w Bękartach wojny (choćby początkowa scena) czy zwłaszcza w Kill Billach, szczególnie w części drugiej. I nawet muzyki Morricone było więcej we wcześniejszych filmach QT. Co do muzyki to facet ma naprawdę niezłe wyczucie bo praktycznie każdy motyw z filmu a nawet piosenki, w tym rap, pasują do scen. Nic tu się nie gryzie. Zauważyłem też taką ciekawostkę że od Bekartów Wojny na drugim planie obsadza gwiazy które sa na topie. W każdym grają znani aktorzy, w Bękartach mieliśmy Pitta, tutaj Di Caprio (kolejna dobra rola), ciekawe kogo obsadzi w następnym filmie? Szkoda tylko że od czasu Death Proof skończył z tradycją obsadzania w filmie kultowców, aktorów co najlepsze lata mają za soba, tak jak było z Johnem Travolta (dzięki QT stał się znowu gwiazdą), Pam Grier w Jackie Brown, Carradine w Kill Bill i w Death Proof Russell a w Bękartach jak i w Django nie mamy żadnego kultowca, gwiazdy zapomnianej, a jest wielu aktorów którzy najlepsze lata mają za sobą jak Michael Biehn, Burt Reynolds i wielu innych. No jest jeden ale bardziej znany jako aktor telewizyjny i piosenkarz czyli Don Johnson i też dobrze sobie poradził, ale bardziej chodzi mi o aktorów głównie znanych z filmów a jednak Crocketta kojarzymy głównie z telewizyjnymi serialami (choć pare filmów mu się trafiło jak pamiętam i w sumie dziwię się że nie zrobił kariery takiej jak np. Bruce Willis który też zaczynał w tv).
I jeszcze jedną rzecz zauważyłem, że chyba od czasu Wściekłych psów i sceny z uchem i może Jackie brown (choć co do tego nie jestem pewien, bo dawno oglądałem) nie każda scena przemocy jest doprawiona humorem, np. w scenach retrospekcji Django jak biczują żonę lub w sekwencji z psami wogóle nie było mi do śmiechu. Wogóle ten film to taka mieszanka Tarantino znanego z Pulp Fiction, Kill Bill plus ten bardziej z Jackie Brown, który dla mnie jest najlepszym filmem tego reżysera obok PF. A nie jestem fanem QT, lubię jego filmy, ale nie znaczy że każdy mi się podobał, bo np. trochę się zawiodłem na Kill Bill 2 a na filmie z Russellem (dobra rola na marginesie) to tak naprawdę wynudziłem się okropnie. Filmy QT są przegadane ale ten był przegadany maksymalnie i nawet dobra gra aktorów nie ratowała filmu. Na szczęście wrócił do formy Bękartami, choć aż tak zachwycony nie jestem tym filmem, dobra robota, ale najnowszy jego film bardziej mi sie podobał. Dam 7.5/10 jak obejrzę drugi raz to może podniosę ocene albo zostane przy tej jaka jest.
A tak tak na marginesie może wyjdę na jakiegoś nie dzisiejszego ale jak byłem dziś w kinie to obok mnie siedziała mama z dzieckiem, które wyglądało na może 10 lat. Przez większość filmu musiała mu tłumaczyć co się dzieje i dlaczego, itd,itp, i jak pare razy spojrzałem wymownie na nią to nie przestali gadać ale na tyle cicho, że nikomu więcej w kinie nie przeszkadzało. Wspominam o tym, bo może ten film nie jest aż tak bardzo brutalny dla dziecka co ma 10 lat, sam odkąd pamiętam byłem karmiony filmami i serialami dla starszych ode mnie, oglądałem horrory klasy B, C i wiele brutalnych filmów i wyrosłem na normalnego człowieka i może nie powinienem krytykować ale jakiegoś takiego szoku doznałem że mama z dzieckiem na wspólny rodzinny seans wybrala film Tarantino. Wiem że nie powinienem narzekać ale jakoś tak nie tylko ja dziwnie patrzyli na tą rodzinkę, zwłaszcza w tych brutalniejszych scenach gdy zaśmiewali się. Na początku myślałem że sale pomylili ale się okazało że nie.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2013-04-01, 00:15   

Trochę głupio tak pisać post kolejny pod moim postem. Rodzinka chciała obejrzeć Django więc miałem dziś rodzinny seans, drugi raz widziałem od czasu wizyty w kinie i jestem wciąż zadowolony z filmu i podnoszę ocenę na 8/10. Do tego co napisałem mogę dodać tyle, że podobają mi się zdjęcia. A aktorsko to najsłabiej wypada główny bohater, choć nie jest aż tak zły. Po prostu niezły, choć cały film zastanawiałem się jakby wypadł w tej roli np. Idris Elba, a podobno był rozważany do roli Django. Świetny był Schulz ale jeśli Oskara Waltz dostał to tak samo zasługiwał Di Caprio i Jackson, którzy nie byli gorsi, a może nawet lepsi. Co do Di Caprio to mógłby kilka takich zwariowanych ról zagrać, bo coś czuję że ta rola to wyjątek. Fajnie wypadł też Don Johnson i dopiero dziś wpadłem jak oglądałem że w DU spotkali się ponownie przecież Crockett i Tubbs a jak wiadomo Johnson grał w serialu Miami Vice a Foxx w kinowej wersji. Ciekawe czy to zamierzone było.Wogóle wszyscy grali dobrze ale tylko jestem ciekaw co to za wątek który chyba wycięto z Zoe Bell, bo pare razy pokazano zasłoniętą twarz i nawet tata mnie zapytał co to za babka. Jeśli wyciął jej wątek QT to powinien cała ją wyciąć bo zastanawia się tylko kto to jest. No oprócz tego nie podobała mi się scena z tańcem na koncu gdy Freeman się popisywał przed żoną, ale to są drobnostki, które nie rzutują negatywnie na całość. Muzyka wciąż mi się podoba, w tym i rap.
Tarantino to chyba jeden z niewielu reżyserów który umie łączyć poważne dramatyczne sceny z komedią, bo tak naprawdę początek i to dość spory fragment to ogląda się jak niezła komedię w stylu Mavericka Donnera a później gdzieś tak od wizyty u Crocketta coraz mniej humoru jest. Nic tu nie zgrzyta, nie wiem jak on to robi. W sumie bardziej mi się podoba od Bękartów wojny, które są dobre, ale może to też dlatego, bo przesadnie wychwalali wszyscy BW od początku. Obejrzałem drugi raz i mam ochote na powtórny seans, podobnie ostatnio miałem tak z Hobbitem.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-04-09, 15:00   

Też mi nie podszedł ten nowy Tarantino. przede wszystkim zero tu westernowego klimatu, prędzej film można podciągnąć pod blackploitation. I w Basterdach, i w drugim Kill Billu westernowego feelingu było znacznie więcej. Arcyznawca wspomina o nawiązaniach do Leone czy Peckinpaha - gdzie, ja się pytam?

Podobał mi się zdjęcia (chociaż szału nie robiły), muzyka (chociaż... jak wyżej), aktorsko jest imo średnio (poza Samuelem). Waltz jedzie na autopilocie i to w bardzo bezczelny sposób - znowu gra inteligentnego, wykształconego, cwanego poliglotę - łowcę nagród, z tym że dla odmiany tym razem jest "tym dobrym". Oscar za tą kreację jest dla mnie niepojęty. Dodatkowo jego postać jest dość mocno niespójna, taką teorię mam że po prostu Quentin scalił dwie postacie w jedną w tym przypadku ("dobrego Niemca" i cool - łowcę nagród). Foxx tradycyjnie średniacki, wioski nie robi, ale do takiej roli potrzebny był ktoś z charyzmą a jamie takowej za grosz nie posiada. Najciekawiej Samuel wypadł, powinien dostać własny film; świetny przykład oportunisty, który potrafi poświecić własną godność i wyciągnąć korzyści z niekorzystnego, wydawałoby się, dla siebie układu. Scena w bibliotece jest najlepsza w filmie, świetnie odwraca role pan - sługa.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-04-09, 17:25   

Jarod napisał/a:
Oscar za tą kreację jest dla mnie niepojęty.


Szczególnie, że w konkurencji zasiadał PSH za "Mistrza". Tommy Lee Jones też miał bardzo dobrą rolę, ale Waltz dostał drugi raz za to samo :tomato:

Ogólnie mamy bardzo podobną opinię widzę.

Jarod napisał/a:
Arcyznawca wspomina o nawiązaniach do Leone czy Peckinpaha - gdzie, ja się pytam?


Tu bym się pokłócił bo kto jak kto, ale Tarantino hołdować potrafi i sam pamiętam, że takowe były tylko zwyczajnie nie pamiętam gdzie, ale w najbliższym czasie zrobię powtórkę pod tym względem bo dużo ludzi mnie katuje, że to jednak dobry film jest więc trzeba będzie sprawdzić.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-04-09, 17:54   

Nawiązan do stylu Leone nie znalazłem ŻADNYCH (a w KB czy IB bez były aż nadto wyeksponowane), po powtórce jeżeli coś wyhaczysz to daj znać. Do Sama mogła ewentualnie nawiązywać strzelanina, ale jej ogólne przegięcie i jajcarskość raczej do Sama nie pasują...
Drobna dygresja - jeżeli ktoś mi kiedyś da dużo golda na własną ekranizację Wiedźmina, Waltza jako Regisa obsadze.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-04-09, 19:08   

Do Peckinpaha ostatnia scena jak najbardziej nawiązuje, a że Tarantino wjebał tam swoje poczucie humoru to już inna baja ;)
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2013-04-09, 19:23   

Peckinpah - strzelaniny pełne ujęć w zwolnionym tempie i efektownie bryzgającej krwi.
Leone - duża rola muzyki, napisy, pierwsza scena, sporo elementów jajcarskich, ogólna przemoc; nie pamiętam już tylko, czy były zbliżenia na twarz i oczy. Ogólnie dorobek Tarantino mocno zanurzony jest w spaghetti westernie.
Orange w temacie o Bękartach wojny, ale cytuję tutaj, żeby nie robić tam offtopa napisał/a:
ucinanie ucha z RD.

Ucinanie ucha akurat żywcem wyjęte z Django Corbucciego ;)
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-04-09, 19:52   

Arczi, co do wymienionych nawiązan do Leone - no w sumie tak, ale to bardziej zabiegi formalne były, a i tak np. leonowej czołówki nie było (stylizowane napisy były też w dziesiątkach innych westernów). Muzyka też zupełnie w inny sposób jest przez Quentina używana, u Sergio to było klasyczne tworzenie nastroju czy suspensu, tutaj mniej jest muzyki instrumentalnej, więcej piosenek które pełnią rolę komentarza do wydarzeń czy reakcji bohaterów, dodatkowo jest to kręcone w mocno teledyskowej manierze, jak zwykle u Tarantino zresztą. Co do strzelaniny - też to zauważyłem, ale to było nawiązanie nieudane, bardziej pod Straszny Film czy inne parodie to podchodziło (nie dość że syfiasty hiphop w tle, to jeszcze akcje w stylu "goodbye, miss Lara".) zestaw to teraz z IB czy KB 2 gdzie były w 100 procent sekwencje imitujące Leone.
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1097
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2013-04-12, 22:41   

Jarod napisał/a:
Foxx tradycyjnie średniacki, wioski nie robi, ale do takiej roli potrzebny był ktoś z charyzmą a jamie takowej za grosz nie posiada.


A moim zdaniem Foxx sprawił się bardzo dobrze.Przecież on grał niewolnika, prostego człowieka, który tylko zbiegiem okoliczności 'wszedł na salony' - i jak dla mnie zagrał to wiarygodnie.

Co do Waltza to nie dziwię się że został doceniony - mimo kompletnie irracjonalnego jego zachowania na koniec(nie miał na to wpływu) to odegrał swoją rolę w sposób bardzo dobry - że podobnie jak w Bękartach?, w sumie podobna rola.Ja to o tyle kupuje że w obu przypadkach przekonująco zagrał
Pomijam to że cieszy mnie iż ktoś tak na prawdę kompletnie nieznany(a jak się okazało, świetny aktor), ma swoje '5 minut' w takim wieku.

ps i tylko tak dodam.Chyba nie uważacie że oskar dla Waltza to jakiś nie wiadomo jaki skandal?Dla mnie to jest bardziej anty nagroda, choć czasami uda im się nagrodzić coś na prawdę wyjątkowego.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-04-12, 23:25   

shpongled napisał/a:
Przecież on grał niewolnika, prostego człowieka, który tylko zbiegiem okoliczności 'wszedł na salony' - i jak dla mnie za
grał to wiarygodnie.

Dla mnie był średni - za bardzo cool współczesny, za mało zaś w w nim było takiej klasycznej, westernowej charyzmy. Kilka niezłych momentów miał, ale całościowo nie przekonał mnie jako postać.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2013-04-13, 02:35   

Jarod a o di Caprio też uważasz że zagrał tak sobie jak większość czy bliżej mu do Jacksona?
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-04-13, 02:53   

Leoś fajnie wypadł, nie powaliła mnie ta rola ale wypada docenić. Burak - psychol nawijający z południowym akcentem. W ogóle facet raczej poniżej standardowo dobrego poziomu nie schodzi - jak się zastanowić, jest to obecnie jeden z najbardziej solidnych aktorów.
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1097
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2013-04-13, 03:13   

No ale Leoś miał średnią rolę, nie aż tak chujową jak Pitt w bękartach ale jednak
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-04-13, 06:39   

Cytat:
No ale Leoś miał średnią rolę, nie aż tak chujową jak Pitt w bękartach ale jednak


:Oo: Weź idź, Aldo był zajebisty :tomato:
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-04-13, 07:58   

Podpisuję się pod powyższym.
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1097
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2013-04-13, 22:59   

Aldo może był i zajebisty ale tylko na tle pozostałych bękartów.Jak dla mnie Tarantino stracił to co w nim mi się najbardziej podobało, czyli tworzenie wielu zajebistych postaci w jednym filmie
Nie ważne czy ktoś był na ekranie kilka czy kilkadziesiąt minut.Bękarty i Django prezentują się w tym aspekcie bardzo słabo
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-04-13, 23:34   

Django owszem, ale z Bękartami się nie zgodzę. Fassbenderowski Wilcox, Hugo Stiglitz, Landa, Raine, ten SSmaniec co zawsze gra SSmańców i Shossana to zajebiste postaci. A ojciec rodziny z pierwszej sceny? Akurat w Bękartach postaci były świetne.
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1097
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2013-04-13, 23:44   

Ojciec rodzinki, Zuzanna(na mój wypaczony gust, bardzo hipnotyczna postać) i Landa - dla mnie to wszystko.Może jeszcze ten ssman ze sceny w knajpie w piwnicy.Reszta postacie wydmuszki, podobnie jak i przez ponad 2.5 godziny - jedynie 2 zajebiste sceny(pierwsza i w piwnicy). Koło PF czy szczególnie Kill Billów to nawet nie stało.Death Proof w tym aspekcie jest nawet lepszy mimo iż ot film po kosztach i bardziej dla beki.

Wiadomo , gust jest jak dupa, każdy ma swój ale dla mnie oba ostatnie filmy to duże rozczarowanie
 
 
Oslo 
kinomaniak



Dołączyła: 25 Lut 2013
Posty: 246
Skąd: nieważne
Wysłany: 2013-04-15, 21:39   

Możecie sobie narzekać ile dusza zapragnie. A mnie brak słów, żeby wyrazić zachwyt nad "Django". Powiem tylko, że Ten Film jest IDEALNY, CUDOWNY, JEDYNY pod każdym względem. Prawdziwa uczta dla uszu, oczu, humoru. Ile to już minęło od premiery? A ja codziennie słucham czegoś ze ścieżki muzycznej (teraz leci John Legend - Who Did That To You). Czekam cierpliwie na dvd, ale będę sobie dogadzać!

Tarantino jak wino. :winko: :love:
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2013-04-15, 21:42   

Pulpa is Opus Magnum! :nakolana:
 
 
 
Oslo 
kinomaniak



Dołączyła: 25 Lut 2013
Posty: 246
Skąd: nieważne
Wysłany: 2013-04-18, 21:52   

Niech ci będzie. Ja i tak wiem swoje.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2013-05-25, 18:44   

Powtórzone. Podobało mi się jeszcze mniej, niż za pierwszym razem. Zdecydowanie zbyt długi, nudny, a "błyskotliwe" dialogi ciągnięte na siłę. Jedna naprawdę fajna i świetnie zagrana postać, to ta grana przez Jacksona. "Django" umywa się do "Bękartów" i to mocno, niestety. Niewykorzystany potencjał. 5 w porywach do 6/10
 
 
 
A 
świeżak



Dołączył: 24 Cze 2014
Posty: 36
Skąd: krk
Wysłany: 2014-06-24, 23:08   

Nie jest to najlepszy film Tarantino. Nie jest to drugi najlepszy film Tarantino. Nie jest to również trzeci, czwarty i piąty najlepszy Tarantino. Ale nadal to zje** dobre filmidło. Płaczki niech wyjdą.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u