FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Anna Karenina
Autor Wiadomość
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-04-03, 15:27   Anna Karenina

Anna Karenina
reż. Bernard Rose (USA 1997)

Uznawana przez wielu za najlepszą powieść na świecie "Anna Karenina" przedstawia w szerokim, panoramicznym ujęciu życie w imperialnej Rosji, ale także w ogólniejszym sensie ? życie w ludzkiej społeczności. Historia wielkiej, nieszczęśliwej miłości, która 100 lat temu zaczęła się i skończyła na dworcu kolejowym. Losy Anny żony starego Karenina, urzędnika wysokiej rangi jest przesądzony, gdy jej spojrzenie na moment spotyka oczy hrabiego Wrońskiego. Czy Anna zdoła się obronić przed tą namiętnością? [opis dystrybutora]

Książka bardzo mi podeszła, zachęcony więc dobrą opinią Orenża z innego tematu postanowiłem rzucić okiem na tą ekranizację. Jestem autentycznie zdziwiony, jak zręcznie udało się skompresować wielowątkową fabułę knigi w niecałych dwóch godzinach, powiedziałbym, że jest to wzorcowy wręcz przykład wiernej adaptacji, niebędącej przy tym bezmyślnym brykiem (patrzę tu na wersję BBC). Rose'a od zawsze uważałem za relacyjnego reżysera (Candyman, Immortal Beloved, Paperhouse) i tutaj tylko potwierdza swoją klasę. Facet buduje fabułę poprzez kolejne punkty kulminacyjne, podkreślając zdjęciami, muzyką i montażem postępującą matnię w której tonie główna bohaterka. Nie odpuszcza żadnej scenie, każda jest dopieszczona do granic możliwości, przemyślana, inteligentnie zainscenizowana, dorzucająca kolejne cegiełki do fabuły i konstrukcji postaci. Rozwala przy tym dbałość o detale, scenografię, muzykę czy choćby takie szczegóły jak języki używane na salonach (chociaż tutaj reżyser poszedł na łatwiznę, wszechobecny w kręgach elit francuski zastępując angielskim).

Absolutnie fenomenalną robotę robią aktorzy. Sophie pięknie ukazuje postępujące szaleństwo, wyobcowanie głównej bohaterki, tak jak i Bean z lwa salonowego stopniowo zamienia się w człowieka pełnego wątpliwości, niebędącego w sprawie wyprostować sytuacji którą sam stworzył. Postacie Moliny i Kirschner są równie sympatyczne jak w książce i podobnie fajna chemia je łączy. trochę zawiódł mnie Fox - Karenin w książce to chyba najbardziej tragiczna postać, tutaj został jednak dość wyraźnie spłycony (chociaż i tak nie popada w przerysowanie "męża despoty", a interpretacja jego postaci w kontekście filmu jak najbardziej ma ręce i nogi).

Polecam w zasadzie każdemu, nawet jazowatemu i Arcziemu powinno podejść (Nuz jeżeli jeszcze nie widziała, powinna nadrobić koniecznie). Oceniam po dwóch seansach na 9/10, gdyby film był chociaż o te pół godziny dłuższy i rozbudował trochę tło, oceniłbym na pełną dychę.
Ostatnio zmieniony przez BM 2013-04-09, 13:53, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u