FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Jeździec znikąd
Autor Wiadomość
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2013-10-07, 19:32   Jeździec znikąd


Jeździec znikąd/The Lone Ranger

Reż. Gore Verbinski (USA 2013)

Opowieść o zamaskowanym jeźdźcu, który w towarzystwie Tonto, Indianina z plemienia Apaczów, poświęca życie w walce o sprawiedliwość. (opis dystrybutora)

Mam teorię, że Gore Verbinski z fajnych pomysłów na hołd klasycznemu amerykańskiemu gatunkowi filmowemu wyprztykał się przy okazji znakomitego „Rango”. Może po prostu chciał gdzieś wsadzić pociąg, ale mu wcześniej nie dali, to zrobił „Jeźdźca”. Bo nie wiem, jak wytłumaczyć, że ten western wyszedł mu niedorobiony.

„Jeździec” strasznie długo się rozkręca, przez pierwszą godzinę w zasadzie nie wiadomo, o czym jest. Na pewno nie wyszli z tego „Piraci z Karaibów na Dzikim Zachodzie” i dobrze, bo były takie obawy. Jak na lajtową przygodę od Disneya zaskakująco sporo tu trupów i masakry. Kolejne głupkowate dowcipy przypominają jednak, że kasę wyłożyła tu Wielka Mysz. Nie mam nic przeciwko truposzom i głupkowatym dowcipom, ale dla mnie tutaj za dobrze ich nie pożeniono – cholera w końcu wie, co tu jest na poważnie a co na jaja. Przeżyłbym to zresztą, ale zadanie nie ułatwił mi wyjątkowo nudny bohater i paskudny wątek miłosny z udziałem Alice z Luthera. W postawie Johna Reida mamy miłe nawiązanie do „Człowieka który zastrzelił Liberty Valance`a” i już się z tego cieszyłem, ale szybko okazało się, że Reid jest nie tylko nieporadny, ale i myśli przyciężko, jak na prawnika. Naprawdę, upierać się przy pozostawieniu przy życiu faceta, który i tak ma zawisnąć – no nie wytrzymałem. Szkoda Armie Hammera na tak kijową postać.

Żeby nie było, że się tylko czepiam – film się jednak mimo wszystko rozkręca, absurdalne teksty Tonto przeważnie wypalają a w dodatku jest sporo fajnych akcji z pociągami. Verbinski wie, jak się kręci wysokobudżetowe kino przygodowe i nie daje o tym zapomnieć, szkoda tylko, że nie nalegał na porządne przepisanie całości (a przynajmniej pierwszej połowy). Uciecha byłaby większa, a tak film jest jakby na pół gwizdka, czasem śmieszy, czasem bawi, a czasem nie bardzo wiadomo, co z tego miało wyjść.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-10-07, 19:52   

Tak jak pisałem w OO, mi się nie podobał wcale. Oprócz Tonto nie ma ani jednej fajnej postaci, a i Indianin przecież jakiś wielce wystrzałowy nie jest. Zły rewolwerowiec przeszarżowany po całości od strony wizualnej po "interpretację" Fichtnera. Aktorsko nie zachwyca nikt, a wątek miłosny to wciśnięte na chama gówno, że tak brzydko powiem. Na początku wydawało mi się że może duża część fabuły skupi się na pomyłce w wyniku, której wszyscy będą brali Jeźdźca za jego martwego brata, ale nawet na taki zawijas fabularny nie było panów stać. Fabuła to nuuudy, bez polotu, główny bohater ani nie zabija, ani nie żartuje tylko lata z drewnianą gębą i wymierza sprawiedliwość. Trochę chamówy by się tu przydało. Po co Fichtner zjada serca? Dorzucili to pewnie na koniec żeby był straszniejszy, a taki Lee Van Cleef jak grał Angel Eyesa nawet nie gadał za dużo a od razu było widać, że to pierwszoligowy skurwysyn.

Jeżeli chodzi o porównanie westernów to:
Rango > Jeździec znikąd
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-10-07, 20:50   

Orange napisał/a:
Oprócz Tonto nie ma ani jednej fajnej postaci
Helena w sumie daje rade ale poza tym rzeczywiście meh. Zwłaszcza Wilkinson wyraźnie się męczy. A w Piratach takie fajne postacie były...
Orange napisał/a:
Po co Fichtner zjada serca?

Nawiązanie do Truposza chyba, nie?

Powiem szczerze że im dalej tym mniej mi się podoba, ale nadal uważam pociągowe akcje za klasę.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-10-08, 13:50   

Jarod napisał/a:
Nawiązanie do Truposza chyba, nie?


To ja chyba zbyt ograniczony na takie kino jestem bo jakoś tego nie wyłapałem.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-10-09, 09:58   

Był do tego jeszcze tekst "stupid white men" z ust Deppa, a co do Butcha - trochę jego postać skrewili poprzez to, że pokazali go już na samym początku, a dopiero potem próbowali budować wokół niego "legendę". Lepiej by to chyba wypadło gdyby przez pewien czas pojawiał się, robił swoje i znikał.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2013-10-20, 00:07   

Po Johnie Carterze kolejna klapa Disneya co podobała mi się i może nie aż tak jak wyżej wymieniony film ale i tak film Verbinskiego to dobry blockbuster i nie gorszy a nawet miejscami lepszy od niektórych hitów tego lata (7/10). Pewnie gdyby widzowie nie byli zmęczeni Deppem to by odniósł sukces jakby powstał kilka lat wcześniej. Bo trudno mi winę zwalić na to że to w sumie niby western, a amerykanie uwielbiają przecież ten gatunek. Zresztą trudno LR nazwać westernem, o wiele więcej klimatu westernu miał Rango, skądinąd bardzo dobra animacja a LR to bardziej przygodowy film, takie trochę Piraci na Dzikim Zachodzie, ale też bez przesady. Najpierw zacznę od zaskoczenia bo wogóle nie irytował mnie Depp a już od jakiegoś czasu mam go dość i w sumie mało w Tonto jest z wiadomej postaci z wiadomego filmu Verbinskiego. Miejscami oczywiście gra swoją manierą, czasami typowe miny zwłaszcza w scenach akcji i komediowych, ale w sumie podobał mi się w tej roli i jestem zaskoczony bo przez te ostatnie role Deppa to mi się nawet ciężko oglądało go jak powtarzałem niedawno sobie Edwarda Nożycorękiego. Kolejnym plusem i na to chyba nikt nie zwrócił uwagi są przepiękne zdjęcia, aż się chce jechać do USA i zwiedzać. Nie przeszkadza mi też to wymieszanie że w jednej chwili mamy scenę dramatyczną a za chwilę scenę komediową, dla mnie się nic nie gryzło. Film jest długi ale nie przeładowany za bardzo scenami akcji a ogląda się fajnie i nie jest nudno. Napewno plusem jest też Hammer w roli głównej, może zagrał takiego bez wad zupełnie gościa, ale go kupiłem w tej roli. Fajny aktor i fajny duet tworzyli z Deppem. Scen akcji mało ale za to jakie i jaki z nich czysty fun płynie. Podobne wrażenie odniosłem przy Piratach w scenach akcji że może przegięte są to sceny ale tak fajnie się je ogląda i sceny akcji w filmach Verbinskiego zawszze kojarzą mi się z animkami jak Bugs, Duffy, a zwłaszcza Strusiem Pędziwiatrem i Willem Kojotem, te sceny akcji ogląda się jak te animki. Podobnie było w Piratach np. w scenie z kołem. Jeśli kiedyś ktoś wpadnie na to by nakręcić fabularną wersję tych animków albo Toma i Jerry to Verbinski będzie idealnym kandydatem. Podobał mi się też William Fichtner, za to nie wiem co powiedzieć o Wilkinsonie i Bonham Carter, którzy po prostu są. Fajny był też koń, choć to powtórka z Maski Zorro Campbella i tam koń był o wiele zabawniejszy a jak się nie mylę to ci sami scenarzyści. Napewno scenariusz był przerabiany bo nie wierzę by żona Burtona zagrała epizod, tak samo na końcu przyjeźdza murzyn z dynamitem jak go kontrolują i pewnie miał większą rolę w innej wersji scenariusza, ale sobie pomyślałem co to wogóle za facet. Choć chyba tak mi coś świta że to mógł być jakiś służący kobiety z drewnianą nogą. Co do muzyki Zimmera to z jednej strony mamy nawiązania do Morricone, ale też pojawiają się typowe dla niego dźwięki z filmów takich jak Incepcja, Batmany albo Sherlock Holmes. I nie wiem czy ktoś zauważył ale wątek z koleją i nie które sceny to jest kopia scen z arcydzieła Leone czyli Pewnego razu na Dzikim Zachodzie. Choć jak mówiłem na początku to ogólnie mówiąc dobra rozrywka i chciałbym więcej tak dobrych klap finansowych oglądać.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-10-20, 11:08   

Cytat:
Jeśli kiedyś ktoś
wpadnie na to by nakręcić fabularną
wersję tych animków albo Toma i
Jerry to Verbinski będzie idealnym
kandydatem.

Verbinski już nakręcił pseudo Toma i Jerry'ego - patrz jego debiut :)
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2013-10-20, 13:31   

No tak, Polowanie na mysz z epizodem Walkena. Dziwne że wyleciało mi z głowy i jak pamiętam to całkiem fajna komedia ale dawno temu ją widziałem i napewno przed Piratami i The Ring więc nic mi nazwisko Verbinsky nie mówiło wtedy pewnie.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u