FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Hiszpanka
Autor Wiadomość
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2015-05-03, 22:54   Hiszpanka


Hiszpanka
reż. Lukasz Barczyk (Polska, 2015)

Ignacy Jan Paderewski próbuje dotrzeć do Polski. Zamierza mu w tym przeszkodzić pracujący dla pruskiej armii mroczny telepata Doktor Abuse. Jedynym kto może uratować Paderewskiego jest Rudolf Funk.

Czy ten opis nie zachęca do obejrzenia filmu i nie wywołuje uśmiechu na twarzy? Nie przepadam za kinem Łukasza Barczyka. W sumie jedyny jaki mi się podobał a to głównie za role Mai Ostaszewskiej i Poniedziałka to Przemiany, głównie dla tych aktorów obejrzałem. Pozostałych filmów nie widziałem a jak nawet nie wiele pamiętam. A do obejrzenia Hiszpanki skłoniło mnie kilka rzeczy czyli sam pomysł fabuły, bo tym razem nie mamy do czynienia z typową superprodukcją polską na poważnie gdzie rodacy giną w Powstaniu, ale fabuła opowiada o planowanym zamachu przez Doktora Abuse, medium na usługach Niemiec, na Ignacym Paderewskim. Przeciw wrednemu telepacie występują członkowie kółka teozoficznego i jedyną osobą która może mu pomóc to Rudolf Funk. Oczywiście pojawia się w tle wątek Powstania Wielkopolskiego i na dobrą sprawę wychodzi na plan pierwszy w ostatnich 20 minutach ale to pojedynek telepatów jest najważniejszy. Taki film jakby w formie był to mógłby kiedyś nakręcić np. Machulski ale bliżej temu dziwnemu filmowi jest do Rękopisu znalezionego w Saragossie. Oczywiście nawet nie ma co porównywać z tą kultową produkcją, ale nie jest też tak źle jak wszyscy na około grzmią. W sumie to takie połączenie stylu Rękopis znaleziony w Saragossie z filmami Snydera lub Baza Luhrmanna zwłaszcza. I to ostatnie nazwisko najlepiej oddaje jaki to film, tutaj kiczowate pomysły mieszają się z ciekawymi rozwiązaniami. W sumie chyba jestem jedynym oprócz Quentina chyba z najstarszego filmowego blogu, któremu się film podobał. Może nie aż tak ale jednak podobał. I to właśnie drugi powód że chciałem zobaczyć jeden z najgorszych filmów bo większość opinii taka jest, że to taki na miarę np. Ciacha czy Kac Wawy, które chyba nikomu się nie podobały (akurat nie widziałem ani jednego ani drugiego, może pora nadrobić) a się całkiem miło zaskoczyłem. Ale to może wina oczekiwań widzów bo zamiast laurki dla bohaterów Powstania, które wygraliśmy mamy film o dwójce telepatów. Ciekawe czym nakłonił Barczyk na tak oryginalny i szalony pomysł by mu dali tyle kasy a to jeden z najdroższych filmów naszych. A trzeba przyznać że obok Miasta 44 to kolejny polski film gdzie widać każdy pieniądz jaki wpomponowano. Nie mam żadnych zastrzeżeń do efektów specjalnych, do scenografii, do kostiumów. Od strony technicznej jest naprawdę super, nie ogląda się jak jakiś biedny polski film. Mamy też świetne zdjęcia plus sporo fajnej kombinatoryjki z ujęciami i super muzyka. Poza tym w większości dobrze zagrane na czele z raczej mało znanym Crispinem Gloverem (kojarzę go jedynie z Powrotu do przyszłości Zemeckisa) w roli złego telepaty, który jest uroczy w swoim demonizmie. No może nie do końca kupił mnie aktor grający Funka, aż za bardzo przerysowany był. Mamy też dawno nie widzianego Jana Frycza (choć w sumie gra epizod a niby ważna rola i szkoda bo obejrzałbym go w końcu w jakimś nowym dobrym filmie w głównej roli) i Jan Peszek i to on ma najlepszą rolę i najlepszy dialog w całym filmie. Chodzi mi o dialog między Fryczem a Peszkiem o kolorach flagi co oznaczają i odpowiedź Peszka, że chce doczekać czasów gdy będą oznaczać truskawki z mlekiem. Jak obejrzycie to kontekst będzie jasny tego dialogu bo nie chcę spoilerować. No i mamy też kolejną dobrą rolę Piotra Głowackiego, którego cenię sobie od czasu roli oficera SB w 80 milionach (na początku zupełnie go nie poznałem u Barczyka). Mam nadzieje żeby tylko nie nastąpiło zmęczenie jego osobą bo w prawie każdym filmie ostatnio go widzę, nawet w epizodach jak np. w Obywatelu Jerzego Stuhra (inna sprawa że nawet w epizodach jest świetny). Pojawia się też np. Gierszał oraz piękne kobiety po słusznej stronie grane przez nieznane mi aktorki wcześniej jak Sandra Korzeniak czy Patrycja Ziółkowska. Co prawda w drugiej połowie a zwłaszcza końcówce trochę się popsuło, jakby reżyser nie wiedział do końca w jakim ma celu ta historia cała zmierzać albo ja nie do końca załapałem o co chodzi Barczykowi, ale chwali się, że reżyser odważył się nakręcić inny film do jakich przyzwyczaja nas nasza filmografia. Z jednej strony rozumiem jak niektórzy grzmią, że zamiast pokazania bohaterstwa członków Powstania Wielkopolskiego nakręcił Barczyk takie niewiadomo co o pojedynku telepatów.
Jest tutaj sporo fajnych nawiązań jak np do Breaking Bad gdzie Paderewski goni muchę a w końcówce nawiązanie do Dr Stangelowe'a (zresztą pojawia się w filmie nazwisko Kubrik) albo za dużo widziałem i wszystko ze wszystkim mi się kojarzy. Według trailera mamy do czynienia z arcydziełem i to gruba przesada, ale też krytyka z jaką się spotkał film to też przesada, bo to niezły polski film z oryginalnym pomysłem. Może nie tak dobry jak np. Bogowie, Miasto 44, Jack Strong, Chce się żyć, ale porządna polska produkcja (6+/10). I nie jestem w przeciwieństwie do Pawła Felisa członkiem PISF więc liczę, że mnie nie dostanie się za nieszczerość tak jak temu recenzentowi od Tomasza Raczka :) Felis zasiadał w komisji, która przyznała dotacje na film a później ocenił bardzo pozytywnie w GW ale to naprawdę nie jest aż tak zły film jak wszyscy głoszą na około i napewno nie tak dobry jak ocenił go Felis. W sumie to tak dziwny film że miałem problem gdzie dać o nim temat ale chyba tutaj jest odpowiednie miejsce, bo mamy wątki historyczne jak i fantastyczne.
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1984
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2015-05-04, 20:47   

Nie, nie dostanie ci za nieszczerość, jak to było w przypadku, Felisa. Bo, przecież, chciałoby się powiedzieć, że każda potwora znajdzie swego amatora. :) Nie, żebym akurat "Hiszpankę" uważała za potworę, bom filmu nie widziała, ale widząc i slysząc, ile gromów ten film zebrał z każdej strony, zarówno fachowców od kina, jak i zwyczajnych jego zjadaczy, doszłam do wniosku, że coś z nim jest jednak nie tak. Tym bardziej, że ostatnim filmem reżysera, jaki oglądałam był "Nieruchomy poruszyciel". A zaczynał tak niewinnie, bo "Patrzę na ciebie, Marysiu", później były "Przemiany" - całkiem niezłe. "Italiani" nie widziałam, chyba z powodu szoku po "Nieruchomym poruszycielu". Fajnie, w sumie, że eksperymentuje, nie stoi w miejscu, tworzy przekorną historię wbrew oczekiwaniom ludu (to zgorszenie, że TAKI film o jedynym zwycięskim powstaniu!), Twoja recenzja BARDZO mnie zachęciła do zobaczenia "Hiszpanki". Obsada w sumie - całkiem fajna. Głowackiego też uwielbiam od "80 milionów" - wyrasta na kolejnego króla, który rządzi absolutnie, po Więckiewiczu i Kocie. Gierszała też już dawno nie widziałam, jak i Frycza również. A najbardziej mnie pobudziły skojarzenia, jak piszesz, z Luhrmannem. No więc, czekam na okazję z "Hiszpanką". :)
  
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2015-05-04, 23:45   

Od Frycza więcej jest Jana Peszka. Frycz to chyba ulubiony aktor Barczyka, bo w "Nieruchomym poruszycielu" też się pojawił, a kiedyś to ceniłem sobie go na równi z Gajosem, który mało gra i może dlatego nie zalicza żadnej wtopy filmowej. W najgorszym przypadku średni film a Fryczowi trafiły się już niestety role lub filmy w których wolałbym go nie zobaczyć, wstyd takiego aktora na takie filmy i w sumie wciąż lubię, ale powinien lepsze filmy wybierać. W sumie to mało Frycza jest w "Hiszpance" a po "Wyjezdzie integracyjnym", którego akurat nie widziałem tylko słyszałem sporo złego to trochę się podłamałem w jakich filmach zaczął grywać. Ostatnio pojawił się też w serialu/filmie Vegi najnowszym jak "Służby specjalne" i fajny epizod, ale kilka lat temu to jednak więcej miał na koncie dobrych filmów jak złych a ostatnio coraz więcej naprawdę słabych filmów. Ostatni dobry film gdzie widziałem Frycza to "Różyczka" z 2010 roku. Ale to nie dotyczy też starszych aktorów zasłużonych dla kina bo i młodsze pokolenie grywa w kupach jak np. Borys Szyc, Paweł Wilczak (czy ktoś wogóle pamięta że to dobrzy aktorzy są) czy np. Kot a w jego przypadku to aż ciężko się przestawić było mi na początku na "Bogach" że nie dość iż dobrze gra to jeszcze w dobrym filmie i nie w komedii. Głowacki to wiadomo że od roli oficera SB zaczeła się jego kariera, ale nie oglądam każdego filmu z nim, bo nie chcę się nim zmęczyć tak jak np. było w latach 90 ubiegłego wieku z Cezarym Pazurą i Lindą, bo wszędzie ich pełno było. Fajny ma epizod jako uczestnika głodówki w filmie "Obywatel" z dobrymi rolami Jerzego i Macieja Stuhr, choć film średni i nie gorszy od Kota jest w "Bogach". Ale jak tak patrzę na filmografię jego z 2014 roku to sporo filmów ma na koncie, ale tak naprawdę interesuje mnie tylko "Disco Polo" po świetnym teledysku do filmu i pozytywnych opiniach jakie słyszałem. No i gra u boku Ogrodnika. Wolę każdego filmu nie oglądać z nim by nie odczuć zmęczenia aktorem a tak bywa z większością polskich aktorów, którzy jak wypływają to kręcą film za filmem, choć akurat Głowacki to jakoś tak na drugim planie. I czy tylko mnie na niektórych zdjęciach przypomina Michaela Sheena? :)
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1984
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2015-05-05, 21:11   

Uff, udało się! Nikt mi nie wytknął błędu (a może nawet nie zauważył) w pierwszym tytule fabularnym Barczyka. Napisałam "Popatrz na siebie, Marysiu", a jest przecież "Patrzę na ciebie, Marysiu". Już poprawiłam, zaraz jak tylko dorwałam się do komputera (tak to jest, jak bez przerwy ktoś przeszkadza w tworzeniu postów na forum). Film widziałam lata temu (on jest aż z 1999 roku), ale pamiętam go dość dobrze, te emocje związane z trudem dojrzewania mlodych ludzi do podejmowania samodzielnego odpowiedzialnego życia. Dwoje ludzi się kocha, ale facet nie widzi siebie ani w roli ojca ani męża, załamuje się nerwowo, gdy podejmuje decyzję o ślubie. I to nie jest żaden wymysł, taką sytuację miałam okazję zaobserwować wśród swoich znajomych. Kochający swą wybrankę narzeczony, przed ślubem chodzi na sesje terapeutyczne do psychiatry. Wreszcie para po pięciu latach "chodzenia" ze sobą, wspólnego mieszkania, bierze ślub, po czym, po pół roku... rozwód. Tak więc, wielość bezżennych związków w obecnym czasie to może nie żadna nowoczesność, bunt przed formalizowaniem miłości, a może raczej taka niezobowiązująca zabawa w dom, żonę i męża, mamę i tatę ze strachu przed odpowiedzialnością.
W każdym razie ten film, o ile dobrze pamietam, dobrze i dość emocjonalnie obrazuje portret Piotrusiów panów.

Frycza uwielbiałam, także w lżejsze wersji - byle bez przesady, bo odkąd zaczął zbierać na emeryturę grywając w byle jakich komediach - a szkoda, że byle jakich, bo talent komiczny ma wielki, po prostu zaczęłam o nim zapominać. Wielka szkoda. Zresztą tak samo jak Szyca, ale wiadomo, u nas trzeba łapać role filmowe, szybko i bez wielkiego zastanowienia, bo życie idola jest dziś krótkie, w kolejce już czekają następni przyszli idole. Ale to się nie zawsze opłaca, patrzmy: Gajos - od lat na topie, kochany i uwielbiany przez widzów.

Piotr Głowacki - też sobie dawkuję, paru rzeczy jeszcze nie widziałam np. "Bogów" "Disco Polo", niektórzy pamiętają go z "Domu Złego", ja nie. Mi wpadł w oko w "80 milionach". Ja nazywam go sobie polskim Jackiem Nicholsonem - uśmiech.
Ale, masz rację, on przypomina Michaela Sheena, a czasem się zastanawiałam nad tym, z kim mi jeszcze, oprócz JN, mi się kojarzy. :)

Ogrodnik - wyglądam filmów z jego udziałem, bo też bardzo go lubię - "Chce się żyć" zaskoczył mnie kompletnie, bo nie przypuszczałam, że tak mnie zaskoczy tą rolą.
  
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-05-05, 21:57   

Ogrodnik zamiatał też w Disco Polo, który to film nota bene bardzo polecam (polski Luhrman :) ), Chce się żyć kiedy gdzieś znajdę to też obowiązkowo nadrobię.

gallu, drobna uwaga techniczna - dziel posty na jakieś akapity, jo? Bo taki blok tekstu ciężko się czyta momentami.
 
 
Cat_woman 
bywalec



Dołączyła: 17 Lut 2012
Posty: 166
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-05-11, 17:08   

Cytat:

Piotr Głowacki - też sobie dawkuję, paru rzeczy jeszcze nie widziałam np. "Bogów" "Disco Polo", niektórzy pamiętają go z "Domu Złego", ja nie. Mi wpadł w oko w "80 milionach". Ja nazywam go sobie polskim Jackiem Nicholsonem - uśmiech.
Zgadzam się! Ostatnio Wojewódzki przypominał tę jego rolę - az musze obejrzeć jeszcze raz. Hiszpanka przede mną - nie nastawiam się na ucztę kinomana, więc jak się trafi... [/quote]
DA napisał/a:

Ogrodnik zamiatał też w Disco Polo, który to film nota bene bardzo polecam (polski Luhrman :) ), Chce się żyć kiedy gdzieś znajdę to też obowiązkowo nadrobię.

Ja zaczynam kochac tego goscia - co rola to inna osoba, kompletnie!
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u