FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Kobieta w Berlinie
Autor Wiadomość
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-01-06, 18:18   Kobieta w Berlinie

Kobieta w Berlinie / Anonyma - Eine Frau in Berlin
reż. Max Färberböck (Niemcy, Polska 2008)

Kwiecień 1945 roku. Armia Czerwona wkracza do upadającego Berlina. To początek dramatu niemieckich kobiet, które, zdane na łaskę radzieckich żołnierzy, muszą wybierać między przeżyciem a szacunkiem do samych siebie. Wśród nich jest 30-letnia dziennikarka Anonima (Nina Hoss). Ona również zostaje wielokrotnie zgwałcona przez żołnierzy zwycięskiej armii. Nie zgadza się jednak na rolę ofiary i postanawia bronić swojej godności. Chce znaleźć protektora, wysoko postawionego rosyjskiego oficera, który będzie jej „opiekunem”. Rolę te przyjmuje uprzejmy i melancholijny major Andriej Rybkin. [opis dystrybutora]

Tematyka wydaje się być bardzo interesująca. Szczególnie na naszej szerokości geograficznej, gdzie wciąż pokutuje mit nieskalanej armii czerwonej, która wyzwala, przynosi pokój ale w żadnym razie nie gwałci. Książka na kanwie której oparta jest fabuła filmu swego czasu wywołała w Niemczech duży skandal. Nic dziwnego. Niemieckie kobiety handlujące ciałem za trochę jedzenia i świętego spokoju? Sprzedające się zezwierzęconej ruskiej hordzie okupującej Berlin zamiast pokornie czekać na powrót męża? No cóż... jednak film moim zdaniem raczej rozczarował. Ciekawą i wciąż przecież mało wyeksploatowaną tematykę udusił pod płaszczem ckliwego romansidła. Jako ciekawostkę można powiedzieć, że zdobywany i okupowany przez Rosjan Berlin gra tutaj Legnica i Wrocław. Anonyma to tytuł głośny ale ogólne wyszło z tego raczej nic specjalnego. Na bazie tej książki można było uszyć znacznie ciekawszą fabułę. Niedawno film ukazał się na DVD. Dla ciekawych.
 
 
Arbuz 
filmożerca



Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 1072
Skąd: K-rz G.
Wysłany: 2010-01-06, 22:50   

Mnie nie rozczarował. Tematyka gwałtu z zupełnie innej, zaskakującej strony. Film dobitnie ukazujący, że kobieta jest gatunkiem silniejszym od mężczyzn (rozmowa w kuchni fenomenalna). Duży plus też dla reżysera za dodane wątki - np. motyw pary na strychu, wg mnie najlepszy epizod w całej historii.
 
 
kulka 
koneser



Dołączyła: 15 Lut 2011
Posty: 619
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2011-08-19, 15:30   

Ochłonęłam nieco po obejrzeniu tego filmu i postanowiłam, że jednak zabiorę głos w jego sprawie...

Poruszył mnie ten obraz i dlatego nie mogę się zgodzić z BM, że
BM napisał/a:
Ciekawą i wciąż przecież mało wyeksploatowaną tematykę udusił pod płaszczem ckliwego romansidła


Dlaczego? Bo nie znalazłam tu ckliwego romansidła, albo inaczej odczytuję ten termin. Znalazłam za to morze rozterek i wątpliwości - tak dla samych bohaterek dramatu, jak i dla widza, który oglądając, dokonuje oceny online - bez względu na to, czy kieruje się stereotypem 'bohaterskiej armii radzieckiej' czy też poznawszy nieco temat nie ma wątpliwości , że patrzy na dokonania 'bohaterskiej armii zdradzieckeij'... Jakikolwiek by jednak nie był punkt odniesienia, zawsze są jacyś 'my' i jacyś 'oni'....
Gwałcone kobiety i horda zezwierzęconych Rosjan. Gwałcone kobiety i ich mężowie, na których powinny czekać, mężowie, o których usłyszą, że jeśli Armia Radziecka choć w części odpłaci Niemcom za 'dokonania' niemieckich żołnierzy, nikt nie zostanie żywy.
Kobiety, które można potępić za ułożenie się z wrogiem, usłyszą od swoich oprawców - "Powiesiliście mu żonę", "Wasi mężowie wybili wszystkie dzieci w mjej wsi. Łapali je za nogi i roztrzaskiwali im głowy w drobny mak. Widziałem" ...
Dotknął mnie ten film, bo po raz kolejny pokazał, że w wojnie wszyscy są przegrani - i zwyciężeni - odraci ze swoje pychy i buty, i zwycięzcy, którzy przestali być ludźmi.
Nad tym wszystkim rozpiął się płaszcz zwykłego ludzkiego dążenia do 'normalności' - tęsknota Gruzina do żony i dzieci, który śpiewa tak, że serce łka, starej, zgwałconej wdowy - Niemki po babsku zadowolonej z komplementu na temat jej seksualności, radzieckiej żołnierki, która przeczuwając śmierć prosi o nowe ubranie, bo chce w ostatniej chwili wyglądać ładnie czy wreszcie chęci zdobycia przez głowną bohaterkę protektora, opiekuna, który pozwoli mieć namiastkę poczucia, że to ona dokonuje wyboru i że ma na coś wpływ....
Postać Andrieja - może i nieco zbyt romantyczna na poruszony tu temat - zatrzymuje mnie. Bo dlaczego ktoś, kto ma honor i kieruje się romantycznym uniesieniem nie ma być prawdopodobny? Dlaczego ma dziwić? Bo właśnie łamie stereotyp?

I wreszcie finał. Mąż, który wraca. I który się odwraca.....

Milczenie pozwala przykryć hańbę. Ale przecież nie wypala jej z wnętrza. A hańbą jest każde wyjście z tej sytuacji - dać się gwałcić wbrew lub za garść kiepskich kartofli - nadal jest hańbą i nadal jest gwałtem. Zostaje jeszcze tylko cena, którą za podjęcie decyzji przyjdzie zapłacić. A ta jest wysoka - tak dla ofiar Niemców, jak Rosjan.....

Anonyma chce przeżyć za wszelką cenę. Przeżyć. Przetrwać. Podjęła swoją decyzję. A tę można oceniać po swojemu.

Mnie film poruszył.
 
 
kulka 
koneser



Dołączyła: 15 Lut 2011
Posty: 619
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2011-10-31, 22:34   

Sama sobie napiszę komentarz - pod wpływem obejrzanego filmu pt. "Jedna wojna" (reż. Vera Glagoleva, 2009). Ten z kolei wywołał z pamięci "Wojnę uczuć" (reż. Tom Roberts, 2007). Pokrętną ścieżką idzie ludzka myśl, ale póki zaczepia o gałęzie skojarzeń, póty się chyba jeszcze żyje. .. Jakiś powód? Chyba najsilniejszy z silnych - człowiek i jego dylematy - moralne i emocjonalne. Tu tłem jest wojna - w sensie dosłownym, choć pokazana nie wprost - nie mam złudzeń, że każdy z nas prowadzi swoją własną - ze sobą, z innymi, ze zrządzeniami, z losem - z czymkolwiek - byle by nie stać bezczynnie, byle mieć poczucie, że zrobiło się wszystko albo choćby cokolwiek, żeby nie dojśc do mety z pustymi rękoma.... Człowiek. Kobieta. Mężczyzna. Miłość. Walka. Nadzieja. Reazygnacja. Ryzyko. Ucieczka. Honor. Przetrwanie. Te tagi zawiodłyby nas w szukaniu nie tylko do bohaterów filmowych, ale pewnie najpierw do nas samych... Co dowodzi chyba uniwersalności podjętyczh w tych filmach dylematów albo niezmienności ludzkiej natury - bez względu na czasy i okoliczności...
Ach, tak jakoś refleksyjnie mnie naszło i tak tylko formułuję myśl. Do tagów dorzuciłabym jeszcze 'cisza'... :hmm:
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2012-02-08, 21:12   

BM napisał/a:
Książka na kanwie której oparta jest fabuła filmu swego czasu wywołała w Niemczech duży skandal. Nic dziwnego. Niemieckie kobiety handlujące ciałem za trochę jedzenia i świętego spokoju? Sprzedające się zezwierzęconej ruskiej hordzie okupującej Berlin zamiast pokornie czekać na powrót męża? No cóż... jednak film moim zdaniem raczej rozczarował. Ciekawą i wciąż przecież mało wyeksploatowaną tematykę udusił pod płaszczem ckliwego romansidła.


Nic dziwnego, że książka wywołała skandal, przypuszczam, że głównie u tych ludzi, którzy wojny nie przeżyli, lub u mężczyzn, którzy w tym czasie, gdy ich kobiety organizowały sobie jakoś przetrwanie, oni w tym czasie tłukli dziecięcymi głowami o ściany albo wieszali ich matki na czym popadnie. Rosjanie jednak tego nie robili, będąc kilka lat poza domem, na froncie, posuwali się (nomen omen) do gwałtów, upokarzali kobiety, ale ich nie zabijali, a nie czytałam, żeby masowo i metodycznie tak jak Niemcy wybijali wszytko co się ruszało w zasiegu ich wzroku.

Mnie film nie rozczarował, tym bardziej, że nie doszukałam się w nim za grosz ckliwego romansidła, jeśli już to mogliśmy zaobserwować powolne przechodzenie kobiet od nienawiści i pogardy w stosunku do "dzikich" Rosjan poprzez nieśmiała sympatię aż do pewnego podziwu, a może nawet miłości, od razu skazanej na klęskę z powodów obiektywnych.
Ważne, że film zrobił Niemiec, ten od cudownego "Aimee i Jaguar", który w jakiś sposób oddał Rosjanom to co im sie należało, sprawiedliwość, ukazał ich tak jak zazwyczaj są postrzegani, jako naród prosty, ale nie krwiożerczy, nie mścili się ślepo za krzywdy, których doznali, za kilkuletnie życie w trasie na Berlin, niektórzy zachowali człowieczeństwo, inni tylko jakąś jego namiastkę, czego zabrakło Niemcom. Uważam, że z dwojga złego, bardziej można zrozumieć instynktowne zachowania niż metodyczną zimną zagładę. Niemcy może oficjalnie nie gwałcili, na tak wielką skalę, zachowywali sie bardziej 'po pańsku", organizowali sobie po prostu wszędzie nieoficjalne burdele, nawet na terenie obozów koncentracyjnych, do których "werbowali" przecież nie Niemki. Poza tym wyżywali się jako sadyści nie tylko w burdelach.
Zgadzam się z tym wszystkim co napisała kulka. I z tym, że każdy oceni te kobiety po swojemu. Ja w każdym razie nie ośmieliłabym się nimi gardzić, czy je potępiać.

Film znalazł moje uznanie, choć z początku bardzo mnie denerwowała główna bohaterka, a także aktorka, która ją grała. Z czasem się przyzwyczaiłam, ale nie polubiłam. Natomiast starsze panie były rewelacyjne! Tak, kulko, rozmowa w kuchni, wymiana wzajemnych uwag i doświadczeń na temat facetów, choćby to nawet byli Rosjanie, świetna!
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-02-09, 17:38   

DA napisał/a:
Rosjanie jednak tego nie robili, będąc kilka lat poza domem, na froncie, posuwali się (nomen omen) do gwałtów, upokarzali kobiety, ale ich nie zabijali, a nie czytałam, żeby masowo i metodycznie tak jak Niemcy wybijali wszytko co się ruszało w zasiegu ich wzroku.

:zalamka

Nie dość, że masowo gwałcili (jedną kobietę potrafiło zgwałcić nawet kilkudziesięciu sowieckich żołnierzy - każdy kilkakrotnie), to jeszcze (jeżeli przeżyła to piekło) bardzo często ją zabijali lub porywali. To samo dotyczyło jej rodziny. Gwałcono również dzieci. Do tego "bohaterscy" czerwonoarmiści masowo roznosili choroby weneryczne, a więc niejednokrotnie skazywali te kobiety na powolną śmierć. W ten sposób zgwałcono również tysiące Polek. Miało to pokrycie w zatrważających powojennych statystykach medycznych, które wykazały gigantyczny wzrost zachorowań na syfilis, itp. Jakiś czerwony kacyk skwitował to twierdzeniem "armia czerwona nie gwałci". Nie wspomnę już o masowej grabieży prywatnego mienia i egzekucjach bez sądu. To były zwierzęta Doniu, nie ludzie. Największa ludzka dzicz, z karabinami na kopnych sznurkach.

W samych tylko Niemczech liczbę zgwałconych przez sowieckich sołdatów kobiet szacuje się na 2 miliony (większość to gwałty zbiorowe, ze szczególnym okrucieństwem). A wszystko za przyzwoleniem najwyższego dowództwa (to był planowy element polityki terroru na zdobytych ziemiach).

Oczywiście nie piszę tego po to żeby wybielać Niemców. Ich zbrodnie są bezdyskusyjne i równie bestialskie. Proszę jednak również o niewybielanie zbrodniarzy sowieckich, bo to już jest naprawdę zbyt mocne nadużycie.
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2012-02-09, 20:00   

BM - spokojnie, nie podniecają się zanadto, mój post odnosi się do tego co widziałam nie na wojnie, a na filmie pt. "Kobieta w Berlinie".

Acha, wspomniałam, że czegoś nie czytałam... Widzisz, bo świat nie jest czarno biały, i wszystko zależy w jakiej epoce się wychowujemy i jakie książki, jakich historyków, kazano nam czytać. Dlatego, ja staram się wypośrodkowywać fakty jakimi nas raczą. W końcu historię spisują ludzie, a oni nie są doskonali. W mojej rodzinie były krzywdy zarówno ze strony niemieckiej (obóz koncentracyjny), jak i rosyjskiej - zajęcie mieszkania na kwaterę przez ruskich, ogromny strach, ale gwałtów ani zbrodni nie było. Ale był też Katyń. No i co mam wszystkich sąsiadów i z prawa i lewa nienawidzić. Na szczęście, mój ojciec, więzień Oświęcimia, mnie tego nie nauczył. Pozdrawiam. :)
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2012-02-09, 20:42   

DA napisał/a:
Widzisz, bo świat nie jest czarno biały, i wszystko zależy w jakiej epoce się wychowujemy i jakie książki, jakich historyków, kazano nam czytać. Dlatego, ja staram się wypośrodkowywać fakty jakimi nas raczą.

Ta, tylko że niekiedy "wypośrodkowanie" nie daje wcale prawdy, która rzekomo "leży pośrodku", tylko trzecią bzdurę. Warto mieć to na uwadze.

DA chyba chodzi o to, żeby kolektywnie nie potępiać Sowietów jako takich. No cóż, można i tak, to się też tyczy zresztą Niemców. Z pewnością po obu stronach byli i porządni ludzie, i zdemoralizowane bestie - tak, jak często (zawsze?) bywa na wojnie.

W temacie naprawdę warto zapoznać się z książką Catherine Merridale pt. Wojna Iwana. Armia Czerwona 1939-1945
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-02-09, 21:14   

DA napisał/a:
BM - spokojnie, nie podniecają się zanadto

(przez grzeczność nie skomentuję) :pukpuk:

DA napisał/a:
mój post odnosi się do tego co widziałam nie na wojnie, a na filmie pt. "Kobieta w Berlinie"

To Ty pamiętasz wojnę? :kotyeee:

Jest prawda czasu i prawda ekranu... co oczywiście nie zwalnia nas od pisania prawdy.


Zamiast oglądać takie łzawe szmiry wybierz się lepiej na "Różę" Smarzowskiego. :tomato:
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u