FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Hotel Ruanda
Autor Wiadomość
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-02-28, 22:50   Hotel Ruanda

Hotel Ruanda / Hotel Rwanda
reż. Terry George (RPA, USA, Wielka Brytania, Włochy 2004)

"Niezwykle poruszający film o afrykańskim odpowiedniku Oskara Schindlera [tu akurat nie zgodziłabym się z autorem opisu], który ocalił przed rzezią ponad tysiąc osób. Obraz ten jest oparty na faktach i opowiada o wydarzeniach, które miały miejsce podczas konfliktu w Ruandzie, jednego z najbardziej krwawych w historii Afryki. W ciągu 100 dni w Ruandzie zostało zabitych prawie milion osób. Ekstremiści z plemienia Hutu mordowali przedstawicieli Tutsi z zimną krwią, nie bacząc na to, czy są to ich sąsiedzi czy nawet członkowie rodziny.
Paul Rusesabagina (Don Cheadle) jest dyrektorem belgijskiego hotelu Mille Colline w Ruandzie. Jego żona, która z wykształcenia jest pielęgniarką, ale obecnie zajmuje się wychowywaniem dziecka, pochodzi z plemienia Tutsi, a on sam z Hutu. Paul jest niezwykle szanowany w swoim środowisku. Jeśli ludzie potrzebują pomocy, przychodzą właśnie do niego. Gdy wybucha konflikt, Paul chce za wszelką cenę ochronić swoją rodzinę przed śmiercią. W obliczu masowych zabójstw Paul decyduje się na odważny krok - swój hotel zamienia na obóz uchodźców. Udziela schronienia ponad 1200 osobom, z niezwykłą determinacją broniąc ich przed bojówkami Hutu." [opis Wojtas filmweb]


Historia lubi się powtarzać - nie ważne, czy jej pionki to Tutsi/Hutu, Serbowie/Chorwaci, czy Polacy/bojówki UPA. W krótkim czasie w zapomnienie idą jakiekolwiek więzi międzyludzkie (rodzinne czy sąsiedzkie), współczucie, przyzwoitość, wpajane większości od dziecka poczucie sprawiedliwości.

Czego potrzeba by zaćmić umysł i wydobyć na powierzchnię zwierzę drzemiące w każdym z nas - i to do tego stopnia, by zabijać, torturować i niszczyć ludzi, którzy mgnienie oka temu byli nam bliscy i znajomi - którzy nam ufali ?

Historia jednego człowieka, bez zbytniego politykowania i epatowania makabrą na każdym kroku - co akurat wyszło filmowi na plus.

Mocny film o wydarzeniach jak z koszmarnego snu + genialne aktorstwo.

Ostatnio zmieniony przez BM 2010-03-02, 18:28, w całości zmieniany 7 razy  
 
 
sunshine 
świeżak



Dołączyła: 12 Lut 2010
Posty: 49
Skąd: neverland
Wysłany: 2010-02-28, 23:26   

Oglądałam to już dość dawno temu, więc nie pamiętam już tak dokładnie. Ale wiem,że film był świetny. Poruszający i ukazujący przerażającą obojętność ludzi którzy wiedzieli o tej masakrze , a nie zrobili nic :(
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-03-01, 14:39   

Byłem na tym w kinie nawet. Niestety nie podzielam waszego zachwytu. Powiedziałbym nawet, że jest to jeden z tych obrazów, które mają dosyć zawyżoną ocenę na większości serwisów filmowych.

Wojna domowa w Ruandzie to była jedna z większych rzeźni w najnowszej historii. Film faktycznie jest momentami poruszający ale sorry, klimat owej rzeźni i makabry jest dla mnie pokazany w zdecydowanie zbyt słaby sposób. Nie chodzi o to aby epatować przesadnie okrucieństwem ale temat pt. wojna w Ruandzie (czyli Hutu kontra Tutsi) zasługiwał na naprawdę hardkorowe potraktowanie. Tym bardziej, że owa wojna jest 3 największym ludobójstwem XX wieku.

Tymczasem większą rzeź widzimy niejednokrotnie w filmach obrazujących życie w brazylijskich favelach. Trochę się nim rozczarowałem. To także bardziej dramat niż film wojenny moim zdaniem.

Widziałem film dokumentalny na temat tej wojny, który wywarł na mnie większe wrażenie. Jedną z kluczowych ról w tej rzezi odegrał pewien radiowiec, który prowadził dosyć inspirującą audycję. Do dziś nie zapomnę głosu, który w porannej audycji pytał ilu karaluchów (czyli Tutsi) dziś już zabiłeś? Doszło do tego, że mąż mordował żonę, kuzyn kuzyna, sąsiad sąsiada, wpadano z maczetami do kościołów, itd. Kompletna rzeź i apokalipsa. W filmie "Hotel Ruanda" nie pokazano tego w ten sposób. Gdzieś tam jakieś zagrożenie wisi w powietrzu, świat patrzy na to obojętnie, niby ok ale jak dla mnie wyszła z tego bardziej jakaś ckliwa historia o ocaleniu 1200 osób. To bardziej historia tego hotelarza niż owej wojny.

Tematykę wojny w Ruandzie (czy jak kto woli Rwandzie) podejmuje też film "Shooting Dogs", o którym może też warto by założyć temat.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-03-01, 16:51   

BM napisał/a:
To także bardziej dramat niż film wojenny moim zdaniem.
To prawda - granica jest dość płynna.

BM napisał/a:
To bardziej historia tego hotelarza niż owej wojny.
Tak jest w istocie.

Co do samej wojny polecam "Strategię antylop" Hatzfeld'a. Za każdym razem kiedy dochodzi do podobnej eskalacji, można w głowę zachodzić i zastanawiać się jak to się stało, ale żyć obok siebie po fakcie ? A ci ludzie są w dalszym ciągu swoimi sąsiadami. Wrócili do swoich domów i co - wszystko ma byc po staremu :zalamka ? To jest dopiero masakra.

Co do reszty - kwestia gustu - chyba nie to było założeniem reżysera. Nie przeszkadza mi takie, a nie inne ujęcie tematu - i tak wiadomo co się wtedy działo. Bardziej syntetyczny obraz pozwala skupić się na przedstawionych wydarzeniach; a nastrój grozy i osaczenia w filmie daje czasem większego kopa, niż widok ćwiartowanych kobiet i dzieci, czy walajacych sie ciał
Spoiler:
Sceny na szosie do słabych bym nie zaliczyła. Panika głównego bohatera udzielała się po prostu organicznie.
Dla przykładu - nie wiem czy bym zniosła realistyczny film bazujący na masakrach wołyńskich o_O
Świat jest popier....

Klimat ma ten film po prostu genialny. Główna rola męska - dalej twierdzę, że wybitna.
Ostatnio zmieniony przez BM 2010-03-01, 16:52, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Aske 
filmożerca



Wiek: 42
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 1958
Skąd: Wielka Brytania
Wysłany: 2010-03-01, 20:01   

BM napisał/a:
Jedną z kluczowych ról w tej rzezi odegrał pewien radiowiec, który prowadził dosyć inspirującą audycję.

"Kto wypełni puste groby???" - uwielbiam to hasło. :)
 
 
 
TOXIC 
filmożerca



Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 1027
Skąd: Korova Milky Bar
Wysłany: 2010-03-01, 21:52   

BM napisał/a:
Wojna domowa w Ruandzie to była jedna z większych rzeźni w najnowszej historii. Film faktycznie jest momentami poruszający ale sorry, klimat owej rzeźni i makabry jest dla mnie pokazany w zdecydowanie zbyt słaby sposób.

Zdecydowanie. W porównaniu z takim 'Killing Fields', 'Rangoon' czy świetnym 'Salvador' temat został potraktowany dość łagodnie. Co prawda nie mogę powiedzieć żeby mnie te wydarzenia poruszały, ale na pewno są w jakiś sposób fascynujące.

BM napisał/a:
Byłem na tym w kinie nawet. Niestety nie podzielam waszego zachwytu. Powiedziałbym nawet, że jest to jeden z tych obrazów, które mają dosyć zawyżoną ocenę na większości serwisów filmowych.

W rzeczy samej. Dobrze zrobiony dramat mejd in holiłód i nic poza tym.

Cytat:
You're black. You're not even a nigger. You're an African.

Najlpeszy motyw w filmie ;)
Ostatnio zmieniony przez BM 2010-03-02, 00:01, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Halucynka 
bywalec



Wiek: 27
Dołączyła: 16 Sty 2010
Posty: 145
Skąd: Tricity of crime
Wysłany: 2010-03-02, 04:19   

Wygładzony i "ugrzeczniony". W sam raz na prelekcję w szkole. Jest, no cóż, smutny. Ale nie bije to twarzy jak powinien (może już okrzepłam po prostu).
Użyłabym zwrotu "dla młodszych widzów", ale chyba nie do końca pasuje :pukpuk:
 
 
K. 
filmożerca



Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 1133
Skąd: Westpommern
Wysłany: 2010-03-02, 10:57   

Halucynka napisał/a:
Wygładzony i "ugrzeczniony". W sam raz na prelekcję w szkole.

Hehehe na geografii w liceum gość nam puścił jak mu się skończyły programy Cejrowskiego :)
Od jakiegoś czasu łazi mi po głowie powrót do tego filmu, bo szczerze mówiąc poza kolorem błękitnym i czarnym to niewiele pamiętam.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-03-02, 15:18   

Halucynka napisał/a:
Użyłabym zwrotu "dla młodszych widzów", ale chyba nie do końca pasuje
Oczywiście że nie - w końcu dzielenie widzów pod wzgledem wiekowym to absurd.
 
 
migootka 
bywalec



Dołączyła: 16 Lut 2011
Posty: 169
Skąd: Łódź
Wysłany: 2011-03-18, 05:58   Hotel Ruanda

Wstrząsający obraz Terry'ego Georga, który na pewno pozostanie na długo w mojej pamięci. Tzw. True Story, co dodaje jej skrzydeł i porywa na wyżyny ludzkich uczuć. Dzicz tych ,dobrych uzbrojonych' i tych ,złych uzbrojonych' bije z ekranu, a szaleństwom nie ma końca. Dobrze ujęty wątek mediów w wirze wojny, chociaż mogliby go bardziej rozwinąć. ,Dramat' - myśli człowiek, oglądając film w domowych pieleszach, popijając herbatę. I ten wstyd przy kolejnym kęsie pizzy. A wstydzić się jest za co. Za tych co pociągają sznurkami.
I mamy postać Paula Rusesabagina, który bohaterskimi czynami dowodzi, że nie ma podziałów - ani rasowych, ani klasowych. I nie mam za złe, że autor dodał szczyptę patosu i buduje jakiś ,,pomnik" bo uważam, że skoro taki człowiek istniał to warto mu taki pomnik postawić. Lubię filmy, gdzie widnieją ważne wartości - honor, miłość i dobroduszność. Może i są one patetyczne, ale gdyby nie były - wątpię by były tak znaczące i wyjątkowe.
Jestem bardzo na TAK dla tego obrazu i polecam, film ogląda się bardzo dobrze, sprawnie, a i łezkę można uronić ( ale bez przesady :) ,,morza łez" jak przy ,Titancu' to nie powinno być).

POLECAM! :fingerok:
Ostatnio zmieniony przez BM 2011-03-18, 08:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1984
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-03-18, 16:12   

Widziane dawno. Może komuś brakuje tu prawdziwego oblicza tej rzezi, ale być może twórcom bardziej chodziło na skupieniu się na temacie ocalenia pewnych wartości, wyłonieniu choćby małej wysepki dobroci, w tym morzu okrucieństwa, które jest nam wszystkim znane przecież z innych źródeł. Jeśli ktoś by chciał uzupełnić sobie ten obraz filmowy i choćby po części zroumieć co działo się na tamtych terenach, polecam książkę Wojciecha Tochmana "Dzisiaj narysujemy śmierć". Kilka fragmentów ksiązki zamieścił swojego czasu Duży Format na swoich łamach, o tu:
http://wyborcza.pl/1,7548..._Wojciecha.html
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2011-03-18, 16:21   

A ja polecam "Heban" Kapuścińskiego, po części również o tamtych wydarzeniach. Film widziałem dawno i z tego, co pamiętam był całkiem dobry. Bardziej mi się w każdym razie podobał niż inny film o wydarzeniach w Ruandzie, "Shooting Dogs".
 
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u