FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Okręt
Autor Wiadomość
Arbuz 
filmożerca



Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 1072
Skąd: K-rz G.
Wysłany: 2008-11-23, 21:57   Okręt

Okręt / Das Boot
reż. Wolfgang Petersen (RFN 1981)

Rok 1942 to okres największej aktywności niemieckiej floty, a w szczególności Kreigsmarine w tzw. "Bitwie o Atlantyk". Niemieckie okręty podwodne atakowały i niszczyły konwoje statków aliantów na szlakach atlantyckich. W niedługim jednak czsie "polowania" U-Botów wspierane osłoną niemieckich niszczycieli coraz częściej kończyły się niepowodzeniem. Film "Das Boat" opowiada historię jednego z U-Botów i jego załogi. Tygodnie spędzone pod wodą, w strachu, klaustrofobii, w monotonii rejsu, w walce i zagrożeniu. Epopeja Petersena w szczególny sposób pokazuje ludzi, marynarzy, ich charaktery i osobowości obnażone w obliczu niebezpiecznej misji.

Przez długi okres w moim życiu, film wszechczasów. Byłem w transie oglądając później po wielu latach wersję reżyserską. Niestety po obejrzeniu serialu czar prysł.
...a książka to już nie to samo, nie widzi się "cygara" na ekranie, nie słyszy trzeszczenia stali zgniatanej przez ciśnienie.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-04-13, 12:04, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
Maq 
bywalec



Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 165
Skąd: Katowice
Wysłany: 2008-11-23, 22:08   

Hm, rzeczywiście film był niezły, ale byłbym ostrożniejszy w tytułowaniu go "filmem wszechczasów". Tzn to subiektywna opinia, ale mimo to trochę się zdziwiłem aż taką pozytywną opinią.
 
 
Arbuz 
filmożerca



Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 1072
Skąd: K-rz G.
Wysłany: 2008-11-23, 22:11   

Dobrych filmów o okrętach podwodnych jak na lekarstwo, nie uściślając do samych u-bootów. Trzeba lubieć, większość rówieśników wolało samoloty, ja okręty.
 
 
Ethan 
bywalec



Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 170
Skąd: Wwa
Wysłany: 2008-11-23, 22:18   

Ten film to totalny :kult: Oglądałem dawno temu, bo i sam film przecież już ma swoje lata, ale jak do tej pory nie udało się nikomu zrobić filmu poruszającego tematykę U-bootów, który dorastałby Das Boot'owi choćby do pięt.
 
 
ribit 
kinomaniak



Dołączyła: 19 Lis 2008
Posty: 298
Skąd: hindenburg
Wysłany: 2008-11-23, 23:01   

Mi sie to będzie zawsze kojarzyć z tym niemieckim niby-techno-disco kawałkiem Christiensena (U96) "Das Boot", w videoklipie chyba były jakieś fragmenty tego filmu? czy jakiegoś innego??
 
 
Ethan 
bywalec



Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 170
Skąd: Wwa
Wysłany: 2008-11-23, 23:10   

Arbuz napisał/a:
a książka to już nie to samo, nie widzi się "cygara" na ekranie, nie słyszy trzeszczenia stali zgniatanej przez ciśnienie


Książkę łyknąłem w dwa wieczory, wciągnęła mnie zajebiście. Może po części też dlatego że najpierw przeczytałem, a później oglądałem. Jak ktoś lubi podwodne klimaty, to śmiało może przeczytać. Pozycja ta uznawana jest za klasykę tematu U-Bootwaffe II wś.
Okręt 2 zmęczył mnie po kilku rozdziałach i nie doczytałem do końca. Ale 'jedynka' to klasa sama w sobie.
 
 
Arbuz 
filmożerca



Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 1072
Skąd: K-rz G.
Wysłany: 2008-11-23, 23:14   

To chyba miało z 1000 stron :Oo: Ale są maniacy, moja ma zawsze rozpoczęte z ponad pięć książek i czyta mniej więcej jednocześnie. Ja potrafię jedną książkę czytać ponad dwa lata :)
 
 
Ethan 
bywalec



Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 170
Skąd: Wwa
Wysłany: 2008-11-23, 23:26   

Arbuz napisał/a:
Ja potrafię jedną książkę czytać ponad dwa lata :)


No trudno.. czasem tak się zdarza :) Ja tak miałem z lekturami w podstawówce i liceum. Ale jak już znalazłem interesującą mnie literaturę, to pozbyłem się alergii na czytanie :)
 
 
Arbuz 
filmożerca



Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 1072
Skąd: K-rz G.
Wysłany: 2008-11-23, 23:41   

Nie mam alergii na czytanie, tylko nie lubię się spieszyć :tomato: Po prostu filmy o "morzu" wolę oglądać, lepiej mi się przeżywa :) To tak jakbyś czytał opowiadanie pornograficzne ...niby ok, ale facet to jednak wzrokowiec.
 
 
Ethan 
bywalec



Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 170
Skąd: Wwa
Wysłany: 2008-11-23, 23:56   

Pornole są sprawą niepodważalną i oczywiście lepiej je oglądać niż o nich czytać :) Ale jeśli chodzi o inne tematy, jak np. morze, które dla wielu ludzi (włączając reżyserów) jest wielką zagadką, to już wolę czytać to co napisali ci którzy tam byli, niż oglądać tych którzy o tym słyszeli. Analogicznie jest w filmach porno. Bo chyba najgorsze są opowieści zaczynające się od "mam kolegę który zna typa, który podobno ruchał tamtą... no wiesz którą" :)

Mnie w czytaniu najbardziej kręci wyobrażanie sobie obrazu, który autor sprytnie i umiejętnie (choć nie zawsze udanie) zamknął na stronach książki.
 
 
zander 
użytkownik zbanowany


Dołączył: 19 Lis 2008
Posty: 320
Skąd: Dolny Śl.
Wysłany: 2008-11-24, 11:31   

ribit napisał/a:
w videoklipie chyba były jakieś fragmenty tego filmu?

tak, psze pani
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-24, 11:35   

Muzyka i klaustrofobiczny klimat tego filmu po prostu rozkładają mnie na łopatki. :kult:
 
 
VR 
świeżak



Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 32
Skąd: K.
Wysłany: 2008-11-25, 01:34   

:kult: jak stąd do R'lyeh, widziałem parę ładnych razy.Muzyka absolutnie fenomenalna.W temacie filmów "podwodnych" zdecydowanie trudny do przeskoczenia.
 
 
kornwalia 
kinomaniak



Wiek: 35
Dołączyła: 17 Sty 2009
Posty: 218
Skąd: Toronto
Wysłany: 2009-01-22, 20:20   

Świetny film, jak się ogląda niemal czuć smród spoconych facetów, ich strach i napięcie do granic możliwości. Mistrzowska robota dźwiękowców. I jak pisał BM- klaustrofobiczny klimat, czułam lekki atak własnej fobii.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2010-03-02, 18:45   

Świetny film, widziałem też wersję reżyserską i serial. Moje ulubione sceny to ta, gdzie storpedowali jakiś statek w nocy i oglądają jego zagładę oraz oczywiście końcówka, która jest jedną z bardziej "chamskich" i przewrotnych w historii kina.

Pamiętam też ten sławetny teledysk: MAXIMUM VELOCITY !!!! <techno> :klaszcze:
 
 
Simpson 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 2851
Skąd: Kielce
Wysłany: 2010-03-02, 18:53   

Arcyznawca napisał/a:
końcówka, która jest jedną z bardziej "chamskich" i przewrotnych w historii kina.


Dlatego właśnie jest zajebista :fingerok: Kumpel kiedyś ukradł z magazynu kieleckiej gazety kilka reżyserskich wersji i dal mi jedną. Może ciężko to obejrzeć na jeden raz, bo trwa ponad 3 godziny, ale na dwa razy wciąga się go elegancko. Super film i dobrze postacie - kapitan mający w dupie Hitlera i politykę, jego przeciwieństwo czyli ten młody oficer pełen ideałów, no i reporter stojący jakby pomiedzy. Może dzisiaj skończe go oglądac po raz drugi.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-03-02, 21:34   

Genialny film ze wspaniałą ścieżką muzyczną (motyw przewodni :nakolana: ).


Zakończenie - :( wypada żałować załogi wilczego okrętu ? Przewrotny.
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-03-03, 03:00   



Tyle wam powiem.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-03-03, 19:48   

Chciałoby się rzec "Za tych co na morzu".
 
 
Flebas 
świeżak



Wiek: 29
Dołączył: 08 Sie 2010
Posty: 9
Skąd: Górny Śląsk
Wysłany: 2010-08-09, 00:03   

Szczerze mówiąc zdziwiłem się. Zwracacie uwagę na klaustrofobiczny klimat filmu, na "chamską końcówkę" (moim zdaniem idealną i jedyną możliwą, ale o tym za chwilę), na świetna muzykę, i na kreacje głównych postaci (kapitan mający w dupie Hitlera) a nikt nie zwrócił uwagi na oczywistość, która narzuca odbiór filmu. Jest to bowiem doskonały manifest pacyfistyczny. Nigdzie chyba (może poza filmem "Johnny poszedł na wojnę") nie została tak dobitnie pokazana bezsensowność wojny, a co za tym idzie - śmierci żołnierze podczas jej trwania. Scena z płonącym statkiem - U-boot, który bez rozkazów błąka się po morzu i w końcu idzie na dno - i wreszcie genialna końcówka. To wszystko przecież uwydatnia antywojenne przesłanie filmu. Przypomnijmy sobie scenę spotkania jakichś szych (nie pamiętam, czy byli to generałowie, czy ktoś inny) z załogą U-boota. Trudno o bardziej dobitny kontrast tzw. "dowództwa" z tzw. "mięsem armatnim", zdegradowanym w sumie do rangi zwierząt. Pamiętamy przecież początkową scenę filmu, prawda? Nie jest to po prostu klaustrofobiczny film o załodze łodzi podwodnej. To przede wszystkim film o bezsensie działań wojennych. Jedno z nielicznych, wyzutych z pompatyczności dzieł, o tej tematyce. Arcydzieło. Film życia W. Petersena.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-08-09, 00:48   

Nie przesadzasz oby? Większość filmów "wojennych"zawiera w sobie - jeśli nie przesłanie - to przynajmniej kilka scen, które każą kwestionować poczytalność osób biorących udział w konfliktach zbrojnych ;) Ze szczególną lubością zaś zwraca się uwagę na to jak punkt widzenia zmienia się wraz ze zmianą punktu siedzenia (hierarchia wojskowa, bezpośrednia ekspozycja, kwestionowanie rozkazów, kłopoty z odcięciem się od wartości, problemy z powrotem do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie, bla bla ...) - więc nie jest to nic niezwykłego i charakterystycznego tylko dla "Okrętu".

Kriegsmarine to Kriegsmarine ;) - prędzej owej wyjątkowości upatrywałabym w tym, że uznanym historycznie, zwyczajowo i całościowo katom przydano ludzkich twarzy, więc w pewnym momencie nie dosyć, że widz zaczyna utożsamiać się z załogą to jeszcze zaczyna jej żałować - taki ludzki odruch w stosunku do było, nie było - bandy zbirów i morderców. A tu można zacząć już całą dywagacje na temat tego kto jest, a kto nie jest zbirem na wojnie :) i jak to stopniować. Wszak zarówno Hans jak i Janek mogli mieć dwójkę dzieci, żonę, teściową jędzę i zboczonego psa - z szerokiej perspektywy nikogo to nie powinno obchodzić, bo co jak co - ale jednostki nie liczą się na wojnie; a wrażenie kreowane jest całościowo.
Zrzucili bombę na ratusz i ukatrupili mi pradziada do jasnej cholery - trochę głupio ich żałować nawet jeśli akurat Ci nie latają ;)

A cały klimat filmu opiera się na wrażeniu całkowitego odcięcia od świata.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2010-08-09, 01:05   

Nuz napisał/a:
bandy zbirów i morderców

Teraz to z kolei Ty przesadzasz. Żołnierze wykonują rozkazy, a ich powinnością jest walka i zabijanie. Nieważne, czy są to rycerze, zaciężni czy żołnierze zawodowi, czy służą królowi, czy ojczyźnie, walczą na lądzie czy morzu. Dla mnie "wojna jest przedłużeniem polityki za pomocą dostępnych środków" (Clausewitz). No, ale w dzisiejszym sfeminizowanym świecie takie poglądy są niepopularne. Nic zatem dziwnego, że nasza cywilizacja umiera.

II wojna światowa akurat faktycznie była niepotrzebna i bezsensowna, podobnie jak jej wielka poprzedniczka.

Co do Kriegsmarine, to oni byli chyba najmniej zindoktrynowani przez system nazistowski. No ale zgodzę się z Tobą, że U-Booty były postrachem mórz i tak się kojarzą, więc wymowa jest taka jak piszesz — widz zaczyna sympatyzować z załogą owego morderczego okrętu. Nie inaczej było w moim przypadku. Szczerze życzyłem im powodzenia :(
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-08-09, 01:13   

Arcyznawca napisał/a:
Teraz to z kolei Ty przesadzasz.

Piszę przecie, że na wojence różnie jest - ale koniec końców historię piszą zwycięzcy, a to, że gdzieś tam jakaś poczciwina się zabłąkała guzik kogo - z perspektywy czasu - obchodzi. Jednostkowe spojrzenie na zjawisko "wojna" nie istnieje (chyba ze ktoś wyjątkowo się zapisze na plus lub minus, ale to i tak trzeba zejść na inny poziom analizy zjawiska); za to pozostaje wrażenie całościowe.
I słusznie - dywagacje na temat moralności w obliczu konfliktów zbrojnych pozostawiam masochistom i psychologom. Prawda taka, że kto sam nie doświadczył pojęcie może mieć jedynie mierne.
Człowiek siłą woli musi jechać ogólnikami - w końcu nie myśmy tą wojnę zaczęli.

Arcyznawca napisał/a:
więc wymowa jest taka jak piszesz — widz zaczyna sympatyzować z załogą owego morderczego okrętu. Nie inaczej było w moim przypadku.

I o to mi właśnie chodzi.
 
 
Flebas 
świeżak



Wiek: 29
Dołączył: 08 Sie 2010
Posty: 9
Skąd: Górny Śląsk
Wysłany: 2010-08-09, 01:32   

Zgadza się - większość filmów wojennych ma wymowę pacyfistyczną, ale chodziło mi o to, ze "Das Boot" jest antywojenny z założenia, a nie - przy okazji - opierając się na kiepskiej jakości psychologizowaniu i banalizowaniu. Sama fabuła ma za zadanie ukazać absurdalność tego, czego wymaga się od żołnierzy. Przecież w tym filmie nic nie ma sensu, każde działanie opiera się na założeniu "a może się uda", przy czym to "może" to prawdopodobieństwo rzędu 10%. Podobnie jest z wojną. W "Das Boot" mamy do czynienia nie z walką indywidualności, ale z pewnym uniwersalnym spojrzeniem na temat wojny, na ujęcie jej z perspektywy zwykłego żołnierza, zupełnie nieheroicznej. Pamiętajmy, że film to nie rzeczywistość. Ten U-boot, to nie "jakiś tam U-boot", zagubiony na morzu - to symbol całej rzeszy żołnierzy walczącej w imię czegoś, w co nie wierzą. Nie tylko załóg łodzi podwodnych. Jak tu z nimi nie sympatyzować?
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-08-09, 01:41   

Dalej twierdzę, że nie ma w Okręcie nic specyficznego (wyjątkowego) pod tym konkretnym względem. Praktycznie sparafrazowałeś moją wypowiedź - ja po prostu spojrzałam na to z nieco szerszej perspektywy. To czy ten sam temat pokaże się na przykładzie jednostki, czy całościowo - to w sumie niewielka różnica - chyba, że ktoś jest zdeklarowany uderzyć w bardziej filozoficzne tony...
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u