FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Idź i patrz
Autor Wiadomość
Aske 
filmożerca



Wiek: 42
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 1958
Skąd: Wielka Brytania
Wysłany: 2010-08-26, 14:32   Idź i patrz

Idź i patrz / Idi i smotri
reż. Elem Klimow (ZSRR, 1985)

Bohaterem filmu jest szesnastoletni Flora, który wyruszył do lasu, żeby pomagać partyzanom. Na początku filmu jest jeszcze prawie dzieckiem. Na końcu, po przerażających akcjach faszystowskich, staje się dorosłym, wręcz przerażająco dorosłym a nawet starym dojrzałym (od bólu i koszmaru wojny) człowiekiem. Wojna zniekształciła jego delikatne, dziecięce rysy i przekształciła je w bruzdy starca. Zmieniona twarz Flory jest twarzą wojny. To twarz rozpaczy, głodu, szaleństwa i śmierci. [stopklatka.pl]

Słaby ten opis i średnio zachęcający ale niech będzie. Moim zdaniem to jeden z najlepszych dramatów wojennych jakie oglądałem. Brutalny niemalże do granic wytrzymałości, wypełniony bestialstwem, rozpaczą i nienawiścią. Film w którym nie ma pozytywnych momentów, szczęśliwego zakończenia i głaskania widza. Obraz wojny pomieszany z chorymi wizjami głównego bohatera, dzieciaka spaczonego przez wojnę, dla którego każdy dzień życia jest przejściem z koszmaru w koszmar. Kino wybitne ale średnio docenione, może dla niektórych zbyt brutalne i ciężkie. Nie polecam kultystom niemieckiego mundurka, za to polecam wszystkim lubiącym dobre kino wojenne. Ode mnie 10/10.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2011-02-01, 01:39, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-08-26, 15:34   

Aske napisał/a:
Słaby ten opis i średnio zachęcający ale niech będzie.

Zmieniłem na nieco lepszy opis ze stopklatki.

Filmu nie znam ale przestawia się bardzo interesująco. Trzeba będzie nadrobić.
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1984
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-08-29, 14:49   

Zgadzam się. Ten film, chyba jak żaden inny, ukazuje, że wojna to jeden wielki obłęd. Tak sugestywnego obrazu szaleństwa wojny jeszcze nie było, obezwładaniającego okrucieństwem, ogłupieniem, zwierzęcą wolą przeżycia, wszelką dosłownością, ale i poetyzmem jednocześnie, bo i tego tu nie brakuje. Obraz i dźwięk - niesamowita ich połączenie, istna kakofonia bardzo oddziaływuje na widza, momentami aż ma się dość, człowiek czuje się jakby był w środku wydarzeń, chce uciec z tego piekła, wyłączyć obraz i już. Nie robimy tego, choć wiemy, że główny bohater przeżyje, chcemy zobaczyć, do czego zdolny jest człowiek? Wbrew powiedzeniu Gorkiemu, że "człowiek to brzmi dumnie"? Tym razem, nie zajmują nas żadne dylematy moralne uczestników wojny, jak w innych filmach tego gatunku, widzimy na co byli skazani, ci którzy zostali w domach. Czyli głownie kobiety, starcy i dzieci, trochę mężczyzn, wobec oszalałego z upojenia najeźdcy byli kompletnie bezsilni, skazani nie tylko na śmierć ale i na mnóstwo przed nią upokorzeń. Bo zabić w czasie wojny to za mało, trzeba sobie jeszcze wynagrodzić trudy wojny zabawiając się ofiarą.

Wspaniała, bardzo przekonująca gra aktorów, szczególnie młodego Aleksieja Krawczenki, który co rusz musi przeistaczać się w bardzo różne i odmienne stany swego bohatera. Scena na bagnie, gdzie towarzyszy mu Olga Mironowa, bardzo dobra, zresztą wszystkie, całośc jest bardzo starannie sfilmowana i zagrana, szczególnie sceny zbiorowego szaleństwa, i Niemców i Białorusinów.
 
 
Rares 
świeżak



Dołączył: 29 Paź 2010
Posty: 13
Skąd: Polska
Wysłany: 2011-01-29, 22:26   

Polecałem ten film na wielu forach, bo uważam go za genialny. Dla mnie to arcydzieło i chociaż porównywanie go z np. "Szeregowcem Ryanem" jest lekką przesadą to wg mnie szkoda, że Ryana widziało tylu ludzi, a ten ma o wiele mniejsze zainteresowanie.

Gorąco polecam, bez zbędnego rozpisywania się. 10/10

I jeszcze jedna ciekawa informacja. "Idź i patrz" będzie na TVP Kultura 4 lutego o 20:10.
 
 
Aske 
filmożerca



Wiek: 42
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 1958
Skąd: Wielka Brytania
Wysłany: 2011-01-30, 00:24   

Rares napisał/a:
"Szeregowcem Ryanem" jest lekką przesadą

To znaczy? Poza tematem wojny to nie mają za bardzo te filmy wspólnych punktów.
 
 
 
Rares 
świeżak



Dołączył: 29 Paź 2010
Posty: 13
Skąd: Polska
Wysłany: 2011-02-12, 22:34   

Skrobnąłem minirecenzję:

Rok 1943, Białoruś pod okupacją nazistów. Kolejni ludzie przekonują się co to tak naprawdę jest wojna.

Na terenach ZSRR tworzą się oddziały partyzanckie. Do jednej z takich grup chce dołączyć główny bohater filmu - nastoletni Florya. Znajduje broń, opuszcza rodzinę i rusza do walki. On jeszcze nie poznał wojny, czeka na niego ciężka lekcja życia. Niebawem straci wszystko, co najważniejsze...

Przerażający obraz Elema Klimowa z 1985 roku jest dla mnie najlepszym filmem wojennym. Naładowany głównie negatywnymi emocjami obraz nie stawia na jak najlepsze ukazanie zmagań wojennych dwóch wrogów, tylko pokazaniu jak wyglądał "drugi front" na przykładzie ludności cywilnej. Zarzucana wiele razy temu filmowi propaganda radziecka jest raczej skutkiem niewiedzy o tym, co działo się na froncie wschodnim podczas II Wojny Światowej. Istniały takie oddziały, jak te przedstawione w filmie, które dokonywały takich, a nawet jeszcze gorszych zbrodni na niewinnych ludziach. Zachęcam do bliższego zapoznania się z tym tematem, bo mówienie o rzekomej propagandzie z powodu zbytniego okrucieństwa ze strony Niemców jest nieporozumieniem.

Na uwagę zasługuje świetnie wyeksponowana gra aktorska i to w przeważającej części jednej postaci - głównego bohatera. Wygląd jego twarzy w pełni odzwierciedla to co dzieje się wokół. Wyraża się to zarówno przez emocje jakie się na niej malują, ale też jej zniszczenie. Jest to ciekawy zabieg reżysera. Pod koniec filmu ma się wrażenie, że Florya nie jest młodym chłopcem, tylko starcem, doświadczonym przez wojnę.

Długie ujęcia, pełne ciszy wręcz zmuszają do chwili refleksji nad przedstawionym tematem. Dla niektórych mogą jednak wydawać się nużące. Kolejnym mocnym punktem filmu jest muzyka. Jak można się domyślać nie jest to nic napawającego optymizmem. Przez większość czasu możemy usłyszeć podobne, lecz robiące duże wrażenie udźwiękowienie. Prawdziwym majstersztykiem jest powtarzająca się wiele razy w filmie scena ukazująca nadlatujący niemiecki samolot zapowiadający coś groźnego. W tle, w tym czasie słychać niesamowity niepokojący dźwięk. Złożone w całość wprawiają w przerażenie i powodują przechodzenie ciarek po plecach. Natomiast kończący film utwór Mozarta - Lacrimosa, który zresztą sam w sobie jest genialną kompozycją jeszcze bardziej nie pozwala nam zapomnieć o tym obrazie.

Ten film po prostu trzeba obejrzeć. Szkoda tylko, że jest tak mało znany...

Bez wahania:

10/10
 
 
Arkaszka 
świeżak



Dołączył: 06 Sty 2011
Posty: 13
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-03-27, 19:07   

Dobre kino bez fajerwerków, przejmujący film o wojnie
 
 
trzeci człowiek 
kinomaniak



Dołączył: 22 Lip 2010
Posty: 372
Skąd: Polska
Wysłany: 2011-04-26, 22:25   

Potężny - tak chyba najlepiej oddać jego istotę w jednym słowie. Ekspozycja, dosyć długa, ale zgrabna, potem narasta napięcie i TRZĘSIENIE ZIEMI - kilkadziesiąt minut, które ogląda się jednym tchem i na koniec wyciszenie. Niebywały film, poruszający, mocny i pełen swoistego piękna. Brudna poezja po prostu.
 
 
Equus 
świeżak



Dołączyła: 12 Maj 2011
Posty: 36
Skąd: człowieczeństwo
Wysłany: 2011-06-12, 17:20   

Jestem świeżo po seansie i mogę śmiało zaliczyć ten film do jednego z lepszych jakie do tej pory widziałam. Narastające napięcie w pewnym momencie sposowowało ,że miałam ochotę po prostu wyłączyć film, spodziewajac się co stanie się za kilka scen. Może tym sposobem podświadomie nie chciałam doprowadzić do pewnych zdarzeń... jednak wiadomo,że takiej mocy nie posiadam. Plusem jest brak ukazania krwawych scen i dosadnego podkreślania przemocy, odbiorca sam domyśla się, kreuje w swojej wyobraźni rzeczywistość pokazaną w filmie i skutki działań niemców. Do tego trzeba dodać starzejącą się twarz chłopca zaledwie 14 letniego wynikającą z wydarzeń , których był świadkiem.
Film nie jest piękny, emanuje brzydotą . Nie widzimy tutaj pięknych krajobrazów, przyrody na tle której rozgrywają się zdarzenia, pozostaje ona niewzruszona i obojętna na los ludzki. Wszystko jest okropne, ogołocone, nagie...
Jest to obraz przeznaczony raczej dla dojrzałego widza, który jednak umie rozgraniczyć pewne sprawy i nie będzie przypisywał całego zła jednym tylko żołnierzom niemieckim. W każdym narodzie znajdziemy ludzi dobrych i złych jeśli można w ogóle w taki sposób dzielić ludzi.
 
 
Aske 
filmożerca



Wiek: 42
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 1958
Skąd: Wielka Brytania
Wysłany: 2011-06-12, 18:33   

Equus napisał/a:
i nie będzie przypisywał całego zła jednym tylko żołnierzom niemieckim

A komu tam przypisać zło? Może ludziom w stodole?
 
 
 
Equus 
świeżak



Dołączyła: 12 Maj 2011
Posty: 36
Skąd: człowieczeństwo
Wysłany: 2011-06-12, 19:29   

Oczywiście ,że nie. Chodzi mi o to,że nie każdy żołnierz niemiecki jest winien. Żeby mylnie wszystkich nie oskarżać co się często robi. I dokładnie - komu TAM przypisać zło. Bardziej miałam na myśli przenoszenie nienawiści czy też oskarżanie pozostałych za to co zrobiło SS. A przynajmniej jest tak w moim środowisku gdzie większośc ludzi sądzi,że rosjanie i niemcy to świnie bo na lekcjach historii wykładano tylko niektóre fakty albo większość z nich podkreślano niemiłosiernie tworząc obraz złego niemca czy rosjanina, co powodowało że ludzie sądzili ,że każdy żołnierz niemiecki mordował niewinnych ludzi a każdy rosjanin gwałcił kobiety... źle może ujęłam o co mi dokładnie chodziło w poprzednim poście : )
 
 
trzeci człowiek 
kinomaniak



Dołączył: 22 Lip 2010
Posty: 372
Skąd: Polska
Wysłany: 2011-06-12, 20:20   

Wina jest rozproszona i NIKT nie jest winny... Winni są wszyscy, ale i nikt zarazem.
 
 
Mad_X 
kinomaniak



Wiek: 30
Dołączył: 09 Mar 2009
Posty: 417
Skąd: P-ń
Wysłany: 2011-06-15, 16:39   

To póki co najlepszy, najcięższy i najbardziej prawdziwy dramat wojenny jaki widziałem. Arcydzieło w swoim gatunku i bezsprzecznie wybitnie zagrany film (w szczególności perfekcyjna jest wręcz rola Alekseya Kravchenko jako Florji). Wiele scen ma mocno psychodeliczny wydźwięk przez co widz czuje wzmożone poruszenie i szok.

Przeżycie przez młodego bohatera masakry, piekła, widoku diabolicznego oblicza wojny i zachowania się części żołnierzy niemieckich palących wsie wraz z ludnością stało się pomysłem na stworzenie według mnie i wielu, wielu innych jednego z najwybitniejszych filmów wojennych w historii kina. Biorąc pod uwagę datę premiery (1985) wszelkiej maści festiwale powinny obsypać ten film masą nagród, a tymczasem obraz ma zaledwie trzy nagrody pochodzące z Rosji (w dodatku data ich przyznania przypada na lata 2008 - 2010).

Wyczytana ciekawostka:
"Po nakręceniu filmu "Idź i patrz" Klimow nie stworzył żadnego nowego filmu, ponieważ jak stwierdził "wszystko co chciał osiągnąć w filmie już zrobił"."

Aha ... , a jak ktoś wspomniał to trzeba zobaczyć. 10/10
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-07-15, 01:28   

Film rzeczywiście ciężki - przez ponad godzinę straszliwie mnie nudził i nużył, do tego stopnia, że aż musiałem się przymuszać do dalszego oglądania. Potem jest już zdecydowanie lepiej (od przybycia do wsi Pierechody).

Aske napisał/a:
A komu tam przypisać zło? Może ludziom w stodole?

to chyba nie była stodoła tylko ex-świątynia. Co więcej, budynek ów nie wyglądał na cerkiew. Czyżby więc był to katolicki kościół, a owe ziemie to polskie kresy, zagarnięte przez Sowietów w 1939 r.? Termin "Białoruś" jest tu zbyt ogólnikowy.

Dobre zdjęcia, muzyka (wyjąwszy Mozarta, którego szczerze nie znoszę), ładne plenery i tak dalej. Drażniło mnie natomiast ciągłe ukazywanie twarzy głównego bohatera i jego grymasy, jęki i rżenie. Jak dla mnie ten ekspresjonizm był wymuszony i przez to nieprzekonywający, momentami to wyglądało jak jakiś teatrzyk wystawiany przez niepełnosprawnych (podobnie wnerwiająca była ta dziewucha z początku w lesie).

trzeci człowiek napisał/a:
Wina jest rozproszona i NIKT nie jest winny... Winni są wszyscy, ale i nikt zarazem.

sorry, ale to pseudofilozoficzny bełkot. Albo ktoś jest winny, albo nie jest. Winę za II wojnę światową ponoszą dwa totalitarne reżimy dążące do hegemonii nad światem - III Rzesza i Związek Sowiecki. Nie ma natomiast sensu obarczanie winą wszystkich Niemców czy Rosjan, to chyba oczywiste.

A wojna jak to wojna - brudna, brutalna i odczłowieczona do granic możliwości, chyba zawsze najbardziej po dupie dostaje ludność cywilna i to akurat wiadomo od dawna. Wydaje mi się jednak, że zapomnieliście o jednej ważnej kwestii. Oczywiście to SS dokonało masakry, ale pojawia się pytanie - dlaczego w ogóle do niej doszło, dlaczego skierowano wojska do pacyfikacji wiosek? Czy przypadkiem nie dlatego, że w okolicy grasowały liczne, uzbrojone po zęby oddziały partyzanckie? Żeby zwalczyć skutecznie partyzantkę, trzeba pozbawić ją naturalnego zaplecza, bez którego nie wytrzyma zbyt długo. W tym konkretnie przypadku winę za to, co się stało ponoszą więc nie tylko Niemcy, ale też i partyzanci.

Generalnie film jest dobry, ale nie zwalił mnie z nóg. Zapewne poszczególne sceny pozostaną mi jednak w pamięci.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2148
Skąd: Łazy
Wysłany: 2015-04-01, 21:01   

Od dawna miałem zamiar obejrzeć film Klimowa ale odstraszały mnie nie tylko pochwały co fakt że raczej nie oglądam rosyjskich, radzieckich filmów. Nie mam nic przeciwko produkcjom rosyjskim ale domyślałem się że to będzie ciężka produkcja oparta na metaforze i nie myliłem się. Film praktycznie pozbawiony jest scen przemocy, więcej operuje metaforą i widz się domyśla co się dzieje jak np. w scenie pacyfikacji wioski, ale bardzo ciężki. Na dodatek nie przepadam w większości za rosyjską szkołą aktorstwa, taka bardzo teatralna, patetyczna, to widocznie objaw obejrzenia rosyjskiego Stalingradu. Nie wiem za bardzo co powiedzieć o głównym aktorze, bo nie podzielam zachwytu nad nim, bo miejscami irytował mnie swoim sposobem gry a czasami był świetny (czym bliżej końca nie wygląda jak dziecko tylko jak starzec)ale co innego jego partnerka Olga Mirinowa, bardzo mi się podobała a sekwencja tańca to jedna z najpiękniejszych scen jakie ostatnio widziałem. Też nie chciałem obejrzeć bo spodziewałem się też produkcji chwalącej komunizm i co prawda w jednej scenie Niemiec mówi coś w stylu że mają nadzieje iż zniszczą komunizm ale nie odebrałem tego filmu jak poparcie dla komunizmu tylko jak dramat antywojenny co idealnie pokazuje np. scena ze strzelaniem do obrazu Hitlera, chodzi mi o finał tej sceny bez wdawania się w szczegóły. Idealne zgranie muzyki, zdjęć, ścieżki dźwiękowej. Przyznaję że rzadko daję 10, nawet nie pamiętam kiedy ostatnio dałem 10, chyba Moulin Rouge z Kidman, ale w tym przypadku popieram w pełni zasłużone zachwyty nad jak dla mnie arcydziełem, tylko że to takiego rodzaju arcydzieło, którego raczej drugi raz nie ma się ochoty obejrzeć. Nie dziwię się że skończył swoją karierę filmową na tym filmie Klimov. Warto obejrzeć.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2148
Skąd: Łazy
Wysłany: 2015-04-01, 21:33   

W sumie to nabrałem ochoty na obejrzenie innego znanego filmu tego reżysera czyli Agonii o Rasputinie co odniósł sukces poza ZSRR.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u