FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Czas Apokalipsy
Autor Wiadomość
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-27, 07:16   Czas Apokalipsy

Czas Apokalipsy / Apocalypse Now
reż. Francis Ford Coppola (USA 1979)

Wojna wietnamska ukazana jako proces postępującego szaleństwa. Oficer do specjalnych poruczeń otrzymuje rozkaz zgładzenia pułkownika US Army, który w kambodżańskiej dżungli założył własne królestwo. Gdy po długiej podróży dociera do niego, rozumie już przyczyny jego obłędu...

W 2001 r. na ekranach kin pojawiła się nowa, reżyserska wersja filmu. "Po z górą 20. latach od zakończenia zdjęć, obejrzałem ‘Czas apokalipsy’ w telewizji" – mówił Coppola. "Byłem zaskoczony, że film - uznany w dniu premiery za tak odważny i szokujący – wydał mi się teraz co najmniej stonowany, biorąc pod uwagę to na co przygotowana jest dzisiejsza publiczność. Ów fakt, w połączeniu z telefonami, jakie całymi latami odbierałem od ludzi, którzy widzieli oryginalną, czterogodzinną wersję filmu sprawił, że postanowiłem na nowo zmontować’ Czas apokalipsy’. ...moim celem było stworzenie bogatszego, pełniejszego i bardziej złożonego obrazu, który, podobnie jak oryginał pozwoli widzom doświadczyć czym naprawdę był Wietnam; przybliży im szaleństwo, upojenie, horror, zmysłowość i moralne dylematy tej najbardziej surrealistycznej i koszmarnej wojny Ameryki".


Dla mnie absolutny klasyk. Wersji reżyserskiej jeszcze nie widziałem ale mam zamiar czym prędzej nadrobić zaległości (podobno ogląda się to zupełnie na "świeżo" - zobaczymy).
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-04-13, 12:09, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Thabel 
filmożerca



Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 1426
Skąd: Tichau
Wysłany: 2008-11-27, 12:44   

Jeśli nie widziałeś reżyserskiej to polecam, świetna sprawa, ja miałem wrazenie że oglądam zupełnie nowy film. Genialne.

A samo dzieło to klasyk.
 
 
Pan Zdzisław 
koneser



Wiek: 34
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 823
Skąd: Poznań
Wysłany: 2008-11-27, 14:47   

A ja sie przymierzam do obejrzenia wersji workprint, ktora jest tym dla rezyserskiej, czym rezyserska byla dla kinowej :)
 
 
VR 
świeżak



Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 32
Skąd: K.
Wysłany: 2008-11-27, 15:02   

:kult:


I w sumie nikt nie napisze tu nic innego.

Thabel napisał/a:
Jeśli nie widziałeś reżyserskiej to polecam, świetna sprawa, ja miałem wrazenie że oglądam zupełnie nowy film. Genialne.


też nie widziałem reżyserskiej.Musze nadrobić.
 
 
Father Tucker 
kinomaniak



Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 328
Skąd: Kutno
Wysłany: 2008-11-28, 19:06   

Pan Zdzisław napisał/a:
A ja sie przymierzam do obejrzenia wersji workprint, ktora jest tym dla rezyserskiej, czym rezyserska byla dla kinowej :)


^^
ciekawe rzeczy - ja widziałem tylko reżyserską i dawało radę na całej linii
 
 
Raoul Duke 
użytkownik zbanowany


Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 311
Skąd: nvmd
Wysłany: 2008-11-28, 20:14   

Oczywiście oglądałem reżyserską wersję. O takich filmach wiele się nie powie, bo to po prostu KULT sam w sobie i co tu można dodać? Wszystko na najwyższym poziomie.
 
 
zangetsu1990 
świeżak



Wiek: 26
Dołączył: 08 Mar 2009
Posty: 14
Skąd: Barlinek
Wysłany: 2009-03-08, 18:14   

Oglądałem tylko wersje reżyserską... powala! Najbardziej podoba mi się moment jak lecą helikopterami i puszczają Wagnera bodajże, i jak jeden się pyta:
-Po co to puszczacie ?
-Żółtki srają jak to słyszą.
Albo początek, lecą The Doorsi "This is the End" i ten napalm :D KLASYK
 
 
kornwalia 
kinomaniak



Wiek: 35
Dołączyła: 17 Sty 2009
Posty: 218
Skąd: Toronto
Wysłany: 2009-03-08, 18:42   

Rocznik 1990+ chyba nie jest w stanie wycisnąć więcej z tego filmu :suicide:
 
 
Aske 
filmożerca



Wiek: 42
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 1958
Skąd: Wielka Brytania
Wysłany: 2009-03-09, 11:19   

zangetsu1990 napisał/a:
Oglądałem tylko wersje reżyserską... powala! Najbardziej podoba mi się moment jak lecą helikopterami i puszczają Wagnera bodajże, i jak jeden się pyta:
-Po co to puszczacie ?
-Żółtki srają jak to słyszą.
Albo początek, lecą The Doorsi "This is the End" i ten napalm :D KLASYK

:eee?:

dobre! rozbroiłeś mnie człowiecze.

kornwalia napisał/a:
Rocznik 1990+ chyba nie jest w stanie wycisnąć więcej z tego filmu


chyba nie :zalamka
Film wybitny, taki o jakim ciężko napisac coś nowego bez popadania w jakieś durnowate frazesy. Moim ulubionym motywem był ten z "króliczkami Playboya" w zalanym hangarze z trumnami, pamiętam że ciężko było mi się po tej scenie otrząsnąć, duże zło...
 
 
 
Vault Boy 
świeżak



Wiek: 29
Dołączył: 29 Sie 2009
Posty: 15
Skąd: Jastrzębie Zdrój
Wysłany: 2009-08-29, 14:10   

Klasyka i kult

Dla mnie osobiśćie jeden z genialniejszych filmów w historii i jednen z moich ulubionych.To co mnie w nim najbardziej ujeło to muzyka i przesłanie.Świetnie budowane napięcie przez cały film i cytaty Brando.

10/10
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2010-03-02, 19:10   

Film rewelacyjny, ale to też zasługa Josepha Conrada, warto bowiem pamiętać, że "Czas apokalipsy" to adaptacja jego genialnego opowiadania pt. "Jądro ciemności".
Świetny klimat, kultowy i mocno absurdalny - atak z powietrza przy Wagnerze, "żółtki nie surfują", "sprzedaj dom sprzedaj dzieci znajdź kogoś - ja nigdy nie wrócę", Marlon Brando - przytył ileś tam kg do tej roli, tak można by wyliczać i wyliczać.
Natomiast wersja reżyserska niemile mnie rozczarowała. Dobry jest tylko ten dodany monolog Kurtza, sceny z Francuzami i króliczkami Playboya zbędne. Kinówka była po prostu bardziej spójnym filmem. Mam nawet tę reżyserską na DVD - na okładce zachwalają, że jest to wersja "bardziej zwariowana, bardziej romantyczna i bardziej sexy". Co dla mnie w żadnym wypadku nie może być zaletą.
  
 
 
trzeci człowiek 
kinomaniak



Dołączył: 22 Lip 2010
Posty: 372
Skąd: Polska
Wysłany: 2010-07-22, 19:44   

Hej, hej, a to nie było tak, że Marlon się roztył tak po prostu, a nie na potrzeby filmu i ogólnie były z nim problemy, bo zdjęcia się przedłużały i aktor nie wytrzymywał napięcia. Bulwersował się też tym, że musiał brać udział w castingu, który ostatecznie odwołano i dostał rolę od ręki. Nie lubię takich ciekawostek z życia rzucających złe lub dobre światło na aktora, ale skoro ktoś już zaczął. Najważniejsze jest to, co aktor wyczynia w kadrze, a Brando w Na nabrzeżach był lepszy niż ktokolwiek inny gdziekolwiek indziej, więc jako aktora go po prostu uwielbiam, a jako człowieka - nie oceniam.

Sam film - jeden z moich ulubionych filmów, jest po prostu doskonały.
 
 
Flebas 
świeżak



Wiek: 29
Dołączył: 08 Sie 2010
Posty: 9
Skąd: Górny Śląsk
Wysłany: 2010-08-08, 23:28   

Ktoś kiedyś powiedział, że prawdziwa sztuka nie znosi oceny moralnej. W wypadku Brando, który jak pewnie wszyscy wiedzą nieźle podniszczył psychicznie Marię Schneider podczas kręcenia "Ostatniego tanga w Paryżu", trudno o lepsze podsumowanie. Od momentu obejrzenia "Czasu Apokalipsy" ostatecznie utwierdziłem się w swojej miłości do F.F. Coppoli, "Wydrążonych ludzi" Eliota, "Jądra ciemności" i Doorsów. Marlona podobnie jak "Trzeci człowiek" uwielbiam za "Na nabrzeżach", choć rola Kurtza jest moim zdaniem w czołówce kreacji drugoplanowych, jakie kiedykolwiek zostały stworzone. Arcydzieło skończone.
 
 
dusk 
świeżak



Wiek: 26
Dołączył: 02 Wrz 2010
Posty: 39
Skąd: z netu
Wysłany: 2010-09-02, 21:36   

Co można napisać. Absolutna klasyka!

Oglądałem jednak w wersji nierozszerzonej i nie wiem czy rozszerzona coś zmienia. Warto się z nią zapoznawać, jeśli wersję "krótką" znam prawie na pamięć? Zmienia coś w odbiorze filmu?
 
 
TheTrueUsurper 
bywalec



Dołączył: 13 Sie 2010
Posty: 115
Skąd: Null
Wysłany: 2010-09-14, 18:10   

Rozszerzona wersja bardziej mi podchodzi, sekwencja z Francuzami b. ciekawa, dodaje to kolejny element do obrazu ogólnego upadku i apokalipsy :hahaha:
Sceny z króliczkami Playboya są takie sobie, może coś tam dodają do obrazu amerykańskiej armii, ale poza tym...
Jest dokument o kręceniu filmu "Hearts of Darkness", jeszcze nie widziałem w całości, ale wszyscy się jarają. To chyba tam ujawniają, że sceny zabijania bawoła są autentyczne i inne niedyksrecje z planu. Czy to że film miał się nazywać "Psychodeliczny żołnierz" i trwać 6 godzin.
Co do Conrada - myślę, że postać Kurtza jest tu jednak zdecydowanie inna. W książce był to raczej facet, który nie wytrzymał presji okoliczności i zachłysnął się swoją władzą, ale jednak miał poczucie porażki i dna, na które się stoczył. W filmie jest to raczej człowiek, który odniósł cel, ale musiał przejść całkowitą przemianę - z jego monologów wynika, że przeżył oświecenie/inicjację (są tam odniesienia do koncepcji hinduistycznych i buddyzmu), ale musiał odrzucić swoje dawne życie. Wg mnie to człowiek Zachodu, który zrozumiał Wschód i na swój sposób wrócił do źródeł. Taki nadczłowiek czy bodhisattwa.
O ile się nie mylę w oryginalnej wersji scenariusza autorstwa Johna Miliusa Kurtz miał się zjednoczyć z Willardem i razem mieli odeprzeć atak amerykańskiego lotnictwa na prywatną armię Kurtza.

Z podobnych klimatów przypomniał mi się film "Pożegnanie z królem" (świetna rola Nicka Nolte) wg książki Pierre'a Schoendoerffera. Film b. dobry - ale książka rewelacyjna.
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-09-15, 23:27   

dusk napisał/a:
arto się z nią zapoznawać, jeśli wersję "krótką" znam prawie na pamięć?

Zdecydowanie warto.
 
 
Karol93 
świeżak



Dołączył: 25 Wrz 2010
Posty: 1
Skąd: Wschód
Wysłany: 2010-09-25, 08:57   

Wczoraj obejrzałem ten film.
I bardzo interesuje mnie tytuł jeden książki widocznej na stoliku nocnym Kurtza.
Jest tam... Biblia, Złota Gałąź i From Ritual To Romance.

Może komuś z was udało się dojść jaki jest tytuł książki opartej o Biblie...
 
 
Arkaszka 
świeżak



Dołączył: 06 Sty 2011
Posty: 13
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-01-08, 23:09   

A mnie wersja reżyserska nie powaliła, ale 1 raz jak oglądałem w kinie byłem wstrząśnięty
 
 
K4DUK 
bywalec



Dołączył: 07 Sty 2011
Posty: 55
Skąd: Polska
Wysłany: 2011-01-09, 00:06   

Nie bijcie, ale przy reżyserskiej prawie usnąłem. Po prostu w żadnym way nie łapię klimatu bohaterskich amerykańców walczących o dobro państwa. Jakoś tak.
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-01-09, 11:30   

K4DUK - właśnie z powodu takich obawy takiej reakcji (sen) na wersję reżyserską, w ogóle się jej nie tykam. Wystarczy mi ta, którą widziałam dawno temu i mam dosyć. Ogólnie nie przepadam za operą. Może dlatego.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-09-01, 22:24   

Pan Zdzisław napisał/a:
A ja sie przymierzam do obejrzenia wersji workprint, ktora jest tym dla rezyserskiej, czym rezyserska byla dla kinowej

I jak? Ktoś w ogóle widział tę wersję workprint? Trwa 289 min. (podczas gdy reżyserska 203). Widziałem, że jest na jutubie, ale jakość fatalna, zresztą obawiam się, że lepszej nie ma.
http://www.imdb.com/title...ternateversions tu lista zmian względem wersji kinowej i reżyserskiej.
 
 
Pan Zdzisław 
koneser



Wiek: 34
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 823
Skąd: Poznań
Wysłany: 2011-09-02, 08:23   

Odpuściłem ostatecznie, bo wersja która znalazłem nie nadaje się do oglądania. Ponoć istnieje lepsza, ale nie zdecydowałem się na zakup.
 
 
Thief 
użytkownik zbanowany


Dołączył: 01 Wrz 2011
Posty: 93
Skąd: Skądinąd
Wysłany: 2011-10-01, 13:39   

A mnie ten film nie zachwycił w ogóle. Jest przede wszystkim za rozwlekły i dla mnie to klasyczny przerost formy nad treścią.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u