FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Pluton
Autor Wiadomość
AO3.29 
świeżak



Dołączył: 04 Sty 2009
Posty: 9
Skąd: ....
Wysłany: 2009-01-05, 20:57   Pluton

Pluton / Platoon
reż. Oliver Stone (USA 1986)

Nagrodzony 4-ema Oscarami film, reżyser, montaż, dźwięk w tym dla Najlepszego filmu 1986 roku, opierający się na wątkach autobiograficznych reżysera Olivera Stone'a - zdobywcy Nagrody Akademii, "Pluton" jest "mrocznym i niezapomnianym hołdem" The Washington Post złożonym wszystkim żołnierzom, którzy utracili swe dusze podczas wojny w Wietnamie. Przybyły do Wietnamu Chris Taylor Charlie Sheen szybko odkrywa, że najtrudniejszą walką, którą musi stoczyć jest walka z samym sobą - z własnymi słabościami, strachem, gniewem i wycieńczeniem. "Pluton" to opowieść o ludziach za młodych aby umierać, zbyt niedojrzałych, by ustrzec się przed spustoszeniem, jakie w ich duszach dokonuje brutalna wojna. W wilgotnej, parnej dżungli szybko wyrasta się ze złudzeń. Nominowane do Oscara aktor drugoplanowy kreacje aktorskie doborowej obsady z Tomem Berengerem i Willemem Dafoe na czele, bolesna szczerość i realizm filmu sprawiają, że "Pluton" jest arcydziełem gatunku, na zawsze pozostającym w pamięci widza.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-04-13, 12:00, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-01-07, 01:47   

Rewelacyjny film - absolutna klasyka kina wojennego. Mam go w swoich ulubionych i wracam do niego od czasu do czasu. Front pokazany jest naprawdę miażdżąco.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2010-03-02, 18:17   

Bardzo mi się podobało, gdy byłem mały. Jakiś czas temu to oglądałem - dalej trzyma klimat, tylko niestety jest bardzo poprawny politycznie (jak to Oliver Stone), co w ostatecznym rozrachunku zaniża jego ocenę.
 
 
trzeci człowiek 
kinomaniak



Dołączył: 22 Lip 2010
Posty: 372
Skąd: Polska
Wysłany: 2010-07-22, 19:49   

Konflikt luzaka Dafoe kochających ludzi ze sztywniakiem mordujących co popadnie +
Scena umierającego Dafoe +
Kreacja Dafoe +

Jeden z lepszych filmów o Wietnamie i ogólnie wojennych, wyżej stawiam tylko Łowcę jeleni i Czas apokalipsy. Pluton jest mniej "psychologiczny", ale wystarczająco na tyle, by ocierał się o bycie dziełem rewelacyjnym.
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 36
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 5373
Skąd: CARCOSA
Wysłany: 2010-07-22, 19:59   

Arcyznawca napisał/a:
tylko niestety jest bardzo poprawny politycznie (jak to Oliver Stone), co w ostatecznym rozrachunku zaniża jego ocenę.

Nie wiem konkretnie do czego pijesz. Trochę dawno temu , to już widziałem. Może i masz rację, ale z drugiej strony, jeśli ci chodzi o konflikt Barnes - Elias, mamy tu konflikt pomiędzy tym co zwierzęce, a tym co wyższe. Bo czy ulegający niższym instynktom Barnes i jego ludzie, czy bardziej oddalony, uduchowiony Elias? Można to i tak interpretować ;)

Zważywszy jednak na buddyjskie ciągoty Stone'a można by raczej mocniej iść w kierunku wykorzystania modelu buddyjskiego (a przynajmniej tej formy z którą dane mu pewnie było się zetknąć) do interpretacji, ale w tym temacie czuję się kiepsko.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2010-07-23, 12:18   

Czy przypadkiem nie jest to nadinterpretacja? Wydaje mi się, że Pluton to jednak film, który uchodzi za dzieło antywojenne i pacyfistyczne, w moim przekonaniu niewłaściwie, bo wojna wietnamska była słusznym przedsięwzięciem. Ja tu się nie doszukiwałbym konfliktu duchowości z cielesnością (znowu gnostycyzm?). Nie mam filmu na świeżo w pamięci — chyba trzeba by jeszcze raz go oglądnąć.
 
 
trzeci człowiek 
kinomaniak



Dołączył: 22 Lip 2010
Posty: 372
Skąd: Polska
Wysłany: 2010-07-23, 12:27   

Zdecydowanie nie jest to nadinterpretacja. Żadna wojna nie jest słusznym przedsięwzięciem. W filmie Eliasowi chodzi o to, by w wojnie brali udział tylko zawodowcy, a nie niewinne dzieci i prości rolnicy. Taki jest wydźwięk filmu - jeżeli wojna ma się toczyć, to niech toczy się między tymi, którzy chcą w niej brać udział. Jest scena, gdy Barnes tłucze tych prostych Wietnamczyków, bo podejrzewa, że ukrywają żołnierzy - Elias się za nimi wstawia. To jest problem, ciężkostrawna rzecz. Trochę ugryzienie antywojennej "propagandy" od innej strony, też bardzo ważnej.
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 36
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 5373
Skąd: CARCOSA
Wysłany: 2010-07-23, 12:29   

Arcyznawca napisał/a:
a tu się nie doszukiwałbym konfliktu duchowości z cielesnością (znowu gnostycyzm?). Nie mam filmu na świeżo w pamięci — chyba trzeba by jeszcze raz go oglądnąć.

Przecież jest tam zdaje się stwierdzenie postaci Sheena, że w pewnym sensie postać Defoe i postać Berengera walczyły o jego duszę, czy jakoś tak. Więc mamy już pewien dualizm.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2010-07-23, 12:36   

trzeci człowiek napisał/a:
Żadna wojna nie jest słusznym przedsięwzięciem.

Aha, czyli np. wojna obronna Polski w 1939 również nie była słuszna? Należało się zapewne poddać bez wystrzału jak Czesi albo po 5 min. jak Duńczycy. Wojna z nazistowskimi Niemcami też nie była słuszna? Uważam - gdzieś tu już to chyba pisałem - że działania wojenne prowadzone przez USA w Korei czy Wietnamie są moim zdaniem jak najbardziej słuszne. Amerykanie walczyli z komunizmem - najbardziej zbrodniczą ideologią znaną z historii. Każde działanie wymierzone w ów system zyskuje u mnie pozytywną ocenę. Ponadto wszyscy zdają się zapominać, że było tam jeszcze drugie państwo wietnamskie, które wcale nie chciało komunizmu, w obronie którego walczyli Amerykanie, a po ich wycofaniu zostało zaorane przez bojowników jedynie słusznej sprawy. No, a co do tych masakr ludności cywilnej, to nie da się ukryć, że miały one miejsce, bo gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. Mam tylko wątpliwości, czy O. Stone i jemu podobni kręcąc raz po raz takie łzawe sceny nie wzmacniają przysłowiowej lewej nogi? Wojny partyzanckiej bez wsparcia lokalnej ludności na dłuższą metę prowadzić się nie da. To Wietkong wciągnął chłopów do wojny, stawiając ich w sytuacji między młotem a kowadłem. Nie mówię, że trzeba było mordować wieśniaków na prawo i lewo, ale bardziej zdecydowane i konsekwentne działania by się przydały.
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 36
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 5373
Skąd: CARCOSA
Wysłany: 2010-07-23, 15:38   

Arcyznawca napisał/a:
trzeci człowiek napisał/a:
Żadna wojna nie jest słusznym przedsięwzięciem.

Aha, czyli np. wojna obronna Polski w 1939 również nie była słuszna? Należało się zapewne poddać bez wystrzału jak Czesi albo po 5 min. jak Duńczycy. Wojna z nazistowskimi Niemcami też nie była słuszna?

No właśnie, kolega się chyba trochę zagalopował.

Cytat:
Uważam - gdzieś tu już to chyba pisałem - że działania wojenne prowadzone przez USA w Korei czy Wietnamie są moim zdaniem jak najbardziej słuszne.

Zdaje się, iż w obu wypadkach rządy tych państw prosiły o pomoc. A więc mimo innych podobieństw nie jest to jednak sytuacja takiego np współczesnego Afganistanu. Natomiast można gdybać nad sensem, zdaje się w sytuacji wojny w Wietnamie, nad powszechnym poborem. I to było zapewne jednym z powodów niezadowolenia społeczeństwa. Można pewnie też gdybać nad kilkoma innymi sprawami, na przykład czy konfliktu nie dało się zakończyć inaczej. Można też się zastanawiać nad sensem prowadzenia konfliktu, gdy wiadomo już, że jest on przegrany.

Cytat:
No, a co do tych masakr ludności cywilnej, to nie da się ukryć, że miały one miejsce, bo gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą.

Zresztą komuniści też pewnie urządzali masakry.
 
 
trzeci człowiek 
kinomaniak



Dołączył: 22 Lip 2010
Posty: 372
Skąd: Polska
Wysłany: 2010-07-23, 16:29   

Nie o to mi chodzi. Chodzi o wojnę jako taką. Z każdej wojny wynika tylko tyle: zwycięzca ma rację, tysiące/miliony trupów. Wniosek jest zatem dokładnie taki jak wyżej napisałem. Czasem tylko jest to wybór mniejszego zła, ale nadal zła.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2010-07-23, 17:21   

Czyli znowu miałem rację. Skoro przesłaniem filmu ma być konstatacja, że każda wojna to zawsze zło, to tak jak pisałem wyżej — polityczna poprawność i pacyfizm. Ja się z takim stanowiskiem nie zgadzam. Cywilizacja łacińska wytworzyła pojęcie wojny sprawiedliwiej i choć bywało ono naginane już od czasów rzymskich, to wojna w obronie swojego terytorium, czy też celem odzyskania zagrabionych ziem, różni się zasadniczo od wojny prowadzonej przez cywilizację turańską, koczowniczą (wojna jako sposób na życie, łupienie cudzych owoców pracy). W moim przekonaniu interwencja amerykańska w obronie południowego Wietnamu, przeciw Armii Północnowietnamskiej i Wietkongowi, wspieranym przez ChRL i ZSRR, była właśnie wojną sprawiedliwą i potrzebną. To była wojna między dwoma typami cywilizacji. Niestety wychowanie w PRL (popularne były np. książeczki, w których wychwalano bohaterskich Wietnamczyków, walczących w obronie ojczyzny przeciwko imperialistom), przejęte w zasadzie przez system edukacji III RP w połączeniu z takimi filmami jak Pluton (o statusie kultowych) prowadzą do tego, że obecnie wszyscy histerycznie odmawiają przyznania tego prostego faktu. Dziwnym trafem tysiące Wietnamczyków uciekało pod opiekę Amerykanów, gdzie toczyło się normalne życie, a nie pranie mózgu przez komunistycznych ideologów i rzezanie ludzi w imię jedynie słusznej ideologii. Jest znany chyba tylko 1 przypadek ucieczki z południa na północ. Pluton i inne podobne mu filmy trudno odczytywać w oderwaniu od całej tej amerykańskiej histerii, zaprzeczaniu samym sobie, odreagowywaniu traumy pokoleniowej etc. Ja pochodzę z rodziny o wojskowych tradycjach, więc nie reaguję alergicznie na tematykę wojenną. Niegdyś wojna stanowiła integralną część życia niemal każdego człowieka, każdy grecki obywatel przynajmniej raz w życiu był na wojnie, Clausewitz uznawał ją za przedłużenie polityki, itd. Nie ma sensu zaprzeczać samemu sobie, własnej naturze i tradycji. A jak już powiedziałem - często się zdarza, że ofiarami wojny padają bezbronni cywile. To nieuniknione, w średniowieczu próbowano przekształcić bitwę w wielki turniej, ale nie bardzo wyszło. No i cóż zrobić? Złożyć broń i zaniechać walki, nawet w słusznej sprawie?
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-07-23, 17:41   

Arcyznawca napisał/a:
Aha, czyli np. wojna obronna Polski w 1939 również nie była słuszna? Należało się zapewne poddać bez wystrzału jak Czesi albo po 5 min. jak Duńczycy.
zapewne przedmówcy chodziło o agresję nie defensywę ;)

Arcyznawca napisał/a:
Niegdyś wojna stanowiła integralną część życia niemal każdego człowieka, każdy grecki obywatel przynajmniej raz w życiu był na wojnie,
Czasy się zmieniły. Kiedyś miałeś okazję polegać na swoich umiejętnościach i spojrzeć przeciwnikowi w twarz ;) teraz nawet nie wiesz kiedy i co roz...la cię na kawałki... patrz najnowszy pomysł bojowników afgańskich - bomby szpikowane igłami i wirusem HIV

Arcyznawca napisał/a:
No i cóż zrobić? Złożyć broń i zaniechać walki, nawet w słusznej sprawie?
To już temat na poważne filozoficzne rozważania ;)
 
 
trzeci człowiek 
kinomaniak



Dołączył: 22 Lip 2010
Posty: 372
Skąd: Polska
Wysłany: 2010-07-23, 17:47   

Nie zrozumiałem cię z tą poprawnością polityczną, bo jest zupełnie odwrotnie. Poprawnie politycznie film to ten z Melem Gibsonem (byliśmy żołnierzami), co bohaterscy żołnierze i ich żony równie bohaterskie walczą z trudnym losem, ale nie poddają się. To jest poprawny politycznie film, który skłonił mnie do wymiotów niemalże. Przecież w interesie polityki jest aby wojna była w kwiatkach i każdy ją popierał. Dlatego filmy antywojenne nie są poprawne politycznie i często borykały się z problemami. Np. Ścieżki chwały Kubricka nie miały wesołego losu we Francji.

Ja jestem zatwardziałym pacyfistą, ahimsa, obywatelski sprzeciw, wegetarianizm, Gandhi, Thoreau i tak dalej.

Czasem lepiej przyznać rację komuś niż go zabić nieprawdaż? Wszystko zależy od sytuacji, ale niektóre państwa za bardzo się napinają, robią to zbyt szybko i chcą na siłę szerzyć swoje ideały w kulturach, które wolą żyć po swojemu.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2010-07-23, 17:58   

Byliśmy żołnierzami to jeden z lepszych filmów wojennych, jakie widziałem. Poza rewelacyjnymi scenami batalistycznymi celnie ukazuje przyczyny porażki Amerykanów w Wietnamie. Oby więcej takich filmów, a nie Plutonów.

Co do filmów antywojennych, no to niestety - nie zgodzę się z tobą. Są to obrazy jak najbardziej cenione w środowisku filmowców amerykańskich, bądź co bądź jednak o charakterze mocno lewicowym i wspierającym tradycyjnie Demokratów. A to właśnie niegdysiejszy kandydat tej partii na prezydenta USA, John Kerry, wyrzucił publicznie swoje medale za wojnę wietnamską podczas wiecu wyborczego. To akurat Mel Gibson jest postacią skrajnie niepoprawną, bo manifestuje swój patriotyzm i przywiązanie do religii, nie pomaga mu fakt, że czasem jeździ po pijaku i bluzga na Żydów i policję.

trzeci człowiek napisał/a:
Np. Ścieżki chwały Kubricka nie miały wesołego losu we Francji.

Ścieżki chwały miały bana we Francji (czy tam nie puszczano ich po prostu), bo zdaniem władz francuskich ośmieszał armię francuską i przedstawiał ją w niekorzystnym świetle, a nie dlatego, że był antywojenny. Francuzi sami są już od dawna nastawieni bardzo pacyfistycznie. To dlatego ponieśli zresztą haniebną klęskę w II wojnie światowej, a potem wycofali się z Wietnamu czy Algierii. To tak, jakby ktoś w Polsce nakręcił film o tym, że polskie wojsko w 1939 r. szarżowało z szablami na niemieckie czołgi. A nie, czekaj, przecież WIELKI MISTRZ Andrzej Wajda nakręcił i jest kult i szacunek.
  
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 36
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 5373
Skąd: CARCOSA
Wysłany: 2010-07-23, 18:02   

Cytat:
patrz najnowszy pomysł bojowników afgańskich - bomby szpikowane igłami i wirusem HIV

Podejrzewam, że to jedynie medialna historia. Podobnie jak medialne łączenie neonazistów z islamistami, które bazuje na kilku pojedynczych przypadkach. Teraz mamy Islam+ Hiv. Zresztą nie jestem do końca przekonany, czy dałoby się coś takiego stworzyć. Nie wiem czy wirus by to przetrwał (ale Ty zapewne wiesz). A zresztą, są lepsze wirusy-bakterie które można by wykorzystać. O czym też zapewne wiesz.

trzeci człowiek napisał/a:
chcą na siłę szerzyć swoje ideały w kulturach, które wolą żyć po swojemu.

Z tym się zgodzę. Dążenie do wprowadzenia mono-kultury czy to przy pomocy propagandy, czy miecza mnie odrzuca.

Co do pacyfizmu, interwencjonizmu i tak dalej, to podoba mi się izolacjonistyczne stanowisko Rona Paula w USA. Które to stanowisko np w relacji z Izraelem, uzasadnia mniej więcej tak:
"Mając poczucie, iż mają za sobą USA, finansowo i zbrojnie. Izrael nie prowadzi rozsądnej polityki. Gdyby nie nasze wsparcie, to musieliby spuścić z tonu i szukać rozwiązań swoich problemów. A tak to pozwalają sobie na więcej niżby bez tego wsparcia mogli."

Można się zastanowić czy nieco podobnie nie było w sytuacji np. Wietnamu. Choć wtedy rzecz jasna było dwóch "starszych braci", z jednej strony blok komunistyczny z drugiej USA, więc sytuacja była nieco bardziej skomplikowana. Przypominam jednak, iż gierka tych dwóch bloków była nieco komiczna. Jedni posłali gdzieś 200 tysięcy żołnierzy, to drudzy gdzie indziej posyłają tysięcy 500. Była to więc bardziej napinka niż faktyczny,a cierpieli raczej ci co zawsze.

Wracam też jeszcze raz do kwestii powszechnego poboru, co tez było przedstawione w jakiś sposób w filmie. Biedota szła zabijać i umierać, podczas gdy hipisiarnia z klasy średniej czy rodzin bogatszych szukała sobie sposobu ucieczki przed poborem.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2010-07-23, 18:16   

Ostatni Surfer napisał/a:
Z tym się zgodzę. Dążenie do wprowadzenia mono-kultury czy to przy pomocy propagandy, czy miecza mnie odrzuca.

A gdzie ja coś takiego wychwalałem? To zdanie akurat najlepiej opisuje poczynania wietnamskich komunistów, przeciwko którym walczyły Stany Zjednoczone.

Co do Rona Paula, to jak sam stwierdzasz, odnoszenie tej wypowiedzi do epoki zimnowojennej jest zwyczajnym anachronizmem. Gdyby Amerykanie nie sformułowali doktryny powstrzymywania, a więc odpuścili sytuację w Europie, Bliskim czy Dalekim Wschodzie, to być może komunizm zalałby większość świata. Przecież to agresywna polityka Trumana doprowadziła do tego, że Stalin nieco zmiękł. USA nie mogły sobie wówczas pozwolić na izolacjonizm. Czym innym była zresztą wojna w Wietnamie, a czym innym w Iraku bądź Afganistanie.

Ostatni Surfer napisał/a:
Przypominam jednak, iż gierka tych dwóch bloków była nieco komiczna. Jedni posłali gdzieś 200 tysięcy żołnierzy, to drudzy gdzie indziej posyłają tysięcy 500. Była to więc bardziej napinka niż faktyczny,a cierpieli raczej ci co zawsze.

No cóż, było to przeciąganie liny, sprawdzanie, jak daleko można się posunąć, aż oponent nie zareaguje. Nie bez powodu okres ów nazywa się zimną wojną. Wolę taką napinkę, komizm i postkolonialne wojenki na końcu świata, niż globalną wojnę nuklearną, do jakiej zresztą mogło dojść (patrz kryzys kubański). Oczywiście ktoś może mieć inne zdanie w tej kwestii, ale niech potem nie użala się nad losem cierpiących cywili, którzy też niejednokrotnie świętoszkami nie byli.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-07-23, 18:38   

Ostatni Surfer napisał/a:
Zresztą nie jestem do końca przekonany, czy dałoby się coś takiego stworzyć. Nie wiem czy wirus by to przetrwał (ale Ty zapewne wiesz).
Wszystko zależy od przygotowania i czasu ekspozycji na warunki 'zewnętrzne' - do tego ten efekt psychologiczny - niezależnie od rzeczywistej skuteczności.


Bomby bakteriologiczne to w sumie łatwa sprawa - bakterie nie są wybredne (w średniowieczu już sobie podrzucano trupy tych, którzy zeszli na zarazę) - w przypadku wirusów - HIV jest "pod ręką" wyhodowanie wirusa gorączki krwotocznej (Ebola Zair dla przykładu) to zupełnie inna para kaloszy, a "kontrola" nad nim - żadna.

Wirusy to fascynujące i przerażające istoty - ani rośliny ani zwierzęta - w sumie - nawet nie żyją ... są starsze od nas i przeżyją nas wszystkich :hmm:

ogólnie to wycieczek do Gabonu i Ugandy - nie polecam
 
 
trzeci człowiek 
kinomaniak



Dołączył: 22 Lip 2010
Posty: 372
Skąd: Polska
Wysłany: 2010-07-23, 18:45   

Ścieżki chwały to jeden z najbardziej ANTYWOJENNYCH filmów wszech czasów. Może i Francuzi dali bana filmowi, bo dopatrzyli się tam wyśmiania ich armii, ale w filmie (książce) chodzi o coś więcej.

Byliśmy żołnierzami to film z 2002 roku, a ta cała liga antywietnamskowojennych filmów powstało dużo wcześniej.

Dobra, poddaję się w tej dyskusji, bo naprawdę nie mam sił zaczynać tego, co kiedyś podjąłem w rozmowie ze znajomym ze szkoły oficerskiej. W każdym bądź razie nikt nikogo do niczego nie przekonał, a jedynie utwierdził się w swoim stanowisku.

W piątej części planety małp (film naprawdę żenujący) jest jedna fajna scena. Ogólnie gdy małpy przejęły władzę na Ziemią, to rzucały hasła "Małpa nigdy nie zabije małpy", a pod koniec filmu wyszło na jaw, że jeden goryl zabił szympansa i ludzie zamknięci w klatach mówią do siebie "Zobaczcie, małpy stają się jak ludzie".
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 36
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 5373
Skąd: CARCOSA
Wysłany: 2010-07-23, 18:46   

Arcyznawca napisał/a:
A gdzie ja coś takiego wychwalałem? To zdanie akurat najlepiej opisuje poczynania wietnamskich komunistów, przeciwko którym walczyły Stany Zjednoczone.

Rzeczywiście źle to być może przedstawiłem, bo chodziło mi raczej o samą wypowiedź Trzeciego Człowieka w oderwaniu od kontekstu całej dyskusji w tym temacie. Zresztą i reszta moich wypowiedzi nieco była oderwana od kontekstu dyskusji. Ot taki "Ostatni Surfer rant. jak to czasem mam w zwyczaju ;)

Arcyznawca napisał/a:
Wolę taką napinkę, komizm i postkolonialne wojenki na końcu świata, niż globalną wojnę nuklearną, do jakiej zresztą mogło dojść (patrz kryzys kubański).

Pewnie masz rację.

Arcyznawca napisał/a:
Co do Rona Paula, to jak sam stwierdzasz, odnoszenie tej wypowiedzi do epoki zimnowojennej jest zwyczajnym anachronizmem.

Ot taka przestroga na przyszłość. W sumie teraz próbuje się zrobić z krajów islamskich partnera do nowej zimnej wojny. A konsekwencje takiego modelu są takie jak w sumie wspomniałeś. Nikt nie odda pola, aż jeden się wykrwawi i padnie, a po drodze przez kolejne kraje się przewali wojenna pożoga.
A swoją drogą to patrząc na współczesny świat, to trzeba stwierdzić, że czerwoni wygrali. Wszystkie te ofiary, po to by do władzy w USA doszedł czerwony tyran (patrz afera z przyzwoleniem na zabijanie amerykańskich obywateli podejrzanych o terroryzm. :lol:
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 36
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 5373
Skąd: CARCOSA
Wysłany: 2010-07-23, 18:48   

trzeci człowiek napisał/a:
W każdym bądź razie nikt nikogo do niczego nie przekonał, a jedynie utwierdził się w swoim stanowisku.

Tak to zazwyczaj wygląda w przypadku zdecydowanej większości dyskusji. ;)
 
 
K. 
filmożerca



Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 1133
Skąd: Westpommern
Wysłany: 2011-09-02, 11:32   

Zrobiliście z igły widły ;) W tym przypadku poprawność polityczna nie jest aż takim problemem, ale trzeba pamiętać, że to rok 1986 (scenariusz jeszcze starszy) i społeczeństwo nie było jeszcze tak skundlone, nie przełknęło by wtedy każdej głupoty.

Wydaje mi się, że postać grama przez Sheena to sam Stone. W końcu sam się zgłosił do Wietnamu jako ochotnik. Także przemyślenia Chrisa to nic innego jak przemyślenia Olivera Stone'a.

Sam film jest więcej niż ok. Ciekawie pokazano specyfikę tej wojny, chociaż brakuje mi wpadnięcia w wilcze doły i efektownego nabicia. Ale były tunele, były pułapki. Jedynie nie podobało mi się według mnie zbyt przesadne ukazanie bestialstwa Amerykanów, ale co zrobić.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-09-02, 12:00   

K. napisał/a:
Wydaje mi się, że postać grama przez Sheena to sam Stone. W końcu sam się zgłosił do Wietnamu jako ochotnik. Także przemyślenia Chrisa to nic innego jak przemyślenia Olivera Stone'a.

Problem jedynie w tym, że Oliver Stone kocha komunizm, pieniądze i polityczną agitację :hahaha:
 
 
K. 
filmożerca



Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 1133
Skąd: Westpommern
Wysłany: 2011-09-02, 13:52   

Gdyby zaczął tanią lewacką agitkę to film by niesamowicie stracił na autentyczności. A trzeba pamiętać, że to było za Reagana i Amerykanie byli jeszcze porządnymi ludźmi :hahaha: Dlatego trzeba się cieszyć, że jest jak jest. Bo film jest naprawdę dobry.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u