FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Walkiria
Autor Wiadomość
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-03-02, 05:07   Walkiria

Walkiria / Valkyrie
reż. Bryan Singer (USA, Niemcy 2008)

Oparta na faktach historia zamachu na Adolfa Hitlera, który w krytycznym momencie II wojny światowej zorganizowała grupa niemieckich wojskowych pod wodzą pułkownika Klausa von Stauffenberga. [opis dystrybutora]

Z tym "oparta na faktach" to trochę jednak naciągane. Sam von Stauffenberg w filmie przedstawiony jest jako postać niemal kryształowa, obdarta z wszelkich skaz i przywar. Wzorowy ideał niemieckiego antyfaszysty z okresu II wojny chciałoby się powiedzieć (jak żywo ciśnie się tu na myśl groteskowe przemówienie Putina z okazji pewnej okrągłej rocznicy). Gwoli historycznej ścisłości (w przeciwieństwie do tego co próbuje się nam sprzedać w filmie) nasz bohater był zapalonym niemieckim nacjonalistą, który z chęcią widziałby Polaków w roli "motłochu będącego idealną siłą roboczą". Nie sądzę też aby ten niemiecki arystokrata jakkolwiek przejmował się rolą Żydów co również w filmie zostało zaakcentowane (ech Ci Amerykanie). W rzeczywistości von Stauffenberg był pragmatykiem. Widząc, że Hitler zaczyna przegrywać wojnę chciał wraz z grupą spiskowców przejąć inicjatywę, dokonać zamachu na wodza, wynegocjować z zachodnimi aliantami możliwie najkorzystniejszy dla Rzeszy pokój i całe siły skierować na front wschodni do walki z sowiecką Rosją. Jak by się to skończyło dla Polski chyba nie trzeba tłumaczyć. Dlatego też z polskiej perspektywy nasz filmowy niemiecki supermen to raczej antybohater niż ikona dobrego Niemca - antyfaszysty. Aż dziw bierze, że Niemcy próbowali oprotestowywać ten obraz bo tak korzystnie przedstawionego oficera niemieckiego z czasów II wojny światowej w kinie nie było już dawno (a może i nawet nie było nigdy). No ale abstrahując od tej całej pseudo historycznej otoczki, która próbuje nam mydlić oczy o tym jak to "naprawdę" w hitlerowskich Niemczech honorowo było, trzeba uczciwie przyznać, że jest to kawał bardzo przyzwoitego wojennego kina. Mundury i realia III Rzeszy przedstawione prześwietnie, Wilczy Szaniec, gmachy, zdjęcia, krajobrazy, samoloty, samochody, wojsko - czyli wszystko to co pasjonaci militariów i II wojny jako takiej lubią najbardziej jest tu na poziomie "ekstra". Trzeba też zaznaczyć, że film wyróżnia się bardzo dobrą obsadą (cała plejada znakomitych drugoplanowych kreacji - właściwie nie ma w tym filmie żadnych kiksów na tym polu, wszystko jest tak jak ma być, każda najmniejsza rólka). Podobno niektórym nie przypadł do gustu sam Hitler pokazany w "Walkirii" nieco nietypowo. Nie wiem jak wam ale jak dla mnie ten ponury starzec to postać, która naprawdę budzi grozę (ba, nawet jego głos w słuchawce może zmrozić widza). Podsumowując - film zdecydowanie polecam (ale lojalnie ostrzegam, że to bardziej coś dla dużych chłopców lubiących zabawy żołnierzykami niż szukających w każdej scence historycznej prawdy purystów). W kontekście tego filmu chyba jednak gotów jestem zaliczyć się bardziej do pierwszej (żołnierzykowej) kategorii. Mi tam się podobało. Film dobrze zrobiony, trzymający w napięciu. Ważąc wszystkie za i przeciw stwierdzam, że obejrzeć zdecydowanie warto.
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-03-02, 08:42, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-03-02, 05:29   

P. S.
A co do samej kreacji Cruise'a (bo może też warto by o niej skreślić kilka słów) i jego rzekomo rzutującej na ten film "scjentologicznej poświacie" to powiem tylko wszystkim, którzy podnoszą te brednie jako argument w dyskusji o filmie - dajcie ludzie spokój. Jak dla mnie ma się to do meritum jak przysłowiowy piernik do wiatraka i guzik mnie obchodzi do czego się modli dany aktor i z jakiej planety to coś pochodzi. Jak dla mnie to jest po prostu zupełnie bez znaczenia. Tom Cruise to jest dobry, a nawet bardzo dobry filmowy rzemieślnik i zdecydowanie potrafi się odkleić na czas grania roli od swojego idiotycznego, medialnego wizerunku. Dlatego jeżeli ktoś twierdzi, że nie pójdzie na dany film bo go ten bałwan, scjentolog zwyczajnie wpienia to dla mnie jest kinomanem raczej niepoważnym. Trzeba przyznać, że role supermenów są niewdzięczne. Stąd też zarzuty o płaskość jego roli. Ja to widzę inaczej - dostał do zagrania określoną ikonę i zrobił to znakomicie. Wczuł się w rolę i zagrał ją bardzo przekonująco. Po kilku minutach zapominasz, że masz do czynienia z danym aktorem i widzisz jedynie kreowana przez niego postać. Nie wiem jak dla innych ale dla mnie to jednak dowód pewnego kunsztu. Dlatego w tym miejscu dla Toma super scnejtoantyfaszysty szczere i w pełni zasłużone oklasky.



Na zdjęciu po lewej prawdziwy Stauffenberg, po prawej wcielający się w niego na akranie Tom Cruise.
 
 
Hell's Angel 
koneser



Dołączyła: 18 Lis 2008
Posty: 579
Skąd: Kattowitz
Wysłany: 2009-03-02, 13:36   

Mam nadzieję, że się zabiorę do tego.
Przyznaje bez bicia, że Tomuś skutecznie mnie zniechęca-nie przepadam za nim jako aktorem.
 
 
 
Ethan 
bywalec



Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 170
Skąd: Wwa
Wysłany: 2009-03-02, 23:35   

Jako, że lubuję się w tematach i historii II wś. mam bardzo mieszane uczucia wobec tego filmu. Myślę, że długo go nie obejrzę, choć w końcu zobaczę.. i pewnie się rozczaruję.
Wątpię, aby ten film miał pokrycie w historii.
 
 
Mad_X 
kinomaniak



Wiek: 30
Dołączył: 09 Mar 2009
Posty: 417
Skąd: P-ń
Wysłany: 2009-03-11, 16:51   

Jest tak jak BM napisał. Postać Stauffenberga jest ukazana w filmie bardzo jednowymiarowo jako osoba próbującą wyzwolić Niemcy od Hitlera. Nie wspomina się w filmie nic o pomysłach samego Stauffenberga względem wschodnich sąsiadów. Zabieg ten wykonano raczej celowo by skrystalizować "bohatera", a pisał on o żydach i polakach do swej żony m.in. takie rzeczy:

Cytat:
"To lud, który czuje się dobrze tylko pod batem. Tysiące jeńców wojennych posłuży nam dobrze w pracach rolniczych".


:fingerno:
 
 
Kraken 
świeżak



Wiek: 29
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 28
Skąd: CK
Wysłany: 2009-03-27, 13:20   

Muszę przyznać, że mając jeszcze w pamięci tragiczny "Opór", "Walkirię" oglądało mi się całkiem przyjemnie. Tutaj należą się brawa dla Cruise'a, którego choć nie lubię jako aktora, tutaj swoją rolę odegrał bardzo profesjonalnie. To jest po prostu jego film! Faktem jest jednak, że twórcy filmu rzeczywiście ukazali głównego bohatera i cały spisek dość jednostronnie, czy wręcz nawet podeszli do tematu niedbale, przez co historia w nim opowiedziana jest zbyt uproszczona, nie zmusza do żadnej refleksji. Nasuwa się tutaj pytanie, czy przyczyną tego było zwykłe niedbalstwo, chęć opowiedzenia lekkostrawnej historyjki, czy może kierowano się jakimiś powodami ideologicznymi? Za tą ostatnią opcją przemawiało by jednoznacznie pozytywne ukazanie zdrajcy, a więc gloryfikowanie zdrady a jednocześnie przemilczenie tego, że Stauffenberg wcale nie walczył o wolność i demokrację, jak to sobie niektóre jednostki mogą wywnioskować z tego filmu.

PS. Nasuwa się jeszcze jedno pytanie. Czy można mieć do pruskiego nacjonalisty pretensje, że chce aby jego naród był najpotężniejszy, nawet kosztem sąsiadów? Ale to już chyba temat na osobną dyskusję.
 
 
Anal Torture 
bywalec



Wiek: 33
Dołączyła: 20 Lis 2008
Posty: 137
Skąd: że znowu
Wysłany: 2009-03-28, 00:07   

Hell's Angel napisał/a:
Mam nadzieję, że się zabiorę do tego.
Przyznaje bez bicia, że Tomuś skutecznie mnie zniechęca-nie przepadam za nim jako aktorem.
To coś jak ja...póki co czeka na swoją kolej...
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-03-28, 00:15   

Oglądać, nie zrzędzić. :tomato:
 
 
Aske 
filmożerca



Wiek: 42
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 1958
Skąd: Wielka Brytania
Wysłany: 2009-03-29, 20:48   

Obejrzałem na trzy razy. Nie wiem czy w kinie bym to wysiedział, nie chodzi o to że film nudny, bo taki nie jest, ale czegoś mu brakowało. Spodziewałem się czegoś mocniejszego, zawiodłem się trochę na scenie końcowych egzekucji, liczyłem ze dorównają przynajmniej tym z polskiego "Katynia", ale niestety. Jak na film o tematyce wojennej całkiem niezły, odradzam jednak poszukiwaczom mocniejszych wrażeń.
 
 
 
TOXIC 
filmożerca



Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 1027
Skąd: Korova Milky Bar
Wysłany: 2009-05-11, 18:04   

Dla mnie w sumie nienajgorsze. Sprawnie zrealizowane i dobrze zagrane. Idealizowanie postaci głównego bohatera pomijam. Ot, niezły choć przeciętny thriller, który spokojnie można obejrzeć.
 
 
K. 
filmożerca



Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 1133
Skąd: Westpommern
Wysłany: 2009-08-11, 18:10   

Film słaby, poza tym wpasowuje się w nurt pokazywania nie do końca prawdziwej historii. Jakoś obejrzałem, ale raczej tylko głównie z ciekawości jak był zrobiony dalej. Cruise'a nie lubię, ale tutaj zagrał dobrze.
 
 
sephrenia 
koneser



Wiek: 31
Dołączyła: 05 Kwi 2009
Posty: 573
Skąd: lublin
Wysłany: 2009-11-29, 18:04   

Jak dla mnie przeciętny :faja: choć porównując do Oporu to kawałek dobrego kina. Opór był słaby, zarówno pod względem gry aktorskiej jak tez dłużącej się fabuły. Natomiast abstrahując od historii to Walkiria w sumie w porządku, można obejrzeć ale nic w tym filmie szczególnego nie widzę, trochę to mdławe, mało drastyczne, mało emocjonalnie. Ot zapychacz czasu na niedzielny wieczór, choć chyba wolałabym obejrzeć głupkowatą komedie amerykańską zamiast tego "dzieła" :hahaha:
 
 
 
diana6echo 
kinomaniak



Wiek: 31
Dołączyła: 23 Wrz 2009
Posty: 360
Skąd: Varsovia
Wysłany: 2009-11-30, 11:32   

Mi się Walkiria podobała, nawet czasem trzymała w napięciu mimo, że człowiek doskonale wiedział jak to się skończy.. ale momentami był trochę taki.. patetyczny.. cóż, to chyba już znak firmowy filmów z Tomkiem Rejsem ;) ..
IMO, lepiej dla filmu byłoby gdyby gadali po niemiecku - co jak co, ale te pierwsze minuty jak Tomcio szprechał po niemiecku zwaliły mnie.. a jak wszedł angielski to już wszystko odpadło :/
 
 
Krwawy Świt 
kinomaniak



Dołączył: 20 Gru 2008
Posty: 232
Skąd: Bergen-Belsen
Wysłany: 2010-01-10, 05:23   

nie wiem czy ktokolwiek zwrócił uwagę, że film "Walkiria" jest zupełną kopią niemieckiego filmu o tych samych wydarzeniach z 2004, oczywiście tamten jest bez Cruise'a i gadają po niemiecku, co pewnie dla wielu będzie zaletą, cała reszta jest identyczna (te same sceny), tylko oczywiście inteligentniejsza i bardziej akuratna historycznie. Nie pamiętam niestety tytułu, leciało na TVP2 parę miechów temu.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-08-18, 16:10   

Krwawy Świt napisał/a:
nie wiem czy ktokolwiek zwrócił uwagę, że film "Walkiria" jest zupełną kopią niemieckiego filmu o tych samych wydarzeniach z 2004, oczywiście tamten jest bez Cruise'a i gadają po niemiecku, co pewnie dla wielu będzie zaletą, cała reszta jest identyczna (te same sceny), tylko oczywiście inteligentniejsza i bardziej akuratna historycznie. Nie pamiętam niestety tytułu, leciało na TVP2 parę miechów temu.


chodzi chyba o Die Stunde der Offiziere, z tego co piszą w necie, jest to film telewizyjny będący fabularyzowanym dokumentem - więc to pewno coś w rodzaju naszego teatru telewizji :)

http://www.imdb.com/title/tt0418203/
http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/1214868
http://en.wikipedia.org/w...e_der_Offiziere
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-08-18, 23:46   

Długo wzbraniałem się przed obejrzeniem Walkirii. Jak się okazało, zupełnie niesłusznie. Właściwie mógłbym niemal w całości podpisać się pod wypowiedzią BM. Sprawnie i z rozmachem zrealizowany obraz, całkiem trzymający w napięciu - a to już sztuka, bo przecież wiadomo, jak się historyjka skończy. Cruise, jakkolwiek go nie cierpię, to przyznam, że się w tej roli odnalazł. Do tego cała masa solidnych pobocznych rólek z udziałem znanych mi skądinąd twarzy. Może tylko Cyceron-Hitler niezbyt pasował, ale było go na szczęście mało. Może i scena rozwałki na koniec była zbyt mało soczysta. Formalnie jak najbardziej OK, a co do treści, no to cóż, to amerykańskie kasowe kino, więc jest patos i ckliwość - należy patrzeć na to z dużym przymrużeniem oka. Stauffenberg jest rzeczywiście do bólu przesłodzony, za mało też akcentowano problematykę etyczną - w końcu pucz był złamaniem przysięgi, a więc czy lojalność jest najważniejszą cnotą w życiu człowieka? Czy istnieją okoliczności pozwalające na złamanie raz danego słowa? Nie, żeby tego wcale nie było, ale można było położyć na ten element większy nacisk. No ale to chyba miał być bardziej film akcji, polityka i te sprawy, a nie jakieś tam egzystencjalne dylematy arystokratycznych oficerów. A że gloryfikowanie puczystów we współczesnej Polsce jest żałosne? To swoją drogą...
Kraken napisał/a:
Nasuwa się jeszcze jedno pytanie. Czy można mieć do pruskiego nacjonalisty pretensje, że chce aby jego naród był najpotężniejszy, nawet kosztem sąsiadów?

Niemieckiego nacjonalisty jeśli już. Stauffenberg nie był Prusakiem, pochodził z Królestwa Bawarii (dlatego też był rzymskim katolikiem, a nie luteraninem). Choć coś jest na rzeczy, bo w końcu to Prusacy nadawali ton Rzeszy od XIX wieku.
 
 
Syn marnotrawny 
bywalec



Dołączył: 20 Sty 2013
Posty: 143
Skąd: Stare krzywe
Wysłany: 2013-01-20, 17:45   

No trochę ci się, Arczi, dziwię, że tak łagodnie obszedłeś się z tym filmem. Ja go osobiście nie zdzierżyłem, właśnie głównie przez holyłudzką, już nawet nie w wersji soft ale jakąś kompletnie bzdurną wersją Stauffenberga. Z tego punktu widzenia film jest jawnie szkodliwy, ponieważ w dosyć perfidny sposób zakłamuje historię. Prawda niestety jest taka, że Stauffenberg był jawnie popierdolonym nazistą uwielbiającym Adolfa i gdyby nie przeczucie, (cóż, widać, nie był aż tępy, żeby tego nie dostrzec) końca wojny i natrętnych myśli co zrobią z nim sowieci jak go dorwą, postanowił tego Adolfa zgładzić. Należy też wspomnieć, że nie kierowały nim w najmniejszym stopniu jakiekolwiek względy moralne ile obawa o swoją własną aryjską dupę.

A to, że zamach się nie udał, to akurat bardzo dobrze. Zamachowcy wykombinowali sobie bowiem, że zabicie Hitlera postawi ich niejako w roli beneficjentów sytuacji powojennej i razem ze stroną rosyjską i amerykańską zaczną tworzyć nowy społeczny ład. Oczywiście wg ich zamierzeń Polski miało nie być. Tacy to byli zacni panowie z tych opiewanych tu i ówdzie zamachowców, których naczelny wódz kazał powywieszać na rzeźnickich hakach.
 
 
egzik 
świeżak



Wiek: 36
Dołączył: 31 Gru 2012
Posty: 5
Skąd: Kraków
Wysłany: 2013-01-23, 10:34   

Podpisuje się pod słowami "Syna marnotrawnego" obiema rękami. Juz nawet nie chodzi mi o to że film jest mega przekłamany, ale najbardziej irytuje mnie to że zrobili z fanatycznego nazisty nieskazitelnego bohatera, aż włos zjeżył mi się na głowie, bardziej bzdurnym filmem z większymi przekłamaniami może być chyba tylko film o braciach bielskich pt "Opór"

Ktoś powie że w końcu Stauffenberg jest bohaterem narodowym dla Niemców, i co z tego ? S. Bandera dla Ukraińców tez jest bohaterem ale to juz nie powód wynosić zbrodniarza na piedestał. Ogólnie film typowy dla tępych głupich amerykanów, przerysowany, płytki i durnowaty. Można zrozumieć że film moze spodobać się typowemu amerykańcowi który bohatera zazwyczaj widzi jednobiegunowo, ale jak już Polacy jarają się tym filmem to w moim odczuciu albo mają mizerną wiedzę na temat historii albo są zwykłymi ignorantami.
Co do militariów, niby wszystko pięknie ładnie ale Niemcy gadają po angielsku, litości, i to ma byc dobry film wojenny ?

Bohaterem to był ale Georg Elser, samotnik, przeciwnik nazizmu z zawodu stolarz który sam przeprowadził zamach na Hitlera niestety nieudany. Zamachów na Hitlera było około 44 co nie znaczy że Stauffenberg był największym bohaterem, po prostu był najbliższy celu, podsadził bombę i czmychnął szybko z bunkra majac świadomośc że pucz na 90 procent sprawnie pojdzie bo miał po swojej stronie dużą cześć generałów wermachtu, doprawdy wielkie mi bohaterstwo. Nie mogłem tego oglądac spokojnie bo mnie takie kino irytuje, głupie, przekłamujące historie, i nic innego tej produkcji nie ratuje
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2013-01-23, 14:43   

No cóż, trudno się nie zgodzić z powyższymi zarzutami. Ja oglądając Walkirię wyłączyłem trochę swoje zboczenie w postaci czepialstwa historycznego i oglądałem to po prostu jako kostiumowy film akcji, luźno bazujący na faktach. Przyznaję, że może to mocno wybiórcze i dwulicowe z mojej strony (jeśli wziąć pod uwagę moje krytyczne opinie na temat Gladiatora na przykład). Rzeczywiście, pominięto tu sporo niewygodnych faktów z życiorysu pana pułkownika, a mianowicie, że chciał przejąć władzę, podpisać separatystyczny pokój z aliantami zachodnimi i ratować zdobycze niemieckie na wschodzie. Żydami i Słowianami, zdaje się, głęboko gardził. Nie znam aż tak dobrze tematu, więc nie wiem, czy był po prostu niemieckim arystokratycznym oficerem i nacjonalistą, czy też raczej zwyczajnym nazistą. Faktycznie film może być odbierany jako próba wybielania się przez Niemców i zdejmowania z siebie odium za II wojnę, holocaust itd. Przecież próbowaliśmy się pozbyć Hitlera! Wpisuje się to zresztą w dużo szerszy kontekst, np. we Wrocławiu ostro rozwijane są badania nad tzw. kręgiem z Krzyżowej - garstce intelektualistów, którzy coś tam próbowali spiskować przeciwko Hitlerowi i skończyli powieszeni na strunie. Teraz organizuje się wykłady, prelekcje, akademie, wyjazdy, publikuje grubaśne tomiszcza o ich działalności itd. Jako ciekawostkę można jednak wskazać, że bardzo długo w powojennych Niemczech Stauffenberg (i jemu podobni) był uznawany za zdrajcę i jego pamięć nie była czczona. Mimo to podtrzymuję swoją opinię, że Walkiria jest całkiem sprawnie zrealizowanym, wciągającym obrazem.
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1095
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2013-01-24, 00:22   

Z Walkirią to jest spory problem, bo to jest niezły film ale film który nie tylko czegoś tam nie mówi czy tam ubarwia ale film który po prostu przekłamuje historie.Gdzie wiadomo, wśród spiskowców, każdy miał swoje motywy.Temat rzeka generalnie;)
Ogólnie szkodliwy film ale wydaje mi się że w tym świecie gdzie zdecydowana większość ludzi w dupie ma jakąkolwiek historie, to tak na prawdę i tak wejdzie ot jednym uchem a wyjdzie drugim a pełna odpowiedzialność za wojnę i tak jednak w rozumieniu ogółu, będzie spoczywała na naszych zachodnich sąsiadach.
Szczególnie że przecież byli Niemcy którzy próbowali przeciwstawiać się ideologi pana z wąsem, tyle że zostali w większość jeszcze przed wojną wycięci a o nich holiłód filmu nie nakręci.
Więc nakręcono opowieść, która nijak ma się do faktów(jeśli chodzi o motywy) ale sama w sobie jest pasjonująca.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u