FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Funny Games
Autor Wiadomość
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2010-10-03, 14:02   

DA napisał/a:
Ty zauważyłeś w niektórych, wymienionych przez ciebie, filmach także kwestię sumienia, jego braku dokładnie.


Właśnie, że nie napisałem (o braku).

Spoiler:
W "Funny Games" samo to, że bohaterowie poddają się tym praktykom presuponuje istnienie w nich sumienia. Również np. w "Benny's Video" to sumienie jest i go nie ma zarazem, na różnych etapach jest inaczej. Końcówka odwraca porządek do góry nogami. Mylę się?
 
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-10-06, 23:59   

Spoiler:
Nie wiem, czy się mylisz. Moje odczucia, w kwestiii sumienia bohaterów wspomnainych przez ciebie "Funny Games" i "Benny's Video" - są raczej przeciwne do twoich - oni są pozbawieni sumienia, empatii. Z jakichś powodów. Na Benny'ego prawdopodobnie wpływ miał zimny wychów - zasypywanie go przez rodziców modnymi gadżetami jako uspokojenie sumienia (rodzice mają jego szczątkową i wypaczoną formę), co nigdy nie zastąpi ciepła i czasu poświęconego na osobisty kontakt i rozmowę. Samotność, brak zainteresowania, zrozumienia, pustka życiowa, znieczula i sumienie karłowacieje. Jeszcze co do sumienia rodziców, niby je mają, bo czują wyrzuty, że nie poświęcają synowi czasu, wynagradzają mu to zakupami, ale co gorsza, i to jest porażające, nie dążą do ukarania go za zbrodnię jakiej dokonał. Nie mają sumienia, wobec poszkodowanej dziewczyny i jej rodziców. A Benny uśmiecha się pod nosem zadowolony - nie czując żadnych wyrzutów, krzywdy jaką wyrządził drugiemu człowiekowi. To była najmocniejsza scena w tym filmie - do dziś pamiętam ten usmieszek i jego poczucie bezkarności, bo wie, że rodzice czując sie winni pośrednio zbrodni, będą ja zatajać. Haneke mógłby z powodzeniem nakręcić kontynuację losów tej rodziny, gdy Benny, z chwilowego braku kolejnej ofiary, morduje swych rodziców, z tym samym usmieszkiem, który miał na ustach w tamtej chwili.

W "Funny Games" faceci są bezwględni, prawdopodobnie z tych samych powodów, ale tego nie widzimy. W zamian sygnalizuje wpływ mediów ( w "Benny' video" też to jest zaznaczone, jak zresztą we wszystkich filmach trylogii zlodowacenia) na lasowanie mózgów. Oglądanie przemocy - jej estetyzacja - czy wszelkich innych nieszczęść, jako codziennych spektaklów o każdej porze dnia i nocy, robi swoje.

W "Ukrytem" sumienie zaczyna się wyraźnie i mocniej budzić.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2010-10-07, 10:57   

DA napisał/a:
Spoiler:
Nie wiem, czy się mylisz. Moje odczucia, w kwestiii sumienia bohaterów wspomnainych przez ciebie "Funny Games" i "Benny's Video" - są raczej przeciwne do twoich - oni są pozbawieni sumienia, empatii. Z jakichś powodów. Na Benny'ego prawdopodobnie wpływ miał zimny wychów - zasypywanie go przez rodziców modnymi gadżetami jako uspokojenie sumienia (rodzice mają jego szczątkową i wypaczoną formę), co nigdy nie zastąpi ciepła i czasu poświęconego na osobisty kontakt i rozmowę. Samotność, brak zainteresowania, zrozumienia, pustka życiowa, znieczula i sumienie karłowacieje. Jeszcze co do sumienia rodziców, niby je mają, bo czują wyrzuty, że nie poświęcają synowi czasu, wynagradzają mu to zakupami, ale co gorsza, i to jest porażające, nie dążą do ukarania go za zbrodnię jakiej dokonał. Nie mają sumienia, wobec poszkodowanej dziewczyny i jej rodziców. A Benny uśmiecha się pod nosem zadowolony - nie czując żadnych wyrzutów, krzywdy jaką wyrządził drugiemu człowiekowi. To była najmocniejsza scena w tym filmie - do dziś pamiętam ten usmieszek i jego poczucie bezkarności, bo wie, że rodzice czując sie winni pośrednio zbrodni, będą ja zatajać. Haneke mógłby z powodzeniem nakręcić kontynuację losów tej rodziny, gdy Benny, z chwilowego braku kolejnej ofiary, morduje swych rodziców, z tym samym usmieszkiem, który miał na ustach w tamtej chwili.

W "Funny Games" faceci są bezwględni, prawdopodobnie z tych samych powodów, ale tego nie widzimy. W zamian sygnalizuje wpływ mediów ( w "Benny' video" też to jest zaznaczone, jak zresztą we wszystkich filmach trylogii zlodowacenia) na lasowanie mózgów. Oglądanie przemocy - jej estetyzacja - czy wszelkich innych nieszczęść, jako codziennych spektaklów o każdej porze dnia i nocy, robi swoje.

W "Ukrytem" sumienie zaczyna się wyraźnie i mocniej budzić.


Pod tym, co napisałaś o "Benny's Video" mogę się podpisać. Karłowacieje, ale mimo wszystko zupełnie nie zanika. Ciekawy jest motyw piramidy finansowej na początku i to jak reaguje na nią ojciec. Na mnie ogromne wrażenie zrobiła sekwencja scen ukazujących wycieczkę do Egiptu, towarzyszące jej narastanie pustki. Nie trzeba chyba wyjaśniać z czego ono wynikało. Końcówkę (Trotzt!) zaś odczytuję mimo wszystko optymistycznie.

Jeśli chodzi o "Funny Games", to próbowałem wykazać, że uległość rodziny wobec praktyk morderców świadczy o tym, że oni przez cały czas zakładali istnienie w nich sumienia. Nie zrobią tego, co chcą, bo są ludźmi i nie mają żadnego powodu, aby doprowadzić swój plan do końca.
 
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-10-07, 23:28   

Cytat:
Jeśli chodzi o "Funny Games", to próbowałem wykazać, że uległość rodziny wobec praktyk morderców świadczy o tym, że oni przez cały czas zakładali istnienie w nich sumienia. Nie zrobią tego, co chcą, bo są ludźmi i nie mają żadnego powodu, aby doprowadzić swój plan do końca.

Nie odniosłam wrażenia, że rodzina była uległa wobec praktyk morderców. Bardziej byli bezsilni, obezwładnieni ich przemocą, jakiej w życiu by się nie spodziewali.
Spoiler:
przecież ojciec próbował bronić godności żony i swojej - tak, bo od pewnego momentu bardziej już chodziło o godność, niż o życie - lecz cóz mogli poradzić, skoro tych dwoje młodzieńców w białych rękawiczkach, miało ich cały czas na muszce - próba skończyła się przestrzelonym kolanem. Jeśli mogliśmy mieć wrażenie, że rodzina się nie broni, to nie wynikało to, że liczyła na resztki sumienia w tych głupich łbach, bardziej właśnie - była obezwładniona, ogarnięta niemocą wobec tak niepojętego zła


Powiadasz, że końcówkę "Benny's video' odczytujesz mimo wszystko optymistycznie. Dlaczego, co ci pozwala tak sądzić? Ja wręcz przeciwnie,
Spoiler:
decyzja rodziców o utajeniu filmu rozłozyła mnie na łopatki. Można być z dzieckiem w najcięższych i najgorszych chwilach, nawet, jesli okaze się ono przestepcą, ale nie można go chronić przed odpowiedzialnością za jego czyny.
. Dla mnie to zakończenie, jak zresztą chyba wszystkie zakończenia filmów Hanekego, było bardzo pesymistyczne, smutne, wręcz tragiczne, bez większych nadziei, z wizją staczania się rodzaju ludzkiego po równi pochyłej w jakąś przepaść.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2010-10-22, 19:25   

Długo zbierałem się do obejrzenia osławionego Funny Games. Wreszcie obejrzałem i ...nie podobało mi się. Za długi i nudny, a do tego mocno przewidywalny. Zupełnie nie rozumiem tych wszystkich zachwytów :Oo: no dobra, znęcają się nad nimi - i co z tego? Gościu puszcza oko i gada do widza - i co z tego? Niby wygląda realistycznie, chociaż skąd mam to wiedzieć? Nie napadam na domki letniskowe w Austrii i nigdy nikt na mnie nie napadł w takim domku (dlaczego nie znali numeru na policję?). Zresztą głupia scena z pilotem pokazuje, z jakiego rodzaju realizmem - czy raczej jego brakiem - mamy tu do czynienia. Czy jest to studium zła? Jakieś tam pewno jest, ale właściwie o motywacjach dwóch misiaczków niewiele wiemy, można się tylko domyślać, że są znudzonymi psychopatami. Całość zupełnie mnie nie przekonuje, po pół godzinie nie mogłem się już doczekać, kiedy wreszcie film się skończy; aż sam sobie się dziwię, że zmęczyłem do końca. Film bardzo mocno przereklamowany, dużo krzyku o nic, zdecydowanie nie polecam (zaraz się pewno okaże, że zbezcześciłem kolejny forumowy kult :hahaha: ).
 
 
Aske 
filmożerca



Wiek: 42
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 1958
Skąd: Wielka Brytania
Wysłany: 2010-10-22, 21:56   

och
 
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2010-10-23, 11:26   

Arcyznawca napisał/a:
Nie napadam na domki letniskowe w Austrii i nigdy nikt na mnie nie napadł w takim domku (dlaczego nie znali numeru na policję?).


Poczekaj, poczekaj, jak Ci na chatę wjadą, to zrozumiesz. :hahaha:

A swoja drogą, mi również "FG" nie podeszło za pierwszym razem. Za którymś tam z kolei było już lepiej, choć i tak nie uważam tego filmu za najlepszy tego reżysera. "Biała Wstążka", "Ukryte", "Pianistka" - te są moim zdaniem najlepsze.
 
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-10-23, 19:21   

Arcyznawca napisał/a:
Nie napadam na domki letniskowe w Austrii i nigdy nikt na mnie nie napadł w takim domku (dlaczego nie znali numeru na policję?). .


Kurcze nigdy nie brałam udziału w wyprawie Kolumba w roku 1492, czy ma więc sens podniecaniem się filmem Scotta?
Numer na policję może i znali, ale ty nie zauważyłeś, że telefon komórkowy, wpadł pani domu do zlewu wypełnionego wodą i przestał działać.
Widzę, że jesteś zachwycony sobą i tym, że możesz zgnoić film rezysera, który zrobił "Białą wstążkę", ktorej nie cierpisz, a która tak przypadła do gustu innym.
Wydaje mi sie, że jesteś uprzedzony do Haneke i i nie odczytałeś jego intencji w sposób taki jak trzeba. Może zamieszczę swoją recenzję, napisaną tuż po zobaczeniu filmu. Zwróć uwagę szczególnie na zakończenie. A jeśli nie masz ochoty, trudno, twoja strata.
[...] Jak to u Haneke bywa, i w „Funny Games” nie brakuje mocnych, prowokacyjnych, szokujących scen. Film zrobiony jest wg zasad rasowego thrillera. Mamy noże, strzelby, które w swoim czasie ranią i strzelają. No i wszystko, co by mogło pomóc wyjść bohaterom z opresji, jest zepsute. A opowieść otwiera obraz sielanki na łonie natury. Trzyosobowa rodzina, może nie tak atrakcyjna wizualnie, jak to bywa w produkcjach amerykańskich: matka, ojciec w średnim wieku i ich 10letni syn przyjeżdżają na weekend nad jezioro. Ledwo zdążą się rozpakować i poumawiać na wieczornego grilla z sąsiadami, odwiedzają ich Obcy. Niestety, nie w sensie – przybysze z innej planety, a ludzie - czyli dwóch kulturalnych i, wydawałoby się, przyjaźnie nastawionych młodzieńców, którzy w imieniu sąsiadki proszą o pożyczenie jajek.
Z czasem okazuje się, że dobre maniery, białe rękawiczki i przyzwoity wygląd to pozory. Reżyser wraz z nieproszonymi gośćmi rozpoczynają z nami i gospodarzami domu inteligentną, ale przewrotną, okrutną i „zabawną” grę. "Zabawną" – bo młodzieńcy, jak i z pewnością niektórzy widzowie, czerpią wiele przyjemności i radości z uciesznych i wyszukanych monologów oprawców oraz psychicznych tortur jakimi raczą pojmaną rodzinę. Haneke nie szokuje spektakularnymi aktami cielesnego znęcania- takie na dłuższą metę przestają oddziaływać na widza. Najbardziej sugestywnie i przerażająco działa na nas metodyczne, niespieszne, z uśmiechem na ustach, wypełnianie kolejnych punktów planu bezsensownej, bez żadnego konkretnego powodu, nie licząc sadystycznej przyjemności, zagłady niczemu winnej rodziny.

Czy „Funny Games” wpisuje się swym przesłaniem w tak charakterystyczną dla Haneke wizję osamotnionego człowieka, postępujący u niego brak wrażliwości, do jakiego prowadzi poczucie wyalienowania wskutek niemożności nawiązania porozumienia między ludźmi? Myślę, że także. Sygnał tego mamy na samym wstępie. Czołówka filmu, jak na jego tytuł przystało, zaczyna się też od zabawy. Małżeństwo, jadąc samochodem, puszcza sobie nawzajem taśmy z muzyką poważną i odgaduje kompozytorów oraz tytuły utworów. Po chwili włączają radio i ta muzyczna idylla zostaje zakłócona przez współczesne rytmy, bliskie tylko młodym ludziom, jakiegoś death metalu. Jak wiemy – muzyka, to jeden z najbardziej „widocznych” elementów dzielących pokolenia.
I dalej, to już mamy istny ocean samotności. Każdy z członków rodziny związany, sterroryzowany, upokorzony przez okrutników musi samotnie zmagać się ze wstydem, strachem, upodleniem i własną bezsilnością.
A gracze – zabawowicze, czyż to nie z poczucia beznadziei, własnej marności, maskowanego wyrafinowanym okrucieństwem i czarnym humorem, zdecydowali się na bezsensowny marsz śmierci po tej krainie szczęścia położonej nad jeziorem, do której nie mając wstępu, musieli się wkraść fortelem i zniszczyć to, czego nie dane było im doświadczyć?

Ale Haneke w "Funny Games", obnaża przede wszystkim zamiłowanie człowieka do oglądania okrucieństwa. Jest na to dowód w postaci kilku scen, których teraz nie będę analizować. Każdy kto film będzie oglądał lub już widział, doskonale zda sobie z tego sprawę. Zło, śmierć, zabijanie jest bardzo medialne, ludzie rzadko sięgają po pilota od telewizora, by go nie oglądać. Szkoda, że równie rzadko zdają sobie sprawę, iż za krwawymi obrazkami w telewizji, czy prasie, kryją się prawdziwe ludzkie dramaty, w których sami nie chcieliby uczestniczyć a na dodatek by robiono z nich publiczne widowisko. I tak mi się w tej chwili nasunęła sprawa W. Milewicza, reportera polskiej telewizji, zabitego w Iraku. Superekspres zamieścił zdjęcie jego ciała na pierwszej stronie. Środowisko dziennikarskie było oburzone, a przecież ono samo w jakiejś części z takich zdjęć żyje.
Świetny film. Właśnie w USA kręci się jego remake. Ale na pewno, żaden remake nie będzie taki jak pierwowzór, ot choćby ze względu, na świeżość koncepcji owej okrutnej, może dla niektórych zabawnej, gry, jaką autor filmu prowadzi nie tylko na ekranie, ale poza nim.[...]
  
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-10-23, 20:03   

....
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2010-10-23, 20:48   

DA napisał/a:
Widzę, że jesteś zachwycony sobą i tym, że możesz zgnoić film rezysera, który zrobił "Białą wstążkę", ktorej nie cierpisz, a która tak przypadła do gustu innym.


Ja do teraz myślę, że na temat "BW" nie pisał poważnie. :kotyeee:
 
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2010-10-23, 21:49   

DA napisał/a:
Kurcze nigdy nie brałam udziału w wyprawie Kolumba w roku 1492, czy ma więc sens podniecaniem się filmem Scotta?

Co ma podniecanie się jakimś filmem do podniecania się realizmem tegoż? Nie widzę związku.
DA napisał/a:
Numer na policję może i znali, ale ty nie zauważyłeś, że telefon komórkowy, wpadł pani domu do zlewu wypełnionego wodą i przestał działać.

Błąd, gdyż to ty nie zauważyłaś, że w pewnym momencie telefon znów działa, Ulryk Mühe wówczas chce zadzwonić na psy, ale nie zna numeru (sic!), więc dzwoni do brata :lol:
DA napisał/a:
Widzę, że jesteś zachwycony sobą i tym, że możesz zgnoić film rezysera, który zrobił "Białą wstążkę", ktorej nie cierpisz, a która tak przypadła do gustu innym.

:pukpuk: trudno właściwie dyskutować z takimi wypowiedziami. Dopuszczasz w ogóle taką możliwość, że komuś "Funny games" mogło się zwyczajnie nie podobać? Ja np. znam kilka takich osób "w realu". Ale nie, pani DA zawyrokowała, że filmografia Hanekego nie podlega dyskusji i krytyce, wielkim reżyserem jest, przyswój-przeproś-zgnij, bo to kvlt podobnie jak Tarantini, Kieślowski i "Pachnidło" :kotynigga:
DA napisał/a:
Wydaje mi sie, że jesteś uprzedzony do Haneke

Czy jestem uprzedzony? Myślę, że wątpię, widziałem jak dotąd jedynie dwa jego filmy; "Biała wstążka" była nawet niezła, "Funny games" fatalne, jakoś na razie nie mam ochoty zapoznawać się z innymi jego pracami.
DA napisał/a:
nie odczytałeś jego intencji w sposób taki jak trzeba.

A, to istnieje jakaś wyższa wykładnia, według której należy rozumieć i odczytywać filmy? Jak sądzę, właśnie ty jesteś tą oświeconą, która wie, "jak trzeba", w odróżnieniu ode mnie, chama i profana?
Twoją recenzję czytałem już onegdaj na pewnym serwisie filmowym - pewno myślisz sobie, że ani słowa z tego nie zrozumiałem, bo taki ze mnie prostak. Wszystko to bardzo piękne, problem tylko w tym, że ja się jakoś szczególnie nie ekscytuję przemocą, złem itd., nie lecę spragniony jej oglądać i przeżywać, jak to ktoś kogoś upokorzył, zgwałcił i zapierdolił, więc krytyka takich postaw, wyłożona - być może - w filmie Hanekego niespecjalnie do mnie trafia. Nie lubię filmów, w których ktoś kogoś na okrągło męczy i się nad nim znęca, ale bynajmniej nie dlatego, że mnie to przeraża, czy też utożsamiam się z katem bądź ofiarą, tylko dlatego, że niemożebnie mnie to nudzi. To główna wada "Funny games", czy raczej "Boring games". Pewno teraz wyjdzie, że jestem niewrażliwy, bezduszny i okrutny, już nie wspominając o tym, że ograniczony i po prostu głupi :)
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-10-23, 21:53   

Dziękuję, wszystko już rozumiem. Dyskusji dalej nie podejmuję, bowiem wszystko już sobie sam wyjaśniłeś i wydałeś jedyne słuszne orzeczenia.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2010-10-23, 22:02   

DA napisał/a:
Dziękuję, wszystko już rozumiem. Dyskusji dalej już nie podejmuję, bowiem wszystko już sobie sam wyjaśniłeś i wydałeś jedynie słuszne orzeczenia.

Kto jak kto, ale akurat ja jestem jedną z ostatnich osób na tym forum, które podają do wierzenia prawdy objawione, ustalają forumowe kulty i je celebrują. Co najwyżej przedstawiam swoje odczucia na temat jakiegoś filmu, ewentualnie proponuję interpretację, nigdy nie roszcząc sobie prawa do monopolu na prawdę. Nigdy też nie walę argumentów ad personam, z prostej przyczyny - przyjmuję zasadę, że każdy może mieć własne zdanie i że komuś może się absolutnie nie podobać to, co mnie podobało się bardzo. I tyle, szanuję czyjąś opinię, choćbym się z nią nie zgadzał. Szkoda, że więcej osób tak nie postępuje, tylko wkleja :nigga: :kotynigga: :zalamka i urywa dyskusję. Różnorodność jest piękna, naprawdę :) nie ma co się dąsać i zacietrzewiać, a "Funny games" to po prostu mierny film - oczywiście moim zdaniem.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2010-10-23, 22:23   

Arcyznawca napisał/a:
problem tylko w tym, że ja się jakoś szczególnie nie ekscytuję przemocą, złem itd., nie lecę spragniony jej oglądać i przeżywać, jak to ktoś kogoś upokorzył, zgwałcił i zapierdolił, więc krytyka takich postaw, wyłożona - być może - w filmie Hanekego niespecjalnie do mnie trafia. Nie lubię filmów, w których ktoś kogoś na okrągło męczy i się nad nim znęca, ale bynajmniej nie dlatego, że mnie to przeraża, czy też utożsamiam się z katem bądź ofiarą, tylko dlatego, że niemożebnie mnie to nudzi.


Ciekawe, bo za pierwszym razem identycznie jak Ty zareagowałem na ten film (może tylko z mniejszym oburzeniem, bo już po paru filmach wiedziałem z jakiego kalibru twórcą mam do czynienia).
Polecam Ci fragment z recenzji z KMFu. Myślę, że Heneke oprócz napiętnowania filmowej przemocy, udało się ukazać pewną niew(iar)ygodną prawdę psychologiczną:
Cytat:

Prowokacją jawi się także bierność, z jaką rodzina poddaje się makabrze. Co prawda wszyscy są sparaliżowani strachem, a ich zachowanie zapewne jest bardziej naturalne niż nie jeden heroiczny wyczyn, ale z drugiej strony trudno oprzeć się wrażeniu, iż nawet nie próbują oni podjąć realnej walki o własne życie, jakby godząc się z zastanym losem.


Zastanawiałeś się kim są naprawdę mordercy w białych rękawiczkach?

Arcyznawca napisał/a:
A, to istnieje jakaś wyższa wykładnia, według której należy rozumieć i odczytywać filmy?


Właśnie, kurcze, wstyd przyznać, jest. :kotyeee: Podał ją sam Haneke:

Cytat:
Gdy w 2001 roku do kin wchodził „Kod nieznany” Michaela Haneke, producent Martin Karmitz poprosił reżysera o kilka słów na użytek materiałów prasowych. Haneke spełnił tę prośbę nieco przekornie. Nie napisał, o czym jest jego film, nie napisał, jak go zrobił i po co. Zamiast tego zaproponował kanon pytań, które zmotywowały go do zrealizowania projektu. Przypominamy te pytania po latach, gdyż mamy świadomość, że są one ciągle aktualne – można je odnieść nie tylko do „Kodu nieznanego”, lecz do każdego filmu austriackiego reżysera. Oto one:
– Czy prawda jest wypadkową tego, co słyszymy i widzimy?
– Czy można przedstawić rzeczywistość? – Co dla obserwatora czyni dany obiekt prawdziwym, wiarygodnym czy raczej godnym uwierzenia weń?
– Jaką odpowiedzialność ma animator marionetek, jeśli marionetki idealnie naśladują prawdziwe życie?
– Czy w świecie ruchomych obrazów złudzenie i rozczarowanie są bliźniaczymi pojęciami, czy też są jedynie silnie ze sobą związane?
– Czy odpowiedzi to kłamstwa?
– Czy pytania to odpowiedzi?
– Czy urywek jest estetyczną odpowiedzią na fragmentaryczną naturę naszej zdolności postrzegania?
– Czy montaż jest symulacją całości?
– Czy precyzja jest kategorią estetyczną, czy moralną?
– Czy aluzja może zastąpić opis?
– Czy to, co pozostaje poza obrazem filmowym, jest bardziej precyzyjne, niż to, co się w nim znajduje?


:kotyeee:

A nawiasem mówiąc "Kod nieznany" puszcza dzisiaj TVP 0 02:20 - czyli pora w sam raz!
 
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2010-10-23, 22:47   

jazu napisał/a:
Ciekawe, bo za pierwszym razem identycznie jak Ty zareagowałem na ten film (może tylko z mniejszym oburzeniem

ja się nie oburzam. Straciłem tylko czas, to wszystko. Podobny niesmak miałem po np. "Bękartach diabła" :)
jazu napisał/a:
Prowokacją jawi się także bierność, z jaką rodzina poddaje się makabrze. Co prawda wszyscy są sparaliżowani strachem, a ich zachowanie zapewne jest bardziej naturalne niż nie jeden heroiczny wyczyn, ale z drugiej strony trudno oprzeć się wrażeniu, iż nawet nie próbują oni podjąć realnej walki o własne życie, jakby godząc się z zastanym losem.

To akurat guzik prawda, wziąwszy pod uwagę, co dzieje się na ekranie, chociaż może pan krytyk nie oglądał filmu, co się zdarza nagminnie
Spoiler:
A ucieczka chłopca i próba użycia przezeń broni palnej? Próby wyswobodzenia się z więzów podejmowane przez męża i żonę? Zresztą co ten Mühe z przetrąconą nogą miał zrobić? Ponadto przecież żona kładzie trupem jednego z napastników, ale wówczas następuje wczytanie stanu gry :zalamka zresztą jeszcze na łodzi kobieta walczy o życie, sięgając po nóż celem rozcięcia więzów. To nie bohaterowie filmu byli bierni wobec przemocy, to Haneke nie pozwolił im na jakąkolwiek akcję, z góry skazując na beznadziejną śmierć w męczarniach.

jazu napisał/a:
Zastanawiałeś się kim są naprawdę mordercy w białych rękawiczkach?

chyba znudzonymi psychopatami, karmiącymi się ludzkim strachem, nieprawdaż? No, chyba że to jakaś wyższa symbolika, alegoria ludowej sprawiedliwości, która dosięgnie podłych wyzyskiwaczy, którzy wyjeżdżają sobie beztrosko do domku nad jeziorem, podczas gdy robociarz nie ma na chleb :cry:
jazu napisał/a:
Właśnie, kurcze, wstyd przyznać, jest. Podał ją sam Haneke:

Przepraszam, ale w ślad za Eliotem przyjmuję, że dzieło uwalnia się od swojego twórcy. Poza tym to, co wkleiłeś, odnosi się explicite do innego filmu, a nie do "Funny games" - to tylko i wyłącznie jacyś "oni" przypisali je "wszystkim filmom" austriackiego reżysera.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2010-10-23, 22:54   

Arcyznawca napisał/a:
chyba znudzonymi psychopatami, karmiącymi się ludzkim strachem, nieprawdaż? No, chyba że to jakaś wyższa symbolika, alegoria ludowej sprawiedliwości, która dosięgnie podłych wyzyskiwaczy, którzy wyjeżdżają sobie beztrosko do domku nad jeziorem, podczas gdy robociarz nie ma na chleb


Żadna alegoria, a tym bardziej o podłożu politycznym. Są zwykłymi kulturalnymi (białe rękawiczki) ludźmi żerującymi na mieszczańskiej życzliwości i ekonomi myślenia. Ekonomi koniecznej, bo bez niej już tylko prosta droga do szaleństwa. Dopuść taką szaloną myśl, że to wcale nie żadni psychopaci, a zwykli ludzie i wcale nie chcą ich zabić, tylko zrobić im inne kuku (wstaw sobie coś). Sęk w tym, że w codziennym życiu pancerz obronny zanika, ulega różnego rodzaju uprzejmościom i konwenansom. A jeśli pojawi się ktoś kto byłby na tyle inteligentny, przewrotny, zły i chciałby ... Oni się może trochę bronią, a trochę nie, trochę za mało i przede wszystkim za późno.
Ale tutaj już tylko powtarzam to, co wcześniej napisałem
 
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2010-10-23, 23:04   

jazu napisał/a:
Żadna alegoria, a tym bardziej o podłożu politycznym.

To była ironia.
jazu napisał/a:
Są zwykłymi kulturalnymi (białe rękawiczki) ludźmi żerującymi na mieszczańskiej życzliwości i ekonomi myślenia. Ekonomi koniecznej, bo bez niej już tylko prosta droga do szaleństwa. Dopuść taką szaloną myśl, że to wcale nie żadni psychopaci, a zwykli ludzie i wcale nie chcą ich zabić, tylko zrobić im inne kuku (wstaw sobie coś).

To już nadinterpretacja, moim zdaniem zwyczajnie błędna. Zarżnęli przecież poprzednią rodzinę, a w przypadku tej męczonej w filmie, wyraźnie zapowiadają, że ich zabiją i o której godzinie, co zresztą realizują. To po prostu egzekucja z zimną krwią. Gdyby byli "zwykłymi" ludźmi i "przypadkiem" kogoś zabili, to zapewne by spanikowali i uciekli z wrzaskiem, a nie kontynuowali marsz śmierci. Białe rękawiczki i nienaganne maniery: no cóż, wielu psychopatów to szalenie grzeczni i mili ludzie, np. Ted Bundy. A co do rękawiczek, to może nie chcieli np. zostawić odcisków palców? :)
jazu napisał/a:
Sęk w tym, że w codziennym życiu pancerz obronny zanika, ulega różnego rodzaju uprzejmościom. A jeśli pojawi się ktoś kto byłby na tyle inteligentny, przewrotny, zły i chciałby ...

czyli jednak znudzony, wyrachowany i cyniczny psychopata, a nie zwykły człowiek. Zwykły człowiek nie morduje innych ludzi pierdoląc brednie o antymaterii.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2010-10-23, 23:09   

Problem w tym, że Ty ten film traktujesz zbyt dosłownie (i jeśli będziesz tak podchodzić do innych filmów tego reżysera, to podejrzewam, że srogo się zawiedziesz). Ale rób sobie jak chcesz. Może to nawet dobrze, że "nie czujesz" tego filmu, jak bowiem powiedział po seansie "FG" Piotr Dumała: "Miałem ochotę się po prostu wyrzygać".
 
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2010-10-24, 01:11   

Albo - skoro się już tak upierasz na rozróżnienie psychopaty od normalnego człowieka - wyobraź sobie sytuację, w której Twoją uprzejmość i nawyk traktowania ludzi polegający na dawaniu na starcie każdemu pewnego kredytu zaufania wykorzystuje "znudzony, wyrachowany i cyniczny psychopata, a nie zwykły człowiek". Zasada jest ta sama. Funny, isn't?
 
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2010-10-24, 01:28   

jazu napisał/a:
Problem w tym, że Ty ten film traktujesz zbyt dosłownie

wolę traktować dosłownie, niż szukać ukrytych sensów i wewnętrznej logiki tam, gdzie ich nie ma. Zwłaszcza, że FG to niby taki brutalny, czysty realizm!
jazu napisał/a:
skoro się już tak upierasz na rozróżnienie psychopaty od normalnego człowieka

tak, ubrdałem sobie i teraz się przy tym upieram, a przecież nie ma wcale żadnych różnic między Tedem Bundy'm a przeciętnym zjadaczem chleba. Każdy mógłby być Jaruzelskim! Am I right?
jazu napisał/a:
Twoją uprzejmość i nawyk traktowania ludzi polegający na dawaniu na starcie każdemu pewnego kredytu zaufania wykorzystuje "znudzony, wyrachowany i cyniczny psychopata, a nie zwykły człowiek".

a skąd taka pewność, że jestem z nawyku uprzejmy, ufny itd.? Mnie uczono, żeby nie rozmawiać z nieznajomymi i nie otwierać im drzwi.
jazu napisał/a:
Zasada jest ta sama.

Jaka zasada? Zwykli ludzie nie tłuką przypadkowych osób kijem od golfa.
 
 
DA 
filmożerca



Dołączyła: 27 Lis 2009
Posty: 1985
Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-10-24, 09:31   

Arcyznawca napisał/a:
DA napisał/a:
Dziękuję, wszystko już rozumiem. Dyskusji dalej już nie podejmuję, bowiem wszystko już sobie sam wyjaśniłeś i wydałeś jedynie słuszne orzeczenia.

Kto jak kto, ale akurat ja jestem jedną z ostatnich osób na tym forum, które podają do wierzenia prawdy objawione, ustalają forumowe kulty i je celebrują. Co najwyżej przedstawiam swoje odczucia na temat jakiegoś filmu, ewentualnie proponuję interpretację, nigdy nie roszcząc sobie prawa do monopolu na prawdę. Nigdy też nie walę argumentów ad personam, z prostej przyczyny - przyjmuję zasadę, że każdy może mieć własne zdanie i że komuś może się absolutnie nie podobać to, co mnie podobało się bardzo. I tyle, szanuję czyjąś opinię, choćbym się z nią nie zgadzał. Szkoda, że więcej osób tak nie postępuje, tylko wkleja :nigga: :kotynigga: :zalamka i urywa dyskusję. Różnorodność jest piękna, naprawdę :) nie ma co się dąsać i zacietrzewiać, a "Funny games" to po prostu mierny film - oczywiście moim zdaniem.


Aaaa, to ciekawe, bo mam zupełnie odmienne zdanie na temat twojej forumowej wrażliwości. Dlaczego każdą moją wypowiedź traktujesz jako osobisty atak na ciebie? Nie wlewaj sobie zanadto, prosze.

Jeszcze tylko słówko,bo oprócz wielu opinii, które zasugerowałeś, co na przykład o Tobie myślę jako o człowieku (post powyżej), dodajesz jeszcze tę, że uciekam od dyskusji, bo nie lubię, jesli ktoś ma własne zdanie, nie szanuję ludzi, którzy je mają i tak dalej - stek bzdur, wyssanych z palca. Tak więc, muszę, to słowko dodać, dlaczego kończę dyskusję z Tobą i nie będę jej już nigdy na tym forum podejmować. Nie uciekam, nie boję się twoich poglądów, ale nie mam zamiaru dyskitowac bo specyficznymi metodami, znanymi skądinąd, czyli nienowymi, powszechnie stosowanymi, wkładasz w usta swojemu oponentowi to co rzekomo sądzi on o Tobie i twoich poglądach (robisz z siebie ofiarę, pokrzywdzonego etc), a co robi z niego osobe dokładnie taką, za jaką chcesz by ona uchodziła.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2010-10-24, 12:15   

DA napisał/a:
Dlaczego każdą moją wypowiedź traktujesz jako osobisty atak na ciebie?

Gdy czytam merytoryczne wypowiedzi w stylu
Cytat:
Widzę, że jesteś zachwycony sobą i tym, że możesz zgnoić film rezysera, który zrobił "Białą wstążkę", ktorej nie cierpisz, a która tak przypadła do gustu innym.
to trudno tego nie potraktować jako osobisty atak, nie uważasz? Ale to pewno znowu wynik mojego przewrażliwienia, czy wręcz rozmyślnej manipulacji, by przedstawić siebie jako ofiarę? To wkładanie opinii w twoje usta nie wzięło się znikąd, jest skutkiem tylko i wyłącznie twoich drwiących i przemądrzałych wypowiedzi, które wydają się taką właśnie ocenę implikować. Ta uwaga tyczy się zresztą nie tylko ciebie. Nie chcesz dyskutować, to nie dyskutuj. Bez żalu z mojej strony. EOT
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2010-10-24, 13:11   

Ze swojej strony mogę powiedzieć, że wszystko już napisałem (nawet dwa razy). Może rzeczywiście jesteś osobą, która traktuje każdego na starcie jak potencjalnego przeciwnika/swojego oprawcę (chodzisz choćby z gazem pieprzowym?). Może po prostu nie spotkałeś jeszcze ludzi, którzy by zawiedli Twoje zaufanie. A może w ogóle go nie masz. Ciężko wyczuć, bo przecież Cię nie znam.

Jedna sprawa
Arcyznawca napisał/a:
To była ironia.


Daruj sobie takie "ironie", bo w kogo one mają być niby skierowane? W potencjalnych komuchów, czający się wszędzie element wywrotowy? Chyba nie we mnie, co? A może to pan reżyser Haneke jest tym obrzydliwym lewicowcem? :nigga:
 
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 36
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 5373
Skąd: CARCOSA
Wysłany: 2010-10-24, 17:31   

Arcyznawca napisał/a:
Czy jest to studium zła? Jakieś tam pewno jest, ale właściwie o motywacjach dwóch misiaczków niewiele wiemy, można się tylko domyślać, że są znudzonymi psychopatami.

Co prawda wydaje mi się, że Arcyznawca pewnego motywu nie złapał, ale napadanie na niego dlatego jest głupotą. Film rzeczywiście się mocno dłuży. Ma kilka bardzo mocnych scen, ma przekaz z którym się można zgadzać lub nie, albo go interpretować w różny sposób. Niemniej takie napadanie sprawiło jedynie tyle, że Arcyznawca nie będzie nawet próbował spojrzeć na niego przez filtr tego modelu interpretacji. Ale przecież nawet wtedy może się komuś film nie podobać. Przestańcie uważać, że "jak ktoś złapie" waszą wizję filmu (czy reżysera) to musi się mu od razu coś podobać. Zaczyna mnie to wkurwiać. Czasem taka sytuacja ma miejsce, ale bez przesady. Standardowe "you didn't get it cause your too stupid" (southaprk inception episode) jest już dobijające., tak w przypadku Incepcji jak i Funny Games jak i jakiegokolwiek niemal filmu.

Waszych kłótni nie chce mi się za bardzo czytać. Jeśli komuś się nie podoba spojrzenie Arcyznawcy na ten i inne filmy, to nikt nie każe mu ich czytać i na odwrót. Natomiast przekonywanie go do słusznej interpretacji uważam za niskie, a wasze próby wskazania mu, że w filmie jednak chodzi o coś innego niż to co mu się wydawało za beznadziejne.
jazu napisał/a:
Są zwykłymi kulturalnymi (białe rękawiczki) ludźmi żerującymi na mieszczańskiej życzliwości i ekonomi myślenia.

A nie widzowie przypadkiem czy narzędzia widzów? Sorry jestem po piwkach i dawno to widziałem, a nie chce mi się lawirować przez pole minowe waszych pyskówek by dotrzeć do merytorycznej dyskusji. :lol:
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2010-10-24, 18:38   

Ostatni Surfer napisał/a:
Waszych kłótni nie chce mi się za bardzo czytać. Jeśli komuś się nie podoba spojrzenie Arcyznawcy na ten i inne filmy, to nikt nie każe mu ich czytać i na odwrót. Natomiast przekonywanie go do słusznej interpretacji uważam za niskie, a wasze próby wskazania mu, że w filmie jednak chodzi o coś innego niż to co mu się wydawało za beznadziejne.


Coś Ci się pokićkało. Pokaż mi miejsce, w którym się o coś wykłócam. Próbowałem jedynie przedstawić Arcyznawcy swój punkt widzenia i w sumie guzik mnie obchodzi czy on przyjmie go jako swój, poszerzy interpretację czy nie. Zwróciłem mu jedynie uwagę, że niepotrzebnym jest wyskakiwanie z "ironiami" i przypisywanie komukolwiek, w tym także reżyserowi stanowisk ideologicznych, których zwyczajnie nikt nie zajął.

Ostatni Surfer napisał/a:
A nie widzowie przypadkiem czy narzędzia widzów?


Sory, ale ja tego pytania nie rozumiem. Wyczuwam w nim nutkę chmielu. ;)
 
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u