FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Christine
Autor Wiadomość
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2012-08-18, 22:40   Christine

Christine
reż. John Carpenter (USA 1983)

To była miłość od pierwszego wejrzenia. Siedemnastoletni Arnie Cunningham zobaczył Christine i zdecydował, że musi należeć do niego. Zafascynowany, nie słuchał ostrzeżeń najlepszego przyjaciela ani swojej dziewczyny, która go w końcu opuściła, pokonana przez rywalkę. Rodzice, przyjaciele i wrogowie Arniego przekonali się, co znaczy stanąć na drodze mściwej i bezlitosnej Christine. Christine to nie kobieta. To siejący zło i śmierć samochód - widmo.

Przywołując nazwisko mistrza horroru Carpentera, myśli się przede wszystkim o "Halloween", "Coś" i "Mgle". Przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie, że właśnie te filmy w pierwszej kolejności łączy się z nazwiskiem reżysera, jako przykłady jego szczytowej formy i kondycji. Moim zdaniem, w tym zestawie brakuje właśnie "Christine", filmu który jest chyba moim ulubionym filmem tego reżysera. Powieść Stephena Kinga, na podstawie której film powstał czytałem pacholęciem jeszcze będąc, kiedy bardzo jarały mnie takie rzeczy i raczej film nie dorównuje książce, ale posiada naprawdę wiele zalet, wśród których należy wymienić fantastyczny, typowy dla tego reżysera klimat, Keitha Gordona świetnego w roli Arniego, właściciela tytułowego samochodu, naprawdę znakomite zdjęcia, pomysłowe ujęcia, montaż i doskonałą oprawę muzyczną. To wszystko, wraz z bardzo dobrze pomyślanymi efektami specjalnymi czyni z "Christine" jeden z tych filmów, które ewidentnie posiadają klimacik lat minionych, ale wciąż, pomimo upływu lat, są bardzo świeże. Film może się również poszczycić zgrabnie poprowadzoną fabułą. Sam pomysł wyjściowy (morderczy samochód) jest z lekka głupi i straszy kiepawo, ale warstwa psychologiczna tzn. proces przemiany i popadania głównego bohatera - początkowo prześladowanego w highschoolu nieudacznika - w coś a'la stan maniakalny-jestem maczo i rozpierdolę wszystkich został pokazany bardzo przekonująco (w książce siłą rzeczy wątek ów został poprowadzony znacznie lepiej i głębiej).

Bardzo dobry film. Polecam, jeśli ktoś ma ochotę na wysmakowane i oldschoolowe kino grozy. Film może nie bardzo straszny, w sumie lekki, ale bardzo "klimatyczny" w sensie carpenterowskim. Niesłusznie zapomniany i pomijany. 8,5/10

I na koniec, na zachętę trzy fragmenty, które w moim zamierzeniu ukazywać mają urodę scen i ujęć oraz pomysłowość montażu i efektów w omawianym filmie:







:kult:
  
 
 
 
Simpson 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 2851
Skąd: Kielce
Wysłany: 2012-08-18, 22:52   

Nie było tematu jeszcze? :paranoik: Film oczywiście świetny, podobnie jak i powieść. Pomysł może głupawy, ale King ma to do siebie, że nawet opowiadanie o nawiedzonej przez starożytnego demona maglownicy potrafi wciągnąć. Ja te historie łykam jak młody pelikan. Obraz chyba nie odbiega zbytnio od pierwowzoru, co jest kolejną zaletą.
Nie wydaje mi się żeby był zapomniany i niedoceniany. Raczej ma status równie kultowego, co Oni Żyją!
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2012-08-18, 22:56   

Simpson napisał/a:
Nie było tematu jeszcze? :paranoik:
....
Nie wydaje mi się żeby był zapomniany i niedoceniany.


Ano widzisz, nie było jeszcze tematu. ;)
 
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2012-11-27, 23:27   

Książki nie znam, film podobał mi się; trochę czuć tu wpływy Carrie w wersji De Palmy, aczkolwiek ten film jest w moim odczuciu lepszy; Carrie odbieram bardziej jako techniczną popisówkę nie wykorzystującą do końca potencjału świetnej (nad)interpretacji powieści Kinga, przez co trudno mi się emocjonować . Tu pod tym względem jest lepiej, postacie są znacznie bardziej interesujące, a charakterystyczny dla Carpentera "efektowny minimalizm" nie odwraca uwagi od bardzo dobrej fabuły. Nie wiem jak jest w książce, ale tutaj ta opowieść jest interesującym ujęciem "tradycyjnego" dla amerykańskiej młodzieży Kultu Pierwszego Samochodu (w przypadku Carrie mieliśmy Kult Balu Maturalnego), zaś efekt potęguje to, że Carpenter wie, jak uchwycić małomiasteczkowy, przedmieściowy klimat (patrz Halloween) i obsadza normalnych ludzi a nie modeli, co z miejsca dodaje +10 do realizmu). Ja bardzo lubię takie highschoolowe klimaty filmów z lat 70-90, te "podziały kastowe", kulty, rytuały, także i w tym względzie film spisuje się na medal. Polecam.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2012-11-28, 16:36   

W książce związek chłopca ciamajdy/wkrótce faceta z samochodem jako niezbędnie potrzebnym mu przedłużeniem męskości był bardziej pogłębiony. Tak mniej więcej, jak w "Lśnieniu" bardziej pogłębiony był związek Jacka z alkoholem, jedzenie przezeń aspiryny, wspominania akcji odstawianych po alku itp.

Mimo to, "Christine" jest świetną ekranizacją ze względu w sumie na całokształt całości. Zdecydowanie jeden z najlepszych oldschoolowych horrorów.
 
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u