FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
The VVitch: A New-England Folktale
Autor Wiadomość
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-05-07, 00:33   The VVitch: A New-England Folktale



The VVitch: A New-England Folktale
reż. Robert Eggers (USA, 2015)

XVII wiek, Nowa Anglia. William (Ralph Ineson), Katherine (Kate Dickie) oraz ich dzieci zostają ekskomunikowani z purytańskiej miejscowości gdzie dotąd żyli. Rodzina jest zmuszona założyć nową farmę na całkowitym odludziu na obrzeżach gęstego lasu. Po jakimś czasie znika jedno z dzieci.

"The VVitch: A New-England Folktale" to jeden z bardziej oczekiwanych przeze mnie filmów ostatnich m-cy z powodu świetnego trailera.

Od razu mogę powiedzieć że film nie zawiódł oczekiwań moich - jak dla mnie na razie to najlepszy film 2016 roku. Ale od razu zaznaczam, że jeśli trailer Wam się nie spodoba to raczej nie ma co zasiadać do oglądania filmu, bo film to taki sam klimat jak w trailerze tylko trwający 90 minut a nie 2 minuty. Oczywiście można film podciągnąć pod gatunek horror, ale to nie jest taki film gdzie co trochę mamy jump scene. Film opiera się na klimacie i bardziej wywołuje niepokój niż straszy. Jeśli już to przypomina horrory z lat 60 czy 70 niż współczesne filmy tego gatunku, ale też scen z horroru jako takiego jest tu bardzo mało. Sceny trzymające w napięciu to w filmie w większości takie zwykłe sceny jak np. zabawa dzieci i rymowanka niż sceny kojarzone z horrorami. Równie dobrze można podciągnąć film pod gatunek dramat albo thriller psychologiczny o rodzinie, która nie potrafi sobie poradzić z tragedią jaka ich spotkała. Miejsce i czas akcji jest istotny też z jednego powodu czyli faktu jak społeczność z XVII wieku reaguje na słowo Bóg, diabeł, wiedźma - jak dosłownie są traktowane te słowa. Nawet scena modlitwy potrafi przyprawić o gęsią skórkę w filmie. Wiara nie stanowi pocieszenia dla bohaterów w ciężkich chwilach, ale budzi przerażenie przed szatanem i piekłem. Bohaterowie wolą wierzyć, że wiedźma wydaje się być winna nieszczęśliwych wypadków, obwiniają złe siły jak czegoś nie rozumieją i nie potrafią logicznie wyjaśnić.

Najważniejsze co o filmie można powiedzieć to klimat, klimat i jeszcze raz klimat. Idealnie udało się reżyserowi z ekipą wykreować Nową Anglię XVII wieku i warunki w jakich musi sobie radzić rodzina zostawiona sama sobie. Właśnie reżyser czyli Robert Eggers, którego to jest pierwszy film, ale ogląda się jak produkcję doświadczonego twórcy, starego mistrza wiedzącego co chce pokazać i jak. Po seansie sprawdziłem czy rzeczywiście to pierwszy film jego. No i okazało się że nakręcił wcześniej dwie krótkometrażówki czyli "Jasia i Małgosie" oraz wg opowiadania Edgara Allana Poe "Tell-Tale Heart"/"Serce oskarżycielem".

Niestety nie udało mi się nigdzie znaleźć ani jednej ani drugiej, więc nie wiem jak sobie poradził, ale dobrze myślałem w czasie seansu że musiał wcześniej już mieć do czynienia z horrorami - ten film za dobry jest jak na debiutanta.

Zresztą scenariusz też jego autorstwa jest dobry, choć historia jest prosta, ale właśnie siła filmu tkwi w prostocie fabuły. Film jest rozpisany i wyreżyserowany tak pewną ręką, że ogląda się w ciągłym napięciu. Chyba że ktoś nie lubi filmów z bardzo wolną rozwijaną fabułą to nawet niech nie zasiada do oglądania, bo się zanudzi. Może dlatego opinie/recenzje są tak skrajne, a film oceniany jest głównie jako zły albo jako dobry.

Wszystkie motywy w fabule układają się w całość prowadząc do zakończenia, które chyba nie mogło być inne. Na początku nie do końca podeszło mi, ale w sumie podoba mi się, bo można różnie interpretować. No i to właśnie najważniejsza rzecz oprócz klimatu jest, że całość można interpretować na kilka różnych sposobów. Sceny jak z horrorów można przecież uznać jako np. halucynacje. Film pozostawia niemałe pole do interpretacji.

Eggers oparł swój debiut na ludowych opowieściach i sprawozdaniach dotyczących rzekomych przypadków czarnoksięstwa. A dialogi są tak napisane, iż wydają się pochodzić jak z epoki w której akcja się dzieje (w wyniku czego słyszałem że podobno wielu widzów co mówią po angielsku ma czasami problem ze zrozumieniem dialogów bohaterów).

Zdjęcia świetnie oddają klimat filmu i dobrze oddają też nastrój izolacji bohaterów. Warto też wspomnieć o niesamowitej muzyce. A przyznam że oglądałem w nocy sam i w słuchawkach, więc tym bardziej efekt był mocniejszy. Zresztą nie tylko muzyka współtworzy klimat filmu, ale ogólnie ścieżka dźwiękowa sporo dobrego filmowi robi jak choćby odgłosy natury jak np. takie zwykłe rzeczy jak wiatr.

Na koniec muszę pochwalić całą obsadę, zarówno aktorów grających małżeństwo, ale też dzieci jak np. chłopca grającego Caleb'a. Choć osobne słowa uznania należą się dla Thomasin. Anya Taylor Joy kapitalnie zagrała różne stany emocjonalne w sumie głównej bohaterki, bo to ona jest tutaj najważniejsza z całej obsady.

Debiut Eggersa przypomina mi trochę połączenie klimatów z filmów Polańskiego (chyba za dużo razy widziałem "Dziecko Rosemary") z klimatami jak z filmów Shyamalana. Twórca "Osady" też stawia na wolny rozwój fabuły i klimat. No i u niego zawsze dzieci/młodzież świetnie grają, przynajmniej w tych dobrych filmach. Można wymienić choćby Osment'a, ale też np. w "Znakach" czy w niedocenianym a dobrym ostatnim filmie "Wizyta" dzieci też dobrze grały - podobnie jest w debiucie pełnometrażowym Eggersa. Wygląda że Eggers ma dobrą rękę do aktorów i nieważne czy ma bardziej doświadczonych aktorów na planie czy młode pokolenie. Mogę powiedzieć że stałem się fanem Eggers'a i czekam na następny jego film z niecierpliwością.

Ocena: 9/10
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2016-05-08, 16:48   

Cytat:
Właśnie reżyser czyli Robert Eggers, którego to jest pierwszy film, ale ogląda się jak produkcję doświadczonego twórcy, starego mistrza wiedzącego co chce pokazać i jak.


To wszystko prawda. Jak na debiut film jest 10/10 bez dwóch zdań. Jego siłą nastrój. Nie ma tu żadnych "wyskakiwajek", które jako jedyne mnie jeszcze w horrorach straszą, nie ma też żadnych potworów i zjaw, a pomimo tego ten film mnie nastraszył i zaniepokoił...

Cytat:
A przyznam że oglądałem w nocy sam i w słuchawkach, więc tym bardziej efekt był mocniejszy.


... do tego stopnia (też oglądałem w nocy sam), że się bałem przejść po ciemnym korytarzu do kibelka i cały czas oglądałem się przez ramię.

gall anonim napisał/a:
z klimatami jak z filmów Shyamalana


O to jest dobre porównanie. Też bym napisał, że ma coś wspólnego z "Osadą" Shymalana.

Ogólnie, Gallu, mogę się podpisać pod wszystkim, co napisałeś, choć film oceniam trochę niżej, powiedzmy na 7/10. Co nie jest złą notą. Jest bardzo dobrą notą. Po prostu ostatnio trochę zaostrzyłem swoje kryteria i będę dawał coraz mniej ósemek, dziewiątek czy dziesiątek. Bo sytuacja była taka, że jeszcze trochę i chyba bym "Klanowi" dał 10/10. Za dużo mam tych wysokich not na filmwebie.

Film oczywiście bardzo polecam! Jest świetny. Jak na debiut, to film wręcz doskonały, zrobiony wprawną ręką doświadczonego filmowca. Warto w tym miejscu wspomnieć o innym świetnym debiucie, a mianowicie, "Babadook". W pewnym sensie lepszym, niż "Witch", bo z bardziej pogłębioną psychologią postaci i poddającym się głębszej analizie, a w pewnym sensie gorszym, bo (zwłaszcza w końcówce) niezamierzenie śmiesznym. Tak czy inaczej - warto rzucić okiem, zarówno na "Witch", jak i "Babadook", świetne horrorki i zajebiście dojrzałe debiuty. Widziałeś "Babadook" Gallu?


Ode mnie 7/10 i gorąco polecam. :fingerok:
 
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-05-08, 18:16   

jaz napisał/a:
Ogólnie, Gallu, mogę się podpisać pod wszystkim, co napisałeś, choć film oceniam trochę niżej, powiedzmy na 7/10. Co nie jest złą notą. Jest bardzo dobrą notą. Po prostu ostatnio trochę zaostrzyłem swoje kryteria i będę dawał coraz mniej ósemek, dziewiątek czy dziesiątek. Bo sytuacja była taka, że jeszcze trochę i chyba bym "Klanowi" dał 10/10.


Z tym Klanem toś mnie rozbawił :hahaha:

Ja 9 mało daję. A10 (prawie) w ogóle, nawet nie pamiętam kiedy ostatnio 10 dałem, chyba lata temu jak nie więcej. Chyba nawet w serialach 10 nie dałem dawno nie tyle serialowi co żadnemu odcinkowi (nawet w tych serialach co absolutnie uwielbiam z ostatnich produkcji tak wysokiej oceny jak 10 nie stawiam).

W zeszłym roku dałem tylko dwie dziewiątki jak mnie pamięć nie myli czyli dla filmów Suburra i Fury Road. U mnie 9 mają filmy świetne, do których nie mogę się o nic przyczepić/świetnie się bawię, a 10 to mają nie tylko wybitne filmy dla mnie, ale też takie co mogę oglądać na okrągło i nigdy nie znudzą mi się, filmy ukochane jak np. Braveheart, Moulin Rouge, Twierdza Bay'a (tak, film Bay'a ma u mnie 10 - chyba z 3 razy w kinie na nim byłem a domowych seansów nawet nie wiem ile mam już za sobą, chyba pora w najbliższym czasie powtórzyć bo dawno nie widziałem)



jaz napisał/a:
Warto w tym miejscu wspomnieć o innym świetnym debiucie, a mianowicie, "Babadook". W pewnym sensie lepszym, niż "Witch", bo z bardziej pogłębioną psychologią postaci i poddającym się głębszej analizie, a w pewnym sensie gorszym, bo (zwłaszcza w końcówce) niezamierzenie śmiesznym. Tak czy inaczej - warto rzucić okiem, zarówno na "Witch", jak i "Babadook", świetne horrorki i zajebiście dojrzałe debiuty. Widziałeś "Babadook" Gallu?


Widziałem jakiś czas temu, bo każdy się filmem zachwycał i trailer też jest świetny, ale jakoś niezbyt mi się podobał. Nie podzielam zachwytów akurat w tym przypadku, ale jakbym miał powiedzieć czemu nie podszedł mi to zwyczajnie już nie pamiętam. Chyba na 5 lub 6/10 oceniłem. Jedyne co pamiętam z filmu to tyle, że bardzo mnie irytowali główni bohaterowie, zwłaszcza dzieciaka zdzierżyć nie mogłem.
 
 
kobe 
świeżak



Dołączył: 05 Gru 2015
Posty: 2
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-05-21, 22:01   

Miałem przyjemność obejrzeć tę produkcję. Długo przyszło mi czekać na tak nietuzinkowy, porywający horror. Zaskakująca fabuła, trzymająca do końca akcja. Od pierwszych sekund filmu doświadczamy czającej się grozy, napięcia, nadchodzącego nieszczęścia. Ponadto, klimat podkręca scenografia, no i realia - XVI wieczna Nowa Anglia.
Po czym poznać dobry film? Gdy ma się uczucie, że skonczył się o wiele za wcześnie. 9/10 Dałbym maksa, ale dla mnie na 10 zasłużył jedynie Egzorcysta. Tak czy siak gorąco polecam!
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2016-06-27, 19:35   

Dobre tu rzeczy napisano czemu The Witch" jest warte obejrzenia, to może spróbuję dodać coś innego. W historycznym czasie i miejscu, w którym ten film się dzieje, dla szeregowego człeka wywalenie ze społeczności nie oznaczało nic dobrego. Dla człowieka wiary tym bardziej. Kaznodzieja, którego nauki drażnią lokalsów stoi wtedy przed całkiem poważną groźbą głodu dla siebie i dla swojej rodziny. Może trochę przekonfigurować nauczanie, może też postawić się, ponieważ sądzi, że w Nowym Świecie będzie mógł głosić to, co zwykle głosił. No przecież Korona go nie uciska i miała być wolność wiary, prawda?

Punkt wyjścia filmu to właśnie ukazanie, że nieprawda i że pryncypialni kaznodzieje będą tępieni. Co bardziej operatywni znajdowali w takich wypadkach lepsze miejsca do głoszenia nauk, przystosowywali się, albo zaczynali robić coś innego. W "The Witch" mamy przykład pryncypialnej postawy, która ostatecznie prowadzi do tragedii. Nasz kaznodzieja poza głoszeniem nauk niestety nie bardzo nadaje się do czegokolwiek innego. Wychodząc z wioski właściwie podpisał wyrok śmierci na siebie i na swoją rodzinę. W lesie mogła być wiedźma, mogła być też Godzilla - to akurat nieważne, cały horror zaczął się od jego nieroztropnego postępku postawienia się przed radą. Wiedźma w lesie jest dokładnie tym, co na niego czeka. Nie chodzi o to, że zasłużył - prawdopodobnie nie - ale tak to po prostu wtedy bywało. Ludzie nie przyzwyczajeni do życia na roli, nie radzący sobie z polowaniem wywaleni poza społecznośc szybko ginęli a czy zabił ich głód, strach, czy wiedźma to już tylko pole do spekulacji, które ten film świetnie wypełnił. ,

Teraz w USA jest pod tym względem zupełnie inaczej, bo przeróżnych kościołów jest zatrzęsienie i każdy może wybrać coś dla siebie. Ale zanim ta wolność wiary mogła się naprawdę zrobić, paru ludzików musiało źle skończyć. Nikt o takich nie pamięta, a przecież było ich pewnie więcej, niż założycieli kultów trzepiących teraz dolary i wpływy w Hollywood czy Salt Lake City.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u