FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Incepcja
Autor Wiadomość
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-07-30, 22:50   Incepcja

Incepcja / Inception
reż. Christopher Nolan (USA, UK 2010)

Światowej sławy filmowiec Christopher Nolan wyreżyserował film z gwiazdorską obsadą, który zabiera widzów w podróż dookoła ziemskiego globu oraz wgłąb intymnego i nieskończonego świata snów. Dom Cobb (Leonardo DiCaprio) jest niezwykle sprawnym złodziejem, mistrzem w wydobywaniu wartościowych sekretów ukrytych głęboko w świadomości podczas fazy snu, kiedy umysł jest najbardziej wrażliwy. Wyjątkowe umiejętności Cobba uczyniły z niego ważnego gracza w świecie szpiegostwa przemysłowego, ale i najbardziej poszukiwanego zbiega, a za swoją pozycję zapłacił utratą wszystkiego, co kocha. Teraz Cobb otrzymuje szansę na odkupienie. Za sprawą jednego, ostatniego zadania może odzyskać stracone życie. Musi tylko wraz ze swym zespołem dokonać rzeczy niemożliwej: zamiast skraść myśl, zaszczepić ją w śpiącym umyśle. Jeśli im się to uda, dokonają zbrodni doskonałej. Jednak nawet najbardziej precyzyjne planowanie nie jest w stanie przygotować ich na spotkanie z niezwykłym przeciwnikiem, który potrafi przewidzieć każdy ich ruch. Wróg, którego tylko Cobb mógł się spodziewać. [opis dystrybutora kino]

Jeszcze nigdy nie widziałam filmu (współczesnego), w którym pomimo złożonej szkatułkowej kompozycji udałoby się zachować taki poziom uporządkowania i konsekwencji (akcja / reakcja) jak w Incepcji. Bardzo łatwo kontrolowany chaos mógł przerodzić się w niezrozumiały bełkot - nie potrafię sobie wyobrazić jak żelaznej dyscypliny od reżysera wymagało utrzymanie takiej akcji w ryzach.

Spędziłam ponad 140 minut gapiąc się z uznaniem na ekran, zastanawiając się skąd do cholery biorą się takie pomysły w sparaliżowanym niemocą twórczą Hollywood.

Jeszcze za wcześnie na jakieś dogłębne analizy - ale tak "na świeżo" - zapewniam, że żaden amator dobrego kina się nie rozczaruje. Bo i czym? Akcją trzymającą w napięciu od początku do końca? Samym pomysłem i jego realizacją - wywracającymi na nitce to co do tej pory widzieliśmy w kinie? Fenomenalną obsadą (tu - naprawdę ukłony w stronę szefowej castingu)? Porywającą muzyką Zimmera? Tym, że nikt nie usiłuje robić z widza półgłówka, któremu trzeba wszystko podać na srebrnym talerzu z dołączoną instrukcją obsługi, zilustrowaną komiksem?

Wszystko to razem tworzy oszałamiającą, zgraną i dopracowaną w najmniejszych szczegółach całość, którą ogląda się z więcej niż przyjemnością.

Carroll byłby z nas dumny - pokonać tyle luster w tak krótkim czasie...

Nolan kolejny raz rozdaje :faja:
Ludzie DO KIN!

Trailery:
http://www.youtube.com/watch?v=HilwtqaN4Gs
http://www.youtube.com/watch?v=S3XzUYd6nrU
http://www.youtube.com/watch?v=1Sd0ff1sbJU
Ostatnio zmieniony przez BM 2010-07-31, 00:00, w całości zmieniany 9 razy  
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-07-30, 23:01   

Idę do kina w poniedziałek (po weekendowym tłoku). Po wstępnych ocenach widzę, że film rozdaje więc nie ukrywam, że jestem nastawiony na prawdziwą ucztę.

Niemal 100 tys. głosów i 3 miejsce w rankingu wszech-czasów na IMDB to coś czego daaawno już nie widziałem: http://www.imdb.com/chart/top?tt1375666
:Oo:
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-07-30, 23:06   

Przysięgam, że w pewnym momencie człowiek zaczyna nerwowo odliczać sekundy - razem z bohaterami ... czegoś takiego już dawno nie doświadczyłam.


(Dodam, że obok dwóch oczywistości DiCaprio / Page - rosną nam dwie nowe gwiazdy - Joseph Gordon-Levitt i Tom Hardy - warto mieć ich na oku)

No Rotten też nieźle - jakie teksty

"Inception made my brain hurt. And it hurt in the most wonderful way."
"A giant win for audiences and the degree to which filmmakers can respect their intelligence. "
  
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-07-30, 23:12   

Bilety zarezerwowane. :fingerok:

W poniedziałek w nocy napiszę o swoich wrażeniach.


btw
To nie powinno być raczej w dziale sci-fi?
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-07-30, 23:16   

sugerowałam się filmwebem - to thriller, Si-fi i fantasy i dramat i cholera wie co jeszcze - trudno ocenić :hmm:
 
 
virtuozpro 
świeżak



Dołączył: 31 Lip 2010
Posty: 9
Skąd: Krk
Wysłany: 2010-07-31, 16:04   

Wczoraj byłem w kinie i niestety się zawiodłem (na pewno na moją ocenę miało wpływ nastawienie ponieważ szedłem na niego z wielkimi oczekiwaniami) największy minus filmu to fakt, że momentami się po prostu dłuży. Koncepcja zakończenia dość przewidywalna (szczerze innej się nie spodziewałem po 10 minutach filmu). Jednak ogólnie oceniam film jako prawie bardzo dobry 8/10, niesamowita muzyka piekne zdjecia i aktorzy ktorzy nie tylko pasowali do swoich ról ale także świetnie zagrali. Wrócę jeszcze raz do zakończenia które mimo, iż do przewidzenia było dobre, inne, definitywne rozwiązanie problemu myślę, że było by minusem. Na pewno warto się wybrać do kina, ale nie nastawiać się na arcydzieło filmowe.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-07-31, 18:51   

virtuozpro napisał/a:
momentami się po prostu dłuży.
mnie się nie dłużył ani sekundy :kotyeee:

virtuozpro napisał/a:
Koncepcja zakończenia dość przewidywalna
można domyślać się osoby ale raczej nie przyczyny

Spoiler:
A definitywnie sprawy nie rozwiązano ;)



muzyka i ekipa - tu zgadzamy się widać w 100% - naprawdę świetnie dobrana.
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-08-03, 01:50   

Właśnie wróciłem z nocnego seansu w kinie. Pierwsza sprawa - przenoszę film do działu sci-fi. Mimo, że jest to obraz międzygatunkowy to moim zdaniem całość mocno opiera się jednak na fantastyce naukowej.

Wrażenia na świeżo? Wysokobudżetowy, dosyć oryginalny, bardzo dobrze skonstruowany ale z pewnością nie rewolucyjny film. Podobnie jak użytkownik virtuozpro też dosyć szybko rozkminiłem jak całość się skończy. Nie nastawiajcie się na Bóg wie co bo możecie tego nie dostać. To nie jest moim zdaniem film pokroju "Mechaniczna pomarańcza", "Siedem", "Fight Club" czy "Pulp Fiction". To z pewnością nie jest ta liga. To raczej liga filmów pokroju "Dark Knight" czy "Matrix". Mimo mojego kręcenia nosem podkreślam, że mamy do czynienia z naprawdę świetnie zrealizowanym obrazem i zdecydowanie warto iść na to do kina. Po prostu po tych wszystkich ochach, achach i szumnych zapowiedziach spodziewałem się czegoś co nadkruszy moje prywatne TOP ileśtam, a to raczej nie nastąpiło. Później może napiszę coś więcej. Z pewnością jeszcze wrócę do "Incepcji" (już na DVD). Chociaż znając rozwiązanie frajda będzie pewnie jeszcze mniejsza. Właściwie nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Nolan trochę oszukał widza, próbując mu wmówić, że to jest coś zajebiście wymagającego, zakręconego, skomplikowanego, itd, a tak naprawdę to po prostu świetne kino rozrywkowe. I właśnie tak powinny wyglądać wysokobudżetowe produkcje. Dobry pomysł, znakomite aktorstwo i oryginalna fabuła. A nie wszędzie to 3D i zero treści. No, pomarudziłem sobie ale w gruncie rzeczy jestem zadowolony. Mniej więcej na to się nastawiałem i powiem szczerze, że podobało mi się. I jeszcze brawa dla Leonardo DiCaprio. Ten niedoceniany niegdyś aktor nie dość, że dawno już wszedł do pierwszej ligi, potwierdzając swój kunszt z każdym kolejnym filmem, to jeszcze na tyle mądrze przebiera w ofertach, ze jego nazwisko w obsadzie stało się już gwarancją dobrej filmowej uczty.

8.5/10 (w porywach nawet 9, ale dychy nie dam)
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-08-03, 02:20   

Cholera. Właśnie zacząłem się zastanawiać czy moja rozkminka tego filmu jest taka znowu oczywista i poodmykana od każdej strony. No i zonk - wychodzi, że nie do końca. :klaszcze:

Nuz podaj w spojlerze swoją interpretację. ;)
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-08-03, 13:53   

Na wstępie zgodzę się z tym, że ten film to żadna rewolucja i na pewno nie zachwiał jakoś drastycznie moją osobistą listą najważniejszych dla mnie filmów; ale czy biorąc pod uwagę różnorodność tego co kino nam proponuje - od tematyki po realizację - jest to w ogóle możliwe? Do tego dochodzą własne upodobania,humor, wspomnienia, które się z danym filmem wiążą, nasz wiek...

Ten film to raczej dowód na to czego od kina oczekuje współczesny widz - myślę że kliku producentów zdziwi się niepomiernie dochodząc do wniosku, że ludzie po drugiej stronie ekranu, odgniatający tyłki w niewygodnych fotelach to jednak niekoniecznie banda troglodytów pragnących by ktoś ich karmił gów... głupotą przez słomkę.

BM napisał/a:
I właśnie tak powinny wyglądać wysokobudżetowe produkcje.
Ale nie wyglądają. Zdaje się - w tym właśnie problem.

Chciałabym też zwrócić uwagę na dobre wykorzystanie efektów specjalnych w filmie - połowa nie rzuca się w oczy, druga wygląda naturalnie ;) we śnie wszystko uchodzi - a co do "prawideł" świata - wygląda na to, że Nolan strzelił w dziesiątkę bazując na tym co (najwyraźniej) jest znane nam wszystkim.

Czekam na DVD bo czuję, że z wielką przyjemnością wrócę do tego filmu jeszcze nie raz.

BM - Podaj w spoilerze własną interpretację bo nie bardzo wiem do czego mam się odnieść
 
 
kotoSLAVA 
bywalec



Wiek: 34
Dołączyła: 27 Kwi 2010
Posty: 83
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2010-08-06, 12:48   

Jestem pod wrażeniem klimatu, pomysłu, konstrukcji, oryginalności fabularnej, aktorstwa, muzyki idealnie dopasowanej do całości, że cholera daje 10! :D nie ukrywając przy tym, że gdyby nie genialny Leo, to byłoby pewnie 9,5 :P Nie żałuję ani jednej sekundy oddanej temu obrazowi i pewnie zobaczę go jeszcze, ale już w wersji DVD.
 
 
TajskaKurtyzana 
świeżak



Wiek: 32
Dołączył: 06 Sie 2010
Posty: 37
Skąd: zza komputera
Wysłany: 2010-08-06, 15:33   

Generalnie to ten film, a raczej bicie piany nad nim, skłoniły mnie do rejestracji (siema!).

Powiem szczerze, że te wszystkie dychy i znaki jakości są dla mnie chyba jeszcze mniej zrozumiałe niż w przypadku wiadomego filmu o Batmanie, który przynajmniej był naprawdę konkretny. Incepcja jak dla mnie konkretna nie jest. Tzn spoko aktorzy nieźle dobrani do ról (poza tą irytującą młodą flądrą, która kojarzy mi się z Karoliną Gruszką i wkurwia niemiłosiernie samym swoim jestestwem), naprawdę dobre zdjęcia, efekty i praca kamery.

Ale jakbym miał jednym zdaniem zrecenzować ten film to byłoby to "trying too hard". Po prostu te powtarzane w kółko sceny w zwolnionym tempie, które aż krzyczą z ekranu do widza "Patrz! Jakie to dramatyczne i jakie powinieneś teraz czuć napięcie, aj waj!"... Coś identycznego było we "Wrogach publicznych" i tak samo jak tam, tak i tu wywołuje na mnie efekt odwrotnie proporcjonalny do zamierzonego. Całą fabułę i dramat miałem w tyle, gdy w wielce emocjonujących momentach zdradzane były straszliwe tajemnice (np. skąd się wzięła obsesja żony Cobb'a) to nie chciało mi się nawet wzruszyć ramionami a pod koniec to się już zwyczajnie nudziłem. Sorry, nie działa to na mnie a całą tę hoolywodzką modę pod tytułem "film ma trwać 2h +" uważam za największą plagę obecnego kina rozrywkowego.

Scenariusz może i jest w miarę oryginalny, ale dobrze skonstruowanym i bezbłędnym to bym go na pewno nie nazwał.
Spoiler:
Szczególnie drażnił mnie cały wątek listu gończego za głównym bohaterem. Jakim cudem ktokolwiek mógł uznać, że to on zamordował żonę? Powierzono śledztwo kongijskim funkcjonariuszom?
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-08-06, 16:18   

TajskaKurtyzana, jesteś wiec wyjątkiem ;) teraz możesz się z tego cieszyć lub nie :kotyeee:
Jeśli film mi się podoba, kupy się trzyma, aktorsko miażdży i wnosi coś nowego do kina (a tyłek nie boli podczas seansu) to - czy trudno to zrozumieć , czy nie - daję dychę, chwalę i rozpływam się; a jeśli nie - to nie.

Staram sobie nie komplikować nadmiernie życia. Jeśli to jest kiepski film to jakiego mam oczekiwać... :paranoik: ?
 
 
TajskaKurtyzana 
świeżak



Wiek: 32
Dołączył: 06 Sie 2010
Posty: 37
Skąd: zza komputera
Wysłany: 2010-08-06, 16:39   

Ja nie mówię, że ten film jest słaby - jest OK. Po prostu nie porwał mnie i był za bardzo rozwleczony. Pizgnęliby to w godzinę czterdzieści, unikając przy okazji nachalnego sugerowania widzowi kiedy ma się emocjonować i od razu byłoby lepiej. Ale tak jak wspominałem - za samą stronę wizualną i aktorstwo słabym filmem tego nie nazwę.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-08-06, 17:32   

a ja bym się nie obraziła gdyby miała posiedzieć jeszcze kilka dodatkowych minut - różnorodność w naturze - wspaniała rzecz ;)
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-08-07, 09:57   

kotoSLAVA napisał/a:
Nie żałuję ani jednej sekundy oddanej temu obrazowi i pewnie zobaczę go jeszcze, ale już w wersji DVD.

Ja też go sobie jeszcze raz na spokojnie obejrzę.

TajskaKurtyzana napisał/a:
Powiem szczerze, że te wszystkie dychy i znaki jakości są dla mnie chyba jeszcze mniej zrozumiałe niż w przypadku wiadomego filmu o Batmanie, który przynajmniej był naprawdę konkretny.

Coś w tym jest. Im dalej od seansu, tym chłodniej oceniam ten film. Podejrzewam, że za kilka miesięcy niewiele będę z niego pamiętał. Póki co ma u mnie 8/10 ale niewykluczone, że z czasem ocena spadnie.

TajskaKurtyzana napisał/a:
Po prostu te powtarzane w kółko sceny w zwolnionym tempie, które aż krzyczą z ekranu do widza "Patrz! Jakie to dramatyczne i jakie powinieneś teraz czuć napięcie, aj waj!"

No popatrz, a myślałem, że jestem przesadnie czepialski bo mnie też strasznie to wkurwiało. Bum, jeb - zwolnienie, jeb, jeb, zwolnienie, spadanie, itd. Takie naciągane to było po prostu. Coś jakby sygnał do widza. Achtung! Teraz powinieneś z napięcia szczać po nogach. Siad, aport, itd. Nowoczesne kino instruktarzowe dla czipsożerców, z łopatologicznymi sygnałami w którym miejscu masz czuć napięcie, a w którym możesz się bardziej wyluzować i sięgnąć po popcorn.

Tak naprawdę ten film to w dużej mierze wypasiony akcyjniak dla amerykańskich jamochłonów, bezczelnie wpychający się na półkę pt. kult przy pomocy kilku sprytnych zabiegów. Czas zweryfikuje ten obraz i moim zdaniem będzie to ocena chłodna. Incepcja jest w gruncie rzeczy pewnym zabiegiem polepszającym poczucie własnej wartości u mniej wymagającego widza. Na taaakim filmie byłem. A jaka rozkminka fabularna, paaanie. Oczywiście można go analizować nawet na poziomie akademickim i prawdopodobnie okaże się, że w swoim gatunku to świetnie zmajstrowany obraz. Ale jest tu pewne oszustwo. Ten film nie czaruje widza. Nie porywa go i nie uwodzi. Ten film to na zimno zaplanowana kampania rozjebania amerykańskiego BoxOffice. Produkt z założenia doskonały. A ja po prostu nie lubię jak mnie ktoś tak dyma dlatego jestem sceptyczny.

Oczywiście fajnie było to zobaczyć ale coś mi tu zwyczajnie pachnie holiłódzką, genetycznie zmodyfikowaną kiełbasą. I chyba z natury nie lubię takiego kina. Po stokroć bardziej wolę zatopić się w fotelu na WFF i odpłynąć sobie zupełnie na "sennym" Moon.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2010-08-07, 10:24   

Ja chciałem na ten film iść do kina, ale raczej sobie daruję - chyba, że w robocie darmowy bilet dostanę. Gigantyczny hype na forach, na których się udzielam oraz brak choćby śladowych ilości krytycyzmu ze strony jego fanów wywołuje we mnie szewską pasję - nienawidzę, kiedy film traktuje się jak świętą krowę czy wymyśla tony teorii, by usprawiedliwić jego ewidentne błędy. Ostatnio podobna sytuacja miała miejsce w przypadku District 9.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-08-07, 16:24   

Jarod napisał/a:
Ja chciałem na ten film iść do kina, ale raczej sobie daruję - chyba, że w robocie darmowy bilet dostanę. Gigantyczny hype na forach,(...)
Nie trzeba było czytać i nakręcać się na pokaz ;) Z drugiej strony - to, że ktoś na coś nie pójdzie to sprawa tylko i wyłącznie samego zainteresowanego - sama tak mam - kiedy ktoś daje mi książkę którą koniecznie mam przeczytać zwykle trafia ona na koniec listy "do przeczytania" - czasem jest tak też z filmami i raz wychodzi to im na dobre, innym razem nie - ale to tylko moja przekora :hahaha:


nie załapałam się na nagonkę incepcyjną bo wcześniej nie widziałam trailera i niezbyt wgryzałam się w opisy - no i poszłam na premierę... miałam więc szczęście opierać się tylko na własnych wrażaniach.



jedno tylko
BM napisał/a:
No popatrz, a myślałem, że jestem przesadnie czepialski bo mnie też strasznie to wkurwiało. Bum, jeb - zwolnienie, jeb, jeb, zwolnienie, spadanie, itd. Takie naciągane to było po prostu. Coś jakby sygnał do widza. Achtung! Teraz powinieneś z napięcia szczać po nogach
nawet gdyby częściowo miało to mieć taki wpływ na widza (widziałam gorsze zabiegi) to było to uzasadnione fabułą - w ten sposób dano poczuć namacanie
Spoiler:
różnice w tym jak biegnie czas na poszczególnych poziomach snu - założę się, że gdyby tego nie zrobili zaraz znaleźli by się malkontenci wytykający jawną sprzeczność w głoszonych wcześniej prawidłach rządzących "fizyką" snów
a scena
Spoiler:
w której auto miało lada chwila pierdyknąć w słup podtrzymujący wiadukt w slow motion + dynamiczna scena na drugim poziomie z Arthurem na korytarzu i w windzie - doskonale się uzupełniały i budowały napięcie że hej :faja:
Mnie tam się podobało.

Jedyne do czego mogę się przyczepić to to, że niektórych rzeczy po prostu nie wyjaśniono
Spoiler:
( dlaczego totemy zachowują się jak się zachowują?- co jest totemem Cobb'a? - przecież używa totemu żony - widać powiedziała mu jak działa, jeśli tak to ktoś mógł nim manipulować - a może twarze dzieci czy obrączka to jego totem? Jeśli tak dlaczego w końcowej scenie opiera się na totemie żony a tamte są "drugorzędne"?, skąd wzięła się technologia pozwalająca ingerować w marzenia senne? Jak bardzo jest rozpowszechniona? i takich kilka innych ciekawostek)
- nie dopowiedziano - ale jestem pod wrażeniem tak czy inaczej ;) i skłonna jestem uwierzyć w to, że pozwolono widzom trochę pogdybać.
 
 
Eva 
filmożerca



Wiek: 31
Dołączyła: 17 Lis 2008
Posty: 2070
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-08-08, 02:23   

BM napisał/a:
Bum, jeb - zwolnienie, jeb, jeb, zwolnienie, spadanie, itd. Takie naciągane to było po prostu. Coś jakby sygnał do widza. Achtung! Teraz powinieneś z napięcia szczać po nogach.

Nuz napisał/a:
nawet gdyby częściowo miało to mieć taki wpływ na widza (widziałam gorsze zabiegi) to było to uzasadnione fabułą - w ten sposób dano poczuć namacanie


Wy chyba mówicie o dwóch różnych slow motion na tym filmie? Te zwolnienia podczas spadania furgonetki nie miały przecież (przynajmniej ja ich w ogóle w ten sposób nie odebrałam) wysyłać do widza sygnału "przestań przeżuwać popcorn i skup się, bo jest ważna scena". To wynikało w prostej linii z fabuły i jak pisze Nuz - z fizyki snu.

I szczerze mówiąc innych zwolnień ja tam nie zauważyłam.

Ode mnie Incepcja na dzień dzisiejszy dostaje 9/10 z lekką tendencją w kierunku 8/10. Podobał mi się koncept, podobała mi się realizacja, podobało mi się aktorstwo (oczywiście Leonardo, ale poza tym Jospeh Gordon Levitt - dopóki się nie uśmiecha, jest nawet intrygujący - i Ken Watanabe, którego lubię zawsze i wszędzie), podobało mi się zakończenie, którego w przeciwieństwie pewnie do większości speców - nie przewidziałam w 9 minucie, w związku z czym było dla mnie miłym akcentem na pożegnanie.

Dopóki nie podchodzi się do tego filmu jak do jakiegoś kultu na miarę stulecia kinematografii, jest naprawdę przyzwoitym, z rozmachem zrealizowanym obrazem łączącym elementy kina akcji z sci-fi i kawałeczkiem dramatu. Myślę, że warto to jednak obejrzeć w kinie, tak samo jak warto było w kinie oglądać Matrixa czy Mrocznego Rycerza. Na dvd ten film może mieć o wiele mniejszą siłę rażenia (wizualnego przede wszystkim).
 
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-08-08, 14:31   

Eva napisał/a:
Dopóki nie podchodzi się do tego filmu jak do jakiegoś kultu na miarę stulecia kinematografii, jest naprawdę przyzwoitym, z rozmachem zrealizowanym obrazem łączącym elementy kina akcji z sci-fi i kawałeczkiem dramatu.
:fingerok: oj to!
 
 
Mad_X 
kinomaniak



Wiek: 30
Dołączył: 09 Mar 2009
Posty: 417
Skąd: P-ń
Wysłany: 2010-08-11, 01:51   

Wróciłem w sumie niedawno z kina i generalnie odpalając internet gotowy byłem wystawić 7\10 bo ten film to w sumie mnóstwo strzelania, wybuchów, akcja od samego początku... ale ... I właśnie to "ale" skłoniło mnie do wystawienia filmowi 8\10. Otóż zacząłem szperać bo jak każdy z was zapewne byłem lekko mówiąc ciekaw tłumaczenia wielu scen filmu z zakończeniem łącznie. Dodam tylko, że nie jestem zwolennikiem tak naszpikowanego bronią kina. Wolę obrazy dużo bardziej stonowane (stwierdzam, że zdecydowanie za dużo tu "wolnej amerykanki - napierdalanki"). Trafiłem na coś w sumie bardzo dobrego. Jest to FAQ odnośnie "Incepcji" stworzony przez użtkownika filmwebu - Galadha (dodam - karkołomne, a zarazem genialne). Pozwala spojrzeć na film z nieco innej strony. Choć oczywiście nadal w wielkiej mierze jest to film typu "bum, bum, bang, bang"...

Spoiler:
Zestaw pytań i odpowiedzi mojego autorstwa (Galadh - filmweb), specjalnie dla wszystkich, którzy mają wątpliwości co do "Incepcji".

Zrobiłem to z myślą o Was i z tego powodu żywię nadzieję, że nikt mi mojej ciężkiej pracy nie podwędzi. Wolałbym, aby nikt nie publikował nigdzie fragmentów tego ani tym bardziej całości, a jak już musicie, to proszę dodawać, że autorem jest "Galadh z filwebu".

Dedykuję owe FAQ wszystkim wspaniałym użytkownikom tego forum - Sammy_Jankis, Georgiana_, Lady_wolves, BigDaddy, danio344, Madame_Rose i dziesiątkom innych.


Do 20. pytania piszę o ogólnych zasadach świata - min. "kick i Limbo", omijam niektóre kwestie jasno wyjaśnione w filmie. 16. i 17. proszę traktować jako uzupełniającą się wzajemnie całość.
Od 21. na temat fabuły filmu, więcej luzu, rekomenduję każdemu tam zajrzeć, bo sądzę, że możecie dowiedzieć się paru ciekawostek.
Jeśli po tym wszystkim nadal nie będzie się coś zgadzało, to śmiało pytać tutaj.



1. Kim jestem?

Zwyczajnym widzem, takim jak Wy, który kocha kino. Zawartą tu wiedzę opieram na własnych przemyśleniach, analizach filmu autorstwa innych osób, które zgłębiłem przez drugą połowę lipca 2010 i nie tylko. Oczywiście nie jestem nieomylny.


2. Co różni świat przedstawiony od naszego?

Możliwość ingerowania w ludzkie sny, co umożliwia kradzież danych i wprowadzanie idei do ludzkiego umysłu. Ma to znaczenie w świecie szpiegostwa przemysłowego.


3. Dzięki czemu można to osiągnąć?

Dream Machine. Srebrnej walizce kryjącej zaawansowane urządzenie. Do Dream Machine podłącza się wszystkich uczestników mającego nadejść snu i przenoszą się oni na nierealną płaszczyznę, łudząco podobną jednak do rzeczywistości.


4. Czy wszyscy znajdujący się w danym śnie mają na niego wpływ?

Teoretycznie. Coś może wydostać się z podświadomości śpiącej osoby i wylądować na płaszczyźnie, po której poruszają się wszyscy podłączeni do Dream Machine. Najważniejszymi osobami są jednak Dreamer i Subject.


5. Kim są Dreamer i Subject?

Dreamer jest osobą, która "śni" daną płaszczyznę - jeśli opuści sen, to zacznie się on rozpadać. Można powiedzieć, że napędza sen. Subject natomiast wypełnia płaszczyznę swoją podświadomością.


6. Jak można wybudzić się z takiego snu?

Poprzez śmierć we śnie lub "kick".


7. Czym jest "kick"?

Uczuciem spadania, które wyrywa śpiącą osobę ze snu. "Kick" można osiągnąć poprzez np. wrzucenie ciała śpiącej osoby do wanny z pewnej wysokości. Generalnie zachwiać bardzo mocno równowagą śpiącego, są różne możliwości.


8. Czy istnieje jakiś nadzwyczajny rodzaj snu?

Owszem, sen pod "narkozą", do której doprowadzić może tylko sprawny Chemik. Samo podłączanie odbywa się tak samo - poprzez Dream Machine.


9. Czym różni się sen pod "narkozą" od zwyłego?

Sen jest bardziej stabilny, co umożliwia na doprowadzenie do snu na poziomie trzecim i być może jeszcze głębiej, co wykorzystuje się przy procesie incepcji. Ponadto śmierć w takim śnie nie wybudzi z niego śpiącej osoby, ale umieści go w płaszczyźnie zwanej Limbo.


10. Czym jest Limbo?

Płaszczyzną nieskończonej podświadomości, najgłębszym poziomem snu. Pustką. Limbo jest jedno.


11. Jak można się tam dostać?

Poprzez śmierć we śnie pod wpływem "narkozy". Poza tym podczas eksperymentowania z głębokościami snu lub po prostu, gdy użyje się dream machine na ostatnim zaprojektowanym poziomie snu.


12. Dlaczego Limbo jest niebezpieczne?

Jeśli ktoś się w nim zestarzeje i umrze śmiercią naturalną, to w rzeczywistości jego umysł wyłącza się i taka osoba zapada w śpiączkę. Osoba, która trafi do Limbo poprzez śmierć we śnie pod wpływem "narkozy" nie wie, że znajduje się ciągle w snach i przyjmuje Limbo za własną rzeczywistość. Nie jesteśmy pewni, jak jest z innymi, ale wszystko wskazuje na to, że inaczej i nie tracą rozeznania.


13. Jak można wydostać się z Limbo?

Poprzez śmierć, np. samobójstwo. Osoba, która uważa Limbo za swoją rzeczywistość nie posunie się jednak do takiego czynu, dlatego ktoś musi jej najpierw uświadomić, gdzie jest.


14. Jak można doprowadzić do snu wewnątrz snu?

Poprzez użycie w płaszczyźnie snów Dream Machine. Schodzi się wtedy na poziom niżej, a ciała śpiących zostają poziom wyżej, podobnie jak w rzeczywistości. Można stworzyć jeszcze kolejne, głębsze poziomy snu, ale bez wpływu "narkozy" są one niestabilne i kruche.


15. Jak wygląda kwestia czasu na kolejnych, głębszych poziomach snu?

Dane z filmu:
5 minut w rzeczywistości = około 1 godziny podczas snu
1 tydzień na poziomie pierwszym = pół roku na poziomie drugim = 10 lat na poziomie trzecim
Aktywność mózgu we śnie jest około 20 razy szybsza


16. Czy śmierć w Limbo zawsze doprowadza do kompletnego wybudzenia?

Nie. Jeśli dana osoba zginie w Limbo i akurat dostanie impuls od "kicka" na danym poziomie snu, to budzi się w nim.
Jeżeli jednak po drodze ominie jakieś niższe poziomy, to nie może się obudzić, bo nie otrzymała poprzednich "kicków".
Reasumując, dajmy na to, że mamy trzy poziomy snu i wydostającą się z najgłębszego grupę. Ktoś wpadł do limbo i po chwili zabił się w nim, akurat, gdy rozpoczął się zsynchronizowany "kick" na trzecim poziomie. Taka osoba budzi się na nim
i jednocześnie "kick" wyrzuca ją na wyższy poziom, drugi, gdzie odbywa się kolejny "kick", która wyrzuca ją na poziom pierwszy. Jeśli taka osoba przejęłaby impuls od "kicka" z drugiego poziomu i jej świadomość przeniosłaby się z Limbo bezpośrednio tam, to nie obudziłaby się, bo nie odbyła "kicka" na poziomie trzecim. Po więcej szczegółów zapraszam do kolejnego pytania.


17. Czym jest zsynchronizowany "kick" i jak to działa?

Podajmy przykład z filmu - by wydostać się z trzeciego poziomu, górskiej fortecy bohaterowie wysadzili ją, dzięki czemu przenieśli się na poziom drugi. Ich ciała znajdowały się na lecącej z ogromną prędkością do góry windy, co w efekcie stało się kolejnym "kickiem", który zarówno pociągnął bohaterów z poziomu trzeciego, jak i wypycha ich na poziom pierwszy. Na poziomie pierwszym z poziomu drugiego wciąga ich inny "kick", a mianowicie van uderzający o taflę wody. Wybuchająca forteca na poziomie trzecim stała się także "kickiem" wyciągającym z Limbo. "Kickiem", który
wypychał z Limbo była np skok w nim z dużej wysokości. Wniosek ułatwiający - najgłębszy poziom musi mieć "kick", który wypchnie na wyższy poziom, wszystkie poziomy w środku muszą mieć "kicki", które wciągną z poziomu niżej i wypchną do góry, a najwyższy, najbliżej rzeczywistości musi tylko wciągnąć z poprzedniego. Wszystko opiera się na synchronizacji.


18. Jak można przekazywać wiadomości śpiącym, by np. umożliwić zsynchronizowany "kick"?

Można np. założyć Dreamerowi słuchawki na uszy i puścić muzykę - Dreamer znajdujący się na płaszczyźnie snów "niżej" usłyszy ją. Można to także robić na kolejnych głębokościach snu. A głosu Edith Piaf zawsze słucha się z przyjemnością.


19. Czy np. pierwszy poziom snu może wpłynąć na sen wewnątrz snu?

Może, ale tylko na jeden niżej, nie na jeszcze głębsze. Np. jeśli obiekt, w którym znajduje się Dreamer zachwieje się lub przewróci, to w jego śnie nie będzie w danej chwili grawitacji.


20. Czy jeśli są np. trzy poziomy snu, to na każdym może być inny Dreamer?

Nie tylko a może, ale wręcz musi. Przykład z filmu - Dreamerem pierwszego poziomu był Yusuf. Reszta zespołu zagłębiła się w sen wewnątrz snu, a on został na pierwszym poziomie przy ich ciałach. We śnie wewnątrz snu Dreamerem był Arthur, a więc posłał drużynę jeszcze głębiej, a sam pozostał przytomny. Na trzecim poziomie Dreamerem był
Eames. Natomiast Subject może być cały czas ten sam, ale oczywiśce musi po kolei schodzić na każdy kolejny poziom, by wypełniać sny swoją podświadomością.
Dreamer nie mógłby napędzać danego snu, wchodząc w kolejny, to oczywiste.


------------------------------------------------------------

21. Dlaczego Cobb żył na wygnaniu?

Ponieważ był niesłusznie oskarżony o zamordowanie własnej żony, która tak naprawdę popełniła samobójstwo. Jeśli przekroczyłby granicę USA, to trafiłby do więzienia, by odbyć dożywotnią karę. Poza tym w związku ze swoją pracą narobił sobie wrogów wśród wpływowych i potężnych ludzi, dlatego często musiał ratować się ucieczką.


22. Jakie było marzenie Cobba?

Wrócić do domu w USA, a konkretnie do swoich dzieci, którymi opiekowali się jego teściowie.


23. Dlaczego dzieci nie mogły po prostu polecieć do Europy, by zamieszkać z ojcem?

Cobba nie interesowało życie uciekiniera z dziećmi u boku, chciał z tym skończyć i wrócić do domu. Poza tym dzieci byłyby bardziej narażone na niebezpieczeństwo, a on sam mógł łatwiej się odsłonić czy zrobić błąd. Byli jeszcze teściowie Doma, którzy nie dopuściliby do takiego ryzyka. Można myśleć także o innych powodach, np. jak extraktor wyjaśniłby im niektóre sprawy.


24. Kim był Nash?

Architektem, którego Cobb i Arthur poznali w trakcie wcześniejszej misji dla korporacji Cobol Engineering.


25. Na czym polegała ich poprzednia wspólna misja?

Mieli wyciągnąć informacje od jednego z ludzi Saito, Kanedy, lecz okazało się, że ich nie posiada, a jedyną osobą, u której można ich szukać jest sam szef Proclus Global. Stąd cała rozpoczynająca film sekwencja ze snem wewnątrz snu itd., która również zakończyła się niepowodzeniem.


26. Jaki los spotkał Nasha?

Został oddany Cobol Engineering w charakterze przekąski, jednak jak to z przekąskami bywa, szybko rośnie ochota na główne danie, które nieźle umyka po ulicach Mombasy.


27. Dlaczego Cobb i reszta zespołu zdecydowali się na pracę dla Saito i przeprowadzenie incepcji?

Saito obiecał, że pozwoli Cobbowi na powrót do domu. Reszta miała otrzymać wynagrodzenie pieniężne.


28. W jaki sposób Saito mógł pomóc Cobbowi?

Jako niezwykle wpływowa osoba był w stanie poza kulisami i niezbyt legalnie załatwić oczyszczenie go z wszelkich zarzutów, by ten mógł bez problemów przekroczyć granicę USA.


29. Jaka była rola poszczególnych postaci w snach?

Dom Cobb był Extractorem, czyli osobą, która kradła z podświadomości ofiary jej sekrety. Odbywało się to symbolicznie, informacje znajdowały się najczęściej w sejfach, w formie zapisków lub dokumentów.
Arthur był Point Manem, czyli Pionierem, który miał za zadanie zdobywać informacje o celach, którym wykradano informacje, by łatwiej odnajdywać słabe punkty i nie ryzykować. Poza tym dobrze radził sobie w konfrontacjach z przeciwnikami.
Eames był Forgerem (Fałszerzem), który mógł przybrać dowolną postać, by zmylić podświadomość ofiary. Poza tym tworzył np. bronie, choć nie mamy pewności, czy była to unikalna umiejętność, czy posiadała ją większość zespołu.
Ariadne była Architektką, która stworzyła wszystkie płaszczyzny snu. Nie musiała jednak schodzić do nich wraz z zespołem, zrobiła to z własnych pobudek, związanych z Cobbem.
Yusuf był Chemikiem, który wprowadził wszystkich w stan "narkozy" i znał się na różnych specyfikach. Nie pracował w terenie, ale zgodził się zejście do snu, ponieważ Cobb obiecał oddać mu swój udział w wypłacie.
Saito był Turystą, czyli osobą, która nie ma żadnej konkretnej funkcji, a jedynie zabiera się na przejażdżkę z zespołem.
Fischer to Mark, czyli Cel zespołu, jednocześnie będący Subjectem.
Mal, a raczej Shade, czyli Cień, będący imitacją zmarłej żony Cobba i częścią jego podświadomości.


30. Kim właściwie był Profesor?

Teściem Cobba, a więc ojcem Mal. Imię - Miles. Wydaje się, że niegdyś był także mentorem Doma i nauczył go wielu przydatnych sztuczek, w tym właśnie projektowania snów. Poza tym przekazywał dzieciom Cobba wiadomości i rzeczy od niego.


31. Dlaczego żona Milesa nie przepada za Cobbem?

Ponieważ najprawdopodobniej wierzy, że to faktycznie on zamordował Mal.


32. Czym są totemy?

Przedmiotami, które umożliwiają zorientowanie się, czy nie przebywa się w CZYIMŚ śnie. Każdy ma własny, który nie może zostać dotknięty przez inną osobę. Nikt poza właścicielem nie powinien także znać działania danego totemu.


33. Jaki totem miał Cobb?

Nie da się jednoznacznie odpowiedzieć. Widz ma sądzić, że jest to bączek, który wewnątrz snu bezustannie wiruje, ale prawda leży jednak gdzie indziej - Cobb ma na palcu obrączkę, za każdym razem, gdy jest wewnątrz snu, a gdy przebywa w rzeczywistości, w tajemniczy sposób znika ona. Trudno jednak wyobrazić sobie, jakim cudem mogłoby to działać w ten sposób i czy nie jest to np. symbol wspomnienia po Mal. Bączek był pierwotnie totemem Mal, więc nie może ot tak pełnić swojej funkcji. Wiele osób wskazuje jednak na obrączkę.


34. Jakie totamy posiadały inne osoby?

Ariadne używała figury szachowej, która we śnie zmieniała ciężar, a np. Arthur miał kostkę, która zapewne wyrzucała daną liczbę.


35. Jak Cobb i Mal zawędrowali do Limbo?

Eksperymentowali z głębokościami snu i zeszli za nisko.


36. Ile lat tam spędzili?

Spędzili w Limbo 50 lat i oczywiście stali się staruszkami. Zbudowali swój własny świat, wykorzystując nieskrępowaną niczym wyobraźnię związaną z architekturą.


37. Dlaczego i jak się stamtąd wydostali?

Cobb odnotował, że z Mal jest coraz gorzej i przeprowadził na niej incepcje - tak, by uwierzyła, że nie jest to jej rzeczywistość.
Zginęli razem na torach.


38. Dlaczego Mal popełniła samobójstwo w rzeczywistości?

Ponieważ incepcja zainfekowała jej cały umysł i nadal postrzegała swój świat za sen, a więc zabiła się, by się z niego obudzić.


39. Zakładając, że to jednak był sen, dlaczego Mal nie wróciła po Cobba?

Nawet, jeśli faktycznie obudziła się w rzeczywistości, to i tak nie uznała jej za swoją własną i ciągle wierzyła, że jest we śnie, nigdy nie była usatysfakcjonowana rzeczywistością i chciała się obudzić, pójść poziom "wyżej". A więc tak czy inaczej nie żyje.


40. Dlaczego Cień Mal nawiedza Cobba i przeszkadza mu w wykonywaniu misji?

Ponieważ chce uwięzić go na wieczność w snach.


41. Dlaczego początkowo widzimy, że na torach w Limbo zginęli młodzi ludzie, a potem jednak starzy?

Zabieg fabularny. Dopiero wtedy, gdy dowiadujemy się, że Cobb i Mal spędzili w Limbo całe życie, widzimy, jak wyglądali u kresu naprawdę.


42. Dlaczego drużyna Cobba czuje się w samolocie bezpiecznie?

Ponieważ Saito wykupił całe linie lotnicze i obsługa samolotu jest mu lojalna. Incepcja mogła zostać wykonana bez przeszkód.


43. Skąd na pierwszym poziomie snu wziął się pociąg?

Przeniknął z podświadomości Cobba. Był to ten sam pociąg, dzięki któremu Cobb i Mal wydostali się z Limbo.


44. Dlaczego projekcje w podświadomości Fischera były wytrenowane?

Ponieważ Fischer, podobnie jak wiele innych wpływowych osób, biznesmenów, polityków przeszło trening podświadomości, właśnie po to, by bronić się w momentach extrakcji czy incepcji.


45. Dlaczego Eames zamienia się w Browninga?

Po to, by na drugim poziomie snów podświadomość Fischera wytworzyła jego projekcje, do której będzie nieufanie nastawiony. Poza tym wyciąga z niego przydatne informacje, które wykorzysta na poziomie trzecim.


46. O co chodzi z kodem, który ma przypomnieć sobie Fischer?

Fischer ma po prostu podać dowolny ciąg liczb i w momencie, gdy to robi, to automatycznie kodem do pomieszczenia na trzecim poziomie stają się te cyferki. Sam w to wierzy.


47. Co drużyna robi na drugim poziomie snu?

Przekonuje Fischera, że są projekcjami odpowiedzialnymi za jego ochronę, a za wszystkim stoi Browning, który zapewne chce przeprowadzić na Robercie extrakcje. Fischer nastawia swoją podświadomość przeciwko sobie.


48. Co na drugim poziomie snu robi Browning?

Jest to projekcja powstała w umyśle Fischera, który przestaje ufać swojemu ojcu chrzestnemu i podejrzewa go o niecne zamiary wobec niego.


49. Dlaczego na drugim poziomie snu wysiada grawitacja?

Ponieważ van przewraca się i koziołkuje na pierwszym poziomie.


50. Dlaczego brak grawitacji dotyka tylko poziom drugi?

Ponieważ takie zmiany wpływają jedynie na jeden poziom niżej, a nie na wszystkie poziomy znajdujące się głębiej.


51. Co jest grane poziomie trzecim?

Fischer jest przekonany, że drużyna przeszukuje podświadomość Browninga, ale w rzeczywistości po raz trzeci podświadomości użycza im on sam. Nie udaje mu się jednak doprowadzić incepcji do końca, ponieważ z podświadomości Cobba wydostaje się Mal i zabija biznesmena. Niedługo później umiera także Saito, od wcześniejszych ran postrzałowych.


52. Jak Cobb i Ariadne dostają się do Limbo?

Podłączają się do Dream Machine na poziomie trzecim, a że jest to ostatni zaprojektowany, to niżej jest już tylko Limbo.


53. Dlaczego znajdują Fischera przy Mal?

Ponieważ użyła go ona jako przynęty do zwabienia Cobba.


54. Skąd Cobb wie, że Saito nie żyje?

Domyśla się. Szanse na to, że Japończyk pociągnie tak długo są minimalne.


55. Jak wytłumaczyć to, co dzieje się od momentu zrzucenia Fischera z balkonu przez Ariadne do wyrzucenia na plażę Cobba?

Po pierwsze, punkty 16. i 17.
Po drugie:
Cobb skonfronował Mal, tymczasem Ariadne zrzuciła Fischera z balkonu - jeżeli zginąłby w Limbo, to automatycznie rozbudziłby się ze snu ogólnie i obudził w samolocie, ale dlatego, że na trzecim poziomie był podłączony do sprzętu do reanimacji, to jakby
został przechwycony i ocknął się tam.
Cobb kazał Ariadne uciekać, a sam postanowił zejść po Japończyka, by ten dopełnił swoją część umowy.
Ariadne skoczyła i trafiła akurat w sekwencję przebudzania, by po kolei ocknąć się na wszystkich poziomach.
Cobb, co umknęło pewnie wielu ludziom, zginął od noża lub przez zagładę miasta, ale tak czy inaczej stało się to później niż śmierć Ariadne - nie zdążył na 3. i 2. poziom, bo oba zostały już zwinięte i przeniósł się dopiero na 1. poziom, ale nie mógł obudzić się w tonącym samochodzie, bo nie dostał "kicka" na poprzednich. A więc zginął i obudził się w Limbo.


56. Dlaczego Saito jest w takim wieku?

Ponieważ zanim Cobb powrócił do Limbo, minęło parę dekad.


57. Dlaczego w Limbo znajduje się forteca Saito?

Ponieważ zaczął on wierzyć, że znajduje się w rzeczywistości. Oprócz jego rezydencji stworzył także projekcje swoich ochroniarzy, być może bliskich i miał w końcu swój skrawek rzeczywistości, który jednak prawdziwy nie był.


58. Czy początkowa scena rozmowy Saito w sędziwym wieku z Cobbem to ta sama co późniejsza?

Tak, choć można odnieść nieco inne wrażenie. Saito na początku wspomina, że kojarzy totem Cobba - ten z nietęgą miną zastyga i zaczyna się forma jego retrospekcji. Pod koniec jako widzowie mamy już taką wiedzę jak protagonista, więc może on dokończyć zdanie itd. Jest to jednak ta sama scena, nie dwie różne.


59. W jaki sposób właściwie zadziałała incepcja?

Fischer uwierzył w to, że jego ojciec nie chciał, by poszedł on w jego ślady i stał się takim samym człowiekiem, a więc pierwsze, co musi zrobić, to zniszczyć imperium ojca. Nagła świadomość tego, że Maurice go kochał zrobiła na nim bardzo duże wrażenie i
wzruszyła go. Pożegnanie z ojcem było inspirowane tym, co usłyszał od Fischera Eames na pierwszym poziomie, gdy rozmawiał z nim pod podstacią Browninga. Eames był "Dreamerem" trzeciego poziomu.


60. W jaki sposób Saito i Cobb wydostali się z Limbo?

Przypomnieli sobie nawzajem o tym, że nie znajdują się w rzeczywistości, a w Limbo. Saito sięgnął po pistolet, co oznaczało, że najpierw zastrzelił Cobba, a potem popełnił samobójstwo. Przebudzili się.


61. Dlaczego Saito wykonał telefon, mimo tego, że nie wiedział, czy incepcja się powiodła?

Cobb raczej nie trudziłby się schodzeniem po Saito, gdyby incepcja się nie udała - miał w tym swój cel, chciał, by Japończyk wykonał swoją część umowy.
Poza tym sam fakt, że Cobb go ocalił był godny wynagrodzenia. Saito miał swój honor.


62. Czy po przebudzeniu Cobba widzimy wszystkich jego kompanów?

Tak. Ariadne, Arthur, Saito i Fischer są w samolocie. Na lotnisku widzimy ponownie Ariadne, dwukrotnie przewija się Eames, przynajmniej raz Arthur, ostatecznie znowu Fischer. Yusuf także jest przez chwilę widoczny.


63. Dlaczego Cobba odebrał Miles, a nie babcia, które przecież była z dziećmi?

Powiadają, że wyszła do sklepu. A tak bardziej serio - zakładając, że to sen, a nie rzeczywistość, to odpowiedź może być prosta. Tak czy inaczej - Miles mógł akurat udać się na kilka dni do Stanów i postanowił odebrać Cobba, a jego małżonka została wtedy z wnukami.
Cóż, tu akurat można wymyślić kilka wytłumaczeń. Pojawienie się Milesa ma pewnie wprowadzić większy zamęt w interpretacje.


64. Czy dzieci się zmieniły?

Zmieniły się, wbrew pozrom. Obie role zagrało po dwóch aktorów różniących się wiekiem - młodsze "rodzeństwo" widzimy we wspomnieniu Cobba, starsze rozmawia z nim przez telefon i pojawia się pod koniec. Np. James ze wspomnienia Cobba miał jakieś 20 miesięcy, a ten z finalnej sceny ... . Podobieństwo to zabieg celowy, który ponownie ma zasiać w nas ziarno niepewności.


65. Sen czy rzeczywistość?

Jest tylko jedna dobra interpretacja - Twoja własna. Wiele wskazuje na to, że całość była rzeczywistością, tak samo jak mamy wiele przesłanek, że to jednak sen. A jeśli sen, to w którym momencie się zaczął? Chwilę przed końcem? W podziemiach w Mombasie? A może Mal miała rację? Wybierz to, co pasuje Ci najbardziej.


66. A więc, ostatecznie, czy bączek się przewraca?

Dowiemy się z Director's Cut, który będzie dłuższy o 3 i 3/4 sekundy. Ludzie z Warner Bros. postanowili przyciąć film, ponieważ i tak był już jak dla nich zbyt długi.
A poważnie - pytanie 65. Bączek mógł zarówno zachwiać się i wrócić do płynnego wirowania, jak i zacząć zwalniać i zatrzymać się.
Zakończenie jest otwarte. Dlaczego Cobb odwrócił się do bączka plecami? Czy Nolan chciał powiedzieć, że nie ma znaczenia, gdzie jest Dom (!), ponieważ tak czy owak znalazł dom (!) i skonfrontował Mal? Zakończenie otwarte.


67. Jakie pytania poprzez "Incepcje" zadaje nam Nolan?

Sądzę, że to kolejna rzecz, na którą każdy odpowie inaczej. Widać jednak definitywnie, że mamy tu motyw pogoni za szczęściem czy pytanie o to, czy lepiej karmić się snami, czy może zmierzyć z bezlitosną rzeczywistością. Niektórzy widzą w "Incepcji" paralele do procesu powstawania filmu. Znajdź swoje własne odpowiedzi.


68. Kiedy odbędzie się premiera "Incepcji" na DVD & Blu-Ray?

W grudniu br.


69. Kto skomponował soundtrack?

Hans Zimmer, rzecz oczywista. Po więcej szczegółów proszę zajrzeć do tematów koleżanki Lady_wolves.


70. W ilu krajach kręcono film?

W sześciu: USA, UK, Kanada, Maroko, Francja, Japonia


Dziękuję za uwagę.



Tak więc film ma naprawdę solidny scenariusz podobnie jak w filmie "Primer". Zresztą sam FAQ opracowany do "Primera" też był wielce pomocny.

Pomimo tego nie rozumiem tego jakim cudem na imdb czy filmwebie osiąga takie pozytywy.., a to 3. miejsce na imdb - niedorzeczne. :lolokopter:
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-08-11, 12:06   

Dla mnie niedorzeczne jest posiłkowanie się forum i interpretacjami innych w sytuacji gdy wszystko ładnie wynika samo z siebie... już widzę co tam za fantasmagorie...
 
 
Mad_X 
kinomaniak



Wiek: 30
Dołączył: 09 Mar 2009
Posty: 417
Skąd: P-ń
Wysłany: 2010-08-11, 15:02   

Nuz napisał/a:
Dla mnie niedorzeczne jest posiłkowanie się forum i interpretacjami innych

Ja uważam, że to normalne. Najzwyklejsza w świecie wymiana poglądów i zdań. Poza tym ktoś może zrozumieć coś lepiej, a kto inny gorzej. Jak w matematyce.


Nuz napisał/a:
już widzę co tam za fantasmagorie...


Na przykład? Bo ja uważam, że tam wszystko jest rzeczowo i logicznie wyjaśnione.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-08-11, 16:14   

Mad_X napisał/a:
Na przykład? Bo ja uważam, że tam wszystko jest rzeczowo i logicznie wyjaśnione.
Spoiler:
scena końcowa - totem Cobb'a - interpretacja tego dlaczego nie poczekał na to co stanie się z bączkiem. To nie jest jego totem - i nie on był dla niego najważniejszy - choć przyznam, że takie a nie inne ujęcie przydało zakończeniu dramatyzmu


A reszta z tego co pisze to rzeczy oczywiste, takie które jasno wynikają z fabuły - co najwyżej można jakieś szczegóły przegapić.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2010-08-12, 00:40   

Właśnie wróciłem z kina. Film bardzo dobry, choć zgodzę się z opinią, że nie jest to wizjonerskie, przełomowe arcydzieło. Nieco za dużo było z jednej strony akcji, wybuchów, strzelanin, pościgów, a z drugiej momentów emo z wspomnieniami o żonie i empatyczną dzieweczką, która za wszelką cenę chce pomóc Cobbowi.
Spoiler:
Motyw snu zaczerpnięty chyba bezpośrednio z Matrix, tyle że zwielokrotniony do kilku poziomów snu w śnie — czyli dość oryginalnie zaprojektowana kompozycja szkatułkowa. Miałem też skojarzenia z Pamięcią absolutną, Dniem świstaka i jeszcze paroma innymi filmami, przede wszystkim obrazami Nolana, jak Following, Memento czy Prestiż — ten gość ma swój charakterystyczny styl narracji, a mimo to niemal zawsze potrafi zaskoczyć.
Aktorstwo bardzo dobre, jestem fanem DiCaprio i Watanabe, ale i reszta poradziła sobie dobrze. Wizualnie też bardzo OK.

Co do interpretacji zakończenia...
Spoiler:
Przyznam, że musiałem sobie jeszcze to poukładać w głowie, przemyśleć i doczytać trochę, bo się pogubiłem w pewnym momencie. Ciekawe czy będzie ów director's cut z wyjaśnionym motywem bączka na koniec (trochę głupie by to było — takie niedopowiedzenie jak najbardziej mi pasuje). Teoretycznie wszystko powinno być OK, tzn. w Limbo Saito-dziad łapie za spluwę, zabija DiCaprio i siebie, więc obaj budzą się z letargu w samolocie i hejnał, miszyn akompliszt. Ale czy aby na pewno? Co tak naprawdę było totemem Cobba? Z chęcią wrócę jeszcze do tego na DVD, ale wątpię, żebym wymyślił coś więcej, widać jestem głupi :pukpuk:
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u