FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Solaris
Autor Wiadomość
Andromeda 
bywalec



Dołączyła: 19 Lis 2008
Posty: 79
Skąd: The Universe
Wysłany: 2008-11-23, 23:09   Solaris

Solaris
reż. Steven Soderbergh (USA 2002)

Solaris - zrealizowany przez nagrodzonych Oscarami twórców: Stevena Soderbergha (2000 – Najlepszy Reżyser, "Traffic") i Jamesa Camerona (1997 – Najlepszy Film, "Titanic") - adaptacja słynnej powieści Stanisława Lema to niezwykła, głęboko poruszająca opowieść o miłości i odkupieniu. Błyskotliwą kreację stworzył w filmie George Clooney, wcielając się w postać Chrisa Kelvina psychologa, który ma zbadać przyczyny zagadkowych zachowań niewielkiej grupy naukowców na pokładzie stacji kosmicznej orbitującej wokół tajemniczej, niezbadanej planety Solaris. Wszystko wskazuje na to, że Solaris wywiera niezwykły wpływ na ludzi, oferując szansę zmiany przeszłości, a jednocześnie wywołując u nich objawy niebezpiecznej paranoi. W pozostałych rolach występują: Natasha McElhone i Jeremy Davies.

To kolejny z serii nietypowych filmów sf. Filozoficzny, metafizyczny, psychologiczny... Dla wielu osób będzie to nieznośna nuda i bezsens, dla mnie było to nieziemskie :) doznanie...
Ostatnio zmieniony przez Eva 2009-04-13, 11:19, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Maq 
bywalec



Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 165
Skąd: Katowice
Wysłany: 2008-11-23, 23:11   

Ten film był fatalny.
Miałem założyć temat o Solaris, ale Tarkewicza, bo to dużo lepsze kino.
 
 
Andromeda 
bywalec



Dołączyła: 19 Lis 2008
Posty: 79
Skąd: The Universe
Wysłany: 2008-11-23, 23:15   

No to się wypowiedziałeś o filmie hehehehe ;) Co to znaczy że jeden był fatalny a inny dużo lepszy? Poza tym chyba nadal możesz założyć temat o innej ekranizacji tej samej powieści ;)
 
 
Maq 
bywalec



Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 165
Skąd: Katowice
Wysłany: 2008-11-23, 23:18   

I zrobię to, jak znajdę chwilke czasu.

Rozwijając poprzednią wypowiedź to chodziło mi o to, że wersja amerykańska jest baaardzo nudna, odarty z wszelkiej metafizyki. Bohaterowie zarysowani szątkowo i bez żadnej głębi. Nie podobał mi się kompletnie.
 
 
Eva 
filmożerca



Wiek: 31
Dołączyła: 17 Lis 2008
Posty: 2070
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-23, 23:23   

Andromeda napisał/a:
Dla wielu osób będzie to nieznośna nuda i bezsens

Fakt. Nie byłam w stanie zdzierżyć do końca.
 
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-23, 23:52   

Nie widziałem tego bo recenzje były bardzo kiepskie ale pewnie prędzej czy później obejrzę (pewnie będzie to w środku nocy i pewnie znów będę nieobiektywny bo generalnie na kino S/F mam tolerancję ustawioną na max i już nie takie wynalazki namiętnie oglądałem do końca). :)
 
 
Aske 
filmożerca



Wiek: 42
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 1958
Skąd: Wielka Brytania
Wysłany: 2008-11-24, 13:05   

Taka "Malena w kosmosie", bardzo senny...bardzo... :kotynigga:
 
 
 
Hermann Goring 
świeżak



Wiek: 29
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 30
Skąd: jak wczesniej
Wysłany: 2008-11-24, 20:12   

Mi się akurat w miarę spodobał, choć daleko mu do książki, ale jak się nie ma uprzedzeń, to nawet wchodzi. Nic nadzwyczajnego, ale ma swój klimat
 
 
tockar 
kinomaniak



Wiek: 32
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 235
Skąd: 127.0.0.1
Wysłany: 2008-11-24, 20:30   

Nie pamiętam filmu za dobrze. Pamiętam jedynie nagiego Clooney'a i nudę, jaką ten film gwarantował.
 
 
Juanita 
świeżak



Dołączyła: 24 Gru 2008
Posty: 10
Skąd: Polsza
Wysłany: 2008-12-24, 00:58   

Dobry film. Dobry na uspokojenie i dobry na reagowanie na deszcz [sialalala]. I muzyka dobra. I George dobry. I odcięcie całej filozofii o niewiadomoczym i zrobienie filmu o miłości - :D
 
 
diana6echo 
kinomaniak



Wiek: 31
Dołączyła: 23 Wrz 2009
Posty: 360
Skąd: Varsovia
Wysłany: 2009-10-12, 16:34   

Z tego co wiem to Lem bardzo nieprzychylnie się wypowiadał o wersji Tarkowskiego.
Mnie bardziej do gustu przypadła ta wersja, a to ze względu na świetną obsadę - tam każdy jest na swoim miejscu. Cudo.
 
 
sephrenia 
koneser



Wiek: 31
Dołączyła: 05 Kwi 2009
Posty: 573
Skąd: lublin
Wysłany: 2009-10-12, 17:27   

:tomato: :tomato: :tomato:
jak cenię sobie niesamowicie twórczość Lema a książkę po prostu wchłonęłam i nadal należy do moich ulubionych pozycji tak filmu w ogóle nie pamiętam bo był tak słaby, nudny. No chyba że się mylę - ale jakby był dobry to bym mi chyba jakoś wyrył się w pamięci :hahaha:
 
 
 
morfix 
świeżak



Wiek: 31
Dołączył: 14 Lis 2009
Posty: 11
Skąd: nigdziebadz
Wysłany: 2009-11-14, 22:03   Re: Solaris

Zgadzam się z przedpisaczami. niesamowicie nudny film, nic dobrego nie da się o nim powiedzieć ciekawe czy dzieło Lema też jest tak nudne. Zresztą nie będę czytał skoro już znam zakończenie.
Ostatnio zmieniony przez BM 2009-11-14, 23:26, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2010-01-24, 02:31   

Kino z "Solaris" zawsze będzie mieć problem. Jak ukazać coś co jest nie do zekranizowania?

Lem zawsze nagrywał się z zielonych, człekokształtnych ludków, którymi szafowali wielcy literatury SF i kina.
Opisał to, co jego zdaniem, było bardziej prawdopodobne - odkrycie istnienia czegoś z czym nie można się komunikować i czego nie można zrozumieć. To jest dopiero OBCA forma (czy "życia"?). Żadnego z niej pożytku - ani nie da się sklasyfikować, ani użyć.

Można podejść do tematu na dwa sposoby - albo skupić się na tej "obcości" - ze świadomością, jak mało wdzięczny to temat, jak mało "interesujący" dla większości widzów. Albo skupić się na samotności bohatera pozostawionego sam na sam z czymś czego nie rozumie i co nie może zaprzątać jego umysłu - w takiej sytuacji (zbyt cicho, zbyt pusto, zbyt obco) człowiek stacza się po równi pochyłej ku szaleństwu.
Czy to co widzi jest projekcją jego własnej świadomości; czy też przejawem aktywności "oceanu" ?

Wiadomo - "Space is disease and danger wrapped in darkness and silence" jak mawiał Bones (Star Trek). W takich warunkach łatwo zatęsknić.

Tarkowski postawił na temat 1, Soderbergh na 2 - żadnemu się nie udało. A Lem nienawidził sprawiedliwie obu ekranizacji.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2015-02-19, 23:32   

Do obejrzenia natchnął mnie Peter Watts, który stwierdził, że Solaris Soderbergha nie tylko lepiej do niego przemawia od Solaris Tarkowskiego, ale też od Odysei 2001.

http://www.rifters.com/crawl/?p=5566

Miałem tu napisać jakieś mądre rzeczy o niedocenionym przez nikogo filmie, ale właściwie dlaczego niedocenionym, to musiałbym powtórzyć toczka w toczkę po Wattsie, a po co to komu. Solaris robi odświeżające wrażenie, bo jest po prostu krótka, zwarta i minimalistyczna. Może nawet trochę za bardzo minimalistyczna fabularnie, bo do pełni szczęścia brakuje mi dopowiedzenia wątku z dzieciakiem Sartoriusa. To znaczy
Spoiler:
jeśli chłopak zginął, umarł czy coś, to nie zaszkodziłoby tego po prostu powiedzieć.
Może Soderbergh uznał, że już i tak za dużo ma w filmie trupów.

Sprawdzając co tam reżyser pominął przy ekranizacji natrafiłem w książce na scenę w której Harey wyrywa drzwi do łazienki gdzie Kelvin akurat sobie siedział. Drzwi idą w drobny mak a Harey przez chwilę zostaje w pokiereszowanej dłoni tylko klamka. Zgadnijcie, co trzyma Rheya kiedy widzi się z Kelvinem po raz pierwszy :) Najlepsze, że nikt tego nie planował, Soderbergh umyślił sobie, że Natasha McElhone miała w tej scenie trzymać cokolwiek, więc albo on, albo (w niektórych wersjach) aktorka po prostu poszli do rekwizytorni i wzięli pierwsze, co się nawinęło. Szkoda że McElhone gra ostatnio same ogony, popatrzyłbym sobie na nią częściej.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-02-20, 18:39   

John Bigboote napisał/a:
Szkoda że McElhone gra ostatnio same ogony, popatrzyłbym sobie na nią częściej.


Zakładam że Ronina widziałeś?
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2015-02-20, 19:56   

I Ronina i nawet dwa i pół sezonu Californication.

McElhone jest tak świetna w pierwszych scenach z Clooneyem (w pociagu i na przyjęciu), że nie mam słów. Potem też jest wspaniała, ale oglądając ją na poczatku myślałem głównie "oto twarz składająca się z samych oczu. Matka Natura znowu się postarała." :)
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u