FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Tron: Dziedzictwo
Autor Wiadomość
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2011-03-13, 15:45   Tron: Dziedzictwo

Tron: Dziedzictwo / Tron: Legacy
Reż. Joseph Kosinski (USA 2010)

Dwudziestosiedmioletni Sam Flynn jest synem genialnego wynalazcy komputerowego i szefa firmy Encom, Kevina Flynna, który zaginął w 1989 roku. Otrzymuje informację świadczącą o tym, że Flynn senior żyje. Trop prowadzi do opuszczonego salonu gier komputerowych, gdzie Sam odkrywa tajemnicę zniknięcia ojca oraz wkracza w wirtualny świat, w którym Kevin żył przez ostatnie 25 lat. Wraz z lojalną powierniczką Quorrą, ojciec i syn wyruszają na wyprawę przez wizualnie olśniewający, cyfrowy wszechświat, który stał się jeszcze bardziej zaawansowany i nadzwyczaj niebezpieczny (opis dystrybutora).

W ramach nadrabiania zaległości obejrzałem sobie wreszcie najnowszego "Trona" i jestem teraz w końcowym etapie wychodzenia z uzależnienia od tego olśniewającego filmu. Praktycznie wszystko mi się w nim podoba a małe niedoskonałości nie przeszkadzają w odbiorze całości. Należą do nich przede wszystkim niewielka rola tytułowej postaci oraz brak czołgów (ok, pomyka jeden gdzieś w tle).

Poza tym nowy Tron bije swego poprzednika na praktycznie wszystkich poziomach. Wirtualny świat faktycznie jest o wiele bardziej rozbudowany, mroczniejszy i tak śliczny, że nie można się nań napatrzeć. Jednemu recenzentowi zagranicznemu skojarzył się ze światem "Blade Runnera" po gentryfikacji. Coś jest na rzeczy. Ważną częścią filmu są oczywiście pojedynki z użyciem dysków, światłocykli (tak się to tłumaczy?) a nawet światłolotów, odpowiednio epickie. Jakby tego było mało, film zaopatrzono w absolutnie wymiatającą muzykę Daft Punk, spokojnie dającą zresztą radę w normalnym słuchaniu.

Podsumowując, porządny film przygodowy, składający jednocześnie hołdy oryginałowi, jak też przewyższający go pod praktycznie każdym względem. Co ja się zresztą będę rozpisywał, posłuchajcie:

Ostatnio zmieniony przez BM 2011-03-16, 01:00, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 36
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 5373
Skąd: CARCOSA
Wysłany: 2011-03-13, 15:54   

Beznadzieja. Niemal totalna beznadzieja. Jedyne co można dobrego o tym filmie powiedzieć: są gorsze. Za wiele się po tym filmie nie spodziewałem, ale dostałem jeszcze mniej. Praktycznie dwa dni po seansie, pamiętam jedynie główny motyw fabuły, pojedyncze sceny i nudę. Jedyne praktycznie co w miarę się udało, to strona wizualna, ale że ta się uda, to było wiadomo.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2011-03-13, 16:12   

Perę dni temu widziałem. Też mi się nawet podobało, chociaż jednak filmu nie uważam za jakieś wielkie niewiadomoco.

W sumie największą jego zaletą są technikalia: design, obraz, muzyka i ich odpowiednie zgranie - powiem szczerze, że kilka razy szczękopad miałem. Chociaż tu też odniosłem w paru momentach wrażenie, że pan reżyser debiutant dotarł do ściany swoich umiejętności i sceny, które w rękach jakiegoś reżysera - wizjonera (Ridley Scott sprzed 20 lat?) mogłyby wgniatać w ziemię, tutaj są tylko bardzo dobre.

O scenariuszu nie ma co pisać - jest głupio i co durniejszych motywów w moich oczach nie usprawiedliwia nawet konwencja. Postaci nijakie (nawet Bridges!), dialogi również (tą przemowę CGI - Bridgesa to pisali chyba po paru głębszych), poczucia humoru nie stwierdziłem (no sorry, ale kultowa w zamierzeniu postać podróbki Bowiego/Alexa z Clockwork Orange to żenada roku). Wkurza również olewackie potraktowanie kilku motywów, które mogłyby wznieść ten film merytorycznie nieco wyżej (ot, ewolucja świadomych programów choćby) oraz wpakowanie praktycznie wszystkich konkretnych scen akcji na sam początek filmu.

Ale pomimo wszystkich wad nowego TRONA bawiłem się świetnie. Film jest fajnie samoświadomy i nie popada w jakieś Pseudo Mądre i Ambitne Motywy (co mogło wkurzać np. w Incepcji), a designersko rzecz naprawdę wyróżnia się in plus na tle dzisiejszej blockbustrowej konkurencji. Jeżeli ktoś szuka niezobowiązującego patrzydła do piwka i chipsów, niczego lepszego z nowszych produkcji raczej nie znajdzie.

Też wkleję fajny kawałek - sąsiadów OSTem już trzeci dzień męczę (brak nominacji do Oscara dla tej muzy to jakiś skandal)



 
 
Mad_X 
kinomaniak



Wiek: 30
Dołączył: 09 Mar 2009
Posty: 417
Skąd: P-ń
Wysłany: 2011-03-17, 12:16   

Film przeciętny, a właściwie trochę idiotyczny przez ogrom patetycznych "gadek" i żenujących dialogów. Strona wizualna bardzo przyjemna i powiem szczerze, że film ma u mnie ogromnego plusa za stroje (podświetlane lateksowe - u tych białych lasek :wyglodnialy: ) i scenografie wspomagane grafikami komputerowymi. Przejdę od razu do meritum i powiem krótko: MUZYKA ! Ten film ma mistrzowską ścieżkę dźwiękową i zaraz zabieram się za poszukiwania OST z tego filmu. Tyle ode mnie, daję 5/10. Film na poziomie tych dających troszkę relaksu dla oka, a nie obciążających raczej w ogóle komórek mózgowych.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2011-03-17, 20:55   

Mad_X napisał/a:
powiem krótko: MUZYKA ! Ten film ma mistrzowską ścieżkę dźwiękową
a jak mówiłam to mi nikt nie wierzył :foch: :hahaha:
 
 
kulka 
koneser



Dołączyła: 15 Lut 2011
Posty: 619
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2011-03-20, 21:52   

Kiedy czytałam "Inny świat" Tada Wiliamsa (a było to trochę czasu temu), zastanawiałam się nad tym czy jest możliwe przeniesienie tego dzieła na mowę filmu - bo - że warto - nie mam wątpliwości - i - że należy - również nie - bo książka ma około 4000 stron i nie każdemu pewnie się chce toto czytać. A plastyczność opowieści i jej wielowątkowość jest jak najbardziej tego warta. To podobny zamysł - wejście w sieć, w cyfrową przestrzeń, w świat stworzony w innym celu, który miał być kontrolowany, który miał być.... Dobrze, nie o "Innym świecie" tu mowa. Ale nawiązuję do niego, bo obejrzenie "Tronu" uświadomiło mi, że moje pierwotne obawy - że są rzeczy nie do sfilmowania - moga być bezpodstawne - widzę w tym filmie nadzieję dla własnych wyobrażeń o możliwościach i pomysłach twórców kina. To jeszcze nie jest to, o co mi chodziło, ale czuję, że otwiera się jakaś brama i mam nadzieję, że ktoś kiedyś sięgnie po Wiliamsa.
Bo sam "Tron" opiera się o standardy i kanony - w zasadzie jest to film, który można dzieciakom w szkole puścić na lekcji historii, socjologii, muzyki (jest świetna!!!! :rose: ), informatyki i czego jeszcze tam dusza zapragnie. Ma przesłanie, które wpisuje się w każdy czas, bohaterów zbudowanych według kanonów baśni, jest wizualnie bardzo ok i pięknie opatrzony dźwiękami. Nadmiar plusów nie jest jednak atutem.
Nadmiar zawsze budzi podejrzenia. Przynajmniej moje.
Ale zawrócił moją myśl do 'Innego świata' i za to ma moje oklaski.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2011-03-20, 22:03   

Dziwne spostrzeżenia. Ten film z Innym Światem ma wspólny wszak jedynie motyw "wejście kogoś do kompa"(sieci), ale merytorycznie to dwa światy. Powieść Williamsa to rewelacyjna rzecz, faktycznie warta sfilmowania (chociaż najlepiej w formie serialu TV - konstrukcja tej powieści i mnogość wątków bardzo do tego zachęcają), ale porównując ją do tego disneyowskiego popcornu bardzo, ale to bardzo ją krzywdzisz. IŚ to perła wystawiona w gablocie, T:L zaś to plastikowe świecidełko wystawione na bazarowym kramie u pana Wanii :)
 
 
kulka 
koneser



Dołączyła: 15 Lut 2011
Posty: 619
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2011-03-20, 22:14   

Dlatego rzekłam - że film jedynie zawrócił moją myśl w kierunku tego, co warte sfilmowania, pokazania - bo sam w sobie jest kolejną baśnią według wzorców baśni zrobioną. Cieszę się, że nazwałeś "Inny świat" perłą wystawioną w gablocie - świetne określenie - choć i tak nie dość mocno charakteryzuje dzieło! Nie wyobrażam sobie jednak chwili, w której w filmie znajdę wszystko to, co jest w książce. I w mojej głowie po jej przeczytaniu. "Tron" nieco mnie odważył w wyobrażeniach - i to jest zasługa. Nawet, jeśli to strzał z boku, to myślenie o rzeczach niemożliwych w końcu doprowadza do realizacji. Krętą ścieżką czasem dochodzi się do celu. Dlatego nie oburzaj się Jarod na zestawienie, tylko pomóż mi znaleźć tego, który 'IŚ' udźwignie. Kto powiedział, że to nie my możemy to zacząć? :)
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-04-03, 17:08   

Chyba sporo zależy od nastawienia. Ja po tylu słabych recenzjach spodziewałem się naprawdę kiepskiego filmu, tymczasem dostałem coś co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło.

Przede wszystkim nie bardzo rozumiem narzekania tych, którym się nie podobało (bo i argumenty dosyć liche). Przecież wiadomo, że to sequel filmu opartego na scenariuszu prostym jak konstrukcja cepa. Myślę że i tak wyciągnięto z tego więcej niż było można. I także uważam, że lepiej się to ogląda niż poprzednika z początku lat 80tych.

Przede wszystkim muzyka (czapki z głów), warstwa wizualna (dopieszczona do granic możliwości) i dynamiczne sekwencje walk, pościgów, itd. Nie widziałem tego w 3D i oglądać nie mam zamiaru. Jakość Blu-ray całkowicie zaspokaja moje potrzeby. Moim zdaniem Tron Legacy i tak w warstwie wizualnej kasuje wszystkie hity ostatnich lat pokroju Avatara i innych takich z kat. "orgia efektów". Najlepsze słowa jakie oddają moje wrażenia odnośnie samego obrazu to "śliczny" i "perfekcyjny".

Podsumowując - dobre sci-fi ale raczej z półki pt. "dla dużych chłopców" (można na czas seansu zawiesić poważną rolę dorosłego i znów poczuć się dzieckiem). I chyba spóźnione o jakieś kilka, kilkanaście lat. Szkoda.

8/10
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 36
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 5373
Skąd: CARCOSA
Wysłany: 2011-04-03, 20:38   

BM napisał/a:
Moim zdaniem Tron Legacy i tak w warstwie wizualnej kasuje wszystkie hity ostatnich lat pokroju Avatara i innych takich z kat. "orgia efektów".

Tak ci się tylko wyłącznie wydaje, ze względu na użyte barwy.
 
 
Szaronka 
facebook moderator



Wiek: 25
Dołączyła: 28 Lut 2010
Posty: 166
Skąd: Łódź
Wysłany: 2011-04-04, 15:38   

Faktycznie chyba dla chłopców, bo mnie to kompletnie nie ruszyło. Może koneser kina gatunku sci-fi będzie się świetnie bawił oglądając te efekciarskie walki i gonitwy, ale osobiście przez dłuższy czas się nieźle nudziłam. Domyślam się, że i tak nastąpił olbrzymi progres od pierwowzoru, więc ogólnie to szacunek. d;
Złapałam za ten film, tylko i wyłącznie ze względu na ścieżkę zrobioną przez Daft Punk i nie będzie to nic odkrywczego jeśli powiem, że zamaskowani DJ-e jak zwykle dali radę.
 
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-04-10, 11:43   

Ostatni Surfer napisał/a:
BM napisał/a:
Moim zdaniem Tron Legacy i tak w warstwie wizualnej kasuje wszystkie hity ostatnich lat pokroju Avatara i innych takich z kat. "orgia efektów".

Tak ci się tylko wyłącznie wydaje, ze względu na użyte barwy.

Nie jestem pewien czy można z tego robić zarzut. Poza tym zwróć uwagę na to jaka była kolorystyka w tronie z lat 80tych. Gdyby nagle poszli w Legacy jakiś avatarowy barok to dopiero byłoby dziwaczne. Moim zdaniem kolorystyka i obraz w tym filmie są po prostu perfekcyjne.
 
 
Gieferg 
bywalec



Dołączył: 12 Cze 2009
Posty: 107
Skąd: dg
Wysłany: 2011-05-20, 02:27   

Łuojezuuu...

Fajne w tym filmie jest jakieś 10 minut od momentu jak Flynn trafia do komputerowego świata (swoją drogą - scena jego przeniesienia w zestawieniu z oryginalnym Tronem jest kompletnie lamerska), przez kilka minut ten świat faktycznie robi wrażenie, tylko co z tego kiedy już podczas walki na dyski, oraz później w trakcie sekwencji z motorkami nuda zaczyna wyciągać swoje macki, a im dalej tym gorzej. Ostatnie pół godziny z uciekaniem, strzelaniem itp itd scenami, które jedyne co wywołują to szeroki zieeeew było już istną męczarnią, a najgorsze było to, że na końcu nie czekała za te męki żadna nagroda bo końcówkę można było spokojnie przewidzieć już w momencie gdy stary Flynn wyjaśnił młodemu Flynnowi, że programy mogą wydostać się z tego świata. btw postać samego Trona - daremnośc nad daremnościami.

Był jeden zabawny motyw:
- Co się z tym robi?
- Podpowiem ci. Nie to.
:mrgreen:

A i jakby ktoś pytał - nie, muzyka mnie nie ruszyła, w dodatku było to wszechobecne od czasu Incepcji BBRRRRAAAAAAAA!!! które mi już naprawdę zaczyna działać na nerwy.

3/10 i never again.


A i zapomniałbym, komputerowy Bridges to jakieś jaja :lol:

Cytat:
Moim zdaniem Tron Legacy i tak w warstwie wizualnej kasuje wszystkie hity ostatnich lat pokroju Avatara i


To chyba żart i to z rodzaju tych naprawdę dennych...
 
 
Duzeom 
bywalec



Dołączył: 13 Sty 2011
Posty: 122
Skąd: Stolica
Wysłany: 2011-06-15, 13:55   

Powiem krótko - wizualnie ten film ryje czachę, ale pierwszą cześć lepiej mi się oglądało pod względem fabuły i akcji.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2013-04-01, 19:26   

Straszna kicha bez wyrazu. Historia płaska i prościutka. Tak sie zachwycacie stroną wizualną... Chyba musicie być bardzo wygłodniali na punkcie sci-fi skoro Wam się tak podobało. Owszem, jest nieźle, ale to nie jest jakiś znakomity koncept plastyczny. Wg mnie strona wizualna jest jednowymiarowa, oparta na jednym pomyśle i wali sztucznością. Porównania do maksymalnie dopieszczonego, ciekawego i wysmakowanego "Łowcy Androidów" raczej nie na miejscu. :tomato:

Plusy to muzyka, choć jak na klasę DP nie powala, i dobrze wyglądająca Olivia Wilde też na plus. Pierwszy raz widziałem ją w ruchu. Na zdjęciach jakoś mi nie podchodziła, a tutaj całkiem, całkiem ;)

4/10
 
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-04-01, 20:05   

jaz napisał/a:
Straszna kicha bez wyrazu. Historia płaska i prościutka. Tak sie zachwycacie stroną wizualną... Chyba musicie być bardzo wygłodniali na punkcie sci-fi skoro Wam się tak podobało. Owszem, jest nieźle, ale to nie jest jakiś znakomity koncept plastyczny. Wg mnie strona wizualna jest jednowymiarowa, oparta na jednym pomyśle i wali sztucznością.


Mam identyczną opinię. Do tego jeszcze najgorzej dobry aktor do roli pierwszoplanowej :tomato:
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2013-04-01, 21:25   

Historia jak historia, moim zdaniem wątki dawnego "Trona" pociągnieto zgrabnie i dodano kilka ciekawych patentów. Zauważyliście na przykład, że przemowa Clu do swoich "wojsk" jest praktycznie
Spoiler:
identyczna z przemową, którą Flynn wygłasza na samym początku?
Taka ironia w disneyowskim filmie dla dzieciaków jest chyba mniej oczekiwana niż Hiszpanska Inkwizycja.

jaz napisał/a:
Porównania do maksymalnie dopieszczonego, ciekawego i wysmakowanego "Łowcy Androidów" raczej nie na miejscu.


Jaz, użyj wyobraźni. Los Angeles w 2019 roku przejmuje powiedzmy bank, który zamiast nadbudowywać kolejne kondygnacje na starych wszystko odnawia, prasuje kanty i dodaje światełka. Nie ma już sprzedawców chińskich klusek ani klubów ze striptizem, ale wszystko świeci się jak baranie jajca :)
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2013-04-01, 21:38   

E tam, może być, że baranie jajca. W "Łowcy Androidów" w samej części formalnej był gęsty noir, niesamowitość, dotyk metafizyki, egzystencjalistyki i gówno niedźwiedzia. Tu jest najwyżej poprawnie, błyszczące baranie jajca - tak, jak piszesz. :kotyeee:
 
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u