FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Prometeusz
Autor Wiadomość
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2012-08-01, 22:57   

Nuz napisał/a:
Daj spokój! Filmu nie widziałam, ale to - możesz mi wierzyć - brzmi absolutnie niewiarygodnie. Nie wierzę w badania bez celu, priorytetów i kierownika. Coś takiego nie istnieje;' co gorsza - nie ma sensu.


No widzisz, z takim podejściem nie załapałabyś się na kosmiczną przygodę z korporacją Weyland. Zaczęłabyś zadawać niewygodne pytania, a czemu tak, a komu będę raportować, a po co właściwie lecimy - a headhunter Weylanda powiedziałby "dziękujemy, oddzwonimy do Pani". Na tą misję polecieli ludzie, którzy nie mieli takiego podejścia, jak twoje. Dlatego nie dziwiła ich co najmniej kontrowersyjna struktura dowodzenia i niejasność celów.

Czepiającym się dalej przypominam, że mamy tu do czynienia z protoplastą evil korpo z "Aliena" i kolejnych części. Nie takie rzeczy będą dalej robili, dlaczego nie mieliby mieć wcześniej paru grzeszków na koncie?

TajskaKurtyzana napisał/a:
Odtwórczości, bo ten film jest zbiorem motywów skopiowanych na chybił-trafił z mocno chybionych źródeł (z całym szacunkiem dla komiksów Danikena, Misji na Marsa i X-Files, dało się chyba wybrać nieco ambitniejsze źródła "inspiracji").


Np. Biblia :faja: Za mało ambitne?

Tak czy inaczej źródło inspiracji nie jest problemem, tylko to, co się z tym dalej robi. Rozumiem, że ci się nie podobało i luz, tylko czepiaj sie tego filmu za rzeczy, które naprawdę są głupie i nie da się ich wyjaśnić inaczej, niż lenistwem i brakiem zaangażowania twórców.

TajskaKurtyzana napisał/a:
Co jednak ciekawe, w sumie ten film uważam za lepszy i mniej bulwersujący niż nowy Terminator i Indiana Jones, ale to nie jest jakieś wybitne osiągnięcie, powiedzmy sobie szczerze.


Właśnie, właśnie, z tych powrotów do przeszłości czwartego Indiany Jonesa pod względem żałości nic nie przebije.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4324
Skąd: ,,
Wysłany: 2012-08-02, 21:21   

Cytat:

No widzisz, z takim podejściem nie załapałabyś się na kosmiczną przygodę z korporacją Weyland. Zaczęłabyś zadawać niewygodne pytania, a czemu tak, a komu będę raportować, a po co właściwie lecimy - a headhunter Weylanda powiedziałby "dziękujemy, oddzwonimy do Pani"

Gdyby mnie posłuchali i sami się zastanowili może nie położyliby głów ;)

A ta "evil korpo"z pierwszego obcego miała wszystko pod kontrolą - pamiętamy Ripley wykłócającą się o kwarantannę...
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2012-08-15, 22:47   

Jaka ocena sumaryczna? 5?! WTF?! :plaskacz:

Później się wczytam w argumentację poprzedników i być może następników, bo teraz nie mam czasu i tak na gorąco mogę napisać, że podobało się bardzo i kij wszystkim zwolennikom pierwszego "Aliena" w oko, bo mnie się podobało nawet najbardziej ze wszystkich części, a sobie niedawno przed "Prometeuszem" powtórzyłem wszystkie części. Jak dla mnie "Prometeusz" to rasowe scifi, takie jak powinno być, film z ciekawą fabułą i trzymający w napięciu, znakomita obsada i wizualnie i plastycznie 3D wypas. 8,5/10 Gorąco polecam.

Co mnie jedynie trochę zbiło z tropu, to te zróżnicowane w stosunku do całej serii (poza czwórką) postaci i sposoby rozmnażania się alienów. Trochę to było pokombinowane i rozbuchane za bardzo, ale piszę tak tylko ze względu na znajomość serii, w której było inaczej, bo wizualnie wyglądało to wszystko w "Prometeuszu" całkiem fajnie.

No i Noomi Rapace, która
Spoiler:
odleciała na końcu zarabiać kolejne miliony zielonych dla Ridleya Scotta.
Czyżby? Obawy są, ale jak będzie kręcił filmy na przynajmniej takim poziomie, jak "Prometeusz", to niech se ma.
 
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2012-08-15, 23:09   

Aha, rozjebał mnie Idris Elba jako murzyn Janek. :lolokopter:
No tak, ale wszak to był rok 2091!
Ciekawe co by na to powiedział Jarek Kaczyński.
 
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2012-08-16, 21:02   

jaz napisał/a:
Aha, rozjebał mnie Idris Elba jako murzyn Janek. :lolokopter:
No tak, ale wszak to był rok 2091!
Ciekawe co by na to powiedział Jarek Kaczyński.


Nie wiem, jak Kaczynski, ale Artur Górski na to, cytuję, "Jak powiedział mój klubowy kolega poseł stanisław Pięta, kapitan Janek to nadchodząca katastrofa, to koniec cywilizacji białego człowieka na Marsie".

A w ogóle to wreszcie ktoś Promka docenił, piąteczka, jazu! :klaszcze:
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2012-08-16, 21:30   

John Bigboote napisał/a:
Nie wiem, jak Kaczynski, ale Artur Górski na to, cytuję, "Jak powiedział mój klubowy kolega poseł stanisław Pięta, kapitan Janek to nadchodząca katastrofa, to koniec cywilizacji białego człowieka na Marsie".


;) :hahaha:

John Bigboote napisał/a:
A w ogóle to wreszcie ktoś Promka docenił, piąteczka, jazu! :klaszcze:


Pjona! :)
Mnie się bardzo podobał i nawet siedziałem lekko wciśnięty w kinowy fotel przez cały seans.
 
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2012-08-19, 13:32   

Film taki sobie. Nie mam nic przeciwko filmom w których scenariusz nie jest waźny ani specjalnie dobry, bardzo lubię miłe dla oka widowiska jak np. Tron Legacy i nie mam nic przeciwko temu by bohaterowie się zachowywali jak idioci, zwłaszcza w horrorach to normalne, że niektóre zachowania przeczą logice, irytują, inaczej nie byłoby filmu, ale zadam jedno pytanie np. dlaczego biolog do potencjalnie niebezpiecznego węża podchodzi jak do kociaka? Wygląda że ma ochotę ugryźć a nie dać mu buzi buzi a ten dalej rękę wyciągał?A najlepsze ze jego kolega cały czas panikował.Podobno scena z płaskorzeźbą na której widać xenomorpha pojawiła się w filmie tylko dlatego bo fajnie wygląda i jak tak się zastanawiam to może większość scen i wydarzeń w filmie jest po prostu ot tak i nie ma sensu się nad nimi zastanawiać.
A co do kategorii wiekowej to nie wiem za co ta R, widziałem filmy z kategorią PG-13 bardziej brutalne.
A co do narodzin obcego to w sumie mogło tej ostatniej sceny nie być, dla mnie ta scena była tak na siłę włożona do filmu i na dodatek pomysł że obcy powstał w wyniku gwałtu jaki zaserwowal SJ ośmiornica, kałamarnica czy cokolwiek to było zupełnie mi się nie podoba. Choć nie jestem pewien tego czy ten SJ co zginął na końcu to napewno ten co znaleźli w Alien.Pewnych rzeczy się nie powinno wyjaśniać, lepiej jak pozostają tajemnicą. Rzeczywiście można odnieść wrażenie jakby ktoś zwinął scenariusz filmu. Wogóle uważam ze nie powinni wyjaśniać kim okazał się Space Jockey. Pal licho że jest mniejszy jak w filmie z 1979 roku, nie będę aż tak upierdliwy, ale chodzi o to że jak oglądam sekwencje ze Space Jockeyem w Alien to tam jest niesamowity klimat związany też z naszą niewiedzą bo tak naprawdę nie wiemy co to za stwór jest i skąd się wziął. To tak samo jakby w kontynuacji Blade Runnera, którą planuje zamarzyło się Scottowi pokazać o czym mówi pod koniec BR Rutger Hauer, chodzi mi o ten dialog że widział rzeczy jakie ludziom się nie śniły, pas Oriona, itd. Mam nadzieje że tego w kontynuacji nam nie pokażą, lepiej pewne rzeczy pozostawić wyobraźni widzom. W sumie Prometeusz spowodował tyle, że nie wiem jak teraz będzie oglądało mi się Alien, aż się boję przypomnieć sobie n-ty raz Alien a oglądałem niedawno i wciąż uważam tą produkcję za jeden z najlepszych filmów na granicy horroru i SF. Film się ani trochę nie zestarzał i nie wydaje mi się też by tak jak niektóre filmy Scotta Prometeusz był doceniony i stał się kultowy za parę lat, cięźko mi w to uwierzyć. Obok DKR, nowego Bonda, Hobbitta i kolejnego filmu Tarantino to był najbardziej oczekiwany film przeze mnie w tym roku i niestety nawet nie rozczarowanie, bo rozczarowaniem byłoby gdyby film był słaby, zły, nudny, ale nie jest, bo to jednak film Scotta, dobrego reżysera który ze słabego scenariusza potrafi wyciągnąć tyle, iż film ogląda się dobrze. I to najbardziej boli że filmowi jak chyba każdemu filmowi Scotta jeśli chodzi o strone techniczną nie można nic zarzucić, bo Scott to taki filmowy malarz.
Tak samo do aktorów nie mam żadnych uwag i nie tylko do Fassbendera ale większość gra przynajmniej dobrze. Dobre zdjęcia, nie nudzi, jest klimat,ale gdyby za ten film odpowiadał mniej zdolny reżyser to mielibyśmy koszmar pokroju Alien vs. Predator z którym ma wiele wspólnego (teoria Daenikena jak się nie mylę to się tam też przewineły). To kolejny przeciętniak Scotta starszego i niech w końcu zacznie wybierać lepsze scenariusze, bo to że jest dobrym reżyserem nie musi udowadniać nikomu.
Podobno powiedział w jakimś wywiadzie Scott że dlatego nie nakręcił żadnego SF od czasu Blade Runner bo nie znalazł odpowiednio dobrego scenariusza więc albo tak mu się scenariusz spodobał albo taką miał ochotę na nakręcenie SF w końcu że już mu było wszystko jedno jaki poziom reprezentuje scenariusz, żeby tylko był z gatunku SF, aż tak był zdesperowany?
Po raz pierwszy zaczynam się martwić o kolejny jego film bo od czasu American Ganster nie nakręcił nic dobrego, same przeciętne, przyzwoite, typowo rzemieślnicze produkcje tylko, którym niby nic nie brakuje ale też nie zachwycają, więc dlatego tylko 3.5/6. W sumie to Sunshine wyżej cenię, choć tam też scenariusz nie był jakiś super wspaniały.
Aż dziwne że Damon Lindelof jest współtwórcą jednego z lepszych seriali czyli Lost - Zagubieni. Dobrze że nie schodzi poniżej swojego poziomu Scott a nie tak jak inni reżyserzy i napewno to nie jest taka kaszana jak co niektórzy narzekają, ale mógłby pokazać na co naprawdę go stać albo zatrudnić lepszego agenta co do wyboru scenariuszy na kolejne projekty filmowe.
Podobno ma powstać część druga Prometeusza i mam ambiwalentny stosunek do tego, nie wiem czy to dobrze czy źle. Choć napewno dobrze że za scenariusz nie będzie odpowiadał Damon Lindelof.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2012-08-30, 22:10   

gall anonim napisał/a:
ale zadam jedno pytanie np. dlaczego biolog do potencjalnie niebezpiecznego węża podchodzi jak do kociaka?


To jest akurat słaby motyw. Może się nudził. Trochę w tych tunelach jednak spędził za towarzystwo mając tylko tchórzliwego panikarza. Może ochłonął ze strachu i przypomniał sobie, że jest biologiem, a skoro natknął się dla odmiany na coś żywego... Na mnie ta scena działa jako parodia pewnego biblijnego motywu (nie muszę chyba pisać, którego?), wiążącego się z ceną, jaką ludzie płacą za wiedzę. Może to wyszło przypadkiem, ale jest zupełnie na miejscu, biorąc pod uwagę, o czym jest "Prometeusz".

gall anonim napisał/a:
Choć nie jestem pewien tego czy ten SJ co zginął na końcu to napewno ten co znaleźli w Alien.


To nie ten. Przecież akcja dzieje się na innej planecie.

gall anonim napisał/a:
Podobno powiedział w jakimś wywiadzie Scott że dlatego nie nakręcił żadnego SF od czasu Blade Runner bo nie znalazł odpowiednio dobrego scenariusza więc albo tak mu się scenariusz spodobał albo taką miał ochotę na nakręcenie SF w końcu że już mu było wszystko jedno jaki poziom reprezentuje scenariusz, żeby tylko był z gatunku SF, aż tak był zdesperowany?


Jak mu przynosili kolejne mutacje "Transformers" to może się zrobił mniej wymagający :) Zresztą, ja nie narzekam, poza kilkoma babolami ten scenariusz aż tak irytujący czy kiepski nie jest.
 
 
Duzeom 
bywalec



Dołączył: 13 Sty 2011
Posty: 122
Skąd: Stolica
Wysłany: 2012-09-07, 14:53   

@john @jaz

Trochę się wam zmysł filmowy stępił :kotyeee:
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2012-09-08, 02:28   

Wyjdź!

Prometeusz zajebisty. Rasowe science fiction zrobione z klasą i rozmachem. :)
 
 
 
Duzeom 
bywalec



Dołączył: 13 Sty 2011
Posty: 122
Skąd: Stolica
Wysłany: 2012-09-08, 11:07   

jaz napisał/a:
Prometeusz zajebisty. Rasowe science fiction zrobione z klasą i rozmachem. :)


W takim razie jak nazwiesz "Łowce androidów"? Przecież te dwa filmy nie mieszczą się na żadnej wspólnej skali. Rasowe sf daje możliwość przemyślenia stanu naszej cywilizacji. Inaczej to tylko nic nieznaczące wybuchy. Fajnie sobie pooglądać ale nic z tego nie wynika.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2012-09-08, 15:54   

"Łowcę Androidów" bym nazwał science fiction filozoficznym. Podobnie określiłbym "Odyseję kosmiczną". A gdzie ty masz w "Łowcy androidów" "możliwość przemyślenia stanu naszej cywilizacji"? To jest rzecz o istocie jednostkowego człowieczeństwa i istocie ludzkiej osobowości, świadomości i tożsamości, ewentualnie i na innym poziomie o normie i odstępstwach od niej. Ale właśnie jakich odstępstwach skoro film tylko mnoży istotne pytania na temat istoty człowieczeństwa? Jasnych odpowiedzi z kolei brak.
 
 
 
Duzeom 
bywalec



Dołączył: 13 Sty 2011
Posty: 122
Skąd: Stolica
Wysłany: 2012-09-08, 18:38   

Moim zdaniem pełnowartościowe sf nosi w sobie znamię właśnie takich filozoficznych podtekstów. To nie wyklucza w filmie super efektów czy żwawej akcji. Obejrzyj sobie dzieła japończyków. Ich sf są świetnie klimatyczne, pełne akcji i odniesień do naszej kultury (np różnego rodzaju cyberpunkowe anime). Natomiast "Prometeusz" to gniot, w którym nic się kupy nie trzyma. Owszem film stawia pytania - w jaki sposób ktoś dopuścił ten scenariusz?

No nie wiem może jesteś zwolennikiem czystej rozpierduchy i kosmicznych gadżetów. Dla mnie sf to coś więcej, dlatego IMO więcej niż na 6 nie zasługuje.

Pytanie jest jedno: czy chcemy filmy mądre czy ładne? A może da się mądrze i ładnie?
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2012-09-08, 19:47   

Duzeom napisał/a:
Trochę się wam zmysł filmowy stępił


Właśnie mam wrazenie, że to mi się bardziej chciało pownikać, o czym Prometeusz jest. Powiedzmy, ze rasowa SF faktycznie daje mozliwośc przemyślenia stanu naszej cywilizacji. W tym przypadku Blade Runner z dylematem "co to jest człowiek" będzie się łapać do "rasowej SF", bo kiedyś naprawdę możemy stanąć przed potrzebą takiego rozgraniczenia i praktycznymi problemami, takimi jak czy Sztuczna Inteligencja powinna posiadać jakieś prawa i dlaczego. Skoro oglądasz japońskie SF to wiesz, o co mi chodzi.

"Prometeusz" jest fajny w odniesieniu do innych filmów czy książek, w których bohaterowie lecą w kosmos, bo pcha ich czysta ciekawośc i żądza poznania. W załodze "Prometeusza" masz takich ludzi (przede wszystkim Elizabeth i Charlie, on do czasu), ale masz także inne motywacje - przede wszystkim kasa, zero potrzeby poznania, Vickers jest tam bo chce
Spoiler:
pilnować staruszka, a Weyland leci, bo kieruje nim pycha i przeświadczenie, że jest równy tym, którzy stworzyli życie na Ziemi.
I jest jeszcze David, dla którego poznawanie jest główną funkcją (bo go tak zaprogramowano), co zresztą daje niespodziewane wyniki. Co wynika z tych różnych motywacji, wiedzą wszyscy, którzy obejrzeli. Z tego można wyciągnąc pytanie - czy powinniśmy latać w kosmos i dlaczego? Na razie nie latamy, może właśnie dlatego, że nie znamy odpowiedzi na drugi człon tego pytania.

Albo znamy i brzmi ono "za cholerę nie jesteśmy ciekawi co tam jest". Jeśli tak jest, to nie wystawia cywilizacji dobrego świadectwa.
 
 
Duzeom 
bywalec



Dołączył: 13 Sty 2011
Posty: 122
Skąd: Stolica
Wysłany: 2012-09-08, 21:52   

John Bigboote napisał/a:

Albo znamy i brzmi ono "za cholerę nie jesteśmy ciekawi co tam jest". Jeśli tak jest, to nie wystawia cywilizacji dobrego świadectwa.


Ja odebrałem wręcz przeciwnie sens filmu: "Ciekawość to pierwszy stopień do piekła".
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2012-09-09, 01:30   

Tak czy inaczej, John dobrze mówi dobrze oceniając Prometeusza. Nie wiem, może jestem obdarzony małą wyobraźnią, ale ten film wprost świetnie się scenariuszowo wpisał jako prequel. Nie widzę żadnych luk. A w dodatku, sporo dobrej akcji i naprawdę porządne 3D (najlepsze jak dotąd widziałem). :)
 
 
 
Lukas 
kinomaniak



Wiek: 30
Dołączył: 07 Sty 2012
Posty: 378
Skąd: ...
Wysłany: 2012-09-09, 09:51   

Mi również Prometeusz się dosyć podobał. Jednak nie jestem tutaj obiektywny, bo po prostu kręcą mnie wszelkie tematy związane z kosmosem, dlatego też nie jestem tu wielce wymagający. Jak dla mnie nie da się porównać Prometeusza z Blade Runnerem. Ja osobiście rozgraniczam dwa rodzaje scince fiction -
1. Klasyczny, głęboki, filozoficzny - gdzie to pytania zadawane w filmie są najważniejsze. 2. Nastawiony na napięcie, akcje. Oczywiście bardziej cenie ten pierwszy styl, ale nie pomijam drugiego. Prometeusz jako uzupełnienie serii Alien wpisuje się bardzo dobrze w ten styl, w ten schemat. Ale zdaje sobie sprawę, że ludzie, którzy liczyli na coś bardziej głębokiego, filozoficznego mogą czuć się zawiedzeni.

PS. Duzeom możesz polecić parę filmów dobrego Sci-fi Japońskiego? Z chęcią obejrzę :)
 
 
Duzeom 
bywalec



Dołączył: 13 Sty 2011
Posty: 122
Skąd: Stolica
Wysłany: 2012-09-09, 14:05   

Lukas napisał/a:
Prometeusz jako uzupełnienie serii Alien wpisuje się bardzo dobrze w ten styl, w ten schemat


On nijak się nie wpisuje w serię Alien. W Prometeuszu wszystko dostajesz na tacy, w serii Alien - sam potwór jest pokazany zwykle w 3/4 filmu.

Z serii anime polecam Ghost in the shell, Cowboy Bebop, Ergo Proxy i wiele innych.

jaz napisał/a:
Nie wiem, może jestem obdarzony małą wyobraźnią, ale ten film wprost świetnie się scenariuszowo wpisał jako preque


Scenariusz ma tyle luk i bezsensownych rzeczy, że nie sposób zauważyć. Nawet nie chce mi się wymieniać. Część z nich ludzie już przytoczyli ale to kropla w morzu głupot, które w tym filmie się znajduje.

Sam początek. W 2 lata Prometeusz przebył około 100 lat świetlnych, a w samym filmie nawet nie ma wzmianki w jaki sposób oni zdołali to zrobić.

Nie wiem dla mnie film jest zrobiony tak jakby widz był idiotą, a nie jest, więc strasznie mnie to wkurza. Jako film akcji jest super, są wybuchy, jest strzelanina, jest mała intryga (naiwna ale jest), wiec spoko, ale jako SF to jest to marny film. Dlatego moja ocena 6/10.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2012-09-09, 22:41   

Duzeom napisał/a:
Ja odebrałem wręcz przeciwnie sens filmu: "Ciekawość to pierwszy stopień do piekła".


To jak w setkach innych filmów, gdzie mamy astronautów i tajemnicze znalezisko przynoszące im zgubę. W "Prometeuszu" chodzi o co innego, konkretnie o to, co kieruje bohaterami chcącymi zgłębić zagadkę obcej cywilizacji. Najciekawszą motywację ma Elizabeth i chyba David. Motywy Weylanda powinno się zgodnie z tym tępić, bo one leżały u podstawy tej wyprawy, takiej a nie innej jej organizacji i wreszcie końca. Z drugiej strony - gdyby nie Weyland, Elizabeth siedziałaby z Charliem w kolejnych jaskiniach bez możliwości sprawdzenia swojej hipotezy. Generalnie to jest też film o przygodach Elizabeth, która kieruje się swoiście pojmowaną wiarą. I nieodstępuje aż do końca. Jej postawa wydaje mi sie inspirująca, szczególnie w porównaniu z postawą reszty załogi. Którzy są (z pewnymi wyjątkami) zgrają zblazowanych cyników.

Duzeom napisał/a:
Sam początek. W 2 lata Prometeusz przebył około 100 lat świetlnych, a w samym filmie nawet nie ma wzmianki w jaki sposób oni zdołali to zrobić.


Aż takich szczegółów się domagasz? Skład unobtainium też chciałbyś znać? Pewnie lecą z jakąś prędkością przyświetlną. Co nasuwa mi zresztą wyjaśnienie, skąd na pokładzie wzięły się takie ciule jak Milburn i Fifield. Taka podróż wiąże się oczywiście z problemem dylatacji czasu, dla załogi po osiągnięciu prędkości bliskiej prędkości światła będzie on płynął wolniej, niż na Ziemi. Lepiej się w taką drogę nie wybierać, jeśli chce się jeszcze kiedyś zobaczyc bliskich. Wiemy, że ten problem nie dotyczy Elizabeth, Charliego zapewne też, ale przecież wykwalifikowani naukowcy, którzy by się tu przydali, mają własne rodziny, kariery, badania itd. Więc headhunterzy Weylanda wzięli co było - lękliwych i aspołecznych dupków.

Że też wcześniej na to nie wpadłem!
 
 
Duzeom 
bywalec



Dołączył: 13 Sty 2011
Posty: 122
Skąd: Stolica
Wysłany: 2012-09-10, 09:55   

John Bigboote napisał/a:
o jak w setkach innych filmów, gdzie mamy astronautów i tajemnicze znalezisko przynoszące im zgubę. W "Prometeuszu" chodzi o co innego, konkretnie o to


że to film jakich setki.

Oczywistym jest, że każdy członek załogi miał inne cele. Przy tworzeniu postaci, zawsze określa się jego cele, wierzenia oraz postawę. To nic nadzwyczajnego naprawdę. To tak jakby chwalić film za coś co jest robione w KAŻDYM filmie. Poza tym co to za trudność wymyślić takie postaci? Większość postaci w Prometeuszu jest płaska. Oprócz chyba Davida, i to jego osoba najbardziej przypadła mi do gustu.

John Bigboote napisał/a:
Pewnie lecą z jakąś prędkością przyświetlną.

Łatwo policzyć, że musieli poruszać się z prędkością 50 razy większą niż światło a nie bliską światłu. To już jest niebagatelna różnica. I obchodzi mnie to jak to jest rozwiązane - teleportacja, wormholes, tunele? A tu w filmie ani słowa. Wg mnie to wygląda tak jakby ktoś stworzył niepełny świat, bo nie chciało mu się myśleć.

Po drugie nawet bez tej zabójczej prędkości jasnym jest, że taka misja jest misją w jedną stronę. Czemu? Bo właśnie może być milion nie powodzeń oraz trzeba brać pod uwagę zabójczy wirus albo inne cuda. To nie jest poranna przebieżka. Trzeba być idiotą żeby myśleć, że taka wyprawa jest wolna od niebezpieczeństw. DLATEGO wybiera się jak najlepszą drużynę, a nie grupę patałachów. Przecież w tym filmie wszystko jest alogiczne.
 
 
Lukas 
kinomaniak



Wiek: 30
Dołączył: 07 Sty 2012
Posty: 378
Skąd: ...
Wysłany: 2012-09-10, 16:07   

Co do doboru ludzi do misji to kompletnie nie rozumiem o co ci chodzi. Przecież to prywatna misja, a na takiej wybiera się ludzi wg własnego uznania. Zresztą w filmie było powiedziane wyraźnie, że wybrano jedną laskę bo... była wierząca. Chyba świadczy to dobitnie o poziomie osoby, która wybierała i o tym, że wcale nie umiejętności były dla niej najważniejsze. Dlaczego uważasz, że taka misja mogłaby być tylko w jedną stronę? milion niebezpieczeństw? Może z dzisiejszym poziomem techniki oczywiście, ale przecież akcja dzieje się w przyszłości gdzie kosmos jest znacznie lepiej zbadany, a ludzie dysponują lepszym sprzętem. Tak samo jak kiedyś operacja przeszczepu była szalenie niebezpieczna, prawie na granicy niemożliwości, tak dzisiaj wiele z przeszczepów to standard. Tak samo będzie z eksploracją kosmosu - z czasem, wraz z rozwojem techniki ryzyko znacznie zmaleje. Nie wiem też po co ci wyjaśnienie dotyczące napędu? Mógł to być po prostu tunel czasoprzestrzenny, a nie było to chyba istotne zagadnienie dla sensu filmu? Oczywiście scenariusz nie jest doskonały, jest tam sporo chaosu, ale dla mnie najważniejsze jest to, że dobrze się go ogląda (mi), i poprawnie buduje napięcie :)
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2012-09-10, 20:32   

Duzeom napisał/a:
Oczywistym jest, że każdy członek załogi miał inne cele. Przy tworzeniu postaci, zawsze określa się jego cele, wierzenia oraz postawę. To nic nadzwyczajnego naprawdę. To tak jakby chwalić film za coś co jest robione w KAŻDYM filmie.


No więc nie w każdym. Nie mam tu za bardzo z czym porównać, bo dawno nie było filmu, w którym ktoś zbiera ekipę, by poleciała na obcą planetę i cośtam odkryła. Bohaterowie "Prometeusza" nie są specjalnie barwni, rzeczywiście tu i ówdzie przydałoby się ich porozwijać, ale są przynajmniej dość przyziemni. Co jest konsekwencją takiego a nie innego doboru ekipy. Ile upływa od wykopalisk Charliego i Elizabeth do rozpoczecia wyprawy? Chyba mniej niż rok. To piekielnie mało czasu na skompletowanie takiej ekipy specjalistów, jaką byś miał np. w powieściach Lema. A czekać nie mogli, bo Weylandowi się spieszyło, tak samo Vickers chciała szybko mieć jasność, kiedy wreszcie będzie mogła przejąć firmę tatusia. Czyli wzięli co było - tchórzliwego biologa i popalającego trawsko (czy cuś) geologa. Powinni byli wziąć dwudziestu Davidów - ale przecież nie wiedzieli, jak android sobie poradzi i czy nie nawali.

Duzeom napisał/a:
I obchodzi mnie to jak to jest rozwiązane - teleportacja, wormholes, tunele? A tu w filmie ani słowa. Wg mnie to wygląda tak jakby ktoś stworzył niepełny świat, bo nie chciało mu się myśleć.


Ale to naprawdę drugorzędny problem - Weyland ma statek latający szybciej od światła. Koniec. W Star Treku też się chyba nie bawią w długie opisy technologii.
 
 
Duzeom 
bywalec



Dołączył: 13 Sty 2011
Posty: 122
Skąd: Stolica
Wysłany: 2012-09-10, 23:07   

Czyli sądzicie że wybór kiepskiej i nieprzystosowanej załogi był spowodowany:
a) Waylandowi się spieszyło
b) Vickers chciała ukatrupić ojczulka
c) chcieli mieć bandę "udochowionych"

Zastanówcię się prosze, wsiedlibyście na statek z banda osiłków najlepszych komandosów i specjalistów czy bandą idiotów i polecielibyście na obcą planetę? Kogo Wayland bardziej by wybrał?

No chyba, że Vickers wybierała załogę, i to jej taka mała intryga, ale powiedziane było jasno ze ekipę dobierał Wayland.

@Big
W StarTrecku te prędkości pamiętam (oglądałem tylko urywki) były właśnie jednym z najczęstszych i najbardziej rozpoznawalnym znakiem całej serii.
 
 
Lukas 
kinomaniak



Wiek: 30
Dołączył: 07 Sty 2012
Posty: 378
Skąd: ...
Wysłany: 2012-09-11, 11:06   

Cytat:
Zastanówcię się prosze, wsiedlibyście na statek z banda osiłków najlepszych komandosów i specjalistów czy bandą idiotów i polecielibyście na obcą planetę? Kogo Wayland bardziej by wybrał?


To nie ma żadnego znaczenia kogo ja bym wybrał. Istotne jest kogo wybrał Wayland. Według tego co piszesz to w polskim rządzie powinni siedzieć sami specjaliści - elita wybrana przez naród w demokratycznych wyborach. A jakie jest życie - każdy widzi... Pisząc o kierowaniu się np wiarą przy wyborze załogi chciałem uzasadnić, że był on osobą przesądną i po prostu niekompetentną i ograniczoną. Istotniejsze od inteligencji, umiejętności były dla niego inne czynniki. Poza tym nie miał chyba wiele czasu na dobór dobrej załogi prawda? Poza tym najlepsi specjaliści chyba woleli siedzieć w słodkim domku niż lecieć gdzieś daleeeeko. Zgadzam się film ma trochę niedociągnięć ale tutaj jakoś ich nie widze. Dla mnie np. niedociągnięciem było to, że ludzie na statku zachowywali się i rozmawiali ze sobą tak jakby żyli w 2012 roku a nie w dalekiej przyszłości. Wydaje mi się że powinni być trochę...inni, trochę się od nas bardziej różnić.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2012-09-11, 20:24   

Duzeom napisał/a:
Zastanówcię się prosze, wsiedlibyście na statek z banda osiłków najlepszych komandosów i specjalistów czy bandą idiotów i polecielibyście na obcą planetę?


Skoro mam do wyboru bandę koksów albo załogę "Jersey Shore", to biorę trzecią opcję - załogę złożoną z króliczków Playboya. :)

Weyland miał na pewno decydujący głos, ale przecież nie rozmawiał z każdym osobno, dostawał pewnie resume od Vickers i dawał akceptację. Wziął co było - nie byli najlepsi, ale zapewne wystarczająco dobrzy, biorąc pod uwagę tempo przygotowań i wymagania.

Duzeom napisał/a:
W StarTrecku te prędkości pamiętam (oglądałem tylko urywki) były właśnie jednym z najczęstszych i najbardziej rozpoznawalnym znakiem całej serii.


Ale tak pamietasz z dokładnością do któregoś miejsca po przecinku? Bo ja tylko "Maszynownia - Pierwsza Nadświetlna".

Lukas napisał/a:
Dla mnie np. niedociągnięciem było to, że ludzie na statku zachowywali się i rozmawiali ze sobą tak jakby żyli w 2012 roku a nie w dalekiej przyszłości. Wydaje mi się że powinni być trochę...inni, trochę się od nas bardziej różnić.


To prawda, ale tak zwykle jest w filmach SF. Bohaterowie powinni używać nieco innego języka, odmiennych zwrotów frazeologicznych, nawiązywać w rozmowach do współczesnych sobie wydarzeń (to akurat można) i zjawisk kulturowych. Ale żeby przewidywać takie rzeczy, jak rozwój języka i trendy w sztuce, nauce i społeczeństwie, to juz trzeba mieć tęgi łeb. Każdy kto tak spróbuje wykona masę roboty a i tak będzie ryzykował, że odbiorcy po prostu nie zrozumieją bohaterów.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u