FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Prometeusz
Autor Wiadomość
TajskaKurtyzana 
świeżak



Wiek: 32
Dołączył: 06 Sie 2010
Posty: 37
Skąd: zza komputera
Wysłany: 2012-09-12, 20:01   

jaz napisał/a:
Nie wiem, może jestem obdarzony małą wyobraźnią, ale ten film wprost świetnie się scenariuszowo wpisał jako prequel. Nie widzę żadnych luk.

A co tam się niby miało nie wpisać? Jedynym bezpośrednim nawiązaniem do Alien (pomijając postawienie sążniastego klotzka na legendę, która zdążyła przez lata narosnąć wokół postaci Space Jockey) jest finałowa scena, w której dowiadujemy się w jaki sposób powstał ksenomorf. A powstał on według Prometeusza w sposób, który dosyć dobrze opisuje ta oto emotka: :eee?:
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2012-09-12, 21:21   

Łojej, ładnie to wszystko wyszło. Coś mi się zdaje, że krytycy "Promka" są zapalonymi wyznawcami kultowości "Aliena". No i co jak co, ale Alien normalnie był takim scifi, że nad scenariuszem chyba siedziały najtęższe umysły astrofizyki teoretyczne i nieteoretycznej, twórcy teorii strun po prostu. A i filozoficzny był na maksa też. :hahaha:
 
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2012-09-12, 21:36   

Mnie te wszystkie newsy zniechęciły do tego stopnia że ostatecznie nie poszłam.

Brak ortodoksyjnego trzymania się faktów naukowych to dla mnie nie problem, w końcu lubię Star Treka; ale głupie wpadki potrafią zepsuć człowiekowi całą przyjemność z oglądania filmu.
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1097
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2012-09-12, 23:15   

jaz napisał/a:
Łojej, ładnie to wszystko wyszło. Coś mi się zdaje, że krytycy "Promka" są zapalonymi wyznawcami kultowości "Aliena". No i co jak co, ale Alien normalnie był takim scifi, że nad scenariuszem chyba siedziały najtęższe umysły astrofizyki teoretyczne i nieteoretycznej, twórcy teorii strun po prostu. A i filozoficzny był na maksa też. :hahaha:


No ale chyba lepiej zrobić coś prostego co się trzyma kupy niż tak przekombinować że zęby bolą od głupot.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2012-09-18, 19:20   

Wielkim fanem "Obcego" nie jestem, a tak naprawdę podobała mi się tylko trzecia część, ale "Prometeusz" bardzo ładnie skalał alienowy kult. To było by niezłe sf gdyby nie reklamowanie tego jako prequela "Obcego". Wystarczyło tylko kilka rzeczy pozmieniać i byłoby super, a tak wychodzi przegięty, wydumany (bo niby ma nieśc przesłanie i zadawać ważne pytania, a jak dla mnie te pytania chuja są warte i jedyna puentą tego filmu jest że nie ważne czy bohater pozytywny czy negatywny to każdy chce się zobaczyć ze swoim bozią i pyszałek z niego) pozbawiony logiki akcyjniak. John dajesz tam chwilami niezłe wytłumaczenia głupot do których się przyczepiamy, ale kurde czy film po którym niektórzy oczekiwali połączenia Blade Runnera z Alienem może pozwolić sobie na to żeby ktokolwiek kwestionował jego wiarygodność w podstawowych kwestiach? Wayland nie był głupi skoro dorobił się jakiś tam ogromnych pieniędzy i wysyłanie niedogranej bandy dotykaczy na największą misję w dziejach świata mi tu nie pasi. Chłopaki powinni być wyszkoleni i mieć solidną ochronę wyposażoną w broń, której nie odkładają tylko dlatego, że jakaś pani doktor tak powie. A jak potwora zobaczą to muszą dotykać od razu? Nie można było zmienić tego macania na jakieś robienie zdjęć czy ki inny bezpieczniejszy sposób poznawania nowej istoty. Przy strzelaniu foty kobro-chuj i tak mógł na niego skoczyć.

Nie podobała mi się też zróżnicowanie kosmitów. Te kilka gatunków sprawiało wrażenie jakby film tylko liznął z tortu monstrów. Bo dla mnie to albo przynajmniej 10 gatunków albo jeden i porządnie. Ale to takie tam, bardzo się tego nie czepiam. Kiepsko wyglądali za to Inżynierowie. Śmierdzi mi tu pójściem na łatwiznę. Dodali im metr wzrostu i już? Ja się spodziewałem jakiegoś Gigerowego rozpierdolu a tu lipa :(

Na plus Fassbender. Gość jest mistrz i udowadnia to z każdym nowym filmem. Idealnie się wpasował w rolę, nadmienić też trzeba, że David to świetnie napisana postać i do jego wątku nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń. Super były jeszcze widoczki na początku, w ogóle mi się ten film bardzo przez pierwsze pół h podobał. 5/10 ode mnie.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2012-09-18, 20:22   

mr Orange napisał/a:
bo niby ma nieśc przesłanie i zadawać ważne pytania, a jak dla mnie te pytania chuja są warte i jedyna puentą tego filmu jest że nie ważne czy bohater pozytywny czy negatywny to każdy chce się zobaczyć ze swoim bozią i pyszałek z niego


To żeś ich podsumował :)

Cytat:
John dajesz tam chwilami niezłe wytłumaczenia głupot do których się przyczepiamy, ale kurde czy film po którym niektórzy oczekiwali połączenia Blade Runnera z Alienem może pozwolić sobie na to żeby ktokolwiek kwestionował jego wiarygodność w podstawowych kwestiach?


No więc jakiś czas po obejrzeniu postanowiłem zrobić sobie małą powtórkę z Lema i wziąć na warsztat "Niezwyciężonego" i "Fiasko" (i wreszcie "Eden" przeczytać). Tam są akurat ekipy pełna profa z jasną strukturą dowodzenia i podziału obowiązków. Tylko że jak się przyjrzeć, to też sadzą byk za bykiem. Wiarygodność "Niezwyciężonego" można łatwo zakwestionować pytając po cholerę w ogóle lądować wielkim statkiem na obcej planecie, zamiast posłać misję z orbity. "Eden" zaczyna się od mocnego fakapu a bohaterowie też kilka razy lekceważą sobie BHP. "Fiasko" trzyma się pod tym względem lepiej, ale na sam koniec główny bohater robi coś bardzo głupiego i jest niedobrze.

Jakbym miał się tego czepiać, to bym nie mial wielkiej zabawy z tych lektur. "Prometeusza", który przy określonych założeniach generuje mniej więcej podobny poziom fakapu wśród załogi czepiają się prawie wszyscy, bo to nie jest Obcy Na Którego Czekaliśmy.

Cytat:
Wayland nie był głupi skoro dorobił się jakiś tam ogromnych pieniędzy i wysyłanie niedogranej bandy dotykaczy na największą misję w dziejach świata mi tu nie pasi.


Że ktoś się dorobił wielkiej kasy to jeszcze nie znaczy, że jest mądrzejszy niż Dalaj Lama i czterej papieże razem wzięci. Akurat połączenie wielkie ego + wielkie pieniądze jest raczej niebezpieczne. W "Prometeuszu" nawet widać jak i dlaczego.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2012-09-19, 11:52   

John Bigboote napisał/a:
Tam są akurat ekipy pełna profa z jasną strukturą dowodzenia i podziału obowiązków. Tylko że jak się przyjrzeć, to też sadzą byk za bykiem.


Ale byków w trakcie się nie ustrzeżesz, a przygotowanie dobrej ekipy to podstawa.

John Bigboote napisał/a:
Jakbym miał się tego czepiać, to bym nie mial wielkiej zabawy z tych lektur.


Ja tam z zasady się nie czepiam takich rzeczy. Batmany mi wchodziły bez problemu na ten przykład mimo narzekań opinii publicznej o tym jakie te filmy nielogiczne, ale z "Prometeuszem" sprawa wygląda tak że przez większość filmu ciągle te pierdoły zauważałem i o nich myślałem, wkurzały mnie więc psuły seans.

John Bigboote napisał/a:
Że ktoś się dorobił wielkiej kasy to jeszcze nie znaczy, że jest mądrzejszy niż Dalaj Lama i czterej papieże razem wzięci. Akurat połączenie wielkie ego + wielkie pieniądze jest raczej niebezpieczne. W "Prometeuszu" nawet widać jak i dlaczego.


Tak czy siak zgraja doradców by się tym zajęła a skoro gościowi tak zależało na spotkaniu ze stwórcą to tym bardziej powinien się przyłożyć do każdego detalu.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2012-09-19, 11:52   

Szczerze powiedziawszy, sądziłem, że będzie gorzej. Film oglądało mi się dość przyjemnie, może poprzez zaniżenie oczekiwań... Strona wizualna dość miła dla oka, ale momentami wygląda bardziej jak Avatar 2 czy inny Mass Effect a nie film osadzony w gigerowskim uniwersum Aliena. Dodatkowo mamy tu do czynienia z syndromem prequeli Star Wars, czyli technologie w prequelu są bardziej rozwinięte niż w oryginalnym filmie. Fabuła? Ot, posklejanie kilku różnych scenariuszy i motywów które się nie załapały do pierwszego Aliena, z dodatkowo zasugerowaną Głębią Przekazu coby się jazu jarał po wyjściu z kina jaki to ambitny film obejrzał :) To w teorii mogło wypalić, ale jak wspomniano wcześniej - źródła inspiracji mogli sobie znaleźć lepsze. Nic nowego tu nie napiszę, techniczna maestria sprawiała że oglądało się fajnie, ale nic poza tym. Muszę rzucić okiem na oryginalny scenariusz kiedy wycieknie do sieci.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2012-09-19, 22:22   

Jarod napisał/a:
z dodatkowo zasugerowaną Głębią Przekazu coby się jazu jarał po wyjściu z kina jaki to ambitny film obejrzał :)


Weź mi pokaż gdzie tam jest Głębia Przekazu. Nigdy nie myślałem w ten sposób o "Promku" i chyba też nigdy w ten sposób o nim nie pisałem. Że głębia. :pukpuk: Weź pokaż gdzie. Po prostu wszystko mi ładnie pasi jako prikłel całej historii i jako sam film w sobie, film z fabułą, sens, akcja napięcie itd. A co do porównań z "Avatarem". :nigga: Film miał swój szarobury klimacik. Nie wiem gdzie oglądałeś czy w kinie czy w domu, w 3D czy 2D. Ja oglądałem w kinie i robił wrażenie. A nie jakiś disnejowsko-pedalsko-niebieski Avatar. No ok, "przezroczyste monitory" i hologramy to coś, co faktycznie się sprawdza w 3D bardzo ładnie i tu też tego oczywiście nadużywano aż miło do znudzenia. Ale reszta była dość monumentalna i z rozmachem zrobiona, szaro-buro-klimatyczna.
 
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1097
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2012-09-20, 16:19   

Powiedzcie mi, po co robot zaraził tego kolesia?Może coś przeoczyłem ale jak dobrze rozumiem to został on stworzony przez dziadka by pomóc mu w kontakcie z inżynierami.
A on chciał sprowadzić 'obcego' na ziemię
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-09-20, 16:40   

Taka tam bajka. Niestety mimo bardzo fajnych zdjęć jest to film niemal zupełnie bez klimatu. Czegoś zabrakło. Może za dużo wachlowania się twórców nad 3D, a za mało filozoficznych odlotów. I nawet te tanie, egzystencjalne rozkminy nie pomogły. Oglądało się go dosyć znośnie ale po takich mega-zapowiedziach i rozbudzaniu apetytów fanów serii o Obcym oczekiwania były zdecydowanie większe. Szkoda. Może jeszcze do tego wrócę. Kilka scen bardzo mi się podobało, efekty specjalne też bez zgrzytów ale to stanowczo za mało by uznać film o takim budżecie za całościowo udany twór. To już z podobnej półki zdecydowanie wolę "Predators" bo jest bardziej konsekwentny i spójny. W przypadku filmu Ridley Scotta zdecydowanie mi tego zabrakło.

p. s.
A końcówka to już zupełnie trąci żenadką. Takie to naciągane jakieś na siłę. Dajcie spokój. :tomato:

ocena: 6/10 (edit: po 2 tygodniach od seansu obniżam do 5/10)
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2012-09-20, 18:53   

shpongled napisał/a:
Powiedzcie mi, po co robot zaraził tego kolesia?Może coś przeoczyłem ale jak dobrze rozumiem to został on stworzony przez dziadka by pomóc mu w kontakcie z inżynierami.
A on chciał sprowadzić 'obcego' na ziemię


Zanim mu to podał zapytał co by zrobił żeby Inżynierów spotkać czy tam dowiedzieć się prawdy, a doktorek odpowiedział, że wszystko więc tamten w celach poznawczych zaaplikował mu coś co znalazł. Wg mnie David nie do końca wiedział co się stanie i chciał to właśnie sprawdzić, a że tamten się zgodził.
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1097
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2012-09-21, 17:27   

Chyba że tak.Moje pierwsze wrażenie było takie że jest to tylko po to by chwilę później reżyser mógł zapodać scenę aborcji(swoją drogą jedną z lepszych w filmie)

Dobra, to trochę się poznęcam(ale tylko trochę) nad promkiem.;)
Zupełnie mnie ten film nie przekonał, jak dla mnie to on poległ na wszystkich frontach.
Tak, jeśli chodzi o ogólne założenia scenariusza jak i w szczegółach - do czego mam największe pretensje bo nie trzeba by było wiele pozmieniać by to wszystko aż tak nie irytowało.

Sam zamysł był niezły.Ridley postanowił nie kopiować Obcego, czyli nie robić kolejnego slashera a zrobić coś bardziej ambitnego czy rozbudowanego , jak kto woli - Niestety dla mnie, efekt jest bardzo słaby.
Wszystko to chaotyczne, naciągane, bez składu i ładu , porządnej rzezi która mogła by uratować film, też brak
Paradoksalnie, ten film może się jedynie w miarę spodobać, wtedy kiedy wyłączymy myślenie.
Bo(tu jeden z plusów), jest na czym zawiesić oko.Widać dbałość o detale, pojawia się kilka fajnych gadżetów.Ogólnie scenografia na duży plus ale to zdecydowanie za mało.
Drugim plusem jest postać Davida - jedyna ciekawa i do tego fantastycznie zagrana, no ale to tyle z rzeczy które mi się podobały.
Reszta ssie;)

Gdyby to był jakiś anonimowy film, dałbym mu te 5/10 czyli taką bazową ocenę ale że to miał być wielki hicior to 3/10 myślę że to maks które można mu przyznać.

Ten film też pokazuje jaki kryzys mamy w tzw komercyjnym kinie.Wielkie budżety, kosmiczne technologie, duża swoboda jeśli chodzi o reżyserów a efekty marne.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2012-09-21, 17:38   

shpongled napisał/a:
Ten film też pokazuje jaki kryzys mamy w tzw komercyjnym kinie.Wielkie budżety, kosmiczne technologie, duża swoboda jeśli chodzi o reżyserów a efekty marne.


Bo dziadki próbują robić kino przeznaczone dla młodych. Ridley, Żydberg czy nawet mistrz akcji Tony Scott przy końcówce. Chłopaki już tego nie czują.
 
 
Duzeom 
bywalec



Dołączył: 13 Sty 2011
Posty: 122
Skąd: Stolica
Wysłany: 2012-09-23, 13:34   

Cytat:
Nie podobała mi się też zróżnicowanie kosmitów. Te kilka gatunków sprawiało wrażenie jakby film tylko liznął z tortu monstrów. Bo dla mnie to albo przynajmniej 10 gatunków albo jeden i porządnie. Ale to takie tam, bardzo się tego nie czepiam. Kiepsko wyglądali za to Inżynierowie. Śmierdzi mi tu pójściem na łatwiznę. Dodali im metr wzrostu i już? Ja się spodziewałem jakiegoś Gigerowego rozpierdolu a tu lipa


Także fizjonomia Inżynierów byłą dla mnie zawodem. W ogóle to zawsze myślałem, że starożytni wyglądali zupełnie inaczej. Niedokładnie pamietam, ale czytałem z 4 czy 5 komiksów o obcych gdzie w jednym zn ich było nawiązanie do starożytnych. O ile pamietam mieli oni źrenice niczym czteroramienne gwiazdy byli wielcy, o wiele więksi niż Inżynierowie, oraz mieli charakterystyczne długie trąby. Teraz po tylu latach nie pamietam czy to mi sie zwidziało czy faktycznie w komiksach tak było. W filmie trąby i te czaszki potraktowano jako hełmy, co mnie totalnie zdziwiło.

Teraz pytanie do znawców aliena. Czy w komiksach i książkach były opisy starożytnych i jak one się mają do przedstawionych Inżynierów. Bo mi się wydaje, że Starożytni z komiksów a Ridleyowski Inżynier to dwa różne ufoczki.

Cytat:
Łojej, ładnie to wszystko wyszło. Coś mi się zdaje, że krytycy "Promka" są zapalonymi wyznawcami kultowości "Aliena". No i co jak co, ale Alien normalnie był takim scifi, że nad scenariuszem chyba siedziały najtęższe umysły astrofizyki teoretyczne i nieteoretycznej, twórcy teorii strun po prostu. A i filozoficzny był na maksa też. :hahaha:


Otóz Alien to jest niczym SW - seria-kult. Nie przyjmowanie tego do wiadomosci jest ignoranctwem, mimo ze nie podoba Ci sie to. Powstało masę komiksów i książek, które większość przebijają scenariuszem stworzonego Prometeusza i Predatorów. Ciągle nie moge zrozumieć, czemu nikt nie weźmie na tapete scenariusz z jakiegoś świetnego komiksu. A one były naprawde przemyślane i filozoficzne, jak filmowa seria Aliena. Gdy pomyśleć że Wayland Yutani chciała użyć obcych jako broni biologicznej filmy nabieraja nowego sensu, traktuja o tym, że człowiek może sięgać w kosmos daleko, a dalej w swoim gniazdku chce wojować i robić rozpierdol. W "Promku" jak i predatorach WY się kompromituje, podejmuje decyzje i działa jak firma Zdziska i Franka z Brzdziochowa.
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-10-02, 18:01   

Podobno wersja reżyserska ma być znacząco dłuższa i mniej pocięta.
Stopklatka napisał/a:
Na 11 października w USA zapowiadana jest premiera DVD/Blu-ray filmu "Prometeusz". Pojawi się tam sporo scen, które nie znalazły się w kinowej wersji przedsięwzięcia Ridleya Scotta.

W sieci pojawiły się szczegóły dotyczące wyciętych scen, które będzie można zobaczyć na wydaniu DVD/BR filmu. Są tutaj sporo mówiące: "Przybycie Inżynierów", "Nasz pierwszy obcy" oraz "Raj". Pełna lista wyciętych scen znajduje się poniżej i zapewne obok nich prezentowane są czasy trwania. Znając już oryginalny film można przypuszczać, że sceny usunięte trafiłyby do filmu w takiej właśnie kolejności. Intrygująco wygląda finałowy "Raj" - czy to oznacza, że zobaczymy coś, co wprowadzi nas do sequela film?

00:02:31:16 (ARRIVAL OF THE ENGINEERS - przybycie Inżynierów) (DELETED SCENE)
00:00:58:05 (T'IS THE SEASON) (DELETED SCENE)
00:00:42:08 (OUR FIRST ALIEN - nasz pierwszy obcy) (DELETED SCENE)
00:00:42:14 (SKIN - skóra) (DELETED SCENE)
00:01:22:01 (WE'RE NOT ALONE ANYMORE - nie jesteśmy już sami) (DELETED SCENE)
00:02:57:01 (STRANGE BEDFELLOWS - dziwni sprzymierzeńcy) (DELETED SCENE)
00:01:25:04 (HOLLOWAY HUNGOVER - Holloway na kacu) (DELETED SCENE)
00:00:23:12 (DAVID'S OBJECTIVE - cel Davida) (DELETED SCENE)
00:03:27:07 (JANEK FILLS VICKERS IN) (DELETED SCENE)
00:03:40:12 (A KING HAS HIS REIGN) (DELETED SCENE)
00:02:01:24 (FITFIELD ATTACKS) (DELETED SCENE)
00:04:06:06 (THE ENGINEER SPEAKS - Inżynier mówi) (DELETED SCENE)
00:05:30:04 (FINAL BATTLE - finałowa bitwa) (DELETED SCENE)
00:05:05:19 (PARADISE - raj) (DELETED SCENE)
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2012-10-02, 19:26   

Cytat:
00:04:06:06 (THE ENGINEER SPEAKS - Inżynier mówi) (DELETED SCENE)


Eee... a po cholerę to?
 
 
Simpson 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 2851
Skąd: Kielce
Wysłany: 2012-10-02, 19:33   

Może to wszystko sprawi, że film będzie choć odrobinę lepszy i podniosę ocenę o punkcik :hmm:
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2012-11-21, 22:17   

Przeczytałem sobie oryginalny scenariusz Jona Spaithsa. Tak przynajmniej myślę, po sieci lata coś z tytułem "Alien: Engenineers" i według tego pierwotna koncepcja to uczciwy prequel z xenomorfami dziejący się na tej samej planetce, gdzie spoczywa Derelict. Założenia znajome - dwoje archeologów odkrywa namiary na układ gwiezdny w gryzmołach ziemskich cywilizacji, więc chcą tam polecieć. Kasę i statek "Magellan" daje Peter Weyland. Parę ciekawych różnic:

- Weyland chce położyć łapę na obcej technologii terraformacyjnej, w małym dialogu bohaterowie wspominają, że terraformacja Marsa nie idzie tak ładnie, jak założono. Innych jego motywów brak
Spoiler:
facet jest tylko na początku i nie leci, zadowalając się posłaniem wściekłej Vickers.

- rola Martina Hollowaya jest trochę bardziej rozbudowana, aż do momentu, gdy dopada go facehugger. Wychodzący z Hollowaya Obcy dzieli z nim pewne podobieństwo,
- Fifield i Milburn zgubili się, bo nie wzięli mapy. Kapitan Janek nawet sobie z tego szydzi,
- kosmiczna abrocja to oczywiście aborcja zarodka xenomorfa, który ucieka i radośnie buszuje w szalupie ratunkowej Vickers. Po kilku godzinach zszyta poprawnie i chyba odżywiona przez automat medyczny Watts ostatecznie rozprawia sie z "jej" ksenomorfem przy pomocy karabinu,
- Obcy Hollowaya buszuje po statku i zabija kilka osób, jedną oczywiście klasycznie opuszczając się z góry,
- David jest bardziej jednoznacznym czarnym charakterem, ciekawe jednak, że choć jest agentem Weylanda, to zaczyna objawiać niezwykłą samodzielność, której nikt nie przewidywał. David tłumaczy, że odkrywanie kultury Inżynierów (musiał się np. nauczyć myślenia trójkowego, cokolwiek to znaczy) tak na niego wpłynęło,
-Davidowi nie udaje sie dogadać z Inżynierami, kończy z oderwanym łbem, ale tego, co startuje Derelictem udaje mu sie wcześniej zakazić Obcym. Jest też pokazane źródło sygnału z LV-223.

Scenariusz jest fajny i nie miałbym nic przeciwko realizacji w takim kształcie. Unika się tu głupot, nawet pierwsza struktura zostaje znaleziona po dokladniejszym skanowaniu, zamiast motywu z "Mrocznego Widma" ("Widzę port, lądujemy"). Zdumiewająco wiele motywów zostało zresztą wykorzystanych w "Prometeuszu" (np. tu też Fifield
Spoiler:
mutuje po spotkaniu z obcą formą życia.
. Jedyne, do czego mialbym zastrzeżenia, to wolne rozkręcanie się fabuły - praktycznie pierwsze 15 stron to naukowe blablanie. Choć jako fan SF nie miałbym nic przeciwko.

Podobne wrażenie miał pewnie Ridley i producenci, więc dali Lindelofowi do przeróbki żeby nieco rzecz przyśpieszył i zwiększył udział Watts (tu na pewno zadziałał Ridley). No i potem jakoś poszło, że wypadły ksenomorfy i został taki niby-prequel. Ale zalety też są - np. sądzę, że w "Prometeuszu" David jest ciekawszą postacią niż u Spaithsa.
 
 
Poduszkowiec303 
bywalec



Wiek: 28
Dołączył: 27 Lip 2012
Posty: 121
Skąd: Lubelskie
Wysłany: 2012-11-21, 22:42   

Jutro koło mnie wykład o tym filmie. Chyba pójdę i będę się kłócił z wykładowcą, że broni słabego filmu :hahaha:
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2013-01-10, 12:34   

Przeciętny akcyjniak SF, tyle że firmowany słynnym nazwiskiem i za zylion bucksów. Nie nastawiałem się na wielki kult i dobrze zrobiłem. Przynajmniej nie rozczarowałem się za bardzo. Fabuła prosta jak budowa cepa (to nie zarzut), akcja chaotyczna, pełna luźnych końców. Sporo bzdur w scenariuszu, ale idzie przymknąć na to oko. Nawet nie chce mi się tego wyliczać i czepiać. Efekty rewelacyjne (a oglądałem 2D na kompie). Klimat też momentami był, np. podczas pierwszej eksploracji tajemniczej struktury. Nie doszukiwałbym się w tym wszystkim nie wiadomo jakich znaczeń. Celnie wskazano wyżej na analogię do komiksu Polcha (zaczytywałem się nim w dzieciństwie z wypiekami na twarzy), który był skądinąd dużo, dużo lepszy. Może jakaś ekranizacja?
 
 
KNKS 
świeżak



Dołączył: 02 Gru 2012
Posty: 31
Skąd: Sosnowiec / Katowice
Wysłany: 2013-01-10, 15:55   

Film nie jest zły. Całkiem przyjemnie się go oglądało, jednak odczułem pewien niedosyt. Fabuła też jakaś taka mało skomplikowana i do bólu przewidywalna.. Znając inne dokonania sztuki filmowej w tym temacie, oczekiwałem czegoś ciekawszego. Czegoś bardziej przełomowego.
Gdybym nie był bombardowany z każdej strony recenzjami i opiniami gloryfikującymi ten obraz, to pewnie byłbym ukontentowany. Jednak przy całym tym szumie medialnym powstałym wokół tego filmu, spodziewałem się super hiper fajerwerków.
Można czepiać się niespójności scenariusza, tandetnego zakończenia, kilku bzdur i niedorzeczności (moich ulubionych "prehistorycznych"miotaczy ognia i stuningowanych quadów ;-)). Ale jeśli przymkniemy na nie oko, to otrzymamy film który całkiem przyjemnie się ogląda. Oczywiście w dużej mierze dzięki efektom specjalnym. Jest klimat, jest kosmos, jest obcy, trup ściele się gęsto a koniec okraszony jest typowo amerykańskim, patetycznym heroizmem - można obejrzeć ;-)
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2013-01-10, 17:27   

KNKS napisał/a:
Jest klimat, jest kosmos, jest obcy, trup ściele się gęsto a koniec okraszony jest typowo amerykańskim, patetycznym heroizmem - można obejrzeć

I chyba o to właśnie chodziło, a nie o żadne filozoficzne i naukowe kino do głębszych przemyśleń po seansie, jak to proponują niektórzy tutaj. To nie Odyseja kosmiczna, Dick, Lem czy Strugaccy. Cała "głębia" zamyka się w 2-3 banalnych zdaniach
Spoiler:
- Stworzyli nas, a potem chcieli zniszczyć. Chcę się dowiedzieć, dlaczego!!!!jedenjeden
- Czy mimo tego wszystkiego dalej wierzysz???!?!?!
No litości, to już Żołnierze kosmosu byli głębsi (satyra na społeczeństwo totalne). A Prometeusz to raczej liga filmów typu Tajemnica Syriusza (który skądinąd zły nie był). I nie jest to zarzut, problem w tym, że fan serii może czuć jednak spory niedosyt, a "hype" był na wyrost - jak zwykle krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje.
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1097
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2013-01-10, 17:51   

Arcyznawca napisał/a:

I chyba o to właśnie chodziło, a nie o żadne filozoficzne i naukowe kino do głębszych przemyśleń po seansie, jak to proponują niektórzy tutaj.


Ale zauważ że to reżyser właśnie proponuje.Te wszystkie pseudo naukowe wywody, dyskusje typu wiara a nauka itp.
Ja już zresztą pisałem - Obcy, do którego chcąc czy nie jakoś trzeba się odnieść, choćby poprze tą ostatnią scenę - to było właśnie kino bez zbędnego pierdolenia.Znaleźli a potem walczyli o przeżycie - tutaj mam wrażenie , wrzucono tą całą filozofię, która wypadła bardzo bełkoliwie.
To miało być w założeniu 'coś więcej' - nie tylko kosmos ,obcy i trupy.Zresztą moim zdaniem i to nie sprawdziło się - do momentu gdzie lecą, lądują, eksplorują jest ok a potem to już wszystko siada

A może po prostu mi to nie siadło - bywa, bo znam sporo osób co nie podniecają się byle czym a Promka lubią.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2013-01-10, 20:25   

Ponawiam swoje Wielkie i Odwieczne Pytanie: co było głębokiego, przełomowego, nie wiem, dającego do myślenia w "Alienie 1"?!??

Ja widzę w tym filmie jeno dbałość o szczegóły, klimat ogólny oraz wyznaczenie zrębów gatunkowych dla thrillera scifi (ale jeśli się już spierać o nowatorskość i przełomowość oraz ustanawianie kanonów, pierwszych kanonów scifi w ogóle ustanowionych na sto i więcej lat, to "Metropolis", film na którym jako jedynym w swoim życiu w kinie spałem, przebija "Aliena 1" o jakieś sto lat świetlnych).
 
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u