FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Prometeusz
Autor Wiadomość
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2012-07-22, 20:04   Prometeusz

Prometeusz / Prometheus
Reż. Ridley Scott (USA 2012)

Oczekiwany z ogromnym zainteresowaniem najnowszy film Ridleya Scotta, jego pierwszy film science fiction od czasu legendarnego „Łowcy androidów”, którego akcja nawiązywać będzie do wątków słynnej serii o Obcym. W rolach głównych: niezapomniana Lisbeth Salander z trylogii „Millennium” Noomi Rapace i Michael Fassbender. [opis dystrybutora]

Na początek małe ostrzeżenie - jesli oglądacie "Prometeusza" jako prequela uwielbianej serii "Obcy", to się srodze zawiedziecie. Owszem, nawiązań jest mnóstwo ala naprawdę radzę nastawić się na film SF osadzony w świecie "Obcego" i nic więcej. Długi rozbrat Scotta z kinem fantastycznonaukowym wynikał podobno z braku odpowiedniego scenariusza. Ten do "Prometeusza" nie jest wybitny, ale w sumie przyzwoity. Rzekome jego głupoty tłumaczą się jakoś, albo mają sens w kontekście. Z wad mógłbym wymieniać niezbyt ciekawe postacie, ale przynajmniej Rapace, Idris Elba i Fassbender dają radę (Fassbender nawet bardzo, bardzo). Wizualnie jak zwykle u Scotta jest wypas. Nie jestem tylko pewien, czy kręcenie tego w 3D miało sens. Technicznie nie można się przyczepić, ale nie sądzę, by film cokolwiek bez 3D tracił.

Fabuła jest z grubsza znana - finansowana przez multibiliardera wyprawa badawcza leci na nieskolonizowaną planetę w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, skąd się wzięło życie na Ziemi a może i nawet w całym Wszechświecie. Definitywne rozstrzygnięcie nie jest oczywiście możliwe, bo "Prometeusz" to nie wykład naukowy, ale rozwiązanie dane w filmie podobało mi się, bo jest bardzo
Spoiler:
lemowskie
. Sporo jest tu niedopowiedzeń i rzeczy, które widz powinien sam sobie koncypować. Niektóre informacje o postaciach w filmie się w ogóle nie znalazły (wiedzieliście na przykład, że kapitan Janek urodził się na Marsie?), co zachęca do ich poszukiwania w innych miejscach, do czego zresztą każdy fan SF powinien być przyzwyczajony. "Prometeusz" to fajny film do rozkminek i testowania różnych teorii, na przykład takich, czy w ekipie badawczej był aby na pewno tylko jeden android?

Scott lubi postacie kobiet, uświadamiających sobie w obliczu różnych okoliczności własną siłę. Doktor Elizabeth Shaw nie jest wyjatkiem, ale muszę przyznać, że jak na postać z filmu Scotta, Shaw ma naprawdę ciężko. Wiecej nie chcę pisać, bo choć sam sobie film nieco zaspojlowałem (nie żałuję), to myślę, że warto go obejrzeć z czystą głową, a na pewno nie zaśmieconą oczekiwaniami, których ten film i tak nie może spełnić. Dla fanów SF jest to jazda obowiązkowa ze względu na niegłupie rozegranie relacji ludzie/androidy/potężni obcy z kosmosu oraz przefantastycznie zrobioną wizję przyszłości. Kto jak kto, ale Ridley Scott wie, jak wydać 130 milionów by każdego centa było widać na ekranie.
Ostatnio zmieniony przez BM 2012-07-31, 02:59, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
Ard 
świeżak



Dołączył: 23 Lip 2012
Posty: 8
Skąd: Silesia
Wysłany: 2012-07-23, 20:50   

Niestety, straszne rozczarowanie i wielka kupa. Spojlery nizej.

Tragiczny scenariusz. Kretynizm goni kretynizm, bohaterowie zachowuja sie jak ostatnia banda przyglupow. Rezyser usiluje z widza zrobic idiote.

Moze ktos, komu sie ten film podobal, bedzie w stanie mi wyjasnic pare rzeczy:

- dlaczego podczas tej calej ekspedycji za miliardy dolarow nie ma zadnej dyscypliny, dowodcy? Czemu dwojka pseudo-naukowcow podczas badania wnetrza nieznanej starozytnej strukture moze sama z siebie sobie stwierdzic, ze oni maja dosc i biora nogi za pas (aka. gubia sie po drodze jak male dziewczynki w lesie)
- dlaczego podczas ww. ekspedycji nie ma jakiegokolwiek schematu dzialania, sensu, porzadku, za to jest grupka nieogarniajacych ludkow, ktorzy biegaja sobie, wciskaja przypadkowe przyciski na starozytnym statku, podlaczaja znalezione glowy do pradu zeby zobaczyc co sie stanie (o, wybuchlo, haha)?
- scena, w ktorej jeden z polmozgow, ktorzy nie potrafili znalezc drogi powrotnej, probuje poglaskac nieznana i prawdopodobnie zabojcza forme zycia o wygladzie kobry skrzyzowanej z wegorzem wywolala u mnie autentyczny facepalm w kinie
- wszystkie sceny zwiazane z wiara, krzyzem, chrzescijanstwem i podobnymi pierdolami - rozumiem, ze ten film jest glownie dla USA i nie mozna irytowac ludzi wierzacych w rozne gusla - ale bitch please, ile razy kurwa musi byc powtarzana jedna kwestia "bo ja wierze!" i broniony ten cholerny krzyzyk zeby widz mial dobre pojecie, ze glowna bohaterka jest strasznie religijna
- czy na tym ich calym statku z konca XXI wieku nie ma kamer? Rapace oglusza trzy osoby (+10 do sily ftw), biega w neglizu po pokladzie, w koncu biega w druga strone tym razem rowniez umazana krwia od stop do glow. Nikt niczego nie zauwazyl? NAPRAWDE? Ogluszeni zapomnieli o wszystkim? Kapitan i jego podnozki siedzacy 24/7 na mostku grali w makao zamiast sie zainteresowac ocb z tymi wszystkimi mackami w sekcji medycznej?
- postac Rapace w tym filmie musiala doznac solidnego urazu glowy, bo nie znalazla chwili, zeby np. poinformowac zaloge, ze tak w sumie to maja obca i wsciekla kalamarnice zamknieta w pokoju operacyjnym; caly czas spodziewalem sie, ze zostanie spelniony najwiekszy schemat i zaloga statku zostanie w miedzyczasie zabita przez owo cos, kiedy staruszek i towarzystwo poszli sobie pogadac
- rozciecie podbrzusza, miesni brzucha etc., oczywiscie nie przeszkadza w dalszym bieganiu w kolko, pare szwow zalatwi sprawe!
- "Zdejmijmy helmy! Moj czytnik powietrza mowi, ze mozna tu oddychac!" - REALLY?
- czym miala niby byc ta scena na poczatku? Ze niby tak sie zaczelo, haha, zycie na Ziemi? Od napakowanego sterydami takiego troche wiekszego czlowieka, ktory stwierdza, ze jego zycie jest bez sensu, wypija cwiartke kwasu, robi PLUM do wody i jego tkanki sie lacza z reszta pierwiastkow? Czy po prostu zapomnieli o nim odlatujac, hahahah? DNA laczace sie w wodzie obok plumkajacych w gore babelkow powietrza mnie rozwalilo, komus sie raczej mocno proporcje pojebaly
- jak rozumiem, glowna aktywnoscia i normalnym zachowaniem po spaniu sobie przez tysiace lat dla niezwykle zaawansowanej rasy (w koncu przynajmniej 3,6 mld lat lataja po kosmosie) jest zaryczenie, urwanie glowy pierwszej napotkanej osoby i pookladanie nia reszty. King-Kong jak sie patrzy.
- i dalej mi sie juz nie chce, szczerze mowiac. Ten film lezy i prosi o litosc, kopanie lezacego.

Przewracajacy sie statek w czy-de, Theron, co nie potrafi strafe zrobic i efekty specjalne. Chyba tylko wizualnie bylo to calkiem dobre, muzyka byla kompletnie z dupy, ani to klimatyczne nawiazanie do Obcego, ani nawet do trailerow.

W sumie to sie czuje jakby Scott usiadl i nasral mi na glowe. Ten facet za mlodu potrafil zrobic genialny film, vide Blade Runner i pierwszy Alien, teraz sie kompletnie sprzedal i zrobil taka gowniana podrobke 2001 Odysei w czy-de i z pozbyciem sie calego sensu.

John Bigboote napisał/a:
rozwiązanie dane w filmie podobało mi się, bo jest bardzo lemowskie


Na szczescie nie, Mistrz by takiego gowna nigdy nie napisal.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2012-07-24, 00:06   

Z przyjemnoscią rozwieję kilka wątpliwości, ale co bardziej oczywiste spojlery pochowam:

Ard napisał/a:
dlaczego podczas tej calej ekspedycji za miliardy dolarow nie ma zadnej dyscypliny, dowodcy?


Bo to nie jest zwykła ekspedycja naukowa, taka z porządnym BHP i fafnastymi procedurami dotyczącymi bezpieczeństwa. Pamietasz przecież, że prawdziwy cel znają tylko Vickers i David (i kilku nisko postawionych w hierarchii jajogłowców, którzy prawie nie mają czasu ekranowego). Vickers zresztą nie spodziewa się, że cokolwiek znajdą. Przy takiej strukturze dowodzenia jest miejsce na zwykłą ludzką niekompetencję i radosny chaos.

Ard napisał/a:
Czemu dwojka pseudo-naukowcow podczas badania wnetrza nieznanej starozytnej strukture moze sama z siebie sobie stwierdzic, ze oni maja dosc i biora nogi za pas (aka. gubia sie po drodze jak male dziewczynki w lesie)


Bo się wystraszyli i może nawet uznali, że ewentualna kasa nie jest warta ryzyka. Że się zgubili - no cóż, każdemu się może zdarzyć, szczególnie że to nie las, tylko jakies podziemia, do których po raz pierwszy weszli zaledwie kilka godzin wcześniej.

Ard napisał/a:
scena, w ktorej jeden z polmozgow, ktorzy nie potrafili znalezc drogi powrotnej, probuje poglaskac nieznana i prawdopodobnie zabojcza forme zycia o wygladzie kobry skrzyzowanej z wegorzem wywolala u mnie autentyczny facepalm w kinie


To jest akurat dość śliskie, ale co tam. Tak myślę, że jak zobaczył
Spoiler:
martwych Inżynierów,
to poczuł autentyczną grozę, w sensie
Spoiler:
skoro cos ich powykańczało, to co się stanie ze mną.
Ale gdy zobaczył
Spoiler:
stworka, to głupia ciekawość zwyciężyła.
Zauważ, że geolog (pierwszy panikarz w filmie) w tej scenie konsekwentnie dalej panikuje. Spotkałem wyjaśnienie, że Weyland rekrutując naukowców do misji odrzucił tych co bardziej ostrożnych i podejrzliwych (albo też tacy w ogóle nie przyszli na rozmowę kwalifikacyjną). Mnie to przekonuje, bo pośrednio tłumaczy też pewne rozprężenie organizacyjne i niektóre zachowania.

Ard napisał/a:
wszystkie sceny zwiazane z wiara, krzyzem, chrzescijanstwem i podobnymi pierdolami - rozumiem, ze ten film jest glownie dla USA i nie mozna irytowac ludzi wierzacych w rozne gusla - ale bitch please, ile razy kurwa musi byc powtarzana jedna kwestia "bo ja wierze!" i broniony ten cholerny krzyzyk zeby widz mial dobre pojecie, ze glowna bohaterka jest strasznie religijna


Ale to jest własnie bardzo fajny motyw. Jej partner to ateista, który w chwili zawodu potrafi się tylko upić i sadzić cyniczne komentarze. Wiara Shaw trzyma ją w jako takich ryzach i na pewno pomaga przejśc przez te wszystkie próby. Nie chodzi tu zresztą o wsadznie szpili ateizmowi czy agnostycyzmowi, tylko bardziej o pytanie "kiedy wszystkie twe założenia okazują się nic nie warte, to czego sie bedziesz mimo to trzymać"? Mozliwa odpowiedź - "tego, co uznam za warte trzymania się".

Ard napisał/a:
czy na tym ich calym statku z konca XXI wieku nie ma kamer?


Kamery chyba są, ale kiedy już dochiodzi do tych wydarzeń, to wszyscy mają co innego do roboty
Spoiler:
np. pozbycie sie geologa, wybudzenie Weylanda i przygotowanie go do zejścia w głąb statku. Lokatorka szalupy, Vickers, od czasu wybudzania Weylanda ani razu tam nie przyszła, bo przecież by zauważyła, ze z jej pokojem jest coś nie tak. A nikt inny tam nie właził, bo to przecież jej pomieszczenie.


Ard napisał/a:
postac Rapace w tym filmie musiala doznac solidnego urazu glowy


Nie miała dobrego powodu.
Spoiler:
Życie Vickers najpewniej jej wisiało, a reszta załogi właściwie nie była zagrożona. Geolog sprawił im wiecej problemów.
Poza tym była nieźle wycieńczona, wściekła i w tym momencie jej priorytety były inne. Co do tego, że Shaw w ogóle trzyma się na nogach - czymś tam się szprycowała (podaje sobie co najmniej trzy specyfiki, w tym jeden już po
Spoiler:
operacji).
Może w 2094 roku mają już lepsze pobudzacze (albo sypią kokainę gdzie się da) :)

Ard napisał/a:
czym miala niby byc ta scena na poczatku?


Mozliwych interpretacji jest przynajmniej kilka. Zauważ, że to się wcale nie musi dziać na Ziemi. Może to standardowa procedura operacyjna przy tworzeniu życia. A może to przejaw
Spoiler:
konfliktu miedzy różnymi frakcjami Inżynierów - jedni zajmuja się kreacją życia na obcych planetach, drudzy kreują broń biologiczną która to życie niszczy.
Tu naprawdę można rozkminiać i kombinować.

Ard napisał/a:
jak rozumiem, glowna aktywnoscia i normalnym zachowaniem


Koleś miał misję do wykonania, przerwaną przez
Spoiler:
awarię w funkcjonowaniu składu broni biologicznej. To chyba nie jest niezwykłe, że chce misję dokończyć, zamiast gadać z jakimiś karłami, które mu się panoszą po statku i zawracają głowę?
To są Obcy przez duże O, ich motywy nie muszą być zrozumiałe dla ludzi. Co prowadzi do..

Ard napisał/a:
Na szczescie nie, Mistrz by takiego gowna nigdy nie napisal.


No właśnie tak, bo u Lema masz częste pokazywanie, jak ludzie usiłują zrozumieć kosmitów tkwiąc cały czas w swojej bańce pojęciowej i nakładając na nich swoje oczekiwania. Dokładnie to samo robią członkowie ekipy Prometeusza. Na pewno
Spoiler:
Weyland, tak samo Shaw
i potem są bardzo zdziwieni, ze Obcy zachowują się inaczej. A mogli Lema poczytać.
 
 
Ard 
świeżak



Dołączył: 23 Lip 2012
Posty: 8
Skąd: Silesia
Wysłany: 2012-07-24, 00:57   

John Bigboote napisał/a:
Z przyjemnoscią rozwieję kilka wątpliwości


Wybacz, ale wlasciwie wszystkie te "wyjasnienia" to jest spekulacja + zyczeniowe naciaganie faktow, zeby zrobic unik przed dziurami logicznymi w fabule jak Row Marianski.

John Bigboote napisał/a:

No właśnie tak, bo u Lema masz częste pokazywanie, jak ludzie usiłują zrozumieć kosmitów tkwiąc cały czas w swojej bańce pojęciowej i nakładając na nich swoje oczekiwania.


Niezbyt mi sie chce wchodzic tutaj w dyskusje, bo zestawianie Lema i tego czegos jest kompletnie bez sensu, takie analogie jak miedzy tworczoscia Becketta i harlequinami z kiosku - jak ktos sie uprze to jakies znajdzie. Tak samo moge powiedziec, ze Marsjanie atakuja jest rowniez nawiazaniem do Lema, bo tam tez Marsjanom palma odbija na widok lecacego bialego golabka pokoju - ot, u nich inne obyczaje, nie da sie zrozumiec! W Prometeuszu Inzynier to jest taki troche wiekszy i bardziej przypakowany ludź z czarnymi oczkami, ktory spelnia praktycznie kazdy schematyczny motyw filmowego wyobrazenia o obcych cywilizacjach, czyli ze sa to humanoidalne istoty z takimi badz owymi cechami i motywami, ktore lataja statkami kosmicznymi, chodza w skafandrach etc.
A u Lema jest Ocean.
 
 
Pan Zdzisław 
koneser



Wiek: 34
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 823
Skąd: Poznań
Wysłany: 2012-07-24, 15:53   

John Bigboote napisał/a:
Bo się wystraszyli i może nawet uznali, że ewentualna kasa nie jest warta ryzyka. Że się zgubili - no cóż, każdemu się może zdarzyć, szczególnie że to nie las, tylko jakies podziemia, do których po raz pierwszy weszli zaledwie kilka godzin wcześniej.


:nigga: Koleś geolog-elita wyciąga z torby latające roboty, które fruwają po całym statku budując wirtualną mapę w 3d, na której wszyscy członkowie ekspedycji są pozaznaczani, po to żeby się nie zgubić. 10 minut później doświadczony biolog i geolog stwierdzają, że idą w chuj i się gubią :zalamka : . Chyba nawet AvP nie posiadał takich kwasów.

John Bigboote napisał/a:
Spotkałem wyjaśnienie, że Weyland rekrutując naukowców do misji odrzucił tych co bardziej ostrożnych i podejrzliwych (albo też tacy w ogóle nie przyszli na rozmowę kwalifikacyjną). Mnie to przekonuje, bo pośrednio tłumaczy też pewne rozprężenie organizacyjne i niektóre zachowania.


Ja mam lepszą teorię. Weyland, poza Shaw i jej przydupasem zebrał kompletnie przypadkową ekipę. Warunkiem była ciekawa, jak najbardziej alternatywna osobowość oraz nietypowe, aczkolwiek przydatne w ekspedycji hobby. Biolog to tak naprawdę nauczyciel biologii, który stracił posadę za molestowanie szkolnych węży i jaszczurek. Lubi wsadzać łapy w oślizłe zwierzęta, także był idealnym kandydatem (wystarczająco głupi, żeby nie trzeba go zbyt długo przekonywać do bliskiego spotkania 3-go stopnia).
Geolog z kolei, to tak naprawdę nie geolog, ale ex-kopacz rowów. Pochwalił się na "rozmowie kwalifikacyjnej" - :lol: , że kupił na Allegro latające roboty do mapowania jaskiń w 3d, co z miejsca zapewniło mu miejsce na statku.

Co do oczekiwań i wynikłego z nich nastawienia, to ciężko się było takowych wyzbyć, skoro reżyserem jest Ridley Scott, autor dwóch genialnych filmów SF. Prometeusz jest jak :mydlo: w ramach podziękowań za pokładane w nim nadzieje.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2012-07-24, 20:03   

Ard napisał/a:
Wybacz, ale wlasciwie wszystkie te "wyjasnienia" to jest spekulacja + zyczeniowe naciaganie faktow, zeby zrobic unik przed dziurami logicznymi w fabule jak Row Marianski.


A tak się starałem :cry:

Ard napisał/a:
Niezbyt mi sie chce wchodzic tutaj w dyskusje, bo zestawianie Lema i tego czegos jest kompletnie bez sensu, takie analogie jak miedzy tworczoscia Becketta i harlequinami z kiosku - jak ktos sie uprze to jakies znajdzie.


Zgoda, porównywać można wszystko ze wszystkim, tylko nie zawsze ma to sens. Akurat porównanie "Prometeusza" z twórczością Lema sens moim zdaniem ma. Lem był sceptyczny co do perspektyw i konieczności Pierwszego Kontaktu z kilku powodów, wśród których sama tendencja ludzi do antropomorfizacji i kładzenia wszystkiego pod własny model pojęciowy była chyba najważniejsza. Członkowie załogi "Prometeusza" robią praktycznie ten sam błąd, co załoga "Eurydyki" z "Fiaska" -
Spoiler:
sądzą, że z jakiegoś powodu kosmici w ogóle będą chcieli z nimi gadać. Shaw nawet nie przyjmuje do wiadomości, że Inżynierowie mają w dupie Ziemię i zamiast lecieć do domu, szuka ich planety, by zapytać, "cośmy wam zrobili, że sie tak wściekacie". A to przecież nie musi być dla tej rasy nic osobistego. Oni po prostu tak zdecydowali i tylko przypadek (znowu trochę lemowski trop) ocalił Ziemian przed zagładą 2000 lat temu. Misja Shaw jest trochę głupia, ale zrozumiała - Elizabeth jest cholernie zawiedziona i wyobrażam sobie, że jeśli znajdzie Inżynierów a ci udzielą jej nie satysfakcjonującej odpowiedzi, to ona walnie w ich planetkę całą zgromadzoną na statku bronią biologiczną (o ile tam jakaś jest). Prawdopodobnie to spotkanie, jeśli do niego dojdzie, nie skończy się dobrze dla jednej ze stron.


Ard napisał/a:
Tak samo moge powiedziec, ze Marsjanie atakuja jest rowniez nawiazaniem do Lema, bo tam tez Marsjanom palma odbija na widok lecacego bialego golabka pokoju - ot, u nich inne obyczaje, nie da sie zrozumiec!


Nie udawaj, że nie rozumiesz - Marsjanie to zupełnie nielemowscy obcy. Ich motywy są proste, przyjeżdżają, by palić, gwałcić i rabować. Motyw z gołąbkiem jest do śmiechu, wielka mi kurde różnica kulturowa.

Ard napisał/a:
sa to humanoidalne istoty z takimi badz owymi cechami i motywami, ktore lataja statkami kosmicznymi, chodza w skafandrach etc.


Istotna różnica miedzy Inżynierami a kosmitami u Lema jest taka, że ci lemowscy nie są humanoidalni oraz nie podróżują, to Ziemianie zawracają im głowę. Ale nie widzę powodu dla którego nawet humanoidalni obcy, jak Inżynierowie mieliby dawać faka za ludzkość. Skoro są długowieczni, potężni i co pokazuje pierwsza scena, na pewno myślą w innych kategoriach niż większość Ziemian. Dlaczego powierzchowne podobieństwo ma wykluczać fundamentalne różnice?

Pan Zdzisław napisał/a:
Koleś geolog-elita wyciąga z torby latające roboty, które fruwają po całym statku budując wirtualną mapę w 3d


A skąd wiesz, że geolog - elita? Może faktycznie kupił sobie te kuleczki na Allegro? A tak naprawdę to nie pamietam, czy geolog i jego kumpel mieli gdzieś podgląd 3D mapy, czy taki był tylko na statku. Bo jesli na statku, to może po prostu nikomu stamtąd nie powiedzieli, że sobie idą, bo nie chcieli słuchac zjebek od Janka i Vickers jakimi to są tchórzami i że poleci im z wynagrodzenia. Po prostu mogli pomysśeć, że spokojnie sobie wrócą bez pytania o drogę i nikt nic nie zauważy, bo wszyscy się rajcują odkryciem, a reszta i tak zaraz wróci, bo idzie noc.

Motyw z zagubieniem się w korytarzach zrobił mi zresztą lekki WTF - co jest, tamci się nie zgubili, a te trąby zostały? Byłem pewien, że to oni wzięli wozik i dlatego Shaw z innymi ładują się na te wózki golfowe. Trochę głupie, dlatego pisałem, że scenariusz nie jest bez wad.

Pan Zdzisław napisał/a:
Ja mam lepszą teorię. Weyland, poza Shaw i jej przydupasem zebrał kompletnie przypadkową ekipę.


I tak zresztą było. Vickers nawet nie pogadała z nimi przed odlotem, cała sprawę załatwili pewnie w pośpiechu kusząc dolarami i może czymśtam jeszcze.
 
 
TajskaKurtyzana 
świeżak



Wiek: 32
Dołączył: 06 Sie 2010
Posty: 37
Skąd: zza komputera
Wysłany: 2012-07-25, 08:46   

Ależ tego typu apologetyzm jest męczący :(

Anyway, głupotki może bym wybaczył. Ale ten film ma po prostu fatalny scenariusz, wątki się pojawiają, znikają, znakomita część kompletnie nie wiadomo po co, całość nijak się nie klei, postaci są tragiczne. Na przykład po jaką cholerę w ogóle był motyw Weyland-Vickers i scena z nimi? Jaki to miało sens w odniesieniu do całości filmu? Czemu ta scena była zrobiona tak, jakby odkrycie pokrewieństwa miało być dla widza jakimś zaskoczeniem? Czy ludzie robiący ten film walnęli to po prostu, żeby mieć telenowelową sceną typu "Luke, I am you father!" (widz wypluwa popkorn ze zdumienia)?

Ogólnie jakakolwiek oryginalność czy myślenie twórcze jest Prometeuszowi obce. Za gnojka czytałem komiksy Danikena narysowany przez Polcha i tam była historia o aljenach, którzy stworzyli nas na swoje podobieństwo a potem uznali za błąd i próbowali zniszczyć. Tyle, że tam wszystko było fajniejsze, sensowniejsze, lepiej wytłumaczone i postaci były ciekawe. Prometeusz przyłazi w 2012 z bardzo nędznym plagiatem tamtej historii i ma to na mnie robić jakiekolwiek wrażenie? Są jeszcze inne, mniejsze kwestie. Czarny szlam z Archiwum X. Debilna scena zdejmowania hełmów prosto z tego słabego filmu o Marsie w którym grała Trinity. A najbardziej mnie podkurwiło zrobienie ze SJ klonów Voldemorta tylko po to, żeby podtrzymać jakoś swój kiepściutki plagiat Danikena. Od Obcego do Harrego Pottera w 5 minut, tfu.

Strona wizualna zrobiona jest fajnie, ale znowu - 100% efektów komputerowych, jak w każdym innym blockbusterze.

Spoiler:
A końcowa scena, gdzie okazuje się, że ksenomorfy są dziećmi bogobojnej bezpłodnej ludzkiej samicy to już po prostu czysty :eee?: Powaga, powinni pokazać, że Obcego stworzył nieśmiertelny klon Obamy we współpracy z Mossadem i pra-pra-pra-prawnukiem Hitlera. Jeśli chodzi o żałosne próby wywołania w widzach jakiegokolwiek szoku to wypadłoby to imo wtedy nieco lepiej
 
 
Ard 
świeżak



Dołączył: 23 Lip 2012
Posty: 8
Skąd: Silesia
Wysłany: 2012-07-26, 00:42   Re: Prometeusz

John Bigboote napisał/a:



 
 
Beatriz 
bywalec



Wiek: 29
Dołączyła: 21 Lut 2012
Posty: 107
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2012-07-26, 11:43   

Jak dla mnie, film mocno przesadzony. Ostatnie sceny można by wyciąć. Fabuła to jeden wielki absurd, efekty w porządku, Michael Fassbender wymiata :)

To tyle, tak na gorąco:)
 
 
Pan Zdzisław 
koneser



Wiek: 34
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 823
Skąd: Poznań
Wysłany: 2012-07-26, 19:40   

John Bigboote, kurde, widzę że bardzo chciałeś obejrzeć fajny film i fajnie sobie odparłeś te wszystkie głupotki scenariuszowe. Przynajmniej masz jakąś radochę z tego filmu.

John Bigboote napisał/a:
A skąd wiesz, że geolog - elita?


No wiesz, jak ktoś wydaje bilion (dobrze pamiętam?) dolarów na wyprawę w kosmos, to raczej wybiera sobie ludzi znających się na swoim fachu, a nie przypadkowe łajzy. Tak przynajmniej nakazuje logika.
Chyba, że wszystkie dziury scenariuszowe i absurdy będziemy tłumaczyć innymi absurdami i wymyślać, że kluczem do zrozumienia Prometeusza jest brak logiki w logice. Wtedy faktycznie można odeprzeć wszelkie zarzuty odnośnie tego filmu.

John Bigboote napisał/a:
I tak zresztą było. Vickers nawet nie pogadała z nimi przed odlotem, cała sprawę załatwili pewnie w pośpiechu kusząc dolarami i może czymśtam jeszcze.


Ok, ok. Jest nawet film o tym:

http://www.youtube.com/watch?v=yFYmv6t_Xyg
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2012-07-26, 20:10   

Plakat pewnie nieźle wyraża odczucia wielu zawiedzionych widzów, szkoda, że to nie ja go wstawiłem :)

TajskaKurtyzana napisał/a:
Ależ tego typu apologetyzm jest męczący


A mnie już męczy narzekanie jaki to głupi film. To, co uważane jest za niekonsekwencje oraz idiotyzmy da się z grubsza wyjaśnić, ale mam wrażenie, że od czasu gdy Scott robił "Obcego" kolektywne IQ spadło i teraz widzowie chcą mieć wszystko podane na tacy. Zgoda, w "Obcym" wszystko się rozwijało prosto jak po sznurku i nawet nie było wiele do rozkminy. Robiąc "Prometeusza" Scott postanowił pójść inną drogą. No i ma za swoje, skoro widownia spodziewała sie kolejnego prostego filmiku z ksenomorfem tłuczącym kolejną załogę statku kosmicznego.

TajskaKurtyzana napisał/a:
Czy ludzie robiący ten film walnęli to po prostu, żeby mieć telenowelową sceną typu "Luke, I am you father!" (widz wypluwa popkorn ze zdumienia)?


A mnie się to właśnie podobało, bo wtedy pomyślałem sobie,
Spoiler:
że Vickers jest androidem, ale o tym nie wie. Jej potyczki z Davidem nabierają wtedy drugiego dna (czy to możliwe, że David wie?).
Biblijny podtekst do tej interpretacji sam się nasuwa.

TajskaKurtyzana napisał/a:
Za gnojka czytałem komiksy Danikena narysowany przez Polcha i tam była historia o aljenach, którzy stworzyli nas na swoje podobieństwo a potem uznali za błąd i próbowali zniszczyć. Tyle, że tam wszystko było fajniejsze, sensowniejsze, lepiej wytłumaczone i postaci były ciekawe.


Też czytałem :fingerok: Szkoda, ze nikt nie dał tego Scottowi, na pewno by się nie bronił przed ekranizacją komiksu, w którym są genetycznie zmutowane potwory z laserami, mrówki z kosmosu i meteoryt niszczący Atlantydę. A tak musiał robić "Prometeusza" ;)
 
 
Poduszkowiec303 
bywalec



Wiek: 28
Dołączył: 27 Lip 2012
Posty: 121
Skąd: Lubelskie
Wysłany: 2012-07-28, 00:14   

Przez pierwsze... może dwadzieścia minut?... siedziałem w kinie jak zaczarowany, spodziewając się czegoś w klimacie Odysei Kosmicznej. Potem zaczęło się współczesne kino sci-fi i ziewając doczekałem końca seansu żałując straconych pieniędzy.
 
 
Simpson 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 2851
Skąd: Kielce
Wysłany: 2012-07-29, 21:11   

John Bigboote napisał/a:
No i ma za swoje, skoro widownia spodziewała sie kolejnego prostego filmiku


Szczerze mówiąc, to ja właśnie Prometeusza uznałem za bardzo prosty i banalny film...
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2012-07-30, 02:01   

Pan Zdzisław napisał/a:
John Bigboote, kurde, widzę że bardzo chciałeś obejrzeć fajny film i fajnie sobie odparłeś te wszystkie głupotki scenariuszowe. Przynajmniej masz jakąś radochę z tego filmu.


Ano, to że poszedłem do kina skacowany na pewno nie zaszkodziło :)

Pan Zdzisław napisał/a:
No wiesz, jak ktoś wydaje bilion (dobrze pamiętam?) dolarów na wyprawę w kosmos, to raczej wybiera sobie ludzi znających się na swoim fachu, a nie przypadkowe łajzy. Tak przynajmniej nakazuje logika.


Logika może i nakazuje, ale w poczynaniach eksentrycznego biliardera, który
Spoiler:
w pospiechu organizuje wyprawę w kosmos, nie jest w pełni sił i musi zdać się na pomoc dziedziczki fortuny, która nie wierzy w sens tej wyprawy
logika niekoniecznie musi być na pierwszym miejscu. Raczej przypadkowośc, niekonsekwencja i radosny bałagan. I to według mnie nie jest tłumaczeniem absurdów przez kolejne absurdy, tak po prostu bywa w życiu. Zresztą nie wszyscy byli kompletnie od czapy - akurat Janek i technicy dali radę.

Simpson napisał/a:
Szczerze mówiąc, to ja właśnie Prometeusza uznałem za bardzo prosty i banalny film...


Tyle se z niego wyciągnąłeś, twoja sprawa. Ja nie mówię, że znowu "Prometeusz" jest nie wiem jak naładowany znaczeniami, ale kilka motywów jest według mnie ciekawych i wartych rozkminy, co będzie procentować przy kolejnym oglądaniu.
 
 
Poduszkowiec303 
bywalec



Wiek: 28
Dołączył: 27 Lip 2012
Posty: 121
Skąd: Lubelskie
Wysłany: 2012-07-30, 11:23   

Zgadzam się, że było kilka fajnych motywów, właśnie w okolicy androidów. Ale nie jest to nic, czego Scott by już nie opowiadał wielokrotnie (wielowielowielowileowielokrotnie) lepiej w Łowcy... no, zgadujcie czego?

Obejrzę w przyszłości sobie wersję reżyserską, bo liczę na to, że najlepsze sceny zostały wycięte i dlatego cały film się nagle zrobił taki niespecjalnie dobry. No ale to już takie liczenie resztką nadziei...
 
 
TajskaKurtyzana 
świeżak



Wiek: 32
Dołączył: 06 Sie 2010
Posty: 37
Skąd: zza komputera
Wysłany: 2012-07-30, 13:08   

John Bigboote napisał/a:
A mnie już męczy narzekanie jaki to głupi film. To, co uważane jest za niekonsekwencje oraz idiotyzmy da się z grubsza wyjaśnić, ale mam wrażenie, że od czasu gdy Scott robił "Obcego" kolektywne IQ spadło i teraz widzowie chcą mieć wszystko podane na tacy. Zgoda, w "Obcym" wszystko się rozwijało prosto jak po sznurku i nawet nie było wiele do rozkminy. Robiąc "Prometeusza" Scott postanowił pójść inną drogą. No i ma za swoje, skoro widownia spodziewała sie kolejnego prostego filmiku z ksenomorfem tłuczącym kolejną załogę statku kosmicznego.

A pewnie, Prometeusz jest obśmiewany, bo ludzie są oczekującymi prostych filmików głąbami, a nie dlatego, że jest sucharem nakręconym przez reżysera, który od lat nie zrobił dobrego filmu i ma jeden z najgorszych scenariuszy jaki przypadł wysokobudżetowemu filmowi klasy AAA ever, napisany przez jakiegoś nołnejma od amerykańskich seriali gimnazjalno-młodzieżowych. Wstawienie w tym miejscu emotki nigga plz sobie odpuszczę.
John Bigboote napisał/a:
A mnie się to właśnie podobało, bo wtedy pomyślałem sobie,
Spoiler:
Biblijny podtekst do tej interpretacji sam się nasuwa.

Spoiler:
Dodajmy, że jest androidem, któremu nikt nie zaprogramował skręcania. Za duże obciążenie procesora zapewne.

John Bigboote napisał/a:
Też czytałem :fingerok: Szkoda, ze nikt nie dał tego Scottowi, na pewno by się nie bronił przed ekranizacją komiksu, w którym są genetycznie zmutowane potwory z laserami, mrówki z kosmosu i meteoryt niszczący Atlantydę. A tak musiał robić "Prometeusza" ;)

Szkoda? Stawiam lekką ręką swoje mieszkanie i oszczędności, że spieprzyłby to nie mniej niż Prometeusza. Jeśli chodzi o hiobowe wieści to na jakiś czas wystarczą mi z nadwyżką krążące od zeszłego roku ploty, że ma on ekranizować Forever War :suicide:
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 36
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 5373
Skąd: CARCOSA
Wysłany: 2012-07-30, 16:57   

TajskaKurtyzana napisał/a:
ma on ekranizować Forever War

Ktoś musi go powstrzymać. Broń w dłoń!. Wojna!
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2012-07-30, 21:31   

TajskaKurtyzana napisał/a:
A pewnie, Prometeusz jest obśmiewany, bo ludzie są oczekującymi prostych filmików głąbami, a nie dlatego, że jest sucharem nakręconym przez reżysera, który od lat nie zrobił dobrego filmu i ma jeden z najgorszych scenariuszy jaki przypadł wysokobudżetowemu filmowi klasy AAA ever, napisany przez jakiegoś nołnejma od amerykańskich seriali gimnazjalno-młodzieżowych. Wstawienie w tym miejscu emotki nigga plz sobie odpuszczę.


Ano widać publika jest głąbowata. Na razie żaden jej przedstawiciel przekonująco mi nie wyjaśnił, czemu film jest kijowy. Standardowe zarzuty już spuściłem na drzewo, czekam na więcej :hahaha:

Inna sprawa, że ja po prostu lubię filmy Ridleya Scotta i wiedziałem, czego się z grubsza spodziewać. Oczywiście nie uważam, żeby nie nakręcił przyzwoitego filmu od kilku lat. Jestem takim zboczeńcem, że lubię nawet "Robin Hooda" i "Dobry rok". Dla mnie wyzwaniem jest raczej "wskaż jakiś słaby film Ridleya Scotta".

TajskaKurtyzana napisał/a:
Jeśli chodzi o hiobowe wieści to na jakiś czas wystarczą mi z nadwyżką krążące od zeszłego roku ploty, że ma on ekranizować Forever War


Spokojnie, koleś ma z dziesięć rozpoczętych projektów, "Wieczna wojna" nie jest na razie priorytetem.
 
 
Pan Zdzisław 
koneser



Wiek: 34
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 823
Skąd: Poznań
Wysłany: 2012-07-30, 21:43   

Poduszkowiec303 napisał/a:
Obejrzę w przyszłości sobie wersję reżyserską, bo liczę na to, że najlepsze sceny zostały wycięte i dlatego cały film się nagle zrobił taki niespecjalnie dobry. No ale to już takie liczenie resztką nadziei...


http://blogs.indiewire.co...on-dvd-20120604

:hmm:
 
 
TajskaKurtyzana 
świeżak



Wiek: 32
Dołączył: 06 Sie 2010
Posty: 37
Skąd: zza komputera
Wysłany: 2012-07-31, 08:57   

John Bigboote napisał/a:
Ano widać publika jest głąbowata. Na razie żaden jej przedstawiciel przekonująco mi nie wyjaśnił, czemu film jest kijowy. Standardowe zarzuty już spuściłem na drzewo, czekam na więcej :hahaha:

Problem w tym, że twoje spuszczanie ma zerowy związek z tym, co ten film faktycznie pokazał. Jest to typowy apologetyzm, w ten sposób to ja mogę usprawiedliwić fabułę G.I.JOE i Pielęgniarek Ninja IV tylko pytanie po co, skoro robię to tylko przed sobą, bo w dyskusji tego typu "argumenty" mają wartość zerową.

Mogę jeszcze zacytować klasyka, choć nie zgadzam się do końca z poniższym, to jednak płynące z wypowiedzi ogólne przesłanie jak najbardziej popieram:

Cytat:
Instead of explaining anything or answering any of these questions, the movie tries to be all coy and clever by making us guess what the director & writers were thinking. I'm so tired of movies and TV shows using this device in lieu of good story-telling. There has been a trend of movies and TV shows having "non-endings" since the season finale of "The Sopranos" popularized it. Writers and directors do this because there's too much pressure to create an ending that people will like, so they decide to make no ending at all. It's lazy, cop-out bullshit. If I wanted to write my own ending, I'd stay at home and have a lesbian orgy on a trampoline. But why stop there? If I'm going to imagine the end, I might as well imagine the beginning and the middle and just save $12. All these unexplained questions reek of a sequel I'm not paying to see. Throw us a bone here, or fuck off with your expensive-ass, 3D movie.
 
 
Poduszkowiec303 
bywalec



Wiek: 28
Dołączył: 27 Lip 2012
Posty: 121
Skąd: Lubelskie
Wysłany: 2012-07-31, 09:26   

Pan Zdzisław napisał/a:
Poduszkowiec303 napisał/a:
Obejrzę w przyszłości sobie wersję reżyserską, bo liczę na to, że najlepsze sceny zostały wycięte i dlatego cały film się nagle zrobił taki niespecjalnie dobry. No ale to już takie liczenie resztką nadziei...


http://blogs.indiewire.co...on-dvd-20120604

:hmm:


A to walić to :fingerno:


Szkoda, tyle było oczekiwania i taki zawód.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2012-07-31, 22:38   

TajskaKurtyzana napisał/a:
Problem w tym, że twoje spuszczanie ma zerowy związek z tym, co ten film faktycznie pokazał. Jest to typowy apologetyzm, w ten sposób to ja mogę usprawiedliwić fabułę G.I.JOE i Pielęgniarek Ninja IV tylko pytanie po co, skoro robię to tylko przed sobą, bo w dyskusji tego typu "argumenty" mają wartość zerową.


Ekhem, ja tylko wywodziłem, że w "Prometeuszu" nie mamy standardowej misji badawczej, podobnej, jaką mielibyśmy np. u Lema, gdzie każdy zna swoje miejsce i nikt nie zdejmuje hełmu, aż mu jakiś jajogłowiec nie powie, że to w 100 % bezpieczne. Skoro to nie jest standardowa misja badawcza, to pewne zachowania postaci można wytłumaczyć, nie wszystkie, ale niektóre tak. Ułatwiło mi to zawieszenie niewiary, tobie nie, trudno.

TajskaKurtyzana napisał/a:
Mogę jeszcze zacytować klasyka, choć nie zgadzam się do końca z poniższym, to jednak płynące z wypowiedzi ogólne przesłanie jak najbardziej popieram:


Przesłanie nie jest głupie, bo wpychanie do filmów różnych rzeczy na zasadzie "bo tak!" moze być irytujące i zwykle świadczy, że ktoś nie wykonał należycie scenopisarskiej roboty. Ale litości, ten koleś ogladał nieuważnie, inaczej by się nie czepiał postaci Davida, która ma akurat prosty do zrozumienia cel.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2012-07-31, 23:02   

John Bigboote napisał/a:

Ekhem, ja tylko wywodziłem, że w "Prometeuszu" nie mamy standardowej misji badawczej, podobnej, jaką mielibyśmy np. u Lema, gdzie każdy zna swoje miejsce i nikt nie zdejmuje hełmu, aż mu jakiś jajogłowiec nie powie, że to w 100 % bezpieczne. Skoro to nie jest standardowa misja badawcza, to pewne zachowania postaci można wytłumaczyć, nie wszystkie, ale niektóre tak. Ułatwiło mi to zawieszenie niewiary, tobie nie, trudno.


Daj spokój! Filmu nie widziałam, ale to - możesz mi wierzyć - brzmi absolutnie niewiarygodnie. Nie wierzę w badania bez celu, priorytetów i kierownika. Coś takiego nie istnieje;' co gorsza - nie ma sensu.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2012-07-31, 23:34   

[quote="Nuz"]
John Bigboote napisał/a:

Ekhem, ja tylko wywodziłem, że w "Prometeuszu" nie mamy standardowej misji badawczej, podobnej, jaką mielibyśmy np. u Lema, gdzie każdy zna swoje miejsce i nikt nie zdejmuje hełmu, aż mu jakiś jajogłowiec nie powie, że to w 100 % bezpieczne. Skoro to nie jest standardowa misja badawcza, to pewne zachowania postaci można wytłumaczyć, nie wszystkie, ale niektóre tak. Ułatwiło mi to zawieszenie niewiary, tobie nie, trudno.


To brzmi kompletnie niewiarygodnie.
Nawet jako załoga musieliby być zhierarchizowani, co dopiero jako ekipa przygotowana pod kątem misji badawczej w kosmosie...
Jeśli rzeczywiście tak to wygląda, to bije ich na głowę grupka kosmicznych wyrobników z pierwszego obcego :lol:
 
 
TajskaKurtyzana 
świeżak



Wiek: 32
Dołączył: 06 Sie 2010
Posty: 37
Skąd: zza komputera
Wysłany: 2012-08-01, 13:08   

John Bigboote napisał/a:
Ekhem, ja tylko wywodziłem, że w "Prometeuszu" nie mamy standardowej misji badawczej, podobnej, jaką mielibyśmy np. u Lema, gdzie każdy zna swoje miejsce i nikt nie zdejmuje hełmu, aż mu jakiś jajogłowiec nie powie, że to w 100 % bezpieczne. Skoro to nie jest standardowa misja badawcza, to pewne zachowania postaci można wytłumaczyć, nie wszystkie, ale niektóre tak. Ułatwiło mi to zawieszenie niewiary, tobie nie, trudno.

Ekhem, tak jak mówiłem, głupoty jestem w stanie wybaczyć. Inna sprawa, że ten film jest okrutnie głupi, więc ludzi się tym bulwersujących jak najbardziej rozumiem. Sceny typu dwie laski uciekające przed walcem po linii prostej przynależą do kina slapstick z początku XX wieku, a nie do silącego się na jako-taką powagę filmu sf. Nie jestem natomiast w stanie wybaczyć dwóch rzeczy. Tragicznego scenariusza, z totalnie nie łączącymi się wątkami, rozpoczynanymi często kompletnie nie wiadomo po co i nie posiadającymi zakończeń z fatalnie napisanymi postaciami na dokładkę. Odtwórczości, bo ten film jest zbiorem motywów skopiowanych na chybił-trafił z mocno chybionych źródeł (z całym szacunkiem dla komiksów Danikena, Misji na Marsa i X-Files, dało się chyba wybrać nieco ambitniejsze źródła "inspiracji").

Strona wizualna dla mnie też tego filmu nie ratuje, jest fajna, ale to już było wiele razy.

Reasumując, "Prometeusz" to trochę takie kino klasy B zrobione za 150mln z niezłymi aktorami. Takie nieświadome "Planet Terror". Co jednak ciekawe, w sumie ten film uważam za lepszy i mniej bulwersujący niż nowy Terminator i Indiana Jones, ale to nie jest jakieś wybitne osiągnięcie, powiedzmy sobie szczerze.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u