FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Oblivion
Autor Wiadomość
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2013-05-03, 23:49   Oblivion

Oblivion / Niepamięć
Reż. Joseph Kosinski (USA 2013)

Jest rok 2077: Jack Harper (Cruise) stacjonuje na ewakuowanej Ziemi, serwisując niesprawne drony. Jego misja jako część operacji mającej na celu zabezpieczenie niezbędnych surowców po dekadach wojen z obcymi dobiega końca. Za dwa tygodnie Harper dołączy do grupy ocalałych przebywających w kolonii, na księżycu Saturna - Tytanie, z dala od zniszczonego wojną świata, który kiedyś nazywał domem. Życie patrolującego niebo z wysokości tysięcy metrów Jacka ulega drastycznej zmianie, kiedy ratuje z rozbitego statku kosmicznego piękną nieznajomą. Pojawienie się kobiety daje początek łańcuchowi wydarzeń, które zmuszają Jacka do podania w wątpliwość wszystkiego, co do tej pory wiedział. Odkrywając szokującą prawdę, która łączy go z Ziemią z przeszłości, Jack zostaje zmuszony do licznych aktów odwagi. Los ludzkości spoczywa teraz w rękach człowieka, który wierzył, że nasz świat wkrótce zostanie stracony na zawsze. [opis – filmweb]

Po twórcy „Tron: Dziedzictwo” spodziewałem się kopiącego w oczy i uszy widowiska i takie dostałem. Jeszcze lepiej, za cenę jednego biletu dostałem z dziesięć innych filmów. „Niepamięć” zupełnie nie kryje swoich inspiracji, ciekaw jestem, jak widownia zareaguje na nawiązanie do sekwencji z „kosmicznym dzieckiem” z „2001: Odyseja Kosmiczna”. Jest tego o wiele więcej, jednak zaskoczony byłem, jak scenariusz zdumiewająco trzyma się kupy. Kosinski twierdził, że „Niepamięć” jest hołdem dla kina SF z lat 70 – tych i sądzę, że udało mu się to zrobić, bez popadania w kompulsywne zrzynanie. Historia zatem oryginalnością nie grzeszy, ale jest ciekawie opowiadana, pomijając tylko początek, kiedy nie mogłem się doczekać, aż bohater wreszcie uciszy voiceover.

Wrażenie oczywiście robi strona audiowizualna, przepiękne plenery zrujnowanej Ziemi i obowiązkowa epicka jazda na motocyklu crossowym (nie wiedzieć czemu występującym jako skuter) do wtóru epickiej muzyki. Soundtrack nie jest tak ikoniczny jak w „Tronie” i nikt raczej nie ustawi sobie tych numerów jako dzwonek do komórki, ale na potrzeby filmu jest najzupełniej wystarczający. Sama historia ujęła mnie motywem bibliotecznym (sorry, nie będzie w przyszłości czytników) i przekonaniem, że o człowieczeństwie decyduje miedzy innymi ciekawość oraz zdolność do kwestionowania tego, co się niby wie. Z mojej strony to kawał porządnego SF, fani gatunku nie powinni przegapić. Kolejny film Kosinskiego jaki by nie był, będę pewnie łykał bez popity, bo pasuje mi jego patent na kino – może nie super emocjonujące, ale olśniewające i przepięknie zrobione, a przy tym niegłupie.

Ocena: 8/10
Ostatnio zmieniony przez BM 2013-05-04, 12:48, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-05-04, 00:46   

Też jestem pozytywnie zaskoczony (ale może to dlatego, że spodziewałem się kolejnej sci-fi katastrofy). Tymczasem film o dziwo się broni. Taki całkiem przyzwoity średniak, z miłymi oku nawiązaniami do klasyki gatunku. Są też momenty świetne, a wizualnie oraz koncepcyjnie całość także robi dobre wrażenie. Główny zarzut chyba jest taki, że nie grzeszy oryginalnością i jest swoistym patchworkiem tego co już zapewne każdy widział gdzieś wcześniej. Osobiście wole jednak takie "kotlety z odzysku" niż wszelkiej maści Prometeusze, itp. badziewia. Podsumowując - oglądało się dobrze. Trochę zabrakło mi pewnej surowości... większej dawki klimatu, w którym można by się bardziej zatopić. Bo to jest materiał na coś więcej, a wyszedł taki ugładzony obrazek troszkę. Może tak miało być - pod masowego widza. Film podobnie jak "Tron" określiłbym mianem takiego trochę "sterylnego". Mimo kilku zarzutów, całość odbieram na plus i myślę, że jeszcze do tego wrócę.

Ocena: 7/10 - umiarkowanie polecam.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-05-04, 02:12   

Ale do założeń świata przedstawionego w Tronie przyjęta stylistyka pasowała, tutaj zaś moim zdaniem jest wybitnie antyklimatyczna. Wszystko sterylne, wypucowane, błyszczące, IPodowy design - nie kupuję tego w przypadku tej historii, a sama fabuła też z gatunku tych.których we współczesnym kinie nie lubię - zachowawczy kolaż wszystkiego, wg twórców ambitny/udany już przez sam fakt, że zrzyna z klasyki. Bohaterowie to też takie nudne nijakie pacynki. Wynudziłem się strasznie a zaznaczam, że jestem jedną z nielicznych osób tutaj której w miarę podobał się nowy Tron. A, zapomniałbym - strasznie średnia muzyka która tak bardzo się sili ma powtórzenie sukcesu score'u Daft Punk, że aż wypada to momentami kuriozalnie.
 
 
Lukas 
kinomaniak



Wiek: 30
Dołączył: 07 Sty 2012
Posty: 378
Skąd: ...
Wysłany: 2013-05-04, 08:55   

Zgadzam się z Jarodem - klimat tego filmu przez tą całą sterylność, jak to dobrze określiłeś, jest zerowy jak dla mnie. Wszystko wymuskane, makijaż silny na twarzy musi ponad wszystko być, a fryzury muszą lśnić i doskonale układać się na wietrze. Widoczki także muszą być piękne, a kombinezony czyściutkie jak łza, a jak! Historia niby się kupy trzyma, aczkolwiek
Spoiler:
fakt wpuszczenia głównego bohatera na statek po uprzedniej rozwałce, jaką urządził dronom jest dla mnie trochę naciągany. Ostatnia scena także kompletnie niepotrzebna i robiona na siłę. Spektakularny happy end ponad wszystko musi być!
W głównych bohaterach zabrakło czegokolwiek, co by zaciekawiło, zaintrygowało - byli tak przeciętni, że właściwie dziś już ich nie pamiętam, a oglądałem film dwa dni temu. Poziom dialogów także mizerny. Nie podobała mi się także gra aktorska tych dwóch kobiet, a i Cruise jakiś taki dziwny. Muzyka może i dobra do słuchania, ale ta jej monumentalność w połączeniu z marnymi scenami się gryzie. Przydałaby się większa oszczędność tutaj. Poziom realizmu - zerowy, ale tu nie mam podstaw do narzekania, bo spodziewałem się, że tak będzie. Podobały mi się natomiast efekty specjalne, koncepcja dronów i to, że w miarę się kupy trzymała historia, która nie była zbyt pospolita. Gdyby film był bardziej realistyczny, mniej sterylny, bardziej oszczędny w środkach (muzyka), z lepszymi dialogami, innymi aktorami, z wyciętą ostatnią sceną, bez takiego patosu jak tutaj byłby świetny. No ale za dużo tych "gdyby", także 4/10
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2150
Skąd: Łazy
Wysłany: 2013-05-04, 11:59   

Jarod napisał/a:
a zaznaczam, że jestem jedną z nielicznych osób tutaj której w miarę podobał się nowy Tron.


Jestem drugą osobą której się podobał nowy Tron, w przeciwieństwie do jedynki. I nie przeszkadza mi to, że to w sumie taki teledysk pełnometrażowy, reklama Duft z pięknymi obrazkami. No i ta Olivia Wilde :love:
Jakiś czas temu leciał na HBO i z rodzinką oglądałem drugi raz ale w sumie fragmenty i jakoś już tak nie podobało mi się za drugim razem aż tak jak wcześniej, może dlatego że oglądali z lektorem i miejscami muzykę zagłuszał. Muszę kiedyś obejrzeć 3 raz.
Co do Oblivion to jestem ciekaw bo w sumie jeśli chodzi o SF to jeszcze słabego filmu z tego gatunku z Cruisem nie było.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2013-05-04, 12:42   

Chłopaki, wasze kołki do zawieszania niewiary chyba nie przeszły wiosennego przeglądu ;)

Jarod napisał/a:
Wszystko sterylne, wypucowane, błyszczące, IPodowy design - nie kupuję tego w przypadku tej historii,


Lukas napisał/a:
Zgadzam się z Jarodem - klimat tego filmu przez tą całą sterylność, jak to dobrze określiłeś, jest zerowy jak dla mnie.


Przypominam, że to jest świat
Spoiler:
w którym maszyny postarały się, żeby nie został na Ziemi żaden nadmiarowy człowiek. Normalne, że pomieszczenia i sprzęty dla klonów są ładnie zaprojektowane, bo co, miały być brzydkie, ciasne i niefunkcjonalne? To na szczęście nie jest polskie kino. Natomiast Ziemia jest po prostu opuszczona, ludzie nie wpływają na jej kształt, zostały już tylko naturalne procesy, które pomalutku rozwalają to, co ludzie tak długo budowali.
Tu po prostu nie ma uzasadnienia, że musi być mrok, brud i rozpierdol, to nie jest walący nihilizmem i doliną świat z "Hardware".

Lukas napisał/a:
Historia niby się kupy trzyma, aczkolwiek


Przecież
Spoiler:
Tet zależy na nowym ciele do kolekcji, los tego Jacka tak czy inaczej był przesądzony. Tet jest pewne, że w razie czego po prostu walnie go dronem i tyle, natomiast Olgę musi mieć za wszelką cenę.
Największą głupotą, jaką do tej pory znalezłem jest kwestia czarnej skrzynki
Spoiler:
która nagrała wydarzenia odbywające się w odłączonym module.
Ale trudno było ten motyw wywalić i to jest akurat głupotka, którą porządnie skalibrowany kołek do zawieszania niewiary uciągnie.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-05-04, 21:20   

Ja tam akurat do sensowności fabuły w sumie nic nie mam, w porównaniu do zeszłorocznego tria TDKR - Prometeusz - Skyfall jest dobrze :) Ale nieustanne deja vu jednak zwyczajnie mnie męczyło, tym bardziej że żadna z postaci nijak nie potrafiła wzbudzić... już mniejsza o sympatię, ale po prostu zainteresowania. A co do strony wizualnej - mam niestety alergię na stronę wizualną współczesnych filmów, wszystko wydaje mi się często sztuczne jak diabli, zamiast ludzi są modele, zamiast mieszkań wnętrza z IKEI...
 
 
Lukas 
kinomaniak



Wiek: 30
Dołączył: 07 Sty 2012
Posty: 378
Skąd: ...
Wysłany: 2013-05-04, 23:39   

Co do tej sterylności, to nie chodzi już o to, żeby musiał to być jakiś niesamowicie mroczny i gęsty klimat, żeby się mi spodobał. Tylko to wszystko okropnie sztucznie wygląda w tym filmie. Pamiętam film "Moon". Tam też była chyba taka właśnie sterylność w otoczeniu, ale to wszystko wyglądało realnie i było jak najbardziej zjadliwe.
Cytat:
zamiast ludzi są modele, zamiast mieszkań wnętrza z IKEI...
Kurcze, kolejny cytat Jaroda, pod którym mogę się w pełni podpisać. Pozdrawiam :)
 
 
orvelka 
bywalec



Wiek: 26
Dołączyła: 20 Lut 2011
Posty: 73
Skąd: Slask
Wysłany: 2013-07-16, 19:35   

A jak Wam się podobał soundtrack? Nikt jeszcze o tym elemencie nie wspomniał a ja się w nim wręcz zakochałam :love: i piszecie, że nie ma za bardzo klimatu a dla mnie ten soundtrack właśnie zrobił niesamowity klimat, np. scena w basenie i StarWaves :nakolana:
 
 
Dziobak 
świeżak



Wiek: 37
Dołączył: 10 Maj 2013
Posty: 20
Skąd: Nowy Dwór Gdański
Wysłany: 2013-07-20, 16:39   

Mnie się ten film podobał, nawet bardzo. Taka silna "ósemka" powiedzmy (w skali do 10). Wspomniana sterylność, moim zdaniem, bardzo dobrze wpasowała się w obraz zniszczonej Ziemi i podkreśla skalę szkód.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-08-03, 23:34   

Obejrzałem drugi raz i jest nadal niefajnie, do tego dochodzi zabawa w wyłapywanie głupotek i nieścisłości (jeżeli ktoś jest zainteresowany, mogę wymienić). Najlepszym elementem pozostaje Ruda, która wyciąga 120 procent z kliszowej postaci i jest chyba jedynym prawdziwie ludzkim bohaterem.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2150
Skąd: Łazy
Wysłany: 2013-08-03, 23:54   

Poprzedni film Kosinskiego podobał mi się i ten też podoba, dobra robota czerpiąca z wielu filmów SF, ale to wogóle nie przeszkadza, bo z Kosinskiego to dobry rzemieślnik co pokazał już w poprzednim filmie który można nazwać jednym z lepszych filmów opartych na kiepskim scenariuszu a i tak dobrze się ogląda. Tylko jedynie co to lepiej przed filmem trailerów nie oglądać bo z połowa filmu jest tam przedstawiona. Crusie ma na swoim koncie lepsze role, ale też źle nie wypadł, przyzwoity jest, co innego Kurylenko która tylko jest. O wiele lepsza była Riseborough. Podoba mi się to że z akcją do przodu nie pędzi, przez chyba połowę filmu mamy zwiedzanie planety razem z Cruisem. Pomimo tego że nawet twisty nie zaskakują i film niczym nowym nie zaskakuje to ogląda się dobrze i czekam na kolejny film Kosinskiego. Co do muzyki to wiadomo że nie aż tak dobra jak w Tronie, ale ciekawa sprawa bo tak gdzieś do połowy podobała mi się, a w drugiej połowie to w sumie mieliśmy typową muzykę z blockbusterów, miejscami mi Zimmerem zajezdzało. Ale ogólnie dobrze się sprawdziła muzyka. A największy plus to zdjęcia + efekty specjalne. A właśnie Claudio Miranda to po Tronie, Życiu Pi i Benjaminie Buttonie kolejny wizualny jego majstersztyk, tylko w przypadku jego zdjęć nigdy nie wiem kogo to bardziej zasługa zdjęciowca czy speców od efektów. Od początku do końca dobry film ale bardziej się bawiłem na pierwszej połowie, np. w scenie jazdy motocyklem wśród statków czy scena z basenem to wizualno muzyczny odjazd, aż ciarki mnie przeszły w tych momentach. Choć scena w której
Spoiler:
zgineła Wiktoria też była dobra, to ujęcie płonącego drona.
A gdybym nie wiedział to bym się domyślił, że Oblivion kręcono w tych samych rejonach co Prometeusza, nawet mamy chyba ten sam wodospad co w filmie Scotta.
 
 
kulka 
koneser



Dołączyła: 15 Lut 2011
Posty: 619
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2013-08-30, 21:28   

Obejrzałam spragniona i po projekcji nadal chce mi się pić. Tak najkrócej. W rozszerzeniu popieram Jaroda z pierwszego wystąpienia. Ale żal, bo z potencjał na naprawdę udany obraz, choć może to ja już po prostu nie umiem kupić jasnych przekazów i prostych historii w nowatorskim ubraniu albo spadł potencjalny widz, któremu już nie za wiele trzeba? Nie wiem, nie chcę nikogo obrażać, po prostu szkoda mi naostrzonych zębów, które stępić się będą musiały na razowym z twarogiem.... :suicide:
 
 
Duzeom 
bywalec



Dołączył: 13 Sty 2011
Posty: 122
Skąd: Stolica
Wysłany: 2013-09-02, 18:21   

Ogólnie film fajny. Nie rozumiem zarzutów ze stylistyka nie taka. Jednak jest jeden szkopuł. Fabuła ma ogromne dziury i ogólnie jest moim zdaniem mało zrozumiała. Ale to tylko moje przemyślenia.
 
 
KNKS 
świeżak



Dołączył: 02 Gru 2012
Posty: 31
Skąd: Sosnowiec / Katowice
Wysłany: 2013-10-23, 19:33   

Słabe. Bez emocji.
Cruise taki jakiś niemrawy i nieprzekonywujący. Andrea Riseborough bezpłciowa niczym android z okładki "Mechanical Animals". Najbardziej zdziwiło mnie to że Olga K. wyglada w tym obrazie mocno średnio... Nie wiem jak to możliwe...
Efekty super. Sceneria super. Jak dla mnie uczta dla oczu.
Ale co z tego skoro fabuła prosta, nijaka i naiwna... A zakończenie tak przewidywalne i niespójne, że w ogóle szkoda gadać.
Nie żeby strata czasu, ale szału nie ma...

Swoja droga dlaczego wszystkie filmy opisujące świat po globalnej katastrofie dzieją się w NY ???
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-10-23, 19:54   

KNKS napisał/a:
Andrea Riseborough bezpłciowa niczym android z okładki "Mechanical Animals".

Khe? Ona chyba jako jedyna w tym filmie GRA, a jej postać potrafi dostarczyć jakichkolwiek emocji.
KNKS napisał/a:
Najbardziej zdziwiło mnie to że Olga K. wyglada w tym obrazie mocno średnio... Nie wiem jak to możliwe...

Ona od zawsze wyglądała mocno średnio ;)
 
 
KNKS 
świeżak



Dołączył: 02 Gru 2012
Posty: 31
Skąd: Sosnowiec / Katowice
Wysłany: 2013-10-23, 22:27   

Jarod napisał/a:

Khe? Ona chyba jako jedyna w tym filmie GRA, a jej postać potrafi dostarczyć jakichkolwiek emocji.


E tam. Po prostu pozostali (na czele z Freeman'em) w ogóle nie graja i dlatego wydaje się że ona coś tam jednak gra ;-)
A jak gra ??? Równie dobrze jak zawsze ;-) Czyli bardzo umownie...
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u