FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Upstream Color
Autor Wiadomość
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2013-05-06, 21:04   Upstream Color

Upstream Color
Reż. Shane Carruth (USA 2013)

Młoda kobieta (Amy Seimetz) zostaje porwana i prawdopodobnie poddana praniu mózgu przy użyciu organicznego materiału uzyskanego z… kwiatu. Poznaje ona mężczyznę Jeffa (Carruth), w którym się zakochuje. Po pewnym czasie zakochani zaczynają podejrzewać, że mężczyzna został poddany temu samemu procesowi. (opis – filmbuzz.pl)

Dziewięć lat zajęło Carruthowi zrobienie drugiego filmu. W tym czasie dobijał się tu i ówdzie z różnymi projektami, ale podobno bardzo nie lubił, gdy sugerowano mu poprawki w scenariuszach, dlatego wziął wreszcie jeden projekt i podobnie jak przy „Primer” zrobił praktycznie wszystko sam – scenariusz, reżyserię, zagrał główną męską rolę a nawet napisał muzykę (bardzo dobrą, jakby kto pytał). Facet chyba nie uznaje pojęcia „artystyczny kompromis”.

Przy nowym filmie to podejście się jeszcze sprawdziło. Carruth przyznawał, że robiąc „Upstream Color” wielu wyborów dokonywał intuicyjnie, bez dbania czy ostatecznie będzie to miało jakiś sens. Myślę, ze w kilku scenach trochę go poniosło, ale może po prostu jeszcze ich nie zrozumiałem. Wynik mimo początkowego wrażenia chaosu jest całkiem satysfakcjonujący. Carruth znowu zmusza widza, żeby sobie kombinował, ale tym razem nie daje mu żadnej przewodniej (jak podróż w czasie w „Primer”) idei. Według mnie jest to bardzo ciekawie opowiedziana historia o popadnięciu w stan psychicznej traumy, o drogach wychodzenia z niej i wręcz godzenia się z tym, na co nie można było mieć wpływu. Najciekawszym momentem było dla mnie właśnie przezwyciężenie (choć u bohaterów jest też mnóstwo zwątpienia) przeszłych wydarzeń i wykorzystanie symbolu zniewolenia jako tarczy i wskazówki. Ten dziwaczny film okazał się dość optymistyczny, choć do działu z „kinem na chandrę” nie trafi.

Reakcje widzów są dość zróżnicowane, pojawiają się nawet porównania z „Drzewem Życia” Mallicka pod względem tego jak bardzo nie wiadomo, co poeta miał na myśli. „Upstream Color” zawiera moim zdaniem zaledwie kilka mało klarownych scen, które każą zapytać, czy reżyser wie, co robi. Może ich znaczenie rozgryzę kiedyś, przy kolejnym seansie, a może ktoś mi wytłumaczy. Polecam, bo mimo pozornej nieprzejrzystości da się z grubsza dojść, o co chodzi a i w głowie jeszcze długo zostaje.
Ostatnio zmieniony przez BM 2013-05-14, 12:48, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-10-08, 17:26   

Bardzo pokręcony, odjechany... świetny. :fingerok: Nie do końca tylko rozumiem dlaczego znalazł się w kategorii sci-fi? Przecież to w zasadzie dramat psychologiczny (ew. obraz międzygatunkowy). Pozorny chaos i symbolika luźno rozrzuconych scen jak dla mnie tworzy jednak w jakąś całość. Niekoniecznie całkiem logiczną ale na pewno koncepcyjnie spójną. Metafizyczny i pełen symboliki film.

Ocena: 8/10
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u