FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Man of Steel
Autor Wiadomość
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-06-21, 19:33   Man of Steel

Man of Steel / Człowiek ze stali
reż. Zack Snyder (USA, Kanada, Wielka Brytania 2013)

Młody chłopiec dowiaduje się, że jest nie z tej ziemi i posiada nadprzyrodzone moce. Jako młody mężczyzna podróżuje, aby dowiedzieć się, skąd pochodzi i jaka jest jego misja. Ukryty w nim bohater musi się ujawnić, jeśli ma ocalić świat przed zagładą i stać się symbolem nadziei całej ludzkości.


Ostrzegam, że tekst pełen jest pomniejszych spojlerów, z których sprawny umysł ułoży sobie ogólny zarys fabuły, spojlery dotyczące akcji bezpośrednio i opisujące ją są już ukryte.

Moje największe superbohaterskie oczekiwanie od czasów pierwszego „Spider-Mana” Raimiego i niestety ogromne rozczarowanie (może też dlatego, że tak mu wysoko postawiłem poprzeczkę). Pana Snydera zjadło imo próbowanie zagłębienia się w postać Kenta, pokazanie go bardziej jako kosmitę i jednostkę całkowicie wyalienowaną (ale w sumie czemu był taki samotny kiedy już podrósł i się opanował wyjaśnić nikt nie raczył).

Wstęp do założenia kostiumu i stania się Supermanem to jakaś połowa filmu, która składa się na lekko zbędną i przesadnie łzawą część Kryptońską i dorastanie Clarka. W tej fazie poznajemy też główne postaci drugoplanowe (fajna mamuśka, Zod, Jor-El, Lois czy Perry White) i tutaj też orientujemy się że Snyder przegiął i oglądamy „Drzewo Życia” o superbohaterach. Lipa jest bo dowiadujemy się też, że Lois Lane to jakaś inna kobieta niż ta z komiksów czy nawet wcześniejszych filmów o Supermanie, ot zwykła dziennikarka zakochana w kosmicie, nie ma w niej niczego szczególnego. White’a gra Morfeusz, a jego postać do fabuły nie wnosi zupełnie nic i szczerze mówiąc nie wiem po co twórcy starali się wpechnąc tam jego wątek i udawać, że jest w jakiś sposób istotny. Jedziemy dalej, Costner i Crowe, pierwszy odstawia łzawą laurkę o poświęceniach, a drugiemu chyba się już znudziło granie i o tyle o ile Costner jeszcze przejdzie tak Russelowi powinni podziękować.

Pisałem wyżej, że Snyder zagłębia się w originsy Clarka i jego pojmowanie świata? A i owszem się zagłębia, ale, paradoksalnie, upłyca to postać bo większość tego co mówi sam Clark odbywa się na Terrence’a Mallicka i wygląda po prostu chujowo. Za pierwszą godzinę filmu daję jakieś 4/10, może ciut mniej.

ALE potem się zaczyna część druga, oczywiście nie pozbawiona wad, ale podładowana dzięki pojawieniu się na ekranie generała Zoda. Shannon jest zajebisty, drze ryja, napierdala i chce niszczyć wszechświaty, a ja go kupuję w pełni. Wraz z pojawieniem się oponentów zyskuje też Superman bo zaczyna się srogi rozpierdol nadludzi, a wygląda to naprawdę cudownie (oglądałem wersję 2D). Jeżeli chodzi o sceny walk to potyczka Supka z dupą Zoda i beztwarzowym olbrzymem wchodzi u mnie na pierwsze miejsce prywatnego rankingu detronizując fight Optimusa Prime’a w lesie z drugich "Transformersów". Podobała mi się też skala rozpierdolu, Avengersi tylko troszkę nakurzyli przy wyczynach Supermana i Zoda, chłopaki bardzo spektakularnie rozpierdalają dosłownie wszystko.

Wkurza jeszcze masa głupot fabularnych, takich, które można było wybaczyć Nolanowi bo były jakoś lekko poukrywane, a tutaj na talerzu dostajemy głupotki w postaci błędów fabularnych w dialogach i innych idiotyzmów bezmyślnie robionych tylko po to żeby pokazać efektowny skutek
Spoiler:
(Lois wypadająca z samolotu :pukpuk: )
. Na plus za to kostium Supermana (w końcu ma zajebiste ubranko :fingerok: ) no i kierunek w którym zmierza historia bo mimo tandety bijącej z historii samego Clarka to ten wątek został ewidentnie zakończony więc teraz można się już skupić na budowaniu solidnego uniwersum, a tam Superman się pewnie sprawdzi (chociaż nie wyobrażam sobie jak będzie wyglądało zestawienie takiego kozaka z kimś pokroju Batmana). Cavill też dostaje moją oficjalną aprobatę, małomówny, ale spoko, Reeve może spocząć ( :hahaha: ).
Ostatnio zmieniony przez BM 2013-06-23, 07:10, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2013-06-21, 22:06   

Film o najnudniejszym superbohaterze, który może dosłownie wszystko podobał mi się bardziej jak ostatnia część trylogii Nolana o nietoperku i napewno jest to zdecydowanie lepszy film jak "Sucker Punch". Film napewno nie jest bez wad i w sumie miejscami kontrowersyjny zwłaszcza dla fanów tej postaci szczególnie w jednej retrospekcji z Costnerem i w koncówce. Wogóle te retrospekcje z Costnerem są kontrowersyjne ale co ciekawe w czasie oglądania nie przeszkadzają, np w jednej mówi ojciec jeśli mnie pamięć nie myli,
Spoiler:
że nie powinien ratować dzieci z autobusu ale najlepszy moment był gdy zakazał Clarkowi by go uratował, a przecież wystarczyło jakby przeleciał bo skoro jest tak szybki Superman to nikt by go nie zauważył. Co do koncówki czyli że zabił nic nie mam ale ciekawe jest to, że Batman który jeśli mnie pamięć nie myli w komiksach zabijał a w filmach Nolana nie to zaś facet z gatkami na wierzchu zabija.
Zrobił Snyder coś czego Nolan nie zrobił w swojej trylogii. No i gdybym się czepiał i był złośliwy to też ciekawie to wygląda, że
Spoiler:
Metropolis wygląda jak po wojnie nuklearnej, chyba całe miasto rozwalili a Kal-El martwi się o dwie, 3 osoby w koncówce. Inna sprawa że Kal-El w tym filmie przez większość filmu robi to co mu karzą ojcowie ale też bez przesady że nic nie robi sam.

Muzyka jest świetna, ale to typowy Zimmer znany z Incepcji. Zaskoczeniem jest że jak na Snydera prawie wogóle scen ze slow motion nie ma, normalnie szok! Pewnie jakieś były ale na tą chwile nie pamiętam które dokładnie. Wadą jest też to że za szybko doszło do pocałunku między Lane a Kentem, zwłaszcza że tam jakiś zalążek przyjaźni widać, ale że od razu miłość. Co ciekawe wogóle to w trakcie seansu nie przeszkadzało dopiero po obejrzeniu się tak zastanawiam i po przeczytaniu recenzji kilku co ciekawe w większości krytyczne są ale film od świetnej sekwencji na Kryptonie wciąga niesamowicie i wszystkie retrospekcje wypadają spoko, np. bardzo podobała mi się scena z małym Kentem jak wszystko słyszy i wogóle co by nie mówić o kontrowersyjnych teoriach Jonathana Kenta to trzeba przyznać że spisał się dobrze w roli Costner tak jak i Diana Lane. Podobnie Gladiator też się dobrze spisał. Oczywiście film jest pełen patosu, podniosły i to takiego jak w "300' miejscami czy w trylogii Nolana ale gdzieś to tu pasuje idealnie, choć co ciekawe jakoś powiewających flag amerykańskich nie widziałem za dużo. I jeśli komuś odpowiada taka konwencja powinien się spodobać a jeśli nie to niech omija kino z daleka. Zwłaszcza w jednej scenie wyrażnie jest pokazany Kal-El jak Chrystus, to ujęcie jest chyba nawet w trailerach, jak pokazana jest jego sylwetka w kosmosie. Co do reszty aktorów Shannon to cały typowy Shannon i w sumie równie dobrze mógł zagrać inny specjalista od ról świrusów. A co do Cavilla to trzeba przyznać że się spisał jako Superman, jako Clark Kent trudno powiedzieć bo tak naprawdę Kent czyli dziennikarz w okularkach pojawia się w jednej scenie. Clavell ma charyzme i dobrze sie spisuje nawet w scenach w których nic nie mówi, a sporo jest takich scen w których głównie się patrzy. Ale też potrafi przypierdzielić, kapitalna jest scena jak pojawił się na farmie Kentów Zod i jego towarzysze i nagle pojawia się supcio i cała ta walka plus ta z Faorą, która wcale nie gorzej wypada od Zoda. Ostatni pojedynek z Zodem też niezła rozwałka i wogóle w każdej scenie w której się piorą to po supermanie widać, że lepiej z tym gościem nie zadzierać, jak się bije to na potęgę. Wogóle ten film to dla mnie takie połączenie trochę Batman Begins z jakimkolwiek filmem SF o ataku kosmitów. Kapitalna jest też scena jak przylatuje Zod na Ziemię i pojawia sie w telewizji, komórkach, chyba trailery były takie i mógłbym długo wymieniać sceny, zdjęcia, ujęcia. Nawet te zdjęcia z ręki podobały mi się choć początkowo gdzieś mi tu nie pasowało do bądż co bądż filmu SF i co wazniejsze w większości nawet w scenach akcji widać co się dzieje, choć kamera lata jak szalona. Ale najbardziej podobały mi się sceny latania, zwłaszcza jak pierwszy raz leci. Normalnie aż samemu się chciało by tak polatać. Bardzo mi sie podobał Henry Cavill i może będzie teraz w lepszych filmach grał jak do tej pory bo niestety od czasu roli Charlesa Brandona, przyjaciela króla w Tudors, gdzie był świetny jakoś nie widziałem go w innej dobrej roli. Może supcio poprawi ten stan. A co do rozwałki to musze powiedzieć że nawet jeśli komuś takie klimaty nie odpowiadają i będzie się nudził to warto obejrzeć dla tych wszystkich bójek, ataków, rzucania samochodami, samolotami, wybuchów. Transformers niech się schowa, miejscami jak to w superprodukcjach przesadzili z długością, film nie chce się skonczyć ale dla tej całej rozwałki warto przejść się do kina. Ale ostrzegam przez chyba godzine mało akcji jest, tak myślę, bo nie patrzyłem na zegarek, ale wcale nudno nie jest, a póżniej zaczyna się rozwalanie wszystkiego co się da. A co do głównego aktora to przeczytałem ostatnio że już miał zagrać Supermana wcześniej ale filmie Bryana Singera Superman Returns i podobno też kandydował do roli Batmana w pierwszej częsci trylogii Nolana. Nie spodziewałem się tak dobrego filmu pomimo tego, że podobają mi się chyba wszystkie filmy Snydera oprócz Sucker Punch (film słaby ale było tam kilka ciekawych scen) i animacji o sowach, która była nie do końca udana ale też nie taka zła, pozostałe są dobre jego filmy. Dla mnie Snyder to zwykły rzemieślnik, taki trochę Michael Bay jak za nalepszych lat czyli jak kręcił Bad Boys i Twierdzę i oczekiwałem typowo rozrywkowej superprodukcji i w sumie mile zaskoczył mnie film. Mogło być lepiej, pewnie tak, ale i o wiele gorzej. Film po pierwszym seansie zasługuje na 8/10, aż jestem ciekaw drugiego, ale to już w domku, a nie w kinie. Coś czuję że będę tutaj jednym z niewielu a może jedynym co film się podobał choć najlepsze że ja nie przepadam za tą postacią i za wiele po filmie nie oczekiwałem, a dostałem dobrą rozrywkę, nie pozbawioną wad, ale dobry rozrywkowy film. Widziałem wersje normalną czyli w 2d.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-06-21, 22:47   

gall anonim napisał/a:
Film o najnudniejszym superbohaterze,


Panie co pan? Supcio jest fajny, ja go zawsze lubiłem, ale do tej pory nie było możliwości żeby zrobić naprawdę godny film o jego mocach, a teraz kiedy już można to brakuje im historii...

gall anonim napisał/a:
Podobnie Gladiator też się dobrze spisał


Sztywniak z niego, a sceny na Kryptonie są ta chujowo zagrane, że bajka. Co swoją drogą myślisz o jego środku transportu?

gall anonim napisał/a:
Kapitalna jest też scena jak przylatuje Zod na Ziemię i pojawia sie w telewizji, komórkach,


Racja, ciary, zapomniałem o tym wspomnieć :fingerok:
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2013-06-22, 00:19   

Orange napisał/a:
[Supcio jest fajny, ja go zawsze lubiłem, ale do tej pory nie było możliwości żeby zrobić naprawdę godny film o jego mocach, a teraz kiedy już można to brakuje im historii...


Ja też lubiłem, inaczej nie kupowałbym komiksów TM- Semic, inna sprawa że kupowalem wszystkie jakie wychodziły z Marvela i DC, jak i specjalne wydania. Choć wolę nietoperka, po prostu Supcio kojarzy się z jakimś takim kiczem i wogole co to za postać której wogóle nie można skrzywdzić poza czarnym czy czerwonym kryptonitem i jak mu tu kibicować idealnemu facetowi. A w tym filmie szok, bo po raz pierwszy przejąłem się jego losem, zainteresowała mnie ta postać. Już tak dokładnie nie pamiętam ale były fajne historie, nie potrafię sobie przypomnieć nic więcej poza Brainiacem, a przede wszystkim tą historię z Doomsdayem, który
Spoiler:
Supcia zabił. To byłaby dopiero historia na kilka filmów, tak było w komiksach, później kilku supermanów a dalej nie pamiętam czy wrócił ten prawdziwy superman jedyny.
Choć to bardziej historia na serial byłaby ale fajnie jakby pojawił się ten wątek w filmach, taką trylogię mogliby zrobić. Tak samo szkoda że nie powstał Batman na podstawie Upadku rycerza, Kinghtfall. Wiadomo był Bane i świetny Tom Hardy ale chodzi mi o te wątki z ucieczkami z Arkham, z Venomem, a póżniej z bodaj Azazelem czy jak on tam się nazywał, tylko że to też lepiej nadawałoby się na porządny serial np. przez HBO zrobiony.


Orange napisał/a:
Sztywniak z niego, a sceny na Kryptonie są ta chujowo zagrane, że bajka.


Właśnie to ciekawe bo spotykam się z opiniami bardzo różnymi co do aktorów i nie tylko co do Crowe'a i że sekwencje na Kryptonie że to jeden z lepszych momentów filmu, mnie się podobała ta cala sekwencja. Jedni uważają że słabo zagrał, inni że dobrze. To samo o Cavillu, np. na jednym z moich ulubionych blogów czyli zwierza pisze dziewczyna, że słabo wypadł i podobnie Shannon kiepsko wypadł, ale przyznała też, że nie przepada za tymi aktorami. Co innego o gladiatorze o którym raczej pozytywna opinia, to tylko taki przykład, bo mógłbym podać inne recenzje gdzie wszyscy aktorzy są wychwalani, np. Costner że mała rola ale dobra albo ganieni że zupełnie niewykorzystany Costner. Wydaje mi się że to zależy od tego jakie kto ma nastawienie do aktora. Ja akurat też uwielbiam Shannona ale nie uważam by kiepsko wypadł czy genialnie zagrał, moja sympatia do niego nie przesłania tego, żę zagrał "tylko" dobrze i tyle, jak na niego, ma inne lepsze role na swoim koncie. Choć w sumie on tu świra nie gra takiego w swoim stylu, tylko żołnierza i nie uważam by przeszarżował rolę. Cavilla lubię ale nie podobał mi się filmach co grał ostatnio jak Immortals czy Cold Light of Day, kiepski był, ale wierzyłem w niego, bo w Tudorach był świetny. Chyba jedyny aktor co grał do samego końca serialu oprócz głównego bohatera, dobry angielski aktor. Jestem ciekaw jak wypadnie gdy powstanie część druga jako Clark Kent. A taka ciekawostka że w serialach mieliśmy ciekawszych Clarków Kentów jak Supermanów, Dean Cain był pocieszny jak pamiętam dobrze, tak samo fajna była Lois Lane czyli Teri Hatcher w Lois i Clark, fajni duecik tworzyli jeśli dobrze pamiętam czy Erica Durance/Lois Lane w Smalville. O Tomie Wellingu nie wiem co powiedzieć, choć w tym serialu to chyba najlepszy był młody Lex Luthor i jego ojciec. O filmach z Reeve nie wiem co powiedzieć bo widziałem je bardzo dawno temu ostatni raz i chyba tylko jedynke i dwójkę.

Orange napisał/a:
Co swoją drogą myślisz o jego środku transportu?


Masz na myśli tego zwierzaka na Kryptonie na którym latał? Powiem Ci, że fajny był.
  
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-06-22, 00:25   

Niespecjalnie przychylna recenzja niezawodnego Zwierza Popkulturalnego, uwaga na spoilery:
http://m.zpopk.pl/nie-pta...u-z-zelaza.html
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2013-06-22, 22:03   

Jarod napisał/a:
Niespecjalnie przychylna recenzja niezawodnego Zwierza Popkulturalnego


Dowodząca, że chyba filmu nie obejrzała, a już na pewno nie zrozumiała.

Ja tam jestem bardziej po stronie Galla, podobało mi się, ale znowu podobnie jak Orange sądzę, że Superman to beznadziejna postać i ten film to potwierdza. Dobrze że poboczne postacie mają więcej mięsa a Zod to już w ogóle jest przechuj madafaka. Już gdzieś pisałem, że mam słabość do czarnych charakterów z dużą, powiedzmy, skalą działania i Zod jest z tej parafii na szczęście. Poza tym wszystko co robi robi w sumie w dobrej wierze, po prostu nie obchodzi go, że zmiecie przy tym ludność Ziemi. Tak go wychowali, to robi, mimo że na Kryptonie go za to nie lubili.

Ogólnie mamy tu fajny apdejt znanej postaci, który spokojnie zmiata wszystko co dotychczas w kinie pokazano z Supciem. Szkoda tylko, że sam Super jest w sumie nijaki, niby wyalienowany i strasznie się przejmuje co się stanie jak dorośnie i zacznie publicznie czynić dobro, ale czegoś mi tu zabrakło. Nawet jak postać jest dobra i z gruntu poczciwa, to ja bym chciał wiedzieć dlaczego taki jest, a nie inny, natomiast wszystkie sceny z przybranym tatą to bardziej wskazywały na "kryj się synu". Różne akty superbohaterzenia były u Clarka odruchowe, po czym przychodził tato i kazał mu myśleć. Tyle wyciągnąłem z tego wątku, trochę niezgrabnie to wyszło, bo w sumie kto zabronił młodemu Kentowi palić, gwałcić i rabować? On jest po prostu taki dobry bez żadnej szczególnej przyczyny. To mnie zawsze w Supermanie wkurzało i widzę że nie znikło. Ale może po prostu fundamentalnie nie rozumiem tej postaci.

Z czepialstwa to bardzo ubawił mnie ten wojskowy, co jest w każdej akcji, śmigłowcem poleci i wielki samolot popilotuje, po prostu spec od napierdalanki z obcymi. Za to ładnie zrobili Lois - nie jest tu niczego nie kumającą panną do ratowania z opałów tylko dotrzymuje Superowi kroku na ile oczywiście może.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-06-22, 22:16   

Kurde, bym nawet poszedł na to do kina bo jednak większość ludziów chwali, dzwonię więc dziś by spytać kiedy grają i się dowiaduję że kino do końca wakacji nieczynne :( Pytanie mam okołospoilerowe - Lois dowiedziała się czy nie? I czy mamy motyw z okularami +10000000000 do kamuflażu? Te motywy mnie zawsze w Supku irytowały najbardziej.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2013-06-22, 22:31   

Skoro bardzo chcesz wiedzieć:
Spoiler:
Lois dowiaduje się, bo jest bystrą dziennikarką i wiele nie potrzebowała by wszystko poskładać do kupy. Natomiast okulary pojawiają się dopiero w epilogu i to bardzo miły akcencik dla fanów. Czy służą do kamuflażu - na pewno nie przed Lois :)
Z pewnością poprawiono albo zrezygnowano ze zbyt fantastycznych motywów i to się chwali. Koniec z kręceniem kulą ziemską :fingerok:

Tak jeszcze dodam, że porucznik (?) Faora jest fajna i robi za estetycznego sidekicka. Zajmuje się oczywiście biciem Supera i amerykańskich żołnierzy. W ogóle starcia Supermana z Kryptończykami są świetne i teraz sceny z Supermana II wyglądają jak kiepski żart w porównaniu.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2013-06-22, 23:26   

John Bigboote napisał/a:
Ja tam jestem bardziej po stronie Galla, podobało mi się, ale znowu podobnie jak Orange sądzę, że Superman to beznadziejna postać i ten film to potwierdza. Dobrze że poboczne postacie mają więcej mięsa a Zod to już w ogóle jest przechuj madafaka. On jest po prostu taki dobry bez żadnej szczególnej przyczyny. To mnie zawsze w Supermanie wkurzało i widzę że nie znikło


O tym że może nie beznadziejna ale najnudniejsza postać to ja pisałem a czemu tak uważam napisałem i ta jego szlachetność, dobroć, idealność Supcia też często wkurza (choć chyba zawsze najbardziej ten słynny loczek mnie dobijał, nawet bardziej jak okulary i że nikt go nie poznaje), ale dzięki Cavillowi to w MoS zupełnie nie przeszkadza. Facet jest majestatyczny, niezle napakował na siłowni ale też ma charyzmę i dobrze się spisuje w głównej roli. Gdyby nie on to film nie byłby tak dobry jednak, jakby aktor się nie sprawdził. A co do Lois to ciekawe że zupełnie inna Lane jak Erica Durance, Teri Hatcher, tej z filmów Reeve wogóle nie pamiętam, ale pomimo tego, że lubię Amy Adams, to świetna aktorka i dobrze wypadła, ale wolę te serialowe wcielenia Lane. I co mnie zaskoczyło to fakt, że bardzo szybko od pojawienia się w filmie
Spoiler:
Lois odkrywa kim jest Kal-El. Spodziewałem się bardziej w koncówce a tutaj chyba gdzieś w połowie filmu odkrywa kim jest. Choć wcale się nie zdziwię jeśli w sequelu tylko ona będzie wiedzieć że Superman to Kent, wnioskuję tak po ostatniej scenie bo tylko ona go poznała, Perry Wchite jakoś go nie skojarzył czy mylę się?

Co do muzyki zapomniałem dodać że świetna ale przez cały film miałem wrażenie że lecą głównie 2, 3 utwory, a przecież muzyki jest o wiele więcej, bardziej różnorodna oczywiście jak na Zimmera, który lubi się powtarzać. Film cały czas w głowie mi siedzi, pamiętam te lepsze sceny ale też takie które porównuje z innymi wersjami jak
Spoiler:
np. śmierć Jonathana Kenta, która lepiej wypadła w wersji Smalville, bardziej logiczna była jak pamiętam.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-06-23, 00:33   

Ja też muzykę przesłuchałem i też miałem wrażenie że powtarzają się jedynie 2-3 motywy w różnych konfiguracjach, dodatkowo kolejna to ścieżka dźwiękowa powstała na fali popularności tej incepcyjnej, czyli BRUUUUUM itp. Ciekawe czy rzeczywiście sam Zimmer to pisał czy znowu któryś z jego murzynów odstawił pańszczyznę.
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 36
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 5373
Skąd: CARCOSA
Wysłany: 2013-06-23, 01:11   

Zbadałem link do opisu Zwierza. Widzę, że głównie czepia się odejścia od kanonu (ale jaki sens robić zawsze to samo?) i uproszczeń fabuły/skoków logicznch (część do uproszczenia na potrzeby pewnie multi-kulti odbiorców - prawo blockbustera). Mimo wszystko obadam, pewnie nie będzie źle, skoro Dark Knight Rises odebrałem relatywnie nieźle, choć i tak mi szkoda wielu elementów wizji upadku Batmana.
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-06-23, 06:51   

Generalnie rozczarowanie. Niestety film mocno efekciarski (wolałbym mniej wybuchów i efektów specjalnych, a więcej nacisku na złożoność charakterologiczną postaci, która mówiąc delikatnie nie powala). Fabularnie niespójny, przewidywalny do bólu i zdecydowanie za długi (to trochę takie kilka filmów w jednym, upchnięte w 2,5-godzinny seans). Poza tym to de facto dopiero wprowadzenie do przygód Supermana (mające zapewne w zamierzeniu przygotować widza na kolejnych X części, co dobitnie sugeruje zakończenie). Nie wiem jak jest ze zgodnością z komiksem bo nigdy maniakiem człowieka zakładającego spodenki na rajtuzy nie byłem. Podobało mi się natomiast przedstawienie czarnych charakterów i cały ten wątek z cywilizacją kryptońską. Michael Shannon mimo, że mocno przerysowany, do roli ortodoksyjnego generała - strażnika zasad kodeksu pasuje nieźle, co zresztą nie powinno dziwić nikogo kto widział go w Boardwalk Empire. Za same kombinezony ekipy Zoda i scenę pierwszego kontaktu (you are not alone) podbijam ocenę o 1 w górę. No właśnie - dlaczego cały film nie mógł pójść bardziej w tę stronę? Byłoby zbyt mrocznie jak na kat. PG-13? Mam wrażenie, że reżyser jednak stanął tu trochę w rozkroku. Efektem jest raczej mocno niespójny klimatyczny miszmasz. Poza tym dobry dobór aktora do roli tytułowej. Natomiast wyboru aktorki do postaci Lois Lane zupełnie nie ogarniam. Na szczęście Antje Traue w roli czarnego charakteru ratuje temat (niektórzy z was kojarzą ją też zapewne z roli Nadii w "Pandorum").

W sumie trochę się wynudziłem i kilka razy nawet zdarzyło mi się zerkać na zegarek. Z drugiej strony czego tu się spodziewać po adaptacji ugrzecznionego Supermana? I tak wyciągnięto z tego sporo. Przecież wiadomo, że każdy normalny chłopak za młodu zaczytywał się raczej w Spider-Manie lub Batmanie, a nie siejącym dobro homosiu z Kryptona. Koneserom Burtonowskiego Batmana zdecydowanie odradzam. Młodszemu widzowi "Man of Steel" powinien się chyba spodobać. Dlatego jak macie synka w wieku 6-12, to zróbcie mu prezent i zabierzcie go do kina.

Ocena: 5/10
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-06-23, 09:18   

BM napisał/a:
Nie wiem jak jest ze zgodnością z komiksem


Raczej jest okej, zmiany są ale wprowadzone bezpiecznie, bardziej boli dupa od tego co piszesz niżej czyli postaci Lois Lane :pukpuk: już pisałem wyżej, im się nawet nie chciało zbudować jakiejś głębszej bardziej charakterystycznej i sensowniejszej postaci mimo, że mieli kilka schematów jak to nieźle zrobić pod ręką.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2013-06-23, 13:25   

BM napisał/a:
Z drugiej strony czego tu się spodziewać po adaptacji ugrzecznionego Supermana? I tak wyciągnięto z tego sporo. Przecież wiadomo, że każdy normalny chłopak za młodu zaczytywał się raczej w Spider-Manie lub Batmanie, a nie siejącym dobro homosiu z Kryptona. Koneserom Burtonowskiego Batmana zdecydowanie odradzam. Młodszemu widzowi "Man of Steel" powinien się chyba spodobać. Dlatego jak macie synka w wieku 6-12, to zróbcie mu prezent i zabierzcie go do kina.


Pomimo tego że czytałem Supcia to wydaje mi się że byłem normalnym chłopakiem i wyrosłem na normalnego faceta :)
Może dlatego bo równoważyłem to zaczytywaniem sie w Batmanie, Spidermanie, Punisherze, Xmenach, chyba Green Lantern też i różnych specjalnych wydaniach jak np. Lobo, Sędzia Dredd czy takie klasyki komiksów jak Thorgal czy Szninkiel (do dzisiaj pamiętam szok jaki doznałem w czasie wizji czarownicy jak dobrze pamiętam, której to wizji doznała w czasie seksu z głównym bohaterem) , Tytus, Romek i A'Tomek, a nawet Kajko i Kokosz :)
To ja chyba jestem wyjątkiem potwierdzającym regułe, bo uwielbiam Batmany Burtonowskie, a przede wszystkim Returns, który uważam za jedną z najlepszych adaptacji komiksów ever, jeśli nie najlepszą, stawiam ją na pierwszym miejscu wśród komiksowych filmów, ale ten superman mi sie podobał, z filmów chyba pierwszy co mi się podobał, musiałbym sobie przypomnieć film Donnera i Landisa, ale jakoś ochoty nie mam specjalnej. Jedynie co kojarzę to muzykę Williamsa, która jest genialna i nie tylko główny motyw. Ale też lubię Batmany Nolana, choć wolę Burtona, bo ogólnie lubię Burtonowskie klimaty np. Sok z żuka, Edwarda Noźycorękiego.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2013-06-23, 18:48   

gall anonim napisał/a:
O tym że może nie beznadziejna ale najnudniejsza postać to ja pisałem


Trochę nieprecyzyjnie to ująłem - film mi się podobał tak jak tobie, natomiast zarzuty Orange`a co do samego filmowego Supermana mają sens, bo ta postać faktycznie wypada blado i nieciekawie (ma ze dwa bardziej charakterystyczne momenty). Żeby jeszcze sprawę skomplikować uważam że Cavill dobrany jest idealnie. Po prostu nie bardzo miał co grać.

Zarzutów co do Lois nie rozumiem, bo tu też wreszcie jest fajna i coś robi, zamiast pokornie popadać w tarapaty by się dać uratować (co nie znaczy, że takiej sceny zabrakło). Poza tym ma charakterek, w pewnym momencie ma go więcej, niż nasz SuperEmo.

W sumie spoko, prawie każdy co innego sobie z tego filmu wyciągnął. Poza tą linkowaną panną, co akurat nic nie wyciągnęła, marnując czas swój i mój.

EDIT: właściwie tylko swój. Ja mogłem nie czytać.

Anyway, komu też się podobało cameo "Państwa" Platona w filmie?
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2013-06-28, 00:10   

Poszłam z ciekawości (bo Snyder), pomimo tego, że latino lover "we włosy miał wtarty żel", to zdecydowanie nie mój typ, zwłaszcza gdy nosi gatki naciągnięte na rajstopy i z powagę godną lepszej sprawy ratuje koty i przeprowadza starsze panie przez ulicę.

Pomijając niczym nieskrępowaną paradę ujęć zapożyczonych z innych filmów SF (poddałam się po godzinie bo za dużo tego było), paskudne udźwiękowienie i nic nie wnoszący tryb 3D, na który pójść mi przyszło, nowy Superman nie zrobił na mnie wrażenia jakiego się spodziewałam (bardzo złego). Są przebłyski
Spoiler:
(wspomniany "pierwszy kontakt" , całkiem widowiskowa rozpierducha w mieście pomiędzy duetem generał/panienka a Supermanem, czy motyw z polem grawitacyjnym bawiącym się samochodami)
. Oczywiście to PG-13, czyli trup ściele się w skali tak dużej, że aż bezkrwistej, a w obliczu nieuniknionego wszyscy modlą się (chyba) zamiast przeklinać na czym świat stoi, ale co robić - kasa.
Podobał mi się nowy pomysł na Lois , podobały retrospekcje i podobne historie, które robiły (płytki bo płytki, ale jednak) jakiś background dla postaci; Zod -
Spoiler:
zwłaszcza w kontekście programowania przyszłości i funkcji obywateli planety Krypton.


Nie podobała Diane Lane w roli matki Clarka.

Oglądałam raczej beznamiętnie. Pewnie to przesyt, bo takiego wysypu Superów w kinie nie było od lat. Zaczynam tęsknić za czymś bardziej przyziemnym. Może niech COD zekranizują czy coś w tej podobie.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-10-16, 20:06   

Tego rodzaju filmik , że z jednej strony dobrze się na nim bawiłem, a z drugiej mocno mnie zirytował. Rozpierducha, jej skala i pomysły na nią to coś czego w filmie chyba jeszcze nie widziałem, dodatkowo Snyder chyba jako pierwszy naśladowca stylistyki Greengrassa ogarnął jak naśladować ją dobrze (powiedziałbym nawet, że lepiej niż w przypadku "oryginału"). W każdym razie rozpierdol oglądałem z bananem na gębie, tutaj żadnych uwag nie mam. Z resztą elementów składowych niestety już tak różowo nie jest...

Obsada. w zasadzie każdą rolę można podsumować stwierdzeniem, że aktorzy próbowali ale scenariusz im nie pozwalał. Cahill mi się podoba, charyzmę ma, konkretnie przypakował, potrafi dowalić do pieca samą prezencją (a to w przypadku jego postaci bardzo ważne). Niestety państwo scenarzyści postanowili mu dowalić gritty dzieciństwo, by było MROCZNIE I POWAŻNIE. Dość lubię interpretację Supa jako takiego "opiekuńczego Boga pośród nas" ( fajnie ten motyw w Doktorze Who też wygrywają), kupuję tę jego dobroć, właśnie jako wdzięczność za to, że ludzie go przygarnęli i dali mu wspaniałe życie. A tutaj wszyscy biedaka biją i mu dokuczają, a ojciec każe mu, by niczym Dżisus nadstawiał drugi policzek. To mogłoby być ciekawie poprowadzone, gdyby młody odczuwał jakieś rozterki tytułem "pomagać ziomom naturalnym czy przybranym", a on sobie po prostu walczy z "tymi złymi", bo "czuje że Zodowi nie można ufać". Czemu właściwie pomaga ludziom z takim oddaniem i odrzuca bez wahania Krypton to ja nie wiem i sami scenarzyści nie wiedzą chyba; jedna (świetna) scena z obijaniem Marthy to nie wszystko.
Podobał mi się pomysł na Lois, który nie odstaje za bardzo wbrew pozorom od kanonu - ot, grzebie tematy aż się dogrzebie, to że się dogrzebała od razu
Spoiler:
tożsamości Supka
jest bardzo dobrym pomysłem. Szkoda tylko że to całe śledztwo to pięciominutowa sklejka montażowa, a potem laska tylko kręci się pod nogami innym i niczego ciekawego nie robi. Uwielbiam Adams i obserwowanie jej w tej roli to nie było fajne przeżycie, tym bardziej, że widać ewidentnie iż od pewnego momentu jest w filmie tylko dlatego, by nikt się nie czepiał że było jej zbyt mało. A, i ten wątek miłosny to żenua jakich mało -
Spoiler:
oczywiście MUSI być pocałunek, mimo tego, że stoją sobie kochankowie akurat na zgliszczach dymiących i do tego tak właściwie się nie znają.
No :nigga: , dowolny film MCU wygrywa pod tym względem w przedbiegach.
Robin Hoody mogli wypaść fajnie, obaj jednak wypadli IMO kiepawo. Po przemówce Costnera dot. interwencji autobusowej miałem mniej więcej taką minę jak internety po wypowiedzi Michalika. Crowe niby charyzmatyczny, ale dobiła mnie scena w której robił za żywego GPSa - czułem się jakbym jakąś parodię oglądał, poza tym poza prologiem też jest bo musi być i żadnej konkretnej koncepcji na jego postać scenarzyści nie mieli.
Shannon na autopilocie jedzie, Szerlok w Star Treku grał identyczną postać i IMO wypadł znacznie ciekawiej, tak pod względem motywacji (tutaj podobnie jak w Obliviona końcówce scenarzyści myśleli, że dodadzą głębi postaci jedną kwestią dialogową) jak i warsztatu. Lane i Grubeusz są bo są, ale nic z tego ich jestestwa za bardzo nie wynika.

Irytowała mnie konstrukcja scenariusza niczym w Wyspie Baya ("OK, szybko, koniec z tymi gadanymi scenami, przecież trzeba zrobić rozpierdol"), pretekstowość byłaby w sumie OK w tym przypadku, ale nie przy wspominanym sileniu się na MROK I POWAGĘ. Irytowało sporo typowo blockbusterowych zagrywek ze scenariuszowym łażeniem na skróty, na czele z brakiem konsekwencji w działaniu mocy kryptończyków (w jednej scenie słyszymy że poza ziemską atmosferą moce nie działają, by po chwili oglądać Supka latającego se po orbicie). Irytowało zaś przede wszystkim zarżnięcie potencjału i zrobienie z MoS produktu, ściśle stargetowanego na jak najszerszą grupę docelową - od fanów Batnolanów po fanów Transformers. Szkoda tylko że do tej grupy nie łapią sie fani dobrych filmów.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-10-16, 22:41   

Jarod napisał/a:
a on sobie po prostu walczy z "tymi złymi", bo "czuje że Zodowi nie można ufać". Czemu właściwie pomaga ludziom z takim oddaniem i odrzuca bez wahania Krypton to ja nie wiem i sami scenarzyści nie wiedzą chyba


Może za ojcem, Gladiator też za Zodem nie przepadał. Widzę, że raczej się w tym temacie zgadzamy, a mówiłeś, że nam się oceny blockbusterów rozjeżdżają :foch:

Zrobię sobie na weekendzie powtórny seans to może coś mi się zmieni.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-10-16, 23:01   

Orange napisał/a:

Może za ojcem, Gladiator też za Zodem nie przepadał.

No ojca mu ubił, fakt - ale to nie znaczy,że chłopak powinien ostatnich niedobitków obcej cywilizacji rozwalać bez mrugnięcia okiem i z onelinerem ns ustach. Nawet śladów dylematu nie ma, gruba krecha od razu i już.

A, jeszcze jedna żenua - w wyniku ropierdzielu ginie lekko licząc kilka koła ludzi, miasto wygląda jak po przejściu Godzilli, reakcja Supera - żadna. Reakcja świata - żadna. Kal - El w żadnym momencie nawet nie próbował przenieść walk poza strefę zagrożenia cywili. Znowu MCU i Avengers górą. A, i kilka miechów po fakcie redakcja sobie na luzie funkcjonuje, w nienaruszonym budynku i z dostępem do prądu.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-10-17, 09:38   

Cytat:
A, jeszcze jedna żenua - w wyniku ropierdzielu ginie lekko licząc kilka koła ludzi, miasto wygląda jak po przejściu Godzilli, reakcja Supera - żadna. Reakcja świata - żadna. Kal - El w żadnym momencie nawet nie próbował przenieść walk poza strefę zagrożenia cywili. Znowu MCU i Avengers górą. A, i kilka miechów po fakcie redakcja sobie na luzie funkcjonuje, w nienaruszonym budynku i z dostępem do prądu.


No strasznie wali to po oczach, ale gdyby rozpierdol przenieśli na jakąś pustynie to pozbawili by nas największego plusa tego filmu...
 
 
Szaman 
bywalec



Wiek: 29
Dołączył: 14 Kwi 2013
Posty: 189
Skąd: Garden State
Wysłany: 2013-10-17, 15:33   

Polecieli w kosmos a Shannon i tak wrócił na Ziemię, jaki sens mają próby odciągania superszybkiego kosmity od strefy zniszczeń? Poza tym to pewna umowność, albo rozwałka albo tego typu dylematy. Podobnie jest z tymi cywilami, wolę pominięcie tej kwestii, bo wiadomo, że w starcie dwóch kosmicznych bogów którego stawką jest przyszłość planety wliczone są pewne koszta, niż naiwną scenkę o ewakuacji kilkumilionowego miasta w 24 godziny. W innych filmach nikt się tego nie czepia, a to takie same bajki dla dzieciaków za 200 mln$, tonacja nie ma większego znaczenia.

Spoiler:
Finał specjalnie nie określa czasu odbudowy redakcji, mogło to być nawet kilka lat w trakcie których Clark skończył Policealne Studium Dziennikarstwa, mógł to być 1 rok. Mogła to też być przeniesiona do ocalałej części siedziba redakcji, bo widzimy tylko maleńki skrawek ulicy zza pleców Clarka.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-10-17, 19:01   

Szaman napisał/a:
Poza tym to pewna umowność, albo rozwałka albo tego typu dylematy

W Avengers można było. Nawet w Transformers można było. Ja już nie wymagam jakiś dylematów (chociaż film momentami jest tak gromkopierdny że chyba powinienem), ale cały ten motyw można było załatwić choćby w jednej scenie dialogowej (tej z matką pod koniec np).
A, nie podobało mi się
Spoiler:
również to, że Superman bez mrugnięcia okiem zabija kilkunastu Kryptończyków, ostatnich przedstawicieli jego ludu, a kiedy już ma zabić Zoda nagle dopada go płaczliwość i jakieś dylematy. Nie ma to jak konsekwencja w prowadzeniu scenariusza :fingerok:


No dobra, teraz kilka rzeczy IMO udanych, dla zachowania równowagi:
- scena "przesłuchania", w ogóle wszystkie sceny między Supem i wojskiem. Tak właśnie sobie to wyobrażałem i szkoda że więcej takich interakcji nie było.
- ostatnia scena, w ogóle chemia między Cavillem i Adams jest dobra i świetnie wypadają razem na ekranie. Mam nadzieję, że w dwójce pokażą ich relacje na płaszczyźnie dziennikarskiej; zawsze to dissowanie Kenta przez Lois lubiłem, a tu dochodzi dodatkowa warstwa w postaci tego, że Lane wie.
- wszystkie sceny Shannon - Crowe
- Superman broniący matki
- sporo fajnych smaczków i detali w tle, próby budowania fundamentów pod uniwersum (logo LuthorCorp ktoś gdzieś niby logo Wayne'a wypatrzył...)
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-10-17, 20:40   

Jarod napisał/a:
ktoś gdzieś niby logo Wayne'a wypatrzył...


Na cysternie w którejś scenie rozpierdolu było, ja wypatrzyłem, ja! :)
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2013-10-17, 21:36   

Ja pamiętam logo Wayne Industries na satelicie, za to na betoniarkach jest LexCorp. Poprawcie mnie, jeśli się mylę.
 
 
Szaman 
bywalec



Wiek: 29
Dołączył: 14 Kwi 2013
Posty: 189
Skąd: Garden State
Wysłany: 2013-10-17, 21:46   

Tutaj sporo smaczków na kadrach z filmu, w tym właśnie logo firm Wayne'a i Luthora
http://www.comicbookmovie...l/news/?a=88656
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u