FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Pacific Rim
Autor Wiadomość
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2013-07-18, 22:43   Pacific Rim

Pacific Rim
Reż. Guillermo del Toro (USA 2013)

Ocean Spokojny kryje w sobie wiele tajemnic, lecz nikt się nie spodziewał, że na jego dnie znajduje się zagadkowy, prowadzący do innego wymiaru portal. Pod koniec 2013 roku wyłaniają się z niego ogromnych rozmiarów potwory, które niszczą przybrzeżne miasta i rozpoczynają niszczycielską wędrówkę w głąb lądu, pozostawiając po sobie jedynie zgliszcza. W celu pokonania niebezpieczeństwa wojsko rozpoczyna pracę nad programem "Jaeger", mającym na celu stworzenie gigantycznych mechów bojowych, które operowane przez pary pilotów będą w stanie pokonać bestie. (opis – filmweb)

Prawdopodobnie to najbardziej bezpretensjonalny blockbuster tego lata. Nikt tu nie udaje że chodzi o coś innego niż pokazanie jak wielkie mechy napierdzielają gigantyczne stwory z innego wymiaru. Aluzję do współczesności stwierdzono w liczbie sztuk 1 i jest ona w 100% usprawiedliwiona wyjaśniając, czemu inwazja zdarzyła się akurat teraz. Fast forward do 2025 i okazuje się, ze ludzkość zaczęła walkę przegrywać, więc musiała poszukać innego sposobu. Ocalałe Jaegery zgrupowane zostały w bazie w Hong Kongu pod dowództwem kapitana Janka, wróć, marszałka Stackera Pentecosta, który ma już plan, jak na zawsze pozbyć się stworów z planety Ziemia. W tym celu musi jednak zrekrutować byłego pilota Raleigha Becketa, by ten poprowadził mu mecha Gipsy Danger. Becket nie pali się do zadania, gdyż ostatni raz wykonując zadanie musiał oglądać (oraz czuć) śmierć własnego brata, z którym był empatycznie połączony w trakcie pilotażu. Owszem, mechy są tak wielkie, że do prowadzenia potrzebni są dwaj ludzie i nie mogą to być tacy tam przypadkowi, muszą świetnie się ze sobą zgrywać w walce. Czy cośtam.

Takie to proste wprowadzenie wystarczyło mi by się skoncentrować na najważniejszym, czyli trzaskaniu się monstrów z robotami. Bohaterowie są tu prości, stereotypowi, ale łatwi do polubienia. Przerywniki komediowe są, właśnie, przerywnikami, bez popadania w przesadę, popisówę i nabijanie metrażu. Nikt tu się nie sili na oryginalność i bycie na siłę cool (może poza Hannibalem Chau, któremu to bardzo pasuje). Nawet przyszłość z roku 2025 jest taka mało hiper przyszłościowa, praktycznie nikt tu nie ma komórek i tabletów (ale są bardzo ładne holograficzne i dotykowe interfejsy). Widać Kaiju zdemolowały wszystkie stacje bazowe. Lubię takie podejście, bo skupia się na podstawach, czyli starciach z potworami, a każda kolejna scena z bohaterami zmienia po prostu warunki kolejnej rozwałki, zamiast odbębniać kolejne motywy na zasadzie „następny, następny, następny, dobra, wystarczy”. A co do samych nawalanek, to cóż, w skali starć, pomysłowości i stawce Pacific Rim depcze Bayformers buciorem Hannibala Chau. Do tego sfilmowane są bardzo klasycznie bez nieuzasadnionych zmian ostrości, trzęsawki, lens flar, montażowej sraczki i innych tego typu wynalazków. Generalnie ten film cechuje wielka pewność siebie, jakby del Toro wiedział, że najważniejsze rzeczy zrobił w tym filmie po prostu najlepiej, więc nie musi się do widza zalecać ukochanymi aktorami (nie żeby tu takich brakowało), dennym humorkiem i usilnym skakaniem, za przeproszeniem, wyżej własnej dupy. Takie podejście bardzo mi odpowiada, tak samo roboty naparzające wielkie stwory, no to ocena też będzie wysoka: 9/10.
Ostatnio zmieniony przez BM 2013-07-22, 14:03, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2013-07-23, 18:28   

Nigdy nie przepadałem za wielkimi robotami ani za stworami w stylu Godzilli lub róźnych innych potworów nawet za brzdąca, choć oglądałem animacje z Transformersami i inne tego typu rzeczy i może dlatego nie jestem tak zachwycony jak co niektórzy, ale też nie jestem na nie. Po prostu dobra rozpierducha z humorem i fajnymi aktorami znanymi z serialami, jedynie Mako nie wiem czy grała w jakimś serialu. Ale był to obok Man of Steel najbardziej oczekiwany przeze mnie superprodukcja z dwóch powodów czyli reżysera i Idrisa Elby, który znowu gra w SF, a chciałbym go w końcu w jakimś ambitniejszym filmie zobaczyć (i chyba niedługo sie doczekam bo w filmie o Mandeli zagrał). Lubię del Toro i jego filmy, choć poza rewelacyjnym "Labiryntem Fauna" to tak naprawdę żadnym filmem nie zachwycił, kręci dobre, rozrywkowe filmy i tyle. Takie filmy oglądać najlepiej na jak największym ekranie ale jednak aż tak się nie zachwycam. Podobało mi się że tak naprawdę w środek akcji wpadamy i wogóle wprowadzenie w stylu wiadomości. Jest jedna rzecz która mi przeszkadzała, że każda walka musiała się toczyć w ciemnościach, jakby nie mogli się prać w jasny słoneczny dzień i przed to czasami miałem problemy z rozróżnieniem kto kogo. Ale to jest drobny minus bo rozwałka niesamowita, zwłaszcza cała sekwencja w Hong Kongu, finał też dobry, choć w końcówce wydawało mi się, że jakby poweru trochę brakło. Praktycznie wszystkie postacie fajne, sympatyczne na czele z Lutherem i Mako i nawet naukowcy co mi się podobało istotną rolę odgrywali w fabule i tworzyli zabawny duet. Świetny był też Ron Perlman ale wiadomo że do takich ról przerysowanych świetnie pasuje. Muzyka fajna, przede wszystkim główny motyw ale reszty kompozycji nie pamietam, choć jak na Djawadi to dobra robota. Mamy tutaj chyba jeszcze większą rozpierduchę jak w Supcio ale pomimo wszystko rozwałka w MoS podobała mi się bardziej. Ale zaznaczam że film jest dobry w swoim gatunku, fajni bohaterowie, sporo humoru, beż nadęcia, kilka fajnych ujęć (scena z ptakami lub mieczem), zdjęć, ale w kwestii nie samej rozwałki tylko całościowo filmu to jednak MoS bardziej mi się podobał. Ale tak czy inaczej dobra rozrywka (7/10), dla miłośników dużych robotów i potworów w sam raz, ale inni też powinni być zadowoleni, choć arcydzieła niech się nie spodziewa nikt.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2013-07-23, 20:22   

gall anonim napisał/a:
jedynie Mako nie wiem czy grała w jakimś serialu.


Może grała, ale dla mnie to Bang Bang z Niesamowitych Braci Bloom :)

Cytat:
Jest jedna rzecz która mi przeszkadzała, że każda walka musiała się toczyć w ciemnościach, jakby nie mogli się prać w jasny słoneczny dzień i przed to czasami miałem problemy z rozróżnieniem kto kogo.


I z tego powodu poszedłem na 2D. Konwersje 3D podobno przyciemniają obraz. Jeszcze inny powód by sobie darować trójwymiar jest taki:

Cytat:
Konwersja fatalna: większość walk działa się w deszczu, którego strugi rozpadały się na kilka wydzielonych płaszczyzn, podobnych tanim animowanym teksturom z jakich zbudowane są wodospady w World Of Warcraft.

To w ogóle smutne, sam del Toro w trakcie produkcji mówił, że 3D nie ma w tym filmie sensu, bo skala sprawia, że paralaksa i głębia albo znika, albo musi być sztucznie wprowadzana, co siłą rzeczy na gruncie psychologii postrzegania sprawi, że nasz mózg „pomniejszy” rozmiar percypowanych scen (mózg po prostu nie dopuszcza takiej głębi przy takiej skali, więc widz odruchowo dobiera obiekty jako mniejsze, ale widziane też z mniejszej odległości.

Potem nagle orzekł, że po prostu zmienił zdanie. Coś czuję, że raczej producenci zmienili. No w każdym razie w trakcie seansu oczywiście nie czuje się, że oglądamy walki wielkich robotów i monstrów, ciekawe czemu, pewno dlatego, że podprogowo nam mózg uznaje, że ta głębia ostrości nie mogłaby tak działać? Krótko mówiąc stało się dokładnie to, czego pierwotnie obawiał się reżyser.


http://slwstr.net/blog/2013/7/14/roboty-i-potwory

Ten efekt "pomniejszenia" zawsze mnie wkurza i już nie raz go doświadczałem, dlatego w ogóle projekcje 3D będę bojkotował (w miarę swoich skromnych możliwości).
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2013-07-24, 21:19   

W czasie pisania opinio o Pacific Rim zapomniałem dodać, że zawsze rozbawiają mnie recenzje Pawła T. Felisa, który preferuje kino ambitne i od rozrywkowego się powinien trzymać jak najdalej co pokazuje jego recenzja o PR ale i innych rozrywkowych filmach, w większości przypadków jedzie po nich równo, poza paroma wyjątkami. Zjechał jakiś czas temu "Man of Steel" a teraz film del Toro. Z takich filmów powinny pojawiać się recenzja Pawła Mossakowskiego a Felisa wogóle nie wysyłać na pokazy filmów bądź co bądź rozrywkowych. Oczywiście może film się nie podobać ale bez przesady by na jedynke zasługiwał, to tak jakby miłośnika kina rozrywkowego wysłać na film ambitny i oczekiwać obiektywnej opinii:)
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2013-07-24, 22:14   

Nic mi nie mów o recenzjach Felisa :tomato: To powyżej co linkowałem to nie była pozytywna recenzja, ale przynajmniej nie łapałem się za głowę przy jej czytaniu (poza fragmentem o głosie Rinko). Nic nie zrobię Felisowi, że nie lubi filmów o wielkich robotach (nikt nie ma niestety takiego obowiązku), ale mógłby się przynajmniej przyznać, że nie lubi i oglądał na odpierdol się, zamiast farmazony wypisywać.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-08-09, 11:49   

Ot, roboty tłuką potwory, fabuła w dupę nie gryzie, 3D pierwszy raz mnie chyba nie drażniło i nie przeszkadzało w seansie, a same fighty wypadły imo zajebiście. Możliwe, że film jest ciut przydługi, ale bez przesady, dałoby się też zrobić trochę fajniejsze postaci i relacje między nimi, ale obsada w dużym stopniu ratuje tą warstwę. Bardzo fajna rozrywka, ale Wolverine podobał mi się bardziej chociaż oprócz mojej nie słyszałem jeszcze pozytywnej opinii o Rosomaku ;)
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2013-08-09, 22:55   

Na raz film dla dużych chłopców (i dużych dziewczynek) z mega fajnymi robotami i ostrą napierdalanką.

Z jednej strony obsada, którą nie można ocenić inaczej niż pozytywnie, z drugiej niezamierzenie komiczne i niewiarygodne sceny, które w niwecz obracają ciężką pracę aktorów
Spoiler:
(nie wiem jak wy, ale ja ratując życie przed bestią ze świata równoległego stąpającą mi prawie po piętach w pogardzie miałabym deszcz, i - nawet jeśli mocno zacina - odrzuciłabym swą drogocenną parasolkę skupiając się na tym by nie dać się zadeptać w drodze do schronu ;) do tego super lekka metalowa zbroja pozwalająca drobnej dziewczynie raźno ciąć morskie fale, po to tylko by po osiągnięciu celu przypomnieć sobie, że nie wie co to CPR ...)


Najlepsze ujęcie - zdecydowanie to lagą w postaci statku :fingerok: Po seansie każdy, kto zamówił coś w chińskim sklepie wysyłkowym i bez skutku czekał na dostawę, wie już co się stało z zamówionym przez niego towarem :hahaha:
Spoiler:
(walka na chińskie kontenery w Hong Kongu)
 
 
Szaman 
bywalec



Wiek: 29
Dołączył: 14 Kwi 2013
Posty: 189
Skąd: Garden State
Wysłany: 2013-10-05, 12:52   

Męczący seans. Fatalne aktorstwo na czele ze słabiutkimi rolami Idrisa Elby, Charliego Daya i Rona Perlmana, idzie w parze z miejscami fatalnymi dialogami które mogą powodować krwawienie z nosa i uszu. Postacie dokonują tutaj dialogów informacyjnych, pseudo śmiesznych lub motywujących co chwilami sprawia wrażenie oglądania wizualnie dopieszczonego przerywnika w grze komputerowej.

Potyczki między robotami a potworami są...potwornie jednostajne, w większości to beznamiętne naparzanie się zakończone użyciem przez robota jakiegoś gadżetu (składany miecz czy działko) którego nie wiedzieć czemu nie mógł użyć wcześniej. Dodatkowo, dość mało tutaj interakcji z otoczeniem, wprawdzie wieżowcom zdarza się potłuc a samochodom pogiąć, ale nie czułem obecności dwóch wielkich bydlaków w środku cywilizowanego świata, tak jak czułem ją choćby przy efektach specjalnych w "Man of Steel' czy "Transformers". Poza tym zamknięcie aktorów w puszkach którymi sterują zmniejsza dramaturgię, oddziela postacie od akcji, a ciężko mi przejmować się dwiema CGI kukiełkami.

5/10
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-10-06, 13:47   

Święty Jeżu, ależ się wymęczyłem. Scen akcji bardzo mało, a dodatkowo nakręcone są tak jak w poprzednich filmach Del Toro, tzn. ciasne kadry i 16:9, do tego dochodzi generyczny design (którego po tym reżyserze w życiu bym się nie spodziewał) oraz transformersowa wizualna pstrokacizna. Sceny w bazie to nuda przeplatana momentami żenady (państwo naukowcy to taka tragedia, że przy nich nawet analitycy z Hannibala wyglądają na ciekawe i sympatyczne postacie), pomysł z dostrajaniem umysłów fajny, ale niewykorzystany bądź wykorzystany do generowania kolejnych mindfuckowych (w złym sensie) motywów i klisz. Nie polecam.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2013-10-20, 23:11   

Raczej nie zdarza mi sie ale po drugim seansie tym razem w domu PR już mi się tak nie podobał jak za pierwszym razem. Choć też nie byłem specjalnie zachwycony. Naukowcy zaczeli mnie irytować, w scenach akcji wkurzało mnie tak jak za pierwszym razem że ciągle ciemności i pada, jakby w dzień prać się nie mogli, ale w sumie pojedynek w Hongkongu miał kilka świetnych scen. Napewno podobał mi sie epizod Perlmana, przerysowany jak naukowcy ale fajny, rertrospekcje Mako były niezłe też dlatego bo budziły emocj (i wogóle w tym momencie poczułem się jakbym oglądał jakieś anime), wprowadzenie fajne było i Idris Elba był świetny. No i fajny główny motyw muzyczny, ale z oceny 7/10 spada na 5, w porywach 6/10. Aż się boje seansu drugiego MoS, bo to w sumie obok Oblivion najlepszy blockbuster lata dla mnie i obok Lone Ranger. Mało kiedy zdanie zmieniam o filmach ale tym razem niestety za drugim podejściem już aż tak dobrze nie bawiłem się jak za pierwszym razem. Raczej nie zdarza mi się to za często a jeśli już to na odwrót czyli bardziej mi się podobają w domu jak w kinie jak było np. z drugim seansem Hobbita czy Skyfall.
 
 
cham 
bywalec



Wiek: 24
Dołączył: 16 Lut 2013
Posty: 89
Skąd: 74
Wysłany: 2013-10-21, 14:01   

Film z dość prostym, niewymagającym i momentami dennym scenariuszem, przeciętnym aktorstwem i kiepsko zarysowanymi, nieprzekonywującymi postaciami. Dochodzą do tego idiotyczne dialogi, które miały być poważne, a u mnie wywołały jedynie salwy śmiechu, masa wszechobecnego patosu i jakaś sztuczność, która aż bije z wypowiedzi bohaterów. Sceny walk mimo, że są efektowne, to po jakimś czasie stają się dość nużące i oparte na podobnych schematach - można się wynudzić.

Podobały mi się jednak sceny w Hong Kongu. Noc, dym, zatłoczone miasto przykryte deszczem i kolorowe neony rozświetlające szare ulice Momentami można było się poczuć jak w 'Blade Runnerze', jednak tylko przez chwilę.

Na pewno jednak warto obejrzeć ten film, bo jest to solidny blockbuster, zdecydowanie lepszy od Transformersów i innych tego typu popierdółek. Każdy, kto w dzieciństwie maniakalnie oglądał Godzille, Power Rangersów czy wszystkie inne zbliżone, kiczowate twory powinien znaleźć w tym filmie coś dla siebie, jednak moja recepta jest następująca: dobry sprzęt i obraz w jakości HD, bez tego ani rusz.

5,5/10
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u