FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
1000 lat po Ziemi
Autor Wiadomość
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2013-11-18, 19:40   1000 lat po Ziemi


1000 lat po Ziemi/After Earth

Reż. M. Night Shyamalan (USA 2013)

Po wielkim kataklizmie, jaki dotknął Ziemię, ludzkość musiała opuścić swój ojczysty świat, znajdując nowy dom na Nova Prime. Tysiąc lat po tej katastrofie, legendarny generał Cypher Raige (Will Smith) podróżuje wraz ze swym trzynastoletnim synem Kitai (Jaden Smith) w kierunku Układu Słonecznego. Ich statek zostaje uszkodzony w zderzeniu z rojem meteorytów i muszą przymusowo lądować na nieprzyjaznej teraz i niebezpiecznej Ziemi. Ojciec zostaje ciężko ranny, a młody Kitai, który zawsze pragnął mu dorównać, samotnie musi stawić czoła dzikiej planecie. [opis filmweb]

Niestety to nie jest ten przypadek, że film którego wszyscy się czepiają ja uważam za co najmniej przyzwoity. Tu jest raczej słabo. Przede wszystkim to nie jest dobre SF. Dobre SF przyzwyczaiło mnie, że zasady, na których opiera się świat przedstawiony są spójne, wynikają z wyjściowego założenia i nie zmieniają się z minuty na minutę bez wyraźnego powodu. Szkoda, bo kilka pomysłów w tym filmie jest nawet ciekawych, takich jak lądowanie na planecie Ziemia, przypominającej bardziej Planetę Śmierci, w dodatku zasiedlonej przez Megafaunę jak z dawnych czasów, kiedy ludzie dopiero przebijali się na szczyt łańcucha pokarmowego. Ostatecznie nie wychodzi to tak fajnie, jak się zapowiada, choć widoczki, zarówno te normalne jak i wykreowane w komputerze cieszą oko.

Ludzkość zasiedlając Novę Prime tradycyjnie już wkurza osiadłych tam kosmitów, więc ci projektują rasę stworów zwanych Ursa namierzających homosapiensów po ich strachu. Nic takiego, psy też tak robią, ale poza tym Ursy są ślepe. I chyba głuche. Może kontaktują się ze światem za pośrednictwem chemikaliów. Albo zmysłu elektrycznego. Nie wiem, głowa mi eksplodowała. Nie umiem kupić istnienia tego stwora, a mam naprawdę nieskończone pokłady dobrej woli, jeśli chodzi o filmy SF. Nasuwa mi się zatem wniosek, że to po prostu nie jest film SF, a Ursa i Ziemia Planeta Śmierci to tylko poręczne metafory do zobrazowania tego, o czym ten film jest, czyli walce nieobecnego emocjonalnie ojca o swego syna.

I to jest świetny temat, ale znowu nie pasuje mi jego takie pokazanie, jak w filmie. Cypher Raige nie odczuwa strachu, wiec kroi Ursy jak świeże bakłażany. Takie emocjonalne wycofanie nie mogło jednak pozostać bez wpływu na jego życie i nawet to widzimy. Will Smith zagrał tu chyba najmniej sympatycznego gościa w swojej karierze, dosłownie człowieka - androida, komunikującego się z synem prostymi komendami. Kitai bardzo chce udowodnić ojcu, że potrafi być dobrym wojownikiem, więc próbuje iść w jego ślady. Zapewne chce po prostu jego uwagi i docenienia. Po awaryjnym lądowaniu to właśnie od Kitaia zależeć będzie przeżycie obojga. Łatwo chyba przewidzieć, dokąd to zmierza? Syn musi pokonać strach, ojciec musi dopuścić istnienie tego uczucia, przynamniej jeśli chodzi o potomka. Materiał na dobre kino psychologiczno – survivalowe gotowy, ale moim zdaniem tym razem Shyamalan nie wykorzystał potencjału, cały dramat wydaje się zrobiony z deka po łebkach i mało przekonująco (plus klisze). Dziwne, bo Shyamalan potrafił uwiarygodniać o wiele bardziej wydumane założenia. Może zaszkodził tu brak stuprocentowej kontroli nad materiałem, pomysł na film pochodził od Smitha, który podobno na planie sam reżyserował niektóre sceny. Pewne rzeczy jednak lepiej powierzyć zawodowcom.
 
 
martinustan96 
świeżak



Wiek: 20
Dołączył: 25 Maj 2014
Posty: 3
Skąd: Polska
Wysłany: 2014-06-16, 21:15   

Ten film ma jedną, główną wadę - nie ma kompletnie nic wartościowego do przekazania.

Nie jest to typowy film akcji s-f więc nie chodzi tu o odmóżdżającą rozrywkę - już po sposobie prowadzenia fabuły widać, że Shyamalan znów szykował nam kino z przesłaniem. No i tu zaczynają się schody - tu nawet nie chodzi o relację ojca z synem, a pokonywanie trudności przez syna, który chcąc dorównać swemu legendarnemu ojcu musi stawić czoła strachowi. A zatem to film o odwadze i zwalczaniu własnych lęków? Kitai musi jakimś magicznym sposobem sprawić, by cały ten bliżej nieokreślony strach w ogóle nie istniał - tak genialne, że aż nierealne. Strachu nie czują tylko nieucy lub idioci, a "odwaga nie polega na nieodczuwaniu strachu, ale na umiejętności działania mimo niego" jak mówił Shelog Brown, lub też ""odwaga jest niczym innym jak strachem, którego się nie okazuje"" - Sergio Leone. A Shyamalan niby próbuje nam wmówić, że odwaga to mechaniczne wyłączanie instynktów? Pomysł dobry do prawdziwego s-f jako cecha charakterystyczna konkretnych jednostek, a nie do metaforycznej bajki jaką niby jest "1000 lat po Ziemi", która z reguły ma dotyczyć nas samych, czyli ludzi żyjących w świecie, gdzie takowych androidów wyłączających emocje na życzenie po prostu nie ma. Film sprzeczny sam z sobą.

Równie denerwujący jest pomniejszy motyw orła - ów przerośnięte ptaszysko z jakiegoś nieznanego powodu ratuje Kitaia dwukrotnie, raz zabierając go do gniazda, a dwa chroniąc go przed zimnem, tym samym nie tylko się zabijając, lecz także pozbawiając własne niewyklute młode (chyba tam jeszcze jakieś przetrwały atak drapieżników) opieki. Po kiego grzyba to zrobił i co Shyamalan chciał nam przekazać?! Że niby ta natura w której "wszystko wyewoluowało by zabijać ludzi" nie jest taka zła? I jak to się ma do poprzedniej sceny pościgu w powietrzu? Bezsens.

Shyamalan jak zwykle ma dobre pomysły, tylko za cholerę nie potrafi ich zrealizować. Lepiej żeby następnym razem ograniczył się do logline'ów i synopsisów, które na scenariusz i film by już przerobili prawdziwi zawodowcy.
 
 
orvelka 
bywalec



Wiek: 27
Dołączyła: 20 Lut 2011
Posty: 73
Skąd: Slask
Wysłany: 2014-06-23, 10:37   

Jedyne na co da się jako tako patrzeć w tym filmie to efekty oraz zdjęcia. Na tym atuty After Earth właściwie się kończą, a szkoda bo swego czasu miałam spore nadzieje, że jakiś chleb z tej mąki wyjdzie. Niestety, oklepana do bólu fabuła, mizerny scenariusz i tandetne aktorstwo. Nie wiem czemu, ale strasznie irytująco działa na mnie Smith junior, ma w sobie coś takiego co nijak nie pozwala mi się do niego przekonać a nie mam względem jego osoby żadnych uprzedzeń (syn tatusia, praca po znajomości, itp). Po prostu jako aktor jest dla mnie szalenie irytujący i to nie pierwszy już film z jego udziałem, który miałam okazję obejrzeć. Ogólnie bardzo słabo to wyszło. Kino na poziomie klasy B i to jeszcze z tych dolnych rejonów :fingerno:
 
 
martinustan96 
świeżak



Wiek: 20
Dołączył: 25 Maj 2014
Posty: 3
Skąd: Polska
Wysłany: 2014-06-23, 11:55   

Myślę że poniższa parodia zwiastuna idealnie podsumowuje film:

https://www.youtube.com/watch?v=-QSN7d5oOPY
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u