FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Snowpiercer
Autor Wiadomość
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-03-26, 00:45   Snowpiercer

Snowpiercer / Snowpiercer: Arka przyszłości
reż. Joon-ho Bong (Czechy, Francja, USA, Korea Płd.)

Rok 2031. Świat przegrał walkę z globalnym ociepleniem. Na Ziemi zapanowała wieczna zima, a życie uległo zagładzie. Jedynymi, którzy przetrwali, są pasażerowie Snowpiercera – pędzącego przez śnieżną zamieć pociągu-miasta poruszającego się dookoła globu dzięki rewolucyjnemu silnikowi potrafiącemu generować napędzającą go energię. Wewnątrz pociągu panuje system klasowy. Bogaci pasażerowie luksusowych wagonów żyją na koszt biednej większości. Wystarczy iskra, by doszło do rewolucji. [opis dystrybutora]

Trochę mylny ten opis. Bo nie tyle świat przegrał, co ulegając histerii klimatologów wieszczących globalne ocieplenie, doprowadził się do samozagłady. A co do samego filmu... no cóż, mam dość mieszane uczucia. Z jednej strony jest w nim coś interesującego, z drugiej kilka spraw ewidentnie mnie tu drażni. Mamy np. galerię świetnych postaci (fenomenalna Tilda Swinton oraz Alison Pill). Mamy również naprawdę niebanalna, opartą o komiksowy pierwowzór fabułę (cały świat zamknięty w wagonach pędzącego pociągu). A jednak momentami ma się wrażenie, że to historia nie do końca opowiadana na poważnie. Coś jak w przypadku Disneyowskich produkcji sci-fi, którym w momencie gdy krew powinna bryzgać naprawdę gęsto, a widz winien tonąć w soczystym zielono-zgniłym przygnębieniu, z nienacka podcina się przysłowiowe jaja. Mimo, że to nie jest żadne PG13 czy coś takiego. Wręcz przeciwnie. A może chodzi o ten specyficzny nie do końca dla mnie zrozumiały sposób patrzenia koreańskiego reżysera? Że niby taki trochę azjatycki surrealizm? Nie wiem. Nie znam się. I nie bardzo za tym przepadam. Niemniej naprawdę mimo tego, że trup ściele się gęsto ciężko wyjść z tego poczucia swoistej baśniowości i tzw. efektu przymrużonego oka. A szkoda bo ta sama historia podana w sposób bardziej naturalistyczny czy dramatyczny, zrobiłaby na mnie znacznie większe wrażenie. Tak jak to miało miejsce w przypadku czarno-białego, komiksowego oryginału "Le Transperceneige", którego karty przedstawiają wszechogarniającą i skrajnie ponurą, orwellowską rzeczywistość. W przypadku filmu, tego efektu moim zdaniem niestety nie uzyskano.

Dam 7/10 bo to z pewnością coś wartego odnotowania. Może trochę na wyrost ale niech będzie. Dla fanów gatunku sci-fi i nie tylko.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2014-03-27, 20:41   

BM ma dużo racji pisząc, że gdyby podać to w bardziej naturalistycznym klimacie całość mogłaby kopać trochę bardziej, ale ja i tak nie mogę ogólnemu wydźwiękowi tego filmu odmówić uroku. Podczas seansu cały czas miałem w głowie dwa filmy: trzeciego "Pushera" i "I Saw Devil", porównania cisnęły się pewnie ze względu na skrajną patolkę, ale też dlatego, że tak jaki i tamte filmy "Snowpiercer" przez prawie 2 godziny nie przestawał mnie zadziwiać. Co wagon to nowa atrakcja, nowa chamówa (akcja z siekierkami :kult: ). Fajne postaci (szczególnie te milczące, wprowadzane do fabuły tylko po to żeby siać patolkę) i komiksowy styl. Zgrzyta mi tylko coś w końcówce. Moja ocena 9/10 :fingerok:
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2014-03-30, 17:46   

Ludziska generalnie jeżdżą po filmie że głupi itp, ale czego się niby spodziewać po:
a)ekranizacji francuskiego komiksu
b)nakręconej przez skośnego reżysera ze skłonnościami do udziwniania i bawienia się w metafory?
Ja tam się dobrze "bawiłem", na zasadzie "LOL, ciekawe co teraz wymyślą", ot, taki groteskowy teatr absurdu niczym w starszych filmach Jeuneta np. Przyjemny seans z sympatyczną obsadą i świetną stroną wizualną (zabawy w kontrastowanie kolorów!) oraz fajnie dopracowaną scenografią. 7/10
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2014-04-06, 17:48   

Rzeczywiście, pod względem tzw. realizmu to nie ma tu czego za bardzo szukać,
Spoiler:
(przeżyję ryby, ale skąd mieli kurczaki?)
chwali się jednak kreatywne wykorzystanie lokacji, przede wszystkim w scenie
Spoiler:
strzelania z wagonu do wagonu gdy pociąg wjeżdża na pętlę.
Głupie to pewnie, bo nie sądzę, by
Spoiler:
tymi karabinami dało się tak precyzyjnie strzelać
ale przynajmniej Rule of Cool w pełnej krasie. No i to co inni pisali - co wagon, to nowa niespodzianka, sporo patologii, świetna scenografia, koncepcyjnie (as in pomysły na akcje w pociągu) i filmowo to jest pierwszorzędna robota, a że z deka kupy się to nie trzyma, przemilczę, bo nawet nie jestem w nastroju do czepiania się, zbyt fajne to jednak jest.
 
 
orvelka 
bywalec



Wiek: 26
Dołączyła: 20 Lut 2011
Posty: 73
Skąd: Slask
Wysłany: 2014-04-20, 21:33   

O mało co nie ominęłam tego filmu bo gdzie nie spojrzeć to ludzie w większości po nim jeżdżą :suicide: Na szczęście ciekawość (czy z tak dobrą obsadą może być aż tak słaby?) zwyciężyła i zdecydowałam się na seans. Powiem tak, nie rozumiem jak można wytykać brak realizmu produkcji, która w założeniu ma raczej inne cele niż kurczowe trzymanie się "science" Raz, że film powstał na podstawie komiksu tak jak słusznie wspomniał Jarod, a dwa, że cały ten obraz (pociąg, kolejne przedziały, system klasowy itd) to bardziej jedna wielka alegoria współczesnego świata, pędząca ludzkość, wyścig szczurów, odwieczny podział na biednych żyjących w skrajnej nędzy i bogatych opływających w luksusy. Dosłowne interpretowanie Snowpiercer nie ma według mnie żadnego sensu bo w takim ujęciu ten film faktycznie tego sensu ani za grosz by też nie miał. Ludziom widać brakuje dystansu, chęci czy wyobraźni żeby spojrzeć na całość głębiej. A tak swoją drogą świetna rozrywka - każdy przedział czymś zaskakiwał, miejscami niezły hardkor i patologia. Ogólnie jeden z ciekawszych filmów w ostatnim czasie.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2014-04-21, 00:06   

Ale miłe zaskoczenie, bo dam 8/10 nawet, pierwszorzędna rozrywka. Do tego filmu to najlepiej pasuje określenie światowa produkcja w każdym elemencie. Bardzo dobre rozrywkowe SF, w sumie to takie połączenie kina w stylu Jeuneta z grą komputerową gdzie główny bohater przechodzi kolejne levele. A w pewnym momencie jak wydaje się że akcja bedzie pędzić na łeb na szyje, po scenie z sekierkami, to nagle zwalnia i nie ma cały czas akcji. Wogóle dużym plusem jest to że pomimo absurdalnej fabuły to wogóle nie przeszkadzała mi a nawet podobała mi się. A totalnie zaskoczyło mnie, że aktorzy mają co grać i grają przynajmniej dobrze na tyle na ile pozwala im konwencja. Absolutnie genialna jest Swinton, dobry Ed Harris (w końcu jakaś dobra rola na jego koncie) i Hurt, tak samo obsada koreańska dobrze wypadła, tutaj nawet epizody są fajnie obsadzone i mają co grać. Dosłownie każda postać się czymś wyróżnia i jest jakaś, każdą postać się zapamiętuje nawet drugoplanowe postacie jak np. Edgara czy murzynka Tanya. Co do Chrisa Evansa to nie zaskoczył mnie że dobrze zagrał bo w paru filmach co widziałem wypadł całkiem dobrze i na dodatek ma facet charyzmę. Swoją drogą kojarzy mi się trochę nie wiem czemu z młodym Robertem Redfordem a nawet nie jest do niego podobny. Na dodatek nie gra tak idealnej postaci jak Kapitan Ameryka i ma trochę na sumieniu. Chodzi mi oczywiście
Spoiler:
o jego opowieść co się stało jak trafili do pociągu ale też o wątek z Edgarem gdy mnie zaskoczył że zostawił go. Najwazniejsze było dostać się do następnego wagonu ale zdziwiło mnie to i Edgar chyba też był zaskoczony bo taką mine smętną zrobił jak mnie pamięć nie myli.
Na dodatek świetna muzyka, niezłe zdjęcia, np. wielkie akwarium i klasa. Zastanawia mnie tylko jedno dlaczego wszystko mierzyła ta asystentka Eda Harrisa?Dzieci rozumiem, ale nawet bombe, miała jakiś fetysz? :-D Inny numer co mnie rozwalił to jak zaczeła się scena z młotkami gdy
Spoiler:
zaczęli przejeżdżać przez most i przerwali walkę a w głośnikach życzenia noworoczne:-D Fajna była też w tej scenie sekwencja z rybą.
Takie rzeczy to tylko w filmach azjatyckich albo francuskich. No i plusem jest to, że się nie patyczkują z bohaterami. Bardzo fajna produkcja.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u