FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy
Autor Wiadomość
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-12-20, 03:47   Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy

Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy / Star Wars: The Force Awakens

reż. JJ Abrams (USA 2015)

30 lat po bitwie pod Yawin Republika musi stawić czoła nowemu zagrożeniu jakim jest New Order powstały na zgliszczach Imperium....



No więc tego... Film jest lepszy całościowo niż prequele, i to najlepsza rzecz jaką mogę o nim jako o całokształcie powiedzieć. Bo niestety mieszają się tu fajne pomysły z chybionymi czy wręcz totalną padaką.

Na plus przede wszystkim nowi protagoniści - Finn, Rey, Poe Dameron (tak, typ tak ma na imię, pewnie praprapraprapraprawnuk tego pana
Spoiler:

.Daisy Ridley jest wspaniała i z całego serca życzę jej udanej kariery, pan Boyega mimo wątpliwości internetowych ludziów bardzo daje radę chociaż wprowadzenie jego postaci jest lipne mocno bardzo. Isaaca właściwie tu nie ma, pojawia się na początku by potem mignąć w końcówce. no i hitowy jest Robot - Piłka, scenka w której się "zalagował" i to co nastąpiło potem - wybuch śmiechu całego kina. Niestety niczego dobrego nie mogę powiedzieć zarówno o antagonistach, jak i o tym całym New Order czy jak toto się nazywało. Generalnie Imperium w wersji dla ubogich Rumunów, zamiast Petera Cushinga mamy Domhnala Gleesona (którego generalnie lubię, ale naprawdę - LOL), no i przede wszystkim bieda-Vaderem został nijaki Adam Driver. W życiu o gościu nie słyszałem, nawet na fotkę przed seansem nie zajrzałem, co okazało się niefajnym pomysłem bo kiedy gość w końcu zdjął maskę to z siedzcym obok kolegą orangem zaliczyliśmy synchronicznego facepalma, a większość publiki w kinie po prostu zazęła się śmiać. Gość jest absolutnie katastrofalny, nie pasuje ani z wyglądu (a nuz na bucky'ego jojczyła :hahaha: ) ani z ogólnej prezencji, no i z jego postaci zrobili irytującą emo pipkę, jako żywo przypominającą Gierszała z Sali Samobójców. Jego Wielki Szefu Gollum (dosłownie wielki - łopatologia level: Abrams) też wypadł cokolwiek kuriozalnie, tak jako postać jak i pod względem wykonania. Smutno było w filmie z taką ilością efektów praktycznych oglądać CGI na poziomie gorszym od Hobbita... Dziadki wypadły mieszanie, Fordowi w kilku momentach nawet się chciało, ale w całej reszcie raczej szału nie robił. Leia to już w ogóle nie wiem po co tam była, rola z cyklu "dajcie czeka i spadam".


Co jeszcze wkurza - film jest strasznie wykalkulowany i "bezpieczny", po prostu zrobili sobie remake Nowej Nadziei, nawet mamy Droida który spieprza z ważnymi danymi, no i oczywiście nawiązania napieprzające w widza z prędkościa karabinu maszynowego. Nie jest to ten sam level żenady co w Bondach Mendesa ale momentami przewracałem oczami. Do tego pomimo tego że odcinają się jak mogą od stylistyki prequeli to i tak powielili jeden z największych błędów lucasa - w wątkach, nazwijmy to, politycznych, KOMPLETNIE NIE WIADOMO O CO CHODZI. chcesz wiedzieć - weź se kup książkę i przeczytaj, ja nie zamierzam im dodatkowo kabzy nabijać, a z punktu widzenia to co zobaczyłem w wielu miejscach zwyczajnie nie miało sensu i się nie kleiło. Co się łączy z kolejną wadą - za dużo tu haczyków na późniejsze motywy, coby nerdy w necie mogły spekulować przez kolejne dwa lata, czułem się tak jak zapewne czułby się ktoś kto oglądał drugie Avengersy bez uprzedniej znajomości innych filmów MCU. Ot, znak czasów, teraz każdy blockbuster to pilot franczyzy, no ale kurde...

A, ta Wielka Tajemnica odnośnie udziału Hammilla to taki denny i bezczelny trolling że słow brak. Zaspoileruję, co mi tam - gościu przez cały film robi za mcguffina, po czym pojawia się na jakieś 20 sekund w ostatniej scenie, LOL. udział Von Sydowa to swoją drogą też LOL, ile on tam był, 5 minut? O tym że Isaac znika se na 3/4 filmu już wspominałem.


Tak jojczę i jojczę ale w sumie dobrze się bawiłe, taki poziom filmów Marvela powiedzmy, czasu i piniądza nie żałuję. No ale dobrze że Abrams już dalej nie reżyseruje, za to mamy Riana Johnsona wic może film będzie reprezentował coś więcej niż copy - paste - a może skończy się tak jak z Webbem i Spiderem. Zobaczymy.[/i]
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2015-12-20, 21:42   

Nie jojcz bo na film czekam i sobie poczekam pewnie do połowy stycznia, co mi tu nastawienie psujesz! A tak serio to oczekuję tylko miłej rozrywki i tego by mój ojciec dla przykładu nie zasnął w kinie jak na mrocznym widmie :hahaha: W to że CGI przebija dennością Hobbita Ci nie wierzę, byłoby to widać już w trailerach. A Drivera nie koj. Z niczego poza zdjęciem z preprodukcji, rzeczywiście taki kiepski? Szkoda, fajny brzydal. Najbardziej wychodzi przyjdzie żałować Isaaca, bardzo go lubię i kibicuję. Nawiązując do mrocznego widma, ktoś jeszcze ma wrażenie, że wykończenie Dartha Maula vel. R. Parka to był błąd i w sumie szkoda? To taka dygresja mała.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2015-12-20, 22:42   

Jarod napisał/a:
nijaki Adam Driver. W życiu o gościu nie słyszałem, nawet na fotkę przed seansem nie zajrzałem, co okazało się niefajnym pomysłem bo kiedy gość w końcu zdjął maskę to z siedzcym obok kolegą orangem zaliczyliśmy synchronicznego facepalma, a większość publiki w kinie po prostu zazęła się śmiać.


Bo Driver rzeczywiście ma prezencję dość komediową, na villaina wzięli go chyba tylko dlatego, że ma fajny, głęboki głos, żeby nie musieć głowy zawracać Jamesowi Earlowi Jonesowi ;) Faceta można zobaczyć w "Dziewczynach" (gra chłopaka Leny Dunham) i miał też małą rólkę w "Inside Llewyn Davies", razem z Oscarem Isaakiem zresztą wykonuje tam piosenkę.

Ja tam wbijam dopiero po świętach ale nie wierzę, że to takie złe, gorzej od Ataku Klonów zrobić tego po prostu się nie da. Zresztą, to Gwiezdne Wojny, nie wymagam wiele, mają strzelać z laserów, pizgać stateczkami, lać się mieczami świetlnymi i mówić o swych niedobrych przeczuciach.

Nuz napisał/a:
ktoś jeszcze ma wrażenie, że wykończenie Dartha Maula vel. R. Parka to był błąd i w sumie szkoda?


No szkoda, ale taki już los mini - bossów. Tego szkoda podwójnie, bo gra go facet, który rzeczywiście umie się bić i trzymać miecz.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-12-20, 23:20   

@Nuz Na trailerach Wielkiego Szefa Golluma nie pokazywali. I całe szczęście bo by ich ludzie śmiechem zabili. Ponoć wrzucali tą postać w pośpiechu i może po prostu wzięli grafików z Asylum czy coś :) No ale to raczej wyjątek od reguły bo ogólnie efekty zacne.

A na film nie jojczę - ot generyczny blockbusterek ale młodzież na tyle fajna ze patrzę z nadzieją w przyszłość.


Z innych rzeczy - postać Boyegi wygląda i zachowuje się jakby się teleportowała z Doctora, gość byłby idealnym companionem. Nawet żart z trzymania się za rączki jest. I bieganie, dużo dużo biegania. Cruise'a jednak nie wypatrzyłem.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2015-12-21, 00:04   Re: Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy

Jarod napisał/a:
no i przede wszystkim bieda-Vaderem został nijaki Adam Driver. W życiu o gościu nie słyszałem


PM jeszcze nie widziałem, przede mną powtórka epizodu 6 i dopiero się wybieram, ale tak skądś mi twarz Drivera wydawała się znajoma i przypomniałem sobie, ale nie z filmu Coenów co z filmu What if z Harrym Potterem, bardzo fajnej komedii i grał kumpla Radcliffe. Coś mi się wydaje iż chyba oglądałeś :)
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2015-12-21, 19:32   

Heh, ależ sobie film zaspoilerowałam (w detalu). W sumie jednak, nie zmniejszyło to mojego nim zainteresowania. Mam tylko nadzieję, że optymizm zwierza ma uzasadnienie.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2015-12-22, 00:04   

Na pewno jest lepszy od prequeli. Ale umówmy się, nietrudno o to, bo nowa trylogia była jednym z największych rozczarowań w moim życiu. Jako kontynuacja starej trylogii wymięka na całej linii. Ogólnie wyszło z tego poprawne politycznie kino, którego odbiorcami mają być chyba głównie nastoletni fani gier komputerowych. Przeładowany akcją (dużo się dzieje, a zarazem nic się nie dzieje - standard w nowych produkcjach, np. Mad Max lub Dark Knight Rises), politycznie bzdury, mnóstwo odgrzewanych kotletów, głupot i uproszczeń. Nie wiem, kto na dobrą sprawę jest głównym bohaterem (chyba jednak ta laska - czekam na gorący romans z Murzynem w następnej części). Pseudo-Vader jest po prostu żenujący - to zdecydowanie najbardziej skandaliczny punkt filmu. A skoro minęło tylko 30 lat od upadku imperatora, to dlaczego bohaterowie uchodzą za postacie fikcyjne? A zresztą - nie chce mi się tego wyliczać. Mam wrażenie, że gdyby to był film SF spoza uniwersum Gwiezdnych Wojen, to wyszłoby mu to na dobre.
Trudno mi to ocenić. Jako kontynuacja kultowej trylogii 2/10, jako przygłupi film akcji w kosmosie 6/10. Uśredniając, daję zatem 4.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-12-22, 01:58   

Bohaterowie uchodzą za postacie fikcyjne wśród wieśniactwa na planetach - zadupiach. Nie zapominaj że już w OT Dżedaje uchodzili za mit i mało kto wiedział że w ogóle istnieją. A tu masz planetę niczym z tych łotewskich dowcipów gdzie to całe super zwycięstwo nie przełożyło się w żaden sposób na poprawę jakości życia. Akurat to był jeden z nielicznych pomysłów w tym filmie który był fajny i miał sens :)

A laska pewnie się spiknie z pilotem, nie wierzę że w hollywoodzkim mainstreamowym kinie dadzą murzynowi biała laskę. Nawet PC ma swoje granice :)
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2015-12-22, 23:03   

Epizod 7 to dokładnie film taki jakiego się spodziewałem czyli porządna dobra, na 7/10 typowa dla Abramsa produkcja z fajnymi tradycyjnymi efektami specjalnymi, prawdziwymi lokacjami i kiepskimi cgi (wogóle też aktorsko chyba pierwszy raz Serkis wypada tak sobie w postaci motion capture, ale w sumie było go tyle co nic, gdzie Snokowi do ról z filmów poprzednich gdzie grał Golluma, Cezara w Planecie małp,lub King Konga). Drugi zarzut po kiepskim cgi to scena przemówienia Domhnall'a Gleeson'a, poczułem się jak na zebraniu nazistów :)

No i ostatni to Williamsa muza, która jest po prostu ok i poza Rey theme nic ciekawego nie wpada do ucha, a wiadomo że poprzednie filmy w większości, nawet najgorsza część miała fajną muzykę. Ale facet nie musi nic udowadniać już, gigant muzyczny i tyle.

Nie zawiodłem się bo nie miałem specjalnie wielkich oczekiwań i poza rewelacyjnym epizodem 5 Imperium kontratakuje większość filmów jest dla mnie po prostu dobrą rozrywką i jak doceniam fenomen, kult, ale nie jaram się SW. Bardziej moje klimaty z dzieciństwa to Alien, Robocop, Terminator (choć chyba trochę to ze mnie zeszło w tym przypadku bo nie przeżyłem załamania po beznadziejnym Genisys), tymi światami jarałem się za dzieciaka i jak rozumiem sukces jaki duży ma ta franczyza, SW to filmy co łączą pokolenia, ale też nie wychwalam filmu jak spora część fanów ani też nie krytykuję przesadnie.

Nawet nie przeszkadzało mi specjalnie to że tak naprawdę nie wiemy nic o nowym porządku, o wszystkim co się dzieje i jesteśmy wrzuceni w środek intrygi, bo pewnie dowiemy się więcej w epizodach 8 i 9. Choć zgadzam się że epizod 4 gdzie wspominał Kenobi np. o wojnie klonów, Jedi, Mocy i widz też nie miał pojęcia o czym on mówi ale nie przeszkadzało to wogóle, bo w epizodzie 4 wszystko jest jasno rozpisane i pewnie dlatego bo nie wiedzieli czy powstaną sequele. Pewnie jakby planowali kolejne części od razu to wspomnieli by o Yodzie, imperatorze.

W tym przypadku muszę pochwalić Lucasa za prequele i wątek polityczny który był nudny i nie cierpie tego wątku jak większość fanów, ale sytuacja była bardziej klarowna w epizodach 1-3 jak tutaj a przynajmniej starał sie by była klarowna. No i powiem iż ja w przypadku SW wolałbym nawet kosztem wojen gwiezdnych i pojedynków więcej zwiedzania innych światów, cywilizacji a w SW dominują głównie pustynie, lasy, zima i to wszystko.
Właśnie pod tym jednym i jedynym względem wole epizody 1-3 od 4-6 bo pokazał w nich Lucas inne cywilizacje jak np. podwodne miasto w epizodzie 1 a w 4-7 ciągle to samo. Cenię sobie bardziej 4-6 ale pod tym względem lepsze są 1-3, tylko pod tym, ale wiadomo, lepsza technika i wiecej mógł pokazać jak w latach 70, 80.

Nie zaskoczyło mnie w FA że nawet nie od połowy ale już od początku film wyraźnie inspiruje się fabułą epizodu 4, to nie pierwszy raz bo przecież nawet Lucas w Powrocie Jedi wrócił do wątku Gwiazdy śmierci. Nie zdziwiło mnie iż to jednocześnie reebot i sequel, w którym starsze pokolenie przekazuje pałeczke młodszemu.

A co do młodego pokolenia to większość chwali i ja też pochwalę Finna oraz przede wszystkim Rey, która wygląda troche jak młodsza siostra Knightley i oby zrobili kariere jak Ford ze starej obsady bo utalentowane dzieciaki. Co do Drivera to ciekawa sprawa bo na seansie co ja byłem a były różne wiekiem osoby nikt się nie śmiał nawet jak maske ściągnął. Wiadomo że Vader to kult (a wogóle wszyscy po ciemnej stronie mocy co nawet pojawiają się dosłownie na pare minut to ciekawe postacie w uniwersum Lucasa) i chyba nie jest możliwe nawet wymyślenie ciekawszej postaci złego jak właśnie np. Vader i scenarzyści chyba dobrze wiedzą o tym, bo odniosłem wrażenie że nie tyle gra złego tylko chłopaka co się w życiu pogubił, chłopaka co dopiero przechodzi transformacje. W sumie dla mnie to postać bardzo ludzka miejscami, taka jaką powinien być Anakin w epizodach 2-3 i dlatego nie mam do niego żadnych zastrzeżeń, choć jest po prostu ok i jestem ciekaw jak się rozwinie w następnych częściach.
Fajny jest Isaac i liczę że będzie go więcej w kolejnych częściach, skoro zaangażowali jednego z lepszych aktorów swojego pokolenia.
A nowy robot, choć wiadomo że to kopia R2D2 robi świetne wrażenie.

Co do starej obsady to wiadomo jaką aktorką średnią była Fisher w SW gdzie najlepiej wypadała w scenach z Fordem (dlatego tak piszę bo nie widziałem jej innych ról)i właśnie o wiele lepiej zagrał Ford co nie powinno dziwić bo w ostatnich latach przypomniał sobie jak się gra jeden z moich ulubieńców z dawnych lat (np. "42 - Prawdziwa historia amerykańskiej legendy"), ale nie byłem pewien czy tak będzie gdyż wracając do innej swojej kultowej postaci to jakoś już tak nie zachwycał jak wcześniej. Wiadomo że Kryształowa czaszka to średni film ale też Ford był jakiś taki, nie zagrał kiepsko Indiane, ale też to nie było to samo co wcześniej a tutaj mamy nie Forda, nie Indiane, nie Jacka Ryana, ale Hana tylko ze starszego o kilkadziesiąt lat.
Spoiler:
A co do wiadomej sceny, która była dobra aktorsko z obu stron to powiem że nie zaskoczyło mnie specjalnie bo przecież nie wiadomo w jakiej formie będzie Ford za kilka lat, choć życzę mu jak najlepiej. Ale w sumie ciekawe bo już w epizodzie 6 miał zginąć Solo, bodaj Ford chciał uśmiercić go i jednak się stało to czego chciał tylko że kilkadziesiąt lat później. Jedyne co nie podobało mi się w odejściu Solo to późniejsza scena gdy wracają i Leia dosłownie mija się z Chewie bez zamienienia ani jednego słowa o Solo, najbliżsi przyjaciele jego, a później Chewie też wygląda na niezbyt podłamanego, co innego zaraz po straceniu przyjaciela. Woli Leia porozmawiać z Rey, może jakaś scena wypadła w czasie montażu. No i nie mam nic do tego że syn Solo jest kim jest, choć to kolejne przerobienie wątku ze ST, jedynie uwaga taka, że on za nic do mamy i ojca nie podobny jest.


Inna sprawa to wiek aktorów bo przecież np. aktorzy co grają roboty ze ST też nie są najmłodsi, tak samo Chewbacca (więc w sumie nie dziwi mnie że jakby był ale w sumie tak z boku trochę stał) i mam nadzieje że dadzą radę wystąpić w epizodach 8 i 9.

Nie oczekiwałem filmu na miarę Imperium, wiem czego się można spodziewać po Abramsie i dostałem dosłownie tyle oczekiwałem. Jedynie zastanawia mnie coby było jakby reżyserem został Bird który jeszcze lepiej czuje klimaty podobne co udowodnił w wielu filmach, ale wiadomo ze zajęty był Tomorrowland, czy film byłby tak samo jedynie dobrą robotą, czy pozwolili by mu decydenci z Disneya na więcej jak Abramsowi.

I tak się zastanawiałem w czasie słuchania muzyki na napisach końcowych czy rzeczywiście jedynie scenarzyste Kasdana można chwalić za sukces epizodu 5 i reżysera Kershnera, który miał pare filmów fajnych na koncie, bo część 5 miała jeszcze jednego scenarzyste czyli Leigh Brackett, o której jakoś się zapomina, a była autorką scenariuszy do kilku klasyków kina np. Wielki sen, Rio Bravo czy Długie pożegnanie z 1973 roku. Kasdan to dobry scenarzysta ale nie wiem czemu nie wspomina się o Brackett wogóle jeśli chodzi o epizod 5, równie dobrej scenarzystce.
No i ciekaw jestem ile ostało się w Przebudzeniu mocy z pierwszej wersji scenariusza Arndta, który też przecież fajne scenariusze tworzy jak np. do Toy Story 3, Mała miss, przed poprawkami jakie nanieśli właśnie Kasdan i reżyser.

Co do następnych części to spinoffy raczej nie interesują mnie, nawet o młodych latach Solo chyba że zaangażują fajnego aktora albo klona Forda z Wieku Adaline, ale następny epizod ciekawie się zapowiada dzięki fajnemu reżyserowi. Gorzej z częścią 9 którą ma robić gość od Jurassic World co nie był jakimś super filmem ale też w sumie złym też nie, może zmienią reżysera jeszcze na ciekawszego.

No i najlepszą superprodukcją roku, odgrzewanym kotletem najlepszym pozostał i nic się nie zmieni chyba już Mad Max a najgorszym nowy Terminator (tak na marginesie to jestem ciekaw opinii Arcyznawcy o najgorszym blockbusterze tego roku czy oceni równie nisko co MM i SW czy zaskoczy nas i film mu się spodoba jako jednemu z niewielu).
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2015-12-26, 00:29   

Właśnie przypadkiem dowiedziałem się o istnieniu takiego filmu jak The Star Wars Holiday Special, akcja toczy się po epizodzie 4. Podobno Lucas tak się wstydził tej telewizyjnej produkcji z udziałem obsady znanej ze starej trylogii, podobno nawet Ford się przewija (jeśli podchodzi do epizodów 4-6 z rezerwą to ten musi chyba nienawidzić), z którą nie miał nic do czynienia, nie odpowiadał za film jako scenarzysta i reżyser, że chciał zniszczyć wszystkie kopie, ale jakimś cudem film można na youtube obejrzeć w całości.Coś czuję że niesłusznie fani jadą po epizodach 1-3 i jak obejrzę w wolnej chwili to bardziej docenię nową trylogię. A na poważnie pytanie do bardziej zorientowanych w temacie to naprawdę jest aż tak złe?Sprawdziłem kto pisał scenariusz i m.in. Pat Proft, jeden ze scenarzystów współpracujący np. z ekipą ZAZ znaną z parodii jak Hot Shots, Police Squad, Naga broń i może to miała być parodia zamierzona. Inna sprawa że tutaj po raz pierwszy pojawia się np. Boba Fett więc jakby film ma wiele wspólnego jednak z uniwersum. Oczywiście obowiązkowa pozycja do obejrzenia:-)
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2015-12-26, 00:49   

Nigdy tego nie widziałem, a w skali złych filmów ten podobno bije rekord.



No więc zostałeś ostrzeżony :)
 
 
gentleman 
kinomaniak



Dołączył: 21 Gru 2008
Posty: 216
Skąd: Kraków
Wysłany: 2015-12-26, 22:20   

po seansie mam dokładnie takie same odczucia jak jarod.

dziwią mnie natomiast ludzie, którzy z jednej strony zarzucają filmowi uproszczenia, nieścisłości i oczywiste głupoty w kwestiach politycznych, etc. a jednocześnie oceniają film na 2/10 ze względu na to, że jest kontynuacją kultowej serii (np. kol. arcyznawca).

jezu, star wars to seria, która powstała po to, żeby można było dużo merchu, figurek i innego gówna wyprodukować i tym samym zapewnić dostatnią egzystencję panu lucasowi. czego wy się spodziewaliście? że nowy epizod będzie wyglądał jak w jednym z epizodów simpsonów, gdzie przez 1,5h transmitowano posiedzenie senatu?

gall anonim: jeżeli chodzi o tych nazistów, to chyba był zamierzony efekt. first order = new order, pozdrowienie uniesieniem ręki, wielkie transparenty z tym kołem zębatym czy co to jest to logo imperium/pierwszego porządku w tle etc.

jeżeli chodzi o blockbustery to w tym roku jeden z lepszych. po mad max, ale przed unclem.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2015-12-27, 13:46   

John Bigboote napisał/a:

No więc zostałeś ostrzeżony :)


Jeszcze bardziej mnie zachęciłeś.

Nie potrafię wydać oceny Holiday Special, bo rzeczywiście kiepskie, ale to nie jest produkcja taka jak Rocky Horror Picture Show, że tak kiepskie aż dobre tylko po prostu beznadziejnie słabe i nudne miejscami. Choć nie będę obrażał tej kultowej produkcji, Holiday Special to film który powinien trwać 45 minut a trwa 100 minut, wszystko jest rozciągniete aż do granic jak np. scena wypraszana z baru na Tatooine trwa ponad 10 minut (pojawia się gość co pije za pomocą otworu w okolicach czubka głowy i zaleca się do barmanki/barmana, trzeba zobaczyć). Chyba powodem jest zbyt duża ilość scenarzystów w tym twórca najlepszych sukcesów komediowego zespołu ZAZ. Niby produkcja dla dzieci, infantylna (rozwalił mnie motyw jak jeden ze szturmowców potknął się o broń własną i spadł w przepaść), ale dużo jest motywów jakby pisali po naćpaniu jak np. żona Chebacci dostaje maszyne w której pojawiają się fantazje erotyczne i w których pojawia się tak znana piosenkarka z lat 70-ych jak Diahann Carroll i oczywiście ma piosenke, albo scena jak całą rodziną oglądają coś na kształt cyrku albo jak w czasie przeszukiwania domu źli oglądają teledysk Jefferson Starship (później nazywał się ten zespół Starship, jeden z bardziej znanych z lat 70/80). Jedno trzeba przyznać że muzycznie daje rade i piosenki są spoko, nawet Leia ma kawałek i w sumie lepiej śpiewa jak gra i piszę to bez ironii. Ale najgorsze jest pierwsze 10 minut gdzie nie ma dialogów żadnych tylko słuchać porykiwania rodziny Chewbacci, aż miałem dość jego rodziny i jeszcze ten moment jak żona ogląda program kulinarny i próbuje ugotować, co oni ćpali pisząc tą scenę.

A co do animacji w której pokazano jak poznali bohaterowie Bobe Fetta to poza faktem że animowany Solo wygląda tragicznie, dosłownie ma końską twarz, a Luke ma oczy jakby naćpany był to trzeba powiedzieć że miejscami czułem się jakbym oglądał tak dobrą animacje z lat 80 jak Heavy Metal i w sumie to jedyny poza piosenkami oglądalny kawałek epizodu 4.5, ale ocenić nie potrafię. A Mark Hamill wygląda zabawnie z tą fryzurą i na dodatek wychodzi z filmu że wcale tak dobry mechanik z Luke'a nie jest:hahaha:
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-12-29, 00:00   

gall anonim napisał/a:
przemówienia Domhnall'a Gleeson'a, poczułem się jak na zebraniu nazistów


W ogóle to zrównywanie tego pseudo Imperium do Nazioli było tak lopatologicznie i ciężką ręką prowadzone, że ręka samoistnie wędrowała mi w okolice czoła. A scena przemowy kojarzyło mi się też z przeglądem armii Sarumana, ale Jackson identyczną inspirację rozegrał znacznie zręczniej.
 
 
TajskaKurtyzana 
świeżak



Wiek: 32
Dołączył: 06 Sie 2010
Posty: 37
Skąd: zza komputera
Wysłany: 2016-01-13, 10:39   

Arcyznawca napisał/a:
Mam wrażenie, że gdyby to był film SF spoza uniwersum Gwiezdnych Wojen, to wyszłoby mu to na dobre.

Zgadzam się z tym.

W sumie to nawet nie chce mi się za dużo o TFA pisać, ale moja skrócona opinia jest taka:

Jako wyrwany z kontekstu film popkornowy TFA jest o wiele lepszy niż części I-III i ogląda się w miarę ok (choć są to zdecydowanie rejony średnie-średnie niż wyższe-średnie). Jeśli jednak chodzi o starwarsowość i uczucie, że ogląda się film w uniwersum to jak dla mnie nie ma tego prawie wcale i nawet te nędzne epizody I-III rozkładają TFA na łopatki pod tym względem. A tam nie było tych samych okrętów, frakcji, aktorów itp. Jest to po prostu zrobiony maksymalnie po schemacie film akcja, akcja, żart, akcja, akcja, żart itd., wliczając wszystkie, przetrawione i wyrzygane dziesięć razy klisze typu sympatyczny muszyn-niezdara z wytatuowanym "comic relief" na czole. Tak bardzo Star Wars.

Jeśli o czynniku Star Wars mówimy to podobały mi się dwie rzeczy:

1. Han.
2. Pojedynek na miecze. Kontekstowo bezsensowny, ale wizualnie w porównaniu do tych przereżyserowanych baletów z I-III to niebo a ziemia.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2016-01-17, 23:09   

Lepsze niż sam film:

https://www.youtube.com/w...1&v=FaOSCASqLsE
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2016-01-21, 22:35   

Bezczelny skok na kasę, ale oglądało mi się to równie dobrze, jak ten bezczelny skok na kasę z zeszłego roku, czyli Jurassic World. JW ma nad GW7 tą przewagę, ze się sam skomentował jako skok na kasę, wybór reżysera JW na GWIX to chyba nie przypadek, bo kto lepiej się nadaje na podsumowanie Nowej Trylogii Gwiezdnych Wojen jako Trylogii Bezczelnego Skoku Na Kasę?

Księgowi z Disneya uświadomili sobie, że od 1977 roku zaszły pewne zmiany w świecie, więc z ciężkim sercem zaakceptowali nowych młodych bohaterów jako dziewczynę i czarnego. Aby nie dać okazji do narzekania różnym feministycznym typkom, dziewczyna jest tak kompetentna, ze gdyby dać jej jeszcze z godzinę, w pojedynkę rozwaliłaby ten cały First Order. Jestem pełen podziwu dla Daisy Ridley, że taką Mary Sue zrobiła tak świetnie, że się w ogóle nie zorientowałem. Casting na medal. Czarny jest całkiem w porządku, ale ja się nie martwiłem, bo widziałem dawno temu "Atak na dzielnicę" i nie było dla mnie opcji, że Boyega położy rolę. Te wszystkie fajne rzeczy, w rodzaju Rey i Finna w "Sokole" dzieją się jakby wbrew scenariuszowi, który stara się być tak przewidywalny i pozbawiony kantów, jak to tylko możliwe. Z oryginalnych pomysłów jest tu najwyżej zły pan, którego mogę bronić, z czystej przekory, bo już widzę, że pół internetu się nad biednym Driverem znęca.

Podobało mi się jeszcze coś niezbyt gwiezdnowojennego - wszystkie planetki i lokacje, gdzie nie czuć green - screena, bo to po prostu: pustynia, las, kolejny las, las zimą, Irlandia :) Nikt tu się nie sili na drzewa, z których wyrastają węże, z których potem wykluwają się kolorowe motyle - wolę takie przyziemne podejście. Podobały mi się też zdjęcia i głównie dlatego obejrzę po raz drugi (chociaż już nie w kinie), żeby popatrzeć sobie na prowadzenie kamery w niektórych scenach (napad na planetę Maz Kanaty), bo tam są chyba fajne pomysły. Fajny był Hux i jak palnął mówkę, to prawie zleciałem z fotela, tyle w tym było pasji i wiary. Natomiast bardzo nieprzekonujący był Supreme Commander Snoke, przede wszystkim pod względem komputerowego wykonania. Ciekawe, co on tam miał na Kylo Rena, może Ren się bał, że facet po prostu kiedyś wstanie i go podepcze?
Spoiler:
Kylo, to jest hologram, nie musisz się go bać! Wróć na rodziny łono!
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2016-01-26, 02:16   

John Bigboote napisał/a:
wybór reżysera JW na GWIX to chyba nie przypadek


rey będzie uciekała przed rancorem w szpilkach :)

John Bigboote napisał/a:
Jestem pełen podziwu dla Daisy Ridley, że taką Mary Sue zrobiła tak świetnie, że się w ogóle nie zorientowałem.


ja też nie, dopiero Internet mi powiedział :hahaha:

John Bigboote napisał/a:
Z oryginalnych pomysłów jest tu najwyżej zły pan, którego mogę bronić, z czystej przekory, bo już widzę, że pół internetu się nad biednym Driverem znęca.


Ale ta postać to też wynik kalkulacji księgowych, którzy ewidentnie chcieli wykreować nowego króla Tumblra, a Driver miał robić za połączenie Cumberbatcha (specyficzna aparycja, głos) i Lokiego (pizda z family issues). Ja tam myślę że w gościu mógłby być potencjał, ale trzeba było jednak pójść w klimaty nieco mniej emo (w tym złym tego słowa znaczeniu), bo co i rusz przed oczami stawała mi Sala Samobójców a to chyba źle, nie?
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2016-02-07, 20:51   

 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2016-09-13, 20:37   

Obejrzałam wreszcie jakiś czas temu i nie wiem doprawdy czego miałabym się czepiać.
Film jest wtórny, to fakt, ale z gatunku faktów oczekiwanych, nie sądziłam bowiem nawet przez chwilę, że nowe studio po padace części I-II-III będzie chciało mi zaserwować coś innego, niż sumę powszechnych oczekiwań.

Nowi bohaterowie zgrabnie przejęli pałeczkę od swoich poprzedników. Rey, Poe i Finn są przesympatyczni (dziewczyna świetna, świeża i energiczna, ale bez przesady) a i druga strona barykady mi nie wadzi, a wręcz przeciwnie.
Fajnie, że ktoś naprawił to co szwankowało i na nowo postawił na ludzi i ich interakcje. Narzekającym na Snoke'a przypominam, że zawsze może być gorzej i to pod każdym względem (Jar-Jar Binks).

Podsumowując - chętnie zaopiekuję się generałem Huxem, pod warunkiem że Domhnall nie będzie się tak strasznie krzywił (prawie go nie poznałam :hahaha: ).
A tak serio to porównałam sobie SWA z ostatnim Star Trekiem nakręconym po opuszczeniu mostka przez JJa i stwierdzam co następuje: lepsza fabuła, ale przyciężkawe w wykonaniu vs. nowe Gwiezdne Wojny; fabuła nie powala, ale jak to się wszystko fajnie oglądało...

I nie wydziwiajcie na Drivera bo to mój równolatek i mu kibicuję (młodsi już nie będziemy wiec kiedy jak nie teraz robić karierę). Poza tym facet wyszedł ostatnio w kilku fajnych filmach, które mam zamiar nadrobić.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u