FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Captain America: Civil War
Autor Wiadomość
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-05-11, 22:30   Captain America: Civil War


Captain America: Civil War
reż.: Anthony Russo, Joe Russo (USA, 2016)

W czasie kolejnej międzynarodowej akcji z udziałem superbohaterów ponownie dochodzi do strat w ludności cywilnej. Rosną więc naciski polityczne, by poddać herosów systemowi nadzoru i utworzyć organ decydujący o stopniu ich zaangażowania w działania militarne.

Muszę na początku przyznać, że od jakiegoś czasu zmęczony jestem dominacją komiksów w kinie oraz serializacją filmów, która objawia się tym, iż obecnie by oglądać jakiś nowy blockbuster to w większości przypadków trzeba znać poprzednie filmy i nie tylko poprzednie części co praktycznie całe uniwersum filmowe jak w tym przypadku Marvela. Dlatego tak cenię sobie twórczość np. Nolana, który nie licząc Batmanów, tworzy coś nowego (choć nie zawsze udaje mu się dobry film nakręcić), a nie non stop prequele, sequele, reeboty.

Przez to zmęczenie kinem komiksowym odpuściłem sobie wizytę w kinie na filmie Snydera "Batman v Superman" mimo tego że lubię "Man of Steel" jak i inne filmy Snydera. No i dopiero niedawno nadrobiłem film "Deadpool", który średnio przypadł mi do gustu. A w latach 80 i 90 kupowałem większość polskich i zagranicznych komiksów jakie można było w Polsce zdobyć, więc fanem komiksów kiedyś można mnie było nazwać. Po średniawce jaką okazał się "Deadpool", a dominują opinie o filmie pozytywne uznałem, że nie tylko przejadło mi się kino superbohaterskie, bo za dużo tego, co zwyczajnie starzeje się i nie bawią mnie już filmy o gościach w trykotach

Ale chyba się pomyliłem, bo podobał mi się najnowszy film braci Russo. Choć na pewno nie uznam go za arcydzieło jak co niektórzy głoszą jeśli chodzi o kino Marvela tylko za bardzo dobry (tak na marginesie dla mnie najlepszym komiksowym filmem jest Batman Returns, choć zdaję sobie sprawę, że nie wiele ma wspólnego z tym gatunkiem). Trzeba przyznać że trylogia z Kapitanem to najrówniejsze filmy z całego uniwersum Marvela - w sumie część 1 też była dobra (gdyby nie słaby "X-men 3" podobnie mógłbym powiedzieć o cyklu z mutantami).

Bracia Russo kolejny raz pokazali, że świetnie czują się w kinie rozrywkowym, ale ciężko mi powiedzieć który ich film lepszy, bo "Zimowy żołnierz" i "Civil War" są na podobnym dobrym poziomie. Dla mnie Russo to jedna z zagadek w kinie rozrywkowym, bo jak ściągnięcie np. Whedona do uniwersum Marvela można zrozumieć, biorąc pod uwagę jego wcześniejszą telewizyjną twórczość, to nie wiem co kierowało Marvelem że sciągneli gości co wcześniej pracowali przy serialach komediowych. A już w pierwszym swoim filmie pokazali, iż mają dobrą rękę do prowadzenia aktorów oraz świetnie czują się w scenach akcji i najnowszą produkcją potwierdzają, że to nie przypadek.

Co do scen akcji to trzeba zaznaczyć, iż to jak dobrze wyglądają jest też zasługą ekipy, która pracowała wcześniej przy filmie "Johny Wick". Ale muszę się przyczepić do jednej rzeczy co do świetnych scen akcji. Przez pierwszą połowę filmu sceny akcji są kręcone techniką jaką zna się z cyklu filmów o Bournie czyli trzęsąca się kamera co trochę utrudnia śledzenie akcji, ale gdzieś w drugiej połowie filmu, od sceny na lotnisku (chyba najlepszej w całym filmie) jakby ekipa rozmyśliła się i postanowili kręcić sceny akcji bardziej jak w "Zimowym żołnierzu" czyli wszystko dokładnie widać, bez trzęsącej się kamery. Nie mam pojęcia skąd taka zmiana.

Narzekałem na początku na serializację blockbusterów, ale w sumie to jak rozrosło się to uniwersum nie ma innej opcji. "Civil War" jest nie tylko sequelem "Zimowego żołnierza", ale chyba jeszcze bardziej niż jakikolwiek inny film z tego uniwersum wymaga też znajomości "Iron Man 3" a przede wszystkim "Avengers 2". Choć trzeba przyznać scenarzystom i reżyserom, iż nawet jak nie za bardzo się pamięta wydarzenia z "Kapitana Ameryki 2" i "Avengers 2" to film jest tak dobrze napisany i zrealizowany, iż aż tak bardzo to nie przeszkadza - idzie się połapać w wątkach. Ale z pewnością o wiele większą przyjemność będzie się miało jak przypomni się chociaż te dwa ostatnie.

Brawa dla ekipy, iż udało się zrealizować film, który się nie rozłazi, wszystkie wątki stare i nowe się ładnie łączą. Pewnie znajdą się jakieś wady na upartego, ale najważniejsza jest przyjemność jaka płynie z seansu.

Podoba mi się w filmie, że konflikt jaki się tworzy ma sens i jest logicznie przedstawiony - rozumie się dlaczego taką a nie inną decyzję podejmują Rogers i Stark, czemu mają odmienne poglądy. Choć nie chodzi tylko o to kto podpisze a kto nie dokument. Istotne są tak samo wątki osobiste dla bohaterów, znając te postacie i to co obaj bohaterowie przeszli wcześniej, jak ewoluowali w poprzednich filmach to na pewno jeszcze lepiej się zrozumie decyzje głównych bohaterów jakie podejmują, np. dlaczego Iron Man jest taki prorządowy a Kapitan przeciwko. Choć trzeba przyznać, iż aktorsko lepiej wypadł Downey Jr. Evans to idealny Kapitan i spisuje się dobrze, ale Robert ma więcej materiału do grania tym razem - nie ogranicza się jedynie do jechania na autopilocie jak czasami mu się zdarza.

Co do reszty obsady to stara obsada spisuje się dobrze albo przyzwoicie jak np. Stan jako Zimowy Żołnierz. Choć mnie najbardziej podobała się Czarna Wdowa i Ant - Man, który wypadł chyba jeszcze lepiej jak w swoim filmie. A miło też że nie zapomnieli twórcy o Peggy Carter (szkoda tylko że 3 serii chyba nie będzie jednak, tak na marginesie).

A z nowych bohaterów to podzielam pozytywne opinie o Czarnej Panterze i Spidermanie. Chętnie obejrzę filmy solowe z tymi bohaterami, zwłaszcza Spidermana, choćby dla samej Tomei w roli cioci May - to jedna z tych aktorek, która się ładnie starzeje (zresztą sami twórcy filmu doskonale zdają sobie z tego sprawę). Chociaż nie uważam jak co niektórzy, że Peter Parker ukradł film, bo film jest zbyt dobry - po prostu był fajnym dodatkiem do całości. Jak znika z ekranu film wcale gorszy nie jest i wciąż dobrze się ogląda, tak samo jak wcześniej nim się pojawił dobrze się oglądało. Podoba mi się też, że nawet jak jakaś postać równie dobrze mogła by w filmie się nie pojawić to i tak każdy z bohaterów co się pojawia ma tutaj coś do roboty - nawet jak wciśnięty się wydaje na siłę.

Filmy Marvela znane są z tego, że poza bratem Thora niezbyt udają im się przeciwnicy bohaterów - większość wypada tak sobie albo nijako mimo faktu że przeważnie grani są przez dobrych aktorów. Tym razem udało się, bo Zemo grany przez Bruhla to nietypowy zły jak na uniwersum Marvela, ma zupełnie inne cele - bardzo ludzki jest i gościa można zrozumieć co nim kieruje. Aktor pojawia się na około 15 minut, ale fajnie wypadł.

Bardzo fajna rozrywka idealnie łącząca humor z poważniejszymi wątkami. Podoba mi się też mimo tego, że to już któryś tam film w uniwersum Marvela, ale nie sprawia wrażenia filmu takiego, który się ogląda bardziej jak pomost/zapowiedź/wprowadzenie do kolejnych filmów - w poprzednich produkcjach Marvela nie raz tak bywało. Film skończył się w idealnym momencie i jednocześnie można się zastanawiać jak wydarzenia z filmu wpłyną na relacje między bohaterami w Avengers 3.

Ocena: 8/10
 
 
gentleman 
kinomaniak



Dołączył: 21 Gru 2008
Posty: 216
Skąd: Kraków
Wysłany: 2016-05-14, 22:25   

Czuję się zobowiązany już na samym początku zastrzec, że nie znoszę filmów na podstawie komiksów o superbohaterach. Są oczywiście wyjątki: Batman Burtona, Batman Nolana, coś na pewno jeszcze by się znalazło.

W zeszłym miesiącu byłem na "Batman v Superman". Przez pierwszą godzinę film był spoko, ugryziony od nieco innej strony niż większość filmów o superbohaterach. Po godzinie była to już zwykła napieprzanka, najpierw między S a B, później między S, B, W a Doomsdayem. Nuda.

Mimo to "Batman v Superman" jest o niebo lepszy niż "Civil War". W obydwu chodzi dokładnie o to samo. To znaczy ludzkość zaczyna zauważać niebezpieczeństwo wynikające z ujawnienia się ludzi o specjalnych mocach. Bohaterowie widzą się jako ktoś w rodzaju nadludzi. Niekoniecznie chcą brać odpowiedzialność za skutki swoich efektownych walk.

Tylko, że film Snydera potrafił udawać przez godzinę dobre kino. Marlvelowski obraz od początku jest pstrokaty i bez sensu. Zauważyłem ten sam problem, który wymienił mój poprzednik, czyli serialowość (miałem wrażenie, że "Civil War" nie jest zamkniętą całością, ale właśnie odcinkiem serialu).

Wyszedłem z kina bardzo zmęczony...
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-05-15, 00:07   

gentleman napisał/a:
Tylko, że film Snydera potrafił udawać przez godzinę dobre kino. Marlvelowski obraz od początku jest pstrokaty i bez sensu.


Narzekałem wcześniej na serialowość, ale w przypadku dobrego filmu jakim jest CW to właśnie tak nie przeszkadza jak przeszkadzało np. w Avengers 2.
Co do tego że lepszy film Snydera to nie wiem co powiedzieć, gdyż nie widziałem tego filmu, ale liczę na to że tak jak Ty będę jednak wśród mniejszości i tych widzów co się spodobał i hejt jaki na film spłynął jest przesadny/niezasłużony.

Twoja opinia jest dosłownie drugą z jaką się spotkałem, która oceniła lepiej film Snydera od filmu braci Russo - dość oryginalna opinia. Choć nie była to aż tak skrajnie inna opinia jak Twoja bo całkowicie Ci się nie podobał. A jednak oba filmy się podobały tej osobie, której recke czytałem, tylko jeden mniej a drugi bardziej.

Nie wypowiem się o filmie Snydera czy jest bez sensu a może jednak z sensem i nie będę się kierował opiniami/recenzjami innych, które właśnie zarzucają to co Ty czyli sporo głupot, ale filmowi Snydera. Większość widzów mówi że CW ma więcej sensu jak B v S, choć fabuła podobna i nawet podobno główny zły ma podobne cele w obu filmach, podobno bardziej logicznie przedstawione jest czemu robi to co robi zły u Marvela.

Ja odnoszę wrażenie że większość wątków układa się w całkiem logiczną całość w CW, choć może kilku rzeczy bym się przyczepił, ale to są drobnostki.

Nie będę na siłę bronił filmu, bo fanbojem nie jestem, ale zwyczajnie ciekaw jestem tak skrajnie innej opinii. Dlaczego uważasz że film jest pstrokaty? No i co dokładnie bez sensu jest według Ciebie w filmie braci Russo? Jestem bardzo ciekaw konkretnych przykładów. W sumie fajnie jak pojawiają się tak skrajnie inne opinie, bo dzięki temu mogą się wywiązać ciekawe dyskusje :)
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u