FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Dystrykt 9
Autor Wiadomość
Pan Zdzisław 
koneser



Wiek: 34
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 823
Skąd: Poznań
Wysłany: 2009-10-06, 16:16   

deus ex napisał/a:
No i się okazuje , że wcalę nie mylę, ktoś kto banał i durnotę adaptacji ksiązki protegowanej michnika chwali i wynosi do rang kultu, ten akurat film równa z niemal z ziemią.


Tak, a wcześniej był Batman Nolana, Bękarty Wojny, Blade i pewnie jeszcze coś tam. Dobierasz sobie tytuły w zależności od tego z kim dyskutujesz, więc ciężko żebyś się mylił. Pewnie specjalnie oglądasz gnioty, żeby potem wyciągnąc je zza pazuchy jak nadarzy się okazja.

Cytat:
District9 nie miał wyskoiego budżetu


Wysokobudżetowe w sensie szczelane SF z wybuchami. Wśród takich filmów ciężko byłoby coś znaleźć.

deus ex napisał/a:
tak czy siak nie ma to żadnego znaczenia, cokolwiek poproszę.


Primer
 
 
Simpson 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 2851
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-10-06, 20:07   

Po tych wszystkich opisach spodziewałem się słabego filmu...i dostałem słaby film. Odnoszę wrażenie że to film głównie dla nastolatków, bo jest zbyt naiwny i infantylny, żeby ktoś inny miał się nim zachwycać. Pomysł raczej ciekawy, jednak wykonanie przeciętne.
 
 
deus ex 
użytkownik zbanowany


Dołączyła: 18 Lis 2008
Posty: 38
Skąd: Sala kinowa
Wysłany: 2009-10-06, 20:25   

BM napisał/a:
deus ex napisał/a:
Do jakiego widza jest adresowany matrix

Zdecydowanie do młodego (aczkolwiek pod płaszczykiem "dorosłych", filozoficznych, post-cyberpunkowych pierdół).

Młodszego, bo są te "post-cyber" i "flilozoficzne" pierdoły (nie za bardzo wiem o co Ci w tym momencie chodzi)?
Młodszy widz będzie się zastanawiał nad wyborem która landrynka? W sumie nie wiem czy "Robot" był pisany dla młodszego czytelnika, wtedy w latach 70 młody czytelnik nie był raczej targetem, nadistoty, świadomośc etc.

BM napisał/a:
[Matrix to jednak majstersztyk w swojej kategorii - zarówno jeżeli chodzi o efekty specjalne jak i o spójność (bądź co bądź lajtowej ale w sumie raczej oryginalnej) fabuły.

Nice, myśle, że zatem posiadasz w swoich zbiorach "Robota" Andrzeja Snerga-Wisniewskiego. :)


BM napisał/a:
deusex napisał/a:
t;]starship troopers

To jest nawet dobry przykład - film momentami tak samo głupkowaty jak Dystrykt 9. W sumie nie - Dystrykt 9 jednak postawiłbym znacznie wyżej. Żołnierze kosmosu to takie bardziej kino akcji jak dla mnie. Bezrefleksyjna, frontowa napierdalanka w dekoracjach sci-fi. Zobaczyć, zagryźć, zapomnieć. Nie przepadam za takim kinem.
:)
Rozumiem, że w twojej biblioteczce żelaznej klasyki SF nie ma tejże ksiązki, za którą Robert A. Heinlein dostał 50 lat temu prestiżową nagrode Hugo? :hmm:

BM napisał/a:
deus ex napisał/a:
martwica mózgu, wojna polsko-ruska

Wydawało mi się, że rozmawiamy tylko o tytułach z zakresu S/F.


Jak uważasz, akurat chodziło mi ogólnie o ten podział, bo jest tak sztuczny , że sam unikasz wyraźnej odpowiedzi. Logika nazkazuje uznać braindead i wojnę za film dla mlodego widza, jednak z tym pierwszym się nie zgodzę ja a z tym drugim zapewne Ty.

Każdy w zasadzie film można sprowadzić do takiej gradacji wiekowej. Ktoś barrrdzo poważny może uznać cąłą fantastykę za filmy dla dzieci, bo to bajki.
 
 
deus ex 
użytkownik zbanowany


Dołączyła: 18 Lis 2008
Posty: 38
Skąd: Sala kinowa
Wysłany: 2009-10-06, 20:34   

Pan Zdzisław napisał/a:

Tak, a wcześniej był Batman Nolana, Bękarty Wojny, Blade i pewnie jeszcze coś tam. Dobierasz sobie tytuły w zależności od tego z kim dyskutujesz, więc ciężko żebyś się mylił. Pewnie specjalnie oglądasz gnioty, żeby potem wyciągnąc je zza pazuchy jak nadarzy się okazja.

Nic nowego, patrzysz jakie filmy ocenia adwersarz i w jaki sposób i widać całą sytuację jak na dłoni. To działą w muzyce i innych dziedzinach. W życiu nie uwierzę miłośnikowi disco polo, że nowa płyta Molvaera jest chujowa bo wiem, że to miłonik disco polo i się na tym akurat nie zna.

Pan Zdzisław napisał/a:

Wysokobudżetowe w sensie szczelane SF z wybuchami. Wśród takich filmów ciężko byłoby coś znaleźć.

No właśnie. Poproszę.

Pan Zdzisław napisał/a:
Primer


No tak, fantastyki jest tam trochę, z racji tego cofania się w czasie, reszta to pseduonaukowo-chemiczny bełkot przez który trzeba mocno chcieć przebrnąć. I Primera chesz postawić jako film SF , który ma się mierzyć z District9 w kategoriach filmu SF/? Bieda.
Ostatnio zmieniony przez BM 2009-10-06, 20:43, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-10-06, 20:55   

deus ex napisał/a:
Młodszego, bo są te "post-cyber" i "flilozoficzne" pierdoły (nie za bardzo wiem o co Ci w tym momencie chodzi)?
Młodszy widz będzie się zastanawiał nad wyborem która landrynka? W sumie nie wiem czy "Robot" był pisany dla młodszego czytelnika, wtedy w latach 70 młody czytelnik nie był raczej targetem, nadistoty, świadomośc etc.

Faktycznie nie rozumiesz o co mi chodzi. Pytanie tylko czy ja mam z tym problem? ;)

Dla ułatwienia powiem, że rozmawiam tu o samym obrazie Wachowskich, nie o ich literackich inspiracjach czy popkulturowych zapożyczeniach. To, że książka, z której Wachowscy czerpią łopatami była zacna oznacza, że od razu ich film urasta do filozoficznego sci-fi? Chyba nie, prawda? Co ma np. Solaris Lema do obrazu Stevena Soderbergha z 2002? Zdecyduj się - rozmawiamy o tytułach filmowych czy o pierwowzorach literackich bo czasem jak czytam Twoje posty to zaczynam się gubić. :pukpuk:

W latach 70tych (przynajmniej w Polsce) coś takiego jak społeczeństwo konsumpcyjne raczej nie istniało. Młodzi ludzie czytali sporo dobrej fantastyki naukowej i ogólnie odnoszę wrażenie, że młodszy czytelnik nie był tak skretyniały jak dziś (właściwie dziś coś takiego jak młody czytelnik to gatunek na wymarciu bo już prawie nikt w tym pokoleniu nie czyta, a jak czyta to jest uznawany za oryginała lub dziwaka). ;)

deus ex napisał/a:
Rozumiem, że w twojej biblioteczce żelaznej klasyki SF nie ma tejże ksiązki, za którą Robert A. Heinlein dostał 50 lat temu prestiżową nagrode Hugo?

Przecież ja mówię o samym filmie "Żołnierze kosmosu" (jako tworze autonomicznym), nie mieszajmy do tego książki. Znów to samo. Co ma piernik do wiatraka? :pukpuk:

Podobnie może być w przypadku "Forever War" Haldemana, której to ekranizacja ma powstać za sprawą Ridleya Scotta w 2011. Książka jest świetna ale film może być czymś zupełnie niezadowalającym (i bardzo chętnie dowiem się za dwa lata, że się pomyliłem).


Mam nieodparte wrażenie, że nie potrafisz zrozumieć prostej prawdy o tym, że Dystrykt 9 jest filmem, który może się wyrobionemu widzowi nie podobać. Przeczytaj sobie ten temat dokładniej jest masa argumentów za takim stanowiskiem. Naprawdę nie musisz przytaczać klasyki by coś udowodnić, bo to nie zmieni mojego zdania na temat owego filmu. Oczywiście dziwi mnie to, że uważasz ten tytuł za coś zachwycającego ale ok - Twoje prawo.
 
 
deus ex 
użytkownik zbanowany


Dołączyła: 18 Lis 2008
Posty: 38
Skąd: Sala kinowa
Wysłany: 2009-10-06, 21:56   

BM napisał/a:

Mam nieodparte wrażenie, że nie potrafisz zrozumieć prostej prawdy o tym, że Dystrykt 9 jest filmem, który może się wyrobionemu widzowi nie podobać.

Raczej niewyrobionemu może się nie podobać, to rozumiem. Wyrobiony widz właśnie jest wyrobiony za pomocą argumentów przeze mnie przytoczonych. Sorry ale ocenianie Starship Troopers jako prymitywnej strzelanki (ręce opadają :( ) no to właśnie ta różnica w postrzeganiu pewnych rzeczy i w głowie mi się nie mieści , że ktoś może się uważać za wyrobionego i oparty na znakomitej noweli, kultowy już film w kręgach SF oraz jeden z najlepszych obrazów SF ostatnich lat uważać za prostacką jatkę :nigga: . Temat spotkań z obcymi istotami jak i swoisty nurt kastastroficzny na tej kanwie jest eksploatowany w fantastyce od dawna, większość to lata 50-70 dzisaj mamy same popłuczyny. Heinlein napisał też Władcy Marionetek, też o inwazji ale z kolei istot które opanowywały umysł. Co za prostacki pomysł, nie?. Ale to jebana klasyka, ktoś, kiedyś zaczynał i jeżeli film nie jest zjebany przez zbytnie zmiany a starship Troopers mocno nie jest to nie ma prawa wyjśc gowno.

BM napisał/a:
Przeczytaj sobie ten temat dokładniej jest masa argumentów za takim stanowiskiem. Naprawdę nie musisz przytaczać klasyki by coś udowodnić, bo to nie zmieni mojego zdania na temat owego filmu. Oczywiście dziwi mnie to, że uważasz ten tytuł za coś zachwycającego ale ok - Twoje prawo.


Oczywiscie, nie ma różnicy zdań, nie ma dyskusji i fora przestają istnieć ale jeżeli sie już przerzucamy argumentami to sie przerzucajmy sensownymi i tutaj wychodzi na to ,że każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma....ja mam bibliotekę z moim ulubionym gatunkiem Sf na tysiące i cieszę się bardzo jeżeli wychodzi film gdzie autor robi co chwile "oko" a większość prymitywnej gawiedzi się na to łapie. Jest przynajmniej zabawnie.
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-10-06, 22:36   

deus ex napisał/a:
Raczej niewyrobionemu może się nie podobać, to rozumiem. Wyrobiony widz właśnie jest wyrobiony za pomocą argumentów przeze mnie przytoczonych.

Wodzu prowadź! :nigga:

deus ex napisał/a:
Sorry ale ocenianie Starship Troopers jako prymitywnej strzelanki (ręce opadają :( ) no to właśnie ta różnica w postrzeganiu pewnych rzeczy i w głowie mi się nie mieści , że ktoś może się uważać za wyrobionego i oparty na znakomitej noweli, kultowy już film w kręgach SF oraz jeden z najlepszych obrazów SF ostatnich lat uważać za prostacką jatkę

Nigdzie nie napisałem, że to prymitywna strzelanka i kropka. Napisałem, że dla mnie ten film wygląda w taki, a nie inny sposób (ja to tak odbieram choć wiem, że inni mogą odbierać inaczej - trudno). Po prostu nie podobał mi się (a nawet nieco mnie znudził) i tyle. A musi mi się podobać? Inaczej nie należę do elitarnego kręgu znawców sci-fi? Litości. Albo rozmawiamy poważnie albo uprawiamy tu jakiś pedalski lans.

Mam swoją (przyznaję - często dziwaczną i niepopularną) opinię ale nie mam zamiaru wstydzić się jej bo jakieś kretyńskie grono koniobójców wykluczy mnie ze swojego kółka klepania się po fiutach. Zresztą to nie pierwszy raz gdy podoba mi się lub nie podoba coś co innych dziwi (patrz "Dante 09", który uważam za bardzo dobry, a który np. Zdzisława wynudził).

Co człowiek to opinia. Tylko bałwan bezmyślnie podąża za ukutymi przez "znawców" trendami. Podoba mi się bo tak wypada. Podoba mi się bo to klasyka. Podoba mi się bo większość wyrobionych krytyków uważa to za dzieło kultowe. Co za brednie. :pukpuk:

Na tej zasadzie "Antychrysta" powinieneś uważać za film co najmniej przechujowy.
 
 
Thabel 
filmożerca



Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 1426
Skąd: Tichau
Wysłany: 2009-10-06, 22:44   

Mój kuzyn, 16 latek, stwierdził, że to gniot bo strasznie nudny.
Znajomek z reżyserskiej, którego nie lubię, stwierdził że to gniot bo... strasznie nudny

Temu filmowi brakuje przede wszystkim dynamiki, wtedy by człowiek mógł inne niedociągnięcia darować. Ale tu nawet jak się strzelają to flegmatycznie.
 
 
deus ex 
użytkownik zbanowany


Dołączyła: 18 Lis 2008
Posty: 38
Skąd: Sala kinowa
Wysłany: 2009-10-07, 08:42   

BM napisał/a:
Nigdzie nie napisałem, że to prymitywna strzelanka i kropka. Napisałem, że dla mnie ten film wygląda w taki, a nie inny sposób (ja to tak odbieram choć wiem, że inni mogą odbierać inaczej - trudno). Po prostu nie podobał mi się (a nawet nieco mnie znudził) i tyle. A musi mi się podobać? Inaczej nie należę do elitarnego kręgu znawców sci-fi? Litości. Albo rozmawiamy poważnie albo uprawiamy tu jakiś pedalski lans.

Ależ on właśnie tak wygląda, jak prostacka jatka. Ale tutaj właśnie można się określać. Jeżeli się wychowałeś na literaturze SF, pochłaniasz książki z tych rejonów jak świnia kartofle z osypką to od razu jesteś w domu i cię cieszysz z kolejnej udanej ekranizacji. Jeżeli jesteś miłośnikiem seriali albo oglądaczem który zdziera wszystko z napisem "nowość" bez względu na typ i gatunek to nie mów o wyrobieniu. Dla mnie ktoś kogo nudzi ten film to albo osoba, która nie przepada za SF albo conajmniej kosmita jeżeli twierdzi , że lubi SF ale film go nudzi. Tu nie ma żadnej wyimaginowanej elitarności.

BM napisał/a:
Mam swoją (przyznaję - często dziwaczną i niepopularną) opinię ale nie mam zamiaru wstydzić się jej bo jakieś kretyńskie grono koniobójców wykluczy mnie ze swojego kółka klepania się po fiutach. Zresztą to nie pierwszy raz gdy podoba mi się lub nie podoba coś co innych dziwi (patrz "Dante 09", który uważam za bardzo dobry, a który np. Zdzisława wynudził).

Każdy ma, w końcu każdy jest tylko człowiekiem i każdy jest inny, ma inny gust. Ale z drugiej strony bardzo popularne jest dzisiaj:
diana6echo napisał/a:
wolę już być jebniętą niż mieć taki sam gust jak wszyscy inni i być chrzanionym robocikiem bez własnego zdania :)


BM napisał/a:

Co człowiek to opinia. Tylko bałwan bezmyślnie podąża za ukutymi przez "znawców" trendami. Podoba mi się bo tak wypada. Podoba mi się bo to klasyka. Podoba mi się bo większość wyrobionych krytyków uważa to za dzieło kultowe. Co za brednie. :pukpuk:

Oczywiście ale też prędzej uwierzę opinii kogoś kto siedzi w fantastyce i na tym zęby zjadł niż niedzielnemu oglądaczowi który się fascynuje rolą aktorską miernory pt szyc.

BM napisał/a:
Na tej zasadzie "Antychrysta" powinieneś uważać za film co najmniej przechujowy.

Muszę go przemyśleć i obejrzeć jeszcze kilka razy, bo nie wszystko od razu trafia do mnie. BTW Stalkera już oglądali?
 
 
Pan Zdzisław 
koneser



Wiek: 34
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 823
Skąd: Poznań
Wysłany: 2009-10-07, 13:43   

deus ex napisał/a:
W życiu nie uwierzę miłośnikowi disco polo, że nowa płyta Molvaera jest chujowa bo wiem, że to miłonik disco polo i się na tym akurat nie zna.


Ale to jest tylko półprawda, bo jeżeli np. miłośnik disco polo Ci powie, że nowa płyta Molvaera jest fajna, to wtedy wyciągasz kolejną, a potem jeszcze jedną i następną, aż w końcu diskopolowiec wypowie wyczekiwane przez Ciebie określenie "chujowa". Wtedy dopiero osiągasz cel i utwierdzasz się w przekonaniu, że Ty sie znasz a on nie. Gorzej jakby się znalazł diskopolowiec, któremu podoba się np. 10 płyt z Twojej kolekcji. Wtedy znów byś musiał przerzucić się na coś ambitniejszego. Albo podrasować swoją teorię.

deus ex napisał/a:
Pan Zdzisław napisał/a:

Wysokobudżetowe w sensie szczelane SF z wybuchami. Wśród takich filmów ciężko byłoby coś znaleźć.


No właśnie. Poproszę.


No tak jak pisałem ciężko mi coś znaleźć. Ostatnim filmem SF ze szczelaniem i wybuchami, który zrobił na mnie wrażenie był Ghost in the Shell, ale po pierwsze to był rok 1996, po drugie to anime, a po trzecie pewnie gniot, bełkot i popłuczyny.
Przytoczony przez Ciebie Starship Troopers to chyba najlepsza, najbardziej trafna kontrpropozycja, ale to znów rok 1997. Poza tym za słabo pamiętam ten film, żeby jakoś go porównać z D9.

deus ex napisał/a:
Pan Zdzisław napisał/a:
Primer



No tak, fantastyki jest tam trochę, z racji tego cofania się w czasie, reszta to pseduonaukowo-chemiczny bełkot przez który trzeba mocno chcieć przebrnąć. I Primera chesz postawić jako film SF , który ma się mierzyć z District9 w kategoriach filmu SF/? Bieda.


No coż, taka konwencja. Chciałeś dowolny film SF, który jest bardziej spójny i lepiej realizuje założenia. Primer to dobry przykład.


deus ex napisał/a:
Sorry ale ocenianie Starship Troopers jako prymitywnej strzelanki (ręce opadają ) no to właśnie ta różnica w postrzeganiu pewnych rzeczy i w głowie mi się nie mieści , że ktoś może się uważać za wyrobionego i oparty na znakomitej noweli, kultowy już film w kręgach SF oraz jeden z najlepszych obrazów SF ostatnich lat uważać za prostacką jatkę


deus ex napisał/a:
Ależ on właśnie tak wygląda, jak prostacka jatka. Ale tutaj właśnie można się określać. Jeżeli się wychowałeś na literaturze SF, pochłaniasz książki z tych rejonów jak świnia kartofle z osypką to od razu jesteś w domu i cię cieszysz z kolejnej udanej ekranizacji. Jeżeli jesteś miłośnikiem seriali albo oglądaczem który zdziera wszystko z napisem "nowość" bez względu na typ i gatunek to nie mów o wyrobieniu. Dla mnie ktoś kogo nudzi ten film to albo osoba, która nie przepada za SF albo conajmniej kosmita jeżeli twierdzi , że lubi SF ale film go nudzi. Tu nie ma żadnej wyimaginowanej elitarności.


Czyli Żołnierze nie są jest prostacką jatką jednocześnie tak wyglądając, z tym że muszą się podobać, bo to znakomita ekranizacja doskonałej powieści SF. A co jeżeli jakiemuś wyrobionemu ( :) ) widzowi przeszkadza Denise Richards, która przez cały film ma minę jakby własnie zrobiła loda z połykiem, albo białe zęby i opalenizna Van Diena? Czy wtedy ma prawo dać upust swojej złości i przejechać się po całym filmie w ramach odwetu na castingowcach?

deus ex napisał/a:
Oczywiście ale też prędzej uwierzę opinii kogoś kto siedzi w fantastyce i na tym zęby zjadł niż niedzielnemu oglądaczowi który się fascynuje rolą aktorską miernory pt szyc.


Jak rozumiem pijesz do mnie i BM, tylko że podajesz opinie kogoś innego.

deus ex napisał/a:
BTW Stalkera już oglądali?


A już zrobili?
 
 
deus ex 
użytkownik zbanowany


Dołączyła: 18 Lis 2008
Posty: 38
Skąd: Sala kinowa
Wysłany: 2009-10-07, 15:07   

Pan Zdzisław napisał/a:

Ale to jest tylko półprawda, bo jeżeli np. miłośnik disco polo Ci powie, że nowa płyta Molvaera jest fajna, to wtedy wyciągasz kolejną, a potem jeszcze jedną i następną, aż w końcu diskopolowiec wypowie wyczekiwane przez Ciebie określenie "chujowa". Wtedy dopiero osiągasz cel i utwierdzasz się w przekonaniu, że Ty sie znasz a on nie. Gorzej jakby się znalazł diskopolowiec, któremu podoba się np. 10 płyt z Twojej kolekcji. Wtedy znów byś musiał przerzucić się na coś ambitniejszego. Albo podrasować swoją teorię.

Nie przesadzajmy, od razu posądzanie o jakąś złą wolę :) Jak mu się spodoba to się ucieszę, że pobłądził ale właśnie odnalazł drogę :)

Pan Zdzisław napisał/a:

No tak jak pisałem ciężko mi coś znaleźć. Ostatnim filmem SF ze szczelaniem i wybuchami, który zrobił na mnie wrażenie był Ghost in the Shell, ale po pierwsze to był rok 1996, po drugie to anime, a po trzecie pewnie gniot, bełkot i popłuczyny.

Potrafię docenić ten film, chociaż nie znoszę anime i mangi. Oglądało się znośnie, jakby to nie było w tej idiotycznej konwencji to pewnie byłoby super.
Pan Zdzisław napisał/a:

Czyli Żołnierze nie są jest prostacką jatką jednocześnie tak wyglądając, z tym że muszą się podobać, bo to znakomita ekranizacja doskonałej powieści SF. A co jeżeli jakiemuś wyrobionemu ( :) ) widzowi przeszkadza Denise Richards, która przez cały film ma minę jakby własnie zrobiła loda z połykiem, albo białe zęby i opalenizna Van Diena? Czy wtedy ma prawo dać upust swojej złości i przejechać się po całym filmie w ramach odwetu na castingowcach?

Kadży film wojenny można sprowadzić do prostackiej jatki jeżeli będzie w miare realnie zrobiony, bo taka jest istota wojny :) Może się nie podobać aktor albo jakis element ale to nie powinno się kłaść cieniem na całości.

Pan Zdzisław napisał/a:

deus ex napisał/a:
BTW Stalkera już oglądali?


A już zrobili?


30 lat temu :)


Moje zdanie jest takie, że pobłądziliście ale czas to naprawi, wrócicie do filmu kiedyś, bogatsi o wiedzę i przeczytane książki (polecam mocno Obcy W OBcym Kraju Tegoż Heinleina od Starsip troopers ;) ) i wtedy dotrze , że to jednak nie taka chujnia jak się zdawało. ;)
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-10-07, 15:35   

deus ex napisał/a:
Ależ on właśnie tak wygląda, jak prostacka jatka. Ale tutaj właśnie można się określać. Jeżeli się wychowałeś na literaturze SF, pochłaniasz książki z tych rejonów jak świnia kartofle z osypką to od razu jesteś w domu i cię cieszysz z kolejnej udanej ekranizacji.

Być może. Dla mnie w ujęciu ogólnym był po prostu słaby. Aktorsko też ssie. Z drugiej strony można się czepić, że taki np. "Death Machine" (UK 1995) też na tej linii ma podobnie, a jednak ogląda się lepiej. Powiedziałbym nawet znacznie lepiej.

deus ex napisał/a:
Dla mnie ktoś kogo nudzi ten film to albo osoba, która nie przepada za SF albo conajmniej kosmita jeżeli twierdzi , że lubi SF ale film go nudzi. Tu nie ma żadnej wyimaginowanej elitarności.

Dobrze powiedziane - dla Ciebie. ;)


deus ex napisał/a:
Oczywiście ale też prędzej uwierzę opinii kogoś kto siedzi w fantastyce i na tym zęby zjadł niż niedzielnemu oglądaczowi który się fascynuje rolą aktorską miernory pt szyc.

I tu już zwyczajnie pierdolisz głupoty. :foch:

deus ex napisał/a:
BTW Stalkera już oglądali?

Tego radzieckiego? Tak, widziałem.
 
 
Pan Zdzisław 
koneser



Wiek: 34
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 823
Skąd: Poznań
Wysłany: 2009-10-07, 16:10   

deus ex napisał/a:
Może się nie podobać aktor albo jakis element ale to nie powinno się kłaść cieniem na całości.


Ale tak bywa. Przecież to własnie kwestia doboru poszczególnych elementów przez twórce decyduje w dużym stopniu o tym czy film jest dla Ciebie czy nie (w zależności od tego czy owe elementy wpasowują się w Twoje gusta). Gdyby w D9 były mangowe stwory to też byś się pewnie przejechał po tym filmie, bez względu na to kto go robił i do czego są nawiązania w scenariuszu. Nie wszystko jest uzależnione od zrozumienia (bądź nie) filmu.

deus ex napisał/a:
Moje zdanie jest takie, że pobłądziliście ale czas to naprawi, wrócicie do filmu kiedyś, bogatsi o wiedzę i przeczytane książki (polecam mocno Obcy W OBcym Kraju Tegoż Heinleina od Starsip troopers ) i wtedy dotrze , że to jednak nie taka chujnia jak się zdawało.


A specjalnie nie szukałem dziur w scenariuszu, żeby nie powtarzać zarzutów po innych, ale i tak mnie wrzuciłeś do tego samego wora co resztę przeciwników D9. :)
W skrócie: wybuchy, szczelanie, bohaterowie imający się pocisków, czyli kosmetyka. To mi przeszkadza, to mnie razi, na to nie pomoże lektura książki. ;)
 
 
deus ex 
użytkownik zbanowany


Dołączyła: 18 Lis 2008
Posty: 38
Skąd: Sala kinowa
Wysłany: 2009-10-07, 18:32   

BM napisał/a:
Być może. Dla mnie w ujęciu ogólnym był po prostu słaby.

Od książki za którą Heinlein dostał Nebulę sie nie odbiega zbytnio. Kwestia tego czy ktoś siedzi w SF czy nie. Rozumiem też, że większosci osób może się nie podobać, w zasadzie oprócz zapaleńców gatunku to mało komu się podoba. To normalne jeden lubi horrory inny fantastykę. A inny nie lubifantastyki bądź się na niej nie zna :)

BM napisał/a:

deus ex napisał/a:
Dla mnie ktoś kogo nudzi ten film to albo osoba, która nie przepada za SF albo conajmniej kosmita jeżeli twierdzi , że lubi SF ale film go nudzi. Tu nie ma żadnej wyimaginowanej elitarności.

Dobrze powiedziane - dla Ciebie. ;)

A jakie są inne opcje? Mogę np zjebac Diunę , zarówno tą starą jak i nowa , żę zbytnio odbiegają od fabuły sksiązkowej, ingerencja reżysera psuje to, tak jak w Mnemonicu.

BM napisał/a:

deus ex napisał/a:
Oczywiście ale też prędzej uwierzę opinii kogoś kto siedzi w fantastyce i na tym zęby zjadł niż niedzielnemu oglądaczowi który się fascynuje rolą aktorską miernory pt szyc.

I tu już zwyczajnie pierdolisz głupoty. :foch:
Nie no przecież to był żart - każdy wie , że Borys Szyc to wielki aktor, pedagog, znakomita postać współczesnej sztuki filmowej. Niełatwo jest o artystyczną formę odpowiednią do jego możliwości. W kinie i telewizji jest niepowtarzalnym brylantem. Stworzył własny styl aktorstwa komediowo-dramatycznego. Z olśniewającym wyczuciem i inwencją łączy ostre rysy z ironią, błazenadę z powagą. Wnosi lekkość i wdzięk, subtelność i poetycki żart, wspaniały zmysł obserwacyjny i ogromne wyczucie sceny. Jest zawsze autorem najcelniejszych sformułowań, błyskotliwych drobiazgów, które nadają całości niepowtarzalny styl. Bardzo konsekwentny w przekazywaniu swojego spojrzenia na świat. Stale łamie utarte systemy myślenia, stale szuka czegoś nowego, nie chce poddawać się konwencjom i unika powtórzeń.

BM napisał/a:

deus ex napisał/a:
BTW Stalkera już oglądali?

Tego radzieckiego? Tak, widziałem.

Tak, tego.
 
 
Aske 
filmożerca



Wiek: 42
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 1958
Skąd: Wielka Brytania
Wysłany: 2009-10-07, 19:31   

deus ex napisał/a:
Nie no przecież to był żart - każdy wie , że Borys Szyc to wielki aktor, pedagog, znakomita postać współczesnej sztuki filmowej. Niełatwo jest o artystyczną formę odpowiednią do jego możliwości. W kinie i telewizji jest niepowtarzalnym brylantem. Stworzył własny styl aktorstwa komediowo-dramatycznego. Z olśniewającym wyczuciem i inwencją łączy ostre rysy z ironią, błazenadę z powagą. Wnosi lekkość i wdzięk, subtelność i poetycki żart, wspaniały zmysł obserwacyjny i ogromne wyczucie sceny. Jest zawsze autorem najcelniejszych sformułowań, błyskotliwych drobiazgów, które nadają całości niepowtarzalny styl. Bardzo konsekwentny w przekazywaniu swojego spojrzenia na świat. Stale łamie utarte systemy myślenia, stale szuka czegoś nowego, nie chce poddawać się konwencjom i unika powtórzeń.


:fingerok: Dobre! :hahaha:
 
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-10-07, 20:01   

deus ex napisał/a:
Od książki za którą Heinlein dostał Nebulę sie nie odbiega zbytnio. Kwestia tego czy ktoś siedzi w SF czy nie. Rozumiem też, że większosci osób może się nie podobać, w zasadzie oprócz zapaleńców gatunku to mało komu się podoba. To normalne jeden lubi horrory inny fantastykę. A inny nie lubifantastyki bądź się na niej nie zna :)

Jeszcze inny utożsamia opinię całego środowiska ze swoją własną i wydaje mu się, że jest posiadaczem prawdy objawionej. ;)

Żeby było jasne - ja nie odmawiam Ci własnego zdania. Odmawiam Ci jednak zdecydowanie wyciąganie tak daleko idących wniosków na temat rozmówców i całego środowiska fanów kina sci-fi. Rzucasz tak kategoryczne i generalizujące opinie na temat kogoś tylko dlatego, że nie przypadł mu do gustu ten film? Wolne żarty.

deus ex napisał/a:
Nie no przecież to był żart - każdy wie , że Borys Szyc to wielki aktor, pedagog, znakomita postać współczesnej sztuki filmowej. Niełatwo jest o artystyczną formę odpowiednią do jego możliwości. W kinie i telewizji jest niepowtarzalnym brylantem. Stworzył własny styl aktorstwa komediowo-dramatycznego. Z olśniewającym wyczuciem i inwencją łączy ostre rysy z ironią, błazenadę z powagą. Wnosi lekkość i wdzięk, subtelność i poetycki żart, wspaniały zmysł obserwacyjny i ogromne wyczucie sceny. Jest zawsze autorem najcelniejszych sformułowań, błyskotliwych drobiazgów, które nadają całości niepowtarzalny styl. Bardzo konsekwentny w przekazywaniu swojego spojrzenia na świat. Stale łamie utarte systemy myślenia, stale szuka czegoś nowego, nie chce poddawać się konwencjom i unika powtórzeń.

Men, nie o to chodzi. Podstawowe (wracające jak bumerang pytanie) brzmi czemu zasłaniasz się Szycem (lub kimś/czymś innym) w rozmowie o konkretnym tytule filmowym jakim jest Dystrykt 9? Czyżby ośmieszenie rozmówcy za pomocą figury Szyca było Ci potrzebne do legitymizacji owego tytułu jako zajebistego filmu? Jak dla mnie oznacza to tylko tyle, że zabrakło Ci merytorycznych argumentów i zamiast rozmawiać o filmie wolisz uprawiać pseudo analizy na temat stanu polskiego czy światowego kina, które de facto nic do sprawy nie wnoszą. Co mnie obchodzi Szyc w kontekście rozmowy na temat filmu, o którym jest ten topic? :) :pukpuk:

I jeszcze taka konkluzja z mojej strony na temat dotychczasowej rozmowy. Widzę, że zamiast wyłuszczyć sedno swojego stanowiska zdecydowanie wolisz uciekać w boczne uliczki i robić komiczne zwody ale przy okazji ucieka Ci meritum dyskusji. Póki co (jeżeli odsiać wątek główny od pobocznego pajacowania) usłyszeliśmy od Ciebie jedynie, że Dystrykt 9 jest zajebisty po przez swoje odwołania do literatury fantastyczno naukowej. Super. Tylko tyle? Jak dla mnie trochę mało.

A może tak do rzeczy? Film uważam za świetny z kilku powodów...

1............
2............
3............

Czy to naprawdę takie trudne? ;)
 
 
sephrenia 
koneser



Wiek: 31
Dołączyła: 05 Kwi 2009
Posty: 573
Skąd: lublin
Wysłany: 2009-10-11, 20:14   

właśnie obejrzałam to "arcydzieło" ;) no nie zachwyca niestety, są fajne momenty no ale ogólnie film bardzo przeciętny. Ciekawy pomysł, wykonanie słabe :fingerno: no cóz obejrzałam na kompie więc nie mam pełnego obrazu, być może dlatego nie wbił mnie w fotel :hmm:
Widać że to amerykańska produkcja :hahaha: :hahaha: :hahaha: patetyczny pod koniec na maksa :tomato:
ogólnie miło spędziłam 2 godziny seansu :fingerok: zatem daję 6,5/10
 
 
 
sephrenia 
koneser



Wiek: 31
Dołączyła: 05 Kwi 2009
Posty: 573
Skąd: lublin
Wysłany: 2009-10-11, 20:21   

no ale przy Dni w którym zatrzymała się Ziemia to prawdziwe arcydzieło :hahaha: ;)
 
 
 
diana6echo 
kinomaniak



Wiek: 31
Dołączyła: 23 Wrz 2009
Posty: 360
Skąd: Varsovia
Wysłany: 2009-10-12, 12:13   

USA to tam miało mało do powiedzenia :>
 
 
sephrenia 
koneser



Wiek: 31
Dołączyła: 05 Kwi 2009
Posty: 573
Skąd: lublin
Wysłany: 2009-10-12, 12:23   

diana6echo napisał/a:
USA to tam miało mało do powiedzenia :>

czemu tak uważasz? :paranoik:
 
 
 
diana6echo 
kinomaniak



Wiek: 31
Dołączyła: 23 Wrz 2009
Posty: 360
Skąd: Varsovia
Wysłany: 2009-10-12, 12:29   

Bo bądź co bądź, to jednak jest majd in New Zeland.. poza tym jakby amerykańce to robiły, to przy budżecie byłoby jeszcze jedno 0, główną rolę zagrałby Will Smith albo inny cierpiący za miliony no i w ogóle byłby happy end :faja:
 
 
sephrenia 
koneser



Wiek: 31
Dołączyła: 05 Kwi 2009
Posty: 573
Skąd: lublin
Wysłany: 2009-10-12, 13:18   

:hmm: no ja czytałam że produkcja USA i New Zeland :faja:
zresztą nie ważne i tak mi zalatuje amerykańskim kinem ( choć o dziwo - amerykanie nie byli wybawcami świata a akcja toczy się w Johannesburgu - dla mnie to bez znacznie, bo równie dobrze mógłby to być New York :faja:
 
 
 
diana6echo 
kinomaniak



Wiek: 31
Dołączyła: 23 Wrz 2009
Posty: 360
Skąd: Varsovia
Wysłany: 2009-10-12, 15:52   

Ale w nju jorku nie byłoby takiej sytuacji jak w RPA - od razu przyleciałby ONZ czy inne dziadostwo i wszystko wyglądałoby sterylnie.. panowie w czerni + jakaś pani naukowiec rzucająca się z gołą klatą pod lufę karabinu i takie tam.. tutaj tego nie było.. tutaj był brud, syf, kiła i mogiła.. bohaterem jest debil, który nie wie co robi, a jak już coś robi to myśli tylko o sobie i to jest wg mnie fajne w tym filmie.. on ma gdzieś tych obcych.. chce tylko wrócić do domu w normalnej postaci..
ok, ma jakiś tam przebłysk dobroci, poświęca się dla krewetki..
Ale z drugiej strony skąd mamy wiedzieć czy ta krewetka nie jest jakimś gburem i chamem dbającym tylko o siebie? może nie wróci po Wikusa? nie wiemy tego..

Dla mnie w takiej postaci film jest rewelacyjny.. nie ma patosu i powiewającej amerykańskiej flagi.. nie ma żydów, czarnych i innych azjatów łączących się w jednym celu - bomba.. ja to kupuję, to mi wystarcza i satysfakcjonuje, bo na razie nie zapowiada się aby powstało coś innego, bardziej dopracowanego (Avatara jak na razie uważam, za jeden wielki efekt specjalny PG13 - jak to u Camerona, nie jest źle, ale żeby od razu sikać z zachwytu? kaman ;) )
 
 
sephrenia 
koneser



Wiek: 31
Dołączyła: 05 Kwi 2009
Posty: 573
Skąd: lublin
Wysłany: 2009-10-12, 17:23   

no oczywiście zgadzam się z Tobą, tylko mi niestety zalatuję takim tanim dramatem pod koniec :fingerno: no ale ogólnie film na plus :fingerok:
 
 
 
diana6echo 
kinomaniak



Wiek: 31
Dołączyła: 23 Wrz 2009
Posty: 360
Skąd: Varsovia
Wysłany: 2009-10-12, 18:21   

No zgadzam się. Mnie rozwaliła akcja z atakiem na budynek MNU.. to chyba to było takie typowo hamerykeńskie bohaterstwo, albo głupota (po naszemu ;P)..
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u