FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Sherlock
Autor Wiadomość
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2016-01-02, 15:43   

A, Johan będzie hejcił bo znowu mamy teksty o zajebistości strachu.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2016-01-03, 04:30   

Jarod napisał/a:
dostałem znowu śmieszki pod Tumblr


Jarod napisał/a:
A, Johan będzie hejcił bo znowu mamy teksty o zajebistości strachu.


Wygląda, że jak obejrzę, to będę miał powód do zje**ania całej cywilizacji ludzkiej, bo niewiele rzeczy mnie tak denerwuje, niż robienie fabuł pod społecznościówki i popychanie ich ideolo z podręcznika do zarządzania tzw. zasobami ludzkimi. Zadziwiające, że Moffowi mogło się udać połączyć jedno i drugie.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2016-01-06, 01:57   

Być może odcinek jest robiony pod społecznosciówki i serwisy z gifami. Dla tych ostatnich jest mi przykro (wcale nie), bo nawet materiału na fajne scenki rozgrywane w przeciągu trzech dziesiątych sekundy nie ma.

Materiału na scenki rozgrywane w trochę dłuższym czasie, niż trzech dziesiątych sekundy w sumie trochę jest, ale nie przesadziłbym z zostaniem znokautowanym. Oto Moffat na poziomie serii 5 i 8, teraz już fani Sherlocka wiedzą, jak to jest oglądać Doktora.

Dobre było jednak
Spoiler:
[spoiler]próbowanie zatarcia granicy miedzy Sherlockiem kontynuowanym za trzy lata (czy dziesięć, czy ile tam wyjdzie[spoiler])( a tym co teraz, w sensie "jesteśmy czyimś snem", to mi się naprawdę podobało.


Na szczęście dialog o strachu nie był głupi (akurat prawie prawda),
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2016-01-06, 03:46   

John Bigboote napisał/a:
Dla tych ostatnich jest mi przykro (wcale nie), bo nawet materiału na fajne scenki rozgrywane w przeciągu trzech dziesiątych sekundy nie ma.


Cała ta scenka przy wodospadzie plus feministyczne wtręty to jedno wielkie łaszenie się pod Tumblra (BTW jak Watson odstawił Butlera z 300 bez kitu myślałem czy by nie wyłączyć i nie wstawić 1/10 na wszystkich portalach jakie znam). Klub Diogenesa również - nawet zapobiegawczo Moffat napisy dodał coby tumblrowcy nie musieli :D


I czy tyko mi się wydaje iż scenariusz był pisany pod wejście Adler w scenie zgromadzenia, ale zapewne coś aktorce wypadło i musieli kombinować na szybko? wielka szkoda, bo w zasadzie poza nią to ściągnęli choćby na cameo chyba wszystkich...
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-01-07, 02:03   

Zupełnie nie podobało mi się. Na dodatek nie wiem czy to ja się starzeje czy zwyczajnie zbyt długie przerwy są między odcinkami ale pomimo tego że Freeman i Cumberbatch dobrze grają to jakoś tak nie zauważyłem tej fajnej chemii miedzy tą dwójką co zawsze.
Spoiler:
No i jeszcze ten wkurzający szarżujący Moriarty, choć na szczęście potwierdzili że jednak nie żyje.
Luther zawiódł, Holmes zawiódł, jedyna nadzieja w Stelli Gibson, ale ona pewnie wróci najwcześniej pod koniec roku skoro dopiero zaczeli kręcić 3 serię.

I może narażę się fanom serialu, ale może nie tylko Moffatta wina jest bo za scenariusz odpowiada też Gattis, a on jakoś ostatnio mnie rozczarowuje jak np. odcinek o zabójczych śpioszkach z oczu w doktorze był średni też. Może za kiepski poziom odcinka odpowiedzialni są obaj panowie a nie tylko showrunner Doktora.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2016-01-07, 02:37   

gall anonim napisał/a:
Na dodatek nie wiem czy to ja się starzeje czy zwyczajnie zbyt długie przerwy są między odcinkami ale pomimo tego że Freeman i Cumberbatch dobrze grają to jakoś tak nie zauważyłem tej fajnej chemii miedzy tą dwójką co zawsze.


ja w ogóle już od trzeciej serii uważam że Cumberbatch ma wywalone na ten serial i se jedzie na autopilocie bez specjalnego wysiłku... I w trzeciej i w specjalu wolę Watsona.

Cytat:
potwierdzili że jednak nie żyje.


I tak będzie w prawie każdym kolejnym odcinku bo to maskotka tumblrowa więc będą go wciskać na chama jak Lokiego do filmów MCU.

Czy tylko mnie wkurzało to, że Moffatowi nawet nie chciało się napisać tych relacji wiktoriańskich tak by to miało ręce i nogi w kontekście epoki? Przecież poza tym że chłopaki mówią sobie po nazwisku to zachowują się całkowicie współcześnie i takim samym językiem częstokroć rozmawiają (choć MOffat miał na tyle przytomności umysłu by z tego akurat zrobić umiarkowanie zabawny dowcip o podłapywaniu wyrażeń cholera wie skąd), nie licząc dialogowania i sytuacji wyjętych bezpośrednio z opowiadań. Straszna, straszna lipa i wielka szkoda, bo był potencjał na odcinek naprawdę zajebisty.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2016-01-10, 22:18   

Mnie się ten odcinek nie podobał aż tak, by przykuwać się do kaloryferów w jego obronie, ale że trafiłem na taką analizę, to daję:

http://ninedin.blox.pl/2016/01/Dym-i-lustra.html

Autorka wprost przyznaje się, że uwielbia serial a z twórczości ACD też jest obkuta. Jeśli przyjąć jej interpretację, to jednak odcinek nie był tylko robiony pod gify.

Muszę przyznać, że dla mnie
Spoiler:
ujawnienie, że za tym wszystkim stoją baby, doprowadzone do ostateczności przez swoich ślubnych i nie tylko
wyglądało jakby Moffat mówił "no, macie ten swój feminizm, a teraz się odwalcie".
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2016-01-10, 22:42   

John Bigboote napisał/a:
Jeśli przyjąć jej interpretację, to jednak odcinek nie był tylko robiony pod gify.



Oczywiście że nie był TYLKO robiony pod gify. A w interpretacji nie znalazłem niczego czego sam bym nie wyłapał - a gierki z kanonem M&G uprawiali wszak od początku, zwykle z ciekawszym efektem niż groteskowo roztyly Microft czy absolutnie kuriozalna scena nad wodospadem.


John Bigboote napisał/a:
wyglądało jakby Moffat mówił "no, macie ten swój feminizm, a teraz się odwalcie".


też takie wrażenie wyniosłem (zwłaszcza że gość jest notorycznie krytykowany przez sfeminizowany fandom Doctora i Szarloka za mizogenizm i brak umiejętnosci pisania postaci kobiecych), chociaż summa summarum wyczuwam tu podskórną bekę której chyba prawie nikt nie wyłapał
Spoiler:
Sufrażystki jako organizacja a'la KKK, dokonująca masowych mordów na facetach :D
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-01-10, 23:23   

Jarod napisał/a:
chociaż summa summarum wyczuwam tu podskórną bekę której chyba prawie nikt nie wyłapał
Spoiler:
Sufrażystki jako organizacja a'la KKK, dokonująca masowych mordów na facetach :D


Dobre :)
 
 
Olek 
świeżak



Dołączył: 23 Sty 2016
Posty: 7
Skąd: PL
Wysłany: 2016-01-31, 16:49   

Kurcze, ostatni odcinek nie przypadł mi do gustu.
Nie wiem do końca, czego mu zabrakło, ale nie przekonał mnie.
Poprzednie uwielbiam.
Przyczyną może być to, że może nie do końca wszystko uważnie oglądałem ;)
 
 
charlie_cha 
świeżak



Dołączyła: 15 Lut 2016
Posty: 4
Skąd: Lublin
Wysłany: 2016-02-22, 18:43   

a wiadomo już kiedy będzie nowy sezon? Bo skoro wypuścili odcinek specjalny to powinno być blisko
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-01-03, 23:28   

Spodziewałem się dziadostwa na miarę odcinka specjalnego Sherlocka zeszłorocznego i najnowszego świątecznego Doktora Who a dostałem dobrą rozrywkę. Może nie powinienem być zaskoczony bo scenariusz Gattisa, ale też Gattis ma sinusoidę poziomu, raz mu się trafi dobry odcinek a innym razem kiepski. Przede wszystkim podobała mi się pierwsza połowa do sceny retrospekcji żony Watsona, pierwsze 45 minut czyli odcinek równie dobrze mógłby lecieć w dwóch częściach. Przypominała mi ta część to co najlepsze w serialu a później było różnie ale też nie jakoś specjalnie słabo, poniżej przyzwoitego poziomu nie schodził odcinek.

Zaskoczył mnie Benedict bo nie jechał na autopilocie jak ostatnio mu się zdarzało i wypadł nawet lepiej od Freemana a to na nim się serial trzymał w ostatnich odcinkach. Może to też wina tego że Watson trochę z boku jest, choć też miał kilka fajnych scen.
Spoiler:
Poza tym podobał mi się ten po prawie romans, bo nie robią z niego aż takiego ideału.
Ale za to mam mieszane uczucia co do wiadomej sceny, która nie budzi w ogóle emocji.
Spoiler:
Na dodatek żona Watsona po postrzale wygłasza tak długi dialog jak Boromir we Władcy Pierścieni, ale różnica taka że ta scena w WP budziła u mnie emocje a tutaj spływało po mnie co mówiła. Do gry Freemana nawet nie mam zastrzeżeń w tej scenie, poza jednym elementem, po co to charczenie było nim zaczął mówić? No i też nie zaskoczyło mnie że usunęli żonę Watsona bo w opowiadaniach pisarz chyba też się jakoś jej pozbył albo całkowicie znikneła bez żadnych wyjaśnień, nie pamiętam już za bardzo. Ale gdybym nie wiedział że w opowiadaniach też się jej pozbyto to obstawiałbym że zabili ją w serialu bo podobno rozstali się niedawno Freeman i Amanda Abbington. A tak poza tym kolejna wada tej "dramatycznej" sceny co nie budzi emocji to Watson powinien próbować ją ratować, w końcu to lekarz, a on tylko siedzi i słucha.
Tak poza tą jedną sceną ładnie nakręcony jest odcinek, sporo fajnych scen, ale kilka też wad, zwłaszcza scena co wspomniałem, więc ogólnie odcinek na 7/10 czyli dobry. Choć nie wiem czy fanom serialu to wystarczy po tak długim oczekiwaniu a może rozczarowanie to dla nich oznacza? To oczywiście pytanie retoryczne, ale ja akurat aż takim fanem serialu nie jestem, lubię serial ale nie jest tak że nie mogę doczekać się na odcinki - czekam cierpliwie i tyle.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2017-01-04, 21:04   

Odnośnie spoilera

Spoiler:
gall anonim napisał/a:
Na dodatek żona Watsona po postrzale wygłasza tak długi dialog jak Boromir we Władcy Pierścieni,

\I te slow mo i CGI wystrzał, tandeta straszna. BBC rzuciło piniondz by nakręcić 5 minut w Maroko, nie mogli dorzucić kilku stówek na lepsze efekty? Ale intryga jako taka podobała mi się, już abstrahując od hejconej przeze mnie profesji Mary - fajnie przyziemne to było, żadnych super - kurwa - szpiegów i jakiś dzikich teorii, a głównym adwersarzem okazała się babcia jakby żywcem wyciągnięta jakieś nienapisanej książki LaCarrego.

gall anonim napisał/a:
po co to charczenie było nim zaczął mówić?
Zamieniał się w Hulka.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2017-01-04, 22:39   

Mnie się w sumie podobało tak sobie, a już najmniej
Spoiler:
rozwiązanie wątku Mary Watson - nie kupuję tego zupełnie, że babka tak po prostu przyjęła kulkę jak jakiś V.I.P. - owski ochroniarz. Bez sensu, jeśli już ją chcieli odwalić, to powinni wymyślić coś bardziej wiarygodnego. Bo jaki właściwie Mary miała powód? Za męża, to bym jeszcze zrozumiał, ale za jego ziomala? Bez sensu. I oczywiście zostawiła Sherlockowi wiadomość z cyklu "jeśli to oglądasz, to jznaczy, że nie żyję", jeju, jaki zieew.


Natomiast samo rozwiązanie zagadki jest fajne:
Spoiler:
duże zło zrobione w celu przykrycia trywialnego przekrętu sfrustrowanej pracownicy brytyjskich służb.
Kupuję to za dolara. Założymy się, że Moffatt dopisze do tego Moriarty`ego, psując te resztki dobrego wrażenia?
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2017-01-09, 20:39   

Drugi odcinek bardzo mi się podobał, chociaż jest to 95 procent Moffata w Moffacie (tylko timey wimey nie było, choć w sumie :D ), no ale akurat te moffacizmy tym razem całkiem fajnie się zgrały razem. Nawet analizować tego nie zamierzam bo pewnie całość okaże się durna jak skurwisyn. No ale kurde, lubię historię z niewiarygodnym narratorem, podobał mi się psychol tygodnia (i jako postać i to że to był właśnie "psychol tyodnia" bardzo luźno powiazany z metaplotem), podobał mi się twistocliffhanger tak uroczo durno - przegięty że śmiałem się przez dobre kilka minut. Szkoda że sezonu tak nie skończyli :D A no i perspektywy na powrót pewnej postaci też spoko.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-01-12, 00:21   

Jeden z lepszych odcinków w całym serialu, ale nie będę przyrównywał do poprzednich, bo z powodu zbyt długich przerw nie kojarzę już za bardzo jaki za najlepszy uważam (chyba ten z Ireną Adler i esami od niej do Holmesa i Sherlock u królowej w szlafroku jeśli mnie pamięć nie myli?). Świetny Jones (zasługuje na oklaski, bo w serialu było sporo świrów lepszych i gorszych, a ten akurat nie przeszarżowany był jako postać), super pomysł z niewiarygodnym narratorem jak to ujął Jarod, i w ogóle pomysł z tym że Holmes nie nadąża za swoim umysłem oraz jak robi na złość bratu. Zresztą kolejny raz muszę w tym sezonie pochwalić Cumberbatcha, bo w tej serii gra dobrze, a nie jedzie na autopilocie, ma co grać. No i Freeman też dobrze wypadł. No i co ciekawe sceny z Watsonem i wiadomo kim podobały mi się bardziej niż w 4x01,
Spoiler:
zwłaszcza scena jak przyznaje sie do wysyłania smsów, to bardziej emocjonalne/wzruszające pożegnanie żony Watsona było, lepiej zagrane jak wiadoma scena w 4x01.


A co do twistocliffhangera to w sumie odgadłem wczoraj,

Spoiler:
że coś nie tak jest z kolejnym bratem Holmesa po tym jak z Jarodem rozmawiałem i doszedłem do wniosku, że pewnie zabawią się tym wątkiem scenarzyści i strolowali fanów, a były plotki że Hiddleston może zagrać. Choć można się czepiać tego, żę dziewczyna z którą niby miał romans Watson to okazała się kolejnym wielkim złym sezonu, ale jakoś nie przeszkadza mi to. że wszystko ze wszystkim się w tym serialu łączy.


Znakomita rozrywka (8/10) w typowym stylu Moffata, czyli czasami jak to przy jego scenariuszach bywa odczuwałem, zwłaszcza w pierwszej połowie chaos, ale tym razem udało się Moffatowi zapewnić rozrywkę odpowiednią. Nie pozbawioną wad i pewnie jakbym obejrzał drugi raz to sporo elementów by zgrzytało
Spoiler:
(już po pierwszym seansie nie do końca kupuję tego, że 2 tygodnie wcześniej Holmes wszystko zaplanował)
, ale jednak podobało mi się. Od strony nie tylko aktorskiej, ale i technicznej był odcinek bardzo spoko. No i warto też wspomnieć o pani Hudson :)
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2017-01-15, 03:41   

Ruskie wzięli i wyciekli ostatni odcinek z ichnim dubbingiem i teraz na reddicie administracja nie nadąża z usuwaniem trollowych spoilerowych postów :hahaha:
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2017-01-16, 10:43   



Nawet mi się nie chce pisać, najgorszy odcinek serialu w którym spierdolone nie były tylko dwie rzeczy - aktorka grająca wiadomo kogo (dostała denną postać ale zagrała świetnie) i w sumie końcówka którą sobie chyba domontuję do drugiego odcinka, a ten odejdzie w zapomnienie. Shitstorm widzę solidny wszędzie i słusznie, bo okazało się że sami twórcy nie rozumieją co dobrego było w pierwszych dwóch sezonach.

Nie sądzę, bym w tym roku zobaczył coś, co mnie bardziej wkurwi / rozczaruje.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2017-01-16, 22:49   



Nie było to aż takie złe a chwilami całkiem dobre, jeśli tylko przymknąć oko na rozliczne moffatyzmy, kulejącą logikę (ale to znowu nic nowego w Sherlocku) i supermoce Killgrave`a wiadomo u kogo. Z drugiej strony, skoro już poszli w taką fantastykę, to
Spoiler:
więzienie z którego Eurus wychodzi i wchodzi jak chce nie jest aż takie przegięte. Najbardziej przeszkadzają mi dwie rzeczy: po pierwsze, panowie powinni byli szybciej się zorientować, że dziewczynka w samolocie to podpucha a po drugie, mam już dość wiadomości zza grobu od Pani Watson. To jest naprawdę denerwujące, jeśli ma ona komentować z offu naszych bohaterów, to po kiego grzyba ją odwalali?


Cytat:
Nie sądzę, bym w tym roku zobaczył coś, co mnie bardziej wkurwi / rozczaruje.


Ano, nowe Archiwum X najprędzej dopiero w 2018 :hahaha:
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2017-01-17, 04:22   

John Bigboote napisał/a:
ale to znowu nic nowego w Sherlocku


Ten serial nawet w najlepszych swych chwilach był durny ale NIE AŻ TAK. Jedyna scena która ma sens i zachowuje ciąg przyczynowo - skutkowy w tym odcinku jest wtedy, gdy na Baker Street każą chłopaki usiąść Mycroftowi a on to robi. Cała reszta to już jest robienie damy lekkich obyczajów z logiki level: ekspert.Poważnie się zastanawiam czy to nie jest najgłupsza rzecz jaką widziałem ever. No ale jakby jeszcze jakiś fun czy faje pomysły były, a tu w sumie ze dwa razy coś mi się podobało - gusta muzyczne pani Hudson i reverse psychology od Mycrofta. Cała reszta irytowała mnie mniej lub bardziej. Takie choćby zmarnowanie sestry - miała genialne wejście w poprzednim odcinku (no włąśnie, durne, ale był fun i pomysł, w finale mamy tylko debilizmy).a tutaj sprowadzili ją do tego:

, nawet zresztą jest odpowiednik sceny wychodzenia z telewizora. Resztę postaci (może poza Watsonem) też dotyka debilizm wtórny na poziomie: "nie zauważam braku szyby metr ode mnie", a to co odpieprza Mycroft to ja już nawet...
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-01-17, 12:35   

John Bigboote napisał/a:
Ano, nowe Archiwum X najprędzej dopiero w 2018 :hahaha:


Żeby tylko, a nie później. Negocjacje trwają już ponad pół roku i coś w ostatniej chwili rypło się, a przyznali ludzie z FOX i Carter w wywiadzie, że chcieli wrócić na plan na wiosne tego roku, bo FOX planował emisję na jesień czyli wrzesień - listopad 2017. I już było prawie pewne, ale sprawa się rypła. Oczywiśce FOX jest tak głupi że myśli iż aktorzy nie mają co robić i traktuje Davida i Gillian jak niewolników (podobnie jak część fanów), uważają że aktorz siedzą w domu i nie biorą żadnych innych ról by mieli czas na XF. Głupio zrobili jak przyszli do Anderson po pół roku, zamiast od razu jak mieli aktorkę w czasie kręcenia, bo już zapełnił jej się grafik. Na dodatek dyskryminują ją non stop bo wpierw zaproponowali jej mniejszą stawkę za 10 serię jak Davidowi a teraz próbują zwalić winę na nią bo wygłaszają teksty typu, że Duchovny jakoś potrafi znaleźć czas na XF a Anderson nie. Był taki wywiad radiowy z szefem FOX gdzie sugerował, że nie mogą się dogadać z Gillian. Bo jak to określił, David jest w stanie przesunąć swoje projekty, a Gillian nie, no i że jest ona bardzo oddana rodzinie. Noi co to miało niby być? Jaki rodzic nie jest oddany rodzinie? I czy trzeba nadal tłumaczyć wszystkim na około, że David nie ma już kariery aktorskiej, więc cokolwiek sobie planuje, ma możliwości przesunięcia? Gillian nie! I zresztą, ten sam problem mieli z 10 sezonem i Gillian zgodziła się tylko dlatego, bo dali jej to co chciała. Czy są naprawdę nagle zdziwieni, że nadal tego od nich wymaga?

Ale później poszedł po rozum do głowy i zmienił ton, mówił już że aktorka ma małe dzieci a musiała by do Kanady wyjechać na 4-6 m-cy (a planują odcinków 8-10 na pewno, choć myślą o 12). Niech część fanów i szef Foxa niech sobie wejdą na IMDB i zobaczą że David ma czas na granie w XF, bo ma całkowicie wywalone na aktorstwo, żadnych planów poza Twin Peaks i XF, zmienił zawód na piosenkarza i pisze książki a aktorka wciąż popularna jest (co się chwali, bo w jej wieku raczej aktorki nie dostają ról). Twórca serialu Hannibal uwielbia ją tak, że role epizodyczną w 3 serii Hannibala rozbudował do roli pierwszoplanowej, więc nie zdziwię się jak tak samo Fuller zrobi z rolą boga Media która w książce się pojawia w dwóch scenach a Gaimann przyznał że planują serii dwie, góra 3 tego serialu, więc na 2, 3 lata ma zarezerwowaną rolę w Bogach. Kiedyś sie pochwaliła Anderson też że sprzedała prawa do swojej powieści na serial (nie czytałem) którego najprawdopodobniej będzie executive producerem,a może nawet w nim zagra, ale ucichła sprawa. No i zostaje jeszcze jej ukochany teatr i filmy w Anglli, a już wiadomo że zagra w adaptacji powieści Christie między innymi.

A ostatnio przynajmniej od premiery światowej serialu Netflixa Crown promuje tą produkcje bardzo mocno na swoim tweeterze, do tego stopnia że nawet siedziała z ekipą Crown na Złotych Globach, choć na tą chwilę nie ma nic wspólnego z tym serialem zupełnie. Pewnie ma jakąś umowe podpisaną z Netflixem, może ze względu na Fall do którego Netflix dołożył sporo kasy podobno w 2 i 3 serii. Jest już taka plotka wśród fanów bo od 3 serii ma się cała obsada zmienić w Crown i może zagra królową albo jakąś rolę drugoplanową i nie miałbym nic przeciwko temu (a ona uwielbia grać w dramatach kostiumych, np. film House of Mirth oraz seriale jak Wielkie nadzieje, Bleak House, Crimson Petal and the White), choc nie wierzę by królową grała, bo nie angażuje się (poza Fall i XF) w długoterminowe projekty, a jeśli już to nie gra głównej roli. Świetna aktorka ale leniwa dość jest.

FOX musi się mocno starać by nie zrazić do siebie aktorki a robi to na każdym kroku a fani oczywiście mają ją za najgorszą, że ma wywalone na XF, żę powinna być wdzięczna jak DD, że dla niej liczy się tylko teatr, Fall, feminizm i różne organizacje w jakich się udziela, tylko nie wiedzą że DD to na bezrobociu filmowym jest. Już FOX nie obstawia jesieni jako premiery tak jak chcieli, może być późniejszy termin, bo coś się rypło i wydaje mi się że na wiosne właśnie jakiś film ma zaplanowany do kręcenia Anderson. Pojawiają się wypowiedzi aktorki typu że nie będzie już więcej XF, a mówi tak, bo walczy o swoje z FOXem a fani jak FOX ogłosił na TCA tydzien temu, że jednak wciąż trwają negocjacje to byli mocno zdziwieni i rzucali tekstami typu np. "jak to trwają, Anderson mówiła że koniec..."

Czasami aż mi wstyd za głupotę fandomu xfilowego który nie potrafi załączyć mózgu i przez chwile pomyśleć tylko hejtują na każdym kroku jak nie Cartera to ostatnio Gillian, która co jak co nie zasługuje na hejt. I nie mówie tak przez sympatie do aktorki tylko dlatego nie zasługuje na takie traktowanie, bo grała 10 lat w serialu, nie narzekała na nic i była dyskryminowana gdyż zarabiała mniej jak DD bardzo długo. A jakby Davida tak traktowali to tez bym go bronił, ale ciekawe czemu ją tak traktują, dlatego że jest kobieta? A może część fanów i FOX jest zwyczajnie zazdrosny że Anderson udało się zbudować karierę, odszufladkować (Davidowi też dzięki Californication, ale tak to całkiem zniknął) z czasem i może gwiazdą nie jest, ale cenioną aktorką przez krytyków, dziennikarzy, reżyserów, producentów. Jest aktorką która wciąż dostaje propozycje a w jej wieku to jest prawie w ogóle nie spotykane, bo grają albo w beznadziejnych filmach albo odsyłane na emeryture są.

Carter wypowiadał się też że zastanawia się czy nie zakończyć serialu definitywnie na 11 serii i nie dziwię się, bo są coraz starsi i negocjacje będą coraz trudniejsze co już widać w przypadku 11 serii do której trwają dłużej jak do 10 serii do której trwały 5 m-cy. W sumie ja nie mam nic przeciwko takiemu obrotowi by 11 seria była zakończeniem bo wtedy nie zakończy się serial cliffhangerem pewnie (tak było w 8 i 9 serii które miały być ostatnimi odcinkami serialu ale nawet jak jest jakiś wątek zakończony to nie tak jak w 10 serii). A raczej nie wierzę by podpisali umowy na 11 i 12 sezon z góry tylko na jeden sezon. Wiec niech zakończą na 11 serii, bo inaczej będziemy musieli nauczyć się cierpliwości od fanów Sherlocka w oczekiwaniu na nowe odcinki.

Ja na jej miejscu jak ją fani niektórzy i FOX traktuje, hejtują i dyskryminują, zarzucają złą wolę oraz że ma gdzieś XF i dlatego nie chce grać co jest bzdurą kompletną (co ciekawe DD nigdy się nie obrywało, nawet jak odszedł z serialu od fanów tylko było zrozumienie ogólne wśród fanów - ciekawe czemu?) to bym się wkurzył na jej miejscu i wywalone całkowicie miał na XF i odszedł od negocjacji definitywnie skoro od jakiegoś czasu spotyka ją hejt za wszystko co zrobi albo czego nie zrobi aktorka co jest też winą szefa FOX, który podburza fanów w stosunku do aktorki swoimi głupimi wypowiedziami. Sorry że się tak rozpisałem nie na temat, ale musiałem się wygadać :)
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-01-19, 20:37   

Po takim finale chyba pora przerzucić się na amerykańską wersję serialową Holmesa i Watsonówny czyli Elementary, przynajmniej na odcinki nie trzeba tyle czekać;-)

A na serio to epizod nie taki straszny wcale, choć po tym jak Jarod napisał mi że gorszy od świątecznego Sherlocka a nawet gorszy od finału 10 serii X-F to zacząłem się bać. Ale może dlatego go przyjąłem lepiej bo ja Sherlocka nie traktuję jak wybitny serial tylko jak zwykłą rozrywkę i nic więcej i trochę jak filmy czyli co kilka lat kolejne sequele. Iinna sprawa że chyba w tym serialu nigdy dla mnie rekina nie przeskoczą, ja tutaj wszystko traktuję z ogromnym przymrużeniem oka, tak jak w Doktorze Who, więc wszystko może się wydarzyć i jak zasiadam to się zastanawiam jedynie ciekawe co takiego tym razem wymyślą Moffat i Gatiss i czy tym razem fanów wkurzą:-) Najlepiej pokazuje jak traktuje serial scena z wiadomo kim i helikopterem z 3 odcinka.
Spoiler:
Podobała mi się (choć to zasługa kawałka Queenu)i uwierzyłem że żyje, ale pomyślałem ciekawe jak wyjaśnią i jednocześnie że mi wszystko jedno jakie znajdą wyjaśnienia. Więc zaskoczyło mnie później gdy okazało się że jednak nie żyje Moriarty.


Odcinek nie jest dobry jak poprzedni, słabszy od pierwszego, ale ma kilka fajnych sekwencji jak choćby cała sekwencja z Molly. No i nie przeszkadza mi że pomysł zaczerpnęli z serii Piła na fabułę. Oczywiście sporo głupotek i rzeczy co można się czepiać mocno, ale czy jest jakiś odcinek w którym głupot nie ma jakby się tak dokładnie fabule przyjrzeć fabule każdego odcinka Sherlocka? W sumie epizod na 6/10.

A co do końcówki to domyśliłem się już po teaserze kim jest dziewczynka z samolotu a nie czytałem wcześniej spoilerów, więc jestem mądrzejszy jak Sherlock:-D A co do momentu
Spoiler:
jak okazało się że zginął przyjaciel Sherloka a nie pies to ja wpierw pomyślałem nim ujawnili że jego kumpel że może to jego brat kolejny:-)


Pochwalę za tą serię Benedicta bo nie jedzie na autopilocie, ma co grać i gra, ale też szkoda że w tej serii Freeman z boku stoi przez co za bardzo nie może pokazać swojego talentu tak jak w poprzednich sezonach i świątecznym odcinku, miał wcześniej więcej do grania. Ogólnie fajna seria dla mnie i nie rozumie narzekania. Widocznie zbyt długie przerwy między sezonami powodują u fanów wygórowane oczekiwania, bo ja specjalnej różnicy między sezonami nie widzę co do poziomu na tyle na ile pamiętam poprzednie odcinki, a też nigdy nie traktowałem serialu jako wybitnego tylko fajną rozrywkę, którego sukces światowy zaszkodził serialowi z czasem bo z każdą kolejną serią fani mają ogromne oczekiwania i nie wiem coby musieli Moffat i Gatiss wymyślić by dorównać oczekiwaniom. Pierwszy odcinek dobry (7/10), drugi bdb-y (8/10), finał przyzwoity (6/10) czyli całość po zsumowaniu ocen na 7/10.

Choć najlepsza znowu w odcinku, podobnie jak w poprzednim, była pani Hudson odkurzająca słuchając Iron Maiden :hahaha:
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2017-01-22, 19:33   

Jarod napisał/a:
No ale jakby jeszcze jakiś fun czy faje pomysły były


Mnie się podobał pomysł z
Spoiler:
więźniarką będącą w istocie właścicielką więzienia
ale entuzjazm mi trochę opadł, kiedy przeczytałem, że taki sam pomysł pocisnęli w jednej starej serii Doktora (o tytule bodajże Sea Devils), tylko że tam zamiast
Spoiler:
Eurus był Master.
Kurde, jakbym miał za mało powodów, by hejcić Moffatta :hahaha:
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u