FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Sherlock
Autor Wiadomość
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2010-10-20, 23:21   Sherlock

Sherlock (Wielka Brytania 2010)

Produkcja: BBC, długość odcinka: 90 min.
Gatunek: Kryminał / Dramat

Akcja toczy się we współczesnym Londynie. Sherlock Holmes poznaje byłego lekarza wojskowego, dr Watsona i z jego pomocą rozwiązuje zagadki kryminalne. Ich pierwsza sprawa dotyczy samobójstw, które jednak okazują się być sprytnie zamaskowanymi morderstwami... [opis fdb.pl]

Dość cwana próba przeniesienie przygód Holmesa we współczesne brytolskie realia, inspirowana co prawda filmem Ritchiego i w jakimś stopniu Housem, ale jednocześnie mamy do czynienia z kupą fajnych pomysłów,i rewelacyjną realizacją. Fajnie są rozwinięte niedopowiedzenia z opowiadań (kwestia orientacji seksualnej Holmesa, narkotyki itp.), Holmes walczy w końcu z rasowymi psycholami i nie zajmuje się pierdołowatymi sprawami w stylu "co robi diament w gęsi". Podobało mi się, że twórcy wiedzą jak rozkładać akcenty - w scenach z złożenia dramaturgicznych, konfrontacjach z przestępcami itp. kończy się puszczanie oczka i zaczyna najprawdziwszy thriller. Realizacyjnie rewelacja - świetne zdjęcia Londynu (ze specyficzna, rozmytą perspektywą) i fantastyczny montaż - zwłaszcza scen akcji.
Teraz wady - rola Moriarty'ego konkretnie zajeżdża jokerowszczyzną, ale sama finałowa konfrontacja była tak zajebiście wyreżyserowana, że mi to nie przeszkadzało. Trochę szkoda również, że pomimo scenariuszowego przekombinowania spraw praktycznie za każdym razem domyślałem się o co chodzi.
Generalnie po "rewizjonistycznym podejściu do prozy Doyle'a" deklarowanym przez ex-męża Madonny spodziewałem się właśnie czegoś takiego - żadnego szału na razie co prawda nie stwierdzam, ale jest to po prostu porcja bardzo dobrej, inteligentnej rozrywki. Zaskakująco udana pozycja, chociaż nie zawiera znamion wybitności.
Ostatnio zmieniony przez BM 2012-01-11, 08:49, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2010-10-27, 19:28   

Jak ja zazdroszczę Brytyjczykom, że mogą takie cuda oglądać w publicznej telewizji. "Sherlock" to dla mnie kwintesencja dobrej a niegłupiej rozrywki. Jest tu chyba wszystko co powinno być w dobrym dziele sztuki (cięty humor, ironia, znakomite tempo, traktowanie odbiorcy jako istotę posiadającą mózg), no, prawie wszystko, bo brak gore i cyców. Te dwa ostatnie elementy do filmów o Sherlocku i tak nie pasują.

Kompletnie nie miałem pojęcia, kim jest Benedict Cumberbatch, teraz widzę, że muszę zwrócić na niego uwagę, bo nieprzeciętnie zdolny aktor. Czy on w ogóle nabiera powietrza jak mówi?

Jarod napisał/a:
Teraz wady - rola Moriarty'ego konkretnie zajeżdża jokerowszczyzną


Mnie rozwalił na łopatki. Przy jego występie prawie płakałem ze śmiechu - co za kabotyn!
 
 
Father Tucker 
kinomaniak



Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 328
Skąd: Kutno
Wysłany: 2010-10-27, 20:07   

Średnio fajne to, spodziewałem się czegoś z przysłowiowym jajem a otrzymałem wersję mega-soft, do tego tandetnie przedstawiony ciąg myślowy głównego bohatera, z grupą docelową odbiorców gimnazjum/wczesne liceum.

U siebie miałem 4 odcinki tj 00;1;2;3, gdzie 00 można odpuścić bo to skrócona wersja z delikatnie zmienioną fabułą odcinka 1.

W ogólnej ocenie 5-, czas zabity, boleć - nie bolało, ale bez najmniejszych fajerwerków, nawet zimnych ogni.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2010-10-27, 22:56   

John Bigboote napisał/a:
Kompletnie nie miałem pojęcia, kim jest Benedict Cumberbatch, teraz widzę, że muszę zwrócić na niego uwagę, bo nieprzeciętnie zdolny aktor.
Fakt, rewelacyjny jest - i pomimo "modernistycznego" podejścia do postaci Holmesa nie kopiuje facet roli Downeya i tworzy własną świetną interpretację. Sherlock-Downey był ekscentrykiem, ale potrafił w razie konieczności zachowywać się w sposób społecznie akceptowalny, nie mówiąc o umiejętnościach aktorskich czy wtapiania się w tłum. Sherlock-Cumberbath to świr i socjopata, a kiedy próbuje zachowywać się "normalnie", wychodzi mu zazwyczaj takie coś:

I fajowa jest ta jego nawijka - człowiek ma wrażenie, że facet sam za swoimi myślami nie nadąża, skacze po tematach, przerywa wpół zdania...
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2010-10-30, 01:04   

Bardzo mi się podobało pokazanie Holmesa jako aspergerowego geniusza, potrzebującego ciągłej stymulacji nowymi zagadkami. Żal mi się gościa robiło, jak sobie siedział w pokoiku i się nudził. Kogoś tak bystrego to musi prawdziwie boleć.

Takie pytanko:

Spoiler:
Arab z mieczem był prawdziwy? Czy to tylko taki motyw od czapy?
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2010-10-31, 11:27   

Spoiler:
Arab to, z tego co zrozumiałem, pozostałość po jakieś sprawie którą Sherlock prowadził między pierwszym a drugim odcinkiem. A prawdziwy musiał być - przecież mieczykiem stół porysował. Ale ogólnie racja - cały ten motyw mocno z czapy
 
 
Eva 
filmożerca



Wiek: 31
Dołączyła: 17 Lis 2008
Posty: 2070
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-11-07, 00:29   

Czy tego jest w ogóle więcej niż trzy odcinki?
 
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2010-11-07, 08:50   

Nie. Ale każdy ma po 90 minut, więc jest tak, jakby było 6. A za rok drugi sezon.
 
 
Eva 
filmożerca



Wiek: 31
Dołączyła: 17 Lis 2008
Posty: 2070
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-11-07, 09:19   

Aha, ok, po prostu nie wiedziałam, czy powinnam szukać jakichś dalszych czy nie. ;)
 
 
 
Daguch 
kinomaniak



Dołączyła: 18 Gru 2010
Posty: 479
Skąd: Stepy Akermańskie
Wysłany: 2011-08-05, 04:02   

Na razie jestem dopiero po pierwszym epie, ale wiem, że się na tym nie skończy. Ogółem mogę się podpisać pod wszystkimi zachwytami: nad fabułą (chociaż osobiście uważam, że ów "diament w gęsi" to żadne pierdoły, ino do współczesności leży jak piącha do nosa), nad humorem, nad Benedictem - chociaż dla mnie najlepszym Sherlockiem pozostanie chyba na wieki wieków Brett, to młodszy kolega daje radę. Wypadałoby jeszcze napomnkąć coś niecoś o muzyce (dawno mi nic tak w ucho nie wpadło) i Martinie Freemanie w roli Watsona - bezwględnie to aktualnie mój najulubieńszy Watson ever, facet po pierwszej "półgodzinie" ukradł mi serce.
Jarod napisał/a:
Zaskakująco udana pozycja, chociaż nie zawiera znamion wybitności.

Śmiałabym lekko polemizować :)
 
 
Daguch 
kinomaniak



Dołączyła: 18 Gru 2010
Posty: 479
Skąd: Stepy Akermańskie
Wysłany: 2011-09-23, 01:03   

Dwa z rzędu, ale ci. Nie moja wina, że - nie wiedzieć czemu - nikt nie chce o tej perełce dyskutować.

Dzisiaj skończyłam całość. Jestem jak najbardziej na tak. Duże, grube tak. Dla kogoś, kto drąży Conan Doyle'a od pewnego czasu, to naprawdę fajna "wariacja na temat". Z trzech epów najlepiej wypadł imho ostatni, najgorzej środkowy, bo pomimo paru fajnych momentów vide wspomniane "udawanie człowieka" cały wątek fabularny był minimum dziwny, a motyw ekwiwalentu Mary, tzn. Sary irytował mnie ze względu na nią samą, cholernie wkurzająco napisaną. Reszta tak jak już pisałam. Cumberbatch awansował na mojego drugiego Sherlocka zaraz po Bretcie, Freeman na pierwszego Watsona, poza tym miło mnie zaskoczył Andrew Scott jako Moriarty, dla mnie wcale nie taki kabotyński i przerysowany, wszystko w granicach normy.
Spoiler:
A ten cliffhanger na końcu mało mnie do szału nie doprowadził. Wiedzą, jak budować napięcie, skubani.


Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że w drugim sezonie tego nie schrzanią.
 
 
Eva 
filmożerca



Wiek: 31
Dołączyła: 17 Lis 2008
Posty: 2070
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-09-23, 10:09   

Ale czy i kiedy będzie jakiś drugi sezon - oto jest pytanie! Ja też na niego czekam, tak już od roku gdzieś. :(
 
 
 
Reszke 
kinomaniak



Dołączył: 07 Wrz 2011
Posty: 354
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2011-09-23, 10:36   

Będzie. Ze względu na Hobbita przenieśli na przyszły rok.
 
 
Eva 
filmożerca



Wiek: 31
Dołączyła: 17 Lis 2008
Posty: 2070
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-09-23, 10:59   

O rany, i Sherlock i Watson grają w tym Hobbicie... No to faktycznie, przerwa przymusowa. ;)
 
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2011-10-02, 02:41   

Kolejny celny "serialowy" strzał z waszego polecenia. Tak jak lubię - krótko, treściwie, bez oszczędzania na tym co dobre - a dobre jest tu przede wszystkim aktorstwo :fingerok:

Duet Cumberbatch-Freeman widowiskowo zmiata zamysł, jaki dla czerpania z prozy miał Guy Ritchie, windując zabawę na zupełnie nowy jakościowo poziom.
Świetnie poprowadzeni aktorzy, sporo intrygujących (i zabawnych) niedomówień oraz dwuznaczności - a dla dopełnienia całości, naprawdę porywająca i wpadająca w ucho ilustracja muzyczna.
Zdecydowanie przyklaskuję takiemu portretowi Holmesa: modelowy okaz socjopaty, stojący obok głównego nurtu życia, obserwujący ludzi przez szybę - jak rybki w akwarium. Facet praktycznie w całości składa się z niedoskonałości, które chce się rozpoznawać i katalogować.
Freeman doskonały jako Watson - idealna przeciwwaga, dla ścigającego się z własnymi myślami detektywa.

Postacie na granicy wiarygodności, ale bez przegięcia. Cieszy, że nie uderzono w rzewną nutę robiąc z Holmesa sfrustrowanego, pochlipującego emo-odludka - jest jednostką funkcjonującą w jednoosobowym wszechświecie, zupełnie nie przejmującą się innymi wszechświatami, ani ich mieszkańcami. Jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie to udziela się w taki sposób jaki uznaje za normalny i przystający do sytuacji :hahaha:

Pod względem "kryminalnym" jest ciekawie, acz nie powalająco - mocny wątek w ostatnim odcinku serii; najsłabszy zdecydowanie w drugim. Pytanie brzmi Who cares - oglądanie bohaterów w akcji z nawiązką rekompensuje drobne ułomności scenariusza.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2011-10-12, 21:44   

Słów kilka na temat Unaired Pilot - czyli "Study in Pink" w wersji 1.0, która swego czasu na tyle skutecznie wzbudziła niepokój w sercach producentów serialu, że nie została dopuszczona do emisji.

różnice (dla ciekawych):
Spoiler:
- inne intro i zakończenie; paskudne udźwiękowienie i dużo gorsza praca kamery
- pierwsza połowa i zakończenie historii bez większych zmian; zupełnie inaczej rozpisana scena finałowa (ma miejsce w mieszkaniu Sherlocka i Watsona)
- inne lokacje: uporzadkowane i przytulne wnętrze mieszkania przy 221B Baker Street; pozostałe są dużo mniej widowiskowe, w porównaniu z wyemitowanym odcinkiem
- inaczej wyglądają postacie: młodszy, bardziej "normalny" Sherlock, odziany w jeansy, do których nie można się przyzwyczaić + szczuplejszy, nie noszący sweterków Watson
- brak sceny z Drugs bust
- brak Mycrofta
- do znudzenia powtarzane "I'm your Landlady, not your Housekeeper"
- przesadny realizm: Sherlock w gumowym płaszczyku na miejscu zbrodni, policja w kamizelkach odblaskowych i "nocnikach"...
- koroner (Anderson) z brodą
- całość trwa 60 min

Ogólnie rzecz biorąc - było blisko katastrofy, albo przeciętności. Droga zabawa we wprawki ;) plotka głosi, że "pilot" kosztował okrągłe 800 000 GBP

Moim zdaniem dużo lepiej wypadła w pilocie scena w restauracji , oraz rozmowa pomiędzy Watsonem a Sherlockiem w zakończeniu. Reszta to dziwy nad dziwami.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2012-01-02, 00:51   

Pierwszy odcinek drugiej serii za nami ;)
Jest dużo grubiej niż w serii 1, no i chyba wreszcie mamy Irenę jak się patrzy (wszyscy powinni być usatysfakcjonowani :fingerok: ).

Jeśli ktoś chce obejrzeć w dobrej jakości - wystarczy zainstalować wtyczką Stealthy do FireFoxa - ustawić GB pod "enter the code" by trafić pod opieką Jej Wysokości Królowej i oszukać BBC iPlayer.
  
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2012-01-02, 00:57   

Zjebali cliffhangera czy nie zjebali, oto jest pytanie... :hmm: Jeżeli odstawiono akcję w rodzaju "nagle wpada Lastrade", będę bardzo niepocieszony. Cóż, poczekam do jutra na elegancką wersję 720p.
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2012-01-02, 01:03   

Jarod napisał/a:
Zjebali cliffhangera czy nie zjebali, oto jest pytanie...
:hahaha: zależy jak na to spojrzysz, bowiem dalszy bieg wypadków spluwa na niego gęstą śliną. Coraz bardziej lubię Gatissa; Mycroft w jego wykonaniu to jest gość.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2012-01-02, 23:23   

Tak sobie oglądam nowy odcinek i w tym momencie już mogę powiedzieć, że za motyw z czapeczką ocena nie spadnie poniżej 8. Dawno się tak nie uśmiałem. :fingerok:
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2012-01-03, 01:24   

Krótka piłka - odcinek genialny, pomimo kilku wad (kwestia cliffhangera, WTF-końcówka [MUSIELI, kurna], spieprzenie świetnej dramatycznej scen bożonarodzeniowej). Szacunek za to, że twórcy znają swoje ograniczenia - zmarginalizowali wątki kryminalne (które nigdy im specjalnie nie wychodziły), a polepszyli elementy, które wypaliły w zeszłym roku: aktorstwo, dialogi, chemia między postaciami. Adlerowa jest fantastyczna,z Sherlockem tworzą taki duet, że niemal widać iskry w powietrzu. Świetnie również rozwinięte postaci Mrs Hudson i Mycrofta.
Kurde, naprawdę się nie spodziewałem aż takiego wzrostu poziomu. Oby się utrzymało - za tydzień wariacja na temat ulubionego mojego Psa Baskervillów,ciekawe, co wymyślą tym razem. Odcinek 10/10, oglądać koniecznie powinni wszyscy poza Arczim.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2012-01-03, 13:34   

A, jeszcze jedno - dobrze zrozumiałem końcówkę?
Spoiler:
Szerlok uratował Adlerową przed egzekucją u Arabusów, tak?

Bo nakręcone toto jest... dziwnie.
 
 
Iscariote 
kinomaniak



Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 229
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-01-03, 16:15   

Jarod napisał/a:
dobrze zrozumiałem końcówkę?
Też to tak zrozumiałem, chociaż faktycznie nakręcone jak jakiś omam dziwny.

Nowy Sherlock świetny, Adlerowa urzekająca, Mycroft jak to Mycroft, tylko Watson jakoś tak na dalszy plan przeszedł, chociaż może to i dobrze, bo na tle reszty zrobił się strasznie nijaką postacią moim zdaniem. A przecież na Watsonie dużo rzeczy ciąży i zamiast to jakoś uwydatnić odpowiednio, to jego postać łazi sobie w tle uśmiechając się bez sensu. Szkoda.

Muzyka, ujęcia, pomysł i lepiej pokazane niż w poprzednim sezonie analityczne zdolności Sherlocka, chociaż chyba za bardzo idą za trendem, że trzeba wszędzie wcisnąć zespół Aspergera, bo to jest cool, a nie wydaje mi się żeby ksiażkowy Sherlock był aż tak odspołeczniony i dziwaczny. Ale za to ciekawie pokazali, że zwinna z niego bestia i walczyć potrafi, a także mimo wszystko jakieś tam ludzkie odruchy ma.
Więc tak jak wyżej, nowy Sherlock jest zdecydowanie o poziom wyżej względem wszystkiego co widzieliśmy w poprzednim sezonie. Oby to się utrzymało :fingerok:
 
 
 
Nuz 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączyła: 24 Sty 2010
Posty: 4328
Skąd: ,,
Wysłany: 2012-01-03, 20:11   

Jarod napisał/a:
kwestia cliffhangera

Spoiler:
Spodziewałam się czegoś równie absurdalnego. Musisz przyznać, że na dźwięk dzwonka miny mieli po prostu bezcenne :hahaha:

Jarod napisał/a:
WTF-końcówka [MUSIELI, kurna],

Spoiler:
nie chodzi mi nawet o samo zakończenie, a o urywek/wstawkę wklejony na siłę – mogli to jakoś bardziej elegancko uciąć; wystarczyłby sms z "Thank You. Let's have a diner." Krótko zwięźle i nie przewróciłoby kompozycji na nitce - ewentualny przebieg wydarzeń i tak wyjaśnił Mycroft.

Jarod napisał/a:
widać iskry w powietrzu

Nie spodziewałam się, że posuną się tak daleko. W końcu BBC puszcza serial w bloku familijnym. Ciekawe ilu widzów dostało apopleksji :hmm:
Jarod napisał/a:
Mrs Hudson i Mycrofta.

Pani Hudson wymiata, a Gatiss w roli w roli Mycrofta
Spoiler:
Genialna scena w kostnicy i samolocie :fajeczkaluzak: .
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2012-01-03, 23:18   

@ nuzowy spoiler 1:
Spoiler:
mogli grubiej pojechać i zapodać YMCA :hahaha:


@ nuzowy spoiler 2:
Spoiler:
Right, ten scenarzysta ma chyba jakąś obsesję na punkcie wrzucania scen od czapy z Arabami uzbrojonymi w wielkie miecze. Ja jednak wolałbym gdyby Irene zginęła - byłoby bardziej dramatycznie i zostałby fajny, niepokojący rys na postaci Holmesa. Scena w samolocie, motyw z pulsem, "you want me to beg?" - aż się prosiło o takie definitywne rozwiązanie, z Sherlockiem udowadniającym samemu sobie, że głupia miłosna chemia do niego dostępu nie ma i jest gotów praktycznie skazać na śmierć kobietę, która ośmieliła się nim bawić. A tak to trochę jednak przeczy chłopak sam sobie ;)


I spostrzeżenie na koniec: stwierdzam skandaliczny niedobór Lastrade'a w tym odcinku.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u