FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Gra o Tron
Autor Wiadomość
Ula87 
bywalec



Wiek: 29
Dołączyła: 26 Paź 2014
Posty: 186
Skąd: Polska
Wysłany: 2016-05-17, 05:49   

Co do czasu oczekiwania na kolejne sezony, to jest dokładnie tak, jak napisałeś. Co innego czekać na serial 24 - odcinkowy, a co innego na ten 10 - odcinkowy. Tym bardziej zresztą oczekuje się jakiegoś "WOW", a nie jedynie "wow...".

4 odcinek mnie osobiście nie zawiódł. Chociaż denerwuje mnie przeplatanie na przemian wątków, przez co we wczorajszej odsłonie zabrakło Arya i Brana, których wątki zapewne nie ruszą zbyt mocno z miejsca. Ogólnie rzecz biorąc, to wątki obu tych postaci, na tle ponad 50 odcinków, nie wyglądają zbyt okazale.
 
 
Ula87 
bywalec



Wiek: 29
Dołączyła: 26 Paź 2014
Posty: 186
Skąd: Polska
Wysłany: 2016-05-17, 15:08   

A czy ktoś zauważył, że tym razem nie pokazali, co będzie w następnym odcinku?
 
 
Ula87 
bywalec



Wiek: 29
Dołączyła: 26 Paź 2014
Posty: 186
Skąd: Polska
Wysłany: 2016-05-24, 12:30   

Nareszcie sezon ruszył do przodu. Przewrót na Żelaznych wyspach, konkretne działania Sansy i Snowa o odzyskanie Północy. W końcu Bran
Spoiler:
wylazł z tego drzewa. Szkoda mi tylko Hodora, ale to co się tam wydarzyło rzuca nieco światła na wydarzenia i sprawia jednocześnie, że Gra o tron jest jeszcze bardziej sci fi niż do tej pory. Daenerys jak zwykle jedzie na koniu z bandą wiernych poddanych, a Jorah kolejny raz ślubuje jej wierność. Przystopował wątek Aryi, co mnie martwi. Kalisi w zasadzie też nie rusza się nazbyt do przodu.
No, pożyjemy zobaczymy, ale piąty odcinek wzbudził kolejny raz nadzieję na niezłą akcję.

A kto z Was uwierzył Petyrowi? Mnie przekonał. W ogóle wg mnie to najlepszy czarny charakter w serialu. Taka gniea.... :hahaha:
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-05-24, 14:42   

Sezon ruszył mocno do przodu już w poprzednim odcinku jak nie wcześniej, ale co ciekawe nie podobał mi się aż tak jak poprzedni, w sumie nie dam więcej jak 6/10 bo przez większość strasznie się nudziłem, a zwłaszcza w wątku z Arią, w tym ledwo mogłem wysiedzieć. A właśnie co do jej wątku - pojawił się kolejny dobry angielski aktor i na początku nie poznałem go pod charakteryzacją, bo gra aktora wcielającego się w rolę króla, przyjaciela Eda co zginął głupią śmiercią w 1 serii, chyba dzik go zabił , ale tego nie pokazali jak mnie pamięć nie myli, więc tym razem pokazali w sztuce jaką wystawili w odcinku. Dopiero poznałem jak za kulisami Richarda E. Granta pokazali i niby ciężko mi uwierzyć, że będzie miał role tak nic nieznaczącą tak dobry i dość jednak znany aktor, ale wiadomo że poza paroma wyjątkami jak np, Pryce wcielający się w przywódce sekty akurat ma co grać, to w większości przypadków jeśli obsadzają znane nazwisko to raczej zmarnowany potencjał jest co najlepiej pokazuje w tej serii przykład Maxa von Sydow o którym można powiedzieć że był i już go nie ma.

Ciekawa sprawa bo w wątkach postaci, które od początku lubię nic się nie dzieje, podobnie jest wątkiem u niziołka jest, nawet jak wydaje się że ruszy mocno do przodu, a w wątkach postaci które były mi obojętne jak Bran albo mocno irytowały kilka sezonów temu jak Snow czy Sansa nagle stały się moimi ulubionymi wątkami i postacie polubiłem, bo widać jak zmieniły się ewoluowały na plus jak właśnie Sansa, która coraz bardziej zaczyna przypominać swoją mamę. Właśnie sceny z Sansą oraz ze Snowem na plus, a reszta to meh albo nuda jak z Aryą. No i scena finałowa z Hodorem na plus.

Spoiler:
Dość dołująca, choć można się przyczepić po co trzyma te drzwi tak długo. Przecież i tak ich dopadną, bo wiadomo że Bran naznaczony jest. Scena robi wrażenie niby emocjonalne, ale to drugoplanowa, a nawet trzecioplanowa postać, która jakoś była mi obojętna wcześniej, więc aż tak bardzo nie przeżyłem. No i podoba mi się wyjaśnienie skąd wzieło się Hodor i podobno to pomysł pisarza, który scenarzyści wykorzystali. Podoba mi się mimo faktu że zabawy z czasem z przeszłością i przyszłością zaraz kojarzą mi się z tym co robi Moffat w Doktorze, że wpływanie na przyszłość wpływa na przeszłość i na odwrót i zaraz głowa boli jak człowiek zaczyna się zastanawiać nad tym więc lepiej się nie zastanawiać nad tym. Ale ja uwielbiam w filmach i serialach temat podróży z czasem, Doktor Who to nie jedyny serial czy film wykorzystujący taki motyw jak np. Terminator, więc ogólnie scena podobała mi się. Nie narzekam akurat na to, bo to serial fantasy. A słyszałem taką opinię, że w sumie to Bran winny jest temu co spotkało Hodora i w pewnym sensie mogę się zgodzić. Ciekawe by było jakby dalej pociągneli ten wątek i okazało by się że np. ten Stark odpowiada też za szaleństwo Szalonego Króla.


I jeszcze takie drobnostki - jak w kilku poprzednich odcinkach potrafili zrezygnować z golizny w serialu, chyba że fabuła tego wymagała jak np. w 4 odcinku to w najnowszym przypomnieli sobie, więc mamy nie tylko biust, ale i pokazany męski członek. Niby normalna rzecz z czego słynie ten serial (innym takim serialem był Spartakus, choć w tamtym serialu dopiero przesadzali z golizną, czasami oglądało się jak pornosa) i nie czepiałbym się tego, tylko nie rozumię po co to MEGA zbliżenie. Chyba chcieli przypomnieć widzom tym mega zoomem z czego słynie serial :hahaha:

Druga rzecz która nie rozbawiła mnie niezamierzenie, ale zirytowała to fakt jak scenarzyści wykańczają wilkory - drugi co zginął w tej serii. Pewnie dlatego że nie mają pomysłu na nie i dzięki temu oszczędzają na efektach CGI, ale jak w poprzednich seriach pozbywali się wilkorów to emocje budziło to, a teraz sobie pomyślałem ok, kolejny zginął.
 
 
Ula87 
bywalec



Wiek: 29
Dołączyła: 26 Paź 2014
Posty: 186
Skąd: Polska
Wysłany: 2016-05-24, 15:13   

A mi wilkora akurat szkoda było. Chyba tylko ten Johna został. :kotynigga:
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-05-24, 15:29   

Nie pamiętam by zginął wilkor Ary'i
Pytanie na poważnie jak to imię się odmienia? :)
 
 
Ula87 
bywalec



Wiek: 29
Dołączyła: 26 Paź 2014
Posty: 186
Skąd: Polska
Wysłany: 2016-05-24, 18:02   

Wilkor Aryi zginął w pierwszym sezonie, bo zaatakował Joffreya. Sansa ją wkopała, a raczej skłamała, bo wilkor nie był winny.
 
 
Ula87 
bywalec



Wiek: 29
Dołączyła: 26 Paź 2014
Posty: 186
Skąd: Polska
Wysłany: 2016-05-24, 18:03   

gall anonim napisał/a:
Nie pamiętam by zginął wilkor Ary'i
Pytanie na poważnie jak to imię się odmienia? :)


Hehe, nie wiem jak się to odmienia. Chyba Aryi... :pukpuk:
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-05-24, 21:07   

Ula87 napisał/a:
Wilkor Aryi zginął w pierwszym sezonie, bo zaatakował Joffreya. Sansa ją wkopała, a raczej skłamała, bo wilkor nie był winny.


Tak, prawda, zupełnie zapomniałem o tym, pamięć już nie ta co dawniej :)
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-05-24, 22:08   

Coś mi tu nie grało i sprawdziłem w 1 serii, a jednak nie zginął wilk Aryi w serialu, kazała uciekać, a zamiast jej wilkora zabił Ed wilkora Sansy. Więc dobrze mi się wydawało.
 
 
Ula87 
bywalec



Wiek: 29
Dołączyła: 26 Paź 2014
Posty: 186
Skąd: Polska
Wysłany: 2016-05-25, 12:11   

Tak?? Jakoś inaczej to pamiętam, ale sprawdziłam, faktycznie. Czyli został tylko wilkor Aryi. Chyba że jeszcze Rickona gdzieś jest.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-05-31, 17:26   

Ja to się mam z tymi nowymi odcinkami - jak większość chwali jak np. poprzedni to ja trochę narzekam że nudne miejscami i identyczna sytuacja z odcinkiem 6-ym gdzie większość opinii co słyszałem, czytałem to że odcinek nudny, a ja znów na przekór bo mnie się podobał cały, a nie tylko poszczególne elementy, nie nudziłem się w żadnym wątku - nawet z Samem. Zgoda że przejściowy, zapowiedź kolejnych mocnych wydarzeń, ale ogólnie dobra, porządna robota na 7/10. Ale chyba w żadnym serialu nie jest tyle razy stosowane do odcinków takie określenie że ten lub tamten epizod to zapowiedź kolejnych nadchodzących mocnych wydarzeń.

Trochę się działo jednak i wróciło kilka postaci co dawno w serialu nie byli oraz takich co w ogóle się nie pojawili jak np. wizja z Szalonym Królem i nie będę zaskoczony jak teoria jaka ostatnio krąży wśród widzów serialu, że Stark może częściowo odpowiadać za los tego władcy może być prawdą.

U Lannisterów doszło do sporych zmian politycznych i super że nie docenili Wróbla, ale mogłoby się w końcu skończyć politykowanie. Bo nawet Cersei przez to ciągłe siedzenie można odnieść wrażenie że zmiękła - ciągle tylko mówi od sześciu odcinków jak się zemści i zamiast jak zawsze brać się do roboty to tylko gada. Wiem że wroga usypia ale bez przesady, ile można ciągnąć przeciąganie sznurka.

A fajnie że nie zapomnieli całkiem o Natalie Dormer i jestem pewien że nabiera wszystkich, z niej cwaniara jest. Dobrze też bo dzięki temu Jaime wyjedzie i może będzie miał okazje trochę pograć Nikolai bo na razie marnuje się jego postać (podobnie jak np. Dinklage). A co do marnowania się aktorów z czego serial słynie to miałem rację że niemożliwe by więcej Granta nie było, za dobry aktor by do jednego odcinka go dali i pojawił się w kolejnym odcinku, co prawda rola epizodyczna, ale w sumie ma coś do grania w przeciwieństwie do von Sydowa.

Fajnie że ruszył w końcu wątek z Aryą do przodu bo przeciągali go w nieskończoność, a kiedyś jej wątek był jednym z ciekawszych. A właśnie co do teatru, który Arya oglądała pokazujący dotychczasowe wydarzenia w przerysowanej formie to trzeba powiedzieć że Tyrion ma kiepski PR, wychodzi na nie lepszego od reszty Lannisterów.

Dobrze że nie wierzę temu co mówią showrunnerzy, jaki budżet mieli, ile bitew nakręcili, bo jak na razie budżetowo wygląda jak poprzednie serie czyli przez prawie cały sezon mamy przygotowanie do mocniejszego wydarzenia na które idzie więcej kasy z całego sezonu i po tytule 9 odcinka wiadomo że w tym dojdzie do bitwy. Nie mówię by to była bitwa na miare tej świetnej z poprzedniej serii gdzie p oraz pierwszy poczułem się jakbym oglądał film a nie serial, ale żeby chociaż w połowie tak dobra była.

A jest jedna scena co mnie rozbawiła niezamierzenie czyli jak Jamie jedzie po schodach na koniu. W poprzedniej serii nakleili dublerce Headey jej twarz bo nie mogła/nie chciała zagrać w scenie marszu pokutnego (co dziwne bo aktorka nie ma problemu z rozbieraniem się) a w tej scenie odniosłem wrażenie że twarz jego brata jest nałożona na dublera/kaskadera. Może się mylę ale sztucznie ta scena wygląda i jestem pewien że to cgi. Rozumiem dbanie o aktorów ale bez przesady.

Znalazłem na yt scenę i od 2 minuty i 34 sekundy jest ten fragment jeśli kogoś w ogóle interesuje jeszcze ten serial :)




<a href="http://www.youtube.com/watch?v=Hj8_7Jdr7vU" target="_blank">View on YouTube</a>
  
 
 
Ula87 
bywalec



Wiek: 29
Dołączyła: 26 Paź 2014
Posty: 186
Skąd: Polska
Wysłany: 2016-05-31, 18:24   

A mnie ten odcinek wynudził i ostudził nadzieje na ruszenie z kopyta. Niestety, wątek z Aryą, w mojej ocenie, nawet w tym odcinku, ciągnie się niemiłosiernie i obawiam się, że rozwiązanie tego wątku wyląduje na końcu sezonu albo na początku kolejnego. Fajnie, że wrócił wujek Satrków, ale te wizje Brana, napawają mnie obawami, w odniesieniu do całego serialu, który mimo wielu komplikacji, może pogmatwać się jeszcze bardziej. Jedyne co mi się podobało to akcja ze smokiem, ale to już było, podobnie jak, sam zauważyłeś to paplanie Cersei o zemście i o tym, że wrogowie Lannisterów dostaną za swoje, nudzi i jeszcze bardziej nudzi. Szkoda, że Tyrion tak mało ma do grania, podobnia jak Petyr. Brakuje mi tych postaci. No, ale poczekamy na koniec sezonu.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-06-06, 21:43   

Powrót kolejnych dwóch ulubieńców publiczności co dawno nie było, a przynajmniej moich, i już odcinek lepszy i to pod każdym względem. Niby akcja się snuje swoim serialowym tempem, a odcinek zleciał mi szybko - praktycznie każdy wątek był fajny i dobrze że dali coś do roboty Jamiemu, prawie w każdym wątku była jakaś fajna scena np. podobały mi się wszystkie sceny zbierania armii przez Starków, w ogóle sporo fajnych dialogów oraz trochę humoru. Ciekaw jestem tylko czy jedynie w 9 odcinku jak w każdej serii mocno akcja pójdzie do przodu, a 8 w będzie się akcja snuła dalej i wciąż będziemy przygotowywani do wielkich wydarzeń co są zapowiadane od początku serii, a finał serii będzie wprowadzeniem do kolejnej i podsumowaniem sezonu jak zawsze bywało, czy jednak też coś ciekawego i mocnego się będzie działo. Dzisiejszy odcinek idealnie też podsumowuje to jak gra o tron marnuje większość kultowców i dobrych aktorów obsadzając ich w epizodach albo rolach co za bardzo nie mają się jak wykazać co najlepiej pokazuje przykład McShane, który lepiej wypadł jak von Sydow, coś tam do grania miał jednak, ale nagrał się w serialu za wszelkie czasy. Zresztą ciekaw jestem ile płacą tym znanym aktorom co grają w epizodach, jakie mają stawki, wyższe niż aktorzy od epizodów? Czekam jak obsadzą w 7 i 8 serii np. Hopkinsa, de Niro, Pacino w rolach statystów co zginą w pierwszych sekundach odcinka :)

I jeszcze jedno ale już w spoilerze.
Spoiler:
Nie wiedziałem o odcinku nic, ale mimo tego nie uwierzyłem, że Arya zginie, tylko nie wiem czy taki zamiar twórców był, tak nakręcili tą scene specjalnie czy tak przypadkiem wyszło, ciekawe czy ktokolwiek się dał nabrać :)
 
 
Ula87 
bywalec



Wiek: 29
Dołączyła: 26 Paź 2014
Posty: 186
Skąd: Polska
Wysłany: 2016-06-07, 18:26   

Jednym słowem -„NUDA!!!" :suicide: To był pierwszy odcinek, na którym autentycznie się wynudziłam. Tak jak sądziłam, wątek z Aryą będzie mocno hamował. Poza kilkoma, humorystycznymi scenami, odcinek do wycięcia i ponownego nakręcenia. A co gorsza, kolejne powroty postaci, mogą jestcze bardziej wydłużyć i rozbić fabułę na części pierwsze, a i tak już ugina się ona pod nawałem epizodycznych wątków i postaci, jak na przykład Sam, który jak dla mnie może zginąć, bo jego wątek kompletnie mnie nie rusza. Przydałaby się w końcu jakaś bitwa, albo zabicie którejś z kluczowych postaci. Ehhh... Zobaczymy jak będzie.
 
 
monica9811 
świeżak



Wiek: 34
Dołączyła: 08 Lip 2015
Posty: 6
Skąd: Philadelphia
Wysłany: 2016-06-10, 12:22   

A mi gra o tron zaczęła się nudzić w 6 sezonie, Wikingowie podobnie, fajnie fajnie i nuda :kotynigga:
 
 
Barcioch 
bywalec



Wiek: 30
Dołączył: 18 Wrz 2012
Posty: 92
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-06-13, 13:18   

[quote="Ula87"] Dokładnie. Odcinek naprawdę bez akcji, ale finał tuż tuż. Może Snow zginie na dobre w finale?

Szkoda Aryi, ja lubię jej wątek i jej kibicuje, ale w sumie nic ciekawego z tego nie wynika. Ponoć to jedyna nieśmiertelna postać. :)

Spoiler:
Myślałem, że Ogar nie żyje.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-06-14, 01:03   

Barcioch napisał/a:
Dokładnie. Odcinek naprawdę bez akcji, ale finał tuż tuż. Może Snow zginie na dobre w finale?

Szkoda Aryi, ja lubię jej wątek i jej kibicuje, ale w sumie nic ciekawego z tego nie wynika. Ponoć to jedyna nieśmiertelna postać. :)

Serio wierzysz że każdy może obecnie zginąć?

Na wierzę by na obecnym etapie serialu zabiją showrunnerzy takie postaci jak Bran, Snow, Sansa, Tyrion, Danka, Cersei i Jaime, nawet w kolejnej raczej nie zabiją, mają status nie do ruszenia co pokazał dzisiejszy odcinek doskonale, a jak już kogoś się odważą to pewnie postać drugoplanową albo co bardzo rzadko się pojawia, w epizodzie jak np. najmłodszego Starka, ale też nie sądze. A jak kogoś z tych co wymieniłem odważą się zabić to w okolicach ostatnich odcinków serialu dopiero.
Spoiler:
Co do Aryi nieśmiertelna, bo z tak głebokimi ranami potrafiła pokonać wiadomo kogo.


Inna sprawa że w czasie pościgu odstawili akcje jak z Terminatora 2 :)
Okazało się że cały wątek z Aryą był zapychaczem, który ciągnął się dwa sezony i praktycznie cofneli się z wątkiem, ale nie wiem czy lepsze byłoby jakby skończyło się twistem co sugerowali fani,
Spoiler:
że zgineła dawna Arya a wojowniczka co chciała ją zabić to tak naprawdę nowa Arya. Nie zdecydowali się na taki krok, ale przynajmniej w takim wypadku nie byłby to zapychacz co się ciągnął od poprzedniej serii. Przyczepiłbym się też do pojawienia się królowej smoków - w ogóle emocji scena nie budziła a powinna.


Chociaż ogólnie podobał mi się odcinek mimo narzekań, dobry i w ogóle nie nudził. Głównie zasługą jest to wątku poświęconego Królobójcy, a zwłaszcza fajnie wypadają sceny z nim i Brienne, ale z nim zawsze są fajne sceny jeśli scenarzyści dają aktorowi grać.

Problemem 6 serii jest to że serial stał się przewidywalny - wiadomo mniej więcej jak fabuła się rozwinie i do czego prowadzą wątki, które są przeciągane w nieskończoność jak ten co wymieniłem na początku czy wątek polityczny i z Cersei co stoi w miejscu od pierwszego odcinka poza drobnymi zmianami.
 
 
Ula87 
bywalec



Wiek: 29
Dołączyła: 26 Paź 2014
Posty: 186
Skąd: Polska
Wysłany: 2016-06-14, 06:25   

gall anonim napisał/a:
Problemem 6 serii jest to że serial stał się przewidywalny - wiadomo mniej więcej jak fabuła się rozwinie i do czego prowadzą wątki, które są przeciągane w nieskończoność jak ten co wymieniłem na początku czy wątek polityczny i z Cersei co stoi w miejscu od pierwszego odcinka poza drobnymi zmianami.


Szósty sezon ma gigantyczny problem. W zasadzie żadna z pierwszoplanowych postaci nie ma niczego ciekawego do grania, grają przede wszystkim postaci drugoplanowe, tj. Sam czy Ogar, a na dodatek wpieprzają do serialu postaci, z którymi już się pożegnaliśmy. W zasadzie każdy wątek stoi w miejscu, a to co się przebija w tym sezonie to jedynie gadanie. Obawiam się o tą bitwę w 9 odcinku, oby była warta tego zaszczytnego miejsca w serii, bo jak wiadomo, 9 odcinek ma szczególne znaczenie i względy. Ale nic i tak nie przebije krwawych godów.

Co do wątku z Aryą - tak sądziłam, że jej wątek zmierza do nikąd. Zresztą podobnie jak wątki innych, głównych postaci, bo tak szczerze mówiąc, patrząc całkiem uczciwie na głównych bohaterów w serialu, to jedynie Tyrion i Deneris ewoluowali. A co do nieśmiertelności i nietykalności, to niestety nie przysłuży się to serialowi, bo to co było jego największym atutem, czyLi nieprzewidywalność i możliwość zgonu każdej postaci, teraz już nie istnieje. Każdy wie, która z postaci może zginąć, a która jest „nietykalna". Duch serialu upadł, niestety.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-06-14, 14:02   

Ula87 napisał/a:
W zasadzie każdy wątek stoi w miejscu, a to co się przebija w tym sezonie to jedynie gadanie. Obawiam się o tą bitwę w 9 odcinku, oby była warta tego zaszczytnego miejsca w serii, bo jak wiadomo, 9 odcinek ma szczególne znaczenie i względy. Ale nic i tak nie przebije krwawych godów.


Gadanie zawsze było najważniejsze w tym serialu, ale teraz zdominowało serial bardziej jak w seriach 1-5. Sama tak wcale dużo nie ma - pojawił się w ilu, dwóch, trzech odcinkach?

Krwawe gody dobrym odcinkiem były, ale jednak najlepszym i którym warto porównywać z 9 co nadchodzi to 8 z poprzedniej serii - pierwszy raz poczułem się w serialu jakbym nie oglądał telewizje ale film w stylu Braveheart, Potop i w jak połowie odcinek będzie tak dobry jak Hardhome to będzie dobrze, a to chyba najlepszy odcinek w całym serialu. Jedyna dobra i z powerem pokazana bitwa/walka w serialu, jak na razie, bo wcześniej albo nudno się robiło w serialu jak w odcinki dominowały walki albo ucinali walke nim się na dobre zaczeła (do dziś pamiętam jak na początku serialu miała się zacząć walka ale Tyrion stracił przytomność :hahaha: )
 
 
Barcioch 
bywalec



Wiek: 30
Dołączył: 18 Wrz 2012
Posty: 92
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-06-15, 09:55   

W ostatnim odcinku było trochę lepiej. :) Trochę więcej radosnej przemocy.
I taaaaa, epicka scena z Denerys... :D
 
 
Ula87 
bywalec



Wiek: 29
Dołączyła: 26 Paź 2014
Posty: 186
Skąd: Polska
Wysłany: 2016-06-20, 18:34   

No i po 9 odcinku i muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Finalna bitwa między Starkami a Boltonem wypadła fenomenalnie i moim zdaniem przebiła sławną bitwę z niebieskookimi. :konikiszabelka:
Spoiler:
Oczy cieszy też scena rozgromienia i i rozstawienia po kontach wrogów, jak to uczyniła Denerys.. Petyr dał czadu, kciuki ściskałam, żeby przybył Johnowi i Sansie na ratunek. Ujęcia z bitwy wręcz epickie, aż przypomniała mi sie ta bitewka Russela z Gotami w Gladiatorze. :nakolana: Naprawdę świetna robota. I ta sterta ciał... Coś wspaniałego. Oby było dobre zaknięcie w 10 - tym i
kolejny rok czekania, ale ja na pewno będę oglądać 7 sezon. Serial uratowany. :yesyesyes: :fingerok:
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-06-21, 13:32   

Nie sądzę by finał był równie epicki, bo zawsze najwięcej kasy ładują we wcześniejsze odcinki.Ale ja będę oglądał do końca nawet jakby ten odcinek się nie udał, bo raczej nie kończę seriali jak wiem że niedługo mają się zakończyć, a jednak poniżej pewnego poziomu nie schodzi serial. Wiadomo że wolno się fabuła toczy, ale taki schemat serialu - 8 odcinków wprowadzanie wątków i rozstawianie pionków, w 9 kumulacja wątków, a finał to bardziej wprowadzenie na spokojnie fabuły do kolejnej serii.
Udał się Sapochnik'owi odcinek, ale jednak wciąż uważam Hardhome za lepsze z poprzedniej serii, więcej emocji było i bardziej w napięciu trzymał.
Bitwa to w sumie nietypowy odcinek jak na przedostatnie odcinki, bo nie skupia się jak w większości przypadków na jednym wątku i może zacznę od tego drugiego czyli wydarzeń w Meereen. Ogólnie też sporo się dzieje - w końcu pojawiły się smoki w akcji, ale mnie najbarziej podobały się scena rozmowy matki smoków z Theonem i Yarą (czyżby zapowiadali początek lesbijskiego związku z królową i Yarą:-)
Przechodząc do najważniejszego elementu początkowo fabuła się wolno toczy, ale jest dobrze.
Spoiler:
Mamy ciekawe sceny jak np. kłótni Sansy z bratem czy pierwsze spotkanie przed bitwą z Ramseyem. Co do samej bitwy to można się wielu rzeczy przyczepić jak np. faktu, że Snow nie nadaje się na dowódce i dał się łatwo podpuścić przed bitwą. No i jak można było się spodziewać najmłodszy Stark pojawił się tylko po to w jednym z poprzednich odcinków by zginąć przez co scena jego śmierci nie budzi żadnych emocji (to już większe emocje budzi scena śmierci olbrzyma) poza faktem że Snow na własnej skórze przekonuje się jaki jest Ramsey co przepowiedziała Sansa. Zresztą jej reakcja na tragedie jest zadziwiająco zimna/spokojna i uważam że ona już zwyczajnie uodporniła się na wszelkie dramaty jakie jej rodzinę spotykają, zrobiła się z niej taka twarda babka idąca po trupach do celu co najlepiej pokazuje ostatnia scena jak się uśmiechnęła po zemście na mężu, pasuje tej aktorce granie takich zimnych bohaterek. A co do Snowa to ja nie narzekam na jego zachowanie, bo on jest trochę jak Ned strasznie honorowy i kieruje się sercem a nie rozumem i dlatego zachowuje się głupio czasami.Widać że odkąd powrócił z grobu to jakoś nie potrafi się odnaleźć w tej całej sytuacji i najlepiej położył by się znowu do grobu co najlepiej pokazuje scena gdy mówi czarownicy by nie przywracała go znowu do życia jeśli polegnie w czasie bitwy . Tak samo nie nadaje się zupełnie na dowódce, on jest takim antywładcą i chyba w ogóle mało kto zna się na taktyce wojennej po stronie Starków. Inną sprawą do której mógłbym się przyczepić to czemu Sansa bratu nie powiedziała o liście który każdy chyba się domyślił komu wysłała,ale ja to interpretuje tak, że nie była pewna czy przyjdzie właściciel burdeli z pomocą czy nie. Choć wydaje mi się że powinna wspomnieć cokolwiek.


A co do samej bitwy bardzo podobała mi się, ale jednak bitwa z poprzedniej serii zrobiła na mnie większe wrażenie i jakbym obstawiał który odcinek był droższy to pomyślałbym o Hardhome.
Spoiler:
Można się przyczepić, że armia Snowa niby miała mniej ludzi, ale po tym jak Ramsey przyjął takykę wybijania ludzi dzięki czemu uformował niewielki mur i zapędził w pułapkę Jona to wydaje mi się ze tych trupów jest więcej niż ludzi co walczyli (nawet jak przyjmie się założenie że strzelać kazał łucznikom też do swoich ludzi). Ale nie czepiam się tego, bo bardzo dobrze się ogląda
Mimo faktu że bitwa z poprzedniej serii bardziej przypadła mi do gustu to i tak kapitalna robota techniczna i warto kulisy odcinka obejrzeć (jak nigdy nie oglądam to tym razem się skusiłem). Jak zawsze cenię sobie ograniczenie CGI do minimum i tak jest w tym przypadku plus prawdziwe konie (i to najwięksi bohaterowie tych scen) i kaskaderzy. A na dodatek reżyser ze zdjęciowcem mają kapitalne pomysły co do kręcenia scen jak np. kamera ciągle idzie za Snow'em w czasie bitwy dzięki czemu się czuje widz tak jakby wpadł w sam środek bitwy
Spoiler:
czy scena gdy Snow znajduje się pod ciałami, próbuje się wydostać, kamera się trzęsie i wyszła z tego dobra klaustrofobiczna scena, którą w sumie ja interpretuje tak, że John w tej scenie dopiero jakby powrócił z martwych i się przebudził. No i to twarde spojrzenie Johna na Ramsaya po przybyciu pomocy i obijanie gęby Ramsay'a na końcu oraz scena z psami dobra, a przede wszystkim gra Sansy i ten jej uśmiech na koniec.
Można sie wielu rzeczy przyczepić co wymieniłem zresztą
Spoiler:
i mógłbym też wspomnieć że oczywiście pomoc przychodzi w ostatniej chwili czy o fakcie ze jak traktował swoje ofiary Ramsay tak samo zginął,
zgadzam się że jest banalnie i przewidywalnie, ale co z tego skoro odcinek się dobrze ogląda.

W ogóle aktorowi co grał Ramsay'a należy się pochwała bo grał takiego Joffrey'a do kwadratu, jeszcze większego sadystę i to rola którą można łatwo było przeszarżować, ale dał radę, choć ja jednak bardziej syna Cersei nie cierpiałem.
Spoiler:
No i w sumie zostaliśmy bez postaci, którą można nienawidzić całym sercem - ciekawe kto będzie następny?
.
No i na koniec jeszcze 3 rzeczy na które chce zwrócić uwagę
- muzyka daje radę, chyba pierwszy czy drugi raz w całym odcinku sporo fajnego soundtracku.
- serial zawsze brutalny i sadystyczny, ale w tym odcinku chyba jeszcze mocniej jak wcześniej pokazywane są krwawe sceny. Jak wcześniej określano serial mianem seks i przemoc, to teraz została sama przemoc.
- faceci walczą, ale to babki w tej serii najbardziej logicznie myślą.

Ale się rozpisałem o odcinku i słusznie bo bardzo dobra rzecz, choć nie pozbawiona wad.
 
 
Ula87 
bywalec



Wiek: 29
Dołączyła: 26 Paź 2014
Posty: 186
Skąd: Polska
Wysłany: 2016-06-27, 21:26   

Niech mi ktoś wytłumaczy, bo czegoś nie rozumiem.
Spoiler:
John Snow okazuje się NIE BYĆ bękartem Neda, tylko synem jego siostry Lyanny, ale ona nie była żoną Roberta, więc kogo synem jest John? No chyba że Robert ma kolejne dziecko z nieprawego łoża i John jest prawowitym następcą tronu.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-06-28, 00:35   

Ula87 napisał/a:
Niech mi ktoś wytłumaczy, bo czegoś nie rozumiem.
Spoiler:
John Snow okazuje się NIE BYĆ bękartem Neda, tylko synem jego siostry Lyanny, ale ona nie była żoną Roberta, więc kogo synem jest John? No chyba że Robert ma kolejne dziecko z nieprawego łoża i John jest prawowitym następcą tronu.


Spoiler:
Przed odcinkiem była zajawka wydarzeń z wcześniejszych epizodów/sezonów w której przypominają scenę jak Sansa dowiaduje się że siostrę jej ojca zgwałcił Targaryen. Więc ja odbieram to tak jak fani od dawna sugerują, że Rhaegar Targaryen zgwałcił siostrę Neda i w sumie to rodziną jest z Danką John.


Co do finału to najlepszy z finałów i potwierdza reżyser poprzedniego odcinka, iż potrafi kręcić też sceny trzymające w napięciu a nie same walki, zwłaszcza mam na myśli początek gdzie w końcu kończy się
Spoiler:
wybuchowo
wątek co za długo trwał. Sapochnik wyrasta na najlepszego reżysera serialu. W ogóle pogrom w tym odcinku z postaciami .
Spoiler:
Jak drugoplanowe giną i większość zgonów nie rusza mnie to myślałem że wszystkich wykiwa jednak Margaery, która jest większą cwaniarą jak Cersei, a niestety Cersei ją też wykiwała, pozbyła się swojego wroga oprócz religijnej sekty i okazało się że wcale nie zmieniła się jak można było sądzić po wcześniejszych odcinkach, bo wciąż Cersei to Cersei. Nie wiele miała do grania w tej serii Dormer poza właśnie finałowym odcinkiem, ale będzie mi jej bardzo brakować. Zginął też syn Cersei, ale mamy reakcja w sumie ciężko coś z jej twarzy wyczytać - przepowiedziano jej że zginie każde jej dziecko a w pewnym sensie zabiła go sama swoim czynem i nie wiem czy tak twardą gra a może nie przebaczyła mu zdrady. Ktoś gdzieś fajnie podsumował rolę chłopaka w serialu, że zrobił prawdziwe King's Landing:-)

Równie nieciekawą minę ma Jaime jak zobaczył siostrę po powrocie co się stało. Podobało mi się zabili w końcu tego dziada Myestere, wkurzał mnie od dawna (choć zdałem sobie dopiero dziś że grał go taki fajny aktor jak Julian Glover znany z np. Tylko dla twoich oczu, Ostatniej krucjaty Spielberga) i w końcu zemsta na Frey'u okrutna, ale dobrze. Jedynie do czego przyczepiłbym się w odcinku to jak śpieszą się z wątkami przez co niektórzy bardzo szybko się przemieszczają np. Arya w tym odcinku, a zwłaszcza Varys - facet teleporter:-)


Ogólnie każdy wątek był fajnie rozwinięty w finale, poprowadzony i z ciekawością czekam na kolejny sezon. Choć spodziewam się i nieważne ile będzie miał odcinków czy jak zawsze 10 a może jednak 7 jak chcą showrunnerzy, bo pewnie przez większość odcinków będą ustawiane pionki, a w dwóch ostatnich odcinkach serii 7 rozkręci się fabuła na dobre albo może być też tak jeśli sezon będzie krótszy że cała seria będzie zapychacz i dopiero ruszy w 8 serii fabuła mocno do przodu. Ogólnie za sezon dam 7/10 a za odcinek 8 i najlepszy obok 9 odcinka, a miejscami nawet lepszy epizod. A jeszcze jedno co do finału, że obok 5x09 finał to kolejny odcinek z kapitalną muzyką i miałem już pochwalić kompozytora zwłaszcza za kawałek co leci w pierwszych minutach odcinka tylko nie jestem pewien czy to Djawadi.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u