FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Hell on Wheels
Autor Wiadomość
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2011-11-07, 23:17   Hell on Wheels

Hell on Wheels (USA, Kanada 2011)

Produkcja: AMC, długość odcinka: 42 min.
Gatunek: Western, Dramat

"Hell on Wheels" to umiejscowiony w latach 60. XIX wieku serial, skupiający się na byłym konfederackim żołnierzu - Cullenie Bohannanie, którego dążenie do zemsty doprowadziło wprost na zachodnią budowę pierwszej transkontynentalnej kolei Union Pacific Railroad.

Po pierwszym odcinku jestem strasznie sponiewierany. "Hell on Wheels" jest zdecydowanie najlepszym pilotem tego roku, przebija nawet mojego dotychczasowego faworyta czyli "American Horror Story".

Rzecz dzieje się chwilę po zakończeniu wojny secesyjnej i skupia się wokół budowy kolei w Stanach. Głównym bohaterem jest Cullen Bohannan, rewolwerowiec, były żołnierz, który ma swój konkretny cel bezpośrednio złączony z rozbudową linii kolejowych. Nie zmienia to faktu, że na drugim planie rysuje się już kilka bardzo ciekawych postaci, które na pewno doczekają się rozwinięcia ich własnych historii: "dwudziestopalcy" przyjaciele, świeżo wyzwolony murzyn, blond-piękność (na bank nie ma włosów pod pachami jak to miało miejsce w "Deadwood"), Wielebny, zgraja prostytutek czy arcyzły Doc Durant.

Serial jest doprawiony niesamowitą muzyką, instrumentale brzmią jak z epoki, a świeższe kawałki dopasowano w sposób mistrzowski, ostatnio tak dobrze dobraną ścieżkę dźwiękową do westernu słyszałem w "Propozycji", a patrząc na osobę Nick'a Cave'a "Hell on Wheels" zarobiło właśnie ogromny komplement.

Na uwagę zasługuje też rewelacyjna czołówka - krótka, zwięzła i mroczna, świetnie oddająca niesamowity klimat serialu.

"Hell on Wheels" na pewno nie ustrzeże się porównań do "Deadwood", więc od razu ocenie pilot także pod tym względem. Jak dla mnie, wielbiciela tego drugiego serialu, "HoW" wypada bardzo dobrze. Odważyłbym się nawet powiedzieć, że początek podchodzi mi trochę bardziej niż w "Deadwood". Nie ma tu dobrego szeryfa i złych bandziorów, bardziej to wszystko przypomina westerny Leone, gdzie każdy dba tylko o własny tyłek i kabzę. Nikt nie będzie się tu troszczył o innych i przesadnie ryzykował dla nich tyłka, tu ewidentnie rządzi prawo pięści, nie ma miejsca dla słabych. W "ruchomym" miasteczku brak dzieci i kobiet (oprócz prostytutek), to miejsce dla silnych i twardych, którzy załatwią swój problem we własnym gronie, a później nikt nie będzie narzekał.

P.S. Surfer zaraz powie żeby nie oceniać serialu po pilocie. :kotyeee:
Ostatnio zmieniony przez BM 2011-11-24, 16:50, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 36
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 5373
Skąd: CARCOSA
Wysłany: 2011-11-07, 23:36   

mr Orange napisał/a:
P.S. Surfer zaraz powie żeby nie oceniać serialu po pilocie

Żeby nie było za kolorowo napiszę: trochę pretensjonalne to w pewnych momentach. Do tego sporo standardowych zagrywek i błędów (strzały jak kule np.). Może to trochę przepakowane bo to pilot. Nie oceniajmy więc po pilocie. :kotyeee:

Coś może z tego być. Co nie znaczy, że będzie. Potencjał jest.
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-11-08, 15:16   

mr Orange napisał/a:
"Hell on Wheels" to umiejscowiony w latach 60. XIX wieku serial, skupiający się na byłym konfederackim żołnierzu - Cullenie Bohannanie, którego dążenie do zemsty doprowadziło wprost na zachodnią budowę pierwszej transkontynentalnej kolei Union Pacific Railroad.

Kupuję to w ciemno! :faja:
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-11-09, 22:40   

Obejrzałem pierwszy odcinek. Jest naprawdę nieźle. Troszkę surowo, może ciut topornie ale nieźle. Moim zdaniem to jednak nie ten poziom co Deadwood (przede wszystkim nie ten poziom aktorski - tam np. grali aktorzy szekspirowscy, tu mniej znane twarze) ale potencjał na pewno jest. Serial ma świetny klimat. Budowanie nowego świata, dziwki, rewolwerowcy, fanatycy religijni i szaleni, kapitalistyczni wizjonerzy, raczej mało romantyczni Indianie, byli niewolnicy z plantacji bawełny, weterani wojny secesyjnej, etc.

Jedno jest pewne - będę to oglądał. :fingerok:
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-11-09, 22:45   

Mnie się podobało, ale ja jestem wielkim fanem westernu, więc mogę nie być do końca obiektywny. Generalnie nie ma tu nic nowego, raczej kompilacja wielu motywów dawno już ogranych w kinie z tego gatunku. Np. diaboliczny "pan ciuchcia" rodem z Pewnego razu na Dzikim Zachodzie, czy też samotny Konfederata mszczący się za śmierć rodziny (Wyjęty spod prawa Josey Wales), itp. itd. Niemniej na pewno będę to śledził.
 
 
Father Tucker 
kinomaniak



Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 328
Skąd: Kutno
Wysłany: 2011-11-10, 15:54   

Pierwszy odcinek jak dla mnie za surowy, za dużo nie wynika i dość tendencyjnie przedstawieni indianie, do tego językowo ciężko w porównaniu do soa czy dextera musiałem cofać i ponownie wsłuchiwać się w dialogi by wszystko zrozumieć.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2011-11-10, 17:05   

Father Tucker napisał/a:
soa czy dextera


Tu nie jest jeszcze tak źle, mi to Dexter czasem problemy sprawia. Szczególnie na odprawach przy słówkach żargonowo-laboratoryjnych.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-11-10, 17:17   

A ja zaczekałem na napisy i żadnych problemów nie miałem, jako że językiem polskim władam dość biegle :)
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2011-11-10, 20:08   

Arcyznawca napisał/a:
A ja zaczekałem na napisy i żadnych problemów nie miałem, jako że językiem polskim władam dość biegle :)


Też raczej zwykle oglądam z polskimi, ale tu się niecierpliwiłem :) Za to takie seriale jak SoA czy Hung których tłumaczenia ukazują się zwykle w dniu premiery następnego odcinka wolę śmignąć po angielsku bo dialogi są proste i brak jakichkolwiek trudniejszych gier słownych (jak to ma miejsce w Housie, albo Californication).

OFFTOPa koniec, żeby mi się znowu nikt nie przyjebał, że o dupie marynie gadam...
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-11-10, 22:32   

Father Tucker napisał/a:
dość tendencyjnie przedstawieni indianie

Dlaczego tendencyjnie?
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 36
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 5373
Skąd: CARCOSA
Wysłany: 2011-11-10, 22:39   

BM napisał/a:
Father Tucker napisał/a:
dość tendencyjnie przedstawieni indianie

Dlaczego tendencyjnie?

Moim zdaniem również jest to opinia pochopna. Pilot przedstawił nam pewien zarys serialu. Jest ciuchcia, jest soldat i jego zemsta, mapa i uciekająca kobita, napięcia rasowe , kaznodzieja i Indianie. Niczego za bardzo nie poznaliśmy, poza głównym bohaterem, za bardzo zagłębiania się w motywacje nie było. Więc nie wiem skąd taki szybki wniosek, że serial tendencyjnie pokazuje Indian. Na razie pokazano przez kilkaset sekund jak kogoś siekają. Indianie nikogo nie siekali? :nigga:
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-11-10, 22:59   

My mamy takie romantyczne wyobrażenie Indian często, a to niejednokrotnie była przecież banda ultra-brutalnych dzikusów. Oczywiście biali nie byli lepsi ale to było starcie cywilizacji. Takie być albo nie być dla obu stron. Która wygrała - wiadomo. Często przemilcza się też fakt alkoholizmu jaki panował wśród czerwonoskórych. No sorry, nie każdy Indian był romantycznym Winnetou czy rozanieloną Pocahontas. Moim zdaniem pierwszy odcinek pokazuje ich po prostu bez lukru (oczami europejskich osadników). I jak dla mnie taka wizja scenarzysty ok.
 
 
Father Tucker 
kinomaniak



Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 328
Skąd: Kutno
Wysłany: 2011-11-11, 09:03   

Spodziewałem się czegoś więcej niż psychola z wymalowaną twarzą strzelającego z łuku i zdejmującego skalpy, mam nadzieję że motyw będzie bardziej rozwinięty bo tak samo w deadwood zrobili z nich agresywnych troglodytów.
 
 
Iscariote 
kinomaniak



Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 229
Skąd: Łódź
Wysłany: 2011-11-11, 11:41   

Odcinek pierwszy za mną i jest najs. Co prawda trochę wszystko to za ładne, ale to pewnie kwestia nakładania tych szarości na obraz, co jest w sumie ciekawym zabiegiem wizualnym, ale brudu aż tak nie widać. Indianie przez to wyglądali jak żywcem z komputera wyjęci.
Porównywać do Deadwood nie ma co moim zdaniem po pierwszym odcinku. Chętnie sprawdze co będzie dalej.
 
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2011-11-11, 12:23   

Iscariote napisał/a:
Indianie przez to wyglądali jak żywcem z komputera wyjęci.


Tu masz rację. Indianin, który miał największe znaczenie dla całego ataku miał tak dokładnie wymalowaną facjatę, że musiałby siedzieć pół nocy w salonie profesjonalnego makijażu, a zdaje się że oni nie za bardzo mieli jakiekolwiek lusterka nawet. To takie trochę naciągane. Wiem, że te barwy miały w nas wzbudzić niepokój, ale mogli zrobić je jakoś bardziej chaotycznie, ale równie strasznie.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-11-13, 22:08   

mr Orange napisał/a:
Tu masz rację. Indianin, który miał największe znaczenie dla całego ataku miał tak dokładnie wymalowaną facjatę, że musiałby siedzieć pół nocy w salonie profesjonalnego makijażu, a zdaje się że oni nie za bardzo mieli jakiekolwiek lusterka nawet. To takie trochę naciągane.

A to niby dlaczego? Indianin nie mógł być w posiadaniu lusterka zdobytego np. drogą handlu? Akurat lusterka i szklane paciorki stanowiły przecież podstawowy towar, który nabywali krajowcy od białych kupców. Wie o tym każdy, kto w młodości z wypiekami na twarzy czytywał powieści K. Maya czy A. Szklarskiego chociażby.

Co do przedstawienia Indian, to nie przesadzajmy. Nie można na podstawie 1 sceny w 1 odcinku ocenić, czy będzie ono tendencyjne czy też nie. Poza tym co to teraz znaczy "tendencyjne"? Indianie jako szwarccharaktery to domena klasycznego westernu, który odszedł do lamusa 40 lat temu. Obecnie rzadko kiedy są tak pokazywani, wprost przeciwnie, eksponowane są ich pozytywne cechy, honor, odwaga etc. jeśli ten serial sportretuje Indian jako dzikusów, to niejako będzie właśnie nietendencyjny! W co zresztą wątpię, patrząc choćby na kwestię murzyńską. Główny bohater, chociaż Południowiec-Konfederata oczywiście nie jest rasistą, lituje się nad losem pokrzywdzonych kolorowych etc.

Father Tucker napisał/a:
tak samo w deadwood zrobili z nich agresywnych troglodytów.

to co prawda nie temat o Deadwood, ale tam Indian też nie było zbyt wielu. Obecnie przypomina mi się raptem jedna scena, gdy Bullock na szlaku zostaje napadnięty przez pojedynczego wojownika. A i tak było zaznaczone, że był honor, odwaga itd.
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 36
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 5373
Skąd: CARCOSA
Wysłany: 2011-11-14, 17:30   

O widzę w drugim odcinku pojawia się Christopher Heyerdahl. Dobrze, ze w końcu jakaś bardziej "głównonurtowa" rola, bo gość sobie zasłużył, świetnie zawsze wypadał w rolach sci-fi/fantasy. Nadal wspominam ciepło jego role jako Alastair w Supernatural, w SG: Atlantis czy Sanctuary (tam ma dwie role, ale jako małpolud jest akurat wkurzający)
 
 
Iscariote 
kinomaniak



Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 229
Skąd: Łódź
Wysłany: 2011-11-18, 20:42   

Odcinek drugi świetny, serial na ten moment mnie chwycił. Postać Szweda grana przez Christophera Heyerdahla, o którym wspomina Surfer świetna. Colm Meaney też daje radę w roli złego skurczysyna, do tego facet ma świetny głos z chrypką, dobrze się go słucha (scena z dyktowaniem artykułu).
Jedna rzecz mnie wkurzyła, indiańce napadają obóz, wybijają wszystkich, a potem Durant jedzie sobie obejrzeć pobojowisko bez żadnej obstawy. Czyli indianie nie atakują dwa razy tego samego miejsca? :fingerno:
 
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2011-11-20, 00:37   

Iscariote napisał/a:
Jedna rzecz mnie wkurzyła, indiańce napadają obóz, wybijają wszystkich, a potem Durant jedzie sobie obejrzeć pobojowisko bez żadnej obstawy. Czyli indianie nie atakują dwa razy tego samego miejsca? :fingerno:


To jeszcze da się przeżyć bo miało swój cel - pokazać Duranta z konkretnej strony, ale mnie trochę ukuła scena kiedy cywilizowany indianiec przyszedł do dzikusów i nagle gadają piękną angielszczyzną. Mogliby wrzucić jakiś zapomniany dialekt i walnąć angielskie napisy pod spodem.

Drugi odcinek trochę zwolnił tempo, ale bliżej zarysował postaci i uwidocznił pierwsze konflikty, nie zmienia to faktu, że coś więcej na temat fabuły u jej sensu będzie można powiedzieć pewnie dopiero w okolicach 6 odcinka bo jak na razie twórcy tylko przedstawiają swój świat i zasady jakimi się rządzi.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-11-22, 22:28   

taki sobie ten drugi odcinek. Póki co niewiele się dzieje, za to jest wiele napinania. Indianie rozmawiający po angielsku — skandal. Jako miłośnik westernu na pewno będę kontynuował, ale póki co nie powala. Postać "Szweda" klimatyczna.
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 36
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 5373
Skąd: CARCOSA
Wysłany: 2011-11-22, 22:44   

Arcyznawca napisał/a:
aki sobie ten drugi odcinek.

Na razie najsłabszy jest odcinek trzeci. Nie ma się chyba co jeszcze napalać na serial, po pięciu odcinkach będzie można wrzucić dopiero pierwsze oceny.
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-11-23, 10:35   

Arcyznawca napisał/a:
Postać "Szweda" klimatyczn

Ano. Mam nadzieję, że jeszcze się przewinie w kolejnych epizodach.

Jak dla mnie drugi odcinek nawet lepszy niż pierwszy.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2011-12-01, 16:35   

W tym serialu coś jest nie tak z postaciami. Niby mamy fajnie zarysowanych głównych bohaterów: Bohannon - dobry mściciel, Durant - arcyzły dżentelmen, Szwed - charakterystyczna prawa ręka, Murzyn - wyzwolony nie do końca przekonany do Bohannona, ale zostaną przyjaciółmi, i wszystko powinno być ok, ale w takim "Deadwood" oprócz Swearengena wszyscy byli schematyczni aż do bólu z Bullockiem - praworządnym szeryfem - na czele i całość bardziej interesowała, interakcje były ciekawsze, widza to obchodziło, a tutaj nie ma żadnej chemii między bohaterami. Każdy działa dla siebie i ich sprawy mimo, że na pierwszy rzut oka powiązane nie mają ze sobą nic wspólnego. Bohannon sobie, Murzyn sobie, Durant sobie, a Szwed, który ma ogromny potencjał w ogóle zdaje się przez scenarzystów być ignorowany. Żadnych fajnych akcji, żadnego rozwijania postaci. Wiem, że to dopiero 4 odcinki, ale coś już się powinno dziać. Teraz właśnie kiedy trzeba zebrać widzów powinny jak najbardziej się przyłożyć, a oni smęcą udają, że cały czas przedstawiają dopiero świat i bohaterów, a tak naprawdę nowe odcinki nie przynoszą niczego nowego ani pozytywnego. Czemu ta zemsta Bohannona jest tak gównianie przedstawiona? Nie da się tego zrobić tak żeby widza zainteresować? Jak dla mnie serial stoi w miejscu.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2011-12-02, 15:40   

mr Orange napisał/a:
ale w takim "Deadwood" oprócz Swearengena wszyscy byli schematyczni aż do bólu z Bullockiem - praworządnym szeryfem - na czele

nie przesadzaj. Akurat większość postaci schematyczna raczej nie była. Właściwie podział na dobrych i złych uległ tam daleko idącemu rozmyciu. Bullock też świętoszkiem przecież nie był. Niemniej zostawmy to, żeby nie zaśmiecać wątku.

Co do Piekła na kółkach mam opóźnienie, dopiero nadrobiłem 3-ci odcinek, zaraz się wezmę za 4-ty. Póki co jest przeciętnie, a gdybym nie był fanem westernu, to zapewne powiedziałbym, że jest marnie. Razi właśnie ów wzmiankowany powyżej schematyzm, a i fabuła, powiedzmy sobie szczerze, póki co nie porywa. Jak dotąd najlepszy był zwiastun. Obawiam się, że jeśli po 5 epizodach nie zostanę bardziej przekonany, mogę serial porzucić.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2011-12-02, 16:21   

Arcyznawca napisał/a:
Właściwie podział na dobrych i złych uległ tam daleko idącemu rozmyciu


Ale to już później o czym nie chciałem wspominać bo nie wiemy jeszcze jak HoW się rozwinie.

Arcyznawca napisał/a:
Póki co jest przeciętnie, a gdybym nie był fanem westernu, to zapewne powiedziałbym, że jest marnie.


Mam podobne odczucia. Ogromna nadzieję wiążę z niecną przeszłością bohaterów, której się cały czas tak wstydzą. Pooglądałbym jakieś powojenne mordercze zapędy osób, od których się tego nie spodziewam. Trochę chamówy jeszcze nigdy nie zaszkodziło.

P.S. Tak napsioczyłem na Bohannona, ale epickiego westernowego wyglądu mu nie można odmówić.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u