FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Doctor Who
Autor Wiadomość
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-11-27, 14:49   

To nie jest śmieszne. To jest straszne :D
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-11-29, 16:26   

Pierwsza część finału to fajny i klimatyczny eksperyment, gdzie aż do ostatniej minuty jest sam Capaldi i aktorsko daje czadu. Co prawda to właściwie kolaż patentów z kilku filmów a ten cały twist przewidziałem gdzieś po 15 minutach (łącznie z tym czym naprawdę jest zameczek ) ale i tak kapitalnie mi się oglądało. Końcówka to typowe Moffatowe trolololo bo i tak pewnie w finale to zamiotą :D No ale jestem bardzo kontent z odcinka.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2015-11-30, 23:51   

Dla mnie finału część 1 to jeden z najlepszych Moffata odcinków wogóle. A Capaldi ma swój Doktor Mind Palace, zupełnie jak Holmes, dziwne że wcześniej na taki nie wpadł showrunner pomysł. Wiadomo, Capaldi klasa. A ciekawe jakby nie tyle poradzili sobie jego poprzednicy jak Eccleston, Tennant i Smith, bo to dobrzy aktorzy i na pewno poradzili by sobie, ale jakby z nimi oglądało się taki finał.

Jeden z poprzednich odcinków 9 też eksperyment ale jakoś nie podszedł mi a 9x11 daje rade nie tylko aktorsko, ale też pod każdym względem jak fajne ma zdjęcia, wygląd potwora i świetną reżyserie bo wogóle nie nudzi. Kolejny też odcinek pokazujący jak ważna dla niego jest Clara ale też kolejny po którym widać iż położyli całkiem jej role w tej serii, w poprzedniej serii wydała się bliższa Doktorowi jak w tej, podobnie bliższą postacią wydawała się dla poprzedniego wcielenia. A zapomniałem jedną rzecz pochwalić jeszcze czyli muzykę, jakoś chyba poza jednym czy dwoma odcinkami niezbyt w tej serii podobało mi się to co tworzył kompozytor, nie wpadała mi w ucho tak muza jak we wcześniejszych seriach, ale w tym odcinku Gold nieźle dowalił do pieca. Dawno nie słyszałem tak dobrej muzyki w serialu, choć muszę przyznać, że dość nietypowa. I jeszcze jedno, aż sprawdziłem 3 razy scenę jak mówi bodaj o samotności jak dobrze pamiętam i Capaldi przechodząc koło kamery spogląda w nią :)
  
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-12-01, 00:29   

Ja się naprawdę dziwię że taki, było nie było, hardkor BBC Moffatowi przepuściło w serialu dla dzieci. Chyba w NewWho Doctor nigdy nie miał tak prze...ne (pardon my french ale określenie jak najbardziej adekwatne) jak w tym odcinku.

gall anonim napisał/a:
Capaldi ma swój Doktor Mind Palace


I używa go do ciekawszych rzeczy niż rozkminianie w którą stronę upaść. Można? Można.

gall anonim napisał/a:
A zapomniałem jedną rzecz pochwalić jeszcze czyli muzykę,


No muza klasas, w ogóle wszystko piękne i tylko przyczepić się mógłbym do słabawego CGI oraz końcówki zwiastującej powrót do standardowych moffacizmów. (chociaż trafiłem na ciekawą teorię
Spoiler:
"The Hybrid is... Me!" I to teraz pytanie - Me jako doctor czy Me jako Arya? :D Akurat znając moffatowe zamiłowanie do słownych gierek jest ten myk bardzo prawdopodobny.
).
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2015-12-01, 23:25   

Można się chyba pewnych rzeczy czepiać w tej pętli, ale jak na Moffata jest całkiem nieźle. Tym razem bez wkurzających mnie mądrości zyciowych, będących bardziej na miejscu w podręczniku coachingu niż w serialu przygodowym, za to jest wreszcie tajemnica, niezwykłe (nawet jeśli naciągane) rozwiązanie i świetne podsumowanie stanu Doktora, w którym znalazł się w końcówce Face the Raven. No i dobre zakończenie, aż szkoda, że to już finał, a nie półfinał.
Spoiler:
Bo chętnie bym pooglądał przygody Doktora na Gallifrey, chyba że to nie jest Gallifrey, tylko kolejna Moffatowska podpucha.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-12-01, 23:48   

Przecież to półfinał.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2015-12-02, 22:36   

No tak, pomerdało mi się z mid finale. Nie powinienem używać terminologii sportowej, skoro zasadniczo sportu nie lubię.

Spoiler:
Powrót Doktora na Gallifrey zasługiwałby przynajmniej na pół sezonu, aż się nasz bohater siedzeniem tam znudzi albo go Władcy Czasu nie wywalą. A tak będzie jeden odcinek na narobienie smaka tylko.
Za to może dostanę powód, by oglądać jednak kolejny sezon, bo ten to już z głupiej ciekawości tylko. Nawet już mi się za bardzo Moffata nie chce hejterzyć, wyprztykałem się, wszystko co mogłem o jego twórczości złego napisać, już napisałem.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-12-03, 22:01   

Wróciłem do słuchowisk od Big Finish i właściwie to jest w chwili obecnej najlepsze co ma do zaoferowania ta franczyza. A jeszcze będzie seria o Wojennym (z Hurtem!!!!! Mają rozmach skurwisyny) oraz wraca najlepsze duo ever (Tennant & Tate) na co najmniej jedną serię, po wypłacie chyba sobie kupię bo odwalają taką dobrą robotę że aż żal mi ich piracić.


No i serie o Ósmym z McGannem też absolutnie polecam, w ogóle gość jest chyba moim ulubionym Doctorem...
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-12-06, 00:08   

Trolololo lo lo lo lo lo lo lo lo lo lo loooooooo... Trolololo lo lo lo ha ha ha ha ha!
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2015-12-06, 22:04   

No dobra, co by tu napisać o finale, może spróbuję jak w "If-Then-Else": standardowe narzekanie na showrunnera + suchar o zrzucaniu z dachu, obowiązkowe "jak na Moffata, to nie najgorzej", refleksja o tym, by lepiej nie rozbierać odcinka na części, bo się popsuje, wskazanie na pompatyczną muzę jak u Zimmera (z podkreśleniem sympatii do twórczości Zimmera) i może jeszcze dodanie, że WRESZCIE JEST SONICZNY ŚRUBOKRĘT, FUCK YEACH!

Gall się chyba wkurzy, bo
Spoiler:
już pisał, że w Face the Raven Doktor nie miał za bardzo szansy uratować Clary, a Moffat jakby na złość mu postanowił tak pozakręcać, aby się jednak udało.
Wredna trollerska zagrywka, jak zwykle u tego gościa. Broni się, że w sumie nie wypadło najgorzej. "Nie najgorzej", tak pewnie będę podsumowywał kolejne odcinki nowego sezonu.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-12-06, 22:55   

Mnie mocno bawiła polewka po hejterach Clary zakończona mocnym fakaczem na końcu, ogólnie finał mi się podobał chociaż najlepiej chyba wypadł początek nawiązujący do Morricone. Szkoda że dopiero w finale dali Jennie zagrać kiedy już miałem na nią wywalone. Ale dziewczyna i tak jest moim mega crushem i wszystko będę z nią oglądać, muszę też nadrobić te jej poprzednie seriale. No ale opcja na spin offa zacna, dorzucić Harknessa i trio londyńskie i oglądałbym.

I co tam śrubokręt, SONICZNA SAPERKA FTW!!!!!!!!!!
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2015-12-07, 22:48   

Jarod napisał/a:
]Mnie mocno bawiła polewka po hejterach Clary zakończona mocnym fakaczem na końcu, ogólnie finał mi się podobał chociaż najlepiej chyba wypadł początek nawiązujący do Morricone.


Trochę mi to przypomina sytuacje z Fullerem który krecił trochę pod fanów w 3 serii Hannibala ale Moffatt jakby na odwrót, jakby na złość robi fanom non stop, by go jeszcze bardziej niecierpieli.
Spoiler:
Nie cierpieli Clary że się rządzi więc na koniec zrobił ją Clarą Who, choć pomysł troche creepy, bo w sumie to ona zombiakiem jest. Jedynie co chciałbym to żeby towarzysze doktora częściej jak odchodzą to szczęśliwi, mnie najbardziej żal Donny.
A nie wkurzyłem się bo jestem przyzwyczajony do odkręcania fabuły po 9 seriach i nie pierwszy taki serial.
Spoiler:
Chyba żadna partnerka nie miała tyle pożegnań co Jenna, jeszcze w poprzedniej serii zaczeła się żegnać, nawet Tennant się tak długo nie żegnał z serialem i w sumie lepiej jakby te 3 finałowe odcinki poleciały jako końcówka poprzedniej serii albo na początku 9.

W sumie nie cierpię takich zagrań w serialach bo napięcie szlag trafia ale w serialu tym to jakoś nie przeszkadza mi specjalnie. Najlepszy przykład gdzie mnie takie zagrywki najbardziej irytują to mój serial number one obok serialu Lyncha, Milenium i Alaski czyli xfiles oczywiście gdzie kończenie/rozplątywanie wątków polega na uśmiercaniu postaci (tutaj tylu zgineło że na koniec serialu nie wiele postaci zostało ale to ze ktoś zginął wcale nie musi oznaczać że nie wróci i tak),lub kończenie wątków kilkoma zdaniami lub jedną sceną i w większości przypadków nie jest spójne wogóle (poza paroma wątkami jak np. przemiana Scully ze sceptyka w osobe akceptującą istnienie zjawisk paranormalnych to było fajnie poprowadzone w całym serialu, bez zgrzytów).
Duża część fanów, tak zakładam, nie cierpi Clary ale jak można jej nie lubić? Choć ja poza pierwszą towarzyską czyli Rose to lubię każdą postać co się przewineła u boku Doktora a nie jestem tak zorientowany jak fani każdego partnera/partnerke oceniali ale mogę się założyć, że pewnie każdy towarzysz był hejtowany. Clara ma swoje wady
Spoiler:
jak np. w wątku z nauczycielem wygladało że bardziej on ją kocha a w tej serii jakby sugerują że ona wcale nie pogodziła sie z jego śmiercią i dlatego tak doktoruje, nie przejmuje się że może zginąć bo wiedziała że ją doktor uratuje i się doigrała, ale nie najlepiej rozegrali.
Nie najlepiej rozegrali jej wątek w tej serii bo poza końcówką sezonu to równie dobrze mogło by jej nie być wogóle , nawet wątek przyjaźni miedzy doktorem a nią o wiele lepiej rozegrali w poprzednich seriach, bo jakoś z boku fabuły jest i nawet jak z Doktorem to tak jakby osobno.

A całościowo do odcinka to może nie świetny aż tak jak część 1 finału, ale i tak bardzo mi się podobał. Kolejny w którym nie tylko Capaldi ma co grać, świetny początek jak z westernów Leone, świetna muza, reżyseria. Ale nie dziwię się jak co niektórzy będa narzekać, bo zapowiedzi sugerowały co innego czyli fabuła wokół ojczyzny Doktora a to był cały czas wątek wokół wydarzeń z 9x10, który się w sumie skończył podobnie jak wątek z Donną ale na odwrót. W sumie nie mam się czego przyczepić.


Jarod napisał/a:
Szkoda że dopiero w finale dali Jennie zagrać kiedy już miałem na nią wywalone. Ale dziewczyna i tak jest moim mega crushem i wszystko będę z nią oglądać, muszę też nadrobić te jej poprzednie seriale. No ale opcja na spin offa zacna, dorzucić Harknessa i trio londyńskie i oglądałbym.


A czy przypadkiem nie będzie jakiś spin off, w szkole się akcja ma dziać czy coś takiego?

Przypomniałeś mi że nie było Straxa i reszty drużyny w 9 serii, którą uwielbiam, ciekawe czy jeszcze kiedyś ich zobaczymy. Tak sobie sprawdziłem Clary filmografię i ciekawe ma role, np. wystąpiła w serialu który jest kręcony od lat 70 bez przerwy jak Emmerdale i tą angielską soap opere masz też zamiar nadrobić? :-) Obejrzałem z ciekawości trailer bo zaskoczyła mnie ta pozycja, ale w sumie w każdym kraju są krecone soap opery.
A nawet soap opera w angielskim wydaniu wygląda lepiej jak w wersji amerykańskiej (a wiem bo miałem przyjemność obejrzeć kiedyś kilka odcinków Mody na sukces). Poza tym widzę że wystąpiła np. w miniserialu Tytanik. Wogóle wszystkie seriale w jakich gra do tej pory to same kostiumowe dramaty i dobrze bo świetnie prezentuje się w strojach z ubiegłych wieków.

A ogólnie oceniam dobrze cały 9 sezon, choć jest trochę wad, jak wspomniany już zupełny brak pomysłu poza 3 finałowymi odcinkami na Clare. No i muzycznie poza finałem coś kompozytor nie zachwycał w tej serii. Było pare epizodów co niezbyt mi się podobały ale całościowo to większość odcinków na plus i dam dość wysoką ocenę bo 7/10, ale jeśli miałbym powiedzieć czy lepszy/gorszy sezon jak poprzednie to szczerze nie wiem. Dobra robota i tyle.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2015-12-08, 16:50   

Jarod napisał/a:
No ale opcja na spin offa zacna, dorzucić Harknessa i trio londyńskie i oglądałbym.


W Polsce czasem pokazują spin off do tego spin offa:

 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-12-08, 21:16   

Powinien przejść do KORWIN-a mógłby masakrować lewakow...
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-12-26, 04:17   

HELLO SWEETIE!!!!!


Nie no wypaśny specjal, nie mam pytań. Zgrabnie Moffat domknął wątki River, łącząc świetną bekową przygodówkę z autentycznie wzruszajacymi momentami. Dla takich odcinków ten serial oglądam i nie skreślam Moffa który co prawda wielokroć doprowadza mnie do szewskiej pasji, ale kiedy dostarcza to dostarcza. No i jeszcze Gold dowalił do pieca, nie mogę się doczekać soundtracku.


I tak jak mówiłem - wiele można Moffatowi zarzucić ale nie to że nie kończy wątków :D

I fajnie że okulary zostały.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2015-12-26, 04:40   

Jarod napisał/a:
I fajnie że okulary zostały.


Jeszcze nie widziałem a już mi się nie podoba. No nie zachęcasz za bardzo :)
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2015-12-26, 22:27   

No dobra, Moffatowi wreszcie udało się zrobić dobry odcinek - żadnych dramatów na siłę, tylko zrazu bezpretensjonalna bieganina, eskalująca w coraz większe (ale w granicach rozsądku) absurdy, punktowana kolejnymi udanymi dowcipami. Tu jest chyba więcej humoru, niż w całej 9 serii, jakby Moffat oszczędzał wszystkie żarty na ten odcinek właśnie.

Ale fajnie, że River wróciła! Uwielbiam Alex Kingston w tej roli, a ona wyraźnie River lubi. Chemia miedzy aktorami pojawiła się praktycznie natychmiast, "Hello, sweetie" wybrzmiało doskonale, nawet taki cyniczny stary koń jak ja się wzruszył. Ładnie podsumowano relację Rover - Doktor, ale ja myślę, że River jeszcze zobaczymy.

Wobec sporej kreatywności tego odcinka (nie no, naprawdę wygląda jakby oszczędzali dobre pomysły:
Spoiler:
diament w głowie, głowa w torbie, mąż za mężem, statek ze złoczyńcami, Doktor finansujący restaurację i zamawiający stolik
dawno takich fajnych motywów nie było w Doktorze) nie przeszkadza już mi, że okulary zostały. Ciekawe na co Moffat się zamachnie w kolejnej serii. Nie jestem pewien, czy będzie mi się ją chciało oglądać, bo już nie chcę przeżywać tego samego, co na pierwszym odcinku z Zygonami. "Husbands of River Song" wyglądają jak spoko pożegnanie z tym serialem i może dla mnie tak powinno zostać.

Spoiler:
Taa, kogo ja chcę oszukać :hahaha: Oczywiście, że będę oglądał i hejterzył, jestem Polakiem i mam obowiązki polskie.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2015-12-29, 02:50   

Podzielam zachwyty i w sumie to chyba mój ulubiony świąteczny epizodzik jak i jeden z najlepszych jakie widziałem w przeciągu tych 9 serii. Od początku mnie kupił odcinek, i rzeczywiście wygląda tak jakby oszczędzał pomysły, dowcipy, humor na ten epizod showrunner. Sam doktor zresztą przyznaje, że dawno się nie śmiał i od razu jego towarzyszka się mi przypomniała ostatnia, więc niby odcinek porzuca to co się działo ostatnio ale też delikatnie nawiązuje do ostatnich dramatów jakie go spotkały.

Bardzo mi sie podoba domkniecie wątku River, takie słodko gorzkie zakończenie. No i ta chemia między aktorami i jak oboje grają rewelacyjnie. Uwielbiam jak gra samą twarzą Capaldi np. gdy mówi River co myśli, te wszystkie miny, a zwłaszcza te szerokie uśmiechy (tak na marginesie aktor coś ma takiego w twarzy że jak się uśmiechnie to wygląda no tak że zaraz kojarzy mi się z Jokerem z Batmana). Praktycznie każdy dowcip się udał nawet mniejszy, dialogi, humor, akcja, postaci nowe, muzyka, wszystko mi się tutaj podobało. Mógłbym się przyczepić faktu że doktorowi specjalnie nie przeszkadza że River nie ma nic przeciwko zabiciu męża ani że doktor nie ma nic przeciwko by zgineli wszyscy w końcówce, co prawda sami kryminaliści, ale nie przeszkadza mi to.

Wogóle odniosłem wrażenie jakby pisząc skrypt showrunner tego odcinka spodziewał się że może odejść po tej serii a chyba nawet taki wywiad gdzieś czytałem i postanowił się pokazać z jak najlepszej strony jeśli nie dostanie 10 serii. Choć w sumie 9x11 i 12 też były świetne a jego autorstwa jak nie mylę się. Z jednej strony zabawny odcinek pełen akcji a z drugiej trochę smutny, wzruszający, idealnie wszystkie elementy do siebie pasują i ja nic bym nie zmienił. Ale mam nadzieje, iż River jeszcze wróci pomimo zamknięcia jej wątku, jak myślicie? :)
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2016-01-03, 03:58   

gall anonim napisał/a:
Ale mam nadzieje, iż River jeszcze wróci pomimo zamknięcia jej wątku, jak myślicie?


Ja pisałem, że liczę na jej powrót.

A w temacie "twórcy doprowadzają krytyków do szału" moja ulubiona krytyczka Doktora właśnie powiedziała, że ma ten serial w pompie. "I am done with Doctor Who" to chyba dość mocne postanowienie. Interesujące, że na jej decyzję wpłynął nie tyle Moffat i to co on wyprawia, ile fani broniący jego pomysłów.

http://www.flickfilosophe...river-song.html

Podoba mi się ten kawał: "Joss Whedon, George R.R. Martin, and Steven Moffat walk into a bar, and everyone you love dies."
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2016-01-03, 10:10   

Fajnie, znajdź i Moffata chociaż jedną osobę która naprawdę, nieodwracalnie umarła. Ok, Pink. Znajdź dwie :)

Reputacja Whedona jako masowego zarzynacza postaci tez jest mocno przesadzona, u niego również prawie wszyscy wracają.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-01-03, 13:16   

Też Whedona bym nie wymienił choć oglądałem jedynie Buffy, choć przyznać trzeba że w Buffy jak ktoś ginął to trauma i szok gwarantowany i wiadomo o jakim odcinku mówię, najlepszy chlifhanger na świecie. W tych czasach jak inne seriale rządziły w tv jak np. właśnie Buffy to najwięcej postaci zabijali twórcy Xfiles.
Spoiler:
Nikt się nie ostał na koniec z drugoplanowych postaci poza Skinnerem i informatorką i Kershem i chyba sami mają z tym problem z brakiem fajnych bo i tak wracały a raczej powinienem powiedzieć wracają w różnych postaciach co mi się nie podoba, choć tutaj nawet główni bohaterowie bardzo często umierali i zmartwychwstali, nie tylko mam na myśli Foxa.
Ale rekordy w zabijaniu to bili chyba twórcy Lost i zwłaszcza twórcy 24 godzin, w tym serialu to prawdziwy pogrom wśród postaci był.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2016-01-23, 00:12   

Po dziesiątym sezonie Moffat odchodzi i zastępuje go Chibnall. Pijemy? :)
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2016-01-23, 00:39   

Wznoszę toast rumem z napojem energetycznym. Nie za zdrowe, ale wchodzi dobrze i takich akcji życzę nowemu głównodowodzącemu Doktorem!
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2016-01-25, 09:43   

Haha, oczywiście, jest haczyk: w tym roku będzie tylko świąteczny odcinek specjalny, seria 10 na wiosnę 2017, czyli Chibnall przejmuje stery dopiero w 2018 roku. :jezor:

http://www.radiotimes.com...-chris-chibnall

:megairytacja:
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2016-01-26, 03:27   

Aha, czyi manawr podobny co w przypadku Tennanta, stawiam dwa funty że niedługo dowiemy się że Capaldi odchodzi po 10 sezonie.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u