FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Doctor Who
Autor Wiadomość
Daguch 
kinomaniak



Dołączyła: 18 Gru 2010
Posty: 479
Skąd: Stepy Akermańskie
Wysłany: 2012-11-21, 16:46   Doctor Who



Doctor Who (Wielka Brytania, 1963-1989, 2005-)

Produkcja: BBC
Gatunek: Przygodowy, Sci-Fi

Tytułowy Doktor to przedstawiciel rasy Władców Czasu z planety Gallifrey, który podróżuje w czasie i przestrzeni za pomocą swojego niezwykłego pojazdu o nazwie TARDIS, wyglądającego jak niebieska budka telefoniczna. Podczas swej wędrówki zaprzyjaźnia się z wieloma Ziemianami, staje też na drodze wrogim rasom, takim jak Dalekowie czy Cybermeni, które chcą podbić kosmos. Jak każdy Władca Czasu Doktor może regenerować się, zmieniając zarówno swój wygląd, jak i osobowość...
(źródło: Filmweb)

Brytolski telewizyjny klasyk. U nas właściwie znana jest tylko nowa seria robiona od 2005 roku, toteż na tym poprzestanę (zresztą o "klasycznym" Doktorze nie miałabym za wiele do powiedzenia - widziałam góra 20 pierwszych odcinków).
Temat dedykowany pewnemu Gallowi Anonimowi, co to w temacie "Ostatnio obejrzane" namiętnie produkował się o tej serii :)

Niektórzy sobie pokpiwają, a ja osobiście lubię. Przynajmniej do końca ery Tennanta ogląda się fajnie. Trochę powagi, trochę "jaja", parę fajnych potworów do zwalczenia. Oczywiście z biegiem odcinków bywa z tym różnie, pojawiają się czasem spaprane epy czy postacie, ale to głównie w czwartym sezonie, gdzie z lekka czuć było, że scenarzysta się wystrzelał z pomysłów i zbliża się do końca.
Od 5 serii więc scenarzysta się zmienił i o ile ta piąta seria jest dość fajna, o tyle od 6 robi się telenowela w kosmosie zamiast fajnej przygodówki. Aczkowiek kilka odcinków 7 serii, puszczonych jesienią przez BBC daje jeszcze jakąś nadzieję, że może będzie lepiej.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2012-11-21, 20:25   

To jak temat mi dedykowany to tutaj będę wrzucał od teraz moje opinie o specjalnych odcinkach jak i o każdej serii a już nie wiele mi zostało by dogonić 7 serie.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2012-11-21, 20:42   

Powiedzmy, że chciałbym oglądać Doktora. Czy powinienem zacząc od samiuśkiego początku (1963, wow), czy od 2005 z Ecclestonem?
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2012-11-21, 21:08   

Ja lubię Ecclestona, Tennanta i podobały mi się 3 seria i 4 Torchwood więc postanowiłem obejrzęć ten lepszy podobno serial. No i Moffatta co cenię za Sherlocka. A odpowiadając na Twoje pytanie to ja oglądam od serii z Ecclestonem i nie miałem jak na razie problemów z połapaniem się w głównych wątkach. Przed 1 serią po wznowieniu serialu był jeszcze film w 1996 roku ale nie oglądałem. Ale wyczytałem w internecie to nawet w archiwach BBC nie ma wszystkich odcinków, więc wszystkich raczej nie obejrzysz, ale jak uda Ci się obejrzeć każdy dostępny to pogratuluję Ci.
Ja np. od czasu zakończenia ER obiecuję sobie, że cały serial obejrzę ale przeraża mnie ilość odcinków i na razie przekładam ten serial w daleką przyszłość.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2012-11-21, 21:58   

Widziałem dwa pierwsze sezony nowszej wersji na razie i podobało mi się. Dobry, samoświadomy kicz, kupa ciekawych i porytych b-klasowych pomysłów, a przede wszystkim Tennant, którego rola jest absolutnie niszcząca i dla niego samego warto rzucić okiem choćby na kilka odcinków. Z zalet jeszcze brytyjscy telewizyjni kultowcy przewijający się na drugim planie (Anthony Head czyli Giles z Buffy jako wzorowany "designersko" na Lecterze bad guy - czad). Największe wady - najgorsza czołówka jaką w życiu widziałem i koszmarne, naprawdę koszmarne efekty.
 
 
Daguch 
kinomaniak



Dołączyła: 18 Gru 2010
Posty: 479
Skąd: Stepy Akermańskie
Wysłany: 2012-11-21, 22:39   

Jarod napisał/a:
Największe wady - najgorsza czołówka jaką w życiu widziałem i koszmarne, naprawdę koszmarne efekty.

:nigga:

John Bigboote napisał/a:
Powiedzmy, że chciałbym oglądać Doktora. Czy powinienem zacząc od samiuśkiego początku (1963, wow), czy od 2005 z Ecclestonem?

Jeśli chcesz utknąć po 20 epach i mordować się z rekonstrukcjami w miejscu skasowanych odcinków (jakieś 100 na 700 wszystkich? coś koło tego), to zaczynaj od początku. Dlatego polecałabym zaczynać od Ecclestona. A potem jeśli by grzebać się w klasycznym, to od lat 70. zaczynać jest wygodniej.
Film z '96 zdecydowanie po obejrzeniu paru serii, inaczej można się zrazić :P
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2012-11-22, 00:07   

Daguch, te garażowe CGI naprawdę Ci się podobało? Albo pstrokacizna - wizualizacja z WMP zamiast czołówki? Ja raczej nie zwracam uwagi zwykle na takie pierdoły, więc skoro nawet mnie momentami odrzucało, to chyba jednak coś było nie tak.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2012-11-22, 00:08   

I obejrzałem Next Doctor i fajny, spoko świąteczny odcinek. Fajna bylascena, w której oglądamy wszystkie wcielenia doktora (trzeba przyznać, że każdy miał orginalną fryzurę) i fajna była scena gdy Tennant widzi TARDIS drugiego doktora .Naprawdę dobry odcinek, dam 7/10.
Oczywiście Tennant świetny, ale najmilej zaskoczył mnie David Morrissey czyli jeden z największych drewniaków jakich widziałem na ekranie. Z wielu filmów i seriali go nie kojarzę, ale pamiętam jak drewniany był w beznadziejnym Nagim Instykcie 2, a tu mnie bardzo mile zaskoczył, potrafi grać. W sumie niezły był.
 
 
Daguch 
kinomaniak



Dołączyła: 18 Gru 2010
Posty: 479
Skąd: Stepy Akermańskie
Wysłany: 2012-11-22, 16:18   

Jarod napisał/a:
Daguch, te garażowe CGI naprawdę Ci się podobało? Albo pstrokacizna - wizualizacja z WMP zamiast czołówki? Ja raczej nie zwracam uwagi zwykle na takie pierdoły, więc skoro nawet mnie momentami odrzucało, to chyba jednak coś było nie tak.

A podobało się. Nie wymagam od wszystkiego FX-ów na miarę Władcy Pierścieni, zwłaszcza, że nawet takie CGI naszego nieszczęsnego Wiedźmina bije na głowę :faja:
A czołówka to :kult: i cicho być.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2012-11-23, 01:32   

Planet of the Dead 5/10 typowy przeciętniak, choć fajną partnerkę miał doktor.

Za to Wody Marsa to dla mnie najlepszy odcinek serialu. I jakoś nie odczuwam by Daviesowi pomysły się kończyły. Raz lepsze, raz gorsze, ale nie odczuwam zbyt tego, że pomysłów mu brakuje. W sumie jak na razie te specjalne odcinki miejscami są nawet lepsze od serii 4 nawet i jakby więcej kasy na nie wydano, bo i efekty specjalnie lepsze. A Tennant to facet jest niesamowity, ale w tym odcinku genialny wprost. Cały odcinek był rewelacyjny jak zresztą w każdym jest, nawet w słabszych i dlatego oglądam każdy epizod. Zwłaszcza doskonały był w ostatnich minutach odcinka gdy zdał sobie sprawe,
Spoiler:
że może zmieniać ważne wydarzenia, przełomowe, które istotna rolę odegrają w przyszłości, wpłyną na innych ludzi. Jak wpadł na statek i uratować Adelajdę i resztę chciał był genialny, zawziętego aż tak to chyba jeszcze nie widziałem doktora. I jeszcze ta rozmowa na koniec w Londynie gdy mówi, że może dosłownie wszystko i nic nie można mu zrobić, serio, ale po raz pierwszy w serialu powiało grozą. Do tej pory mi było go szkoda, bo to taki trochę zwariowany samotnik, ale w tym odcinku pod koniec dało się poczuć, że facet jest niebezpieczny, z czego chyba zdał sobie sam sprawę, że posunął się za daleko. Ale właśnie nie rozumiem tylko jednego do końca, czemu Adelajda popełniła samobójstwo? Dlatego by pokazać mu, że mylił się i nie powinien ich jednak ratować? By zdał sobie sprawe, że na pewne rzeczy nie może sobie pozwalać?

Takie mam pytanie, ale tak czy inaczej jak dla mnie najlepszy odcinek jak na razie i nie wiem czy jakiś następny go przebije. Wogóle te godzinne odcinki ogląda mi się lepiej i jakoś szybciej mi zlatują jak 40 minutowe. I wogóle muzyka mi się podobała w tym odcinku, ale praktycznie cała, nie pojedyncze fragmenty.
Nie wiem jak się sprawdzi następca Tennanta, choć Eccleston też był świetny w swojej roli i szkoda mi było, że aktor się zmienił, ale następca Tennanta ma trudne zadanie przed sobą i chyba jedynie co może zrobić to nie dublować poprzedników tylko innego, swojego doktora stworzyć. Nie ma co, daję nawet 9/10 bo rewelacja!
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2012-11-24, 02:05   

Koniec czasu część 1 6/10

Koniec czasu część 2 7/10 - fajne zakończenie ale odnosiłem wrażenie, że nie tylko główny scenarzysta ale i Tennant nie chce żegnać się z doktorem. Tak jakby zmuszony był przez inne zobowiązania do odejscia. Nie tyle chce co musi z serialu odejść. Chyba z 20 minut trwało pożegnanie z każdym bohaterem co przewinął się w serialu.Chyba w żadnym wcześniejszym odcinkiem doktor się tak nie rozklejał jak w tym epizodzie i nie chciał przeobrażać się. Dobre pożegnanie z Tennantem ale może go jeszcze zobaczymy w końcu jest w innym wymiarze drugi. Świetny był też Dalton czyli były agent 007, choć miał w sumie malutką rolę. Tylko mam pytanie kim była ta kobieta co rozmawiała o doktorze z Wilfredem? O co zresztą Wilfred doktora spytał a on nie odpowiedział.
Jakieś mam takie wrażenie że to doktora matka była.
 
 
Daguch 
kinomaniak



Dołączyła: 18 Gru 2010
Posty: 479
Skąd: Stepy Akermańskie
Wysłany: 2012-11-24, 03:26   

gall anonim napisał/a:
Spoiler:
Ale właśnie nie rozumiem tylko jednego do końca, czemu Adelajda popełniła samobójstwo? Dlatego by pokazać mu, że mylił się i nie powinien ich jednak ratować? By zdał sobie sprawe, że na pewne rzeczy nie może sobie pozwalać?

Spoiler:
Bo była głupią cipą, która najpierw krzyczy, dlaczego Doktor ich nie ratuje, a jak już uratował, to jest wielce honorowa i strzela sobie w swój pusty łeb. To tak po krótce.

Ogólnie z podobnych powodów mi ten odcinek podchodził, chociaż sama postać Adelaide jest wkurwiająca jak mało kto w tym serialu. Ale "Planeta umarłych" lepiej się oglądała.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2012-11-24, 18:47   

Obejrzałem 5x01 i wynudziłem się, ale nie wiem czy dlatego, że cały czas myślałem jaki ten odcinek byłby z Tennantem lub Ecclestonem, bo trzeba przyznać, że nawet tragiczne odcinki dało się obejrzeć dzięki aktorom wyżej wymienionym.Pierwszy odcinek Moffatta co mi się nie podobał.Na razie nie wiem co powiedzieć o nowym aktorze,poza tym, że go nie znałem od dwójki poprzedników, ale i tak prawde powiedziawszy nie wiedziałem co powiedzieć o Tennancie po jednym odcinku.Choć czasami odnosiłem wrażenie że Smith próbuje nawiązywać do poprzedników. A klimat serialu jakoś tak bardzo się nie zmienił jak za Daviesa. Za to wiem co powiedzieć o czołówce i głównym motywie które jednak podobały mi się bardziej w seriach 1-4. 5x01 tylko 4/10
 
 
Daguch 
kinomaniak



Dołączyła: 18 Gru 2010
Posty: 479
Skąd: Stepy Akermańskie
Wysłany: 2012-11-25, 00:46   

gall anonim napisał/a:
5x01 tylko 4/10

A idź ty, to fajny śmieszny epek :tomato:
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2012-12-08, 23:29   

Jestem po 5 serii i dłużej mi zeszło bo jakoś nie mogłem się przyzwyczaić do nowego doktora i większe przerwy robiłem. I na dodatek może poza finałem żaden odcinek Moffatta nie zachwycił mnie, jeśli już to góra przyzwoity, nawet nie dobry, aż dziwne. W sumie najlepszym odcinkiem 5 serii i jedynym który mi się tak naprawdę podobał był Amy Choice i już miałem sobie darować serial, ale obejrzałem Christmas Carol czyli wprowadzenie do 6 serii (wygląda na to że od jakiegoś czasu podobają mi się głównie specjalne odcinki) i w sumie spodobał mi się, naprawdę! No i Victory o the Daleks był niezły a odcinek z aniołami niby fajny ale czegoś mu brakowało. Oglądam 6 sezon bo została mi tylko 6 i 7 seria co trwa obecnie. Co do nowego aktora to nie wiem co powiedzieć, w końcu sie do niego przyzwyczaiłem, to inny doktor jak poprzedni co napewno jest plusem, dobrze też gra, ale wiadomo, że nie umywa się do dwóch poprzednich. Za 5 serię dam 5/10
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2012-12-15, 02:16   

6 seria najlepsza do tej pory i dam nawet 7/10, bo to dobry sezon co pokazuje to choćby jak szybko obejrzałem całość. W żadnej serii nie podobało mi się tyle odcinków co tutaj, nie licząc ostatnich specjalnych z Tennantem.
Dobre były Christmas Carol, Day of the Moon, o piratach, The Rebel Flesh, Let's Kill to Hitler, Night Terrors. Bardzo dobre były Impossible Astronauta, The Girl Who Waited ( koncówka mnie zaskoczyla trochę, z doktora czasami wychodzi niezły łajdak), Closing Time. Absolutnie najlepszym epizodem jest Żona doktora, rewelacja!
Wygląda że tylko 4 odcinki są słabsze ale nie jakieś beznadziejne, górne stany średnie. A co do Mofatta to rzeczywiście jego odcinki czasami są tak przekombinowane odkąd został głównym producentem serialu i fabula tak leci do przodu, że trudno się połapać w tych zawirowaniach fabularno czasowych, iż nawet tłumaczenie doktora nie wiele pomaga bo i tak mam wrażenie że czegoś nie rozumiem. Lepiej wychodzą mu pojedyncze odcinki a nie wątki które tworzą główny wątek serii jeśli tak porównać z wcześniejszymi latami. Amy Pond fajna ale wolę jej męża.
Podoba mi sie w tym nowym doktorze że sam i to często jest zaskakiwany, zdziwiony, bo nie wie co sie dzieje.Jak dla mnie najlepsza seria praktycznie nie było słabego odcinka, większość mi się podobała bardziej lub mniej, aż w szoku jestem. Ale dla mnie idealny serial to byłby taki sezon na poziomie tego a doktorem Tennant. Choć naprawdę nie mam nic do Matta Smitha, ale facet jest specyficzny bardzo, raz świetny a innym razem irytujący bardzo (np. w odcinku gdzie było dwóch doktorów). Ale przekonałem się co do niego właśnie w rewelacyjnej Żonie doktora. Dobry aktor. Choć jego doktor jeszcze bardziej gadatliwy jak Tennant.
6 seria mnie całkiem wciągneła, praktycznie słabych odcinków nie ma. I widać że budżet większy bo i efekty specjalne lepsze. Jestem zaskoczony aż że tak mi się ta seria podobała, bo właśnie słyszałem, że większość narzeka na 6 serie, wielu woli 5, a mnie akurat 6 się o wiele bardziej spodobała. Praktycznie po 5 już miałem zrezygnować i dalej nie oglądać.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2012-12-16, 20:18   

The Doctor, the Widow and the Wardrobe - przyzwoite ale jakoś bardziej podobał mi się wcześniejszy świąteczny epizod, wprowadzenie do 6 serii, nawiązujący do Opowieści Dickensa, dam 6/10.

Asylum of the Daleks - dobry odcinek, może nie tak jak Impossible Astronauta ale dobry. I fajna drugoplanowa postać, nieźle zagrana rola, chodzi mi o tą dziewczyne co rozbiła się na planecie Daleków i napewno plus za koncówkę, dałem się zaskoczyć. 7/10

Dinosaurs of Spaceships - sporo się uśmiałem na tym odcinku. Fajnego ojca ma Rory a najbardziej rozwalił mnie pocałunek doktora i Roriego oraz jak Doktor go spoliczkował po chwili. 6.5/10

A Town Called Mercy - fajne połączenie SF i dziki Zachód i duży plus za naprawdę rewelacyjną muzykę,. Nie nudzi, ale jakoś więcej niż trochę powyżej średniej nie mogę dać, więc dam 5.5/10.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2012-12-17, 03:25   

The Power of Three jak na razie najlepszy odcinek i na dodatek byłem pewien pewien,że to początek dłuzszej historii,przynajmniej 2 parter a tu się okazało że jednorazowy. W sumie może tak lepiej bo nie wiadomo czy by nie popsuli tej historii o kostkach gdyby nie wydłużyli na kilka odcinków. Super była scena rozmowy szczerej doktora i Amy czy scenki gdy doktor się nudził. 8/10.

The Angels Take Manhattan - dam cała opinie w spoilerze.
Spoiler:
Pomimo paru rzeczy do których mógłbym się przyczepić, np. przecież w posłowiu w książce Amelia mogła napisać w jakim czasie się dokładnie znajdują i doktor by ich znalazł, ale odcinek tak mi się podobał, że dam nawet 9/10. Wogóle uwielbiam płaczące Anioły i to już do mnie jest spory plus. Koncówka nieźle zagrana i wyreżyserowana a muzyka od sceny na dachu z małżeństwem Pondów jest po prostu KAPITALNA! Wzruszyłem się i jeszcze na dodatek lekkie zaskoczenie w scenie na cmentarzu, choć przeczuwałem że coś jest nie tak, bo co prawda przeżyli i żyli gdzieś razem Pondowie, ale przynajmniej od 1 serii po wznowieniu serialu chyba żaden towarzysz doktora nie zginął po jakimś czasie albo że więcej się nie zobaczyli. A jakieś mam takie wrażenie że więcej ich już nie będzie. W sumie to nawet z Rose jeszcze się spotkał jak pamiętam kilka razy i dostała drugiego doktora w innej rzeczywistości). Lubiłem tą jego partnerkę, ale jeszcze bardziej tego rzymianina co czekał na żone 2000 lat i szkoda że więcej już nie zobaczymy. Fajnie byłoby jakby towarzyszem został jego kompan z Closing Time, fajna postać, ale jak wyczytałem to będzie dziewczyna co grała w 7x01 i której rola bardzo mi się podobała ale domyślam się, że to zupełnie inna postać będzie.
Zastanawia mnie tylko czemu tak długa przerwa w serialu po 5 odcinku a później chyba dopiero na wiosne wraca serial. Teraz będzie świąteczny epizod ale takie epizody zawsze były pomostem łączącym serie ze sobą, a przecież epizod o aniołach nie był finałem serii najnowszej. Sprawdziłem od kiedy leciała ta seria i w przeciwienstwie do poprzednich nie zaczłęa się w marcu, kwietniu tylko dopiero we wrześniu - czyżby jakieś problemy z produkcją, że takie opóźnienia z emisją i przerwy w sezonie? We wcześniejszych seriach jak sprawdziłem tak nie było.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2013-01-01, 20:12   

Snowman - bdb odcinek świąteczny. Świetne nawiązania do innego serialu Moffata czyli Holmesa i rewelacyjna towarzyszka doktora, która w przeciwieństwie do wszystkich dotychczasowych spodobał mi się od razu,a do każdej musiałem się przekonywać. Już podobała mi się w 7x01 ta aktorka ale czy to jest to ta sama postać to tego nie powiem. Podobało mi się też to że to nie doktor ją ciągnie wszędzie tylko na odwrót, ona doktora, co zresztą sam zauważył. I wogóle nowa czołówka mi się spodobała jak i wystrój TARDIS. Nie zdziwiłbym się jak za jakiś czas doczekalibyśmy się odcinka w którym doktor spotka Holmesa i Watsona, to byłoby ciekawe i jeszcze gdyby Cumberbath i Freeman pojawili by się w takim odcinku. Coś chyba z moimi opiniami nie do końca zgadza się ostatnio chyba Daguch bo zero komentarza od jakiegoś czasu.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-01-01, 20:56   

W Sherlocku w 2x02 ukryli Tardisa w jednym z ujęć, ale raczej w charakterze smaczku - nie wiem, jak to w Doktorze rozwiązali ale łączenie tych uniwersow jest mocno wątpliwe. Nasunał mi się jednak mega pomysł na odcinek specjalny o Holmesie i w wiktoriańskiej Anglii ale z Benedictem i Freemanem, ewentualnie z resztą ekipy :)
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2013-01-04, 00:26   

Powinieneś opatentować ten pomysł bo gorzej jak wpadnie Moffatt na niego i profity Cię omina. Równie ciekawy mógłby być pomysł taki, że na planie serialu Sherlock się pojawia doktor.
Nie pamiętam Tardis w Holmesie ale może dlatego, że wtedy nie oglądałem Doktora.
A w Doktorze nie połączyli tych światów. Nie wiem czy dawać to w spoilerze bo to w sumie rzeczy, które nie wnoszą nic do odcinka fabuły, to takie smaczki, nawiązania które nie mają nic wspólnego z fabuła ale też nie da się odczuć, że są włożone na siłę.
Akcja dzieje sie w 1989 gdy Doyle pisal do gazety Sherlocka i z odcinka wynika, że pisarz tworząc Holmesa i Watsona wzorowałsię na kobiecie jaszczurce i jej żonie. Mamy nawiązanie też takie że doktor przebrał się za Holmesa i niby prowadzi śledztwo a przy okazji dedukcją się chwali (Shut up, i'm making deductions, it's very exciting :lolokopter: ) i w tle słychać główny motyw serialu. W sumie obejrzyj sobie ten odcinek bo to w sumie pilot pod kolejne odcinki. Choć najlepiej jakbyś obejrzał wszystkie sezony z Tennantem plus te kilka specjalnych odcinków kończących jego udział w serialu, a sam przyznałeś że w dotychczasowych co widziałeś to facet niszczy system (tak na marginesie nie mogę się doczekać serialu BBC i TVP Szpiedzy w Warszawie ale przeraża mnie że podobno z dubbingiem będzie, jak wogóle można dubbingować Tennanta?). Snowmen to jak bywa kolejny specjalny w którym zmiany zaszły w serialu, ale dziwne że nie przed sezonem tylko w połowie. Zresztą świąteczne odcinki były pomostami łączącymi sezony a to jest kolejny odcinek 7 serii i nie ostatni też, dziwne. Szkoda też że dopiero za kilka m-cy kolejny odcinek. Wciągnął mnie całkiem ten serial. Zapomniałem dodać poprzednim razem, że kapitalna jest scena przesłuchania Clary.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-01-04, 00:31   

Widziałem pierwsze dwa sezony, serial całkiem lubię, Tennant niszczy system. Kiedyś pewnie resztę nadrobie.
 
 
Daguch 
kinomaniak



Dołączyła: 18 Gru 2010
Posty: 479
Skąd: Stepy Akermańskie
Wysłany: 2013-01-14, 20:03   

gall anonim napisał/a:
jak wogóle można dubbingować Tennanta?

Tak samo jak każdego aktora można, Tennant świętym nie jest :faja:

gall anonim napisał/a:
Coś chyba z moimi opiniami nie do końca zgadza się ostatnio chyba Daguch bo zero komentarza od jakiegoś czasu.

Wyszłam na chwilę i temat zamienił się w monolog :hahaha: To ja może krótko - fakt, nie zgadzam się w jakichś... well, 90%? Mnie osobiście 6 seria bardziej zniesmaczyła niż zadowoliła, "The Girl Who Waited" i "The Angels Take Manhattan" wyglądały jakby Moffat się walnął i zaczął pisać EastEndersów zamiast DW, a świąteczny specjal to jedno wielkie grube i tłuste rozczarowanie, w dodatku ostro pod publiczkę. Nie wiem, czy jemu się wydaje, że jak dadzą nową czołówkę, bohaterkę, parę lesbijek i kilka nawiązań do klasycznych odcinków, to już nie trzeba robić porządnej fabuły? :P
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2013-04-07, 21:24   

Zacytuję sam siebie z opinii ostatniego odcinka z Tennantem "Dobre pożegnanie z Tennantem ale może go jeszcze zobaczymy w końcu jest w innym wymiarze drugi."
I podobno z okazji rocznicy serialu będzie z nim i Rose odcinek specjalny.
A co do Bells of Saint John to taki sobie odcinek i w sumie ze wszystkich wcieleń Clary to najsłabiej wypadło jej najnowsze wcielenie, jest jakaś taka niemrawa. Może w następnych będzie lepiej bo naprawdę fajna aktorka i fajna jest chemia między aktorami. Odcinek nie jest zły, niezłe efekty specjalne, muzyka kapitalna ( w sumie staje się to powoli tradycją serialu), niezłe dialogi, jest parę fajnych scen jak np. ta z liściem, ale w sumie dam 5/10.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2013-04-14, 15:07   

Rings of Akhatem to naprawdę niezły odcinek, który zaczyna się od wyjaśnienia motywu liścia z poprzedniego odcinka. Nie ma jak najprostsze rozwiązania a po wcześniejszym epizodzie głowiłem sie o co tu może chodzić. Fajne SF, takie trochę w stylu, klimacie Star Wars, zwłaszcza na początku odcinka gdy przechadzają się na rynku wśród różnych kosmitów bohaterowie poczułem się jakbym oglądał filmy Georga Lucasa. Napewno lepiej wypadła Clara w tym odcinku i wogóle cały czas świetnie się ta parę ogląda i w sumie dałbym 7 czyli tak jak większości dobrym odcinkom, ale końcówka jest KAPITALNA tak, że podniosę ocenę o punkt czyli takie lekko naciągane 8/10.
Widać od jakiegoś czasu że odcinki są kręcone z rozmachem bo jeśli chodzi o efekty specjalne to już nie wali tak kiczem jak od czasu wznowienia serialem i może miało to swój urok, ale jednak wolę takie efekty specjalne i w sumie ta zmieniona czołówka mi się podoba. Podobnie muzyka, chyba nie ma ostatnio odcinka w którym by Muray Gold nie odwalił dobrej roboty a w tym odcinku muzyka odgrywa na dodatek dość istotna rolę bo mamy częściowo śpiewany odcinek, ale nie w typie eksperymentów jak w Xfiles czy Buffy, czyli np. musical. Nie kojarzę tego kompozytora z żadnym filmem ani tym bardziej serialem, ale facet naprawdę odwala niesamowita robotę od jakiegoś czasu. A końcówke kapitalną to mam na myśli oczywiście scenę ze śpiewem i w pewnym sensie pojedynek doktora z "bogiem" i tu trzeba przyznać ze Matt Smith zagrał w tym momencie idealnie. Widać w tej scenie cały żal, rozgoryczenie, smutek i samotność bohatera i w pewnym momencie widać chyba jak się popłakał a przynajmniej łze. Widać jak mały jest i wielki jednocześnie, widać że może walczyć dosłownie z każdym i nie jest na straconej pozycji. Wogóle uwielbiam takie momenty w tym serialu i to nie dotyczy tylko tego wcielenia ale i wcześniejsze gdy władca czasu się wkurza, stanowczy jest bardziej niż zwykle. Na uwagę zasługuje też poświęcenie Clary w końcówce. I w ogóle w tym odcinku mamy sporo kapitalnych ujęć, np. to gdy widać doktora sylwetke a w tle planete. Następny odcinek też fajnie się zapowiada, choćby dlatego, bo wypatrzyłem paru fajnych angielskich aktorów jak np. Liam Cunningham.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u