FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Broadchurch
Autor Wiadomość
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-05-22, 15:48   Broadchurch

Broadchurch (UK, 2013)
Produkcja: itv/ Twórca: Chris Chibnall / Długość odcinka: 45 min.
Gatunek: Dramat, Kryminalny

Akcja serialu koncentruje się na małym miasteczku, w którym dochodzi do morderstwa. Ciało chłopca, Danny'ego Latimere'a, zostaje znalezione na plaży. Każdy mieszkaniec Broadchurch zostaje poddany wnikliwej obserwacji. Sprawą zabójstwa zajmuje się przybysz "z zewnątrz", ledwo co promowany na wyższe stanowisko detektyw inspektor, Alec Hardy. W sprawę angażuje się także Ellie Miller, miejscowa policjantka, która uważa, że to ona powinna prowadzić śledztwo.

Opis filmwebowy dość lipny, ale nie chciało mi się pisać własnego. Akcja mam miejsce w typowo sielskim angielskim miasteczku nadmorskim gdzie każdy zna każdego, wszyscy mówią do siebie po imieniu, a policja zajmuje się pierdołami w rodzaju niegroźnych włamań czy posiadania lekkich dragów. I pewnego dnia na plaży zostają znalezione zwłoki syna miejscowego hydraulika. Do sprawy zostaje przydzielony niejaki Alec Hardy, detektyw z pewnym doświadczeniem w sprawach zabójstw, który do Broadchurch trafił kilka tygodni wcześniej "w odstawkę" - od początku wiemy, że coś bardzo mocno nie tak poszło z jego poprzednią sprawą. Facet jest ponury niczym chmura gradowa i ma social skilla meduzy, także na posterunku nie cieszy się zbytnią sympatią; przy sprawie morderstwa partneruje mu Ellie Miller, miejscowa policjantka, która akurat wróciła z urlopu i dowiedziała się że zamordowano syna sąsiadów, a Alec sprzątnął jej sprzed nosa upragniony awans. Partnerzy raczej nie do końca się dogadują, ale rewelacyjnie się uzupełniają - Hardy to typowy hardkorowy glina, dla którego praca jest wszystkim (sprawę Dannye'ego traktuje dodatkowo jako swoiste zadośćuczynienie za tą poprzednią sprawę w której coś poszło nie tak), gotów jest podejrzewać wszystkich jak leci, nie zna przy tym zupełnie stosunków panujących w małych miasteczkach, nie potrafi zrozumieć tambylców i spojrzeć na sprawę z kąta innego niż chłodny obiektywizm. Ellie oczywiście stanowi zupełne jego przeciwieństwo, jest to tak trochę poważniejsza i bardziej realistyczna wersja policjantki z Fargo - ot, bardziej urzędniczka niż łaps, przede wszystkim zaś członkini miejscowej społeczności, miła, serdeczna matka i żona, która nagle zostaje zmuszona przez okoliczności na spojrzenie na "miasteczko sielskie, anielskie" z zewnątrz - i coraz bardziej nie podoba jej się to co widzi, tym bardziej, że w kolejnych odcinkach gnojówki przybywa.

Serial nie epatuje jakoś specjalnie chamówą i twistami, jest bardzo, hm, kameralny tak w settingu, jak i w fabule; żadnych większych chamów czy patologii nie radzę się spodziewać, nawet wątki które początkowo wydają się być typowo "filmowe" (Tajemnicza Babcia Z Psem, Medium Pomagające Policji) koniec końców okazują się być dość życiowe i prozaiczne. Twórcy stawiają głównie na relacje międzyludzkie, klimat małomiasteczkowej społeczności, reakcje ludzi na tragedię. Świetnie to wychodzi, w czym bardzo pomaga rewelacyjnie dobrana obsada - Tennant i Colman są genialni i powinni za swoje role dostać co najmniej kilka dużych błyszczących nagród, cały drugi plan również jest świetny.

Ostatnim odcinek jest absolutnie genialny - bez dwóch zdań jedna z najlepszych rzeczy jakie widziałem od dłuższego czasu, emocjonalny rozpierdziel i czołówka serialowych finałów jakie widziałem ever. nawet jeżeli serial byłby średni - a nie jest - warto byłoby się dla tego odcinka przemęczyć.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-05-23, 22:57   

Zapomniałem dopisać - serial ma świetną stronę wizualną, zdjęcia wydają się być inspirowane tymi z filmów Malicka. Zdjęcia , montaż i praca kamery dość ciekawie współgrają z fabułą zresztą, w pierwszym odcinku np. mamy rewelacyjną scenę nakręconą na jednym ujęciu, kiedy ojciec zamordowanego dzieciaka (wtedy jeszcze nieświadomy tragedii) idzie di pracy i wita się z kolejnymi "aktorami dramatu". Operator bardzo lubi też morze, które traktuje jako takiego trochę milczącego świadka tragedii.
 
 
Krsta 
świeżak



Dołączył: 29 Kwi 2013
Posty: 33
Skąd: Słoikowo Wielkie
Wysłany: 2013-05-29, 00:55   

Dla mnie największa niespodzianka tego roku. Obok czwartego sezonu "Justified" najlepszy serial jaki oglądałem w trakcie ostatnich miesięcy. Chrisa Chibnalla kojarzyłem tylko z "Doctora Who". Nie miałem nigdy większych zastrzeżeń do pisanych przez niego odcinków. Najbardziej do gustu przypadł mi epizod "Dinosaurs on a Spaceship", jeden z najfajniejszych odcinków DW po reaktywacji serialu.

Tak na dobrą sprawę nie wiedziałem czego mam się spodziewać po "Broadchurch". Na papierze historia nie była jakoś strasznie porywająca. Zbrodnia, małe miasteczko, dwójka zupełnie niedobranych policjantów prowadzących śledztwo. Nic nowego pod słońcem. Serial zacząłem oglądać głównie z uwagi na Tennanta, którego polubiłem oglądając "Doctora Who". Od początku spodobało mi się to, że "Broadchurch" bardziej skupia się rodzinie zamordowanego chłopca, relacji Hardy'ego z Miller oraz portrecie miasteczka niż na kwestii kto zabił. Jasne, jest ona ważna, ale nie najważniejsza.

Urzekło mnie w "Broadchurch" to jak dobrze jest to napisana historia. Chibnall odwalił kawał dobrej roboty pisząc scenariusz serialu. OK., jest jeden zbędny wątek, który pasuje do całości jak pięść do oka (medium), ale poza tym nie mam żadnych zastrzeżeń. Nie przeszkadza również brak wielkich twistów. Serial jest pięknie nakręcony. Nie ma w nim żadnych zbędnych ujęć.

Olivia Colman może już dziś zrobić miejsce na półce dla kolejnej BAFTY. Jodie Whittaker i Andrew Buchan zagrali rewelacyjnie. Obie sceny na kanapie to mistrzostwo świata.

W pełni zgadzam się z Jarodem, ostatni odcinek to majstersztyk. Świetnie napisany, fenomenalnie zagrany. W skali od 1 do 10, 11. ;)

Spoiler:
Bardzo się cieszę, że Chibnall nie poszedł na łatwiznę i mordercą Danny'ego nie zrobił wielebnego-pedofila. Tak na marginesie Arthur Darvill to naprawdę niezły aktor. Scena pobrania próbki DNA naprawdę zrobiła na mnie wrażenie. Poza tym bardzo dobrze zagrana została przez niego scena podczas pogrzebu Danny'ego.

Na początku nie do końca pasowało mi zakończenie. Było hm... zbyt optymistyczne? Ale w sumie miło było obejrzeć coś innego, co przełamywało masę szarości z wcześniejszych odcinków.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-05-29, 06:47   

Krsta napisał/a:
Obok czwartego sezonu "Justified" najlepszy serial jaki oglądałem w trakcie ostatnich miesięcy.


No i to jest solidna rekomendacja :fingerok: Teraz nad tym pomyślę ;)
 
 
Krsta 
świeżak



Dołączył: 29 Kwi 2013
Posty: 33
Skąd: Słoikowo Wielkie
Wysłany: 2013-06-02, 11:08   

Orange, jak wrażenia? Jarod, ja zabieram się w tym tygodniu za Blackpool. Jest jeszcze jedna mała scena w finałowym odcinku, która trochę nie trzyma mi się kupy:

Spoiler:
Podpalenie ogniska. Oglądając ten odcinek za pierwszym razem lekko mi ona zgrzytnęła. Zdecydowanie bardziej logiczne i spójne byłoby gdyby ognisko odpalił wielebny lub syn/siostra/siostrzeniec Miller. Wtedy ta scena miałaby dodatkową symbolikę.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2013-06-07, 21:42   

Jestem po 6-u odcinkach ale już dziś nie dam rady obejrzeć dwóch ostatnich, jak dobrze pójdzie to pewnie w wekend obejrzę resztę i jak na razie zgadzam się, że bardzo dobry serial. Więcej napiszę jak całość obejrzę.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2013-06-09, 14:33   

Jeden z MUST SEE tego roku dla mnie nim pojawiły się opinie pozytywne i nim wymemitowano pierwszy odcinek. I może dlatego po pierwszych dwóch odcinkach, które były dobre, ale nie aż tak jak myślałem, tak na 7, byłem z lekka rozczarowany. Ale od 3 odcinka praktycznie poziom serialu nie schodził poniżej bardzo dobrego poziomu do samiutkiego końca. Przez pewien czas podejrzewałem
Spoiler:
właściciela sklepiku ale jeszcze nim stał się podejrzanym w serialu i trzeba przyznać, że ciekawie rozwineli jego wątek i zakończyli. Choć mam uwagę jedną, że trochę na siłe dramatyczne sytuacje dokładają. Przecież jak powiedział ojcu dziecka zabitego przy wszystkich i rozumiem że większość nie słyszała ale nie mogli tego zakończyć inaczej, ojciec by powtórzył reszcie dlaczego co tak naprawdę się wydarzyło i dlaczego siedział w więzieniu więc przestali by później faceta terroryzować co przyczyniło się też do samobójstwa. Tak polubiałem Marshalla że wolałbym jakby wyjechał. Zakończenie tego wątku dobre ale wcale nie musiał się ten wątek tak skończyć, choć wydaje mi się że specjalnie tak zakończono by pokazać dziennikarzy w nienajlepszym świetle.
Wiedziałem że w tym serialu równie ważne jak śledztwo będzie cała społeczność więc nie zaskoczyło mnie że Alec i Ellie wcale nie są najważniejsi ale jedynie są jednymi z bohaterów ale wydawało mi się że będzie ich trochę wiecej na ekranie, zwłaszcza że świetny niezgrany, docierający się duet tworzą, lubię takie duety które od początku za sobą specjalnie nie przepadają i muszą ze sobą nauczyć się współpracować. Tak na marginesie to uwaga co do Tennanta to niech zacznie coś jeść bo wygląda okropnie chudo, pasuje to do postaci, ale jego chudość czasami przeraża. Zgadzam się że świetnie grają ale wiadomo obsada brytyjska i wielu znanych z innych seriali,w tym nawet mamy Arthura Darvilla znanego z doktora Who w roli księdza (ale tego z Matttem Smithem). Nie wiem też czy to było zamierzone czy nie zwłaszcza że to nie serial BBC jak Blackpool ale w tamtym serialu bohater grany przez Tennanta non stop zajadał się lodami a w pierwszym odcinku jest scena jak je loda i takie miałem skojarzenia, że to jakby ten sam policjant co w Blackpool grał tylko zmęczony życiem, sprawami co prowadził, starszy o kilka spraw. Pewnie za dużo seriali oglądam angielskich i stąd takie skojarzenia :) Ale zaznaczam że nie uważam iż to najlepszy duet od czasu Sherlocka, jest naprawdę dobry, ale do duetu Freemana i Cumberbatcha trochę jednak brakuje. Każdy aktor ma tutaj jakąś scenę w której klasę pokazał, np Tennant w scenie wywiadu gdy ujawnil fakty z poprzedniej sprawy, podoba mi się ta jego taka minimalistyczna gra, granie głosem głównie, twarzą, widać że w środku wszystko mu się przewraca i każdy z większości aktorów ma co grać i się spisali jak najlepiej, scena przesłuchania Ellie przez jej partera, scena rozmowy ojca z mordercą, większość scen z matką dziecka, mógłbym długo wymieniać. Zdjęcia, MUZYKA, klimat tej mieściny, morze jako milczący świadek zdarzeń, te klify, wogóle serial ma niesamowity klimat. Od 3 do 6 odcinka poziom serialu bardzo dobry, ale z 7 i 8 zwlekałem dość długo przez te megapozytywne opinie o finale Jaroda, że najlepsza rzecz jaką ostatnio widział, niszcząca emocjonalnie i porównywalna z finałami The Shield, który uważam za najlepsze zakończenie serialu pod każdym względem czy 6 stóp pod ziemią. Tak długo zwlekałem bo nie chcialem się zawieść i okaże się tylko dobry. No i przedostatni był na poziomie takim jak wszystkie odcinki od 3 do 6, a ostatni był świetny. Nie mam nic mu do zarzucenia, aktorsko, muzycznie, reżyseria, wszystko jest tu tip top, a scena jak dowiadują się rodzice ofiary na kanapie kto zabił czy scena w więzieniu rozmowy ojca z mordercą wymiatają aktorsko i niszczą i tak jak większosci odcinków dałem 8 to finałowi dam 9. Odcinek świetny ale nie aż tak świetny bym dał 10 czy 11 :) Nie mam żadnych uwag do serialu, nawet wątek z medium mi nie przeszkadzał. No może jedna, że czasami przesadzali ze slow motion. No i niby zaskakujące zakonczenie ale jak od kilku wcześniejszych odcinków było wiadomo,
Spoiler:
że syn policjantki coś musi wiedzieć to można było się domyśleć że to jej mąż, bo przegięciem okazałoby się jakby to Ellie zabiła. Choć czym bliżej końca to byłem pewien, że syn policjantki zabił.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-06-10, 00:08   

Cytat:
Ale zaznaczam że nie uważam iż to najlepszy duet od czasu Sherlocka, jest naprawdę dobry, ale do duetu Freemana i Cumberbatcha trochę jednak brakuje.


A jakiś lepszy duet od nich od czasu Szerloka kojarzysz? Bo ja nie :) I moim zdaniem wcale jakoś specjalnie mocno nie odstają, po prostu wątek ich relacji nie jest w centrum uwagi przez co mają mniej czasu by się wykazać. Ale to co jest i tak jest super - choćby ich teksty które niszczą system miejscami, w ogóle humor też tu jest cudny, nienachalny, wplatany jakby mimochodem, ale autentycznie zabawny i rozwijający przy okazji postacie. Choćby scena w której Alec próbuje laskę wyrwać :hahaha: . Że już nie wspomnę o genialnie poprowadzonej kwestii "mówimy sobie po imieniu czy nazwisku", która z motywu humorystycznego ewoluuje w emocjonalną miazgę.

Co do skojarzeń z postacią z Blackpool - w swojej recenzji B. Zwierz Popkulturalny podobne wioski do Twoich sformułował także nie jesteś sam...
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2013-06-10, 01:45   

Jarod napisał/a:
A jakiś lepszy duet od nich od czasu Szerloka kojarzysz? Bo ja nie :) I moim zdaniem wcale jakoś specjalnie mocno nie odstają, po prostu wątek ich relacji nie jest w centrum uwagi przez co mają mniej czasu by się wykazać.


Masz rację że mają mało czasu by sie wykazać, bo nie są w centrum uwagi i może dlatego takie wrażenie moje, ale nie napisałem że mocno odstają też tylko trochę. Bardzo fajny duet tworzą, chemia jest, świetnie grają i może sie niepotrzebnie czepiam. A co do pytania to nie wiedziałem co odpowiedzieć i dopiero po chwili do głowy mi przyszło, że jest jeden fajny duet czyli duet policjantów z serialu amc The Killing, podobnego pod pewnymi względami do tej produkcji. Można na pare rzeczy narzekać w tym serialu ale Holder i Linden tworzą ciekawy duet. Nie mówię że lepszy ale fajna z nich para i w sumie cieszę się że jednak powrócił ten serial z 3 sezonem, choć miało go nie być. Podobno nie wzorowany 3 sezon na duńskim oryginale tym razem. Na tyle polubiłem Mirelle Enos i przyszłego Robocopa w głównych rolach, plus to deszczowe Seattle, że nawet niektóre wady serialu nie przeszkadzają mi. Choć akurat mnie się podobała 1 i 2 seria.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2013-06-15, 17:00   

Serial bardzo dobry. Przede wszystkim mądry, bez jakichś głupawych przegięć, kameralny, a historia kryminalna bardzo wciągająca. Świetnie zagrany - parka skontrastowanych śledczych jest kapitalna, dialogi znakomite. I w ogóle. Co mogę dodać. Świetnie napisane to i skręcone. Z jednym się jednak nie zgadzam. Tzn. zakończenie zarazem rozwaliło mnie, jak i nie rozwaliło.
Spoiler:
Rozwaliło, bo jednak nieźle chamskie, zwłaszcza w stosunku do jednego z głównych bohaterów opowieści. Ale szczerze mówiąc, spodziewałem się innego rozwiązania, mniej "brudnego", a bardziej zwyczajnie trywialnie życiowego i obyczajowego w rodzaju młody np. odwalił jakiś numer z narkotykami doszło do szarpaniny i wypadku, który następnie chciano zatuszować albo nie wiem, komuś po prostu puściły nerwy z tytułu jakiejś skrywanej sprawy, albo pokłócił się z młodym policjantki, ojciec interweniował i doszło do wypadku, którego nikt w sumie nie chciał. To są tylko przykłady pierwsze z brzegu, więc nie traktujcie ich na zasadzie, że tak nie mogło być, bo ktoś był akurat w innym miejscu. W ogóle też nie podejrzewałem o nic męża Ellie. Chodzi o sam wymiar emocjonalny. A wyszło tak jakoś zboczuchowato i zbyt mocno. Wszystko to świadczy na korzyść podejścia Aleca Hardy'ego do takich małych społeczności czy ludzi w ogóle i ja też bardziej kibicowałem jego podejściu, bo moim zdaniem takie małe społeczności, gdzie każdy o każdym wszystko wie, to zło, a ludzie generalnie to chuje. I też policjant, z tytułu wyk. zawodu powinien być trochę bardziej twardzielem i profesjonalistą, takim wrzodem na dupie każdego przepytywanego, a nie największym kumplem każdego, w tym wypadku całej lokalnej społeczności. Pomimo więc mojego własnego nastawienia i oceny sytuacji, sprzyjających w zasadzie przesłaniu rozwiązania, nie poczułem tego emocjonalnego tąpnięcia w końcówce niestety. Szkoda mi było natomiast Ellie.


Ale i tak jest bardzo ok i warto znać.

8,5/10
 
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1097
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2013-06-21, 15:01   

Miałem spore obawy co do tego serialu - Jarod się podniecił(i to dzięki Tobie ruszyłem z nim) ale miałem też obawy że to będzie właśnie ten film gdzie nasze gusta są zupełnie odmienne.

Ale co tam, można dać serialowi szansę ;)
W zasadzie z prawie wszystkim się zgadzam co napisaliście więc nie będę tego samego powtarzał - z jednym tylko się nie zgodzę, ale to taki mało istotny szczegół.Dla anonima, trochę 'slołów' było za dużo - dla mnie było ich tyle co trzeba i świetnie podkreślały klimat, bo klimat to słowo klucz jeśli chodzi o ten serial

Pamiętam jak zaczynałem oglądać The Killing - bardzo zbieżny pierwszy czy nawet 2 odcinki ale jak Killing błyskawicznie zaczął się staczać, tak tu robiło się coraz bardziej ciekawie.Niech se amerykany obejrzą to i się uczą :foch:

Mimo iż tu odpowiedź 'kto zabił' tak na prawdę jest drugorzędna , bo bardziej stawia się tu na relacje między poszczególnymi bohaterami, to nie powiem, z dużym zniecierpliwieniem czekałem na finał, finał na którym się nie zawiodłem
Spoiler:
Generalnie podobnie jak jaz, stawiałem na coś bardziej prozaicznego, natomiast tutaj jednak pojechano schematem(co mi nie przeszkadza)Schemat oczywisty - mordercą jest ten kogo się najmniej podejrzewa, tak więc jak już gdzieś w połowie przewałkowano wszystkich potencjalnych a mąż pani inspektor nie był brany pod uwagę , to postawiłem na niego no i oczywiście trafiłem(miałem w zanadrzu jeszcze przez pewien czas, kompletne szaleństwo że to prowadzący tą sprawę zrobił, ale była by kompletna niedorzeczność). I tutaj mały żal że nie zasiano jakiś większych wątpliwości co do niego.(Joe)

Chris Chibnall - bo jak znalazłem to on odpowiada za scenariusz poszedł w niedomówienia bo tak na prawdę nie wiemy czy chodzi tu o pedofilię.Brakowało mi prostego pytania do mordercy - czy odczuwał seksualne podniecenie poprzez kontakty z ofiarą, czy chodziło tu bardziej o taką miłość w stylu ojciec-syn.Przytulanki i stwierdzenie że 'się zakochał', raczej wskazują na pedofila, podejmowanie ogromnego ryzyka poprzez potajemne spotkania z małolatem też - natomiast jest to niedopowiedzenie, bo Joe strasznie się obruszył na stwierdzenia ofiary że 'na pewno chcesz czegoś więcej'

Tak trochę oftopuujac to mnie zjawisko pedofili zawsze ciekawiło(bez podtekstów proszę!, bo dla mnie pedofile to większa zaraza niż seryjni)
Bo uważam że preferencje seksualne, przynajmniej na chwilę obecną, nie są możliwe do zmiany(ponoć były udane eksperymenty pod wpływem silnych psychodelików typu LSD, które polegały po prostu na przeprogramowaniu mózgu pacjenta ale ciężko powiedzieć ile w tym prawdy, szczególnie że wszystko jest nielegalne)
Generalnie jak ktoś jest hetero to mogą mu łazić pod oknami tłumy gejów a on i tak się nie 'przerzuci', jak i odwrotnie, można homoseksualistów poniżać, karać a nie sprawi się że zmienią się jego preferencje - tyle że tu mamy do czynienia ze świadomymi osobami i wszystko jest dobrowolne.
Gej poznaje geja, jest ok, kogoś podniecają grubasy, czy dziwne praktyki seksualne, spotyka kogoś o takich samych predyspozycjach - wszystko w porządku.
Pedofil natomiast nie może sobie znaleźć świadomego i równoważnego partnera.
I ot mnie zastanawia - czy są i ilu jest takich którzy mają takie zaburzenie ale zdają sobie sprawę z tego że pisząc wprost 'nie dla psa kiełbasa' i żyją normalnie, odpuszczając tą sferę swojego życia.
Coś w stylu - chciałbym być bogaty ale z różnych przyczyn nie jestem więc nie kradnę by nim być.Po prostu godzę się z daną sytuacją.Dobra, koniec pierdolenia.
Wracając do filmu - Joe moim zdaniem jednak miał spore problemy ze sobą i miał problemy z kontrolą tego bo gdyby nie miał to nigdy nie ryzykował by jakiś potajemnych spotkań.
A czy poszedł by dalej - to pytanie zostało postawione w filmie i tak jak w filmie nie udzielono na nie odpowiedzi, tak i my jej nie znamy.

Ostatnia sprawa - 'medium' ,jedyny taki zgrzyt jak dla mnie.Tutaj widać scenarzysta wierzy w to, bo zdecydowanie przestawił tą postać nie jako oszusta a gościa mające pewne zdolności.
Ja raczej nie wierzę choć nie wykluczam że jest możliwość by nasz mózg miał takie zdolności by , pisząc ogólnie 'widzieć tego co oczy nie widzą' ale nawet jeśli tak jest to 99.9% tych wszystkich jasnowidzów to ściemniacze , stosujący techniki pokerowe, czyli prawdopodobieństwa(coś jak profilerzy). Im ktoś w tym jest lepszy, tym większą ma renomę i ściąga więcej kasy od naiwniaków.



Reasumując super klimatyczne kino, nawet ta pełna patosu ostatnia scena mi nie przeszkodziła.
9/10
  
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2013-08-02, 15:14   

I obejrzałem. Formalnie bez zarzutu, ale treść - wszystko to już było. Zgrana karta w ładnym opakowaniu. Śledztwo nie było jakieś porywające, ale zgodzę się, że nie do końca o to tu chodziło. Klimat całkiem OK. Poza tym strasznie dużo schematów, ze zła lokalną wspólnotą na czele, którą rozgryźć może dopiero przysłany z zewnątrz (pewnie z wielkiego miasta) pan urzędnik. Nie dziwię się zatem, że rozmiłowany w michnikowej Gazecie jaz się zachwyca właśnie tym aspektem. Ostatni odcinek wynudził mnie maksymalnie, za dużo ckliwości i przeżywania. Wątek medium chujowy. Mimo wszystko nie żałuję poświęconego czasu.
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2013-08-03, 03:10   

Arcyznawca napisał/a:
Poza tym strasznie dużo schematów, ze zła lokalną wspólnotą na czele, którą rozgryźć może dopiero przysłany z zewnątrz (pewnie z wielkiego miasta) pan urzędnik. Nie dziwię się zatem, że rozmiłowany w michnikowej Gazecie jaz się zachwyca właśnie tym aspektem.


Odnosisz się do tego czy czego? (poniżej) Chyba już dziś nie nadążam za Twym tokiem myślowym. Brakuje danych czy jakiejś tam spójności, ale to może przez brak danych czy konkretnego wytłumaczenia, bo naprawdę nie rozumiem o co Ci chodzi. :hmm:

Cytat:
Wszystko to świadczy na korzyść podejścia Aleca Hardy'ego do takich małych społeczności czy ludzi w ogóle i ja też bardziej kibicowałem jego podejściu, bo moim zdaniem takie małe społeczności, gdzie każdy o każdym wszystko wie, to zło, a ludzie generalnie to chuje.


Nie ma chuja, poważny zachwyt na maksa. Właśnie oddałem UE - ejakulat w Wyborczą. Czyli może pozbyłem się tego, czego we mnie nie było. Było? :hmm:

Pozdrawiam. :)
 
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2013-08-03, 16:15   

Odnoszę się do tego, że chwaliłeś wyżej ukazanie lokalnej wspólnoty w negatywnym świetle. Typowo lewicowa narracja. Natomiast kiedyś pozytywnie wypowiadałeś się o GAZECIE i wiadomej telewizji, więc wszystko sobie ładnie połączyłem :paranoik:
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2013-08-03, 16:39   

Arcyznawca napisał/a:
Odnoszę się do tego, że chwaliłeś wyżej ukazanie lokalnej wspólnoty w negatywnym świetle. Typowo lewicowa narracja.


Mój bunt moralny skier. do lokalnych społeczności & w ludzkość w ogóle jest znacznie głębszy niż "lewicowa narracja". :hahaha:

Arcyznawca napisał/a:
Natomiast kiedyś pozytywnie wypowiadałeś się o GAZECIE


Niemożliwe, bo nigdy nie czytałem. :)

O TVN 24 natomiast pisałam. Że profesjonalna telewizja informacyjna. Że nie istnieje coś takiego, jak jedna obiektywna stacja tv/gazeta/źródło informacji. Że jako taki obiektywizm gwarantuje jedynie pluralizm mediów, wolność słowa i takie tam. Że nagonka na TVN 24 bywa czasami zupełnie bezpodstawna.

Zdziwiłem sie dziś w nocy niemało. Broadchurch a Adam Michnik. :Oo:
 
 
 
Sneer 
świeżak



Dołączył: 01 Sie 2013
Posty: 3
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2013-08-03, 16:52   

Wczoraj zobaczyłem pierwszy odcinek... i podobnie jak Arcyznawca odniosłem wrażenie, że nie ma tu nic nowego. Ale wygląda ok, pewnie zobaczę do końca i być może coś mi zaskoczy. Dla klimatu można :)
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-10-27, 14:39   

Ja jestem najbliższy opinii Arcyznawcy
Spoiler:
, dodam jeszcze, że mniej więcej na etapie 3 odcinka już wymyśliłem kto jest mordercą, pewien nie byłem, ale okazało się że miałem rację, podejrzewałem też pewną motywację, ale odrzuciłem ją jako zbyt banalną, a tu proszę, prawie w sam środeczek, ale bez penetracji :hahaha: Trochę mnie to nastawia negatywnie bo to nie ja jestem wielkim Szerlokiem, a po prostu kiedy wszyscy są tak strasznie winni to winnym być musi ten najczystszy. Jak banalne by było gdyby mordercą okazał się ojciec, ksiądz czy dziadek pedofil? Mimo wszystko do końca liczyłem na zaskoczenie. Nie powiem, historia nie jest zła, ale robienie z Broadchurch wioski zła i podłości mi nie podchodzi, szczególnie, że jest tak jak pisał gall, za dużo tu dokładania na siłę nowych dramatycznych wątków, które koniec końców nie mają nic wspólnego z główną sprawą.


Fajnie za to oglądało się plenerki no i piątka z plusem za klimat, fajnie, że robi się jeszcze w naszych czasach takie snuje bez akcji i potrafi to nawet wciągnąć. Dobry był też główny duet, Miller i Hardy dają radę w pojedynkę jako osobne postaci, a sparowani robią jeszcze lepsze show.

Ode mnie 7,5/10
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-10-27, 19:37   

Orange napisał/a:
robienie z Broadchurch wioski zła i podłości mi nie podchodzi


Jakiej, u licha, wioski zła i podłości?
Spoiler:
Publiczne nagonki na pedofilów (czy też innych "wyrzutków") są chyba zawsze w tych mniejszych społecznościach (jakoś nikomu ten motyw w Polowaniu nie przeszkadzał),a wrzucenie dosłownie KILKU ludzi z nieco bardziej porytą przeszłością nie czyni z miasteczka siedziby ZŁA, tym bardziej, że ostatnia scena bardzo dobrze to IMO prostuje. Dziwne trochę że wszyscy się tu jarają mega przegiętą i stereotypową patologią u Smarzowskiego, a niewielkie podkręcenie realiów na potrzeby opowieści nagle staje się problemem.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2013-10-27, 20:53   

Jarod napisał/a:
Dziwne trochę że wszyscy się tu jarają mega przegiętą i stereotypową patologią u Smarzowskiego


Bo u Smarzola to po prostu jest gatunek kina. Kino "przegięte", a "Broadchurch" wydaje mi się z założenia produkcją spokojną i realistyczną stąd też moje zdziwienie kiedy okazuje się,
Spoiler:
że jeden był pedofilem, drugi alkoholikiem i napadł (!) na dziecko (motyw swoją drogą fajny bo incydent księdza z dzieckiem zawsze będzie odczytany w jeden tylko sposób), babka miała męża, który zabił i zgwałcił (chyba też bo mi się jakoś zlało) swoją córkę, a jej odebrali syna, dodajmy jeszcze, że ojciec zamordowanego akurat w momencie jego śmierci ma romans. To jest wymyślanie patologii na potrzeby zapełnienia fabuły i wypchania głowy widza mylnymi tropami. Było okej kiedy robił to Lynch bo tam przegięte było wszystko, tak jak u Smarzowskiego, tutaj ja tego nie kupuję. Dodać chciałem jeszcze coś o Hardym bo zapomniałem. Bardzo mi się na początku podobało, że gość ewidentnie coś w przeszłości spierdolił i teraz ciężko mu z tym żyć. No i chciałem się zapytać czy nie mogło tak zostać? Musieli go oczyszczać, żeby widz wiedział, że protagonista nie dość, że nie zawinił to jeszcze wziął cudzą winę na siebie? Patologia się szerzy, ale od głównego bohatera wara?
 
 
shpongled 
filmożerca



Wiek: 17
Dołączył: 21 Kwi 2012
Posty: 1097
Skąd: Alpha Centauri
Wysłany: 2013-10-28, 00:19   

To ciekawe Orange, bo ja widzę sprawę odwrotnie ;)

Spoiler:
Jest sporo rzeczy powodujących że serial ten spodobał mi się.Jedną z nich było to że pozwolił mi odpocząć od wszechogarniającej patologii.
Przecież chyba wszystkie wątki, które na początku wydawały się być patologiczne, okazały się takimi nie być a ta 'wioska zła', okazała się być zwykłą wioską ze zwykłymi problemami(zdrady,pomówienia itp)
Minął już jakiś czas więc tak z pamięci.
Wątek z dragami - wydawało się że jest pato w rodzinie(ćpające czy dilujące dziecko) - okazało się że nic takiego nie miało miejsca.
Wątek ze 'starszym panem' - jeden z głównych podejrzanych, skończył marnie na skutek próby linczu ale żadnym mordercą czy pedofilem nie był
Wątek baby z psem i jej syna - podobnie.Wyglądali bardzo podejrzanie i odrzucająco a w finale okazało się coś innego
Ksiądz - podobnie, Hardy - dokładnie tak samo, nawet z tego co pamiętam to ta dziennikarka, która wydawała się być suczą myślącą tylko o karierze, okazała się być w porządku osobą.
No i morderstwo...można było zakładać straszną patologie tak jeśli chodzi o zabite dziecko(znaleziona kasa i telefon sugerowały że prostytuował się za nią) - okazało się że tak nie było, do tego samo morderstwo nie było z premedytacją a bardziej było wypadkiem, a morderca nie okazał się być typowym pedofilem gwałcicielem tylko kolesiem który pewnie miał ciągoty pedofilskie ale nie wprowadził ich nigdy w życie.Oczywiście pytanie(zresztą postawione), co by było dalej, pozostało bez odpowiedzi ale nie był to typowy pedofil-gwałciciel.

Stąd uważam ten serial za wyjątkowy bo wszystkie tropy które miały znamiona grubej patologii, tak na prawdę nimi nie były albo były tylko w małej części.
Oczywiście jest mały zgrzyt bo łatwo można się było domyśleć kto jest mordercą, do tego takie a nie inne poprowadzenie wątków jednym może się podobać, inni mogą poczuć się zawiedzeni ale moje zdanie jest takie że ten serial świadomie atakuje nas różnymi patologicznymi wątkami które okazują się nimi nie być.
Ja to odebrałem jako duży plus, taką oryginalność

 
 
Oslo 
kinomaniak



Dołączyła: 25 Lut 2013
Posty: 246
Skąd: nieważne
Wysłany: 2013-11-20, 22:51   

Jarod - wielkie dzięki za rekomendację. Super serial, bez dłużyzn, świetna muzyka, zdjęcia, aktorstwo, no i fabuła. Oprócz wątku kryminalnego, mnóstwo pobocznych, równie ważnych. Nie mogłam się oderwać, naprawdę, dawno nie widziałam tak dobrego, trzymającego w napięciu i interesujacego serialu. :nakolana:
A dla jaroda - piosenka wieńcząca każdy odcinek.
http://www.youtube.com/watch?v=2XXd_KPShjE
EDIT nie ma to jak seriale ponizej 10 odcinków.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-11-23, 00:12   

Oslo napisał/a:
nie ma to jak seriale ponizej 10 odcinków.

Zainteresuj się ofertą BBC - co roku od cholery tego wypuszczają i w większości przypadków są to rzeczy naprawdę godne uwagi. Inside Men, Sherlock, Zen, State of Play, Babylon Hotel (dwa pierwsze sezony),The Hour... A to tak na szybko tylko to co widziałem z miniseriali tej zacnej stacji.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2014-10-15, 00:31   

Widziałem właśnie pilota remake Broadchurch czyli Gracepoint i choć wiele sobie nie obiecywałem to odcinek wyjątkowo słaby i nudny, ale też ciężko ocenić bo to z tego co pamiętam dość dokładna kopia pilota orginału. Nie mam nic przeciwko przeróbkom bo czasami fajne rzeczy można spotkać ale ten przypadek jest na tyle dość dziwny, bo twórcą serialu jest twórca oryginału i na dodatek ściągnął do głównej roli Tennanta. Tak sądzę bo nie wydaje mi się by nagle aktorowi zamarzyła się kariera w USA i nie wiem co powiedzieć po jednym odcinku o jego roli poza tym że kopiuje ją, ma okropną fryzurę i tyle. No i jakoś dziwnie się ogląda Davida bez jego akcentu. Partnerke gra żona Waltera White'a i też nie specjalnie wypadła. Na drugim planie też specjalnie aktorsko nikt nie zachwyca przynajmniej na razie. Podobno czym dalej to fabuła inaczej będzie rozegrana ale po pilocie nie obiecuję sobie nic specjalnie dobrego.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-01-08, 18:17   

Serial wrócił i pilot drugiej serii bardzo trzyma poziom - bałem się ciągnięcia na siłę, ale jak na razie wszystko elegancko zagrało, do tego dostaliśmy sporą ilość świeżych nabytków aktorskich na czele z Charlotte Rampling. Starzy oczywiście też odwalają porządną robotę, z tym że trochę się jednak boję że smutów będzie nieco za dużo. W pierwszym sezonie dobrze kontrapunktowano żałobę lekkimi iskierkami humoru, a tu jest nie dość że jeszcze cięższy klimat, to wyraźnie widać że na jakieś rozluźnienie nie ma co liczyć... Nie jest to wada, po prostu się boję, by serial nie przedobrzył z próbami dołowania widza.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-01-17, 17:04   

Drugi odcinek jeszcze lepszy, coraz bardziej widać że chyba rzeczywiście scenarzysta miał od razu pomysł na te dwa sezony. Ciekawe jak dla mnie jest dla mnie to, że ten drugi sezon ciąfgnie wątki od momentu, gdy inne kryminały się kończą - gdy morderca zostaje złapany, i teraz czeka proces a osoby zaangażowane w sprawę muszą choćby spróbować wrócić do względnie normalnego funkcjonowania. No i olbrzymi szacunek dla D'Arcy'ego - jako że równolegle oglądam Agent Carter nie mogę wyjść z podziwu, jak rewelacyjnie facet potrafi portretować dwie kompletnie różne postaci. Czapki z głów, gościa dołączam do obserwowanych, kolejny świetny angielski aktor.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u