FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Breaking Bad
Autor Wiadomość
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2013-10-04, 12:16   

Oglądałem finał już kilka razy, a wybrane sceny po kilkanaście/kilkadziesiąt. Łykam bez popity, doskonałe zakończenie, tak właśnie musiało być. Choć wiadomo, rzecz jasna, że The Shield to klasa sama w sobie i jedna z bardziej chamskich końcówek.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-10-05, 10:07   

Akurat dobrze że z chamówą przystopowali. Już karanie Jessego to było tanie scenariuszowe efekciarstwo dla efekciarstwa (dla fabuły żadnego znaczenia to posunięcie nie miało).
I może ktoś mi wyjaśnić o co chodzi z tą sceną z robieniem szkatułki? Chyba zbyt mądre to dla mnie.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2013-10-05, 10:55   

Jesse kiedyś wspomniał na spotkaniu AA, że jedyną rzeczą, z której jest w swoim życiu zadowolony, jest ta szkatułka, którą zrobił własnoręcznie od początku do końca. A potem sprzedał, żeby mieć na dragi :hahaha:
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-10-05, 11:11   

Aaaaaa, to taki motyw... Zapomniałem o tym, szacunek dla scenarzystów w takim razie, dobrze, że nie machnęli retrospekcji do tej rozmowy.
Najlepsza scena finału to jednak spotkanie z byłymi wspólnikami - "cheer up, beautiful people" :kult:
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2013-10-05, 11:27   

Zgadzam się, to było genialne :klaszcze: a tym, co marudzą na aktorstwo Cranstona - obejrzyjcie sobie po raz kolejny choćby scenę
Spoiler:
pożegnania ze Skyler, kiedy padają słowa "I did it for me. I liked it. I was good at it. And I was...I was alive". Moim zdaniem majstersztyk.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-10-05, 12:56   

Kto niby marudzi na Cranstona? A wspomniana scena istotnie genialna - świetnie rozplanowana i przemyślana, a przy tym daleka od banału.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-10-06, 18:23   

Todd własnego mema dostał :)

http://www.buzzfeed.com/l...as-his-own-meme
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2013-10-06, 20:26   

Jarod napisał/a:
Todd własnego mema dostał :)

http://www.buzzfeed.com/l...as-his-own-meme


Hehe, coś czuję, że Todd doczeka się glorii aktora charakterystycznego... Dzięki twórcom BB, co nie. Wszak nagromadzenie chamówy związane z tą postacią, to ich zasługa.

P.S. Dobrze żeś usunął to o Coenach. :tomato:
Troliłeś mi? ;)
 
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-10-21, 19:32   

 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2013-12-06, 23:47   

Zacząłem powtórke BB i tak jak za pierwszym razem wciąż uważam za bardzo dobry sezon, zwłaszcza 3 pierwsze odcinki Gilligana i dlatego zaskakują mnie opinie widzów i to sporej grupy, że pierwsze odcinki są nudne, bo wcale tak nie jest. Od pierwszego odcinka serial mnie kupił, świetny komediodramat, bo humoru to w pierwszych odcinkach jest dużo. Po powtórce uważam tak samo i sezon 1 ma 8.5/10. Choć powiem też że nie dawałem rady oglądać więcej jak dwóch odcinków dziennie bo serial pomimo tego całego humoru jest jednak zbyt przytłaczający miejscami jak np. odcinek Cancer Man a to dopiero początek,bo później coraz mniej humoru będzie jak wiadomo. Moje ulubione sceny to m.in. przyjście Heisenberga do Tuco, scena z wanną czy kradzież beczki albo dzień otwarty w domu Jessiego. Co do Jessiego okazuje się a przynajmniej tak sugerują w Pilocie, że
Spoiler:
nakapował na swoich znajomych i stąd nalot Hanka w którym uczestniczył Walter.
I w sumie podobnie jak za pierwszym razem bo nigdy nie powtarzałem sobie serialu trochę Jessie mnie irytuje miejscami ale później jak pamiętam zmieni się to. No i świetny duet tworzą ale inaczej się ogląda ze świadomością jak to się wszystko rypnie dla większości postaci. Świetna muzyka, dobre piosenki, kapitalne zdjęcia, bardzo dobrze zagrane. Ogólnie mówiąc to tylko jeden odcinek był któremu dałbym 7/10 a reszta to w większości 8 a finał to na 9/10.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2013-12-15, 00:09   

Sezon 2 równie świetny jak 1 po powtórce. A co ciekawe tym razem Walter już w tej serii zaczął mi działać na nerwy, zwłaszcza jak pomiatał Jessim miejscami. Choć Jesse zwłaszcza w końcówce też nie bez winy, ale facet się zabujał więc nie myślał. Za to żona Waltera wogóle nie działa mi na nerwy i można kobietę zrozumieć.Zupełnie odmienne zdanie ma mój tata, którego wciągłem w serial i po tym co Skyler zrobiła w finale 2 serii
Spoiler:
czyli w wyniku wszystkich kłamstw kazała się mu wyprowadzić
zaczeła mojego tate wkurzać bardziej jak Walter który wiadomo co zrobił w 2x12 a raczej czego nie zrobił. A to ona przynajmniej na razie myśli jak najbardziej logicznie. Tutaj jest najlepsze że drugoplanowe postacie lub epizodyczne są ciekawe i wywołują raz pozytywne emocje, raz negatywne jak np. dziewczyna Jessiego, którą na początku lubiłem, później wkurzała mnie a na koniec było mi jej szkoda, nawet jej ojciec to fajna postać. Dalej mamy sporo humoru zwłaszcza od pojawienia się Saula jak np. doskonała scena z ławką i "Heisenbergiem" i sporo scen, wątków, które mi się podobają jak np. cały wątek z Tuco Salamancą i jego tatą lub scena z żółwiem.A co do wiadomej futurotrospekcji to teraz lepiej przyjąłem wyjaśnienie jak za pierwszym razem, nie zawiodłem się jak kilka lat temu, że takie dali wyjaśnienie. Wszystko jest tu tip top i nie mam co do czego sie przyczepić. No i pojawia się kolejna moja ulubiona postać czyli Mike a jak go widzę to zawsze mi się przypomina facet od sprzątania z Pulp Fiction.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2013-12-19, 23:14   

Po powtórce uważam że jest 3 seria minimalnie gorsza jak 1 i 2 ale wciąż bardzo dobra. Mógłbym wymieniać sekwencje co uwielbiam jak np. scena z pizzą co wylądowała na dachu, scena przemówienia w szkole White'a czy końcówka z One Minute, itd. Dodatkowe plusy to więcej Mike, Saula i kurczaka którzy są świetny w tej roli. No i fajnie że więcej jest Hanka. Ja nawet lubię bliźniaków, choć wiadomo że tacy kozacy i wogóle,
Spoiler:
a tak szybko zgineli,
ale ich wątek ma taki fajny klimat i wogóle scena na parkingu tak trzyma w napięciu nawet po powtórnym seansie. Najlepszy odcinek to Fly i finał 3 serii a poza tym przynajmniej dobre epizody i bardzo dobre. Co ciekawe wkurzał mnie najbardziej Jesse w 3 serii i nie tylko jego głupie zachowanie co fakt że co chwile zdanie zmienia, najpierw wyrzucił po pobiciu co myśli Waltowi, miało to sens a później zmienił zdanie. No i w 3 serii miejscami wyszedł z niego niezły dupek i idiota a wcześniej taki nie był i w sumie trochę racji mają ci co mówią że przez niego wszystkie problemy. Ale za to w wątku z jego przyjacielem Jesse nie irytował, przestał wkurzać i trzy ostatnie odcinki ogląda się jak pierwszorzędną sensację. Ale przez to czasami dziwne zachowania bohaterów to dlatego trochę niżej oceniam 3 serię, 1 i 2 seria były świetne a ta jest bardzo dobra. I napewno akcji nie jest mniej. Serial Gilligana ale jeśli chodzi o odcinki to jednak najlepsze są te epizody wg scenariuszy pisanych przez Petera Goulda, twórcy Saula lub Georga Mastrasa czy Sama Catlina tak teraz w czasie powtórki zauważyłem. W pierwszej serii połowa odcinków była Gilligana to od drugiej praktycznie zajmuje się głównie finałami serii i początkami sezonów, a wydaje mi się że oprócz niego to właśnie ci scenarzyści mają najwiekszy wkład a przynamniej mi najbardziej tych panów odcinki podobają mi się. Z ekipy XF byłej zaskakują mnie Shiban i Schnauz, najbardziej nierówni scenarzyści w XF w przeciwieństwie do Gilligana, który był jednym z najlepszych scenarzystów w XF, a w BB Shiban i Schnauz tworzą przynajmniej dobre odcinki, jedne z lepszych. Zwłaszcza Schnauza epizody zaskakują mnie bo nic dobrego nie stworzył w XF, to dla mnie najgorszy scenarzysta w XF a w BB dobre odcinki pisze.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2013-12-23, 23:37   

Właśnie skończyłem powtórkę 4 serii a nie oglądałem ani jednego odcinka wcześniej, to mój pierwszy maraton z BB. Oczywiście jak w każdych z wcześniejszych seriach tak i tutaj wkurzają swoim zachowaniem postacie. W sumie jak na razie to jedynym bohaterem serialu do tego momentu co nie wkurzał mnie to Hank. W 3 serii wkurzał Jessie ale tym razem wkurza Walt bo zachowuje się jak
Spoiler:
głupek gdy np. kupuje drogie rzeczy i na dodatek widać, że jakoś mu nie zależy zbytnio w jakim jest stanie Jesse, naciska go by zrobił to co zrobił i nie dziwne że zaczął się od niego odwracać jak większość czasu nim pomiatał. Niby pyta jak się czuje po wydarzeniach z finału 3 serii ale jak chciał chłopak by z nim wyszedł Walt na klokardy to jakoś nie zauważył i po tym jak odwrócił się Jessie po ostrej wymianie zdań to później przyznał w rozmowie z Juniorem że żałuje iż do tego doszło. Chodzi mi o tą pomyłkę, że zamiast syna wymienił Jessiego czyli czuł się winny Walter. Ale nie dziwne ze dal sie Gusowi i Mikowi Jesse wkręcić w interesy, choć i tak pomimo napiętych relacji trzymał z Whitem.
A w sumie Sky to jest najlogiczniej myślącą osobą w 4 serii ale co zauważyłem po tacie który za nią nie przepada jak 99.9% widzów i mnie też czasami denerwuje to akurat w 4 serii normalnie się zachowuje co do sytuacji, ale po reakcjach mojego taty z którym oglądam widzę, że i tak wkurza coby nie zrobiła, podobnie Jessiego zachowanie. Za ostatni sezon dostała nagrodę Anna Gunn chyba ale powinna też za czwórkę i Paul zresztą nie gorszy jest, świetny był. O Cryanstonie nawet nie powinienem wspominać. Wszyscy grają dobrze ale zawsze najbardziej podziwiam Salamance, facet miał naprawdę świetną rolę i potrafił samą twarzą i dzwoneczkiem emocje wywołać :) Wracając do Jessego w pierwszych odcinkach widać że nie radzi sobie i Paul świetnie gra. Świetnie pokazują stany emocjonalne głównych bohaterów, jak np. jezdzenie Jessego w klokardach czy jak to tam się nazywa, scena jak siada Jessie przy głośnikach. Poza tym kapitalne wykorzystywane piosenek i orginalnej muzyki, miejscami się czułem jakbym oglądał film Tarantino albo Sergio Leone jak w scenie np.
Spoiler:
gdy Gus idzie do domu starości w 4x13 czy agenci ochraniają Schrederów bodaj w 12 i leci muzyka czy scena z Waltem i Gusem na pustyni
to się poczułem jakbym Leone filmy oglądał. Jest tu wiele świetnych scen jak np.
Spoiler:
przyjęcie u Schrederów i sekwencje z nagraniem z Galem, rozmowa z Waltem, która przypomni sobie na kibelku Hank, scena wyznania Jessego o zabiciu psa, retrospekcje z Gusem, przesłuchanie Gusa, scena konfrontacji Walta i Jessiego w 11 i 12 epizodzie
i mógłbym długo jeszcze wymieniać. Wogóle większość scen z Mikiem czy Saulem uwielbiam albo takie drobnostki jak próbują wymyślić plan kupienia myjni a ochroniarzowi Saula zachciało się do WC czy scena jak Hank śpiewa Rockiego utwór :-D Jak dla mnie chyba jeszcze lepsza seria jak 1 i 2 a przynajmniej tak samo rewelacyjna i odcinek finałowy dobry tylko ta sekwencja z Two Face i ta widoczna gołym okiem
Spoiler:
bomba.
Co do sceny z Two Face to nie powinienem być zaskoczony bo to serial Gilligana i lubi takie odchyły, ale z tą
Spoiler:
bombą wyraźnie zaszaleli bo nie ma możliwości by nie zauważyli.
Finał widać rzeczywiście niektóre sceny jak z Dextera, jakby tak w pośpiechu, ale ogólnie mówiąc dobry był, choć inne finały były lepsze i inne odcinki w tej serii. Najlepszą sceną wogóle w całym serialu pod każdym względem czyli aktorskim, dźwięk, montaż to oczywiście końcówka Crawl Space i ten epizod razem z 4x12 to najlepszy obok Fly z 3 serii. A co do wątku syna dziewczyny Jessego to mój tata
Spoiler:
od razu jak trafił do szpitala skomentował że pewnie został otruty
a ja cicho siedziałem, nie dałem nic po sobie poznać :) Jak dla mnie najlepszy sezon po powtórce chyba nawet lepszy od 1 i 2, a przynajmniej tak samo dobry. W sumie o wiele lepiej się ogląda jako całość. Zastanawiało mnie wcześniej czemu Saul wciąż nie wieje i właśnie w finale 4 serii ma zamiar wiać ale teraz jak przypomniałem sobie 2 pierwsze odcinki 5 serii to jest taka scena w 5x02 w której mówi Walter mu,
Spoiler:
że skończą gdy on tak powie i facet jest wyraźnie zastraszony, ale nie do końca tego kupuję, że czekał aż tyle czasu by uwolnić się, że nie zadzwonił do faceta od odkurzaczy :)
Wygląda na to że zostawili go w serialu bo ulubieniec publiczności.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2013-12-24, 21:06   

gall anonim napisał/a:
A w sumie Sky to jest najlogiczniej myślącą osobą w 4 serii


Zawsze mi się w niej podobało jak jej postępowanie wynika z okoliczności, w których się znalazła i jest najzupełniej logiczne i prawdziwe. Też nie rozumiem podjazdów części widowni wobec niej, mogę tylko gdybać, że wynika z niedomiaru empatii i nadmiaru utożsamiania się z Waltem, który przecież od czasu
Spoiler:
pozwolenia na zadławienie się Jane
jest prima sort skurwielem. Ciekawe że łatwo niektórym usprawiedliwiać Walta, chociaż Skyler przez wszystkie 5 sezonów w ogóle mu nie dorównuje pod względem wyrządzonych zniszczeń, mimo to ona zbiera najwięcej hejtu. Gilligan i spólka są jednak genialnymi trollami :klaszcze:
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-12-24, 22:06   

John Bigboote napisał/a:
Gilligan i spólka są jednak genialnymi trollami :klaszcze:


:nigga:


:kotyeee:
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2013-12-25, 01:25   

No dobra, trolling od Gilligana i spółki nie był zapewne świadomy, ale to go nie umniejsza. Oni po prostu tworzyli w miarę relistycznie reagujące postacie i w przypadku Skyler udało się doskonale. Reakcja części odbiorców świadczy sama za siebie. Dla mnie dobry trolling polega na tym, że w wyniku dyskutanci straszliwie się nakręcają i przy okzji ujawniają swoje prawdziwe pryncypia, które normalnie ukrywają, albo nie są ich świadomi. Nie wiem jak się mają do tego trolle Moffata.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2013-12-25, 08:47   

Cóż, wg mnie akurat postać Skyler nie była wynikiem jakiegoś specjalnego trollingu, twórcy podobno sami zdziwieni byli że ona aż taki hejt zbiera. Po prostu kobieta - w przeciwieństwie do Waltera - nie jest cool, i w dodatku łysemu bezlitośnie wytyka błędy - więc gimboza zakochana w Och-Jakże-Wspanialym-Heisenbergu pianę z ust toczy. W każdym razie nie widzę w konstrukcji tej postaci znamion trollingu, już prędzej w przypadku Walta, któremu ludzie kibicowali nawet po finale 3 serii (!!!), dopiero coś do nich zaczęło docierać przy końcu sezonu 5.1.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2013-12-25, 13:25   

Najbardziej to aktorka była zaskoczona że tak widzowie jej postaci nie cierpią, Gilligan też był zaskoczony. Tak jak pisałem wcześniej tate wciągłem w serial i oglądamy codziennie tak po około 3, 4 odcinki więc pewnie w tym tygodniu serial skończymy i fajnie sie ogląda reakcje mojego taty. Do tego doszło że jakiś czas temu jak chciałem obejrzeć Prisoners to tata powiedział że oglądamy serial a to było akurat po odcinku 12 z 2 serii ze sceną z dziewczyną Jessego. Wczoraj to dosłownie oniemiał po scenie po
Spoiler:
napadzie na pociąg z dzieciakiem, po chamówie, a to nie pierwszy przypadek gdy dzieciak ginie w BB
i skomentował że przegieli całkowicie scenarzyści. Gdzieś tak w okolicach 4 serii przestał kibicować Waltowi (ja w okolicach 2 serii) a w 5 serii przynajmniej na razie ani słowa krytycznego co do zachowania Jessego czy Skyler a wyraźnie nie trawi tych postaci, bo coby nie zrobił Jesse czy Skyler tak do 3 serii to narzekał. Jessego od idiotów i głupków, że ciągle problemy stwarza, a Skyler wszystko wytykał coby nie zrobili. Nawet w 4 serii narzekał na zachowanie Skyler np. gdy chciała pomóc Beneke w jego problemach a jak skomentowałem że to jedyna osoba co logicznie myśli to skomentował że wydaje mi się :) Ale nie jest też tak że wszystko co robił Walt to mu się podoba bo już w wiadomej scenie z dziewczyną Jessego w 2 serii nie spodobało mu się zachowanie Walta a od pewnego czasu epitety jakimi określa to co za idiota, porąbany facet, a nawet jeszcze gorsze, których nie będę używał :) A właśnie co do zachowania głównego bohatera to mnie dziwi to że z jednej strony facet jest tak mądry i zawsze znajduje rozwiązanie z każdej sytuacji a czasami zachowuje się jakby brakowało mu 5 klepki co najlepiej widać w 4 serii i w pierwszej połowie sezonu 5, tej z zeszłego roku. Co do Cryanstona to tak z ciekawości sprawdziłem bo nie byłem pewien za które serie dostał Emmy i okazało się, że za 1, 2 i 3 serie czyli 3 razy pod rząd. A najlepsze że za 4 sezon już mu nie dali i pewnie dlatego bo to byłoby już za dużo a przecież to właśnie w 4 serii ma najlepsze aktorsko sceny. W każdej serii jest świetny ale to właśnie w 4 serii jak np. w 4x11 i 4x12 jest najlepszy.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2013-12-28, 00:11   

Ciekawa sprawa z powtórką 5 serii bo tym razem w przeciwieństwie do tego co pisałem po zakończeniu BB zaraz to część 2 podobała mi się bardziej jak część 1 a przynajmniej tak mi się wydawało bo nie powtarzałem sobie części pierwszej sezonu przed drugą. Oczywiście bardzo dobry poziom ma 5.1, ale 5.2 bardziej mi się podobało, choć zbyt różnce widać w tych połówkach. I o wiele bardziej podobał mi się finał pierwszej połówki a jak nie mylę się to rok temu uważałem że to najsłabszy odcinek serii 5 i ta zmiana szybka na którą narzekałem z rok temu, że tak odpuścił, to po powtórnym obejrzeniu już tak nie przeszkadzała mi tym razem, przekonało mnie to co powiedziała Skyler. Widać różnice sporą w tych połówkach, w klimacie, oczywiście mamy dramat w serii 5.1 ale jednak sporo jest humoru i scen rodem z Mcgyvera, ale chyba żadna seria nie miała aż tak przytłaczającego klimatu jak 5.2. Niektóre odcinki to wręcz przytłaczające dramatyzmem aż za bardzo jak Ozymandias na przykład, który jest świetny i obok epizodu z wyznaniem Walta najlepszy ale trochę przegięty zwłaszcza akcja z nożem na granicy przerysowania, ale też nie dziwię się że takie wysokie noty zbiera epizod na IMDB. Mógłbym długo wymieniać sceny kapitalne np.
Spoiler:
to jak pokazują Walta w 5.2 w rodzinie, tak jakby to ująć bez głowy, zwłaszcza w scenach z żoną, z daleka czy scena w basenie ze Skyler, szok Hanka po wyjściu z WC(tak żartując to chyba było najdłuższe posiedzenie na tronie, trwało rok aż aktor zmizerniał co widać w 5x09 :) ), wyznanie Walta i kolacja rodzinna w barze, rozmowa Sky i Marie gdy dowiedziała się prawy, itd.
Pierwszy odcinek ogląda się 5 serii tak dość lekko jak na ten serial oczywiście ale póżniej to coraz więcej powagi i nawet Saul już za często nie żartuje. Ale co mnie zaskoczyło to w tej serii mamy najwięcej mcgyveryzmów, byłem pewien że na 4 serii się zakończą, zwłaszcza w 5.1 jak scena z magnesem, próba uwolnienia sie Walta czy scena jak z westernu, ale nawet jak lekka jest scena, zabawna w swojej nieprawdopodobności jak ta prawie jak z westernu to za chwilę mamy chamówę. Ale ja lubię te mcgyeryzmy. A co do scen komediowych choć to bardziej dramat był
Spoiler:
biorąc pod uwagę stan Skyler to uwielbiam scenę jak Jessie jest na kolacji u Whitów i te jego miny.
Poprzednim razem pisałem że dużo sie dzieje w 5.1 i to prawda, ale tym razem ta druga połowa mi sie bardziej podobała. 5. 1 to bardzo dobry sezon na równi z trzecim a 5.2 to sezon na poziomie pozostałych wszystkich czyli 1, 2 i 4. Gilligan się zastanawiał czy by nie zakończyc serialu uśmierceniem wszystkich oprócz Waltera i argumentował to tym że to byłby taki policzek w twarz dla widzów i pewnie by tak było, byłby to podobny do tego jaki zaserwowali w 5x14 emocjonalna rozwałka. A nawet gdybym nie wiedział że to druga połówka 5 serii to tak się różni że równie dobrze mogłby funkcjonować jako 6 sezon, bo 5.1 to takie kończenie wątków z 4 serii. Bardzo poważnie robi się od już Blood Money a chyba w pierwszej serii były tak cięzkie klimaty ale równoważone przez humor ale od 5x09 humoru prawie wogóle nie ma. Mamy w 5.2 tylko jedna przegietą scene w finale ze strzelba ale uwielbiam ten moment. Podobnie jak w poprzednich seriach zawsze ktoś działał mi na nerwy to tym razem zaczyna wkurzać Hank co nigdy mnie nie wkurzał
Spoiler:
swoją postawą co do Jessego, ale pewnie nie mógł przeżyć że tak go robił tyle czasu szwagier i Jesse tym, że zaczął jednak współpracować, ale z drugiej strony go rozumiem. Choć Jassie naprawdę ma pecha bo czego by nie wymyślił to w wyniku okoliczności do tragedii dochodzi i oczywiście mam na myśli chamówę z 5x15. I cieszę się że dla niego sie dobrze BB skończyło, niby nie wiadomo co dalej z Jessim, ale jakieś mam takie wrażenie po ostatniej scenie, że nie ma w dupie życia już i że mu się ułoży.
Choć finał ze wszystkich odcinków 5.2 jest tylko lub aż dobry i to potwierdza jedno że Gilligan pisze dobre odcinki ale inni scenarzyści równie dobre jak nie lepsze. Choć wiadomo że to twórca w serialach jest najwazniejszy ale jakoś nie jestem zawiedziony, bo to taki epilog razem z 5x15 bardziej, finałem to w sumie był Ozymandias. Jedynie nie odpowiedzieli na pytanie co z ochroniarzem Saula, jestem bardzo ciekaw:-D Wiadomo że 6 stóp pod ziemią czy Wire to lepsze seriale ale jak dla mnie pomimo różnych minusów to moim ulubionym serialem z grona tych seriali co wszyscy się zachwycają, zarówno dziennikarze, krytycy i widzowie a tak jest z BB, choć czasami spotka sie oczywiście negatywna opinie, to właśnie serial Gilligana i spółki jest moim ulubionym pomimo swoich wad i minusów. I nie mówię tak bo ostatnio każdy wychwala BB bo taka moda zapanowała, szczyt popularności zyskał w okolicach 4, 5 serii i nie dlatego że jestem fanem serialu tylko dlatego że już od czasu emisji 1 serii 6 lat temu, od obejrzenia Pilota 6 lat temu gdy wiele osób jeszcze o BB nie słyszało to BB mnie wciągnął jak narkotyk. Obok Twin Peaks, Milenium, Przystanku Alaska, XF to jedyny serial który obejrzałem ponownie i podobnie jak wymienione seriale to jeden z moich ulubionych i po maratonie to zdanie podtrzymuję:-)
 
 
Syn marnotrawny 
bywalec



Dołączył: 20 Sty 2013
Posty: 143
Skąd: Stare krzywe
Wysłany: 2014-04-14, 23:00   

Ja też się dołączę. Różnie o "Breaking Bad" pisałem na tym forum, raz dobrze, raz niezbyt dobrze. Być może wynikało to z braku punktu odniesienia. To produkcja, którą bardzo trudno porównać z jakimkolwiek innym serialem. No i co? Ostatni odcinek 5 serii po prostu mnie zachwycił. To zestawienie smutku, żalu, liryzmu z brutalnością jest dosyć niesamowite. No i w końcu historia Waltera White'a kupiła i mnie. Wydaje mi się, że największą zaletą tego serialu jest zwyczajność jego bohaterów, którzy tak naprawdę nie są zwyczajni. Bardzo podoba mi się obyczajowy realizm tej produkcji. Tu nie ma opierdalania. Jak ktoś wyciąga spluwę to po to, żeby z niej strzelić, jak ktoś dostaje kulkę to umiera. Jak ktoś obrywa ostro po pysku, to krwawi. Kiedy ktoś kogoś krzywdzi to są tego konsekwencje. Trochę może przeszkadza pewna demoniczność Waltera, jednak trzeba było jakoś zaznaczyć różnicę pomiędzy jego wcześniejszym temperamentem a nową osobowością wytwórcy najlepszej amfy na rynku. Nie zgadzam się też zupełnie, że nagła przemiana Waltera jest mało wiarygodna. Skąd wiadomo, że Walter nie myślał o tym dużo wcześniej? Może jeszcze jak był młodym człowiekiem, nie raz i nie dwa zaświtała mu myśl, że swoje uzdolnienia chemiczne mógł wykorzystać w zupełnie innym kierunku niż nauczanie młodzieży. Wiadomość, że ma raka jedynie przyśpieszyła ową decyzję, do której być może dojrzewał latami a mroczną stronę swojej osobowości skrzętnie ukrywał przed żoną i bliskimi. Naprawdę zacny serial :lol:
 
 
Simpson 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 2851
Skąd: Kielce
Wysłany: 2014-04-14, 23:13   

Syn marnotrawny napisał/a:
Nie zgadzam się też zupełnie, że nagła przemiana Waltera jest mało wiarygodna.


Tak mogą twierdzić jedynie ci, którzy nie oglądali tego serialu zbyt dokładnie. W gruncie rzeczy, to tu w ogóle nie było żadnej przemiany.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2014-10-06, 18:59   




Zajebiste :kotyeee:
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-07-26, 17:54   

 
 
dany02 
świeżak



Dołączył: 24 Sie 2015
Posty: 1
Skąd: Łódź
Wysłany: 2015-08-24, 17:58   

Serial jak najbardziej przypadł mi do gustu więc pytanie do Was czy znacie filmy bądź seriale o podobnej tematyce? :skrzynkawina::

__________________________________________

Filmy online :popcorn:
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u