FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Black Sails
Autor Wiadomość
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2014-03-31, 19:39   Black Sails

Black Sails (USA, RPA 2014)

Produkcja: Starz, Długość odcinka: 60 minut
Gatunek: historyczny, przygodowy
Twórcy: Robert Levine, Jonathan E. Steinberg

Złota Era piratów dobiega końca. Dawna brytyjska kolonia, New Providence, jest teraz wyspą, na której rządzi kilku najgroźniejszych spośród pirackich kapitanów. Budzącym największą grozę jest Kapitan Flint (Toby Stephens). Okres bezprawia nie trwa jednak długo, gdyż Brytyjczycy powracają na utracone tereny. Piraci muszą walczyć o przetrwanie z najeźdźcą jednak nie jest to jedyny przeciwnik z jakim muszą się mierzyć. Rozpoczyna się walka o władzę oraz wpływy w pirackim świecie. Akcja serialu umiejscowiona jest 20 lat przed wydarzeniami jakie opisał w "Wyspie Skarbów" Robert Louis Stevenson. (opis – filmweb)

Nie będę tu udawał eksperta w temacie piratów, wiem tyle, co obejrzałem w filmach. „Black Sails” traktuje temat trochę bardziej realistycznie, zwracając uwagę na to, że zrabowane łupy trzeba sprzedać tak, by nikt się nie zorientował, że pochodzą z grabieży. Na zarobionej kasie można zbudować małe imperium handlowe i tak się mają sprawy w Nassau, miejscu handlu i wypoczynku pirackich załóg między kolejnymi wypadami na kupieckie statki. Paserska rodzina Guthrie rządzi, piraci kombinują, co tam napaść a w przerwach się upijają i chodzą do burdeli. Jedynie kapitan Flint wie, że ta sielanka się skończy, ale on ma plan. Zamierza zamienić Nassau w coś większego, niż port pełen dziwkarzy i opryszków. Wielokrotnie deklarowałem szacunek do bohaterów, którzy nie boją się myśleć inaczej i wprowadzać swoje plany w życie. Flint taki właśnie jest, realizuje swój plan krok po kroku, ale, co za pech, kluczowa informacja do jego powodzenia wpada w ręce pewnego drobnego cwaniaczka imieniem John Silver, który po prostu postara się ją sprzedać temu, kto da więcej.

Serial od Starz, nie brakuje więc fanserwisu, są też widowiskowe morderstwa a zdrada zdradą pogania. Skoro o piratach, to też są bitwy morskie, choć początek sezonu stanowi rozstawianie pionków i przygotowywanie się Flinta do abordażu życia. W międzyczasie wprowadzone zostają ciekawe postacie poboczne. Wiele z nich ma realne pierwowzory, ale nie ręczę za zgodność z rzeczywistością historyczną. Podoba mi się, że właściwie nie ma tu żadnej „dobrej” postaci, każdy (lub każda) jest w jakiś sposób porąbany/a, coś chce ukryć przed resztą świata albo jedno i drugie. Ja jestem zadowolony a nawet mile zaskoczony, że znalazło się tu miejsce na cztery porządne postacie babeczek. Trochę się tym serialem zajarałem, w czym zasługa też doskonałej muzyki i nie mogę się już doczekać drugiego sezonu.



Czołówka :kult:
Ostatnio zmieniony przez BM 2014-04-01, 02:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2014-03-31, 20:22   

Ogólnie mówiąc nie jest aż tak złe Black Sails jak mówią co niektórzy, serial ma potencjał. Jest przyzwoicie a miejscami dobrze. Choć zgadzam się, że jakoś mało akcji na morzu a więcej siedzą na lądzie, ale wątki są na tyle ciekawe że nie jest nudno. Na dodatek BS mamy ładne zdjęcia, co nie dziwne bo kręcony w okolicach Afryki jak nie mylę się i świetna muzykę i nie tylko w czołówce główny motyw, której nigdy nie odpuszczam i oglądam od końca do początku. Oczywiście mogłoby być więcej akcji ale widać że chyba większość kasy poszła na budowę statku Flinta, który wygląda niczego sobie, ale sceny ataków na morzu wyglądają dziwnie i przypominają mi trochę sceny z seriali HBO jak np. Gry o Tron. Na 8 odcinków mamy chyba dwie akcje na morzu, z czego pierwsza nakręcona jest z perspektywy najmniej doświadczonego pirata i nagle ucięta a druga, w ostatnim odcinku wygląda już o wiele lepiej, ale głównie z dalekiej perspektywy jest pokazywana, widać ze komputery wspomagają. Podoba mi się obsada poza Silverem, który cały czas irytuje mnie, ale na szczęście na drugim planie raczej jest. Zdecydowanym plusem jest kapitan Flint, facet nieprzewidywalny i dosłownie po trupach idzie by osiągnąć swój własny cel i jego towarzysze jak Billy czy Gates. Fajną postacią jest też kapitan Vane, choć niepotrzebne było to co zrobili z nim w końcówce 7-go odcinka. No i nawet Eleanor podobać mi się zaczyna, podobnie jak jej niby niewolnik, niby przyjaciel i Rackham też niezły jest. Trochę chamówy, piekne krajobrazy, niezła muzyka, fajna większość postaci, tylko więcej akcji na morzu i serial może być dobry, bo na razie jest przyzwoity z potencjałem. Ocena 6+/10 za sezon pierwszy. A za chwile o podobnej fabule z Malkovichem i zobaczymy który jest lepszy.
 
 
Arcyznawca 
senator z Baltimore



Dołączył: 02 Mar 2010
Posty: 5382
Skąd: Baltimore
Wysłany: 2014-03-31, 23:07   

Moim zdaniem serial nieudolnie usiłuje wskoczyć w buty po Spartakusie. Jednak chamówy, rzezi i nagości jest dużo mniej. Po prostu nie ten poziom. Inaczej wyobrażam sobie serial o piratach - kto czytał "Wyspę skarbów" (której prequelem jest ów serial), ten wie. Zarośnięte, bezzębne, śmierdzące rumem i odrażające typy, a nie piękni, muskularni i wydepilowani chłopcy ze śnieżnobiałym uzębieniem. Jak się już trafi jakiś zakapior, to zaraz go uśmiercają. Do tego mocno feministycznie i "na czasie". Zdecydowanie zbyt mało akcji, choć końcówka była dynamiczna akurat. Jak dla mnie jest to największe rozczarowanie tego sezonu zaraz obok najnowszej odsłony TWD. Raczej nie będę śledził kontynuacji.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2014-04-01, 19:38   

gall anonim napisał/a:
A za chwile o podobnej fabule z Malkovichem i zobaczymy który jest lepszy.


Cudów się nie spodziewam, bo z NBC. Zero fanswerwisu, tryskającej juchy i bluzgów. Właściwie to nie znajduję powodów do oglądania, poza tym, że ma być o piratach ;)

Arcyznawca napisał/a:
Zarośnięte, bezzębne, śmierdzące rumem i odrażające typy, a nie piękni, muskularni i wydepilowani chłopcy ze śnieżnobiałym uzębieniem.


To jest trochę prawda z estetyzacją bohaterów. W "Wikingach" radzą sobie z tym lepiej, chociaż kobiety dalej są tam sliczne jak z żurnala. Z drugiej strony, bohaterowie "Black Sails" moze i są śliczni i wydepilowani, alewszyscy praktycznie (poza Billym Bonesem i może Gatesem) duszyczki mają przegnite. Są wystarczająco antybohaterscy, dla mnie nie muszą być dodatkowo brzydcy i kaprawi.
 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-04-01, 19:59   

Obejrzałem dwa odcinki i przyznam, że mnie zaciekawiło. Świat piratów to tematyka bardzo nośna. Jak dotąd nie zaobserwowałem poważnych kiksów. Myślę, że będę oglądał dalej.
 
 
Syn marnotrawny 
bywalec



Dołączył: 20 Sty 2013
Posty: 143
Skąd: Stare krzywe
Wysłany: 2014-04-09, 22:50   

Mi się nowy serial STARZ naprawdę spodobał. Świetna, niejednoznaczna, czerstwa postać Kpt. Charlesa Vane'a. Jakże inna od takiego Jacka Sparrowa za przeproszeniem. Podejrzewam, że nawet Arcyznawcy mógłby się spodobać, w sensie postaci oczywiście.

Myślę też sobie, czy naprawdę jedynym wyznacznikiem dobrego serialu ma być wieczna chamówa i akcja non stop? Myślę, że tego typu atrakcje są najważniejsze jak ma się naście lat, potem się z tego wyrasta. Nie wiem, tak mi się wydaje.

Warto też zdać sobie sprawę z tego, że ogólnie kino rządzi się swoimi prawami. Kto by chciał oglądać śmierdzących zakapiorów z czarnymi, połamanymi zębami? Naprawdę, nie przesadzajmy. To nie jest serial dokumentalny, tylko rzecz, która ma dostarczyć rozrywki a nie uniwersyteckiego wykładu.

Kolejny plus tego serialu to dialogi - postacie się nie certolą, jest sporo mięcha, błyskotliwych ripost. Fajnie i przyjemnie się tego słucha. Kolejna rzecz to oczywiście piękne okoliczności przyrody pośród której rozgrywa się akcja, no i przede wszystkim naprawdę niebanalne postacie. Moim osobistym faworytem jest już wspomniany kpt. Charles Vane - połączenie brutala i romantyka zarazem. Gość fajnie się prezentuje i fajnie gra. Cała reszta obsady też jest w porządku. Są ładne laski, fajne biusty, jest też naprawdę dobrze zainscenizowana bitwa morska na koniec 1 sezonu - czego chcieć więcej? W każdym razie z przyjemnością obejrzę drugi sezon. :fingerok: :kult:
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2014-04-11, 19:46   

Syn marnotrawny napisał/a:
Świetna, niejednoznaczna, czerstwa postać Kpt. Charlesa Vane'a. Jakże inna od takiego Jacka Sparrowa za przeproszeniem. Podejrzewam, że nawet Arcyznawcy mógłby się spodobać, w sensie postaci oczywiście.


Dla Arcyznawcy kapitan Vane jest chyba za ładny i ma za dużo zębów ;)

Cytat:
Kolejny plus tego serialu to dialogi - postacie się nie certolą, jest sporo mięcha, błyskotliwych ripost. Fajnie i przyjemnie się tego słucha.


No, Aaron Sorkin to to nie jest, ale dialogi Jacka Rackhama są bardzo zabawne. I w ogóle ma fajną stylówę, czuć, że to taki hipster - pirat. On i Anne Bonny to niezła parka, chyba jedyni, którzy nie próbują
Spoiler:
nawzajem się oszukać i zdradzić.
Związek marzeń :love:

Nie jestem fanem szant i innych takich, ale nie mogę ostatnio wyłączyć ścieżki dźwiękowej z tego serialu.

 
 
BM 
prezes



Wiek: 36
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5903
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-04-26, 20:51   

Pierwszy sezon zaliczony. Bardzo przyzwoity serial. Nie jest to oczywiście drugi "Spartakus" ale chyba nikt nie oczekiwał, że "Black Sails" nim będzie, prawda? Ciekawie zarysowane postacie, konkretny morski klimat, świetna muzyka i (co najważniejsze) przybliżenie brutalnej, pirackiej kultury bez niepotrzebnej błazenady.

Na pewno obejrzę drugi sezon. Za pierwszy dam 8/10 i jak najbardziej polecam. :fingerok:
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2014-10-13, 18:53   

Jeszcze drugi sezon nie poleciał, a Starz już chce trzeci:

http://deadline.com/2014/...ael-bay-849638/

:yesyesyes:

Ciekawe, jak sobie radzi Crossbones :hahaha:
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2014-10-13, 19:14   

Widziałem tylko Pilota i tak był marny że odpuściłem kolejne odcinki. Na dodatek od Malkovicha lepiej wypadł Julian Sands co w sumie nie dziwne bo dobry aktor ale też Richard Coyle. A budżet to chyba jeszcze mniejszy jak w BS.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2015-04-14, 21:57   

Dugi sezon jak pierwszy - solidnie, może bez większego błysku, ale i bez wpadek. W porównaniu z drugim jest trochę poważniej, niestety mniej cyców i fansewisu, za to nacisk położony został na wzajemne rozgrywanie się postaci, zawieranie (tymczasowych) sojuszy, robienie wrogów, chwilami jakby to było House of Cards: Pirate Edition :) No jest tego sporo, sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie, co niestety powstrzymuje naszych piratów od widowiskowych napadów na niczego nie podejrzewające kupieckie statki. Polityka robi się jeszcze ważniejsza, niż była, bo Flintowi bardzo zależy na zawarciu jakiegoś układu z Koroną i nawet okazuje się, że zrabowanie hiszpańskiego złota w pewnym momencie może ten plan zniweczyć.

Flint dostaje swoje retrosy i możemy się dzięki temu dowiedzieć, jak szanowany oficer Marynarki został postrachem mórz. Oczywiście przez politykę i niewłaściwie ulokowane uczucia :) To ostatnie wypadło nieco na siłę, jakby nie mogli zostawić samej polityki. Z innych postaci ciekawie robiło się w trójkącie Jack Rackham/Anne Bony/Max. Dostajemy prawdziwy łóżkowy trójkącik, ale okazuje się on mieć bardzo dramatyczne konsekwencje, jakby robili ten motyw na złość gimbazie nastawionej na sexploitation i cyce ;) Ale Ann i jej wątpliwości odnośnie kontynuowania spółki z Jackiem wypadły bardzo dobrze. Sam Jack już mniej hipsterzy, a więcej piraci, ma też doskonałą scenę, w której udowadnia, że nie jest pipką i jak trzeba, to postawi wszystko na jedną kartę.

Finał oglądałem z bananem na ryju, bo dostałem kolejny klasyczny piracki motyw, czyli
Spoiler:
odbijanie spod szubienicy.
To też może kwestia wygłodzenia (STARZ, c`mon, gdzie napieprzanka?), ale finałowa rozwałka sprawiła mi mnóstwo uciechy oraz rozwiała parę wątpliwości.
Spoiler:
Koniec układów z Anglikami, raczej szykujemy się na wojnę.
Można też wreszcie zobaczyć okoliczności w wyniku których John Silver stracił nogę - jak na tą postać (przypominam, drobnego cwaniaczka co cię sprzeda za garść dublonów) to było naprawdę odważne co zrobił, ale oczywiście Pani Karma uznała, że to dobry moment, by wkroczyć. Generalnie spoko serial, moze chwilami za bardzo poważny, ale nie nudzi a napisany też jest z głową - bardzo ciekawie rozegrana kwestia pewnego dziennika, który najpierw wydaje się banalnym zagraniem (głos z offu, te sprawy), by wrócić niespodziewanie w ostatnim odcinku.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2015-07-06, 20:35   

Ja dziś dopiero skończyłem i w sumie całościowo to seria na poziomie podobnym do pierwszej czyli więcej jak 6/10 nie dam. Problem z tym serialem jest taki ze czasami za dużo gadają, trochę jak w Grze o Tron i akcji jest stosunkowo mało, wiecej politykuja i konspiruja. W sumie gdyby nie dwa ostatnie odcinki to podobałoby mi się trochę mniej jak 1 sezon. Dodam tylko że powód dlaczego Flint został Flintem jest naprawdę zupełnie niepotrzebny i nie jestem nastawiony jakoś anty że tak powiem. Ktokolwiek pomyślałby,
Spoiler:
że postać grana przez Stephensa jest homo? Książke dawno czytałem ale jakoś nie wydaje mi się by Flint okazywał uczucia facetom :)
W sumie to kolejny serial gdzie pojawia się taki wątek w ostatnim czasie. Ale podsumowując będę dalej oglądał, choćby dla Raya Stevensona, który ma wystąpić w 3 serii jako Czarnobrody podobno.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-07-06, 21:07   

Spoiler:
gall anonim napisał/a:

że postać grana przez Stephensa jest homo? Książke dawno czytałem ale jakoś nie wydaje mi się by Flint okazywał uczucia facetom :)


Za to ukazywał je małym chłopcom :lol:

 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-03-31, 02:29   

Johnie Bigboote oglądasz 3 serię? Bo ja właśnie skończyłem sezon i tak fajne były 3 ostatnie i tak pieruńsko trzymały w napięciu, że obejrzałem za jednym razem. Serial ma wciąż wady dwie co mnie irytują od 1 serii jak Silver i już nie wiem czy chodzi o manierę z jaką gra ten aktor czy postać mnie irytuje, ale na szczęście pozostałe postacie super pierwszo i drugoplanowe.
Spoiler:
Niestety w 9 odcinku ubili dwie postacie co lubiłem.
A nowe postacie co się pojawiają też fajne jak córka królowej, która zawiązuje sojusz z Flintem (w ogóle aktor w tej roli jest niesamowity, charyzma rozsadza ekran jak się pojawia) czy nowy gubernator, który nie daje sobie w kasze dmuchać. Niestety zawiódł mnie Tytus Pullo z Rzymu czyli Stevenson w roli Czarnobrodego, którego rolę można podsumować że pojawił się i jest, ale jakoś niczym specjalnym się nie wyróżnia w tej roli (może poza finałem gdzie coś w ogóle robi). W ogóle aktor też jakby przytył, facet z niego zawsze wielki był, ale tutaj odniosłem wrażenie i że to wcale nie charakteryzacja, kostium, ze sporo przybrał kilogramów. Druga wada co też od początku serialu jest to cały czas za dużo gadają, miejscami to jakbym oglądał piracką wersję Gry o Tron, ale jak już jest jakaś scena bójki, bitwy to super jak w finale, choć mnie najbardziej do gustu przypadła w 8 odcinku scena napadu na powóz - fajnie nakręcona, jakby na jednym ujęciu. No i wciąż dobra muza i te piękne krajobrazy Afryki, serial ładnie wygląda. Jak na razie to w sumie najlepsza seria, 7/10. A jeszcze jedno czyli Eleanor Guthrie - jak ją lubiłem we wcześniejszych seriach to czym bliżej końca sezonu mam do niej coraz bardziej ambiwalentny stosunek, wkurza mnie dziewczyna.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2016-04-12, 21:53   

gall anonim napisał/a:
Johnie Bigboote oglądasz 3 serię?


Jestem dopiero w połowie. Zaczęło się dość spokojnie, chociaż to trochę mylące, co piszę, bo właśnie w pierwszej połowie tego sezonu właściwie wszystko się zmienia:
Spoiler:

Nassau podbite bez jednego wystrzału, a nowy gubernator właściwie realizuje stary plan Flinta.
Nic dziwnego, że kiedy nasz kapitan się o tym dowiedział, to z deka doła złapał ;) Pierwsze odcinki były o czymś z grubsza znajomym, czyli o tym, jak daleko Flint się posunie, by przyjmować walkę na własnych warunkach - przecież już wiem, że posunie się daleko ;) Ale nic straconego, bo przynajmniej było kilka przygód na zasadzie "z deszczu pod rynnę" i zadzierzgnięcie głębszej współpracy z Johnem Silverem. Akurat koleś, który gra Silvera mi nie przeszkadza, może przez wąsy i brodę, ale i tak mam wrażenie, że Silver w ogóle spoważniał i wreszcie przestał zajmować się głupotami. A Toby Stephens jako Flint zawsze wymiata.

W piątym odcinku robi się naprawdę zabawnie: Flint zrobił nowy sojusz, a przypadkiem Teach i Vane usiedli na informacjach, które dla powodzenia całego przedsięwzięcia mogą być kluczowe. Oczywiście to Black Sails, to nie będzie tak, że Flint pójdzie i ładnie poprosi, państwo będą się musieli pewnie z kilka razy poprztykać, zanim dojdą do wniosku, ze lepiej bić się razem, a nie osobno :)
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2017-02-01, 21:23   

Finał sezonu trzeciego zapowiadał, że po wygranej bitwie Flint i kompania wezmą się wreszcie za Nassau i wyzwolą spod panowania gubernatora. Jak to w życiu i w "Black Sails" bywa, zamierzenie to
Spoiler:
kończy się spektakularną katastrofą - dwa okręty zatopione, załogi przetrzebione lub wzięte do niewoli a John Silver gdzieś zaginął. Ale i gubernator nie trzyma się wcale za mocno - wierzyciele zaczynają domagać się spłat a długi rosną.
Fajnie w ogóle pokazane jest to przedsięwzięcie z jego strony - niby Korona dała mu mandat, ale kasę musiał już w większości znaleźć sam. Ciekawe, co tam naobiecywał, poza oczywiście przywróceniem normalnego handlu w Nassau. Widać też, że w miarę rosnących długów gubernator coraz mniej przejmuje się takimi pierdołami, jak humanitaryzm - kiedy jego ludzie zaczynają więźniów torturować, on ma to w pompie. Ale spoko, Eleanor Guthrie już obiecuje mu pomoc, zobaczymy, kto na tym gorzej wtopi :hahaha:

Ogólnie świetne otwarcie, nawet nie wiem, kiedy mi ta godzinka zleciała. Szkoda, że to już ostatni sezon, ale może teraz sprawy trochę przyśpieszą, bo po trzecim sezonie całkiem wielu bohaterów jest ciągle przy życiu, a jak pokazuje
Spoiler:
przykład nieodżałowanego pana Benjamina Hornigolda
twórcy nie zawsze się przejmują, że taka postać w realu wcale tak szybko nie zginęła :)
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-02-03, 02:47   

Prawda, bdb-e otwarcie finałowego sezonu. Choć ja mam problem taki (i nie dotyczy to tylko tego serialu) z powrotami po roku, że nawet mimo tego, iż dużo pamiętam z poprzedniej serii jak się skończyła i na początku było streszczenie co się dzieje to jak oglądałem odcinek (zwłaszcza jak gadali kto z kim trzyma) zacząłem się gubić w wątkach. No i jak to w każdej serii i chyba to już nigdy nie zmieni się czasami uważam że za dużo gadają. Ale muszę pochwalić tłumaczy z hataka, którzy przejeli BS od innego tłumacza w tym odcinku na stałe, bo odwalają świetną robotę a to też tacy tłumacze co się sprężają z odcinkami swoich seriali (m.in. robi napisy michnik od Homeland, 24 godzin), szybko dają swoje napisy, więc nie będę musiał z angielskimi oglądać. Kawał dobrej roboty michnik i Iglo666 odwalają. dobre zastępstwo za poprzedniego tłumacza który też odwalał dobrą robotę. Początkowo mieli serial nie przejmować bo jakaś nowa grupa zaczeła robić napisy, ale w tak słabej jakości, prawie jak z translatora, iż szkoda im było serial zostawiać nowicjuszom.

Wracając do serialu to coś wydaje mi się że sypneli chyba większą kasą na sezon. BS zawsze ładnie wyglądał (w końcu kręcone w Afryce) i już w poprzedniej serii nie tylko konspirowali, knuli, ale też były pojedynki, walki, pościgi, a ta seria zaczyna się od ostrzału okrętów Flinta przez gubernatora i muszę powiedzieć że dobra robota ta akcja na początku. Na ogromny plus też muzyka (oglądałem na słuchawkach) za którą odpowiada McCreary od m.in. Outlandera i Battlestar Galactica i w tej sekwencji dowalił porządnie do pieca (zwłaszcza w momenciejak Flint odpowiada ogniem to wtedy kawałek jest genialny). W poprzedniej serii polubiłem już gubernatora i nie zmieniam o nim zdania - świetnie zagrana rola, ciekawego ma przeciwnika Flint. Co ciekawe Silver mnie w ogóle nie irytuje ale może dlatego że mało go było. No i fajnie że chyba Czarnobrodego będzie więcej jak w poprzedniej serii, a przynajmniej coś konkretnego będzie robił i dobrze bo Stevensona nigdy za mało. Ogólnie bardzo fajne rozpoczęcie sezonu i jak tak będzie dalej to może to być razem z 3 serią najlepszy sezon.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-02-08, 03:23   

Drugi odcinek też dobry. Choć mało Flinta i Silvera, ale powiem, że w końcu przestał irytować mnie aktor co gra Silvera i całkowicie przekonał mnie do swojej roli w tym odcinku (lepiej późno niż wcale). Choć wciąż irytuje mnie maniera grania u Max, to jak wypowiada zdania, ale chociaż urodą nadrabia. No i nie do końca podeszło mi to jak głupio zachował się Billy.
Spoiler:
d pewnego czasu narasta konflikt między nim a Flintem, nie przepada za kapitanem, ale w czasie akcji odbijania niewolników i akurat gdy nadchodzi niebezpieczeństwo postanowił stanąć po przeciwnej stronie, nie mógł odczekać. Ale może to wynik tego iż mało odcinków zostało do końca i śpieszą się z wątkami. Ale nie jestem tego tak do końca pewien, bo wciąż to typowe BS czyli długie kwieciste rozmowy, a raczej przemowy bohaterów czasami przerywane scenami akcji i zmienianiem frontów.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2017-02-12, 11:10   

Prawda. Billy miał w tym odcinku fatalny timing. Widać było, że konfrontacja z Flintem to kwestia czasu, ale gorszego momentu naprawdę nie mógł wybrać. Ale jakoś to jednak kupuję.

Troszkę bardziej mi przeszkadzało, że w scenach nocnych (a większość kluczowych wydarzeń w tym odcinku właśnie w nocy się dzieje) nic nie było widać. Rozumiem, weryzm, jak najmniej nienaturalnych źródeł światła coby realizm nie cierpiał, ale tu chyba trochę przesadziła ekipa. Pół biedy, jak bohaterowie tylko gadają po ciemku, ale jak już zaczyna się potyczka, to po prostu nie widać kto z kim walczy.
Spoiler:
Chyba że moja kopia odcinka po prostu jest do dupy ;)
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-02-16, 16:28   

John Bigboote napisał/a:
Troszkę bardziej mi przeszkadzało, że w scenach nocnych (a większość kluczowych wydarzeń w tym odcinku właśnie w nocy się dzieje) nic nie było widać. Rozumiem, weryzm, jak najmniej nienaturalnych źródeł światła coby realizm nie cierpiał, ale tu chyba trochę przesadziła ekipa. Pół biedy, jak bohaterowie tylko gadają po ciemku, ale jak już zaczyna się potyczka, to po prostu nie widać kto z kim walczy.


Ciekawa sprawa bo ciemno było, ale nie na tyle bym skomentował "gdzie zgubili oświetleniowca, pewnie w czasie jednej z potyczek oberwał :) Zupełnie nie irytowało mnie i nawet nie miałem problemu z rozróżnianiem kto z kim walczy.
Spoiler:
A nie sądzę bym miał inną/lepszą kopię jak Ty.

Ale ja jestem przeczulony na przesadzone ciemności w serialach po 4 sezonie XF, którą może pamiętasz. 4 seria jest najbardziej mroczna, ponura, czasami dołująca (m.in. rak Scully) i wyjątkowo ciemna, tak, że ma się ochotę rzucić tekstem z Seksmisji "ciemność, widzę ciemność, ciemność widzę":-)

Ekipa zdjęciowa się zmieniła od 4 serii i ciemność panuje większa jak wcześniej i później w serialu, ale od 5 serii będzie jaśniej (oczywiście bez przesady, bo to XF). Zawsze tak było w XF, dodaje to uroku serialowi, ale w 4 serii miejscami mocno przeginali co irytuje mnie mocno przy oglądaniu. Prawie w każdym odcinku 4 sezonu rozjaśniam obraz najwięcej ile się da a i tak obraz jest w mroku i nie wiele widać i najbardziej skrajnymi przykładami ciemności panujących w 4 s. są epizody Kaddish (o żydowskim Golemie)i jeden z najmocniejszych odcinków, z kategorią +18 czyli słynne Home o przemiłej rodzince Peacocków (kilku braci plus pozbawiona rąk i nóg mamusia) czyli Home.

Dom to jeden z najbrutalniejszych więc w sumie wydaje mi się że to taka autocenzura ekipy, że pokazali sporo brutalności, ale w naturalnym oświetleniu jakie panuje u rodzinki czyli tylko świeczki(gorzej jak z gasną), więc za wiele się nie zobaczy i bardziej z odgłosów można się domyślić co jest grane. Nawet jak się chce dokładnie przyjrzeć jak wygląda sympatyczna rodzinka rodem z "Wzgórza mają oczy" to nawet regulacja jasnością w telewizorze nie wiele daje bo dostajemy jedynie zarys postaci. W tej serii postawili za punkt honoru sobie chyba, by oświetlać sezon jedynie świeczkami:-D Ale to chyba też nie chodzi o brutalność bo równie mocny epizod, ale w innym elemencie, gdyż bardziej stawia na ilość krwi wylanej na planie odcinka jest Sanguinarium też z 4 serii, ale już takich kontrowersji nie wywołał, a chyba w żadnym tyle krwi nie było. Równie mocna, brutalna, była seria 8. No i tam wzorowali się na body horrorach. Jest pełno epizodów z rozrywaniem od wewnątrz ciała, deformacją ciała, ucinania ciała, wbijania ostrych narzędzi, jak np. Via Negativa, który jest drugim po Home epizodem co miał kategorię +18. Ale w 8 serii wszystko jest dokładnie pokazywane czyli nie poza kadrem ani nie przyciemniono specjalnie ujęć.

Kończe już bo za bardzo się rozpisałem nie na temat to zapytam tak na marginesie nadrobiłeś 7-9 co miałeś zacząć po 10 serii? Zakładam że nie bo byś pewnie opinie na forum dał już:)
Sorki że nie na temat w serialu pirackim.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-02-18, 21:53   

Już miałem napisać że 3 odcinek też dobry, tylko trochę za wolno akcja dzieje się jak na finałowy sezon to walnęli scene z Czarnobrodym i gubernatorem taką, iż oglądałem w ciągłym napięciu.
Spoiler:
Ale nim napiszę o tej scenie to jak uważasz Bigboote czy Teach nie dał się za łatwo podejść jak na tak starego wilka morskiego czy może szykuje się tu jakiś twist?Wiadomo było że nie przeżyje i można ponarzekać że chyba przesadzili,przegięta scena była, bo chyba nikt by tyle nie wytrzymał, ale nie narzekam bo w jakim napięciu się ogląda. No i chcieli pewnie pokazać w tej scenie że trafił równy na równego. Trochę niewykorzystany był Ray Stevenson, ale i tak szkoda mi gościa. Choć jak sprawdziłem to wcale nie zginął z ręki Rogersa tylko niejakiego Roberta Maynarda. Nie pierwszy raz nie trzymają się faktów co do losów bohaterów, ale nie przeszkadza to. Lubię gubernatora od 3 serii, ale w tej serii po raz pierwszy poczułem do niego lekkie obrzydzenie.
A później finałowa walka, która też trzymała całkiem dobry poziom i w sumie chyba najlepszy na razie odcinek.
Spoiler:
Jedynie postępowania Billy'ego już całkiem nie rozumie, zmienny jest jak chorągiewka na wietrze.
Jedyne co mnie lekko irytuje że Silver i Flint to w sumie epizodyczne role mają ostatnio, przynajmniej w tym odcinku.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-02-25, 00:40   

4 odcinek też dobry, tylko czasami te dialogi mnie dobijają. Są tak długie zdania że nawet świetne tłumaczenie nie wiele pomaga bo jak skończą zdanie to ja już nie pamiętam co mówili na początku zdania, więc zastanawiam się o co im chodzi:-D

No i znowu epizod taki, iż możliwe że pozbyli się kolejnej fajnej postaci, a trailer piątego odcinka akurat nie pokazuje, więc dowiem się w następnym tygodniu. Typowy epizod czyli podchody, podchody i jeszcze raz podchody. No i pojawiła się kolejna armia na horyzoncie i jestem ciekaw jak sobie z nią poradzą obie strony. Zostało do końca 6 odcinków ale jakoś fabuła nie chce przyśpieszyć i toczy się w typowym wolnym tempie dla tego serialu.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-03-07, 02:47   

Kolejne 2 odcinki też dobre, ale pomału robi się z tego serialu coś na kształt pirackiej Gry o Tron.
Spoiler:
Bo co odcinek ginie kolejna postać co robi się trochę schematyczne i w piątym byłem pewien że ukatrupią Billy'ego, co nie powinno się stać niby bo w powieści chyba był ale w sumie pomyślałem że scenarzyści sie tym nie przejmują. Fajnie że przeżyła przyjaciółka Rackhama, Anne. Szkoda mi dziewczyny Silvera, ale za to nie żałuję Eleanor, tak samo jak zginie Max nie będzie mi jej specjalnie szkoda, bo oprócz Eleanor to dziewczyna co mnie mocno irytuje (choć ładna jest). W sumie jak odcinek wydaje się że za wolno akcja się toczy, trochę przynudza, to za chwilę dają scenę która dodaje poweru serialowi. A Flint oczywiście okłamał Silvera że zrobił wszystko by uchronić jego dziewczynę i że Rackham ich opuścił co jest wielką bzdurą.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-03-25, 02:39   

Nadrobiłem 7 i 8 i bardzo zwolniła fabuła nawet jak na BS gdzie nigdy szybkie tempo nie dominowało. Zwłaszcza jak porówna się z poprzednimi odcinkami 4 serii to o wiele mniej się dzieje, szczególnie w odcinku siódmym. Dopiero w końcówce ósmego fabuła przyśpieszyła a przecież to już prawie koniec serialu. Choć odcinki dobre, podobały mi się, ale trochę przesadzili z wolnym tempem i tymi zmianami stron.
Spoiler:
A co do współpracy Billy'ego z gubernatorem by poróżnić Flinta i Silvera to pomysł super, ale praktycznie nie wykorzystany, bo nawet nie musieli się starać gdyż dość łatwo i szybko Silver i Flint się poróżnili sami, bez niczyjej pomocy. Wystarczyła laska Silvera i trochę zbyt łatwo/szybko to rozegrali jak dla mnie.
Ciekaw jestem czy STARZ myśli o spinoffie serialu czyli Wyspie Skarbów:-)
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-04-04, 14:18   

Nadrobiłem finałowe odcinki i oba podobały mi się. Choć z finałem mam dwa problemy. Ale może po kolei.

Finał serialu Black Sails to dziwny odcinek. Trwa 70 minut, w którym jest wiele świetnych scen jak choćby bitwa, rozmowa na wyspie Flinta i Silvera (jak zwykle świetna gra Stephensa ale i Silver daje radę) i tak gdzieś do momentu gdy poznajemy los Flinta co się z nim stało i z kim jest uważałem finał za jeden z najlepszych odcinków, a może nawet w całym serialu. Obfituje odcinek w wiele kapitalnych scen, pięknie nakręconych (zachwycam się od 1 serii krajobrazami RPA gdzie kręcili) i ze świetną muzyką, a chwali się że dużo scen jest bez dialogów co w przypadku tego serialu jest ciekawe, bo serial jest przegadany. Ale później przychodzi ten moment jak Silver opowiada co zrobił z Flintem swojej dziewczynie i ja mam problem z tym.

Spoiler:
Już poprzednim razem miałem problem gdy pojawił się ten wątek w 2 serii, bo uważałem, że pojawia się trochę tak z dupy strony i do niczego tak naprawdę nie prowadził. Dowiedzieliśmy się w retrospekcjach czemu Flint się zmienił a raczej przez kogo, ale później całkiem wątek wypadł z serialu, tak jakby pozbyli się go scenarzysci, bo uznali go za zbędny jak ja i widać że na siłę się pojawił. Od razu zaznaczam że nie mam nic przeciwko wątkom gejowskim i lesbijskim (np. uwielbiam wątek miłosci Willow i Tary w serialu Buffy - super poprowadzony i super chemia), ale ja tego zwyczajnie nie kupuję w przypadku serialu o Flincie, postrachu mórz i piracie z którym każdy się liczy, że postanowił być w wiezieniu razem z ukochanym niż walczyć o wolność piratów (inna sprawa że byłem pewien, iż zginął Thomas - taka moja pamięć:-)

Wątek ten logicznie był poprowadzony czemu się zmienił w pirata Flint, ale przez to, że tak nagle sie ten wątek pojawia w 2 serii i na siłę (zwłaszcza że pamiętam iż za emisji 2 serii oglądałem kilka seriali gdzie pojawiały się wątki homo i mam wrażenie że taka moda nastąpiła w serialach) to uwiera mnie ten wątek i w ogóle tego nie kupuję mimo dobrej gry aktorów i sensownego wyjaśnienia. Najważniejszy wątek dotyczący przemiany Flinta a ja go nie kupuję.

Zaznaczam że gdyby okaząło się że zrobił to z powodu kobiety (a pamiętam że miał przyjaciółkę co znała jego i Thomasa) to też miałbym problem z tym watkiem, który wydaje mi się niepotrzebnie włożony na siłę do serialu cały czas, mimo tego że w finale to okazał się wątek najistotniejszy dla Flinta.


No i czym bliżej końca to odcinek zamienia się w jeden duży happy end i mimo dłuższego odcinka jak zwykle, który trwał tyle prawie co film to odniosłem wrażenie że śpieszą się z zamykaniem wątków za bardzo, bo z dialogów dowiadujemy się co stało a nie mogli pokazać jak Silver przekonuje Flinta. Nie lubię takich zabiegów.


W ogóle w końcówce gdy Rackham zaczął opowiadać o m.in Silverze odniosłem wrażenie, że opowiada to pisarzowi czyli Stevensowi co napisał Wyspę piratów, ale pomyliłem sie:-) W końcówce miałem też takie odczucie jakby klimat się zmienił z okrutnego na lżejszy dość, jakbym przypowieść, legendę słuchał a nie prawdziwe fakty. Nawet takie wrażenie w końcówce miałem że los piratów wcale nie jest przesądzony i nie znikną z czasem jak dinozaury. Szkoda też że nie pokazano co dalej z gubernatorem bo bardzo lubiłem tą postać już w 3 serii, zwłaszcza że Rackham obiecał iż dopadnie go (z tego co przeczytałem prawdziwy gubernator wrócił do swojego dawnego fachu mimo długów, po spędzeniu w więzieniu jakiegoś czasu, czyli gubernatorstwa, a w serialu jego los chyba trochę zmienili).

Chętnie zobaczyłbym kolejna serię, bo jest materiał w postaci powieści o dalszych losach bohaterów serialu czyli Wyspa Piratów Stevensona - przynajmniej na 1 sezon materiału jest. W ogóle czym bliżej końca to odcinek był nie tyle przegadany bo w BS każdy odcinek jest mocno przegadany co czułem się jakbym oglądał prawie kino Terrence Malicka czyli filozoficzne.

Więc mam problem z finałem lekki, bo większa część odcinka bardzo mi się podobała, ale od tego problematycznego zakończenia wątku jednego z najbardziej charyzmatycznych bohaterów jakich widziałem w serialach poziom zainteresowania tym co się dzieje spadł u mnie bardzo. Więc dobry odcinek jak praktycznie każdy w tej serii, ale nie aż taki dobry na jaki zapowiadał się przez większość czasu.

Ale ogólnie sezon 4 uważam za najlepszy w całym serialu razem z 3 serią, którą oceniam równie dobrze. No i szkoda że to jednak koniec, bo nie licząc pirackiej serii z Deppem to nie istnieje tego typu kino, a Black Sails to było bardziej rzeczywiste podejście do tego tematu jak Piraci z Karaibów. Finał serialu na 7/10 (za pierwszą połowę 8+)a cały sezon podobnie jak 3 sezon oceniam na 7.5/10.

Miałem o tym nie pisać bo w czasie oglądania finału przeszła mi taka myśl, ale pomyślałem, że w BS takiego numeru nie zrobią, ale jak czytam komentarze wielu osób to spora część tak myśli.
Spoiler:
Jest scena gdy Silver mierzy do Flinta a później pokazani są piraci i co prawda nie słychać strzału, ale widać jak ptaki odlatują, a ekipa reaguje tak jakby coś usłyszała. No i są opinie że zginął Flint a swojej dziewczynie opowiada Silver taką wersję z więzieniem i Thomasem by go nie zostawiła. Woli jej kit wcisnąć. Zresztą od tego momentu jak Silver i Rackham zaczynają opowiadać to jak pisałem wcześniej klimat odcinka się trochę zmienia, jakby to była przypowieść, legenda a nie prawdziwe losy bohaterów. Nie wiem czy taka jest prawda, czy to niezbyt daleko idąca interpretacja ostatnich minut odcinka, zwłaszcza że odcinek zaczyna się od sceny w tym więzieniu.
Więc do problemu tego pierwszego doszedł drugi przez komentarze co się naczytałem. A Ty co o tym sądzisz Bigboote, o problemach jakie mam z odcinkiem? No i ogólnie o odcinkach, sezonie, bo dawno nic nie pisałeś w temacie :)
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u