FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Daredevil
Autor Wiadomość
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2015-04-13, 15:09   Daredevil

Daredevil (USA 2015)

Produkcja: Netflix, długość odcinka: 50 min.
Gatunek: Akcja

Niewidomy prawnik, mając wyczulone pozostałe zmysły, zwalcza przestępczość na ulicach Nowego Jorku jako zamaskowany superbohater.

Obejrzałem 8 odcinków i mimo kilku mało znaczących wad uważam, że nowa produkcja Netflixa jest najlepszym co się Marvelowi przydarzyło w telewizji, mało tego, gdyby nie nowa część Kapitana Ameryki to bez wahania nazwałbym “Deardevila” najlepszym co się Marvelowi przydarzyło evah. Klimat serialu jest mroczny, ciężki i polany sporą ilościa gęstej juchy. Przemoc gra pierwsze skrzypce, walki ewidentnie inspirowane są “Raidem”, każda przemyślana i z jakimś pomysłem na siebie (patrz walka w korytarzu z drugiego epa :kult: ), jak dla mnie to ten sam poziom co “Banshee”, a ten kto widział, ten wie jaki to komplement. Aktorów dobrali perfect, najbardziej zdziwiłem się kiedy zobaczyłem Rosario Dawson, wcześniej jakoś uciekła mi jej obecność w obsadzie albo po prostu o niej zapomniałem. Chemia między Murdockiem a Foggym, między Foggym a rudą, między Rosario a Murodckiem, między Fiskiem a Wesleyem – panie Boże skąd takie cudne chemie w jednym serialu?

Jeżeli idzie o fabułę to też jest nieźle. Najważniejsze to fakt, że nie dostajemy typowego origina, który będzie budował właściwego bohatera przez cały sezon, a już od pierwszego epa Murdock działa jako zamaskowany napierdalacz. Fabuła przypomina mi trochę komiksy o Punisherze z serii War Zone. Tam też nie prawie nie było pozytywnych postaci, każdy glina był skorumpowany, a przemoc lała się z kart komiksu gęściej niż słowa. Jeżeli chodzi o nawiązania do komiksów to też jestem zadowolony. Oprócz najważniejszych postaci z Daredevilowych serii mamy jeszcze na przykład Bena Uricha, który w Marvelu jest jednym z najważniejszych pismaków i współpracownikiem Spidermana. Umocowanie “Daredevila” w MCU też wypada bardzo na plus. Nie ma żadnych zbędnych występów gościnnych, a jedynie lekkie nawiązywanie do tego co stało się w NYC, fajnie, że nie pada nawet jedno słowo o kosmitach, pozwala to zapomnieć z jakimi mikroproblemami mierzy się główny bohater. Mam jeszcze sporą nadzieję na jakiś mały start dla Defenders albo przynajmniej na cameo Jessiki Jones.

Nie podobała mi się za to wizyta Sticka, mało go znam z komiksów, ale w serialu wypadł kiepsko, jakoś nie wpasował mi się w ten klimat, niestety, jego wątek został dopiero liźnięty więc na pewno wróci. Nie mam też zbyt pochlebnych opinii o Fisku. D'Onofrio jakiś tam pomysł ma, ale imo robienie spokojnego badguya, który wpada w apokaliptyczne szały i... bez spojlera, ale po prostu miałem nadzieję na coś więcej niż dwie twarze Wilsona Fiska. Drażni mnie też społeczniactwo Foggiego, wyremontujemy mieszkanie, znamy elektryka itd. Takie to dobrodusze i oderwane od reszty serialu. Niestety mogę sobie pluć, ale jako prawdziwej wady tego traktować nie można bo właśnie takie rzeczy działy się w komiksach. Hell's Kitchen to jedna wielka rodzina...

Ja jestem bardzo zadowolony. Trochę mniej niż po pierwszych 3 epach, ale z ostatecznymi ocenami wstrzymam się do końca, obaczym.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-04-13, 15:35   

Na razie po dwóch odcinkach jestem i zasadniczo jestem zadowolony, chociaż mimo wszystko jakoś Agent Carter jarała mnie bardziej, chyba ze względu na nietypowość settingu. Zgoda w każdym razie co do obsady, dobrana perfecto - Marvel ma zarypiastych kastingowców, tylko w przypadku Agentuff Tarczy (dzisus jaka chała te ostatnie odcinki) skrewili po całości. Napierdalanie póki co najlepsze jakie widziałem w serialach EVER, wspomniana bójka w drugim odcinku to przekozak. Poza tym dużo fajnego, nienachalnego humoru, takiego jakiego lubię - wynikającego raczej z interakcji postaciowych niż z tego że wszyscy na siłę chcą być śmieszni.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2015-04-15, 16:09   

Podsumowanie pierwszego sezonu czas zacząć. Dostaliśmy od Marvela świetny serial, w końcu nie trzeba się zmuszać żeby go lubić ani czekać niezliczonej liczby epizodów na rozkręcenie się akcji czy zazębienie poszczególnych trybików. “Daredevil” to serial kompletny, solidnie zaplanowany i jeszcze lepiej zrealizowany.

O zajebistości obsady już pisałem. Mogę jeszcze dodać, że bardzo podobało mi się zrobienie z Deborah Ann Woll pełnoprawnej postaci, która od drugiego epizodu zaczyna działać samodzielnie, a jej wątek praktycznie nie dotyka już zamaskowanego mściciela. Druga pani, czyli Rosario Dawson również plusuje, nie tylko sama sobą, ale głównie brakiem obecności na ekranie.
Spoiler:
Mamy drugi epizod, który nie dość, że sugeruje nową główną postać to jeszcze powoli zaczyna rozwijać coś na kształt romansu, a potem... W końcu superbohaterskie miłostki zostały pokazane w konsekwentny sposób. Murdock wie, że jeżeli się zwiąże to będzie miał pozamiatane więc po prostu tego nie robi. Ciężko było?


Przeprosiłem się też z Fiskiem, kiedy dostał trochę więcej czasu ekranowego, zaczął mi coraz bardziej plusować.
Spoiler:
Wątek Vanessy został poprowadzony bardzo przyzwoicie i kiedy internet huczy od wymyślania nowych przeciwników dla Diabła ja stawiam właśnie na nią jako na źródło przyszłych turbulencji. Bardzo dobrze wszedł mi też odcinek z retrospekcjami Fiska, ale tego nie muszę tłumaczyć. Pato = okejka.


Spoiler:
Okazało się , że wątek Sticka już nie powrócił, co każe mi sądzić, że mieliśmy do czynienia ze starterami na następny sezon lub następne seriale w kolejce. Pani Gao i Stick mordujący dzieci pewnie okażą się głównymi bohaterami przedostatniej serii Netflixa czyli „Iron Fist”. Słabo znam tego bohatera, ale klimat by pasował.


Po wchłonięciu całości dotarło do mnie, że jednak nie podoba mi się sposób w jaki „Daredevil” został umiejscowiony w MCU. Dostaliśmy parę fajnych tekstów a propos superbohaterów, kilka wspomnień, że coś się działo, ale na tym koniec. Na jakiekolwiek smaczki i zazębianie historii nie ma co liczyć, panowie po prostu olali temat. Wiernie, za to, oddali rzeczywistość komiksową. No może, nie do końca wiernie, ale na pewno satysfakcjonująco. Każdy bohater, który się liczy w serialu pojawił się na kartach Marvela, twórcy po prostu poeksperymentowali sobie z tożsamościami niektórych osób.
Spoiler:
Z komiksami kłóci się śmierć Uricha, który miał potencjał na bardzo dużo, liczyłem nawet na jego aktywny udział w uniwersum, przydałby się tam jakiś zaprzyjaźniony pismak, szczególnie, że zbliża się Civil War, tam media miały ogromny wpływ na historię, a miniseria o Urichu była jedną z ciekawszych rzeczy pomiędzy zapychaczami w stylu Fantastic Four.


Spoiler:
W ostatnim epie można też w końcu zobaczyć czerwony kostium w akcji. Z bliska całość prezentuje się nieźle. Widać milion elementów, jakieś ochraniacze itp. ale z maską jest coś nie tak, ma jakiś dziwny wyraz i nie za bardzo mi się podoba, aczkolwiek respect za przetrzymanie czerwonego wdzianka aż do ostatnich minut, szkoda tylko, że końcowy pojedynek zawodzi. Walka z Fiskiem nie ma w sobie ani charyzmy ani pomysłu, tak samo jak zakończenie tej serii. Jeżeli już stawiamy na prawo to czy nie lepiej byłoby odpuścić już tą napierdalankę? Wrzuciliby jakiś dobry rozpierdol w połowie odcinka, a później mogli po prostu Fiska zamknąć. Prawo wygrało, Murdock nie musiał nikogo bić, a tak prawo niby wygrało, ale jak Fisk nie dostanie wpierdolu to niczego się nie nauczy. Z jednej strony moralizatorstwo, z drugiej chcica na sceny akcji. Decide!


Spoiler:
Początek serii był kozacki. Pierwsze 3 epizody były perfect, potem też rewelacja, ale w pewnym momencie akcja zwalnia, dostajemy kilka wątków zapychaczy, a twórcy jakby tracą chęci na utrzymanie początkowego poziomu. Nie ma już takich walk, w warstwie fabularnej mało się dzieje i czeka człowiek już tylko na czerwony kostium, ostateczny wpierdol i jakiś start dla nowej serii Netflixa, a tu lipa, wpierdol słaby, a startu nie ma (za kostium się nie gniewam). Nie zmienia to faktu, że jestem bardzo zadowolony nowym dzieckiem Marvela.
„Daredevil” jest brutalny i początkowo bardzo klimatyczny. Olewa większość superbohaterskich klisz i przeciera własne ścieżki jako produkcja dla trochę bardziej wymagającego odbiorcy, do tego jeszcze ten fight z drugiego odcinka, pani Woll, pani Dawson, wspomniane już chemie.

8,5/10
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-04-15, 16:34   

Ja na piątym odcinku jestem, i w sumie mam problem - to jest dobry serial ale jednak jakoś mnie nie jara. Nie wiem czemu. Na razie jedynie średnio mi wchodzi Fisk i dość nudnawe kliszowate retrosy, reszta co najmniej ok - ale jakoś nie mam ochoty na oglądanie ciurkiem i oglądam pomału. Agent Carter lepiej weszła :)
 
 
jaz 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 28 Cze 2010
Posty: 6027
Skąd: Mariany Północne
Wysłany: 2015-04-15, 17:25   

Superbohater, którego supermocą jest ślepota. :pukpuk: Po 1-szym w ogóle niefajnym epie ląduje w śmietniku.
 
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-04-16, 14:53   

Fisk tak bardzo meh. Się nim chwalili a koniec końców żadna z jego dwóch twarzy mnie nie przekonuje, dobrze że przynajmniej robi za pretekst do popatrzenia na laseczkę z Aniołów i Demonów :fingerok:

Orange napisał/a:
Po wchłonięciu całości dotarło do mnie, że jednak nie podoba mi się sposób w jaki „Daredevil” został umiejscowiony w MCU. Dostaliśmy parę fajnych tekstów a propos superbohaterów, kilka wspomnień, że coś się działo, ale na tym koniec. Na jakiekolwiek smaczki i zazębianie historii nie ma co liczyć, panowie po prostu olali temat.


Mi to się podoba - sorry ale diaboł za cienki w uszach jest by zestawiać go choćby z Shieldowcami, a co dopiero z większą ligą. Wolę żeby to było luźno powiązane subuniwersum ze "street level heroes", niech jeszcze Punishera tylko dorzucą i będzie git. BTW w życiu nie słyszałem ani o Jessice (ale Ritter gra więc obejrzę, już nie mówiąc o Tennancie, Tennant w MCU :fingerok: :fingerok: :fingerok: ) ani o tym Murzynie, Oranżu, co tam warto obadać by się choć z grubsza wgryźć w temat?


Inna sprawa że mogliby do tego serialowego uniwersum wprowadzić Spidera i wrzucić mu tu genezę, choćby w jakim innym serialu - akurat on jak dla mnie byłby fajnym łącznikiem między "zwyklakami" a kinową ekipą. Boję się że wprowadzanie go z czapy w trzecim Capie może wypaść cokolwiek kuriozalnie. No ale to się nigdy nie stanie...
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2015-04-16, 22:03   

Po trzech odcinkach to na razie całkiem przyjemny serial o kolesiu co bije złych typów po mordach. Jak rozumiem, Matt będzie powolutku rozmontowywał całą tą złą organizację przy wtórze trzaskanych kości, odgłosów uderzeń i plaśnięć ciał o bruk. Nie robi to może wielkiego szału pod katem napisania ale jest solidne i w miarę bezpretensjonalne, poza tym mało kolorowe a Charlie Cox jest obsadowym strzałem w dziesiątkę. Fajnie się przy tym odpoczywa, będzie dalej oglądane :fingerok:

Aha, dobry cytat:

- Okay, I find a guy in a dumpster who turns out to be some kind of blind vigilante who can do all of this really weird shit like smell cologne through the walls and sense whether someone is uncounscious or faking it. Slap on top of that, he can take an unbelivable amount of punishement whitout one damn complaint.
- The last part`s Catholicism.

:hahaha:
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-04-16, 22:29   

Ja po 8 odcinku jestem i ciągle bez podjarki, i niestety coraz bardziej mnie pewne rzeczy irytują, na czele z dość pretekstową, powiedzmy sobie szczerze, fabułą. Nadal twierdzę że Agent Carter lepszym serialem jest :foch: Niżej 7 nie zejdzie, ale tak poza tym to te wszystkie 9ki wszędzie są dla mnie jednak sporym WTFem, zrobili serial z fabułą i brutalnością jak z b-klasowców lat 80tych i nagle objawienie i serial roku? ROTFL, to PG13 wszystkim już mózgi wyżarlo.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2015-04-17, 12:44   

Jarod napisał/a:
BTW w życiu nie słyszałem ani o Jessice (ale Ritter gra więc obejrzę, już nie mówiąc o Tennancie, Tennant w MCU ) ani o tym Murzynie, Oranżu, co tam warto obadać by się choć z grubsza wgryźć w temat?


Panią JJ znam znam z jakiegoś originu z Purple Manem i chyba był to po prostu "The Secret Origins of Jessica Jones". Swoją drogą Tennant dobrze pasuje, a jak wszystko pójdzie zgodnie z planem to będzie siał srogie pato od samego początku. z Cage'a nie wiem co polecić. Dla mnie to jest ten typ z występów gościnnych :kotyeee:
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2015-04-17, 15:52   

Jarod napisał/a:
Nadal twierdzę że Agent Carter lepszym serialem


Agentka miała jeszcze tego plusa, że było tam tylko 8 odcinków. Gdyby DD skrócić o 3-5 epizodów to moja ocena na pewno powędrowałaby w górę, a tak fabuła zaczyna się w pewnym momencie rozłazić i druga połowa sezonu już nie jest taka dobra.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-04-17, 20:57   

Taka jeszcze drobna uwaga - zabawnie się tu ogląda wątki wokół przewałek związanych z rozwaleniem miasta po drugim sezonie Treme który z tematyki wycisnął chyba wszystko co się dało :)
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2015-04-22, 16:11   

DeKnight potwierdził drugi sezon + tak jak przypuszczałem, pani Gao i zapewne Stick (bo tego nie wiadomo) to wprowadzenie do "Iron Fist".
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-04-22, 16:39   

Oni w ogóle dużo haczyków na przyszłe sezony pozostawili, często całkiem zmyślnie ukryte - Elektra, Roxxon...
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2015-04-22, 22:06   

Pozytywne wrażenie z trzech pierwszych odcinków utrzymało mi się mniej więcej do 12. Dużo bicia po ryjach, fajny Kingpin, ogólnie niegłupia rozrywka która w przeciwieństwie do innych Marveli (może poza drugim Kapitanem Ameryką) próbuje też być o czymś więcej, niz tylko kolesiach z supermocami. W 12 i 13 odcinku albo coś się skopało, albo może nie byłem po prostu w formie, ale finał wydał mi sie ogólnie blady i bez szału a tego czemu
Spoiler:
Wesley porwał Karen, zamiast zabić, a potem jeszcze położył przed nią naładowany pistolet (co mogło pójść źle?) to nie rozumiem
i zaczynam podejrzewać, że scenarzystom dostało się lenia. Nie pierwszy raz w tym serialu, ale to jest trochę za bardzo ewidentne. Chyba że czegoś nie skumałem. Poza tym nie bardzo podobał mi się strój Daredevila, co komu przeszkadzał stary :kotyeee: Szkoda też paru niewykorzystanych postaci (Stick, Rosario Dawson), ale one pewnie wrócą w kolejnym sezonie, więc już się nie czepiam.

Gromadka złych otaczających Fiska to naprawdę straszne typy, zabawnie sie oglądało, jak
Spoiler:
próbowali go coraz bardziej ugryźć i kombinować na boku. Szkoda, że Fisk się ich krwawo nie pozbył przed konfrontacją z Daredevilem, może by mi bardziej taki finał pasował.
Ogólnie to, co można uznać za słabości i spowalniacze (gadki Matta z księdzem, motyw dziennikarskiego śledztwa, moralne rozkminy Matta a potem Foggy`ego) wchodziło mi całkiem dobrze, aż nadszedł finał (BTW, rozwiązanie motywu z dziennikarzem też lipa) i troszkę sie to wszystko posypało. Ale drugi sezon zobaczę.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-04-26, 12:10   

OK, teraz podsumowanko ode mnie - zawiodłem się nieco :) Leniwy jestem więc będą podpunkty

- Serial o te 5 - 6 odcinków za długi względem fabuły jaką dysponowali, co skutkuje dużą ilością "ambitnych dialogów przy których można usnąć, i które dodaatkowo się powtarzają - robimy drinking game za każdym razie kiedy Matt jojczył że nie chce zabijać? Dodatkowo jest parę wątków azjatyckich wyciąniętych lekko z tyłka i kończących się szybciej niż zaczęły - rozumiem haki na motywy do przyszłych seriali ale można to było subtelniej rozegrać

- klisza na kliszy kliszą pogania. Chyba nie było zwrotu akcji którego bym nie przewidział co najmniej kilka minut do przodu, nie łapię tutaj chwalenia oranżowego braku wątków romansowych. Przecież to standard w opowiastkach superhero, tylko w Marvelach innych rozwiązują to inaczej, ale tam nie ma bohaterów o podwójnych tożsamościach przecież. Poza tym masakrycznie przzewidywalne jest totalne WSZYSTKO. Wątek dziennikarski obstawiałem że się skończy jedną opcją lub drugą od samego początku. A wrzucili kurna kombo. O retrospekcjach już nie będę pisał, ale to była totalna masakryczna nuda w której w kilku momentach odgadłem do przodu wręcz całe linijki dialogowe.

- Fisk niepewny siebie jako postać originowa - w sumie OK. Fajny motyw ze ścianą. Ale gość za mało rozkminia, powinien spec od masterplanów już na tym etapie z niego wychodzić, a tymczasem on popełnia właściwie serię chybionych decyzji na zasadzie "strzelam z armaty do komarów" bądź "rozwalę ci łeb bo zupa była za słona", a jedyne sensowne akcje sugerują mu laska ( :love: :love: :love: tak w ogóle) i młody z Johna Wicka który tu w 100 % kopiuje rolę :)

- Sceny akcji są na wypasie ale zrobili błąd że najlepszą wrzucili już w drugim odcinku a potem nawet za bardzo nie próbowali jej przebić. Jedyną sceną tego rodzaju która mi potem podniosła ciśnienie był parkour po dachach, w ogóle ja chcę więcej parkouru w filmach i serialach które oglądam.

- W końcu jakiś ładnie wyglądający serial komiksowy. Co prawda momentami przeginali pałę konkretnie z żółtym filtrem (jak Villaneuve w Enemy) ale w końcu widziałem brak taniochy i jakiś ogólny styl, pomysł.

- Dobrze w sumie udało im się ogarnąć łączenie realizmu z komiksowymi klimatami, znacznie lepiej i bardziej konsekwentnie niż Nolan w Batkach czy supku

- cała scena z wejściem kostiumu to absolutny koszmar, wyglądający jak z serialu na poziomie AoS, a ujęcie - klisza ze złym grubasem spierdalającym w panice w zaułek wywołało u mnie facepalma konkretnego

- Cox to perfekcyjny wybór obsadowy, angielscy aktorzy wiadomo na propsie :hahaha: sprawdza się i jako prawnik (szkoda że tylko jedną scenę w sądzie mu dali) i jako badass napierdalacz z charyzmatycznym głosem (znowu - Nolan, patrz i się ucz).

OK na razie tyle coś mi się wiecej przypomni to dopiszę :
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-06-10, 10:32   

Bernthal z TWD potwierdzony oficjalnie jako Punisher w drugim sezonie. I spoko - nie jest to co prawda casting moich marzeń ale gość raczej da radę...
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2015-06-10, 16:39   

Aktor spoko, lubię go, ale chciałbym z którymś z poprzednich Punisherów. Lundgren może już trochę za stary (choć dobrze się trzyma), ale fajnie jakby wrócił Thomas Jane albo Ray Stevenson do tej roli.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2174
Skąd: Łazy
Wysłany: 2015-08-07, 00:45   

A ja dopiero dziś skończyłem serial i oglądałem 1 odcinek na tydzień i dopiero po 11 epizodzie miałem ochotę obejrzeć kolejny od razu. Oczywiście serial dobry ale tak jak myślałem, nie jest to arcydzieło jak wielu głosi. Po prostu jest to porządna dobra robota jak większość obecnych seriali. A przyznam że lubię Daredevila, choć znam go jedynie z komiksów TM- Semic jakie wypuszczał, w sumie to chyba tylko jeden wyszedł jak pamiętam. Walki świetne i nie tylko z drugiego odcinka bo przyznam że nawet finałowy pojedynek podobał mi się ale jednak bardziej podobają mi się bójki w Banshee.
Co do obsady to praktycznie tutaj każda postać jest fajna i aktorzy dobrze dobrani. Nawet tak drugoplanowa rola jak Wesley przypadła mi do gustu a niby facet od czarnej roboty czy np. dziennikarz.
Co do Fiska to aktora lubię, choć czasami irytowała mnie trochę ta maniera jak grał tą postać, to jak wysławiał się, ta huśtawka nastrojów, ale facet dobrze wypadł.
Foggy też bardzo fajny ale najlepszy jest Cox zarówno jako prawnik (szkoda że tak mało pokazali go w jego oficjalnym zawodzie) i jako zamaskowany mściciel. Wogóle facet gra jedną z fajniejszych postaci jakie ostatnio widziałem w serialu, jest przeuroczy, przesympatyczny. Laski też dają radę obie i liczę że w kolejnych seriach będzie więcej Dawson. No i ta fajna chemia między wszystkimi postaciami jak Foggy i Matt plus Karen, chemia między Wesleyem i Fiskiem i mógłbym jeszcze długo wymieniać.
W sumie mógłbym się jedynie paru rzeczy przyczepić np. tego co się stało z Wesleyem.
Spoiler:
Przyznaję że zaskoczyło mnie, ale trochę głupie to było, a facet mądry jest i nie pomyślał by nie kłaść naładowanej broni na stole. Czegoś chyba tu nie rozumię albo scenarzystom myśleć się nie chciało.
Ogólnie mówiąc dobra produkcja od początku do samego końca ale zachwycać się też nie ma czym. Ale na tyle dobra (7/10), iż z całą pewnością obejrzę kolejny sezon przynajmniej dla aktorów i chemii między nimi. Tworzą tak sympatyczne trio prawnicy i Karen że nie odpuszczę kolejnej serii.
No i jestem ciekaw jak wypadnie aktor z Walking Dead jako Frank Castle. I w sumie miło byłoby jakby czasami wspomnieli chociaż jak już pokazać nie mogą o Peterze Parkerze, w końcu Nowy Jork to też jego miasto :)
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2015-08-07, 01:45   

gall anonim napisał/a:
I w sumie miło byłoby jakby czasami wspomnieli chociaż jak już pokazać nie mogą o Peterze Parkerze, w końcu Nowy Jork to też jego miasto


W pierwszej serii jeszcze wspomnieć nie mogli, w drugiej też raczej tego nie zrobią bo Spider pojawi się w MCU jakiś miesiąc po premierze drugiej serii DD. Aczkolwiek w CA:CV Parker ma być już działającym superbohaterem więc może w DD zaserwują nam jakąś przynajmniej słowną zapowiedź Spidermana. Ja tam jednak mocno nie czekam bo nowa seria SM to będzie pewnie półka MCU specjalnie dla dzieci. Wyczuwam coś w stylu kreskówki "Spectacular Spiderman", kto zna, ten hejtuje.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-08-07, 08:01   

A ja tam nie oczekuję mniej niż najlepszej ekranizacji - no ale z drugiej strony z taką konkurencją... A nawiązanko do Spidera było już w Ant-Manie.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2016-04-04, 21:53   

Nie mam co do Daredevila większych oczekiwań: napierdzielanie złoli (co najmniej jeden pojedynek na odcinek musi być) i moralne rozkminy wiecznie wątpiącego bohatera. A tu mnie drugi sezon trochę zaskoczył. Dawka naparzanki jest odpowiednia, do tego większość walk nakręcona jest bardzo niestandardowo jak na amerykańskie warunki - mało cięć, bez markowania akcji i ciosów, przejrzyście skadrowane, normalnie jakbym oglądał niskobudżetowy akcyjniak Isaaca Florentine ze Scottem Adkinsem albo normalny film kung-fu z Hong Kongu. Do tego państwo z Daredevila potrafią dać ładną popisówkę, jak kolejną walkę na jednym ujęciu z odcinka trzeciego, piękna robota, chociaż chyba cała scena nie była kręcona na raz, bo by przecież kaskader padł. Ale świetna robota tak czy inaczej.

Do tego podobało mi się, że drugi sezon to właściwie historia porażki Matta, zatruwającego sobie życie nadmiernym główkowaniem, w dodatku ciągle niezbyt dobrze czującego się superbohaterskiim stroju. Facet bez przerwy kombinuje jak koń pod górkę, waha się, wątpi, gubi, krótko mówiąc, nie wie, czego chce. Ale chyba ten motyw ciągłego zwątpienia (i lekkiego neurotyzmu) jest wpisany w tego bohatera, czyli adaptacja udana :) Rozpisane też jest to lepiej, niż w pierwszym sezonie, bo wątki zgrabnie się zaczynają i kończą, zaraz po pozornym
Spoiler:
zamknieciu sprawy Punishera wpada Kingpin, a potem nindże.
Poza tym brak debilnych numerów w stylu tego, o którym pisałem w spoilerze do pierwszego sezonu. Zaczynam tez rozumieć,
Spoiler:
po co odwalono Bena Uricha,
otóż po to, by Karen mogła jedną kiepsko płatną robotę zamienić na drugą ;) Podoba mi się, że Foggy i Karen dostali wreszcie coś ciekawego do roboty i nie snują się w tle. Właściwie to Karen fajniejsza była w tym sezonie od Matta a Foggy gdyby dostał więcej czasu, też by pewnie był ciekawszy.

Dobra zabawa, widać, że twórcy ogarniają temat i tylko jestem ciekaw, czy jakieś kolejne sezony w ogóle są przewidziane, czy już tylko występy gościnne w Luku Cage i Iron Fiscie?
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2016-04-05, 02:49   

John Bigboote napisał/a:
Poza tym brak debilnych numerów w stylu tego, o którym pisałem w spoilerze do pierwszego sezonu.


Oj nie brak, nie brak
Spoiler:
Kingpin zdobywa se władzę w więzieniu i od razu strażnicy zgadzają się wypuścić więźnia którego procesem żyło całe miasto przez kilka tygodni, oczywiście każdy ma na to wywalone, nikt nie sprawdza ani tego ani masakry w pierdlu... To identyczna sytuacja co w wiadomym momencie w pierwszym sezonie - scenarzyści się zapędzili, nie wiedzieli jak wybrnąć i machnęli ręką. O pierdołkach pokroju "wbijam z szotganem do przepełnionego szpitala" i paru innych nawet nie wspominam. Końcówka wątku clancy'ego Browna też LOLowa, wyjątkowo irytujący przykład "zabił kamerdyner"



mógłbym się jeszcze czepić do finału który wyjątkowo... dziwnie poprowadzony jest, jakby im się piniondz nagle skończył albo koncepcja zmieniła i musieli przepisywać na szybko. Ale tak poza tym klawy sezonik, raczej zgadzam się z przedmówcą, Snyder z ekipą pewnie płakałi jak oglądali, jak można ciekawie przedstawić konflikt ideologiczny superbohaterski. Do tego po raz kolejny propsy dla castingowców, no i cudownie że Scotta Glenna więcej jest. Scott Glenn to samo dobro, a tutaj dali mu kilka fajnie kultowych momentów. W sumie zabawne, że w leftovers gość gra całkiem podobną postać, tylko tam nie napierdala się z nindżami :)
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2016-04-05, 22:22   

Jarod napisał/a:
Oj nie brak, nie brak


Ojtam, ojtam
Spoiler:
Jak Kingpin wziął więzienie, to znaczy, że wziął, po co drążyć. Wszystkim i tak powiedzą, że Frank dla własnego bezpieczeństwa jest odizolowany i cześć, widzeń nie ma, bo nie ma, zresztą, kto tam by się chciał z nim widzieć. Dano widzom do zrozumienia, że służba więzienna jest w cholerę skorumpowana i tylko czeka, który z gangusów da większe łapówki. Powiem tak, po tym jak przeczytałem, że dyro jednego więzienia w Polsce zabił więźnia, a teraz popyla sobie wolno, bez procesu, bez kary, bez niczego (tylko na emeryturze wcześniej wylądował), to uwierzę we wszystkie złe rzeczy, jakie napisano lub powiedziono o służbie więziennej.

Latanie ze shotgunem nie było za mądre, ale taki już modus operandi Franka - spluwa i na pałę, szczególnie, że większego oporu się nie spodziewał. Wesley wybrał gorzej ;)

Natomiast zakończenie wątku Blacksmitha właśnie podobało mi się. Kto lepiej sprowadza czystą heroinę z Afganistanu, niż banda byłych żołnierzy z Afganistanu? Śmieszne najwyżej było nagromadzenie gangsterów w miejscu zabicia rodziny Franka (tylko Hiszpańskiej Inkwizycji brakło), ale sam motyw jest całkiem niegłupi a do tego uzasadnia, że Frank poszedł potem kosić wszystkich, co tam byli (czyli wszystkich w mieście, poza Chińczykami).


Cytat:
mógłbym się jeszcze czepić do finału który wyjątkowo... dziwnie poprowadzony jest, jakby im się piniondz nagle skończył albo koncepcja zmieniła i musieli przepisywać na szybko.


Mi też coś nie stykało. Słabo, że Frank pojawia się i
Spoiler:
zabija dwóch nindżów na krzyż. Tylko tyle? Meh.


Fajnie w ogóle zrobiono mitologię tej postaci, w sensie, skąd się wziął kryptonim Punisher i czacha. Jest w ogóle sporo ładnych szczegółów, a pewnie giki tych komiksów znajdą więcej.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2016-04-06, 01:50   

Spoiler:
Ale przecież policja wiedziała że Frank im spierdolił, więc twoje argumenty są inwalidą, tym bardziej że potem robi jeszcze rozpierdol na mieście i "zabija" ludków co mu podpadli (tzn my wiemy że to nie on ale policja tego nie wie).. Jasne że potem myślą że zginął ale i tak ktoś powinien za to beknąć.



Masz rację, że zaskakująco dobrze wybrnęli z tej postaci, w ogóle mimo pewnych mehowych momentów jak dla mnie jest ten sezon po prostu świetnie napisany, ot choćby taki pierdółki jak to, że nie faworyzują scenarzyści nikogo w ty superbohaterskim konflikcie (w ogóle scena na dachu kiedy Claire polewa z Saint Matthew - 10/10 :hahaha: ) czy też to, że relacja Franka z Karen nei robi z tego ostatniego pizdy i go nie zmiękcza, a tak by się to skończyło w 95 procentach filmów. To "street level Marvel Universe" to w tej chwili najciekawsza rzecz okołosuperbohaterska jaka jest w TV/kinach i nie mogę się doczekać kolejnych projektów i tego, by te fajne postaci w końcu zaczęły ze sobą wchodzić w interakcje.


No i :
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2016-04-06, 22:47   

Jarod napisał/a:
twoje argumenty są inwalidą


Może nie zrozumiałem, czego się czepiałeś.
Spoiler:
Chodzi o to, że Frank na wolności powinien popylać w glorii sprawcy rozpiedździelu w więzieniu, żeby policja miała lepszą motywację do łapania a nawet prewencyjnego odstrzału? Albo to, że w ogóle zwiał powinno komuś w policji dać do myślenia w kwestii organizacji służby więziennej? Niby tak, ale wiesz jak to jest w życiu, bałagan i niekompetencja, czemu w adaptacji komiksów też nie można?

Jak jeszcze oglądałem animowanego Batmana, to szybko przestało mnie dziwić, że z Arkham co chwila ktoś ucieka, a przecież powinno mi dać do myślenia, czemu ten szpital jest tak słabo zabezpieczony? Jak już zacząłem nad tym myśleć, to wpadłem na pomysł: Do aresztu trafia superzbir z supermocami (tymczasowo poskromiony) i ma jedną noc, by przekonać paru strażników, by pomogli mu w ucieczce - jakich argumentów użyje? :)


None, she`s perfect - no ja też uwielbiam Claire Temple :love:
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u