FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Sense8
Autor Wiadomość
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-07-07, 21:06   Sense8

Sense8 (USA 2015)

Produkcja: Netflix
Długość odcinka: 55 minut

Połączona parapsychicznie grupa ludzi musi ustrzec się przed tymi, którzy traktują ich jako zagrożenie dla całej cywilizacji i porządku świata. [filmweb.pl]


Pozytywne zaskoczenie. Po ostatnich dokonaniach Wachowskich cudów się nei spodziewałem; odpaliłem z ciekawości pilota i też, mówiąc delikatnie, szału nie było. Ale o dziwo serial się rozkręca - wątek główny jest mocno pretekstowy i kliszowaty, sami twórcy zdają się mieć go w nosie, ale produkcja bardzo nadrabia postaciami.

Jako że całość opiera się o jakiegoś rodzaju mentalne połączenie ośmiorga ludzi z całego świata, otrzymujemy zatem międzynarodową obsadę i sporo ciekawych lokalizacji (Kenia, Indie, Niemcy, Islandia, Londyn, USA, Meksyk...). Dalej - postacie się mogą "mentalnie odwiedzać", dzielić skillami czy współodczuwać co silniejsze emocje - i to jest właśnie najlepszym elementem tego serialu. O ile pojedyncze wątki postaci raczej dają radę (może poza Islandką która jest przesuwana na jedną z głównych ról a dostaje dość nudną kliszowatą historyjkę i ma zero skilli - no ale za to w relacjach z innymi fajnie wypada i ogólnie jest sympatyczna), tak najlepsze są te zderzenia kultur, interakcje, rozmówki bohaterów. Czasami się zdarza takie typowe pseudoambitne nudne pitolenie, ale jednak w większości przypadków scenarzyści wychodzą obronną ręką całkiem umiejętnie grając kliszami i bujając się miedzy humorem a dramaturgią. Podobnie zręcznie ogarnęli mnogość postaci (8 głównych, a każda ma wokół siebie grupkę poboczniaków, często równie fajnych), no i sprawili, że 3/4 ferajny lubię mocno bardzo, a resztę tylko lubię.

Jak wspominałem wielokrotnie, u mnie jeżeli postacie są fajne to i serial jest fajny, także Sense8 kupuję z dobrodziejstwem inwentarza, do którego niestety należy również wliczyć pewne niezręcznosci scenariusza, pitu pitu i promocję LGTB o której również wypadałoby wspomnieć słów kilka - jak wiadomo Wachowscy są zaznajomieni z tematem, że tak powiem, z pierwszej ręki. Mamy więc całą postać - hołd która na początku mocno wkurwia - zwłaszcza wątek szpitalny. No ale kiedy rzeczony wątek się kończy następuje lekkie przystopowanie i poprawa, także koniec końców postać kupiłem, tym bardziej, że chemię ze swoją dziewczyną dobrą mają i fajnie ich wątek polewa się momentami z klisz z szufladki "amatorzy na tropie spisqu" (i Nancy Drew przy okazji). Retrospekcje o dziwo też całkiem spoko wypadły.

Ok, zrąbany jestem i nie chce mi się już rozpisywać, wpiszcie się tam chłopaki od czasu do czasu to się zainicjuje konkretniejsza dyskusja mam nadzieję...
Ostatnio zmieniony przez BM 2015-08-19, 23:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2015-07-07, 22:50   

Dla mnie się ten serial rozkręcił w odcinku trzecim, zaraz po kwestii, która jest jednocześnie odcinka tytułem - wiadomo, nic tak mnie nie zachęca do oglądania jak fajna naparzanka. Jednocześnie to jeden z pierwszych pokazów jak będzie układać się współpraca między Sensatami (?) a kolejne są chyba równie fajowskie. Właśnie w ósmym odcinku widać, że nasz krąg się powiększa, w akcji bierze już udział łącznie czwórka, choć Capheaus jest trochę z dupy (po prostu się pojawia i wsiada za kółko) ale już nie narzekam.

Fajne jest tu właśnie stopniowe rozwijanie postaci i właściwie to nie mam nic przeciwko temu, że dzieje się to kosztem spisqu, bo co tam nowego można zrobić. Praktycznie każdy jest tu ciekawy i ma w pewnym momencie trudny osobisty wybór do dokonania, poza tym jest otoczona lub otoczony fajnymi postaciami pobocznymi. W pewnym momencie chciałem nawet, żeby twórcy za bardzo spisqu nie ruszali, tylko pokazali, jak sobie bohaterowie nawzajem pomagają radzić z tymi trudnymi wyborami, albo doświadczają podobnych fenomenów jak w trakcie śpiewania 4 Non Blondes :) Ale wygląda, że od ósmego odcinka ruszą wreszcie ze złymi ludźmi polującymi na Sensatów (ciągle coś mi w tym słowie strzyka). No trudno.

Już pisałem, ale powtórzę, że podoba mi się też optymizm tego serialu. Nie to, że nie dzieją się tu złe rzeczy, bo się dzieją, a końcówka ósmego odcinka zarzuca dość niespodziewaną chamówą (w siódmym odcinku też trochę tego było). Chodzi mi o promocję poglądu, że ludzie to nie są złe skurczysyny z definicji, tylko z okoliczności a świat generalnie nie jest miejscem mrocznym do wyrzygu, tylko od czasu do czasu kijowym. Już widzę, co będzie, jak się po Sens8 wezmę za Tru Ditektiva, serial reprezentujący raczej odmienną filozofię.

Podoba mi się też, ze bohaterowie nie żyją w kulturalnej próżni, tylko praktycznie każdy cośtam ogląda czy słucha i widać, jak to na nich wpływa oraz inspiruje. Wiadomo, Capheaus i jego idol Van Damme to sporo śmiechu, podobnie Wolfgang i jego kumpel cytujący „Conana Barbarzyńcę” ale są też subtelniejsze fragmenty, jak ten kiedy Amanita mówi, że sztuczki z łomem nauczyła się z książki Lee Childa. To oczywiście jak Jarod pisze element beki ze schematu „amatorzy na tropie” i ogólnie też świadczy o sporym wyluzowaniu twórców, którzy wiedzą, że prochu nie wymyślają. Ale widać, że Wachowscy i Straczynski wierzą w to, że maja po prostu fajną historię (czy nawet historie) do opowiedzenia i po prostu robią to zawodowo, na pewniaka. Trochę się to rozkręca, ale teraz myślę, że tak było trzeba.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-07-09, 22:19   

Spoko wywiad ze Straczynskim:

http://www.indiewire.com/...ason-2-20150605

Czyli mają już z grubsza ogarnięty plot na całość, super. I widzę że faktycznie mieli przerąbane z lekka z przerzucaniem ekipy między lokalizacjami, no ale to też nic dziwnego. W ogóle spory szacun że to wszystko ogarnęli, bo serial w teorii nie jest przesadnie efektowny ale zgranie tego wszystkiego jest naprawdę imponujące. Zaraz ktoś wyjedzie z GoT, ale tam każda lokalizacja kręci osobno właściwie, ma swój własny plot a potem po prostu to montują w całość (BTW ciekawe na jakiej zasadzie przyznają reżyserskie creditsy). Sense8 to jednak co najmniej oczko wyżej pod tym względem.

Cytat:
The funny thing is that when we were working out who the characters were going to be, we had pretty much all of them locked except Nomi. I was saying, "This is a character who's a hacker, who is a bridge between different kinds of worlds. It would be kind of cool if she was transgendered." And Lana shot up out of her chair, dancing around, going, "It wasn't me this time! It was him! It was his idea!"


ROTFL
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2015-07-11, 03:05   

W trailerze, jeszcze przed premierą "Sense8" widziałem scenę gdzie gościu leciał sobie matrix style i walił z dwóch gnatów. Takiego właśnie serialu się spodziewałem więc wyobraźcie sobie moje zdziwienie kiedy dostałem dramat z paroma scenami akcji, a ta z trailera okazała się zupełnie czym innym niż się wydawała :kotyeee:

Największa moc to oczywiście interakcje, z których miałem frajdę po ostatni odcinek, a spodziewałem się, że do tego momentu już mi się znudzą. Wszelkie wymianki, podmianki, pomaganie sobie wypada świetnie, odpowiednio zabawnie, czasami poważnie, a czasami jest jeden wielki wtf (wiecie, która scena ;) ). Ogromnie podobał się też fakt, że nie mu tu właściwie głównego wątku, dzięki temu każdy dostaje tyle czasu ile potrzebuje, ja, podobnie jak Jarod, polubiłem wszystkie postaci oprócz nieszczęsnej Nomi.

Jarod napisał/a:
No ale kiedy rzeczony wątek się kończy następuje lekkie przystopowanie i poprawa


Im dalej w las tym gorzej mi się na nie obie patrzyło. Watek cukierek dla transgenderowców. Zajebiście za to polubiłem Lito i całą ferajnę, razem z Wolfgangiem to moim faworyci.
Spoiler:
Muszę jednak zapytać. O co chodzi z kodeksem moralnym w tym serialu? Przez pierwsze 8 odcinków "Sense8" sprawia wrażenie produkcji, w której śmierć gościć będzie rzadko i w ostateczności, ale kiedy Sun w pewnym momencie dostaje do ręki maczetę to zaczyna się festiwal mordowania. Od maczety pada ze dwudziestu chłopa (rozumiem, że Sun może inaczej na to patrzeć, ale robi to za pomocą ciała gościa, którego zachowanie sugerowałoby raczej bezwzględny wstręt przed zabijaniem, a nikt tego nawet nie komentuje), a Wolfgang najpierw wali z rpg w samochód, a potem wystrzeliwuje magazynek w twarz gościa na oczach Hinduski :pukpuk:


Spoiler:
Jeszcze pan Whispers, przerysowany i pewnie okropnie nudny, kiedy go już poznamy, ale podobało mi się jak był pokazywany, jako duża głowa nad ramieniem na przykład. Rozumiem, że kiedy spojrzy na kogoś "utalentowanego" to może potem widzieć i słyszeć itd. co teraz w takim razie z Willem? Szeptacz go wykopsał z gry tak jakby, będą go musieli porzucić albo gdzieś ukryć, a jeżeli nie panuje jeszcze do końca nad wchodzeniem do cudzych głów to gdzie by nie był, przytomny będzie niebezpieczny.


"Sense8" to po prostu telenowela z miliardem bohaterów i wątków, ale upchnięta do dobrej tv. Każdy znajdzie coś dla siebie. Za sezon pierwszy ocena 8,5/10.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-07-11, 20:18   

Spoiler:
Orange napisał/a:
gościa, którego zachowanie sugerowałoby raczej bezwzględny wstręt przed zabijaniem

Khe? Gdzie to niby jest pokazane, że Cepheus by nie zabijał, gdyby nie musiał? Skilla nie miał, jasne, z własnej woli czy dla przyjemności by nie mordował, ale właśnie całym sednem jego wątku jest to, że zamienia się (przy pomocy sensejtów ofc) w afrykańskiego Van Damme'a czyli typa którego on kojarzy z obrony uciśnionych itp. Plus obejrzyj wyguglaj sobie jak przerąbane z powodu gangów i ogólnej przemocy mają mieszkańcy Kenii, a zwłaszcza Nairobi (co w nieco przerysowany sposób ale jednak zostało w Sense8 dobitnie pokazane), także jakoś nie wierzę by gość mógł mieć jakieś wyrzuty tytułem śmierci gangusów, dla mnie ten wątek ładnie sie składa do kupy.

Orange napisał/a:
a Wolfgang najpierw wali z rpg w samochód, a potem wystrzeliwuje magazynek w twarz gościa na oczach Hinduski :pukpuk:

Znowu: cały myk tego wątku polega wszak na tym, że Hinduska ( <3 ) najpierw poznaje Wolfa od tej bardziej cywilizowanej strony, by jednak na koniec zobaczyć, że gość jest też madafaką który doprowadzony do ostateczności potrafi mordować z zimną krwią. Bardzo mnie ciekawi dalsza relacja tej pary, w normalnych serialach to by była sztampa, ale tutaj mogą to jakoś ciekawie podkręcić.

Orange napisał/a:
co teraz w takim razie z Willem?

Opcje są dwie, albo się chłopak sam odstrzeli (co chyba byłoby ciekawsze w przypadku tych szczególnych relacji łączących grupę) albo będą musieli załatwić doktorka. Bo w pełni panować na umiejętnościami nie można i to się włącza podświadomie, przynajmniej wg Sayida. Tak w sumie jak się zastanowić - może ta konkretna ekipa wejdzie na jakiś wyższy level po prostu i się nauczy kontrolować to czy coś, wszak pokazane zostało że Sayid niewiele więcej wie niż oni na chwilę obecną. W każdym razie podejrzewam że jakieś 1/4 sezonu drugiego spędzi na prochach i ewentualnie będzie dzielił z resztą schizy.


 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2015-07-12, 01:46   

Spoiler:
Jarod napisał/a:
Gdzie to niby jest pokazane, że Cepheus by nie zabijał, gdyby nie musiał?


Wiem, Jarod, jak sprawy na świecie się mają, nie muszę guglać. Wątek Capheusa jest świetny, ale nic Ci nie zrobię, że jak zaczęła się rzeź to jedyne o czym myślałem to: "co na to Capheus?". Gość ciągle miał wątpliwości czy pracować dla tego wielkiego gangusa, więc widać było, że nie chce się w niczym babrać, myślałem, że pójdzie to w stronę pokazania jak wielki bohater unika zabijania w świecie przemocy. Scena, w której ww. szef obcina jakiemuś typowi ręce - Capheus odwraca wzrok, taki facet nie ma nic przeciwko oglądaniu jak jego własnymi rękami zabija się ludzi? Nie kupuję tego. A najlepsze jest to, że gdyby nie było tej sceny z masakrą to bym psioczył, że nuda i nie mieli jaj żeby porządnie to skończyć. Imo wystarczyło po prostu od początku pokazać, że u Capheusa nikt się z nikim nie cacka i on sam też wie kiedy nie ma okazywania litości. Wystarczyła by mi scena, w której sam kogoś za coś zabija. Drugi rabunek na vana, albo coś z matką. W Wolfganga ładnie to wyszło. Retrosy świetnie pokazują jak stał się pojebem.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2015-07-20, 23:55   

Tak się burzycie o wątki homo i trans w tym serialu, a mnie się one wydają bardzo fajnie pociagnięte, szczególnie w porównaniu z innymi serialami. Patrzę tu na trzeci odcinek Mr. Robot, gdzie wielkim ujawnieniem jest, że pan Zły lubi mhroczny, bhrutalny pedalski seks i musi się z tym kryć, łolaboga. W świecie z Timem Cookiem na czele Apple`a :nigga: W Sens8 Lito siedzący nadal w szafie przynajmniej jest wiarygodny - wyoutowanie się może być dla niego realnym problemem związanym z zahamowaniem kariery. Wątek Nomi też fajny, bo ładnie pokazuje, jak bardzo można mieć przesrane nie dopasowując się pod wzorzec ciśnięty przez rodzinę. Jest tu parę momentów, które jak sądzę, zostały zaplanowane, by wywołać ból dupy wśród mniej przygotowanych odbiorców (Martha Jones rzucająca mokrym straponem o podłogę :hahaha: ), ale wiarygodność przede wszystkim, a nie pusty ornament.

I cała reszta postaci też podobnie jest zrobiona. A skoro one, a nie pan Whispers stanowią o klasie serialu, to nie mam pytań. Bardzo mi się podobało i czekam, aż Netflix potwierdzi kolejną serię, a najlepiej pięć, bo na tyle ma być to zaplanowane. Wachowscy mam wrażenie strasznie jadą w swoich odcinkach na powadze, ale myślę, że Straczynski ich trochę tonuje, dając np. fajny samoświadomy dowcip.
 
 
Orange 
filmożerca



Dołączył: 07 Mar 2009
Posty: 3412
Skąd: South
Wysłany: 2015-07-21, 15:11   

Ale ja czepiam się tylko natężenia w jakim Wachowskis próbują uświadamiać świat. Wątki nie-straight są w porządku, zarzuty mam tylko do Nomi i nie chodzi o to z kim sypia tylko o to, że jest drażniąca, tak samo jak ciągłe przypominanie jak to się bardzo kochają ze swoją dziewczyną i jak im wspaniale razem. Połowa czasu jaki te dziewczyny spędzają na ekranie to miziane się. Nie podobały mi się akcje jak ta pasem albo laurka dla parady równości pokazana z jakichś archiwalnych zdjęć. Jak już tak bardzo chcą żeby zróżnicowanie orientacji seksualnych było takie normalne to niech nie robią z tego czegoś nienormalnego.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2015-07-21, 17:29   

+1 Orange, wątku Lito przecież nikt tu się nie czepia (a wręcz przeciwnie), ale już Nomi zwłaszcza na początku zalatywała żeną, potem jako tako ją lubiłem chociaż ze wszystkimi opiniami Orange w tym przypadku się zgadzam. Ale coś mi się wydaje że robią tą idyllę, by potem sensejtowaniem jakoś spektakularnie ten związek rozwalić...
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2015-07-22, 22:57   

Orange napisał/a:
Połowa czasu jaki te dziewczyny spędzają na ekranie to miziane się.


A druga to włamy i ucieczki, natomiast miziają się, bo tego potrzebują - wiesz, one same przeciwko wrednemu homofobicznemu światu. No ale dobra, co ja się tu będę kłócił, przecież się nam całokształt podobał a tobie chyba nawet ciut bardziej niż mnie.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2015-08-09, 04:47   

Dobra jest, drugi sezon będzie:

http://tvline.com/2015/08...ason-2-netflix/

:konikiszabelka: :bambo: :bb:
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2016-12-25, 22:09   

John wrzucił opinię do KP ja wrzucę tutaj - podjarałem się zwiastunem specjala, ale sam odcinek, no cóż, niespecjalnie mi wszedł. Bardziej niestety przypomina to kijowy początek sezonu pierwszego niż fajność jaka nastąpiła potem. Scenariuszowo - montażowy pierdolnik, w którym nie idzie ogarnąć choćby takich podstaw jak upływ czasu (jedyna wskazówka to tata Willa mówiący mu że minęły cztery miesiące), część motywów wydaje się być tylko po to wrzucona by dowalić kolejnymi teledyskowymi montażami (których część też nie jest jakoś specjalnie fajna, dajcie Tykwera z powrotem, on to lepiej ogarnia). Absolutnie WKURWIŁO mnie zrobienie z Lita Nomi 2.0 - fany, ironiczny wątek zmienił się w kolejną laurkę dla prześladowanych "odmieńców", wbijaną do łba za pomocą łopaty. Co do "wynikania" to i tak jest więcej niż się spodziewałem - wątek Niemca się rozkręcił, Lito pomimo moich obiekcji też miał coś tam do roboty, wprowadzili plot device który pewnie będzie robił za McGuffina, coby mogli blokować umysł przed Bieda - Sutherlandem. Najbardziej zbędny jest w tej układance wydał mi się VanDamn - odniesienie się do recastu wypadło całkiem zabawnie (chociaż jestem przekonany że w jakimś serialu już to słyszałem), ale poza tym gość nie ma literalnie nic do roboty w tym odcinku.


Co do interakcji też raczej mało było, miałem nadzieję że pod koniec będzie jakiś heist z wykradaniem tabletek a końcówka jest tak WTFkowa że sprawdzałem czy mi się Netflix jakoś nie spierdolił i nie uciął kawałka odcinka. A tak to wygrywa Hinduska z reakcją na śnieg oraz ofc Koreanka z tymi jej "smirkami" a'la Natalka Dormer i kontrolowanym wkurwem. Fajnie też wypadło mieszanie stylu jej walki ze stylem Niemca.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2016-12-27, 18:59   

Dwie dodatkowe godziny, a właściwie jakby nic się nie wydarzyło - tyle że gang ogarnia swoje sprawy: jak uratować karierę Lita, jak przetrwać w izolatce, jak zdobyć nowy autobus, jak zniknąć w cyberprzestrzeni, jak zorganizować urodziny (fajny pomysł) i jak zrobić kolejną orgietkę (ta scena znowu bardzo mi się podobała). Na plus rzeczywiście motywy świąteczne - Lito u mamy oraz haker zaproszony na kolację wigilijną. Więcej, niż w ostatnim świątecznym Doktorze. Prawie każda postać ma coś do roboty, poza VanDamnem, którego rzeczywiście mogłoby nie być.

Jarod napisał/a:
odniesienie się do recastu wypadło całkiem zabawnie (chociaż jestem przekonany że w jakimś serialu już to słyszałem)


W Mumii 3 załatwili podobną sprawę (Maria Bello za Rachel Weisz) szybciej i zgrabniej IMO. Nie żeby filmowi to jakoś pomogło. A tutaj gadają, gadają i gadają i tak jakoś dwie godzinki pękły. Niech dadzą to następnym razem Straczynskiemu do przejrzenia, nasze rodzeństwo jak niepilnowane, to ma skłonność do wodolejstwa.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u