FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Z Archiwum X
Autor Wiadomość
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2015-10-13, 19:08   

Trzeba przyznać że plakaty są super, o czym wcześniej zapomniałem napisać i nowy trailer co się pojawił dziś też jest ok i by reklama serialu nie okazała się lepsza od poziomu sezonu :)


Zapomniałem napisać o dacie z finału 9 serii, że wątek zakończony i nie dodałem że jednym zdaniem podobno w stylu
Spoiler:
"a może w 2012 roku zaczeło się odliczanie do inwazji" czy coś w stylu czyli zupełnie jak zegar w serialu Lost co odliczał i podobno więcej do tematu nie ma powrotu. Typowa zagrywka Cartera, bo nie raz w kilku zdaniach, jedną sceną, kończył wątki że po uratowaniu całkowicie znikła jego przypadłość. Nie lubię takich zagrań.
Co do CSM to tak sobie myślę, że nawet jak nie zginął w finale to powinien dawno umrzeć bo przecież był ciężko chory w 7 serii. I ok, może go sklonowali, ale ja bardziej kupiłbym inne rozwiązanie że to właśnie CSM w 9x19/20 był to klon a wydarzenia z finału i cała ta inwazja w grudniu to tak naprawdę mistyfikacja CSM by zobaczyć załamanego Foxa, to taka gra z Foxem jego i nic więcej, a żadnej inwazji by nie było. Takie rozwiązanie bym kupił jakby tak wyjaśnili w 10x01, chyba że wrócą do wątku CSM w finale i pewnie wrócą i wyjaśnią ale pewnie też jednym zdaniem.
Inna sprawa że wymyślając wątek z datą showrunner nie sądził że bedzie kręcił jeszcze jeden sezon za kilkanaście lat, planował trzeci film o inwazji co nie powstał po klapie IWTB i podobno wątki z filmu co nie powstał miały znaleźć się w tej serii i może tak będzie w 10x06, bo to jedyny mytharc z 10x01 w sezonie ale takiemu rozwiązaniu wątku inwazji i CSMa nic nie mam jeśli okaże się tak w 10x06 skoro już musiał wrócić Davis


Z okazji urodzin showrunnera pojawił się dziś klip z życzeniami od fanów, ekipy (nawet Gilligan jest) i aktorów i najbardziej rozwalił mnie moment w 7 minucie gdy Skinner próbuje Davida namówić na śpiewanie wspólne a ostatnio Mulder wydał płyte i nie dał się wkręcić. Szkoda:-)
Oczywiście Anderson zaszalała:-)
Oglądając klip doszedłem do wniosków że zaskakująco mało fanów, więcej fanek, mało facetów i że jestem emerytem wśród fanów wychodzi na to :(
https://www.youtube.com/watch?v=j36yaYIwP68
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2015-12-11, 19:51   

http://www.ew.com/article...9e68b2396699cb6



Wypowiedzi krótkie aktorów i ekipy o 10 serii xfiles oczywiście ogólnie bardzo.
Nie moge się przyzwyczaić do tej peruki Anderson co oglądam kolejne zapowiedzi, ciekawe jakbym nie wiedział to też by mi przeszkadzała aż tak. Mogli zostawić aktorke z jej włosami w których lepiej wygląda. Jak aktorka zaczela zmieniać kolor, farbować włosy to jej zaczeły wypadać i uznali że najlepiej będzie jak będzie miała pęruke. Zresztą ja nie mam nic do zmian i dla mnie nie musi być ruda Scully (choć dla mnie to nie jest rudy kolor ale widocznie jestem daltonistą), choć ja akurat taki fan jestem co zmiany lubię albo akceptuje z czasem:)Wiadomo Scully to ruda od razu się kojarzy ale czasami zmiany są dobre. No i nie moge odżałować wciąż że nie wraca Patrick, że zajety na planie serialu Scorpions był, choć jego wypowiedzi wskazują że on chyba nie może zapomnieć hejtu ogromnego jaki był wokół 9 serii (wokół 8 serii z nim była dobra atmosfera) i też dlatego nie wracać chciał, choć np.o Anderson sie dobrze bardzo wypowiada wciąż.Słyszałem też że Duchovny nie przepada za nim ale nawet jeśli w co ciężko mi uwierzyć, nie słyszałem o tym w czasie kręcenia 8 i 9 serii, dopiero niedawno jakiś fan puścił taką plotę że dlatego Doggetta nie będzie, ale jakoś nie wydaje mi się by dlatego nie chciał wracać do serialu. Nawet bardziej żałuję jak braku Spotnitza i Gilligana ze scenarzystów, zwłaszcza że partnerka Doggetta agentka Reyes ma być, ale może jak ona będzie to sie dowiemy chociaż co słychać u Doggetta bo ostatnio widzieliśmy ich jak odjechał z Reyes.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2015-12-26, 19:47   

https://www.youtube.com/watch?v=1FaVOUbfhYU
https://www.youtube.com/w...eature=youtu.be

Dokument o 10 serii xfiles co za miesiąc się pojawi i uwaga na małe ale jednak spoilery. No chyba że ktos nie oglądał serii 7-9 i filmu drugiego to w takim wypadku duże spoilery. Pierwszy klip około minuty trwa a drugi 20 minut.

Po obejrzeniu widać że 10 seria powstała niby by zyskać nowych widzów, ale bardziej jednak skierowana jest do starych, hardcorowych fanów co zresztą showrunner mówi i bardzo dobrze że fani najwazniejsi.

No i jednak ściśle powiązana jest z poprzednimi sezonami a zwłaszcza widać że z wątkami z 8 i 9 serii (choć na szczęście nie będzie podobno wątku superżołnierzy) co mnie cieszy choćby dlatego bo wielu fanów dzięki 10 serii obejrzy chociaż 8 sezon po raz pierwszy teraz (i z tego co wiem wielu oglądalo lub ogląda właśnie), który nie zasługuje na hejt jaki spadł na ten sezon po emisji 9 serii, bo za emisji 8 serii sezon ten oceniano pozytywnie. Sezon 8 jest dobry i warto obejrzeć, 9 średni i wygląda na to że jednak lepiej zaznajomić się z nimi przed emisją serialu.

Zaskakująco dużo jednak zdradza ten klip z odcinków a poza tym spoilery z 8 i 9 serii są. Może nic specjalnie ważnego zdradza z 10 serii ale sporo się idzie domyśleć. Ja akurat się cieszę że pomimo hejtu na ostatnie serie i kinówki drugiej nie odrzucają scenarzyści tego co się działo w tych seriach całkowicie i filmie, zachowują ciągłość i będą te wydarzenia miały wpływ na M i S co pokazują już fragmenty gdy wyraźnie sugeruje się, że rozstali się czyli ciąg dalszy tego co sugerowano w kinówce, że M i S oczekują czego innego od życia.
Dość kontrowersyjne i fani narzekają odkąd takie ploty pojawiać się zaczeły ale mi się podoba taki rozwój wydarzeń, bo w sumie ma to sens jak się bierze pod uwage zwłaszcza to co przeszli bohaterowie w 8 i 9 serii a pewnie się skończy 10 seria tak, iż będą jednak ze sobą.

Nie cierpię też ożywiania postaci poza wyjątkami bo jak ktoś nie żyje to nie żyje, inaczej napięcie szlag trafia w serialu/filmie bo wiadomo że każdy może wrócić. Powrót pewnych postaci co zabito w 9 serii wydaje mi sie że będzie to takie przeproszenie się showrunnera z fanami za 9 sezon a raczej za chamówy z 9 serii, bo fani w większości nienawidzą np. odcinka 9x15, udają że nie istnieje 9x15. Wcale nie zdziwię się jak podobnie Carter będzie próbował się przeprosić z fanami wątkiem dotyczącym dziecka i pewnie wiele wątków się skończy tak jak fani tego chcą.

10 seria zapowiada się trochę jak epizod 7 Star Wars czyli by jak najbardziej zadowolić fanów tych najstarszych i będzie jechał tak jak Przebudzenie mocy na nostalgii i sentymentach ale nie zaryzykują niczym za bardzo, więc raczej eksperymentów może poza Darina odcinkiem nie ma co liczyć i zresztą za mało odcinków jest, mają być 4 standalony i 2 mitharcy. Choć sumie z klipów z odcinków to nawet Darina nie zapowiada się jakoś tak bardzo super tylko ok, choć w sumie ja za dużych oczekiwań nie mam po 10 serii, nie oczekuje odcinków co przejdą do klasyki jak np. Home, Triangle, Milagro i wiele, wiele innych tylko dobrej roboty oczekuje.

Podobne oczekiwania miałem po wznowieniu 24 godzin po kilku latach, nie oczekiwałem jednej z najlepszych serii, ale dobrej zabawy i dostałem tyle co oczekiwałem.

No i żeby 10 seria miała zakończenie bez cliffhangera że może równie dobrze być zakończeniem serialu, ale w sumie poza finałem 8 serii każda seria która miała być ostatnią jak 5, 7 czy 9 kończyła się w taki sposób jakby wcale koniec serialu miał nie nastąpić. Ale braku Doggetta nie mogę odżałować i coś mi się wydaje że w scenach z Reyes to pewnie on miał być razem z Gish albo zamiast Moniki.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-01-13, 18:39   

Chyba pierwsza oficjalna recka 10x01 i niepochlebna co mnie wogóle nie zaskoczyło. http://www.hollywoodrepor...cebook_20160112


Nie wierzyłem w to że 10x01 będzie jakiś super tylko w najlepszym razie odcinek góra na 7/10 pomimo tego że pierwsze opinie fanów z comicon były bardzo pozytywne, nawet oklaski były widzów i dziennikarzy, ale jak się wczytało w opinie fanów to te oklaski bardziej z sentymentu czyli jak pierwszy raz pojawili się M i S, jak pojawiła się stara czołówka. Nie wierzy się opiniom fanów, których zaślepia sentyment i nostalgia.

W mitologii było dosłownie wszystko i nie da się wymyślić nic nowego tylko powtarzać stare schematy lepiej lub gorzej można i jestem pewien że to będzie typowy mytharc Cartera z jego zaletami i wadami (napewno choć nie czytałem wątek inwazji i sprawa procesu będzie zamieciona pod dywan jednym zdaniem lub jedną sceną, typowo carterowe rozwiązanie, zresztą wątek procesu zamkli w kinówce już więc nawet pewnie nie wspomną o nim ale przez takie rozwiązania to finał serialu jeszcze bardziej się pogrąża w moich oczach).

A co do aktorów że nie najlepiej wypadli to też jakoś nie jestem zdziwiony bo nawet w materiale zza kulis co się pojawił Duchovny przyznaje że w pierwszych dniach nie potrafił wejść w rolę i dopiero po kilku dniach złapał rytm. Choć jak oglądałem klipy z odcinków w materiale zza kulis nie wypadli jakoś tragicznie specjalnie, daleko im do drewnianej gry jaką prezentowali czasami w 1 serii a inna sprawa że było sporo odcinków gdzie David zagrał super np. Paper Hearts z 4 serii, trylogia Duane Barry z 2 serii, ale przecież wiadomo że on to średnio przyzwoity aktor, więc ja za wiele po nim nie oczekuje tylko zwyczajnego poziomu jego aktorstwa.

Wcale nie dziwię się że tylko 2 odcinki mitologiczne i nie tylko dlatego że krótki sezon, bo wydaje mi się że Cartera bardziej bawi w serialu eksperymentowanie już od dawna co pokazał w 6 serii swoimi odcinkami jak Triangle, How the Ghosts czy nawet w 9 serii odcinkiem z Reynoldsem w roli Boga. Potrafił napisać dobry mitologiczny, dobry standalone, lub komedie i eksperyment, to dobry scenarzysta jak się postara i cenię go za wiele odcinków co pisał (w sumie ma więcej dobrych odcinków co lubię jak kiepskich), ale że lepsi są od niego to sam doskonale wie. W sumie wydaje mi się że największe oczekiwania są wobec Darina bo on raczej nigdy nie zawodził i w przypadku jego jak będą opinie że odcinek to nie to samo co jego dzieła w 2 i 3 serii xf i w milenium, że odstają, to dopiero będzie zawód. W sumie bardziej jestem ciekaw odcinka tego drugiego co napisał showrunner z trzech, który podobno nie mitologiczny.

Choć wydaje mi się że z Cartera o wiele lepszy showrunner i reżyser co pokazał swoimi odcinkami, a showrunner dlatego że w przeciwieństwie do innych showrunnerów w innych serialach pozwalał swoim scenarzystom by zaznaczyli swój styl w serialu, są odcinki po których bardzo dobrze widać kto pisał scenariusz, mamy archiwum Cartera, archiwum Gilligana (np. Je souhaite), mamy archiwum Darina Morgana, archiwum Morgana i Wonga.

Ja od początku nie mam za dużych oczekiwań też dlatego bo tak naprawdę nie wiemy w jakiej są formie pozostali scenarzyści i oczekuję dobrej zabawy jedynie. Nie oglądałem żadnego serialu ostatniego gdzie udzielali się Morgan i Wong ( w sumie Wonga to w najnowszej serii American Horror Story napisał pare odcinków i były dobre, ale nie jakieś porywające). Podobnie miałem z wznowieniem 24 godzin, oczekiwałem dobrej zabawy a nie jednego z najlepszych sezonów i dostałem tyle ile chciałem.

Choć wydaje mi się że ten fan co pisał recke chyba zasiadł do oglądania od razu nastawiony negatywnie, bo nawet dostało się serialowi Lyncha i Frosta jak nawet jeszcze odcinka jednego nie nakręcili. Wiadomo czemu powstała ta seria, bo fox potrzebuje hitu, stacje takie jak fox przegrywają z kablówkami i panuje moda na nostalgie, a po tym jak reaktywacja 24 godzin spotkała się z dość ciepłym przyjęciem i jako takim sukcesem postanowili następny serial kręcić a tylko 6 odcinków bo Anderson na więcej nie chciała się zgodzić. Wydaje mi się że recenzent/fan przesadnie krytykuje tak samo jak inni fani przesadnie zachwycali się po obejrzeniu 10x01 na pokazach specjalnych i pewnie nie jest aż tak zły jak pisze ani tak rewelacyjny jak fani inni sugerowali. Ale wiedziałem doskonale że tak będzię, iż pojawi sie krytyka "po co, to nie to samo co kiedyś, nie da się odbudować klimatu jaki był dawniej, jaki sens jest wogóle by wracali" ale to powszechnie wiadomo że nie da się wrócić do tego co już było i nie lepiej się cieszyć tymi odcinkami co nadchodzą.

Też mam pełno obaw jak każdy fan co był z serialem od początku ale jak ja nie cierpię takiego narzekania dla samego narzekania, nastawiania się na nie od samego początku, i jak mi się nie spodoba to będę pierwszy co zjedzie odcinki (a potrafię zjechać, dużo odcinków jest którym dałem od 0/10 do 3/10). Podobna sytuacja jak z I Want to Believe który nie jest taki zły jak się powszechnie mówi, ale w tym przypadku rozumiem zawód niektórych widzów bo nie oczekiwali że zobaczą zmęczonych życiem swoich dawnych bohaterów, jako starszych ludzi, jak się zmienili.
  
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-01-13, 18:43   

Byli ostatnio aktorzy u Kimmela i pokazano najlepszy odcinek xf :)


<a href="http://www.youtube.com/watch?v=L6pLxYXpW8I" target="_blank">View on YouTube</a>

Oto reszta talk show z udziałem Anderson i Duchovnego. To nie jedyna reklama serialu przez aktorów w ostatnich dniach jak np. wywiad fanów z aktorką ale najfajniejsza rzecz jaką widziałem na razie. Tak na marginesie to nie dziwię się po tych klipach innym fanom co podejrzewali ich o romans przez długi czas (jak ona się patrzy na Davida). A jakiś czas temu oglądałem wywiad z aktorką gdzie całkowicie zaprzeczyła, że cokolwiek ich łączyło poza przyjaźnią, choć przyznała że w czasie kręcenia 10 serii stali się sobie jeszcze bardziej bliscy jak byli, podobnie z Carterem łączy ją dobra przyjaźń i tyle. Nie ma spoilerów poza początkiem gdzie jest fragment z 10x01 ale to jest to samo co przewijało się już od pierwszego trailera jaki się pojawił.


<a href="http://www.youtube.com/watch?v=cWUM6oeEn08" target="_blank">View on YouTube</a>


<a href="http://www.youtube.com/watch?v=BgEN1t4jPRE" target="_blank">View on YouTube</a>


<a href="http://www.youtube.com/watch?v=G2Uc0vLO0uA" target="_blank">View on YouTube</a>

Nie mogli zostawić Scully z takimi włosami jak tutaj, po co ta peruka.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2016-01-13, 20:43   

Ten filmik to je straszny szajs, lekko mi usta drgnęły kiedy Gillian wyciągnęła komórkę, poza tym - tragedia.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-01-15, 19:26   

Kolejny wywiad z duetem po fajnym wywiadzie w talk show Kimmela. Choć te ich popisy to nic nowego bo za emisji serialu pełno było tego i nie tylko w blooperach, ale i w talkshowach, a jak jeszcze Skinner dołączył do nich to dopiero sucharami strzelali na około, to dopiero niezła polewka była.

http://www.onairwithryan....-talk-14271707/

Inne najciekawsze wywiady, artykuły ze showrunnerem, aktorami.

Wiadomo że serial wraca dlatego bo tylko 6 odcinków i na więcej nie chciała/nie mogła się zgodzić Anderson (choć planowali około 12 na początku nim zaczeli rozmawiać z aktorką) i też okazało się, iż bardzo namawiał ją David co w sumie nie dziwne, facet się pogodził że pamiętany jest głównie za serial Californication, xf i TP, ale zabawnie to brzmi jak przypomni się jakie szopki się zaczely z serialem gdy postanowił odejść (choć z drugiej strony rozumiem, po 7 latach grania jednej roli każdy może dostać obrzydzenie do serialu/roli).

http://www.foxla.com/good.../74451029-story

http://www.net-a-porter.com/magazine/333/9

http://www.rollingstone.c...i-show-20160113

http://www.empireonline.c...-files-revival/

http://www.net-a-porter.com/magazine/333/9

http://www.blastr.com/201...-shows-premiere

http://www.foxla.com/good.../74451029-story

Kolejne recki.

http://www.denofgeek.com/...iew-my-struggle

http://www.forbes.com/sit...a0b3fc50e895c19

http://www.thehollywoodou...-series-review/

Nie sądziłem, że aż tak wsiąkne w serial bo nic w internecie nie robię tylko czytam od paru dni i oglądam każdy materiał jaki się pojawia dotyczący powrotu jak i odcinka 10x01, którego tyle fragmentów już widziałem, ze wydaje mi sie jakbym obejrzał odcinek w całości. Nie można oceniać po fragmentach jedynie ale nie zapowiada się na średniaka jak w większości recenzji piszą, typowy carterowy odcinek z jego typowymi dialogami, napewno nie na poziomie najlepszych jego ale też do jego najgorszych jak np. 9x01 i 9x02 daleko bardzo jest. A jak ktoś oczekiwał czegoś innego od showrunnera to sie mocno dziwię, chyba nie jest świadom tego że najlepsze lata jako scenarzysta ma dawno za sobą i nic od dawna nie napisał poza nieszczęsnym after. 10x01 wydaje mi się że to będzie taki jakby pilot i wprowadzenie na szybko, a następne pokażą czy warto było wracać, ale ja oczekuje jedynie dobrej zabawy.

Narzekają w większości opinii, że za bardzo przypomina 10x01 jakby był w latach 90 tylko co to oznacza? Bo inaczej wyglądały epizody kręcone w pierwszych seriach a inaczej w ostatnich, gdzie już wyglądało xf jak serial kręcony w XXI wieku. Ale jak ktoś się spodziewal po 10 serii że będzie wyglądał jak serial na miare np. Detektywa od HBO lub innych arcydzieł jakie powstały i powstają obecnie to bardzo naiwnie myślał. To że seria będzie przypominać dawne odcinki było więcej jak pewne. Jak nakręcił coś tak dziwnego jak drugą kinówke to fani zjechali totalnie showrunnera a jak teraz od początku widać, że próbuje zrobić coś takiego jak Abrams z nowymi SW, zadowolić fanów to też mu się obrywa. Choć i tak opinie o 10x01 nie są aż tak krytyczne jak o kinówce, bo w przypadku filmu nie spotkałem się z żadną recką na plus.

Chyba z Jarodem jak kiedyś rozmawialiśmy o powrotach do klasyki tv to wspomniałem akurat o powrocie Twin Peaks, iż fani bedą napewno w większości narzekać ale równie dobrze to samo odnieść można do xf. Podobna sytuacja, bo Lynch od dawna też nic nie nakręcił wogóle a ostatni jego film to padaka. Nie da się zrobić dobrej kontynuacji kultowej pozycji i zadowolić wszystkich dosłownie, dlatego większość ponosi porażkę wkraczając do popkulturalnych fenomenów, z kultem się nie wygra (choć są wyjątki jak np. Mad Max 4 ale sporo fanów i tak narzeka). Narzekałem akurat o powrocie TP ale równie dobrze mógłbym napisać to samo o prawie każdym serialu lub filmie co wraca po latach, chyba wróżbitą zostanę bo wiedziałem że tak będzie:-)


Ale co mnie zaskoczyło jak sprawdzałem fora zza granicy to że showrunner jest nienawidzony przez sporą część fanów cały czas, przypomina to sytuacje z obecnym showrunnerem doktora.

Jak w przypadku 8 a zwłaszcza 9 serii rozumiałem nienawiść co niektórych fanów do showrunnera po np. wydarzeniach w odcinku ze strzelcami czy w Williamie i nawet jestem w stanie zrozumieć, że komuś nie podoba się drugi film kinowy (ja też nim sie przecież nie zachwycam), ale takie hasła czytałem, że dosłownie każdy scenarzysta jest lepszy od Cartera to przegięcie lekkie. Wczoraj przeczytałem tekst jednego z zagranicznych fanów, że powinni wrócić jeśli powstanie 11 seria wszyscy starzy a Carter nic pisać. Sam uważam za najlepszego twórce BB i nie pod wpływem Breaking Bad i Better Call Saul tak mówię, bo odcinki Gilligana podobały mi się najbardziej w archiwum x jak jeszcze pisał pierwsze, niekomediowie np. Pusher, Paper Hearts czyli nim popularne się stało lubienie Vince'a.

Równie dobrym scenarzystą jest Darin Morgan, najlepszym, choć tylko 6 odcinków w obu serialach Cartera i największy wpływ miał na całe xf. Duet Morgan i Wong też wiele wnieśli o czym showrunner jak i o wielkim wkładzie do serialu Darina wie (3 seria jest ulubioną Cartera, w której Darin pełnił funkcje story editora, np. Quagmire z 3 serii bardzo przerobił). Gdyby ich nie doceniał nie przekazałby im Milenium w 2 serii, a to był najlepszy wybór, bo 2 seria Millennium to najlepsza i po prostu wybitna rzecz jaką ekipa 1013 wogóle nakręciła, nawet lepsza od najlepszych serii xf. Ale nawet duet Morgan i Wong mają słabe odcinki na koncie np. Shadows. I jakoś nie odnieśli sukcesu po zakończeniu współpracy z Carterem. No i dobry serial w klimatach sf nakręcili Space: Above & Beyond ale serial zlikwidowano po 1 serii z powodu zbyt dużych kosztów produkcji. Później jedyną wartą uwagi ich produkcją jest Final Destination ale jedynka jedynie. Ostatnio 2 seriale zrobił Glen Morgan z Darinem, który nawet pare scenariuszy napisał po raz pierwszy chyba od czasów Millennium do Those Who Kill z Jamesem D'Arcy i Chloe Sevigne oraz do Intruders z Jamesem Frainem i oba zlikwidowano po 1 serii. Nie wiem jaki poziom, choć wcale nie oznacza likwidacja, że są to złe seriale.

Ale nawet spotkałem się z określeniem że jest słabszym scenarzystą jak twórcy Homeland Gansa i Gordon. Jak bardzo lubię tych scenarzystów za wkład jaki wnosili do serialu 24 godziny i wnoszą do Homeland, 24 to jeden z moich ulubionych, ale Ganse kojarze jedynie z dwoma dobrymi odcinkami jak Fallen Angel i Dod Kalm, choć też nie porywające są a reszte co napisał w 1 i 2 serii to przeciętniactwo lub odcinki które są jednymi z najgorszych w całym serialu jak Lazarus, Born Again. Gordona o wiele bardziej cenię, choćby za F. Emasculata z 2 serii, Grotesque i Kaddish, ale też ma sporo przeciętnych, słabych i jednych z najgorszych odcinków, tak samo jak Carter. Obaj napisali zresztą np. Unrequited z 4 serii, którego nie cierpię wprost, ale jednak całościowo to więcej fajnych odcinków napisał Carter, choć to niesprawiedliwe porównanie bo chyba więcej ma odcinków na koncie showrunner.

Ma sporo wad jego pisanie jak np. skłonność do patetycznych tekstów typu prawda cię ocali/wyzwoli i czasami fajnie to wychodzi a czasami kiepsko dla odcinka i lubi dopowiadać pewne rzeczy wprost, czasami jego dialogi zachaczają o kicz, ale też potrafi napisać dobre dialogi i monologi zarówno w poważnym tonie jak np. Milagro (akurat kilku scenarzystów ale widać jego rękę w dialogach najbardziej) i z humorem jak np. odcinek świąteczny z 6 serii, Trójkąt czy choćby te fajne przekomarzanie się Scully z Reyes w odcinku z Reynoldsem z 9 serii albo słowne pojedynki między Dogettem a Daną w 8x01/8x02 gdzie debiutuje Patrick. Jednak pomimo naprawdę nie tak małej ilości słabych odcinków jak np. Space, Young at Heart, Unrequited, Sixth Extinction, Nothing Important Happened Today, Fight Club to jednak większość jego odcinków podobała mi się bardziej lub mniej.

Jak można faceta oceniać niżej jak Gordona lub co gorsze Ganse, to dobry scenarzysta, z wadami, ale poza Darinem Morganem każdy ma słabsze skrypty na koncie, ale jak tak myślę to chyba jednak jeszcze lepszym reżyserem jest jak scenarzystą. Zadebiutował świetnie epizodem Duane Barry, kolejny odcinek z 3 serii List, jeden z najbardziej klimatycznych i potwierdził że dobrym reżyserem czarno białym Prometeuszem, mitologicznym The Red and the Black(np. scena hipnozy Scully), a Triangle i świąteczny z 6 serii realizacją, reżyserią to dzieła sztuki. Wogóle jak z humorem pisze skrypty to wychodzą mu idealnie, ale też zdarzają się padaki jak np. Fight Club.

Nawet z 8 serii Patience czy z 9 serii Providence mają ciekawe sceny reżysersko pomyślane, nawet jeśli w kwestii scenariusza nie domagają, nie mówiąc o odcinku Improbable. Jedyny słaby odcinek jako reżysera to FPS z 7 serii ale to bardziej wina scenariusza Williama Gibsona i Toma Maddoxa, choć jest kilka scen które pamiętam pomimo faktu że epizod słaby.

Showrunnerem jest dobrym bo pozwalał rozwinąć skrzydła wielu talentom i widać rękę pisarzy do których odcinków pisali skrypty, łatwo też rozróżnić odcinki które reżyserowali Bowman, David Nutter, Kim Manners (ta trójka a zwłaszcza David i Kim to najlepsi reżyserzy obok Cartera) a nie jak w innych serialach gdzie wszystkie odcinki wyglądają tak samo, np. Hannibal, nie ważne kto reżyserował, wygląda jakby wszystkie były Fullera, a u Cartera mamy co odcinek to inny film. No i pomimo różnych kłopotów powszechnie znanych jakie przewijały się przez serial w 7, 8 i 9 serii udało się mu jakoś poradzić z całością. 7 i 8 jest naprawdę dobra w przeciwieństwie do 9 gdzie pojechał za bardzo w mitologii z religijnymi wątkami wokół dziecka, ze Scully zrobili męczennice aż do przesady, ale ja bardziej obwiniam foxa za 9 jak Cartera bo facet miał dość zwyczajnie już tv. Wrócił ze względu na Anderson po 8 serii i dogadali się że razem odejdą jak będą kolejne serie ale tym razem telewizja nie miała nic przeciwko by zakończył serial. A że facet jest wierzący i dla niego xf to serial o poszukiwaniu wiary co powtarza jakiś czas to podejrzewałem od czasu 1 serii Millennium, a po skończeniu milenium aż za bardzo odlatywał z wątkami religijnymi w seriach 7-9 xf i w jednym z wywiadów z nim co dałem linka potwierdza to wprost.

Choć zgodzę się z jednym z innymi fanami, że nie dociera do niego, iż m.in. zmiana serialowych bohaterów na nowych to powód spadku popularności serialu, pomimo faktu jak dobrze grał Patrick, którego uwielbiam na równi z M i S (co innego Reyes, nieudolna kopia Foxa i nudna do tego, zero charyzmy) a nie że po ataku na WTC ludzie nie chcieli oglądać serialu gdzie nie ufa się rządowi.


Lubię showrunnera pomimo sporej ilości wad jak np. przywracanie zmarłych do życia, olewanie i zapominanie o różnych wątków, zamykanie wątków przez stosowanie aż do przesady chamów, uwielbia jak jego bohaterowie cierpią i czasami jego dialogi są za bardzo patetyczne (choć ma świetne pomysły na monologi jak np. teaser Memento mori i w Trust no 1, dialogi Muldera i Scully w redux), brak ciągłości wątków poza wyjątkami jak np. wątek choroby Scully czy 8 seria gdzie nauczyli się idealnie przeplatać wątki mitologiczne ze standalonami albo bardzo ładnie poprowadzony i z sensem wątek zmiany poglądów agentki w seriach 6-9 (widać że lepiej mu szły wątki wokół Scully jak wokół Muldera, bardziej przypasowała mu ta postać).

Carter odwalił dobrą robotę całościowo jako scenarzysta, reżyser i showrunner i nie rozumiem czemu fani go wciąż tak nie cierpią. Wielu fanów odwróciło się od serialu od 6 serii jak serial się całkowicie zmienił na komediowo eksperymentalny, co można zrozumieć, później w 8 a zwłaszcza 9 serii co zrozumiałe też, ale teraz czemu tak narzekają.

Sam mam obawy w jakiej jest formie bo pilot serialu co nakręcił jakiś czas temu nie wyszedł zupełnie i dawno nic nie napisał ale jednak facet zasługuje na zaufanie bo więcej zrobił dobrego jak złego dla serialu. Chyba dlatego tak wychwalają np. Gordona i zasłużenie bo odnieśli sukces 24 godzinami a zwłaszcza ostatnio Homeland ale też nie każdy serial jaki tworzy Gordon obecnie jest super i hicior jak np. Legend z Seanem Beanem słabe jest. Zresztą Gordon coraz mniej pisze scenariuszy, bardziej się skupia na roli producenta w serialach.

Gilligana rozumiem że zachwalają xfile ale przesadzają z hejtem wobec showrunnera i do końca nie łapę dlaczego. Facet nie wydaje się mieć takiego ego jak np. Moffatt od doktora Who a jego też nie cierpią fani. Choć ciekawe że ekipa jak wymieniali kto wróci a kto nie ze scenarzystów to nie wspomnieli wogóle o Shibanie, który był bardzo nierównym scenarzystą, sam za nim nie przepadam, ale też miał pare fajnych jak np. Elegy z 4 serii, nawet fani nie wspominają o nim jak o Gilliganie, a wspominają Ganse i Gordona co odeszli o wiele wcześniej.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2016-01-16, 23:22   

gall anonim napisał/a:

Nie sądziłem, że aż tak wsiąkne w serial bo nic w internecie nie robię tylko czytam od paru dni i oglądam każdy materiał jaki się pojawia dotyczący powrotu jak i odcinka 10x01, którego tyle fragmentów już widziałem, ze wydaje mi sie jakbym obejrzał odcinek w całości.


"Nie jestem fanbojem XF" - Gall, 2015 :hahaha:
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-01-17, 00:34   

Jestem dumny z bycia fanem :)

Przyznam szczerze że nie sądziłem, iż aż tak wsiąknę, zupełnie jakbym się przeniósł drugą połowę lat 90, rok 2000, że jeszcze aż taki fan we mnie siedzi, zwłaszcza że serialu, filmów, wogóle odcinków żadnych, nawet fragmentów nie widziałem od czasu premiery drugiej kinówki czyli 7, 8 lat temu. Taki stary jestem a cieszę się jak dziecko co dostało ulubioną zabawkę i to chyba różni mnie od innych fanów w moim wieku co głównie narzekają, krytykują, nie potrafią podejść z sympatią. Czasami czuję się jak wśród zgryzliwych tetryków jak czytam różne posty za granicą. A własnie odkąd ruszyła kampania reklamowa to chyba nigdy nie naczytałem się tyle ani nie nasłuchałem po angielsku jak w tym tygodniu, dodatkowy plus z tej mojej manii.

W sumie to ja zaczynam rozumieć teraz fanów SW co czuli przed premierą epizodu 7, podobnie się czuje, ale też potrafię skrytykować. Ciekaw jestem tylko czy podobnie będę reagował przed premierą Twin Peaks jeśli oczywiście będzie jakakolwiek kampania reklamowa, choć liczę na jakąś oryginalną w końcu to Lyncha serial wraca za rok.

To nawet powrót kolejny 24 godzin tak mnie nie cieszy, w sumie obojętny mi jest, bo bez Kiefera. Pewnie serial będzie dobry ale to jednak nie to samo, chyba że wróciłaby stara obsada na czele z Almeidą co sugerowano po emisji 9 serii nagrywając krótki odcinek z tym panem że on będzie w kolejnej serii ale nic z tego, zupełnie nowy serial.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-01-19, 16:22   

Fajny wywiad tym razem z samą Anderson i nie tylko o powrocie serialu, choć nie wiem czy jest sens skoro te wątki będą się przewijać w 10 serii.

http://www.ora.tv/larryki...-0_3871uef971i7
No i podsumowanie maratonu serialu w kinie z którego najciekawsze co się dowiedziałem że planowali kontynuacje Home w Millennium, jak Frank spotyka rodzinkę przemiłą ale fox nie zgodził się.

http://xfiles.news/index....arathon-wrap-up

Jest jedna rzecz co do powrotu co nie podoba mi się (poza brakiem Doggetta), iż podobno serial zakończy się clifhangerem czyli podobnie jak powrót 24 godzin który był fajnym sezonem, ale zakończenie lepsze w 8 serii. Co prawda wraca 24 godziny i nie wątpię że może to być dobry serial ale dla mnie 24 to Bauer, zwłaszcza jak jego historia nie została odpowiednio zakończona.
Wiadomo że aktorzy nie mają nic przeciwko spotkaniu się ponownemu (choć Anderson jak wróciła była pewna na początku iż skoro nie ma szans żadnych na film, choć jest scenariusz,który ma inną fabułę jak mitologia 10 serii, to będzie pożegnanie definitywne) i showrunner chętny i stacja bardzo też chce kręcić 11 serię (żadne spinoffy z nową obsadą zamiast starej co potwierdzili ze stacji fox, pewnie nie chcą ryzykować jak z 9 serią). Ale przez brak czasu zwłaszcza Anderson nie mają jak się zgrać. Poza tym fox chyba naprawdę potrzebuje hitu bo bardzo reklamują serial i są gdzieś pewni że sukces przyniesie 10 seria, że oglądalność będzie spora, a z tym różnie może być niezależnie od poziomu odcinków.

Nie podoba mi się że finał będzie miał dużego clifhangera i wolałbym zakończenie takie które może być wprowadzeniem do następnej serii a jednocześnie figurować jako koniec serialu, bo przecież nie wiadomo kiedy i czy wogóle będzie kolejna seria i jedyna seria jaka miała takie zakończenie to 8(bez clifhangera, w xf pracują nowi agenci, M i S mają syna), bo pozostałe sezony co miały być ostatnie kończyły się finałami z cliffhangerami jak 5 seria odcinkiem End, 7 seria Requiem i 9 też. Może nie tak dramatyczna końcówka w 9 serii jak poprzednie ale jednak bardzo otwarte na kontynuacje zakończenie. Jestem naprawdę ciekaw tego powrotu mimo dominujących średnich opinii o 10x01 i napewno nie dorówna sezon najlepszym, ale mnie wystarczy dobra rozrywka jak w przypadku powrotu 24 godzin.

A teraz będą spoilery co do 8 i 9 serii ale w sumie dam je w spoiler. Choć nie wiem czy jest sens skoro te wątki o których wspomnę będą odgrywać jakąś tam rolę w 10 sezonie, a przynajmniej jeden napewno.

Spoiler:
Wiadomo iż wracają strzelcy, których pokazano nawet w materiale zza kulis i wydawało by się że nie żyją i byłem pewien że zmartwychwstaną, że to będzie taka forma przeprosin ze strony Cartera po wydarzeniach w 9x15 dla fanów za który odcinek i inne chamówy z 9 serii znienawidzili go, a podobno wcale nie ma zamiaru gunmenów ożywić. Facet wielokrotnie kręcił ale jakoś wierzę mu w tym przypadku, iż nie ma zamiaru zrobić tego co chcą fani. Choć mnie akurat oni są zupełnie obojętni.

Wątek syna agentów powróci i sądziłem że może Scully odzyska dziecko, ale nie jestem tego wcale tak pewien już, że 10 seria to będzie przeproszenie się showrunnera z fanami za wydarzenia z zabiciem gunmenów i dzieckiem. Co do samego dziecka akurat nic nie mam, ale nie dziwę się opiniom tych fanów co uważają że agenci nie powinni mieć romansu i pewnie najlepiej wystrzelili by chłopaka w kosmos, bo jest dla nich dowodem zmiany, której nie chcieli. A we wcześniejszych seriach można było jeszcze udawać iż się nic między agentami nie zmieniło wcale, w 8 i 9 już nie.

Wątek dziecka był ok w 8 serii łącznie z finałem serii gdzie urodził się bo jeszcze nie robili z niego nowego Jezusa aż tak jak w 9 serii, po prostu skończyło się że mają syna i tyle, popsuł się w 9 serii jak urodził się i gdy zaczeli niepotrzebnie gmatwać i mieszać prostą sprawe czyli skąd się wziął. No i zgadzam się że w 9 serii przesadził showrunner z pokazywaniem cierpiącej Scully (czasami wydaje mi się że uwielbia jak M i S płaczą, są nieszczęśliwi) i jeszcze nieznośnie patetycznie była 9 seria miejscami, ale jeśli ten wątek nie będzie tak patetyczny gdzie Scully ciągle latała z umęczoną miną i tylko pytała co z moim synem i nie będzie kreowany syn Muldera na drugiego Chrystusa wciąż to może być dobrze.

Ja wiem że Anderson to dobra aktorka i Carter w każdej serii nie przepuszczał okazji by dać jej odcinek gdzie może się wykazać aktorsko ale czasami można przesadzić jak w 9 serii gdzie nawet mnie, fana Anderson i pomimo jej dobrej gry (np. scena jak przesłuchuje agenta co próbował zabić chłopca w Provenance, ten jej rozbiegany wzrok, jak walczy o dziecko, w jakiejś recenzji przeczytałem że tak mogła zagrać tylko matka), zaczeło irytować i męczyć zbolałe i płaczące oblicze agentki, bo ile ta postać ma cierpieć i liczę że jej cierpienie się skończy w 10 serii jeśli chodzi o Williama. W 8 serii też dominowała smutna, podłamana agentka z powodu porwania Foxa ale seria nie była tak nieznośnie patetyczna, o wiele lepiej zrobiony sezon i dzięki temu postać Anderson nie męczyła
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-01-20, 13:45   

Nie jest tak źle z reckami 10x01, w sumie to opinie na plus i minus się równoważą.

https://sites.google.com/site/xfrevival/

Jest też opinia odcinków Jamesa Wonga i Darina Morgana i oceniane są lepiej. Jakieś mam takie wrażenie że moja opinia będzie najbliższa do tej fanów. Dziwne właśnie jest że nikt nie wspomniał o tym czemu do serialu nie powrócili reżyserzy. Wiadomo że najlepszy reżyser czyli Kim Manners nie żyje jale np. Bowman, Nutter (jego chyba widziałem ostatnio nazwisko się przewineło w Grze o Tron albo Wikingach), ale ja wymieniłbym też Toniego Wharmby z ostatnich serii, m.in. od Via Negativa.

http://consequenceofsound...ndtable-review/
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-01-25, 22:15   

Dopiero jutro obejrzę premierę ale oczywiście jak mówiłem/pisałem starzy fani identycznie reagują jak ci z USA, że to już nie te same emocje co 20 lat temu (dosłownie odkrycie ameryki to hasło), ogląda się bez emocji, zwłaszcza po tym jak się telewizja zmieniła tworząc wiele arcydzieł i przekonam się jutro czy racje mają ci co pozytywnie się wypowiadają (pozytywne opinie też są o 10x01 a nie jak o kinówce gdzie w ogóle dobrych opinii nie było) czy negatywnie. Powinienem przepowiadać przyszłość albo dorabiać jako wróżbita bo miałem rację :)

Wiem jedynie tylko tyle że podobno na napisach końcowych jako executive producer wymieniony jest Glen Morgan rzem z Carterem. To nie pierwszy scenarzysta co pełnił taką rolę w seriach 1-9 i np. Spotnitz miał spory wpływ na to jak wyglądają odcinki, więc nic nowego, ale jeszcze nie zdarzyło się nigdy by na końcówce wymieniony był ktoś więcej jak Carter. Czyżby to oznaczało, że miał tyle samo do powiedzenia jak będzie wyglądała 10 seria co twórca serialu? Ciekawe :)

Podobno oglądalność miał w okolicach 13 milionów 10x01 ale po jakimś meczu premiera więc ciekawe jak będzie od drugiego odcinka. Większa oglądalność jak pilota 1 serii, ale mniejsza od innych początków serii. Z każdym kolejnym sezonem oglądalność rosła, nawet do ponad 25 milionów dochodziła w 4 i 5 serii, a od 6 serii pomału spadała gdzie najniższą miała 9 jak wiadomo, choć finał wtedy serialu obejrzało też około 13 bo wrócił Duchovny. Choć spodziewałem się o połowę mniejszej oglądalności 10x01, podobną do oglądalności powrotu 24 godzin czyli 6, 7 milionów, ale okaże się czy bez wsparcia widowni pomeczowej utrzyma się taka widownia. W sumie nie wiem czy taka oglądalność to dużo w dzisiejszych czasach dla takich stacji jak fox.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2016-01-26, 03:53   

Pilocik dziesiątego sezonu radośnie spuszcza w kiblu całą mitologię i normalnie przyklasnąłbym, ale robi to w takim tempie że finał 4 sezonu PoI wygląda przy tym jak film Bergmana. Sam pomysł n anową konspirę też szału specjalnego nie robi, Mulder który se tak sobie nagle uwierzył jakieś lasce to już w ogóle mega lol. Najfajniej wypadł typ z Community IMO.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-01-27, 00:53   

Jarod napisał/a:
LOL, kiedy się pojawi właściwy odcinek to Twoja opinia zapewne rozsadzi forumowy silnik czy coś :D


Zobaczymy czy forum wytrzyma moją opinię :)

Takie małe spostrzeżenie nim zacznę pisać co sądzę, że w pilocie serialu i w kinówkach zawsze pierwszą osobą co pojawia się nie jest Fox ale Dana, dla mnie to kolejny z wielu dowodów na to, że dla showrunnera w serialu najważniejsza jest postać Scully i w 10x01 jest tak samo, pierwsza pojawia się pani doktor.

Podobało mi się, choć zastrzeżenia mam od których zacznę.
Już na początku odcinka zauważyłem błąd że w 1993 poznali się agenci, błąd, bo w 1992 roku.
Spoiler:
Druga rzecz czyli koniec świata co miał nastąpić w 2012 roku i oczywiście jak mówiłem wątek został zamieciony pod dywan w typowo carterowy sposób jednym zdaniem, że w 2012 zaczyna się odliczanie czy coś takiego co nie zaskoczyło mnie bo oglądałem 9 lat serial więc wiem czego się można spodziewać po Carterze, jakie ma zagrania. Raczej nie spodziewam się by wrócono do wątku w finale i to nawet nie irytuje, ale za to szkodzi finałowi 9 serii jeśli już. W miarę dobrze oglądało się finał 9 serii pomimo zbyt dużej dawki uproszczeń to po obejrzeniu My Struggle wydaje się Prawda najmniej istotnym odcinkiem w całej mitologii. Ciekawe jak będzie się oglądało finał 9 teraz razem z 10 serią i filmem, pewnie o wiele gorzej mając świadomość, iż wydarzenia w finale 9 serii nie mają prawie żadnego znaczenia dla serialu. Już było to widać w drugiej kinówce gdy FBI poprosiło o pomoc Foxa pomimo oskarżeń. Nie sądzę by więcej wracali do finału 9 serii. No i scena w której zabili E.T., zbyt dosłowne jak na ten serial pokazano.

Liczę jedynie że w finale serii wyjaśnią jak ocalał archiwowy Darth Vader . Pewnie skończy się wyjaśnienie jak z inwazją na kilku dialogach, ale bardzo dosadnie pokazali jak zginął. Dla mnie nie potrzebnie wraca gdyż jego rola się zakończyła w serialu i zresztą już 3 razy niby zginął (nawet jeśli w miare logicznie wyjaśnią).


Odcinek jest dokładnie taki jakiego się spodziewałem po opiniach czyli z jednej strony nowy start a z drugiej Carter pędzi z wątkami bardzo szybko bo ma jedynie 43 minuty, lepiej by wyszło jakby 2 parter był, ale wiadomo za mało odcinków, więc na żadnym wątku się nie skupić mogli za bardzo. Carter miał ciężkie zadanie bo musiał zrobić odcinek dla fanów co oglądali całość plus filmy, dla fanów co przestali oglądać jak w 6 serii klimat serialu zmienił się na lżejszy oraz dla fanów co przestali oglądać gdy Duchovny odszedł, więc pewnie dlatego wprost mówią o wielu sprawach a nie bawią się w niedomówienia co aż dziwnie wygląda w serialu znanym z niedomówień
Spoiler:
(choć fakt iż Scully ma w sobie obce DNA to wiadomo przynajmniej od czasu jak się William urodził)
i jednocześnie całkowicie dla nowych widzów przez co miałem skojarzenia z pierwszą kinówką. W filmie pierwszym było też sporo scen dla nowych widzów co mogli serialu nie znać czyli dialogi opowiadające co i jak, kto jest kim jak np. opowiadanie Foxa w barze o sobie i też w filmie było sporo scen żywcem przeniesionych z serialu jak i miejscami nawet te same dialogi co w serialu jak np. nie ufaj nikomu i w 10x01 też mamy typowe carterowe dialogi . Film pierwszy to taka składanka elementów serialu i podobnie jest z 10x01, ale nie mówię tego jako zarzut, bo niemożliwe wymyślić coś nowego w mitologii po 9 seriach, więc jedynie można się powtarzać z lepszym lub gorszym skutkiem.

No i mamy powtarzanie motywów z serialu
Spoiler:
jak np. dziewczyna która wg Foxa jest kluczem a wcześniej kluczem do archiwum był dzieciak Gibson Praise o podobnych zdolnościach. No i fakt że Fox uważa, iż tylko rząd za wszystkim stoi, to też miało miejsce w 5 serii gdzie przestał wierzyć w ufo i obarczał o wszystko rząd mimo tego co widział wcześniej.

Więc dziwię się jak ludzie narzekają na to, iż spisek jest dziwaczny w porównaniu z poprzednimi, tak jakby to że ziemie chcieli skolonizować ufoludki poprzez zainfekowane nas wirusem, który był na ziemi miliony lat przy pomocy pszczółek i który to wirus zamienia nas w inkubatory dla małych zielonych ludków a w 2012 szlag trafić miał cały świat nie był dziwacznym pomysłem.


Ja serial a zwłaszcza mitologię traktuje z ogromnym przymrużeniem od początku, to tylko dobra zabawa, zresztą sami twórcy co nie raz udowadniali nie traktują serialu śmiertelnie poważnie. Dlatego nie boli mnie że w sumie wyrzucił dotychczasowe wydarzenia z mitologii do kosza, zrobił restart, a przynajmniej tak wygląda na razie, bo może coś wymyślą w finale i dzięki temu serial startuje z czystą kartą dla nowych widzów a starych wątków nie gmatwa kolejny raz jak w 9 serii. Zresztą już wolę taką mitologię niż tych nieszczęsnych superżołnierzy z 9 serii. Choć rozumiem fanów że może ich to wkurzać dość bardzo,
Spoiler:
bo np. nie pamięta Fox swojego porwania i innych rzeczy i tylko dlatego że nie nastąpiła inwazja w 2012 uznał że rząd za wszystko odpowiada, ale jakoś nie przeszkadza mi to specjalnie.
A trzeba przyznać że Carter pojechał po bandzie z teorią. Wiadomo że nie można traktować tego zbyt poważnie, ale wiadomo że niezbyt ufa rządowi showrunner od czasu Watergate i widocznie w ostatnich latach jeszcze bardziej mu się brak zaufania do władz pogłębił, tak można wywnioskować z odcinka :) Smile

Kolejna rzecz czyli teaser. Podobał mi się z dobrymi efektami specjalnymi (statek to makieta 1:1). Ale o najważniejszym elemencie serialu pora napisać czyli duecie M i S i chemia między nimi jest czego byłem pewien przed odcinka obejrzeniem bo wystarczy zobaczyć ich poza planem razem, w wywiadach, talk showach. Nie mam się do czego przyczepić, bo to są ci sami bohaterowie co dawniej ale starsi, zmęczeni, przygaszeni.

Scully pracuje wciąż w tym samym szpitalu co w filmie a M jak w filmie na bezrobociu wciąż tkwi, tak zakładam że tak było, bo nikt nie wspominał nigdy gdzie pracuje (ciekawe kto mu rachunki opłacał? :) ).

Choć przyznaję że racje miała Anderson mówiąc, iż początkowo nie potrafiła sobie przypomnieć Scully i czasami czuła się jakby grała Stelle, zwłaszcza w pierwszej scenie z nią takie odniosłem wrażenie, ale później było dobrze. Do Davida też nic nie mam, gra w typowym swoim stylu. A że on zawsze gra tak samo i cały odcinek wygląda jak menel to nie dziwię się że Hanka przypomina co niektórym. Moim zdaniem chemia między nimi jest i w sumie powiem to co wiadomo od dawna, że razem tworzą tak dobrany duet aktorzy, iż potrafią sprzedać każdy dialog i nawet najgorszą scenę.

Podobała mi się każda ich wspólna scena
Spoiler:
[spoiler] poczynając od sekwencji w limuzynie z podrywającym Scully Joel McHalem (fajny był).


A co do kontrowersyjnej decyzji showrunnera,
Spoiler:
że dał im "rozwód" i każdy fan już Cartera znienawidzić chciał za to, a mnie się taki myk podoba z prostego powodu. Bo ma to sens, jest logiczne. Zapowiedzią tego była już druga kinówka gdzie pokazano w rozmowach M i S iż zaczynają wychodzić między nimi różnice, że Scully chce normalnego życia a Mulder wciąż ganiać za potworami.

No i wydaje mi się że pewnie oddanie dziecka do adopcji i wszelkie dramaty jakie oboje przeszli przez 9 lat odbiło się to wszystko na ich relacjach co w sumie najlepiej widać po Mulderze jak mu życie dało w kość. Aktor się trochę postarzał, ale pasuje to do postaci w sumie - tyle go spotkało dramatów że nie dziwne iż już nie wygląda jak kiedyś, życie go tak zmieniło :)
Co do Scully można powiedzieć że odejście z FBI jej się przysłużyło jeśli chodzi o wygląd (a właśnie, wogóle zapomniałem o peruce w czasie odcinka).

Jak pamiętam Carter od początku serialu bronił się bardzo przed romansem ich, bo nie chciał popełniać błędu jaki zrobiono w Na wariackich papierach z Willisem, gdyż jak zaczną romansować, patrzeć na siebie maślanym wzrokiem, to nie będą chcieli gonić za mordercami, potworami, zielonymi ludzikami. Dał się w końcu złamać ale też w pewnym momencie w serialu po prostu doszli do ściany z wątkiem, okolice 7 serii i nie było wyjścia. Więc zrobił to po swojemu, rozwijał ich relacje coraz bardziej w 6 serii i ładnie i sprytnie ten wątek prowadzili w serialu. Przyznam że sam byłem przeciwny zmianom w relacjach ale podobało mi się jak prowadził ten wątek, znalazł złoty środek, niby zrobił z ich parę w końcówce 7 serii, ale pokazywał to w typowo carterowy sposób czyli ogólnikowo bardzo. Nie dziwię się więc że wielu fanów doznało szoku, iż Scully w ciąży a ci co czekali na romans od dawna i ich omineło to się wnerwilli, bo showrunner rzucał fanom ochłapy w postaci sugerowania że może spali/nie spali ze sobą w all things, w Hollywood a.d. i Je Souhaite że spędzają razem czas poza pracą i można podciągnąć pod randke ale niekoniecznie. A jak już wiadomo było że są parą to akurat Duchovny odszedł i pokazali ich jako pare w finale 9 serii i filmie.

Nie wkurzam się że Carter rozdzielił ich bo jest to logicznie biorąc pod uwagę wydarzenia w serialu i w filmie nawet jeśli wyszło przypadkiem, podoba mi się że zachowują sie do siebie jak ludzie. Inna sprawa jak długo miała utrzymywać Scully bezrobotnego, który żyje jak pustelnik ileś tam lat, ciekawe czy zasiłek dla bezrobotnych dostawał wogóle. Tak zakładam że na bezrobociu był :)


Ale wydaje mi się że akurat dla widzów nie znających serial ten wątek będzie mało istotny a sporo dobrego robi znajomość serialu/relacji agentów i o wiele większą chyba frajde z tej serii jeśli poziom sie utrzyma do końca będą mieli starzy fani jak nowi widzowie, ale tak jest z każdym kultowym fenomenem.

Napewno do najgorszych 10x01 daleko ale i do najlepszych też daleko zaznaczam, a fani co nie cierpią mitologii uznają za odcinek góra średni.
Nie spodziewałem się odcinka Cartera na poziomie np. jego Trójkątu albo lepsze porównanie Duane Barry, to nie czasy najlepszych serii. 10x01 wady ma ale nie przeszkadzają na tyle bym go ocenił na poziomie najgorszych dziadostw jakie przewineły sie przez 9 lat w serialu jak np. 9x01/9x02 i do średniaków też mu sporo brakuje. Fajna rozrywka, 7/10.

I jeszcze jedno na koniec - Mark Snow. Nie zwróciłem uwagi na żaden kawałek jego, ale też trudno było coś usłyszeć wśród tylu dialogów. Choć jak coś w końcu z muzy usłyszałem to brzmiało jak muza z Milenium trochę i w klimatach z późniejszych serii jak 7-9 bardziej niż serie 1-3, ale nic się nie wybijało specjalnie. No i niepotrzebnie przerobili na napisach końcowych główny motyw.

Zapomniałem wspomnieć też że z lektorem oglądałem i był ten sam co za emisji na tvp2 serialu więc dodatkowo się poczułem jakbym cofnął się o 20 lat :)
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-01-27, 16:07   

Founders Mutation czyli odcinek kręcony jako 10x05 ale wyemitowany od razu po pilocie minisezonu. Zastanawiające czy to FOX miesza z kolejnością jak się im często zdarzało za emisji serii 1-9 czy decyzja Cartera o przesunięciu 10x02 na późniejszą emisje i co go skłoniło. Może dlatego że po części to mitologiczny odcinek czy może lepszy od odcinka Glena Morgana. Oglądalność już mniejsza jak pilota bo około 9. 6 milionów a w porównaniu z oglądalnością serialu u szczytu popularności jak ponad 20 milionów nawet nie dorównuje, ale w sumie i tak lepsza oglądalność niż się spodziewałem.

A co do odcinka to słyszałem o nim iż dobra robota, a nawet też jeden z lepszych w serialu. A mnie podobał się jak 10x01 czyli fajny odcinek, który ma podobne problemy jak pierwszy. Może nie jest aż tak przeładowany jak pierwszy wątkami i nie pędzi z fabułą na skróty jak w 10x01, ale wciąż odnoszę wrażenie jakby się spieszyli, może nie jak w 10x01 ale i tak fabuła dość pędzi i sporo wątków. Mamy klasyczny standalone i mitologię czyli genetyczne eksperymenty.

Ale śledztwo prowadzone przez agentów stanowi tak naprawdę pretekst
Spoiler:
by pokazać co czują M i S po stracie Williama i w ładny sposób to pokazali.
Nie można nie wspomnieć o chyba pierwszej szczerej rozmowie między Mulderem i Scully na temat jej decyzji i przeszłości i ta scena plus wizje to najważniejszy motyw odcinka. Ładnie pokazano co tak naprawdę oboje czują.
Spoiler:
Choć to że Scully nienawidzi czasami sama siebie to nie dziwne, bo pamiętam że nawet w filmie też w tle przewijał się wątek ich syna i ból jaki ona nosi w sobie po podjętej decyzji. Ale podoba mi się fakt, że po raz pierwszy pokazano też co czuje Mulder. Fanom się nie podoba adopcja, wywołuje sporo kontrowersji wątek, ale lepiej można zrozumieć teraz Scully skoro wiadomo że ma obce DNA (choć w sumie było to wiadome od czasu narodzin Williama) gdyż zaraz przypomina się jak skończył np. Gibson Praise jako ofiara eksperymentów.


FM to też odcinek, który bardziej docenią starzy fani a nie nowi widzowie, gdyż ma od groma nawiązań do wcześniejszych odcinków i umiejętnie je przetwarza np. częściowo Eve mi przypominał z 1 serii.
Podoba mi się też to jak Wong bawi się schematami serialu. W xfiles zwłaszcza w seriach 1, 2 to Scully była damą w opałach i co trochę z opresji wyciągał ją Fox ale na szczęście później się to zmieniło, bo ile mogła wpadać w kłopoty, a tym razem mamy odwrócenie schematu gdyż to Scully więcej lata z bronią jak on. Co prawda Muldera nikt nie porwał ale to ona uratowała sytuacje gdy się zwijał z bólu. No i szok bo to Scully prowadzi samochód a nie Fox i zaraz się przypomina odcinek Syzygy z 3 serii gdzie wyśmiali scenarzyści ten wątek czemu on zawsze prowadzi. Ale wciąż w biurze jest jedno biurko dla Muldera i jego nazwisko na drzwiach, pod tym względem się nic nie zmieniło, a Scully potrafiła załatwić Doggettowi biurko :)

No i cały czas jest chemia między bohaterami, to wciąż ci sami M i S, choć starsi i doświadczeni przez życie co najlepiej widać po tym jak się postarzał Fox. Ale miejscami dziwnie się ogląda bohaterów z serialu lat 90 używających techniki z XXI wieku a nie np. tych swoich wielkich komórek co na początku serialu. Podobało mi się że więcej humoru też więcej humoru niż w 10x01 a scena w wc w barze mnie rozwaliła.

Dobra, solidna robota, ale nie zachwycam się, bo pisał Wong lepsze odcinki dawniej (no i też trzeba zaznaczyć że w duecie z Glenem Morganem tworzył) tylko że to odcinek, który bardziej docenią fani poprzez wszelkie smaczki i nawiązania jakie się pojawiają do serialu. Jest tak jak mówiłem od początku że 10 seria będzie bardziej dla fanów niż nowych widzów, ale chętnie bym poznał opinie tych co nie oglądali wcześniej serialu i oglądają 10 sezon jako pierwszy. Ocena 7/10

Kilka uwag na koniec.

Zdjęcia mi się podobały np. ujęcie z ptakami jak Scully biegnie.

W końcu Marka Snow muzyka daje o sobie znać
Spoiler:
zwłaszcza w scenach z M i S jak wspominają syna.
A jeden kawałek jak ogląda pewne zdjęcie Scully to brzmi zupełnie jak z serialu Millennium, więc nie przesłyszałem się w jednej scenie w 10x01 że w takim stylu muzykę usłyszałem. Choć jak to zwykle u Snowa zdecydowanie za krótko brzmi motyw muzyczny. [/spoiler]
 
 
Simpson 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 2851
Skąd: Kielce
Wysłany: 2016-01-27, 21:29   

Pierwszy odcinek nowego sezonu, to bieda niestety. Nieźle się wymęczyłem oglądając pozbawionego charyzmy Muldera łopatologicznie i bez żadnych emocji wyjaśniającego spisek. Oby w kolejnych odcinkach nie był tak przerażająco drętwy, bo położy cały ten sezon. Co do fabuły, to typowe bzdety, ale to mnie akurat nie zaskoczyło. Odcinki w których spisek był motywem przewodnim były zawsze najsłabszymi w serii. Różnica jest jednak taka, że dawniej nadrabiano to klimatem i charyzmą wszystkich postaci, a teraz nie było nawet tego. Generalnie mocno się zawiodłem i epizod muszę ocenić na 3/10.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2016-01-27, 22:11   

Próbowałem przed chwilą oglądać drugi odcinek ale myślałem że zdechnę z nudów. Włączam nowy epik Agent Carter, przynajmniej wiem że będę miał do czynienia z dobrą, inteligentną rozrywką...
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2016-02-02, 21:12   

Pierwsze dwa odcinki bez szału, dla mnie po prostu iksfajlowe średniaki, zarówno jeśli chodzi o zaktualizowanie mitologii, jak i sprawę z odcinka drugiego. Mitologii to akurat nigdy za bardzo nie lubiłem, dlatego nowy pomysł po mnie spłynął, zresztą, spokojnie da się go odkręcić, jeśli będzie taka potrzeba. Fajnie, że nie kombinowali ze zmianami i na przykład poza czołówką nawet czcionkę w napisach zostawili taką samą. Drugiemu odcinkowi przydałoby się jakieś zaskoczenie, a rozwiązanie sprawy tkwi właściwie w jego tytule, nic tu nieoczekiwanego nie ma.

Na szczęście trzeci odcinek to iksfajle jakie znam i kocham. Tym razem niegłupia beka ze schematów odcinków o gonieniu potwora, fajowski pomysł na samego potwora i świetna zabawa z niewiarygodnym narratorem. Poza tym Mulder i Scully naprawdę się rozkręcają. Mulder w sumie łazi i śmiesznie filozofuje, a Scully
Spoiler:
spokojniutko rozgryza całą sprawę.
Przypomniały mi się jej najlepsze momenty, np. magiczna sztuczka, którą raczy Muldera bodajże w "The Great Maleni" (jeśli nie pomyliłem tytułu odcinka), w tym też ma kilka takich. Nawet jeśli reszta sezonu okaże się średniacka, to warto było go zrobić dla wyprodukowania "Mulder and Scully meet the Were-Monster".
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2016-02-02, 23:58   

Trzeci odcinek zaiste bardzo dobry, ale jak dla mnie przedobrzyli z fanservice. Nawalili tego TYLE, że momentami czułem się jakby to odcinek Moffata był, a odcinki Moffata ostatnio mnie zmęczyły tego rodzaju zabiegami. Najbardziej pojechali po bandzie z grobem - ktoś wie czy tylko dekoracja, czy kręcili przy prawdziwym? :D
 
 
Grzywiasty 
świeżak



Dołączył: 04 Lut 2016
Posty: 9
Skąd: Kraków
Wysłany: 2016-02-05, 20:17   

Podobno nowe odcinki wyszły, nie miałem jeszcze okazji widzieć. Ale co do starych to szacun, bo na prawde dobre.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-02-05, 20:53   

Simpson napisał/a:
Pierwszy odcinek nowego sezonu, to bieda niestety. Nieźle się wymęczyłem oglądając pozbawionego charyzmy Muldera łopatologicznie i bez żadnych emocji wyjaśniającego spisek. Oby w kolejnych odcinkach nie był tak przerażająco drętwy, bo położy cały ten sezon.


Jak rozumiem że 10x01 może się nie podobać bo to mitologia (choć nie zawsze było źle, np. jak poruszali wątki dotyczące bohaterów jak np. choroba Scully lub porwanie Foxa lub jej to była dobra robota) to nie wiem co sporo osób ma z tą charyzmą Muldera, jak on bywał często drętwy. Choć akurat mnie podobał się w 10x01, da się uwierzyć, że to Fox ale też po różnych przejściach, po chorobie o której mowa, starszy, zmęczony, gorzej jest w 10x02 gdzie wogóle wygląda jakby z jakiejś imprezy się urwał i na kacu jeszce był zwłaszcza położył scene jak rozmawia ze Scully o decyzji jaką ona podjeła w przeszłości. Jak uwielbiam tą postać i do aktora nic nie mam ale to zawsze był średnio przyzwoity aktor który wszędzie gra tak samo i dlatego nie dziwię się że przez to jak wygląda w 10x01 niektórym przypomina bohatera innego serialu Davida czyli Hanka. Zgodzę się że jak postara się to potrafi pokazać klasę np. Paper Hearts z 4 serii, trylogia Duane Barry z 2 serii i jeszcze wiele odcinków mógłbym wymienić, ale też są odcinki co położył aktorsko np. mnie dobijają sceny hipnozy w Field Where i died z 4 serii. Charyzmatyczny to był np. Doggett czyli Robert Patrick. Wydaje mi się że to bierze się stąd iż ludzie nagle odkrywają iż to średni aktor bo facet wcześniej nadrabiał nie charyzmą ale urokiem osobistym a że już nie jest piękny i młody, to widać jego słabości w aktorstwie bardziej.Ale wogóle w 10x02 wygląda też tragicznie miejscami, wiem że przytył, i ma 55 lat, ale jakieś takie wrażzenie sprawia przymulonego miejscami:-)Musieli jakąś imprezę zaliczyć przed kręceniem odcinka - nie ma innej opcji. A 3 odcinek potwierdził tylko to co wiadomo od dawna, że on lepiej o wiele się czuje jak nie musi grać poważnych scen tylko w komedii, świetnie wypadał aktorsko w komediowych odcinkach przecież.

Jarod napisał/a:
Próbowałem przed chwilą oglądać drugi odcinek ale myślałem że zdechnę z nudów.


Słyszałem że podobno zmieniłeś zdanie jednak o 10x02 :)

John Bigboote napisał/a:
Drugiemu odcinkowi przydałoby się jakieś zaskoczenie, a rozwiązanie sprawy tkwi właściwie w jego tytule, nic tu nieoczekiwanego nie ma.


Nie będę się powtarzał po tym co napisałem wcześniej o 10x02 (choć ciekawa sprawa bo nakręcili go jako piąty z sześciu a nie drugi) ale w sumie dla mnie w 10x02 bardziej wątek z ich przeszłością związany się liczy (choć te dzieciaki przerażające były) i nie przeszkadza mi że trochę tak po skrótach lecą ze śledztwem, które w sumie stanowi tło dla decyzji Scully z przeszłości. 10x02 dla mnie to w sumie mitologia (a zaznaczę że dla mnie mitologia to nie ufo i spiski co też a przede wszystkim wątki dotyczące osobistych spraw/problemów M i S, więc nawet taki odcinek z 1 serii jak Beyond the Sea o ojcu Scully i o mordercy z więzienia to jest też mitologia).


Jarod napisał/a:
Najbardziej pojechali po bandzie z grobem - ktoś wie czy tylko dekoracja, czy kręcili przy prawdziwym? :D


Nawet ja nie wiem czy kręcili przy prawdziwym czy dekoracja a próbowałem znaleźć jakieś info, zwłaszcza że w tej scenie są 2 groby :)

Moja opinia o 10x03.
Po Archiwum Cartera i po Archiwum Jamesa Wonga przyszła pora na Archiwum Darina Morgana czyli mogę chyba powiedzieć, że najbardziej oczekiwany przez większość fanów odcinek i zapewne jedyny komediowy. Może zacznę od faktu, iż obok twórcy Breaking Bad (gilligana cenię też za pierwsze scenariusze w serialu, nie same eksperymenty) i Cartera (głównie za standalony i eksperymenty oraz Milagro) to mój ulubiony scenarzysta. Przede wszystkim cenię go za fakt, iż to on miał największy wpływ w pierwszych seriach na to jak xfiles się zmieniło i ewoluowało, jego każdy odcinek odcisnął największe piętno na serialu jak chyba żaden scenarzysta. Nie dziwne iż ze wszystkich scenarzystów co wrócili najwięcej wszyscy fani sobie obiecywali po odcinku Darina (chyba że ktoś nie trawi eksperymentów, komedii, wychodzenia poza schemat serialu), bo każdy Darina odcinek jest kultowy.

Ale ja bardziej się obawiałem czego innego, nie w jakiej formie będzie scenarzysta, bo większość opinii fanów/dziennikarzy/krytyków zachwalała najbardziej na pierwszych pokazach 10x03 właśnie, bardziej obawiałem się czy to będzie odcinek w stylu epizodu o freakowcach-cyrkowach lub z karaluchami a może bliżej historii o pisarzu Jose Chungu, czyli totalny odjazd i na szczęście pomimo kilku przegięć o których później epizodowi jest bliżej do Humbug i War of coprophages niż do Jose Chunga, który lubię, ale wole pozostałe jego dzieła. Choć natknąłem się na negatywne recki w mniejszości, ale to była opinia widza co nie trawi komedii/eksperymentów w serialu albo widzów, którzy narzekali, że jak na tak mało odcinków to nie powinni na taką kupę przeznaczać 40 minut, jakby nie wiedzieli że taką formułę miał serial przez 9 lat.


Najlepszy odcinek jak dotychczas, głosy na plus jakie dominują nie były za samo nazwisko i zasługi dla serialu. Najważniejsza rzecz którą można traktować jako wadę lub zaletę, że mamy już od pierwszej sceny gdzie pojawiają się aktorzy co grali w odcinkach Morgana w 3 serii bardzo dużą ilość aluzji/nawiązań/żartów, które wyłapią fani hardcorowi. Więc to rzecz która widoczna była już w poprzednich odcinkach dla kogo serial skierowany jest ale nie aż tak jak w 10x03. Nie wiem czy kogoś więcej jak fanów rozbawi żart z red speedo Muldera w jakich pojawił się w odcinku "Duane Barry" z 2 serii bo oczywiście melodyjka w telefonie Foxa to każdego pewnie rozbawi (dziwne iż wcześniej nie wykorzystali tego w serialu), aluzja do "Clyde Bruckmana" i "Tithonusa" czyli teoria o nieśmiertelności, itd. A scena przypominająca
Spoiler:
o Queequeg'u przeurocza też ale to że ukradła ona szczeniaka to mnie rozwaliło. Fajnie jakbyśmy Daggoo (kolejne nawiązanie do "Moby Dicka") zobaczyli jeszcze i oby dłużej pożył jak poprzedni jej pupil.
W sumie tyle było nawiązań że sam nie jestem pewien czy wyłapałem każdy żart dla fanów. A co do sceny erotycznej to fajna niby, ale trochę przesadził Morgan. Ale podoba mi się z jaką manierą Anderson gra w tej scenie, jak przesadnie sztucznie, jak w jakimś kiepskim erotyku/pornosie i taka miała być. Wydaje mi się że chodziło o wyśmianie aktorki wizerunku jaki przylgnął do niej po roli w serialu Fall, takiej trochę zimnej laski w stylu Sharon Stone, gdzie gra kobiete co z łatwością zdobywa facetów. Choć spotkałem się z opinią fanów po obejrzeniu tej sceny nawet taką, iż lepiej by uważali fani czego sobie życzą bo dostali scenę seksu ale nie taką jakiej oczekiwali i jeszcze przerysowaną (zresztą już była jedna scena erotyczna w Milagro z 6 serii ale tam mieliśmy duszną atmosferę rodem z książek Kinga, zupełnie innego gatunku odcinek). Fajnie się zabawił oczekiwaniami fanów Morgan :hahaha:

Ale pod płaszczykiem komedii i odwrócenia wszystkiego do góry nogami to typowy odcinek Morgana bo opowiada o poważnych sprawach a w tym przypadku o depresji Muldera, która objawia się u niego kryzysem wieku średniego co zresztą sam Mulder mówi że historia potwora to jego historia. Zacytuje znajomą fanke teraz bo lepiej odda co ja myślę o odcinku.

Spoiler:
Historia, która niby tylko na pozór była tłem, czyli sens życia i co sie z nami dzieje, gdy go tracimy.Poprzez Foxa rozmowę na cmentarzu z Jaszczuromanem, który straciwszy swoją powłokę jaszczurki, popada w depresję i chce skończyć ze sobą. Odniesienie do Muldera, który chyba cały czas się zmaga z takimi myślami, niby czuje się ok, bierze leki na depresje, ma xfiles i Scully (niejako), ale coś tam w głębi go wciąż trapi, to tez to zastanawianie się, czy tak powinno wyglądać jego życia, w xfiles, czy może powinien coś zmienić. Już nawet traci wiarę, ze potwory istnieją, coś co go kiedyś nakręcało, teraz wkrada się zwątpienie. Mulder wydaje sie być strasznie smutny, patrzy na człowieka jaszczurkę i widzi w nim siebie, a z drugiej strony patrzy na niego z nadzieją, bo chce, by jego wiara w "potwory" wróciła.

Od siebie dodam że niby na końcu odzyskał wiarę ale mam wrażenie, iż dalej będzie zmagał się ze swoja chorobą wciąż, choć może mylę się.


Dostajemy też hołd dla mojego ulubionego reżysera serialu zmarłego w 2009 roku. Oddali też hołd Jackowi Hardy , który był asystentem reżysera w serialach Cartera Millenium i Lone Gunmen oraz w filmie drugim xf.

Wogóle początek jak Mulder narzeka na powrót do pracy to można odnieść do krytyki serialu czemu wrócił jaka się pojawiła od razu wśród wszystkich. Z tego co wiem to podobno ten odcinek to przerobiona wersja scenariusza Morgana co miał napisać do serialu Spotnitza "Kolchak: The Night Stalker" który był remakiem serialu, który zaś zainspirował Cartera do stworzenia archiwum x. Zresztą jaszczuroman ubiera sie jak Kolchak i fajnie trzeba przyznać aktor wypadł. Uważam też mimo tego że najlepszy odcinek jak na razie, że trochę za długo trwała rozmowa na cmentarzu, z 15 minut. No i za mało wykorzystali aktora/fana XF znanego z serialu "Silicon Valey".

No i był jeden wątek, który powinien mieć osobny odcinek czyli z właścicielem hotelu. Nie wiem czemu skojarzenia miałem z "Psychozą". No i super scenka
Spoiler:
z Foxem podglądającym partnerke przez głowe foxa w stacji serialu fox:-D


A jeszcze uwaga jedna że zdecydowanie za mało wspólnych scen z M i S było, które świetne były. No i dobrze że Anderson nie gra z tą swoją chrypką jak w 10x02, wogóle więcej się uśmiecha, a jestem prawie pewien że to jedyny odcinek gdzie zobaczyliśmy bardziej wyluzowaną agentke, teraz pewnie będzie poważna albo co gorsza smutna, i pewnie tej chrypki wróci która w sumie nie wiem czemu ma służyć. No i Duchovny o wiele lepiej się prezentuje/wygląda jak w 10x02, choć przytyło mu się trochę.

Co do Snow'a świetnie wyczuł klimat odcinka np. muzyczka w scenie gonitwy za potworem czy w scenie seksu.

Ciekawe jak na 10x03 zareagowali całkiem nowi widzowie po dwóch całkiem różnych odcinkach jeśli nie odpuścili serialu po 10x02 i nie wiedzą jakim xfiles serialem było, czy zareagowali jak fani gdy pojawiły się pierwsze komediowe odcinki w większości czyli na plus a może na minus. Bo nawet wśród fanów serialu pojawiają się głosy iż skoro tak mało odcinków to nie powinni wogóle dawać komedii, skupiać się na ciekawszych rzeczach. Widocznie przez humor jaki jest w odcinku umyka im to o czym naprawdę jest 10x03. Choć oglądalność niby wciąż najwyższa na kanale fox, ale już 8 milionów a nie prawie 10 milionów jak w przypadku 10x02.

Na razie daje 8+/10. Może wydawać się mało jak na dokonania Darina i zachwyty fanów/dziennikarzy/krytyków porównujących odcinek z najlepszymi komediowymi, ale u mnie to wysoka ocena. No i ja bardzo rzadko daje 9 jak i 10. Takiemu opus magnum Morgana jak Clyde Bruckman wiadomo że nie dorównuje odcinek, ale o zawodzie nie można mówić, bo w sumie nie wiem czy lepszy/gorszy jak inne dzieła Morgana gdyż większość jego odcinków to bardzo dobry poziom i różnice są minimalne (jedynie mam problem z Jose Chungiem i kontynuacją w Millennium zwłaszcza które są aż za bardzo przegięte, ale za to bardzo cenię sobie jego odcinek o demonach w Millennium, równie dobry co te w xfiles. No i ja tak mam z odcinkami Morgana, że z każdym seansem podobają mi się coraz bardziej, poza Jose Chung's, więc może też tak będzie z 10x03. Narzekać można byłoby jakby kiepsko było ale jest dobrze na razie. Z każdym odcinkiem prezentują zupełnie inny archiwowy styl, tylko że w seriach 1-9 mieli ponad 20 odcinków w sezonie a teraz 6 więc jest to bardziej skondensowane jak wcześniej Nie wierzę że będzie lepiej jak w 10x03 bo większość scenarzystów nie jest w takiej formie jak u szczytu kreatywności ale oby było dobrze. Nie jest świetnie, ale dobrze na razie, czyli tak jak dokładnie sie spodziewałem, dostaję na razie dokładnie to czego oczekiwałem, ani lepiej ani gorzej.
 
 
Simpson 
filmożerca



Wiek: 33
Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 2851
Skąd: Kielce
Wysłany: 2016-02-07, 23:59   

gall anonim napisał/a:
to nie wiem co sporo osób ma z tą charyzmą Muldera, jak on bywał często drętwy


No masz rację, Duchovny nigdy nie porywał grą w X Files, ani chyba nigdzie indziej. Ale jednak był za bardzo przymulony tym razem :)

Na szczęście kolejne dwa odcinki to już całkiem udany powrót do starego dobrego klimatu. Trzeci może trochę zbyt śmieszkowaty jak na mój gust, ale to niewielka przeszkoda. No i aktorzy się wreszcie rozkręcili, tak że jestem nastawiony optymistycznie do kolejnych epizodów.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2016-02-09, 21:10   

Czwarty odcinek dalej trzyma całkiem dobry poziom, ale znowu wychodzi ta cholerna kompresja i konieczność miesczenia się w sześciu odcinkach. Dwa główne wątki rozpatrywane osobno są bardzo spoko, ale razem KOMPLETNIE się nie kleją, a te całe próby powiązania ich są strasznie biedne. no i WTF -
Spoiler:
Scully umarła matka, a kilkanaście minut później wymienia one-linery z Mulderem
. Byłyby z tego materiału dwa co najmniej dobre odcinki, a tak to mamy takie cholera wie co. Kurna myślałem że takie rzeczy tylko w czwartym sezonie PoI.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2149
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-02-11, 00:28   

Jarod napisał/a:
Czwarty odcinek dalej trzyma całkiem dobry poziom, ale znowu wychodzi ta cholerna kompresja i konieczność miesczenia się w sześciu odcinkach. Dwa główne wątki rozpatrywane osobno są bardzo spoko, ale razem KOMPLETNIE się nie kleją, a te całe próby powiązania ich są strasznie biedne. no i WTF -
Spoiler:
Scully umarła matka, a kilkanaście minut później wymienia one-linery z Mulderem
. Byłyby z tego materiału dwa co najmniej dobre odcinki, a tak to mamy takie cholera wie co. Kurna myślałem że takie rzeczy tylko w czwartym sezonie PoI.


W tym wywiadzie
http://www.ew.com/article...gain-postmortem mówi czemu tak jest Glen, czyli planował zrobić 2partera, ale z 8-10 odcinków zrobiło się nagle 6, więc musiał bardzo skondensować. Ciekawa sprawa bo jak w 10x01 i 10x02 to mi przeszkadzało śpieszenie się ze wszystkim i po łebkach to nawet ta scena co dałeś w spoilerze jakoś nie gryzła mi się za bardzo , choć wiadomo lepiej jakby 2 były, a tak to musiał skracać.


Simpson napisał/a:
gall anonim napisał/a:
to nie wiem co sporo osób ma z tą charyzmą Muldera, jak on bywał często drętwy


No masz rację, Duchovny nigdy nie porywał grą w X Files, ani chyba nigdzie indziej. Ale jednak był za bardzo przymulony tym razem :)

Na szczęście kolejne dwa odcinki to już całkiem udany powrót do starego dobrego klimatu. Trzeci może trochę zbyt śmieszkowaty jak na mój gust, ale to niewielka przeszkoda. No i aktorzy się wreszcie rozkręcili, tak że jestem nastawiony optymistycznie do kolejnych epizodów.


Dla mnie przymulony był właśnie w 10x02 zwłaszcza położył scene gdy Scully próbowała porozmawiać o tragedii jaka ich spotkała w przeszłości, jaką decyzję podjeła, bardzo staro w tej scenie wygląda na dodatek i jakieś dziwne miny wali ale na szczęście w następnych lepiej gra i lepiej się prezentuje. I ja obstawiam wersje że to był odcinek kręcony jako przedostatni więc padał z sił albo zaliczył impreze bo zauważ że cały prawie odcinek chodzi w okularach i Dana prowadzi samochód a nie on. Ale w sumie coś w tym jest bo nawet David przyznał w jakimś wywiadzie, że nie jest pewien czy udało mu się zagrać Muldera ale starego, po przejściach.

Były bardziej śmieszkowate w seriach poprzednich i w sumie nie popłynął Darin jak w Jose Chungu ale w tym w milenium albo jak Carter w Fight club. A co do przedostatniego odcinka z lekka się obawiam bo eksperyment i ja uwielbiam 99.9 % nietypowych odcinków pisanych Cartera, więc powinienem się ucieszyć (improbable, triangle, pmp), ale tak naprawdę po jednym odcinku mitologicznym ciężko powiedzieć w jakiej formie pisarskiej jest. Podobno opinie są bardzo różnorodne, jedni zachwyczeni, inni załamani 10x05 czyli jak z eksperymentami bywa w serialu. No i ma być aktorka z 6 stóp pod ziemią jako agentka Einstein. Co prawda miało nie być więcej komedii, ale nie sądzę by bardzo poważny odcinek miał to być. Trudno z trailerów i info odgadnąć co za odcinek bo z jednej strony jakiś zamach a z drugiej jakieś podobno sny/wizje. Ciekaw jestem ale jednocześnie się boję trochę by nie przegiął jak w Fight Club, to w sumie jeden eksperyment Cartera co mi nie podszedł.

No i już chyba wiem czemu przesuneli premiere drugiego odcinka. Nie dlatego że słaby, bo to dobry odcinek.
Spoiler:
Widocznie po dramacie jaki Dane spotkał dziwnie by się oglądało w kolejnym komediowym wesołą Scully i trochę za szybko by chamówa spadła na nią, dopiero wrócili i już tragedia ją spotkała. Choć powiem że przez te tragedie co ich spotykają to mi w głowie taka myśl pojawiła w czasie 10x04 że ile jeszcze będą nieszczęśliwi, niech ich coś dobrego w końcu spotka. I chciałoby się aby w finale wróciła wiadoma postać albo w jakiś sposób pogodziła by się ze stratą Scully, ale podobno już więcej wątku Williama nie będzie.


Home Again pozytywnie zaskoczył mnie. Zdjęcia mi się podobały, np. ujęcie w mroku z krzyżującymi się promieniami światła (jadą na nostalgii, ale w fajny sposób) czy ostatnia scena i ujęcie na jezioro. Wogóle oglądając 10x04 miałem wrażenie miejscami jakbym oglądał odcinek w reżyserii Davida Nuttera ( pana od np. Beyond the Sea, Revelations, Irresistible) albo Kim Mannersa, a jednocześnie widać kto odpowiada za odcinek. Dochodzę do wniosku że Glen Morgan to lepszy reżyser jak jego partner od scenariuszy Wong porównując ich odcinki w 10 serii. I oczywiście jak to w Morgana odcinkach mamy brutalną scenę a w tle leci fajny, pozornie nie pasujący kawałek "Downtown" Petuli Clark. Od razu nasuwają się skojarzenia z podobnymi scenami z wykorzystaniem piosenek w "Never Again" gdzie w scenie morderstwa leci "Doesn’t Somebody Want to be Wanted" The Partridge Family lub w scenie masakry w "Home" leci "Wonderful, wonderful" Johnny Mathis'a (choć dla mnie największe wrażenie zrobiła sekwencja z finału 2 serii Millennium gdzie dał duet Morgan - Wong kawałek Patti Smith "Land" - GENIALNA SCENA).

Ciekawe że jak wiadomo było jaki ma tytuł odcinek i kto jest autorem scenariusza to fani spodziewali się kontynuacji Home, ale okazało się że jednak nie. Może lepiej że nie, bo sequele w XF nie najlepiej wychodziły scenarzystom. 10 sezon głównie dla fanów więc jest od groma nawiązań i mamy nawiązania oczywiście do Home, ale i One Breath, Beyond the Sea. Co do nawiązania do Home mam na myśli głównie scene w której agenci rozmawiają o sprawie siedząc w szpitalu - identyczna scena była w odcinku o rodzinie Peacocków gdzie rozmawiali agenci o morderstwie dziecka i czy Scully nadaje się na mame (w 4 serii nie planowali zrobić jej mamą ale fajnie się to łączy z wydarzeniami w ostatnich seriach).

A co do Muldera i Scully to Fox nawet żartuje, uśmiecha się i widać że aktorzy złapali wspólny rytm co już widać było w komediowym odcinku. Super scena była jak rozmawiają o tym że są za starzy na bieganie i to jakby ująć flirtowanie za pomocą latarek.

Widać było zwłaszcza w 10x01 i 10x02 że są jacyś inni w stosunku do siebie. Wiało między nimi rezerwą i chłodem i to kolejny dla mnie dowód że chyba im tak po prostu kazali grać ze względu na ich relacje z filmu i co się działo między nimi po filmie, ten ciężki okres co przeszli i dlatego "Founder's Mutation" puścili jako drugi a nie jako czwarty (zresztą Skinner wita ich w pracy). I fajnie że pomału zaczyna się miedzy nimi układać ale z drugiej strony ten odcinek
Spoiler:
to kolejny dowód na to, że ich związek opiera się od początku głównie na bólu i tragediach jakie ich spotykają, ich łączą głównie dramatyczne sytuacje i jednocześnie te dramaty zbliżają ich do siebie. Są bliżsi sobie jak byli w 10x01 i 10x02 ale znowu przez dramat i tym razem jaki spotkał Danę. Można powiedzieć że znowu, bo nie ma serii w której nie byłoby przynajmniej jednego odcinka gdzie spotkała ją jakaś tragedia.

Do Anderson nie można mieć zastrzeżeń - gra subtelnie, bez szarżowania, ale wiadomo że dla niej to żaden problem zagrać dramatyczną scenę bez cienia fałszu. Choć na zagranicznych forach ktoś zapytał czemu gra z taką manierą jakby miała chrypke poza komediowym odcinkiem i pojawiła się odpowiedź że była przeziębiona. Fanów to dosłownie wszystko ciekawi.
Podoba mi się rola w tym odcinku Davida w scenach dotyczących Scully - facet głównie milczy i słucha jej wyznań.

Kapitalne sceny są z duetem w szpitalu wszystkie
Spoiler:
na czele z tą jak Scully zapytała coś w stylu czy kogoś kiedyś przywróciliśmy do życia ( Fox powinien odpowiedzieć "a nie pamiętasz jak zmarłem i 3 m-ce później zmartwychwstałem"). Ale chyba najlepsza jest ta gdy nie zgadza się Mulder by wróciła do pracy (trochę przypominało scene z "Beyond the Sea" jak mówiła że potrzebuje wrócić do pracy) i mocny jest też ostatni dialog o porzuceniu jak śmiecia
Czytałem wywiad z Morganem iż nie do końca zadowolony jest z tego, że nagle takie przeskoczenie z dramatu do śledztwa i jakby odcinek dłuższy był lepiej by poprowadził oba wątki. A nawet planował zrobić z odcinka 2parter gdyby było więcej odcinków jak 6, ale nie odczułem pomimo tego jakoś specjalnie, że za bardzo śpieszą się z wątkami i by coś tu zgrzytało, idealnie zostało rozegrane połączenie wątków osobistych z monster of the week, o wiele lepiej jak w 10x02. A co do monster of the week to nawet bez wątku osobistego podobał mi się odcinek i chyba każdemu skojarzył się z "Frankensteinem" i takimi odcinkami jak np. "Kaddish" o golemie czy "Arcadia" o śmietnikowym potworze gdzie agenci udawali małżeństwo. Choć nie rozumiem do końca
Spoiler:
o co chodzi w scenie gdy zmieniła się twarz temu potworowi w scenie przedostatniej, ale dlaczego? stwórca mu zmienił twarz i nie będzie zabijał już? Można też zadać pytania kto prowadził śmieciarkę,
ale serial znany jest z tego że nie odpowiada na wszystkie pytania nigdy i sporo rzeczy widzowie sobie muszą dopowiadać (choć wiem że to żadne wyjaśnienie).

Trochę mnie zawodzi jedynie Snow jak na razie. Świetną muzykę tworzy, odpowiednio klimatyczną, ale poza kawałkiem w 10x02 w scenie ze Scully i zdjęciem w domu nie ma żadnego kawałka, który by się zapamiętało jak z serii 1-9. A 10x04 idealnie nadawał się zwłaszcza ze względu na wątek osobisty, żadnego krótkiego kawałka na skrzypcach ani na fortepianie w stylu np. kawałka z zakończenia Release z 9 serii. Pojawia się na końcu jeden dobry ale akurat dali go w czasie dialogu.

Ciekawi mnie tylko czy to że w 10 serii to kolejny odcinek gdzie łączą śledztwa z osobistymi wątkami i mitologią to zasługa współczesnych seriali takich jak PoI gdzie najlepiej mieszają procedural z mitologią bo raczej w seriach 1-9 poza paroma wyjątkami jak np. choroba Scully i porwanie Foxa to nie bawili się w takie mieszanie, czy może jest to spowodowane małą ilością odcinków i chcą jak najwięcej upchać do odcinków. Tak czy inaczej mnie akurat to odpowiada. Postacie się rozwijają cały czas, nawet w komediowym odcinku, nie stoją w miejscu, dowiadujemy się o nich wciąż czegoś nowego. Dla mnie to serial o M i S na tle prowadzonych przez nich spraw a nie na odwrót czyli wcale nie najważniejsze są dla mnie zjawiska paranormalne i dla twórców serialu też jest tak gdzieś od 4, 5 serii, a napewno od 6 serii gdzie wątek ich relacji oraz bohaterowie byli na pierwszym planie i podobnie jest w 10 serii.

Podsumowując bardzo dobra robota brata Darina Morgana. Zaskoczenie dla mnie bo nie wiedziałem czego się spodziewać po Glenie gdyż nie znam jego seriali co nakręcił w ostatnich latach i nawet nie pamiętam czy wogóle coś ostatnio oglądałem według jego scenariusza. Szkoda jedynie tylko że jak się serial rozkręcił to doszliśmy do końca 10 serii.

Ocena: 8/10.

Kilka uwag na koniec co do odcinka.

Fajnie wyjaśnili nieobecność jednego z braci Scully co nigdy się nie pojawił, po prostu kontaktu nie utrzymywali. A Bill nawet jak się nie pojawia to i tak się okazuje być dupkiem wciąż.

Mulder gwiżdżący na Scully - tego jeszcze nie było.

Scully jako kick ass - chcę więcej takich scen.

Jedna uwaga na koniec. Może się mylę ale w seriach 1-9 nie było takiej reklamy jak w 10 serii, bo co odcinek reklamują produkty firmy Ford, aż za bardzo nachalnie. Może nie było to w tym odcinku tak widoczne jak w poprzednim i w 10x02, ale przesadzają z reklamą samochodów, tak samo odnoszę wrażenie że bardzo telefony reklamują.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2016-02-16, 20:18   

[tu wstaw jakiś dowolny gif z WTF]

Nie ma co, Carter w piątym odcinku pojechał po bandzie i właściwie można ten odcinek podciągnąć pod przeskoczenie rekina... Ale, cholera, podobał mi się! Highlitem jest oczywiście scena której nie zdradzę ale będziecie wiedzieli że o nią chodzi kiedy zobaczycie, jednak sporo też było pomniejszej fajności - świetne pingpongowe dialogi, fajnie poryty klimacik, no i przede wszystkim Claire z SFU ( <3 <3 <3 ) która właściwie zakasowała całą obsadę w tym odcinku i mam nadzieję że jeszcze wróci w przyszłym sezonie, co prawda nie widzę jej jako członkini stałej obsady (bo jest to postać bardziej parodiująca Scully niż nowy charakter jako taki) ale jako recurring character - hell yeah! W sumie tylko łopatologię w końcówce mogli sobie darować (ale może to czkwaka po odcinku z Reynoldsem w 9 sezonie , gdzie nikt do tej pory nie wie o co cho i Carter uznał że tym razem nie ma potrzeby prowokować zbędnych rozkminek)

Kurde, chyba zaraz obejrzę jeszcze raz :D Carter zrehabilitował się w moich oczach za słaby pierwszy odcinek i za słaby (zapewne) ostatni.
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u