FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Z Archiwum X
Autor Wiadomość
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-02-17, 21:02   

Jarod napisał/a:
[tu wstaw jakiś dowolny gif z WTF]

Nie ma co, Carter w piątym odcinku pojechał po bandzie i właściwie można ten odcinek podciągnąć pod przeskoczenie rekina... Ale, cholera, podobał mi się! Highlitem jest oczywiście scena której nie zdradzę ale będziecie wiedzieli że o nią chodzi kiedy zobaczycie, jednak sporo też było pomniejszej fajności - świetne pingpongowe dialogi, fajnie poryty klimacik, no i przede wszystkim Claire z SFU ( <3 <3 <3 ) która właściwie zakasowała całą obsadę w tym odcinku i mam nadzieję że jeszcze wróci w przyszłym sezonie, co prawda nie widzę jej jako członkini stałej obsady (bo jest to postać bardziej parodiująca Scully niż nowy charakter jako taki) ale jako recurring character - hell yeah! W sumie tylko łopatologię w końcówce mogli sobie darować (ale może to czkwaka po odcinku z Reynoldsem w 9 sezonie , gdzie nikt do tej pory nie wie o co cho i Carter uznał że tym razem nie ma potrzeby prowokować zbędnych rozkminek)

Kurde, chyba zaraz obejrzę jeszcze raz :D Carter zrehabilitował się w moich oczach za słaby pierwszy odcinek i za słaby (zapewne) ostatni.

Wogóle ja uważam że od 6, 7 serii on mitologie pisze bo musi, ale tak naprawdę woli eksperymentować i lepiej się bawi przy takich odcinkach.

W finale 10 serii też będzie Einstein. Aleś mnie zaskoczył, że Ci się jednak podobał, jesteś w tych 0.01% fanów co się spodobał. I serio to ja Ci zazdroszczę bo chciałbym żeby też mi sie podobał, bo jak wiesz doskonale lubię takie porypane odcinki Cartera, ale niestety nie :( Właśnie o wiele bardziej wolę odcinek z Reynoldsem jak ten i może za drugim, trzecim razem bardziej mi się spodoba, ale po kolei.

Babylon to chyba najbardziej kontrowersyjny odcinek w całym serialu, komedia o terroryście - takie odcinki tylko w Archiwum X. No i żeby tradycji stało się zadość hejtowany przez fanów po premierze, ale i przed premierą dostawało się odcinkowi już za sam fakt, iż Cartera odcinek. Jedynie chyba (były)showrunner Dr Who jest tak hejtowany jak Carter i Lucas, z którym nawet Cartera się porównuje i moim zdaniem niesłusznie.

W przypadku 10x05 tego powodem są agenci Miller i Einstein, bo fani obawiają się że mogą zastąpić M i S, jeśli powstanie wogóle 11 seria, bardziej im się dostaje jak odcinkowi. Carter i Fox zdementowali te plotki już dawno, nie ma zamiaru showrunner kręcić bez starej obsady, bo już raz próbował i nie wyszło. Innym powodem nienawiści do showrunnera może być, że nie licząc mitologii Carter pisze co sezon bardzo specyficzne odcinki od 5 serii, które budzą skrajne emocje.

A w tym przypadku jeszcze pojechał po bandzie bo połączył wątek terrorystyczny z komedią. Są oczywiście opinie że odcinek jest rasistowski, obraża uczucia religijne i jedzie na stereotypach w przedstawianiu np. teksanczyków. Ale ważniejsze czy dobry odcinek. No i nie podobał mi się i nie z powodów kontrowersji jakie wywołuje (moim zdaniem przesadzone i to bardzo opinie) tylko dlatego że to przeciętny odcinek.

Nie jestem hejterem showrunnera. Carter to mój ulubiony scenarzysta razem z Darinem Morganem i Gilliganem jak wiesz. Jest też dobrym reżyserem bo nawet w 10x05 ma kilka pomysłowych realizacyjnie scen, ale scenarzystą to różnie bywa. Spora grupa fanów chyba zapomniała jakie odcinki napisał (złe i średnie też, ale który scenarzysta poza Darinem Morganem nie ma na koncie kiepskiego odcinka?) w 5, 6 lub 9 serii.

Chociaż najlepiej się sprawdza właśnie w lekkich odcinkach, komediowych, wychodzących poza schemat serialu jak np. Prometeusz, Triangle, czy nawet Improbable z 9 serii. Oczywiście nie każdy specyficzny odcinek się mu udał jak np. Fight Club i tak niestety jest z Babylonem, który przez właśnie młodsze wersje bohaterów i bardziej przerysowane bo tak zaplanował zrobić to kojarzył mi się z tym średnio udanym eksperymentem z 7 serii, ale też przypominał mi miejscami właśnie genialne Triangle (scena ze Skinnerem przy łóżku), a przede wszystkim odcinek z 6 serii gdzie M i S mieli wizje różne pod wpływem grzybków.

Miałem nadzieje jednak że pokaże, iż wciąż potrafi napisać dobrą rzecz mimo faktu, iż od dawna nic nie napisał dla telewizji. Może nie na miarę swoich najlepszych dzieł z 5, 6 serii, ale dobry skrypt stworzy i niestety nie udał się eksperyment Carterowi. Napewno do najgorszych odcinków jest daleko ale to po prostu średniak w którym fajne pomysły trafiają się ze słabymi
Spoiler:
jak np. taniec Muldera (Travoltą to on nie jest). Nie do końca wyszło połączenie wizji Muldera z wątkiem terrorystycznym plus komedia, jakoś nie do końca się to klei. Choć ma kilka ciekawych/kontrowersyjnych pomysłów jak np. terrorysta w wizji stylizowany jest na Chrystusa a mama jego na Maryje czy się mylę?

A co do sceny ze strzelcami to jak na początku serii byłem pewien, że 10 jest dla fanów, forma przeprosin showrunnera z fanami za 8, 9 serie, ale wygląda że nie do końca jednak. Nie ożywił Strzelców jak pewnie wielu by chciało. Więc nie dziwię się jak wielu widzów co lubią strzelców po tym jak wiedzieli że wrócą to wściekli się bo napewno oczekiwali innego ich udziału w odcinku, a mignęli na dosłownie parę sekund. Ja się nie wściekłem bo wiedziałem że napewno ich nie ożywi.

Najgorsze że początek obiecuje dobrą robotę, teaser ok ale zapowiada poważny odcinek, jakby 24 godziny w wersji archiwum, a później mamy dobre, choć zabawne sceny z czwórką agentów (Einstein jest świetna i lepiej wypadła w parze z Mulderem jak z Millerem, który jest nijaki). Dobre są też sceny jak stara ekipa jednak postanawia im pomóc, ale gdzieś od sceny wizji jest coraz gorzej.


Czułem się jakbym oglądał 2, 3 odcinki w czasie 40 minut o zupełnie różnym archiwowym klimacie. Nawet Snow daje inną muzykę, w zależności czy mamy halucynacje, komedie, czy coś na kształt archiwowej wersji serialu 24 godziny.

Trzeba też zaznaczyć, że Carter z lepszym lub gorszym skutkiem promuje swoją wiarę w serialu. Nie mam nic do tego bo od dawna wiadomo i powtarza że dla niego to serial o poszukiwaniu wiary, podobnie było w drugiej kinówce. Daje wątki z Biblii głównie, przerabia je jak np. w 7, 8 serii i raz wychodzi lepiej a innym razem gorzej/kiczowato. No i tym razem wyszło słabo.
Zadał mi ćwieka Carter odcinkiem. Chciał za dużo wątków poruszyć i kolejny odcinek gdzie widać, iż miał milion pomysłów i upakował je do 40 minut. Każdy odcinek w 10 serii wygląda na bardzo skompresowany gdzie mają po kilka pomysłów, ale nie irytuje to mnie tak jak w tym przypadku. Super że próbował zrobić coś innego, coś nowego i co niekoniecznie fanom się musi podobać, że dalej eksperymentuje, ale niestety nie wyszło tym razem.


Wątki się zupełnie nie łączą ze sobą albo już mi pod koniec było wszystko jedno bo się zawiodłem, np.
Spoiler:
zupełnie niepotrzebnie wrócili do wątku z mamą Scully, bo niby chciała się czegoś dowiedzieć o niej, pewnie o co chodzi z monetą, ale tak w sumie to jaki ma sens ten wątek?Po co jest dodany?No i na końcu mówi Scully że widziała nienawiść jak dobrze pamiętam, ale co, jaką nienawiść, gdzie i kiedy?


Napewno są plusy jak dialogi co niektóre (w tym nawiązanie do pilota serialu na samym początku), sceny z M i S, humor, Einstein
Spoiler:
(ciekawe że w wizji ona się pojawiła a nie Dana w scenie rodem z "50 shades of Grey"), wogóle u niego w wizjach zawsze pojawiają się jakieś laski,
gra dobrze David poza tańcem. Sporo fajnych piosenek dał Carter jak np. Waitsa kawałek lub w końcówce jedną z moich ulubionych piosenek co fajnie podsumowuje ich relacje. a tak często nie jest spotykane by tyle piosenek było w odcinkach, ale ogólnie to wszystko nie tworzy dobrej zwartej całości razem. Fajnie ogląda się sceny osobno ale jakość to gdzieś nie łączy się za bardzo ze sobą.

No i miejscami za bardzo przegadany zwłaszcza w końcówce odcinek, podobnie jak poprzedni showrunnera czyli 10x01. Scena sama w sobie fajna,[spoiler] bo dobrze zobaczyć agentów choć trochę szczęśliwych. Inna sprawa że wydaje mi się iż dał tą scenę, którą lubię i pasuje do 10 serii (zaczyna się układać między bohaterami) po to by część fanów się od niego odczepiła, bo dał im w końcu to czego chcą. Więc scena spoko, ale przez to, że odcinek średni nie interesowało mnie zupełnie o czym M i S rozmawiają. Chociaż zdaje sobie sprawę, że chciał w tej scenie showrunner przekazać widzom różne ważne dla niego rzeczy.

Na razie jedyny co mi się nie podobał ale przy 6 odcinkach rzutuje to napewno bardziej na poziom sezonu jak przy 20 odcinkach. Hejterem nigdy nie byłem Cartera, to mój jeden z ulubionych wciąż scenarzystów, i dlatego przykro mi, bo naprawdę chciałbym by mi się spodobał. Myślałem że pokaże tym odcinkiem wszystkim co po nim jadą, że stać go na dobrą nie mitologiczną robotę, mimo faktu że od dawna nic nie napisał. A zrobił odcinek co większość hejtuje (choć pozytywne opinie też są, w mniejszości, ale jednak są) i ja pomimo hejtu którego się spodziewałem bo odcinek showrunnera ale myślałem że to taki odcinek co trafi w mój gust idealnie, zwłaszcza jak uwielbiam jego wszystkie eksperymenty co pisał poza Klubem walki z 7 serii. Napewno przesadzają fani, bo do najgorszych odcinków daleko, ale jednak to nie jest dobry odcinek. Chwali się że próbuje wciąż czegoś nowego Carter w swoich odcinkach tak jak przynajmniej od 5 serii eksperymentował, ale tym razem nie udało się zupełnie. Nastawiałem się by podobał mi się, ale czym bliżej końca było coraz słabiej. Sam jestem zaskoczony moją opinią negatywną.

Ocena: 5/10
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2016-02-17, 23:09   

gall anonim napisał/a:

Czułem się jakbym oglądał 2, 3 odcinki w czasie 40 minut o zupełnie różnym archiwowym klimacie.


ja tak miałem z poprzednim odcinkiem.

gall anonim napisał/a:
też przypominał mi miejscami właśnie genialne Triangle (scena ze Skinnerem przy łóżku), a przede wszyst


miałem identyczne skojarzenie. A propo Skinnera, rozwalił mnie jeszcze tekst agentki Einstein o jego migrenach :D

Cytat:
taniec Muldera (Travoltą to on nie jest)


no nie jest. Cały dowcip tej sceny polega na tym że nie jest. WTF? :)
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2016-02-18, 23:18   

O odcinku czwartym pięknie tu napisali już wszyscy, ja tu nie mam nic do dodania, może poza dookreśleniem o co chodziło w końcówce:
Spoiler:
tak zrozumiałem, że artysta powołał tego stwora do życia całkiem świadomie, może nie chodziło mu o to, by stwór zabijał, tylko o potwierdzenie potęgi swojej kreacji. Kiedy zjawiają się nasi agenci, koleżka najpierw im ściemnia, a potem kasuje stwora i ucieka w siną dal. Może kiedyś stworzy nowego, może nie.
Bardzo typowe iksowe zakończenie odcinka z potworem tygodnia :fingerok:

Babylon natomiast mnie zachwycił, nawet jeśli przerzucanie się z tragedii na komedię jest tam trochę wysilone, ale szczerze mówiąc, udział naszych agentów w tej sprawie (w której przecież nie ma nic nadnaturalnego) jest od początku trochę pretekstowy. Ot, Mulder wyskakuje w wolnej chwili z kolejną zbzikowaną teorią, zaraz wchodzą młodzi agenci i jechane! Cudownie to było wszystko popaprane, a potem z tej komedii zaczęły wychodzić całkiem niegłupie rzeczy, może szkoda tylko, że tym razem w epilogu wyjaśniono, co poeta miał na myśli. Z Fight Club z sezonu 7 mam jakieś przebłyski, w rodzaju "cudownie popaprane" właśnie, mnie chyba ten odcinek nie zawiódł ale to się wypowiem po powtórce, bo zamierzam jednak obejrzeć sezony 7-9.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-02-23, 15:34   

John Bigboote napisał/a:
Babylon natomiast mnie zachwycił,. Z Fight Club z sezonu 7 mam jakieś przebłyski, w rodzaju "cudownie popaprane" właśnie, mnie chyba ten odcinek nie zawiódł ale to się wypowiem po powtórce, bo zamierzam jednak obejrzeć sezony 7-9.


Dobrze że zamierzasz jednak obejrzeć, bo po prostu warto, może trochę mniej 9 serię i może Ci się spodobają sezony jak mnie zwłaszcza 7 i 8 albo będziesz miał zdanie jak 99.9% fanów - warto zobaczyć choćby dla gry aktorów oraz muzyki Snowa w 8 i 9 serii. Choć trochę późno po 10 serii, ale kto mógł wiedzieć, iż 10 seria tak będzie mocno powiązana z z 8 i 9 serią (w sumie ja się spodziewałem i tego oczekiwałem ale nie w aż takim stopniu). Jedynym wątkiem co przewija się w praktycznie prawie każdym odcinku to ich syna i nawet w 10x05 w ostatniej scenie jak nie mówią nic o synu to jak o dzieciach mówi Scully zaraz mi sie William przypomniał. Wogóle ciekawa sprawa że ten wątek jest lepiej prowadzony jak Williama nie ma czyli w 10 serii ale i w 8 też i w drugim filmie też wspominają niż jak jest gdzie wątek zrobił się nieznośnie patetyczny w 9 serii.

Jestem jedynym co się na 10x05 zawiódł a właśnie po tym odcinku najwięcej sobie obiecywałem i może mój zawód bierze się właśnie stąd, bo oczekiwałem dziwnego odcinka w stylu showrunner. Wiedziałem że odjechany będzie odcinek ale nie spodziewałem się aż takiego dziwnego. Muszę przyznać showrunnnerowi jedno, że Babilonem pokazał iż ma wciąż ambitne/ciekawe pomysły i za to cenię odcinek, pomimo słabości i dość niskiej oceny. Wogóle jak słuchałem podcastów fanów to dla wielu widzów podobno zupełnie inaczej ogląda się za drugim i trzecim razem odcinek, są nawet tacy co za pierwszym razem zjechali a za drugim podobało się miło słabości. Jest wiele scen fajnych jak np. rozmowa z agentem który ma nadzieje że nie umrze chłopak i wspomina o dziewicach w raju a Scully na to że to byłaby tortura dla niego czy coś w tym stylu :hahaha:

Wciąż mimo faktu że dałem 5/10 pamiętałem od obejrzenia tydzień temu poszczególne sceny, piosenki, które fajnie odnoszą się do wydarzeń co dzieją się na ekranie (to chyba obok odcinka z Reynoldsem w roli Boga epizod, w którym mamy najwięcej piosenek, no i może obok Prometeusza z kawałkami Cher) i kusiło mnie by znowu zobaczyć i obejrzałem dziś. No i nawet scena halucynacji w całości mi się zaczeła podobać a nie scena z Waitsa kawałkiem tylko, ale jednak wciąż ten przeskok od halucynacji do rzeczywistości nie do końca się klei w całość i jak poczytałem to podobno tak samo jak w seriach 1-9 zdarzało im się że odcinek był za długi, więc musieli sporo z halucynacji wyciąć.

Ogólnie lepiej mi się oglądało za drugim razem, nawet w sumie dam 6/10. Komediowe elementy dalej mi się podobają tak samo jak podobały, sceny halucynacji, ale tak same w sobie wciąż a nie jako całość. Odcinek dobrze się ogląda i zlatuje szybko i już w sumie lepiej oceniam ale jednak jest trochę elementów co nie do końca się kleją z całością i dlatego 6/10.

Scenę tańca dał Carter, bo jest fanem tego świetnego teledysku z niesamowitym Walkenem więc chciał nakręcić podobną scenę, ale mieli kilka dni jedynie na prace Davida z nauczycielem od tańca
.

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=s0no4zTI5n8" target="_blank">View on YouTube</a>



Co do Improbable to pojawił się po emisji 10x05 wywiad z Carterem o tym odcinku - może coś wyjaśnił o co tam chodziło. Choć jak pamiętam pojawiła się analiza fana, którą chyba nawet tutaj dałem. Bodaj coś takiego że agenci to fani a Reynolds/Bóg to Carter co trochę wyjaśniało o co biega.
https://www.yahoo.com/tv/...-162417417.html

Finału jeszcze nie widziałem ale jak można się było spodziewać hejterzy Cartera jadą po nim równo, tak jak jechali po jego 10x01 i 10x05 i to najlepsze podsumowanie opinii fanów.


A info dla Bigboote jakby nie mógł zgadnąć co to za odcinek, to jest 8x04, tak do zachęcenia do obejrzenia serii 7-9.


Spotkałem się z opinią taką o finale, że nie tyle część fanów nienawidzi showrunnera co Carter nienawidzi fanów, zwłaszcza shipperów (tych co chcieli romans między M i S). Nie wiem co się dokładnie dzieje ale słyszałem że mało wspólnych scen mają agenci co w sumie szkoda jeśli tak będzie bo wiadomo że najlepsze odcinki to jak są razem i nie chodzi mi o jakieś romantyczne bzdety - najważniejsze jak razem się pojawiają i nie ważne co robią. Fani tak hejtują na niego, że to już męczące jest niezależnie od poziomu jego scenariuszy. Ale muszę przyznać z przykrością bo najbardziej cenię sobie Cartera odcinki w serialu obok Gilligana i Darrina, że rzeczywiście showrunner nie jest w formie jeśli chodzi o scenariusze w jakiej był w np. seriach 5, 6 i mam na myśli Milagro, Triangle, How te ghosts czy choćby Improbable z 9 serii i się tego spodziewałem skoro od zakończenia serialu nie licząc pilota After i filmu nie napisał nic, żadnego scenariusza, miał długie wakacje od tv, ale aż tak naprawdę złym scenarzystą jak mówią to nie jest to chyba jednak nie. Nie wiem co sie ludzie uparli by porównywać go do np. Gordona twórcy Homeland, który też nie jest super scenarzystą jakimś tam bardzo. Chyba dlatego bo odniósł sukces po zakończeniu xfiles jak Gilligan, ale Gordon nie każdy odcinek/serial co tworzy jest super. Miałem nadzieje że pokaże hejterom odcinkiem 10x05, że się mylą co do niego, ale w sumie hejterzy zawsze się czepiają, nawet jak nie ma czego.

Ale napewno wciąż Carter dobrym showrunnerem jest bo pozwalał reszcie scenarzystów tworzyć odcinki w ich archiwowym stylu, nie narzuca swojego jak inni showrunnerzy w innych serialach co widać też w 10 serii - co odcinek to inny klimat serialu. Dobrym reżyserem też bo nawet w nieidealnym 10x05 miał pare pomysłowych scen i potrafi wciąż pisać fajne dialogi, zwłaszcza z humorem, jak właśnie w 10x05. Oczywiście fani po emisji jego odcinków porównują showrunnera że skończył się jak Lucas, najlepiej by nic nie pisał i odszedł, ale fani jakoś zapominają o jednym i najważniejszym - jak David i Gillian są lojalni w stosunku do Cartera.

Jeśli jego nie będzie w kolejnych seriach czego fani by chcieli a przynajmniej część chciała to raczej nie ma szans by aktorzy wrócili, którzy chcą wrócić ale ciężko terminy będzie dograć. Serial to już takie bardziej przyjaciół spotkanie po latach - Anderson wróciła ze względu na showrunnera i DD, zresztą Duchovny ją namówił na powrót. No i przecież showrunner jest ojcem chrzestnym jej córki, która urodziła się w trakcie 2 serii a w 10 serii pracowała na planie serialu (jak się nie mylę to odpowiadała za charakteryzację potworów, wygląd stworów,i ściągła do odcinka 10x4 do roli artysty co stworzył potwora, do roli Trashmana prawdziwego artyste, to nie był aktor) .

Jak showrunner i aktorzy pracowali ze sobą 7, 8 lat to napewno jakieś spięcia między nimi były, mieli siebie dość czasami, ale widać z kulisów seriali i wypowiedzi aktorów w czasie 10 serii, że bez Cartera nie ma na nich co liczyć. Co ciekawe aktorka jak w klasycznym xf grała to mniej się udzielała w promocji serialu a za emisji odcinków robiła świetną reklamę serialowi razem z Davidem co jak zwykle zaowocowało plotkami na ich temat i nakręcanie fanów owocuje takimi artykułami które za serii 1-9 były na okrągło i teraz znowu się pojawiają, zwłaszcza jak oboje przyznają że podczas 10 serii kręcenia zbliżyli się do siebie jeszcze bardziej jak wcześniej, nakręcają fanów swoim zachowaniem co do siebie i później pojawiają się artykuły takie jak na przykład ten.

https://www.washingtonpos...vny-are-dating/

Przypomina mi to sytuacje jak u nas z Pawłem Wilczakiem i Joasią Brodzik z serialu Kasia i Tomek, którzy w końcu się pobrali. Przed premierą np. odcinka 10x05 Gillian napisała komentarz co do sceny w biurze na początku, że to agentów gra wstępna, co do sceny z Mulderem leżącym na łóżku w 10x03 i 10x05 halucynacji z agentką Einstein, że to Fox jakiego kocha. Widać że z humorem zaczeła do serialu podchodzić i zaczął ją bardziej bawić serial a nie traktować jako prace (choć jak obejrzy się bloopery z serii 1-9 to tam dopiero numery wyprawiała cała ekipa na czele z Anderson).

Ciekawie wypowiada się o kolejnej serii aktorka jeśli wogóle bedzie. Wiadomo że nie zgodzą się na więcej jak góra 10 odcinków w serii a przez to iż mieszka w Anglii wolalaby nawet nakręcić dwie serie jednocześnie - o takim rozwiązaniu jeszcze nie słyszałem, czy jest wogóle możliwe.

Co do 10x06 jak nie widziałem co dokładnie się dzieje, ale wiem że ma być cliffhanger i nie podoba mi sie, bo nie wiadomo jak długo przyjdzie czekać na 11 sezon - zaczynam rozumieć fanów Sherlocka :)

No i obstawiam zakończenie serii 10 takie, iż pojawi się w końcówce syn agentów (co prawda mówił showrunnner że więcej wątku tego nie będzie ale nie wierzę jakoś skoro ciągle o nim wspominają że w finale nie wrócili do tego wątku) i zostanie porwany. Showrunner uwielbia jak główni bohaterowie są porywani a w przypadku Scully to aż przesadzali.

A jak nie związane z Williamem to obstawiam, że M i S razem zostaną porwani przez ufo i koniec - bo przecież w serii co miała być ostatnią jak 7 też było chamskie zakończenie
Spoiler:
jak porwanie Foxa
i takie zakończenie w sumie odpowiadałoby mi, jak ich razem porwą, choć wolałbym bez cliffhangera, takie zakończenie jak 8 serii czyli w sumie happy end. Nie chciałbym by znowu zostali na koniec rozdzieleni, jak już im się ma coś stać to razem.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2016-02-23, 23:39   

Po obejrzeniu finału post galla mnie rozbawił bardzo, a sam odcinek jest tak koszmarnie denny, że nawet nie chcę mi się tracić energii by go zjechać.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-02-24, 22:30   

Musiałem drugi raz obejrzeć odcinek bo liczyłem że zmienię zdanie jak zmieniłem częściowo o Babilonie ale jednak nie. W sumie to powiem coś co sądziłem że nigdy nie powiem a napewno po odcinku showrunnera. Raz w serialu miałem ochote przestać oglądać serial i było tak po Lord of the flies z 9 serii, choć serial ma naprawdę sporo złych odcinków i dzisiaj taka sama myśl mi przeszła przez głowę. Po prostu przykro mi się zrobiło oglądając odcinek, zwłaszcza drugą połowę i nawet nie chodzi o śpieszenie się z fabułą co było pewne tylko z innych powodów. Nie będę powtarzał że bronię Cartera zawsze i to mój jeden z ulubionych scenarzystów bo pisałem o tym wielokrotnie. Nawet wszystko się tu kupy trzyma w swoim absurdzie, ale tak fabuła pędzi, jeszcze szybciej jak w 10x01, że ogląda się bez emocji. Dla mnie to jest jeden z najgorszych odcinków w serialu, to już finał 9 serii zyskuje po tym odcinku, chociaż jakiś super nie był. A zaznaczyć muszę że lubię mitologię nawet z 8 i 9 serii. Wiadomo było że fabuła będzie pędzić jak w 10x01 i w sumie jak w każdym odcinku 10 serii po łebkach trochę. Na dodatek więcej Scully (z Einstein którą lubię w duecie) i super, ale co z tego jak wogóle nie ma co grać Anderson. To wogóle dla mnie szok, bo nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się, że odcinek skupiający się wokół Scully a mnie się nie podoba. Ale nie najgorsze jest to że fabuła leci po łebkach, tylko że przeszkoczył kilka razy rekina 10x06. Nie pierwszy raz bo w końcu to 10 seria, ale tym razem w taki sposób że jakbym nie uwielbiał postaci/serialu to bym nie oglądał 11 serii jeśli wogóle będzie. Powody które najbardziej mnie wkurzają, to:

Spoiler:
Po pierwsze Palacz - dla mnie faceta rola się skończyła już dawno w serialu i ja bym wolał jakby go sklonowali już , bo jak można przeżyć jak on całkem się spalił. I niestety jak aktora lubię, to dobry aktor, może nawet najlepszy w obsadzie, ale w tym odcinku jest Palacz parodią postaci jaką był w seriach 1-9, facet wogóle grozy nie budzi. W sumie to taki trochę archiwowy Darth Vader - skończył podobnie jak Anakin w Gwiezdnych wojnach.

Druga sprawa czyli Reyes - o wiele bardziej wolę Doggetta, a jego partnerka była nudna czasami, ale pomimo tego w życiu nie uwierzę że będzie robiła za kolejną wersje Fowley co wkurzała w 6 i 7 serii. A jak zareagowali na to fani Moniki że stała się tchórzem? Gdyby nakręcili 2 odcinki to pewnie lepiej by wyjaśnili powody jej decyzji, ale to mi zupełnie nie pasuje do jej charakteru. Jeśli wogóle powstanie 11 seria to liczę że jednak będzie i może jakoś dokładniej wyjaśnią powody. Jestem prawie pewien ze podobnie by zrobiono z Doggettem jakby Patrick wrócił i może dobrze że jednak go nie ma.I jak teraz będzie się oglądało Monike w 8 i 9 serii wiedząc że okazała się kim się okazała. Mam nadzieje że jak zobaczymy ją w 11 serii to się jakoś zrehabilituje.

No i właśnie dochodzę do najważniejszej sprawy, która mnie najbardziej wkurza (używam najbardziej łagodnych słów bo nie chce klnąć), bo dotyczy Scully - mojego number one w serialu. Co prawda nie zrobiono ze Scully kosmitkę (teaser można odebrać jako obawy agentki), ale wspominał Carter w wywiadach że będzie w finale nawiązanie do teorii że jest nieśmiertelna. Kosmitą nie została, ale kurcze, zrobiono z niej w finale supergirl. Wiadomo od początku serialu, że nic się nie może stać M i S i rózne sytuacje dziwne mieli na pograniczu życia i smierci, ale to przede wszystkim normalny człowiek był a teraz jakaś supergirl.Trochę może przesadzam, ale teraz jak będzie oglądało się wcześniejsze odcinki to w głowie będzie pojawiała się myśl że nic jej nie może się stać bo ma obce DNA i podobnie w 11 serii jak powstanie.Ale w sumie twist niezły - zrobili szczepionke z DNA agentki dzięki czemu zagłady nie będzie i w sumie każdy człowiek teraz będzie miał obce DNA, więc wykiwała konspiratorów Scully. A jak już przy tym jestem to nie powinno być podobnie z Mulderem po jego przejściach w 7 i 8 serii? Może odkręcą to w 11 serii ale nie wierzę jakoś. Najlepiej by było jakby zapomnieli o tym wątku jak np. o superżołnierzach i udawali że nie istnieje. Najlepsze że jakoś nie przeszkadza mi specjalnie co się stało z Mulderem w Deadalive i może dlatego że o wiele lepszy odcinek. Ja tego nie kupuję zupełnie co zrobił showrunner tutaj. Teraz można wyjaśnić czemu Clyde Bruckman powiedział co powiedział w 3 serii do niej i wydarzenia ze śmiercią w Tithonusie z 6 serii. Scully to była normalna dziewczyna, a teraz. Lepiej byłoby jakby w formie żartu zostawili to zdanie z 3 serii a tak...Nawet nie wiem jak mam skończyć zdanie.


Odcinek nie ogląda się źle, podobnie jak 10x01 zlatuje bardzo szybko, ale poza paroma drobnostkami co mi się podobały jak współpraca agentek, muzyki Snowa, ostatniej sceny z M i S to jako całość odcinek jest słaby. Nie mam nic przeciwko takiej inwazji, ale też z drugiej strony wiadomo że odkręcą wydarzenia zaraz na początku 11 serii.
Spoiler:
I pewnie się okaże że to William przyleciał. Ale dobrze podejrzewałem że ostatnia scena będzie z ufo.

Mnie jest bardzo przykro bo pomimo słabości dało się oglądać poprzednie odcinki, nawet do Babilonu się częściowo przekonałem, ale tym razem przegiął Carter. Nawet chamskie zakończenie nie przeszkadza mi specjalnie bo z tego serial znany jest.

Carter w wywiadach przyznał że mieli sporo kłopotów i po łebkach lecieli, ledwo się wyrobili, mieli tak mało czasu że scenariusze pisali w czasie kręcenia danych odcinków co czasami widać w 10 serii jak się śpieszą/skracali wątki i nie chce tak kręcić 11 serii po łebkach i w pośpiechu, wcisneli się na siłe z grafikiem i ledwo wyrobili się z terminami, ale odcinki 1-5 oglądało się naprawdę dobrze miło slabości.A tak to ja nawet nie wiem jak ocenić ten sezon bo odcinek zwyczajnie załamał mnie. Przyznał też że napewno jego odcinki nie są ulubionymi w 10 serii. Najgorsze że nie da się odkręcić tego co się tu stało z postaciami, bo pewnie scene finałową odkręcą w najprostszy sposób, jak w każdej serii. Ocena 4/10 - najgorszy mitologiczny od czasu 9x01.I to pisze fan co zawsze bronił Cartera i cenię jako scenarzystę a 10x06 załamał mnie i wkurzył mocno.

W końcu Snow daje o sobie znać w scene na moście, fajna muzyka. A tak ogólnie co do całej serii to był jeden kawałek fajny w 10x02 jak oglada Scully zdjęcie syna i wogóle dobra, odpowiednio dopasowana muza, tylko o wiele za mało! W serialu z serii na serie muza była coraz lepsza i mistrzostwo osiągnął w 8 i 9 serii gdzie co drugi odcinek była kapitalna muza Snowa, ale tutaj jak są fajne kawałki, to można policzyć na palcach jednej ręki, np. w 10x02, 10x03 w scenie erotycznej i w finale na moście. Najbardziej zawiodłem się na 10x04 bo tam przez wątek osobisty Scully powinno być sporo dobrej muzy i jest, ale zagłuszana przez dialogi.

Skinnera bardzo mało w całej serii, ale on prawie zawsze za biurkiem siedział i pewnie dlatego bo odcinkow tylko 6. Ale powinien z Millerem szukać Foxa i nie tylko dlatego że w czołówce jest, już więcej działał nie tylko w 9 serii co też był w czołówce, ale i w 8 serii.

Bójka trochę przekombinowana i nie dorównuje bójce z krycekiem w deadlive z 8 serii czy Anasazi z 2 serii.


Może problem z 10x06 leży w tym że w scenariuszu pomagało dwóch naukowców w tym Anne Simon i te panie są pewnie odpowiedzialni za naukowe dialogi w 10x06. Simon jest odpowiedzialna za wszelką tematykę naukową i medyczną w serialu. Od połowy 1 serii pomaga showrunnerowi. Z tym że przez pierwsze 5 lat robiła to anonimowo, ponieważ będąc profesorem na Uniwersytecie obawiała się, że ludzie nie będą jej brali poważnie jak się dowiedzą, że współpracuje przy xfiles. I dopiero gdy się okazało, że jest wprost przeciwnie, ujawniła się a nawet napisała książkę. A może wina słabego odcinka leży w tym co przyznal w wywiadzie ze kręcąc 10x04 nie miał pojęcia jak skonczyć sezon, czyli 2 odcinki przed końcem i musieli się śpieszyć ze wszystkim i często wymyslali fabułe na ostatnią chwile. Sezon był spoko, nie narzekam, ale ten finał. Dla mnie serial przeskoczył rekina i gdybym nie uwielbiał postaci to bym przestał oglądać właśnie kolejne serie, jak będą.

I raczej o odcinku nie zmienię zdania jak o Babilonie, bo tym razem już dwa razy obejrzałem i wrażenia takie same. no i widać że bardziej dla fanów, zwłaszcza hardcorowych co znają serial/kulisy serialu i całość co mi akurat odpowiada że nie zapominali o poprzednich latach i mam na myśli głównie wątek z mama Scully i Williamem. No i podoba mi się nawet jak czasami topornie wyszło przeplatanie wątków mitologicznych/ważnych wydarzeń dla bohaterów ze standalonami.Choć przez małą ilość odcinków bardziej wady rzucają się w oczy serialu i różnorodność odcinków, to jak odmienne style mają.


Prawie napewno kiedyś powstanie 11 seria ale nie za szybko, bo przecież teraz jak nie mylę się kręci DD 2 serię serialu słabego o Masonie.A w wakacje chyba będzie promował swoją płytę co wydał na koncertach.Z aktorką jest gorsza sprawa, bo teraz jest na planie ostatniej serii Fall (chyba że plany się zmienią) a w marcu wraca do jej ukochanego teatru i tym razem będą na Brooklynie wystawiać ponownie Tramwaj zwany pożądaniem, w której to sztuce odniosła największy sukces z ról teatralnych, zresztą to jej ulubioną rolą o jakiej marzyła od 30 lat obok Stelli z The Fall czemu się wcale nie dziwię bo swietna jest. A wiadomo co będzie później, może ktoś w BBC wpadnie na pomysł kolejnej adaptacji jakiegoś klasyka literatury, znowu coś z Dickensa i ją zaangażują, a ona uwielbia grać w dramatach według powieści nawet jak serial nienajlepszy np. najnowsza adaptacja Wojny i pokoju.Więc jak foxowi naprawdę zależy kolejnej serii i na aktorach to powinni już teraz dzwonić do nich i proponować, zwłaszcza że poprzednie rozmowy trwały 5 m-cy, jeśli nie chcą stracić okazji i im ktoś nie podbierze aktorów .

Przyznała aktorka w wywiadzie jednym też, iż w takim wieku już jest, że się boi iż za parę lat nikt jej nie zaproponuje żadnej roli w np. serialach i jej ukochanym teatrze. W najgorszym przypadku będziemy czekać na kolejne serie jak fani Sherlocka.

W sumie dam 7 za 10 serię, ale z wielkim minusem za finał.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2016-02-24, 22:58   

Spoiler:
Ale przecież ona nie byłą nieśmiertelna, tylko odporna na wirus.
 
 
John Bigboote 
filmożerca



Wiek: 35
Dołączył: 12 Lip 2010
Posty: 2296
Skąd: Uć
Wysłany: 2016-02-25, 22:51   

No to jak pisałem, obiektywnie ocenić tego sezonu nie umiem. Ostatni odcinek to sroga porażka, ale ja się tego spodziewałem, więc to tak jakbym zażył mentalny nerwosol przed obejrzeniem - nic mnie nie zaskoczyło a niezbyt długi czas trwania odcinka był wybawieniem. Jednakże gratulacje dla Cartera, udało mu się w mitologii wpaść na coś jeszcze gorszego, niż superżołnierze. Dobrze, że tylko dwa odcinki były mitologiczne, ja i tak zawsze traktowałem ją jak zło konieczne i tu się nic nie zmieniło - było kiepsko i znowu jest.

Swoją drogą, albo ja za dużo już oglądam, albo Carter naprawdę wyprztykuje się z pomysłów. Twist z mitologią w pierwszym odcinku to przecież jak
Spoiler:
"Jose Chung`s from Outer Space"
tylko że zrobione na pełnej powadze a ostatni odcinek to taka
Spoiler:
bieda "Utopia".
Już chyba nikt nie ma lepszych pomysłów na globalną konspirę, nawet Dan Brown pojechał ostatnio tym motywem.

Ale oczywiście i tak się cieszę, że moje ukochane świry wróciły i ile by jeszcze odcinków nie zrobili, to będę oglądał, chyba że zrobią cały sezon z mitologią.

A o tych paniach - konsultantkach, które w tym odcinku dostały creditsy to nie wiedziałem, dzięki, Gall. Właściwie jedną z niewielu dobrych rzeczy było właśnie technobablanie, które z grubsza trzymało się kupy, oczywiście w warunkach zawieszenia niewiary na solidnym kołku.
 
 
Jarod 
wiceprezes



Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2009
Posty: 5406
Skąd: Borne Sulinowo
Wysłany: 2016-02-25, 23:45   

John Bigboote napisał/a:
ostatni odcinek to taka


Podobno bardziej finał drugiego sezonu MIllenium.

John Bigboote napisał/a:
Już chyba nikt nie ma lepszych pomysłów na globalną konspirę


Ej no jak nikt ;)




Ja też mitologię zlewam właściwie mógłbym się podpisać, sezon uważam za całkiem udany i z przyjemnością będę dalej śledził. Spostrzeżenie znajomego z innego forum - o ile wcześniej największe bzdety w mitologii jakoś przechodziły bo działy się w tle, za kulisami, tak teraz mamy masowe choróbska i ufa latające nad miastami, i nie da rady przejść nad tym do porządku dziennego bez jeszcze większego przeskoczenia rekina. I znowu wiadomy serial na propsie, bo tam też "apokalipsa" dzieje się w tle i nie koliduje z resztą. Nolan i Plageman mogliby przejąć od Cartera i pisać mitologię, a reszta ekipy to co zwykle czyli humor i potworki tygodnia. Oglądałbym. No ale kogo ja będę oszukiwał, i tak będę oglądał.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-02-27, 00:10   

John Bigboote napisał/a:
Jednakże gratulacje dla Cartera, udało mu się w mitologii wpaść na coś jeszcze gorszego, niż superżołnierze.

Swoją drogą, albo ja za dużo już oglądam, albo Carter naprawdę wyprztykuje się z pomysłów. Twist z mitologią w pierwszym odcinku to przecież jak
Spoiler:
"Jose Chung`s from Outer Space"


To w końcu obejrzałeś 9 serię, że słyszałeś o superżołnierzach? Bo mówiłeś że jednak będziesz oglądać 7-9 i w sumie ja ci zazdroszczę, bo po prostu te 6 odcinków za mało, jakby z 8-10 było to co innego, a tak ledwo się zaczeło i już się skończyło i tylko obudziło apetyt dawny na więcej. Aja lubię mitologię od 2 do 8 serii łącznie ale dla mnie mitologia to też odcinki w których są poruszone wątki osobiste bohaterów jak np. Beyond the sea z 1 serii, i właśnie takie najbardziej lubię w mitologii jak łączą ufo, ale nie z rządem tylko z osobistymi wątkami jak
Spoiler:
porwanie M i S, choroba agentki (chyba najlepiej poprowadzony wątek wokół Scully w mitologii]
, jak sprawy nie mają taki globalny zasięg tylko osobisty dla bohaterów i wtedy kupuję nawet największą głupotę
Spoiler:
(jak np. pewne rozwiązania w 8 serii)
i oglądam zachwycony. W sumie z mitologii to poza 10x06 nie podobała mi się większość z 1 serii odcinków o ufo poza finałem oraz finał 9 serii coraz gorzej wspominam i 9x01/9x02, ale reszte mniej lub bardziej lubię - inna sprawa że ja traktuję mitologie z ogromnym przymrużeniem od początku.

Ja właśnie wolę taką mitologię, w sensie tak się rozwijającą, jak teraz, a nie superżołnierze, tylko lepiej robione czyli 2parter a nie 40 minut. Wątek nie może ciągle w miejscu stać i to mi się podoba.
A co do przykładu co wymieniłeś do jakiego odcinka nawiązuje, 10x01 to ja bym bardziej powiedział że jest powtórka z wątku co pojawił się w premierze 5 serii i Fox przestał wierzyć w kosmitów mimo tego co widział przez 4 serie wcześniejsze, nawet podobne sceny jak agent pewien opowiadał mu co i jak.

A Jarod ma rację że trochę przypomina finał 2 serii, tylko że finał 2 w serii to genialne dzieło - najlepsze co stworzyła ekipa Cartera ze wszystkich seriali/odcinków.

A co do tego przeskakiwania rekina jakie miejsce jednak nie ma
Spoiler:
czyli nieśmiertelności Scully to ja chyba po tym jak wnerwiłem się na to co zrobiono z CSM i Reyes tak się wkurzyłem, że bardziej narastała we mnie złość na showrunnera zamiast się skupić na fabule jako takiej. Rzeczywiście wcale nie jest powiedziane, iż jest nieśmiertelna Scully i to kupuję ale reszta mnie irytuje tak mocno w tym odcinku, tzn. inne rozwiązania co mnie nie przekonują poczynając od sytuacji z CSM, który przecież dostał dosłownie w twarz rakietą, cały się spalił , a nie sama twarz.

Naprawdę o wiele lepiej byłoby jakby się okazało że to zginął jego klon albo on jest klonem w 10 serii. Wyleciało mi z głowy jak w komiksie przeżył bo przedstawia alternatywną wersję 10 serii, nawet jest też odcinek Home again, czyli jak fani myśleli o serialu że będzie sequel Home z 4 serii , a jest, ale w komiksie. Od razu zaznaczam że czytałem tylko pierwszy numer dawno temu a już jest chyba 11 seria.

Jak wcześniej akceptowałem że przeżył 2 razy palacz i uwielbiam tą postać z negatywnych, choć to była bardziej taka dwuznaczna postać niż diabeł, to teraz chciałbym by Reyes w 11 serii odstrzeliła go, ale nawet jak do tego dojdzie kiedyś, to i tak się pomyśli zaraz - przecież i tak może on wrócić. Dla mnie postać Palacza stała się karykaturą dawnej postaci i liczę że będzię go jak najmniej w 11 serii bo skoro go ożywił Carter to na pewno jeszcze wróci.

No i sprawa z Reyes - dobrze że nie zrobiono tego co z nią z Doggettem ale z drugiej strony pomogła Danie, a pomimo tego ja tego zupełnie nie kupuję. Może dlatego showrunner tak zrobił bo sporo osób nie cierpi 9 serii i taki prezent im zrobił z Reyes zmianą jakby chciał powiedzieć showrunner nienawidzicie 9 serię, więc zmienię jej charakter i dostaniecie kolejną wersje Fowley czyli postać w stylu byłej dziewczyny Foxa .



No i czym dłużej od finału to myślę, iż Carter dał nowych agentów w 10x05 bo Doggetta i Reyes nie miał - może planował na początku że będą w czwórkę współpracować, ale decyzja Patricka zmieniła jego plany.
Spoiler:
Oni by się najlepiej nadawali do poszukiwań Foxa w finale, a na pewno John. Co do Johna to sobie dopowiadam że np. odszedł też z FBI po tym co zrobiła Reyes, ale pewnie nigdy się tego nie dowiemy (chyba że nie będzie kolejnych sezonów serialu Scorpions i Patrick wróci).

A jak nie John to Skinman powinien pojechać z Millerem i szukać Muldera, a tak w finale zmarnowali całkiem jego postać. Zaraz się przypomina sytuacja jak się udzielał w 8 serii w poszukiwaniach. To już nowych agentów było więcej jak Skinmana.
.

A co najciekawsze są jednak osoby którym finał się podoba i jak zdania nie zmienię o odcinku to jednak mają trochę racji i zacytuję dokładnie o co mi chodzi - tylko ja uważam że showrunnerowi nie udało się co próbował zrobić.

http://reflectionsonfilma...ebruary-22.html

A zwłaszcza ta recenzja jest ciekawa i zacytuję parę fragmentów, które się też odnoszą do zmiany napisu co oznacza w czołówce, podobnie uważam co napisała poza faktem że nie udał się zwyczajnie odcinek - jakby zrobiono 2parter to mogło być o wiele lepiej.

http://munchkyn.com/tv-re...es-struggle-ii/

In a conversation with Chris Carter many years ago, he told me that he never wanted to take the X-files “public”, that he wanted the stories told in this world to remain a secret between the agents and the audience. If Mulder or Scully found evidence to prove a case, it had to somehow disappear so that the world around them remained the same as ours. Of course this is typical of any show that introduces potentially world-altering ideas; if the world in which the show takes place changes so drastically, will the audience feel disconnected from it? The X-Files in particular has to take place in our world, not some alternate universe, because otherwise these stories become even more implausible. So Carter never wanted The X-Files to come out of the shadows.

Well, they’re out of the shadows now.

This is, in fact, the end: it’s the end of the old X-Files. It has to be. “My Struggle II” sets us up not just for another season, but for another version of The X-Files. We cannot wallow in nostalgia forever, as David Duchovny and Gillian Anderson age (gracefully, to be sure) out of youth into middle age. We cannot hold onto The X-Files of 1993, or even 2002, any more than we can hang onto the people that we (or our parents) were in the first iteration. Far from abandoning his vision, Chris Carter has expanded on it. Where, after all, can he go with the convoluted mess that the original conspiracy theory came to be? He has two choices: go forward, or go backward. Go big, or go home. So yes, Chris should never write or direct another episode like the ones we saw before. He has changed the world he invented for us, just as time and entropy change our own real world.

Carter has chosen not just to revive The X-Files, but to re-invent them. He has kept and expanded on the two things that made Mulder and Scully iconic: their bond, and their passion for the truth. Everything else is expendable. As long as we have Mulder affectionately cracking wise, Scully just as affectionately scoffing, and the two of them united in their zeal to uncover buried secrets that defy and twist consensual reality, we have a first-class premise for a show. We still need the emotional role-reversal of the intuitive, passionate male and the cool, rational female, but they don’t have to carry the same beliefs. As long as they still carry these character traits, they’re the agents we love. And it’s okay if from now on they no longer need to hide the aliens, Roswell, or the Smoking Man’s conspiracies from the others in that world of X—as long as we still recognize them. Change is okay, up to a point.

I w sumie podobnie uważam,
Spoiler:
że po prostu nie mogli w kółko dawać nowy spisek, później kolejny, tylko iść z wątkiem do przodu i choć zamietli pod dywan sporo, ale jednak pomysł fajny z chorobami, o wiele bardziej taki wolę jak superżołnierzy, i ale nie na 40 minut gdzie mamy apokalipse, a w końcówce Scully ratuje cały świat tylko na 2partera minimum lub 3partera
.

W ogóle nie wiem co się dzieje z Carterem, tzn zawsze go bronię, bo pisze fajne dialogi/ma fajne pomysły i nawet ten Babilon, choć nie do końca mi podszedł za pierwszym razem, ale głównie mu wychodzą odcinki z humorem/eksperymenty ostatnio, a w mitologi się wykłada ostatnio całkowicie, gdzie dominuje łopatologia.

W seriach 1-9 podobnie było czym dalej, choć nawet w mitologii miał sporo fajnych pomysłów i pisał fajne dialogi nie tylko w swoich eksperymentach jak np. większość rozmów Scully i Doggetta w 8 serii to fajne pingpongowe dialogi, w 8x01/8x02. Gdzieś całe jego poczucie humoru przeszło do jego najdziwniejszych odcinków i wyparowało całkiem z mitologii. Powinien mu Spotnitz pomagać jak dawniej, choć pewnie nie wróci, albo inni scenarzyści razem z nim pisać jak Glen Morgan.

Bo napewno showrunner nie może odejść nieważne co fani niektórzy mówią, zresztą aktorzy są lojalni wobec niego i ten serial to wydaje się być już takim spotykanie trójki starych kumpli, a przy okazji kręcą serial. A podobno marzy mu się musicalowy odcinek (w ogóle oglądając sceny z tańczącymi laskami w 10x04 czy odcinek z Reynoldsem z 9 serii gdzie jest sporo piosenek niby śpiewanych przez włochów takie miałem podejrzenia że chyba chce musical nakręcić).

To byłoby ciekawe, taki odcinek, bo nie wydaje mi się by Anderson i Duchovny potrafili śpiewać, mimo faktu że wydał płytę David.

Inna sprawa że odcinkowi Bufffy pewnie i tak nie dorównałby odcinek.

W ogóle ciekawe czy ponownie będzie się próbował kontaktować z tymi co nie mogli wrócić jak jego prawa ręka w seriach 2-9 Spotnitz i Gilligan czy zostanię ekipa jedynie z 10 serii. Pewnie nie wrócą bo robią swoje seriale, ale mogli by napisać coś tak po tajniacku jak nie wrócą i podesłać mu swoje pomysły.

Ale najważniejsze dla mnie jest co mówi że nie jest do końca zadowolony z 10 serii bo musieli zmieniać/przerabiać/skracać scenariusze, gdy z 10-8 odcinków zrobiło się 6, w ogóle ledwo się wcisneli w grafik i ledwo wyrabiali się, przez co lecieli po łebkach i odcinki czasami kręcili bez scenariusza skończonego i nie ma zamiaru tak kręcić kolejnej ewentualnej serii.

Ale po 10x06 już wiem jakbym się czuł po finale 7 serii, który miał być zakończeniem serialu, jeśli by nie powstała 8 seria, bo prawda że cliffhanger 10 to obok zakończenia 4 i 7 serii najbardziej chamskie zakończenie w serialu. Ale z jednego powodu cieszy mnie ten fakt,
Spoiler:
bo może zostanie z czasem zakończony wątek z Williamem, w sensie że Scully pogodzi się ze swoją stratą. A ten wątek z Williamem przypomina m trochę sprawe ze Skywalkerem w epizodzie 7 SW - wokół niego niby fabuła się toczyła i tu podobnie.


Jarod napisał/a:
I znowu wiadomy serial na propsie, bo tam też "apokalipsa" dzieje się w tle i nie koliduje z resztą. Nolan i Plageman mogliby przejąć od Cartera i pisać mitologię, a reszta ekipy to co zwykle czyli humor i potworki tygodnia. Oglądałbym. No ale kogo ja będę oszukiwał, i tak będę oglądał.


No i świetny pomysł z całkiem nowymi scenarzystami Jarod, jak np. z serialu POI, a mają dodatkowy plus - są fanami serialu. Wiadomo że do xfiles to podstawa by robotę tam dostać, czyli mieć kogoś w ekipie z rodziny jak córka Anderson albo być fanem co widać po obsadzie - gościnnie ci co występują mówią o sobie fani serialu i od razu robotę w xf dostają, jak xenia w 9 serii, aktor z community w 10 czy chłopak grający hycla w 10x03 :)

A tutaj znalazłem fajne podsumowanie 10 serii, które idealnie oddaje co myślę o 10 serii, nawet jak nie ze wszystkim się zgadzam i pewnie ze mną się zgodzicie:) Dodam może tyle że przy tak krótkim sezonie wady serialu się bardziej rzucają w oczy jak przy ponad 20 odcinkach w sezonie, więc liczę że jednak będzie z 10 odcinków, a przynajmniej 8 za jaki rok albo więcej. Nie będą się może jak showrunner mówi tak śpieszyć ze wszystkim.

http://film.org.pl/a/seri...recenzja-75976/
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-02-29, 15:42   

Co do finału chciałem jeszcze wrócić. Jak mi złość na 10x06 przeszła to rzeczywiście muszę przyznać, iż bardzo przypomina 2parter kończący 2 serię Milenium - odcinek genialny co idealnie nadawał się na zakończenie serialu. Ale koniec nie nastąpił i scenarzyści w 3 serii musieli się sporo nagimnastykować z fabułą 3x01 po tym co Morgan i Wong wymyślili na koniec 2 serii i opuścili milenium, sporo kombinowali by dalej iść z serialem w 3x01/3x02 i to jak wyjaśniono w 3x01 co na prawdę się stało w finale 2 serii nie mogło nie rozczarować, bo zaprzeczało w dużej mierze temu co sugerowano. Piszę bez spoilerowo bo może nie każdy oglądał jeszcze serialu tego a warto.

I wydaje mi się że podobne rozwiązanie będzie jak w serii 3 milenium w 11x01 (jak odcinków będzie 6) albo najdalej w 11x02 (jak odcinków będzie więcej, np. 10, a na tyle podobno się zgadzają aktorzy), jeśli w ogóle powstanie, by mogli bohaterowie wrócić do pracy.
Spoiler:
Na pewno nie znajdą od razu osoby o której mowa w końcówce, to prawie na pewno będzie główny wątek całej serii co mówił showrunner zresztą, że ich celem w życiu będzie znalezienie syna, a ta cała epidemia okaże się np. próbą, testem przed prawdziwą inwazją na małą lub dużą skalę. Zresztą w końcówce ocaliła Dana cały świat - zrobiono szczepionkę dla ludzkości i pewnie jakoś inaczej ocalą Muldera.

Finał 2 serii Millennium kończy się podobnie mocno, ale widz nie ma ochoty doniczką rzucić w telewizor jak w przypadku 10x06, który działa frustrująco na widza, nie samą końcówką, która akurat mi się podoba
Spoiler:
od momentu jak jedzie do Millera Scully
- taka jest różnica między dobrym zakończeniem/odcinkiem a kiepskim. Na pewno nie byłby genialny finał 10 serii jak genialny jest finał 2 serii Milenium,
Spoiler:
choćby przez to co zrobiono z Palaczem i Reyes (choć wciąż Scully nazywa ją przyjaciółką),
ale gdyby to był 2parter, a nie 40 minut to z pewnością lepszy by mógł być odcinek.
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-03-04, 19:35   

Po 10 serii naszło mnie na wspominki i widziałem ponownie sporo starych talk show, głównie z Anderson oraz blooperów z różnych seriali/filmów, nie tylko xfiles, jej wywiadów, jak odbierałą nagrody i zastanawia mnie jedno - czemu nie zagrała do tej pory w komedii, ale nie na drugim planie, tylko w roli głównej, gdzie mogłaby zaszarżować na całego jak w jednej scenie w 10x03, ale całe 40 minut. Ona ma też potencjał komediowy co się marnuje, w UK nie kręcą samych dramatów i powinni w 11 serii jeśli w ogóle będzie nakręcić komediowy odcinek, ale taki co ona będzie mogła zaszaleć. David nie raz miał okazje powygłupiać się w lżejszych odcinkach a ona jakoś nie za bardzo - pora na nią teraz. Choć nie wiem jak fani serialu by przeżyli taki odcinek:-)I liczę na to że serio marzy się showrunnerowi musical, a nie taka plotka wśród fanów krąży tylko.

Część tego co widziałem jak np. odpowiedź aktorki coby zrobiła będąc w barze z Duchovnym gdyby odwiedzili ich kosmici. Nie powinienem być zaskoczony znając bloopery z filmów xf i serialu jakie hasła potrafiła powiedzieć.


<a href="http://www.youtube.com/watch?v=wWjqvHkAyI4" target="_blank">View on YouTube</a>


Talk showy w których oczywiście rozwala Anderson cały program - jeden wypikany przez wulgarne słownictwo aktorki u Leno



<a href="http://www.youtube.com/watch?v=f3ACKAkLtJ4" target="_blank">View on YouTube</a>


<a href="http://www.youtube.com/watch?v=QPLlDZ2uJXY" target="_blank">View on YouTube</a>

Bloopersy w tym jeden z 10 serii, a z 1-9 nie będę dawał, bo kilka stron wcześniej sam dawałem linki z blooperami.


<a href="http://www.youtube.com/watch?v=RuAjwI_L1cI" target="_blank">View on YouTube</a>


<a href="http://www.youtube.com/watch?v=IxIZzWZM0IE" target="_blank">View on YouTube</a>


<a href="http://www.youtube.com/watch?v=4zIMqnBzMW4" target="_blank">View on YouTube</a>


I jeszcze taki rarytas jak odbierała jedną z pierwszych nagród za serial w 1996 roku - podziękowanie idealne, pełne gaf.


<a href="http://www.youtube.com/watch?v=MOGfCsE38TY" target="_blank">View on YouTube</a>

No i super wywiad jaki przeprowadziła z Duchovnym bodaj w 2011 roku. Zwłaszcza ciekawe pytanie czemu nie dał jej roli w jego serialu. W sumie to byłby ciekawy eksperyment zobaczyć ich razem w innych rolach w filmie/serialu, ale pewnie nigdy do tego nie dojdzie.


<a href="http://www.youtube.com/watch?v=5-cR_52vESw" target="_blank">View on YouTube</a>
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-03-08, 18:27   

Uwielbiam te podsumowania sezonów :hahaha:

https://www.youtube.com/watch?v=LogkUIYB5ng

I fajny podcast/recenzja 10 serii. Choć nie do końca zgadzam się z opinią.

http://jerrystales.blogsp...x-sezon-10.html
 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2016-03-13, 17:07   

Anderson pojawiła się wczoraj u Jonathana Rossa - 6 minuta, później od 34 minuty gdzie rozmawiają o relacjach z DD i z serialem co dalej. Takiej odpowiedzi się spodziewałem, długo będziemy czekać przez jej plany, a jeszcze jak przedłużą na 3 sezon serial Davida o Masonie - pewnie nie wcześniej jak za pół roku jakieś konkrety się pojawią od Fox, czy w ogóle będzie mimo faktu że wszyscy chcą. Ważne że nie mówi stanowcze nie a przed kręceniem 10 serii tak reagowała na jakikolwiek powrót serialu. Rozmawiają też o Fall i Tramwaju zwanym pożądaniem oraz córce i artykule, który ją wkurzył z parę tygodni temu jak nie więcej i słusznie wtedy zareagowała, ale za to dziwne że nie wypikali jej wypowiedzi w show. No i jeszcze w 52 minucie oberwało się za jej tweet Mulder vs. Stella.


<a href="http://www.youtube.com/watch?v=45Fvz82yfbc" target="_blank">View on YouTube</a>

A to zaskoczenie/przerażenie w jej oczach gdy prowadzący mówi o zdjęciu z Duchovnym i ulga gdy okazuje się, że to chodzi tylko o to zdjęcie z red speedo :hahaha:

 
 
gall anonim 
filmożerca



Wiek: 39
Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 2172
Skąd: Łazy
Wysłany: 2017-04-21, 17:53   

11 sezon w sezonie 2017/18, ilość odcinków 10, więc David wróci z filmowego bezrobocia (nie liczę 3 serii Twin Peaks).

http://ew.com/tv/2017/04/20/x-files-fox-season-11/

Przy większej ilości odcinków jest szansa na większą ilość dobrych odcinków. Choć też może być więcej kiepskich, ale zakładając taki scenariusz że 11x01 i 11x02 oraz dwa ostatnie będą mitologami to 6 będzie dobrych, przyzwoitych. Przy większej ilości odcinków nie będzie takiego problemu jak z 10 serią gdy odcinki były przeładowane pomysłami co było widoczne, zwłaszcza w mitologiach gdy odcinki, które powinny być 2 parterami lub 3 parterami trwały 40 minut czy Home Again gdzie połączyli fabułę z dwóch odcinków co planowali (wątek potworem i wątek z mamą Scully). Zresztą Carter sam przyznał, iż ledwo się wyrobili z nakręceniem 10 serii w terminie, śpieszyli się ze wszystkim, i nie chce 11 serii kręcić tak bez ładu i składu - okaże się w 11 serii czy mówił prawdę. Ale jakoś nie wierzę by zdążyli się wyrobić na koniec roku. Choć w sumie sezony 20 odcinkowe kręcone są od sierpnia do kwietnia więc może się wyrobią.

Inna sprawa że musieli sypnąć sporo kasy Anderson z którą najdłużej trwały negocjacje (i bardzo dobrze!), ale to też zasługa pewnie tego, że wiele jej projektów filmowych upadło bo producenci się wycofali a nawet jak będzie w 2 serii Amerykańskich Bogów to Fuller ustawi pod nią grafik jak robił to w Hannibalu.
Choć wolałbym by 11 seria była kręcona jako definitywnie ostatnia, bez cliffhangera na koniec (może aktorka taki postawiła warunek i dlatego zgodziła się na aż 10 odcinków). Zresztą był jakiś czas temu wywiad z Carterem, który mówił iż myśli o zakończeniu serialu czyli bez żadnego cliffhangera na koniec, zakończenie może takie jak w finale 8 serii lub 9 serii. Wiadomo że głównym wątkiem ma być William (tak przynajmniej mówił Carter) i ja liczę jedynie na ładne zakończenie tego wątku, który był najlepszą rzeczą w 10 serii, oprócz relacji M i S, że w ciekawy sposób zakończą wątek Scully i pogodzi się ze stratą syna. Pewnie nie ma co liczyć na happy end, ale jakieś słodko gorzkie rozwiązanie tego wątku, bo wisi nad Scully ten wątek od dawna i nad serialem.

Nie chciałbym tylko jednego by znowu Scully chodziła w peruce i aktorce walneli na twarz tyle tapety co w 10 serii, bo wyglądało dziwnie czasami, zwłaszcza w Babilonie. Niech wygląda tak jak w 3 serii Fall, naturalnie i normalnie, ale pewnie nie ma co liczyć na Scully w blond włosach.


A co do finału 10 serii to jestem pewien że Carter odkręci wydarzenia z finału. Zamiecie pod dywan w najprostszy sposób czyli jednym zdaniem lub jedną sceną jak wielokrotnie tak robił w XF (np. wątek choroby Muldera jednym zdaniem zakończyli w 8 serii).

Zresztą finał 10 serii jest mocno inspirowany genialnym finałem 2 serii Millennium Cartera, w którym doszło do identycznych wydarzeń, tylko bez UFO i kosmitów. Morgan i Wong stworzyli genialny 2 parter na zakończenie 2 serii, który powinno być finałem serialu po którym pożegnali się z MM. Ale Fox przedłużył na 3 sezon MM i reszta scenarzystów miała ogromny problem z finałem serii 2 i odkręcili to w najprostszy sposób czyli zminimalizowali tragedię jaka nastąpiła w finale, że to co się stało w finale 2 serii miało mniejszą skalę. Piszę bez spoilerów bo może ktoś nie oglądał i nie chcę dokładnie zdradzać wydarzeń. Więc pewnie zrobią w podobny sposób w premierze 11 serii.

Zastanawia mnie tylko jaką oglądalność będzie miała seria ta skoro tak wielu starych fanów było rozczarowanych, pewnie nie wróci spora część fanów narzekających.
 
 
mrs_film 
świeżak



Dołączył: 01 Sie 2017
Posty: 3
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-08-01, 21:39   z archiwum x

Matko jak to dawno temu leciało. To był jeden z moich ulubionych seriali w tamtych czasach
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe



Page Ranking Tool stat4u